Dodaj do ulubionych

Nie dam Ci na buty

19.11.07, 09:52
Nie wiem, czy słyszałyście reklamę ubezpieczenia emerytalnego
Nationale Netherlanden w radio?
- Mamo, daj mi na kino.
- Nie dam, bo coś tam ...
- To ja Ci za 30 lat nie dam na buty.
Ubezpiecz się w NN, poza normalną emeryturą, bo obecny system jest
niewydolny etc.
Uważam, ze ta reklama jest skandaliczna. Po pierwsze uczy dzieci
szantażowania rodziców. Po drugie wychowanie dziacka sprowadza do
takiej samej inwestycji, jak każda lokata bankowa: dziś dajesz
dziecku na kino nie dlatego, że je kochasz, chcesz mu zrobic
przyjemność i uważasz, że film, na który chce iść jest sensowny, ale
dlatego, żeby kupił buty, jak bedziesz na emeryturze i nie będziesz
miała na to pieniędzy. I z reklamy właściwie wynika, że lepiej
zainwrestować w NN niz wychowywać dziecko, bo NN przynajmniej nie
zawraca głowy w najmniej odpowiednim momencie i składka jest
przewidywalna. Uważam, że raklama jest obraźliwa dla rodziców i
głęboka demoralizująca dla dzieci. Może zaprotestować w tej sprawie?
Tylko dokąd? Nie wiem, czy dla Pani Rzecznik Praw Dziecka byłby to
równie wazny temat jak teletubisie?
Obserwuj wątek
    • melmire Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 10:03
      Szczerze mowiac, zawsze jak slysze ze ktos uwaza ze moze dzieckiem (czasem
      doroslym albo prawie doroslym) rzadzic, bo "pod poki pod moim dachem mieszka",
      to zastanawiam sie jak by sie czul mieszkajac na starosc z dzieckiem ktore
      stosowaloby ten sam argument :p
      • srebrnarybka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 10:59
        Akurat w moim poście zupełnie nie o to chodziło. Jest oczywiste, ze
        rodzic nie ma obowiązku dawać dziecku na kino, zawsze, kiedy tylko
        dziecko chce, bo
        1. nie jest to rzecz pierwszej potrzeby, dziecko powinno od czasu do
        czasu chodzić do kina i rodzice powinni zapewnić mu jakieś sensowne
        rozrywki, ale muszą one być dostosowane do sytuacji rodziny.
        Odnowienie dziecku na kino nie jest niewywiązaniem się z obowiązku
        alimenacyjnego.
        2. pójście do kina na konkretny film lub w konkretnej sytuacji może
        byc niewłaściwe ze względów wychowawczych (nieodpowiedni film,
        dziecko nie ma w danym momencie czasu, bo ma inne ważne dla niego
        zajęcia szkolne lub pozaszkolne, może być kolicja różnych
        zainteresowań, dziecko nie może przez kino zawalić ważnego egzaminu
        etc.), a rolą rodziców jest nie tylko sprawiać przyjemności dziecku,
        ale i je wychowywać. Trudno więc, by płacili za coś, co jest
        sprzeczne z tym wychowniem.
        Poza tym "póki mieszka się pod jednym dachem", należy się jednak
        liczyć z pozostałymi domownikami, więc pewne wymagania w tym
        zakresie są zrozumiałe. Problem polega na tym, że należy to
        prowadzić nie obrażajac się wzajemnie, ale uczyć koegzystencji.
        A reklama jest dla mnie kandaliczna, bo sprowadza relację finasowe
        między dzieckiem i rodzicami do poziomu lokaty bankowej.
    • a_weasley Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 10:17
      I stąd jestem taki antytelewizyjny. Nie da się tak wykręcić, żeby dziecko nie
      miało kontaktu z reklamami. Te zaś, jak słusznie zauważyła Srebrna Rybka, mogą
      zawierać - i często zawierają - w podtekście przekaz sprzeczny z systemem
      wartości, jaki rodzice starają się wpoić swojemu dziecku. I co, tłumaczyć za
      każdym razem, że ten pan głupio mówi? Jeden głupi w ciągu minuty powie więcej
      głupstw niż sześćdziesięciu mądrych w godzinę wyprostuje...

      srebrnarybka napisała:

      > Może zaprotestować w tej sprawie?
      > Tylko dokąd? Nie wiem, czy dla Pani Rzecznik Praw Dziecka byłby to
      > równie wazny temat jak teletubisie?

