Dodaj do ulubionych

nadludzie-->nadmamy

21.12.07, 21:51
nie chcę tu rozpoczynać znów długiej dyskusji kto ma rację, mam
swoje zdanie na temat bicia- nie popieram lecz jestem w stanie
zrozumieć..no właśnie, myślałam, że nadludzie żyli tylko za czasów
hitlera a widzę tu pełno fanatyczek...owszem - bicie jest złe. ale-
za każdym razem piszecie, że dziecko trzeba zrozumieć w każdej
sytuacji i w każdej sytuacji mieć w głowie coś alternatywnego nawet
dla najbardziej zaskakującej sytuacji w KAŻDYM momencie..ale hm..ja
rozumiem, że bycie rodzicem to też praca- najcięższa. ale rodzice to
TYLKO ludzie, i tak jak dzieci to dorośli też mają gorsze
dni...trzeba być aniołem by być idealnym, nie człowiekiem.a właśnie
dlatego że jesteśmy rodzicami i to ciężka praca mamy prawo czasem
mieć dość i mają prawo ponieść nas emocje...nie będę wymieniać ale
te z was które tak się zarzekają- ja nigdy i tak kategorycznie
potępiają każde wykroczenie hm uważam,że to nie wporządku- najpierw
oceńcie siebie i swoje błędy-łatwo oceniać innych a przez palce
patrzeć na siebie...ja też "przez palce" patrząc na to jak wychowuję
syna mogę uznać,że jestem matką idealną i moje dziecko jest idealne
ale zaróno jemu zdarza się czasem wybryk, tak i mi zdarza się
stracić cierpliwość...no chyba, że żyjecie w szklanych kulach z dala
od problemów codzienności - wtedy łatwo jest być nieskazitelnym, bo
ja gdy się mi wszystko wali na głowę nie mam sił na bycie ideałem
matki, żony czy choćby człowieka...
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: nadludzie-->nadmamy 21.12.07, 22:10
      właśnie rozpoczęłaś długą dyskusję na temat tego, kto ma rację smile

      zaraz matki idealne i wszechwiedząco-wrzechmogące będą się wymądrzać.

      gratuluję smile
      bo już się nudno robiło.
    • krwawakornelia Tak trzeby na milosc boska 21.12.07, 22:13
      czy to naprawde nie dociera ze dziecko to tez czlowiek.

      Kurcze wczoraj mnie ponioslo, krew mnie zalala, maly marudzil, byl
      zmeczony nie wiedzial czego chcial, godzine nie mogl zasnac a jak
      zasnal to sie co 20 minut budzil.

      Ale przez mysl mi nie przeszlo zeby go uderzyc.
      Powyzywalam sie inaczej a potem wyplakalam mezowi jak przyszedl.