      Przypuszczam, że tak, a poza tym mamy jeszcze KRRiTV oraz parę gazet. Już
      niejedna reklama spadła, jak się zrobiło trochę szumu.
      Nie tylko u nas zresztą, VW też musiał zrezygnować z reklamy obrażającej uczucia
      religijne luteran.
      • a_weasley P.S. 19.11.07, 10:20
        Wiem, że dana reklama jest akurat radiowa, ale w reklamom telewizyjnym
        wspomnianego NN też nic nie brakuje, zresztą traktuję to jako przykład zjawiska
        dość rozpowszechnionego.
    • echtom Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 11:07
      To akurat nie pierwsza kontrowersyjna wychowawczo reklama. Mnie
      wściekała reklama jakiegoś czyścidła polerującego, w którym mamusia
      z uśmiechem sprzątała po mażącym meble Mareczku.
      • a_weasley Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 15:59
        echtom napisała:

        > z uśmiechem sprzątała po mażącym meble Mareczku.

        A jeszcze była taka reklama, gdzie pan okłamywał panią (co dla dziecka przekłada
        się na pierwsze małżeństwo, jakie zna, czyli na tatę i mamę), że grał z kolegami
        w gałę, a tak naprawdę to pił z nimi piffo na świeżym powietrzu.
        • guderianka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:04
          rybko-ta reklama jest adresowana do dorosłego odbiorcy a nie od
          dziecka smile Więc prostest pewnie nic by nie dał.
          • srebrnarybka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:11
            Reklama jest adresowana do dorosłego odbiorcy, ale przecież dzieci
            jej słuchają, bo radio puszcza się przy dzieciach. Poza tym u
            rodziców może też utrwalać przekonanie, że wychowanie dziecka to coś
            w rodzaju lokaty bankowej na starość, a to prowadziłoby do
            uprzedmiotowienia dziecka. Poza tym obraża rodziców, którzy podobnie
            rozumują.
            Oczywiście to nie jedyna reklama kontroweryjna ze względów
            wychowawczych, ale akurat usłyszałam ją tuż przed otwarciem forum,
            więc na gorąco uznałam, że warto pobudzić do refleksji.
            • guderianka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 18:36
              rybko- a noże są do krojenia chleba a nie zabijania wink

              Nie poczułam sie obrażona tą reklamą-raczej ubawiona jej trafnością.
              Poza tym patrzę na nią z punktu widzenia byłego pracownika ING NN i
              stwierdzam że pod tym kątem reklama jest świetna , i że gdyby taka
              była emitowana w czasie gdy ja pracowałam w tej firmie łatwiej
              byłoby urobić klienta ;wink
        • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:11
          Oooo Matko, przeciez reklama to reklama, nie film dokumentalny, nie
          pogadanka o wychowaniu, nie podrecznik "jakie powinny panowac
          stosunki w idealnej rodzinie".

          Mysle ze z dzieckiem nalezy tez porozmawiac o tym co to jest
          reklama, uswioadomic ze nie pokazuje ona prawdziwego swiata, ze jest
          czesto przerysowana, czasem stosuje dowcip nie zawsze pierwszej
          klasy (jak ta konkretna), czasem gra na naszych emocjach, czasem
          klamie ze az milo. Ale reklama ma jerdemn podstawowy cel-naklonic
          nas do kupna czegos 9a ze czasem troche zszokuje lub zniesmaczy to
          juz efekt uboczny (choc bardzo zamierzony)). dziecko powinno to
          wiedziec i powinno umiec odroznic reklame od swiata realnego (i
          dorosli, czyli rodzice dziecka tez powinni).

          Moim zdaniem uswiadomienie tego swojemu dziecku jest tysiac razy
          wazniejsze niz bicie piany ze jakas reklama to czy tamto, i
          postulowanie aby jakas reklame zdjac. Jak zdejma ta to dadza inna.
          zyjemy w swiecie w ktorych reklamy istnieja i istniec beda-lepiej
          poprostu aby dziecko mialoi swiadomosc czym sa reklamy, bo i tak od
          nich nie da sie uciec.

          Moim skromnym zdaniem oczywiscie !!! (ja akurat niektore reklamy
          lubie, nawet te ciut seksistowskie albo nawet "niegrzeczne", tylko
          ze wiem ze to sa tylko reklamy i calkowicie patrze na nie jak na
          pokazy mody- jak na cos abstrakcyjnie fajnego-nie majacego jednak
          zadnego zwiazku z moim zyciem (stylem ubierania).
    • lola211 Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:10
      Ja tej reklamy tak nie odczytalam.
      Poza tym- od tego jestem ja, by dziecku myslenie wyprostowac, gdy
      taka reklame zobaczy.
      No i duzo w niej prawdy- wielu rodzicow na starosc bedzie musialo
      korzystac z pomocy finansowej dzieci, bo nie beda w stanie sami sie
      utrzymac.
      • srebrnarybka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:15
        razem do Loli i Agatki: oczywiście, że nic nie zwalnia rodziców z
        obowiązku właściwego naświetlenia dzieciom sprawy, ale nie
        przezkadza to, by przeciw reklamie zaprostestować.
        To, że niektorzy rodzice będą musieli korzystać z pomocy dzieci, to
        zupełnie inna sprawa. Zarówno to, co dziś rodzice robią dla dzieci,
        jak i to, co dorosłe dzieci robią dla rodziców, powinno być
        podyktowane miłością, a nie wyrachowaniem: ja ci dziś daję na kino,
        a tym mi za 30 lat buty. Jeżeli ma być inaczej, to wtedy lepiej nie
        mieć dzieci i wpłacić do NN.
        • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 16:28
          srebrnarybka napisała:

          > razem do Loli i Agatki: oczywiście, że nic nie zwalnia rodziców z
          > obowiązku właściwego naświetlenia dzieciom sprawy, ale nie
          > przezkadza to, by przeciw reklamie zaprostestować.
          > To, że niektorzy rodzice będą musieli korzystać z pomocy dzieci,
          to
          > zupełnie inna sprawa. Zarówno to, co dziś rodzice robią dla
          dzieci,
          > jak i to, co dorosłe dzieci robią dla rodziców, powinno być
          > podyktowane miłością, a nie wyrachowaniem: ja ci dziś daję na
          kino,
          > a tym mi za 30 lat buty. Jeżeli ma być inaczej, to wtedy lepiej
          nie
          > mieć dzieci i wpłacić do NN.


          ale to jest taki zart....


          kiedys byla tez taka reklama z Mercedesem, jak tata nie pozwala
          synowi brac Mercedesa, a potem po latach role sie odwracaja i stary
          tata prosi synka aby mu chociaz kluczyki dal potrzymac...

          byla tez kiedys taka reklama ze starszymi ludzmi na stacji
          brnzynowej, cos jakby ze ci mlodzi mowia do starszego "trzeba miec
          fantazje dziadku", a dziadek odjezdza super bryka i mowi "trzeba
          miec kase synu".... (to w druga strone)