      Ja naprawde nie jestem wstanie usprawiedliwic bicia, NIGDY.
      Pod absolutnie zadnym pretekstem.
      Nie jestem nadmatka. Jestem tylko za poprzestaniem traktowania
      przemocy wobec dzieci jako czegos normalnego. "Co sie moze zdarzyc"
      Bo NIE MOZE.
      Ale to pewnie dlatego ze mnie nie klapsowano.
      • epreis Re: Tak trzeby na milosc boska 21.12.07, 22:18
        a czy do ciebie naprawdę niedociera ,że matka też jest tylko
        człowiekiem? i może ty jesteś jakaś idealna albo prowadzisz idealny
        żywot ale nie każdy ma tak wesoło? ja również mam męża, cudownego
        ale niestety jest marynarzem i nie mogę mu się codziennie
        wypłakiwać..czasem jestem totalnie zmeczona a przykład który podałaś
        jest beznadziejny - pewnie miał powód że nie chciał spać,
        powyżywałam się inaczej-czyli jak? zamiast się wymądrzać i
        roztrząsać swoje zalety a innych wady może podaj sposoby na
        odreagowanie- napewno tym bardziej pomożesz niż dobijaniem tych
        matek które mają w życiu gorzej od ciebie i zwyczajnie popełniają
        błędy...
        • toya_hl Wiec krwawakornelia,napisz jak bylo 21.12.07, 22:28
          Napisz jak syn w koncu zasnal i jak udalo Ci sie bez przemocy go
          spacyfikowac. Nie pytam z ciekawosci tylko brniecie dalej w dyskusje
          o tym samym. Podaj przyklady jak zachowac zimna krew. Ja tez jestem
          z tych "gorszych" czyli nie bijacych i takich co to glosza wink
          Moja corka dzisiaj zostala opetana i na dobranoc chciala zamiast
          jednej ksiazeczki 10. W dodatku dzis nie miala wyjatkowo drzemki,
          mialysmy mnostwo pracy, troche nerwow, wiadomo sa swieta, mamy
          przeprwadzke... Szkoda gadac. I w takich momentach czlowiek chce
          zeby dziecko normalnie zasnelo. Bo czlowiek normalny chce tez
          odpoczac, posprzatac i isc spac. Jeszcze sobie poczytac albo inny
          relaks zastosowac. A tu dziecko zmeczone, oczka czerwone, ale spac
          nie chce i juz! Wiec po Nodym, ktory byl trzeci zaznaczylam, ze to
          ostatnia bajka i koniec. Oczywisicie marudzenie, targowanie sie az w
          koncu zaczelam corce kolysanke spiewac i zasnela wink. Tez bym wolala
          sen niz sluchac takiego spiewu. Nie wazne. Nie o mnie to mialo byc.
          Jak Ty sobie poradzilas? Pisz dziewczynom przyklady bo Ci zyc nie
          dadza wink
          Pozdrawiam wszystkich
          • krwawakornelia Napisze cala historie jezeli chesz. 21.12.07, 22:55
            lacznie z tym jak we mnie sie gotowalo.

            Bylismy wczoraj u kolezanki synka z przedszkola (ona ma prawie 3,
            karol 2,5 roku). Zrobilo sie puzno dzieci byly juz zmeczone ale nie
            chcialy sie rozdzielic. Nie chcial sie ubierac. Ok.

            Zapytalam sie Karola czy chce spac u Julii, chcial powiedzialam ok.
            Pomachal mi dal buziaka i wyszlam.
            Po 30 minutach zadzwonila mama Julki ze Karol jednak placze do mamy.
            Pojechalam go odebrac, ubral sie grzecznie wszystko bylo ok.
            Zreszta ja wiedzialam ze on tam by nie spal smile.

            Ale zrobilo sie puzno. I byl zmeczony, chcial sam zamknac drzwi do
            auta, ale jak jest zapiety w foteliku to jie siega wiec sie wkurzyl.
            Ja mu powiedzialam, synku strasznie mi przykro ale tak jak chcesz
            sie nie da, musimy jechac do domu, wsiadlam i pojechalam. Plakal
            jakies 15 minut, ale powiedzialam mu tylko strasznie sie kocham
            synku ale poprostu tak jak ty chcesz sie nie da.

            Uspokoil sie tuz przed tym jak dojechalismy do naszego domu. Przy
            wysiadaniu probowal zgasic swiatlo nad fotelikiem samochodowym zanim
            wysiadzie, ale w moim samochodzie tez sie tak nie da . No i znowu
            wpadl w straszny placz. Chcial wysiasc sam ale tez wylaczyc ta
            lampke (bylo -7 wiec troche zaczelo mnie zalewac - marzlam juz po
            prostu). W koncu chyba sam skapowal ze sie nie da zapytalam czy chce
            zebym go wziela na rece czy wysiadzie sam. Zdecydowal sie wysiasc
            sam.

            Ale po 5 krokach przypomnial sobie ze ja zamknela za niego drzwiczki
            w samochodzie a on chcial sam. No wpadl w placz.
            Powiedzialam mu tylko synku, mama wezmie cie na rece i zaniesie do
            domku. Wzielam placzace dziecko na rece i zanioslam do domu. Jak
            weszlismy do mieszkania sie na chwilke uspokoil. Ucieszylo mnie to.
            Zawsze sie am rozbiera wiec zaczelam sie ja rozbierac, I
            powiedzialam mu tylko synku rozbieramy sie, myjemy zabki i idziemy
            haja haja (znaczy spac).