          Mnie sie wydaje ze temat "wojny pokolen" jest stary jak swiat i to
          jest normalne ze jako tewmat wykorzystuje go i reklama. Ja jako
          osoba juz dojrzala (aczkolwiek nie stara) mam spory dystans do
          tematu starosci poki co (moze jak bede stara to na tyle stetryczeje
          ze mnie takie reklamy beda oburzac !!!), ja sie z tej reklamy z moim
          synem smiejemy, i juz swojgo syna poprosilam zeby w razie czego
          kupil mi buty, na co on mowi ze tylko jak dam mu na kino. I chyba o
          to chodzi aby te reklame potraktowac z przymrozeniem oka i
          dystansem. Ja zreszta jakos nie moge sobie wyobrazic aby ktos to
          bral na powaznie...poprostu az mi sie nie chce wierzyc aby cos co
          nawet dla mojego 13 latka jest czytelne jako dowcip moglo kogoss
          oburzyc.

          Zycze ciut wiecej dystansu i wiary we wlasne dzieci i ich kregoslup
          moralny, ktorego byle reklama nie uszkodzi.
          • srebrnarybka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 17:12
            Nie uważam, żeby był to temat do żartów, bo on utrwala podświadomie
            pewne stereotypy. Dostatecznie często słyszy się, że dzieci to
            najlepsza inwestycja, że dzieci wychowuje się po to, by miał kto
            podać na starość szklankę wody, że dziecko to jak walizka: ile
            włożysz, tyle wyjmiesz (to wyczytałam na forum), że dziecko ma
            odpłacać za wychowanie, żeby takich stereotypów nie utrwalać. Bo
            wzajemne relacje rodziców i dzieci to nie jest lokata bankowa i
            powinny opierać się na więzi emocjonalnej, a nie na rachunku
            ekonomicznym. Zestawianie tego uważam za głęboko szkodliwe.
            • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 17:19
              ale Tobie ta reklama cos takiego utrwala ?

              naprawde uwazasz ze w rodzinie z dobrymi serdecznymi relacjami ta
              reklama moze cos zlego spowodowac ? myslisz ze serdeczne kochajace
              dziecko moze ta reklama nagle zamienic w jakies bezduszne
              stworzenie ?




              jesli tak mialo by byc, to ci goscie od reklamuy mieliby naprawde
              jakas potezna wladze nad swiatem. To juz wtedy od razu se w leb
              strzelic, po co wychowywac dziecko, skoro zapatrzy sie na jakas
              reklame i juz na buty nie da...

              Bogu dzieki tak nie jest i nie wszystko co pokazuja reklamy sieje
              takie spostuszenie.
              • a_weasley Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 18:02
                agatka_s napisała:

                > ale Tobie ta reklama cos takiego utrwala ?

                > naprawde uwazasz ze w rodzinie z dobrymi
                > serdecznymi relacjami ta reklama moze cos
                > zlego spowodowac?

                A Ty naprawdę uważasz, że są na świecie tylko rodziny z dobrymi serdecznymi
                relacjami?

                > myslisz ze serdeczne kochajace dziecko moze
                > ta reklama nagle zamienic w jakies bezduszne
                > stworzenie ?

                Przerysować można wszystko.
                W ogóle niewiele rzeczy może kogoś nagle zmienić o 180 stopni. A jednak są
                treści odpowiednie i nieodpowiednie, mające dobry i zły wpływ. Jednak nie
                reklamuje się alkoholu przed określoną godziną. Też można by zapytać, czy
                dziecko wychowane w zdrowej rodzinie stanie się alkoholikiem pod wpływem
                obejrzenia jednej reklamy Tyskiego.
                Odpowiedź, przynajmniej moja, na Twoje pytanie brzmi: w zasadzie nie, ale kropla
                drąży skałę.
                • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 18:31
                  ja akurat uwazam zakaz reklamy alkoholu przed jakas godzina, za tak
                  samo sensowny jak kiedys zakaz picia przed jakas godzina....
                  (szczegolnie dla malolatow ktore w domu widza wodke 24h na dobe)

                  mysle ze relacje w domu, sa tysiac razy istotniejsze niz jakas
                  reklama. Jesli relacje w domu sa zle, to taka reklama juz ich i tak
                  nie pogorszy. A jesli sa dobre to tez nic nie zmieni.

                  Mnie poprostu chodzi o to, aby nie demonizowac reklam. Sa w zyciu
                  duzo bardziej niepokojace rzeczy niz jakas lepsza lub gorsza
                  reklama. Np taki reportaz jak to matka zostawila swoje
                  niepelnosprawne dziecko ktore zmarlo z wycienczenia. Matka poszla
                  w tango...To juz nie jest smieszna opowiastka, to jest prawdziwa
                  historia. Nastepnego dnia pokazuja matke ktora wola policje do
                  swojego syna, bo juz nie jest w stanie z nim wytrzymac. A takich
                  historii jest codziennie po kilka. I to one duzo bardziej prawdziwie
                  pokazuja prawde jakie potrafia byc relacje w rodzinach. Nie jakies
                  wymyslone reklamy. Mamy zabronic robic takich reportazy ?

                  Dziecko w zyciu spotka tysiac razy gorsze rzeczy niz reklama ktora
                  cos tam pokazuje (kiepskie uklady rodzinne albo butelke piwa)i
                  naprawde zycie nie polega aby dziecko chronic przed rzeczami zlymi ,
                  tylko na tym aby dziecko wyposazyc w taki zestaw wartosci i postaw
                  aby mimo ze styka sie z nimi umialo sobie z tym poradzic. Aby w
                  zalewie informacji i tresci umialo mimo wszystko trzymac pion.

                  To tak jak z pierwszym papierosem, narkotykami. Nie uchronisz od
                  tego dziecka, predzej czy pozniej sie z tym zetknie, jak zareaguje
                  zalezy w duzej mierze od tego czy my rodzice odrobilismy swoje
                  zadanie domowe.

                  Tak samo z ta reklama, jesli nasze dziecko "zepsuje sie" w kontakcie
                  z ta reklama, to naprawde jako rodzice nie bardzo sie spisalismy...

                  To jest oczywiscie moje zdanie, oparte o moje osobiste
                  doswiadczenia. Moze gdybym miala jakies klopoty wychowawcze
                  myslalabym inaczej, nie wiem, moze.
                  • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 18:45
                    ja tez uwazam ze ta reklama jest Ok.

                    Ja mam bardzo serdeczne relacje z moimi rodzicami, jestem do ich
                    dyspozycji, pomagam w roznych sytuacjach, szczegolnie zdrowotnych
                    itp. Ale oni sa niezalezni finansowo. I widze jak to dla nich jest
                    wazne i istotne ze nie sa na czyims garnuszku.

                    Ja tez jestem pewna ze moj syn bedzie dla mnie na starosc dobrym
                    dzieckiem, niemniej robie wszystko aby byc wesola babcia-emerytka w
                    kwiecistych spodniach i fryzurze prosto od fryzjera, ktora bedzie
                    wydawac swoja fortunke na rozne przyjemnosci (niekoniecznie tylko
                    siedziec i kwekac jak mi zle...).

                    Mysle ze abstrahujac od wiezi miedzy dziecmi a rodzicami, w kazdym
                    wieku nalezy starac sie byc niezaleznym finansowo i mysle ze w tym
                    wzgledzie ta reklama jest nawet edukacyjna.
                  • a_weasley Re: Nie dam Ci na buty 20.11.07, 00:12
                    agatka_s napisała:

                    > mysle ze relacje w domu, sa tysiac razy istotniejsze
                    > niz jakas reklama. Jesli relacje w domu sa zle,
                    > to taka reklama juz ich i tak nie pogorszy. A
                    > jesli sa dobre to tez nic nie zmieni.

                    W zasadzie tak, jeśli przyjmiemy optykę zerojedynkową, albo są dobre i nic im
                    już nie zaszkodzi, albo już są złe i zupa i tak się wylała. A tymczasem
                    zdecydowana większość rodzin mieści się pomiędzy.
                    Dokładnie tak samo jak ze scenami przemocy w TV.