            W trakcie jak ja zdejmowalam kozaki syn powiedzial "mama pomoc" no
            to zaczelam mu pmagac zdejmowac kurteczke, potem zaczal wolac "nie
            karol sam" i tak na zmiane plakal jak go dotykalam to Karol sam jak
            puszczalam to "mama pomoc" w koncu wzielam go na kolana,
            powiedzialam synku widze ze masz juz wszystkiegi disc. Mama tez ma
            troche dosc. Mama cie teraz rozbierze i idziemy do lazienki myc
            zeby.
            Rozebralam broniacego sie baka i wijacego. Zanioslam do lazienki
            posadzilam na kolanach i powiedzialam myjemy zabki. Uspokoil sie. Po
            2 minutach wsciekl sie na to ze nie moze sobie wycisnac pasty
            (zawsze robi to siam) wiec powiedzialam, synku widze ze jestes
            strasznie zmeczony, mam umyje ci zeby. On strasznie sie wkurzal mi
            nerwy powoli puszczaly wewnetrznie (ze zniecietpliwienia i zlosci na
            ta sytuacje, ze widze ze dziecko juz nie ma sily a ze mna jakos tam
            i ze soba samym walczy.) Umylam mu te zeby zanioslam do pokoju.
            Wybral sobie pizamke na spokojnie ja usiadlam na jego luzeczku.
            On chcial spac w luzku moim i meza. Ale siedzialam na jego dopoki
            nie przyszedl do swojego luzeczka mowiac tylko "Skarbie kocham cie
            bardzo, ale to jest twoje luzeczko, mama jest caly czas przy tobie"
            Po chwili przyszedl tulil sie i zgasilismy swiatlo (normalnie
            czytamy 3 ksiazeczki ale byla juz 9 i naprawde padal). Zasnal.

            Ja wyszla. Zrobilam sobie herbate. KAnapke (w calej tej sytuacji
            zaczela mnie bolec glowa ale chyba z glodu). Wyzylam sie na
            pomidorkach. Zjadlam wzielam piwo bezalkoholowe (jestem w ciazy) i
            wlaczylam telewizor.

            Po 20 minutach baczek sie obudzil z placzem.
            Poszlam do niego polozylam sie z nim i poczekalam jak zasnie.
            Powiedzialam ze go kocham.

            Rozwalilam w lazience szczotke do wlosow, nie mialam ochoty na nic.
            Wlaczylam CSI (to takie troche krwi sie leje.)

            Po 20 minutach sytuacja sie powtozyla wyszedl z pokoju z placze.
            Wzielam go na rece, powiedzialam ze wszystko jest dobrze, mama go
            strasznie kocha i przenioslam do naszego lozka. Przytulilam
            powiedzialam ze go kocham i jak zasnal wyszlam. Jak tylko przyszedl
            maz zrobilam sobie kapiel (ie chcialam wczesniej bo nie uslyszalabym
            jak sie budzi smile )
            Tak bylo, jak przyszedl maz to wyplakalam maja frustracje.

            Bobciu obudzil sie dopiero rano,sam radosny do przedszkola.
            • epreis Re: Napisze cala historie jezeli chesz. 21.12.07, 23:02
              wiesz czytam to co piszesz, przepraszam jeszcze nie doczytałam do
              końca ale smiać mi się chce - czytałaś wątek o szalonym piotrusiu?
              czy gdyby twój karol złapał te kije i bił dzieci też byś go
              przepraszała - karolku bić dzieci nie wolno, karolku przepraszam ale
              połóż kije i jak piotrusiowy tata rozwrzeszczanemu karolkowi za to
              że SKRZYWDZIŁ dziecko poszłabyś zabawkę kupowac żeby przestał
              płakać?!?!? wiesz, może jesteś super idealna, cierpliwa ale
              wychowujesz nieczułe dziecko które kiedyś nie będzie w stanie
              zrozumieć,że nie jest pępkiem świata,że ktośmoże być zmęczony itp
              itd.. i jeszcze, może się czepiam ale czemu zapytałas się karolka
              czy chce spac u julki? a julka?a mama julki? one muszą chcieć bo
              karolek chce?
              • krwawakornelia Troszke cie nie rozumiem 21.12.07, 23:07
                Ja nie przepraszam mojego dziecka za zeczy ktore nie odpowiadam.

                Moj syn nie bije dzieci, nie ma takich wzorcow.

                I nie daje mu zabawek z poczuca winy.