                    > Mamy zabronic robic takich reportazy?

                    Primo, reportaż jest w programie publicystycznym, a reklama pojawia się znienacka.
                    Secundo, w reportażu opisane przez Ciebie zjawiska są przedstawiane jako
                    zjawiska złe, z którymi się walczy lub przed nimi ostrzega.
              • echtom Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 18:58
                agatka_s napisała:

                > jesli tak mialo by byc, to ci goscie od reklamuy mieliby naprawde
                > jakas potezna wladze nad swiatem.

                A jednak jakąś władzę mają - to reklamy napędzają ogólne szaleństwo
                kupowania, a dzieci są na to szczególnie podatne. Nie na darmo
                soczki i batoniki reklamuje się przed dobranocką, kiedy dzieci
                siedzą przed telewizorem - a potem w sklepie domagają się takiego
                samego batonika, jak w reklamie.
                • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 19:25
                  A jednak jakąś władzę mają - to reklamy napędzają ogólne szaleństwo
                  > kupowania, a dzieci są na to szczególnie podatne. Nie na darmo
                  > soczki i batoniki reklamuje się przed dobranocką, kiedy dzieci
                  > siedzą przed telewizorem - a potem w sklepie domagają się takiego
                  > samego batonika, jak w reklamie.

                  a tu 100% zgody

                  jesli chodzi o naklanianie do kupowania niestety wladze maja i to
                  czasem nawet na nas doroslych...

                  Dlatego nalezy sie samemu cwiczyc w byciu reklamoodpornym i tego
                  samego uczyc dzieci.
    • srebrnarybka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 19:27
      Ta reklama jest być może skuteczna i dobrze zrobiona z punktu
      widzenia PR, ale to mnie nie interesowało. Reklama nie powinna być
      skuteczna kosztem jakichś wartości.
      Co do tego, że jest trafna - owszem, wiadomo, że wiele osób będzie
      miało niskie emerytury i dobrze, żeby osczędzało w jakichś
      dodatkowych funduzach. Ale można ludziom uświadomić to inaczej.
      Natomiast jeśli pokazane w niej relacje między rodzicami a dziećmi,
      przypominające zasady inwestowania w banku, są częste czy
      powszechne, to tragedia. I podsuwanie dzieciom pomysłu, że mogą w
      przyszłości ukarać rodziców za odmowę jakiejś przyjemności nie jest
      niczym mądrym.
      A czy reklamy mają władzę nad ludźmi? - Przecież po to się je robi,
      by ludzi do określonych rzeczy przekonywały.
      • agatka_s Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 19:38
        ale te reklame zrobiono aby pan x, lub pani y, kupili polise firmy
        ubezpieczeniowej. A nie po to aby zepsuc ich relacje rodzinne, albo
        zrobic z ich dzieci potwory....

        To co chce powiedziec to to ze reklama owszem moze nas zmotywowac do
        kupna jakiejs rzeczy (nawet kompletnie nam zbednej), nie ma
        natomiast wplywu na nasze stosunki malzenskie, czy relacje matko-
        dziecko. Nawet nie wiem jak perfidna i wyrafinowana reklama alkoholu
        nie zrobi z czlowieka alkoholika (choc moze nas przekonac ze mamy
        ochote kupic sobie to zlote piwko z pianka).

        Kto uwaza ze jego zycie jest determinowane reklamami, albo szuka
        usprawiedliwienia, albo ma jakas wyjatkowo podatna psychike+ rodzine
        ktora przyjmuje wszystko co w reklamie jako jedynie obowiazujaca
        norme.
        • guderianka Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 20:05
          rybko-ale ty idealistka jesteśsmile
          Wolę takie sprytne reklamy niż wykładane jak "krowie na rowie"
          reklamy tamponów i podpasek. bleeh
          • verdana Re: Nie dam Ci na buty 19.11.07, 22:51
            A mnie sie reklama podoba.
            Podoba mi sie, bo pokazuje własnie, na czym polega uzaleznienie w
            starszym wieku od dzieci - i że nalezy zrobić wszystko, aby tego
            uniknąć.
            Może nie jest wychowawcza, ale bardzo prawdziwa.
            I zwracam uwagę na pewien element - rodzić nie ma obowiązku dać
            dziecku na kino, ale dorosłe dziecko tez nie musi dokładac rodzicom
            do butów. Obowiązek alimentacyjny obowiązuje tylko przy skrajnej
            nędzy.
            • jogo2 Re: Verdana, Agatka 20.11.07, 01:29
              Jasne, niech w klapkach biega głupi staruch po mrozie, który kiedyś nie dał mi
              na wzniosły i bardzo pouczyający film Kill Bill 2. Już widać, że komunikat TEJ
              reklamy trafił CAłKIEM SERIO pod strzechę, przynajmniej Twoją Verdano. Zastanów
              się jakie Ty głupstwa pleciesz. A były kiedyś czasy, kiedy: dzieci nie pytane
              nie odzywały się przy dorosłych (dla mnie rozmowa z dorosłymi przy moim synu nie
              jest przyjemna, otwiera on swoją buzię w tym samym momencie, w którym otwiera ją
              dorosła osoba, żeby coś powiedzieć), i ogólnie bardzo szanowały swoich starych,
              nawet jak te potwory stosowały wobec nich rozmaite kary cielesne. Baśń o
              żelaznym wilku co nie? A teraz jakieś śmichy chichy w radiu, bo ci nie dam na
              buty, też taka tam utopia, nieprawda zawracanie głowy. To poczekajcie sobie
              drogie panie, a zobaczycie.
              Co do Agatki mam taką uwagę, albo prośbę, abyś nie postrzegała świata w
              sposób: ja jestem zamożna, więc każdy, gdyby chciał, też mógłby być zamożny. Jak
              nie jest zamożny, to znaczy, że mu się nie chciało. Ciesz się, że Tobie się
              udało i przyjmij do wiadomości, że na świecie ZAWSZE ludzi zamożnych było, jest
              i będzie mniej, niż tych którym się nie wiedzie aż tak dobrze i faktycznie mogą
              nie mieć na buty na starość. Nie wiem, czy dlatego, że im się nie chciało, ale
              jest to fakt. W tym momencie puszenie się, że ja jestem taka fajna, że będę się
              starać być babcią zadbaną i elegancką jest pierwszą rzeczą jakiej można
              zaniechać, (tak jakby każdy mógł być taką babcią, a jak nie jest to widać nie
              chce) skoro już Twoje wielkie serce nic nie może poradzić na reportaże typu:
              poszła w tango i zostawiła maleństwo.
              • agatka_s Re: Verdana, Agatka-do jogo 20.11.07, 07:56
                widze ze Pan/Pani jogo doskonale wie kto moze sie wypowiadac a kto
                nie.

                Dzieci nie powinny sie odzywac, bo sa....dziecmi

                ja nie powinnam sie wypowidac bo jestem...zamozna.

                W sumie nienajgorzej mi sie trafilo, tylko wedlug przyslowia "Dzieci
                i ....glosu nie maja", w sumie jako osoba zamozna moglam gorzej
                zostac zakwalifikowana, np do wrogow publicznych, albo do
                tredowatych...

                A tak z ciekawosci czemuz to postrzeganie swiata przez osobe zamozna
                ma byc "gorsze" od postrzegania swiata przez osobe biedna ? Czemuz
                to nie wolno mi powiedziec ze zamierzam na starosc miec mile
                zycie ? Tylko dlatego ze ktos takich planow nie ma ? Ja mam.
                Powiem wiecej: zamierzam je bardzo dokladnie zrealizowac.