                Skad u ciebie takie wnioski.
                Nie wiem czy we wczorajszej sytuacji wszystko co robilam bylo
                poprawne pedagogicznie, ale dalam dziecku wsparcie, przejelam za
                niego kontrole jak przestal sobie radzic. I nie wyzywalam na nim
                moich frustracji.
                • epreis Re: Troszke cie nie rozumiem 21.12.07, 23:19
                  yhym tylko pamiętaj, wszystkicvh problemów dziecka nie jesteś w
                  stanie za dziecko wziąść, bicie dziecka nie jest metodą ale chęć
                  przeżycia za niego też nie...bo to też patologia, gdy rodzic robi za
                  dziecko wszystko - w przyszłości będziesz za niego odrabiała prace
                  domowe, bo przecież jak tego nie zrobisz albo chociaż mu nie
                  pomożesz to dostanie 1 a od jednej do drugiej mała droga a jak nie
                  zda?twoja wina,no a pozatym jak już raz nie zda to później napewno
                  spadnie na same niziny społeczne...wiesz trochę cię rozumiem ale czy
                  gdy syn jako nastolatek zostanie np łobuzem to będziesz też obwiniać
                  siebie???? niestety nie zapisuję sobie fajniejszych artykułów które
                  czytałam ale jak poszukasz to znajdziesz - łatwiej dziecku będzie
                  znieść porażki gdy zobaczy że ty nie jesteś idealna i popełniasz
                  błędy, będziesz miała okazję nauczyć go przepraszam - i to akurat
                  przeczytałam w artykule jakiegoś psychologa dziecięcego...
                  • krwawakornelia Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 21.12.07, 23:24
                    przezyc swoje emocje, nie uspokajam go na sile itd. nigdy.
                    Ucze go przez to samodzielnosci i radzenia sobie z emocjami co uwazam
                    za bardzo wazne. Sama uwazam ze samodzielnosc jest bardzo wazna,
                    dlatego staram sie zeby zawsze to co jest w stanie zrobic sam robil
                    sam. mysle ze od razu to dosc jasno opisalam wiec nie wiem skad
                    wywnioskowalas cos dokladnie odwrotnego.

                    Tak ale przez popelnianie bledow masz na mysli walenie klapsow?
                    • jakw Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 21.12.07, 23:34
                      No dobra. Ale po co dałaś mu podejmować decyzję o której wychodzi od
                      koleżanki? Ani nie zna się na zegarku, ani sam jeszcze do domu nie
                      dojdzie. I bez sensu zostawiłaś go u koleżanki wiedząc, że spać tam
                      i tak nie będzie. A potem był o te kilkadziesiąt minut bardziej
                      zmęczony i rozdrażniony. Tak naprawdę pewnie z 90% sytuacji powstało
                      wskutek twojego , chyba niecałkiem przemyślanego, działania.
                      Btw rozumiem, że masz nieskończone pokłady czasu (wnioskuję tak z
                      całej sytuacji) - wtedy rzeczywiście łatwiej o cierpliwość.
                      Pzdr
                      • krwawakornelia No tez wlasnie mysle ze to byl blad 21.12.07, 23:51
                        obydwojgu bylo nam ciezko wyjsc. I jak zaczal protestowac ze chce
                        zostac to powiedzialam ok (tak bylo obgadane z tamta mama) MAma
                        jedzie do domu a ty spisz z Julka.
                        I on poprostu nie zakapowal i Przyjechalam po niego.

                        Kazdy uczy sie na bledach.
                        Ja mysle ze nastepnym razem ja bede od razu bardziej stanowcza i
                        wezme powiem "po Pipi wychodzimy" i po Pipi zaczne go ubierac nie
                        zaleznie od jego humorow.

                        Chyba ze jasno sie dogadamy ze tam spi i nie zaleznie od wszystkiego
                        Dam mu buziaka i wyjde.
                    • epreis Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 21.12.07, 23:37
                      no wiesz...twój opis sytuacji wskazuje na trochę inne metody
                      wychowawcze niż samodzielne radzenie sobie ze stresem:

                      1)Ale zrobilo sie puzno. I byl zmeczony, chcial sam zamknac drzwi do
                      auta, ale jak jest zapiety w foteliku to jie siega wiec sie wkurzyl.
                      Ja mu powiedzialam, synku strasznie mi przykro ale tak jak chcesz
                      sie nie da, musimy jechac do domu. Plakal
                      jakies 15 minut, ale powiedzialam mu tylko strasznie sie kocham
                      synku ale poprostu tak jak ty chcesz sie nie da.
                      ---> no strasznie ci przykro..i to,że go kochasz rozwiąże wszystkie
                      jego problemy...

                      2)koncu chyba sam skapowal ze sie nie da zapytalam czy chce
                      zebym go wziela na rece czy wysiadzie sam. Zdecydowal sie wysiasc
                      sam.
                      Ale po 5 krokach przypomnial sobie ze ja zamknela za niego drzwiczki
                      w samochodzie a on chcial sam. No wpadl w placz.
                      Powiedzialam mu tylko synku, mama wezmie cie na rece i zaniesie do
                      domku. -> no rewelka, czego się nauczył? mamusia zrobi wszystko
                      żebyś był szczęśliwy-tzn żebyś nie płakał

                      3)i na każde zło - mama cię kocha,przestań już - wiesz to prawie
                      jak - nic się nie stało...ja też strasznie kocham swoje dziecko i
                      często mu to powtarzam ale "kocham cię" nie jest lekarstwem na każdą
                      sytuację??? pisałam jakiś czas temu,że mój synek zasypia 2
                      godziny..dodajmy jeszcze pół- bo słyszę,że śpiewa, jak wejdę i
                      powiem mu- kocham cię to ma zasnąć? fajnie,że go kochasz-powinien o
                      tym wiedzieć, ale te słowa to nie "czary-mary,był problem,amba
                      fatima problemu ni ma"
                      • krwawakornelia Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 21.12.07, 23:57
                        epreis napisała:

                        > no wiesz...twój opis sytuacji wskazuje na trochę inne metody
                        > wychowawcze niż samodzielne radzenie sobie ze stresem:
                        >
                        > 1)Ale zrobilo sie puzno. I byl zmeczony, chcial sam zamknac drzwi
                        do
                        > auta, ale jak jest zapiety w foteliku to jie siega wiec sie
                        wkurzyl.
                        > Ja mu powiedzialam, synku strasznie mi przykro ale tak jak chcesz
                        > sie nie da, musimy jechac do domu. Plakal
                        > jakies 15 minut, ale powiedzialam mu tylko strasznie sie kocham
                        > synku ale poprostu tak jak ty chcesz sie nie da.
                        > ---> no strasznie ci przykro..i to,że go kochasz rozwiąże
                        wszystkie
                        > jego problemy...


                        Nie rozwiaze problemu ale daje dziecku sygnal ze rozumiem i
                        akceptuje jego zly humor i bardzo go kocham Niezaleznie od jego
                        zachowania, ktore moze mi sie nie podobac.
                        Pokazuje tez dziecku ze jestem stanowcza i nie stoje nad nim, i
                        czekam na niewiadomo co, tylko zamykam drzwi i i tak jedziemy.


                        >
                        > 2)koncu chyba sam skapowal ze sie nie da zapytalam czy chce
                        > zebym go wziela na rece czy wysiadzie sam. Zdecydowal sie wysiasc
                        > sam.
                        > Ale po 5 krokach przypomnial sobie ze ja zamknela za niego
                        drzwiczki
                        > w samochodzie a on chcial sam. No wpadl w placz.
                        > Powiedzialam mu tylko synku, mama wezmie cie na rece i zaniesie do
                        > domku. -> no rewelka, czego się nauczył? mamusia zrobi wszystko
                        > żebyś był szczęśliwy-tzn żebyś nie płakał

                        Nie bo to nie byl placz na zasadzie ja chce cos wymusic od mamusi,
                        (wie ze to n i g d y nie funkcjonuje) tylko placz ktory daje
                        znac mamo ja juz sobie nie radze nie wiem czego chce pomoz mi.
                        Podejmij za mne decyzje i przejmij odpowiedzialnosc za te sytuacje.

                        >
                        > 3)i na każde zło - mama cię kocha,przestań już - wiesz to prawie
                        > jak - nic się nie stało...ja też strasznie kocham swoje dziecko i
                        > często mu to powtarzam ale "kocham cię" nie jest lekarstwem na
                        każdą

                        