                Abstrahujac od kwestii komu wolno sie wypowiadac...

                Stosunek do pieniedzy to taki sam temat jak wiele innych. Jesli
                uczymy dzieci roznych rzeczy, powinnismy tez uczyc do czego sluza
                pieniadze i jak bardzo sa pozyteczne. Rozmawiajac z nastolatkiem
                uczmy ze odpowiedzialnosc nie polega tylko na tym aby zabezpieczac
                sie przed niechciana ciaza, odpowiedzialnosc polega tez na tym aby
                zabezpieczac sie przed nedza i brakiem pieniedzy. I dotyczy to
                kazdego wieku, tez i podeszlego....
                • mallard Re: Verdana, Agatka-do jogo 20.11.07, 10:51
                  agatka_s napisała:

                  > widze ze Pan/Pani jogo doskonale wie kto moze sie wypowiadac a kto
                  > nie. Dzieci nie powinny sie odzywac, bo sa....dziecmi
                  > ja nie powinnam sie wypowidac bo jestem...zamozna.

                  To się nazywa "spłaszczyć temat".
                  Nie wiem tylko, czy specjalnie, czy rzeczywiście w poście Jogo nie
                  wyczułaś głębszych myśli...

                  Pozdr.
                  • agatka_s Re: Verdana, Agatka-do jogo 20.11.07, 10:55
                    mallard napisał:

                    > agatka_s napisała:
                    >
                    > > widze ze Pan/Pani jogo doskonale wie kto moze sie wypowiadac a
                    kto
                    > > nie. Dzieci nie powinny sie odzywac, bo sa....dziecmi
                    > > ja nie powinnam sie wypowidac bo jestem...zamozna.
                    >
                    > To się nazywa "spłaszczyć temat".
                    > Nie wiem tylko, czy specjalnie, czy rzeczywiście w poście Jogo nie
                    > wyczułaś głębszych myśli...
                    >
                    > Pozdr.



                    Przeczytalam raz jeszcze i jeszcze raz. I nic , nie wyczulam,
                    zadnych glebszych mysli.

                    Moge prosic o interpretacje: jakie to sa te glebsze mysli ?

    • blueberry77 Re: Nie dam Ci na buty 20.11.07, 08:55
      srebrnarybko, w otaczającym nas świecie jest mnóstwo elementów demoralizujących
      i to my musimy uodpornić na nie nasze dzieci niestety. Piszesz, że reklama uczy
      dzieci szantażowania rodziców. To nie reklama ma je uczyć, ale my - rodzice.
      Jeżeli nauczysz swoje dziecko, że szantaż nie działa, to żadna reklama tego nie
      zmieni.
    • magdusinska Re: Nie dam Ci na buty 20.11.07, 10:19
      Proszę Cię, jeżeli uważasz, że Twoje dziecko za lat 30 nie kupi Ci
      butów lub nie da jeść przez reklamę to radziłabym raczej zastanowić
      się nad swoim postępowaniem i nieudolnością rodzicielską. Dzieci nie
      rodzą się złe, tylko mają złych rodziców.
      • magdusinska Re: Nie dam Ci na buty 20.11.07, 10:29
        No i powiem Ci, że wczoraj nieźle ubawiłam się ze swoją mamą z tej
        reklamy. Mama chciała zrobić mi prezent i zadzwoniła, że wysłała mi
        kasę na konto i mam sobie kupić buty na zimęsmile No i czy to oznacza,
        że też jest pod wpływem reklamy??? Boi się o swoją przyszłość?? Nie,
        po prostu chciała zrobić własnemu dziecku prezent, bo mnie kocha. A
        poza tym może tak odwrócić role. Dlaczego rodzic nie może powiedzieć
        dziecku "popilnuj brata, bo za 20 lat ja nie popilnuję Twoich dzieci
        jak będziesz potrzebowała". Rodzina i miłość chyba nie na tym polega
        prawda? A reklamę traktuję jako dobry zart i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka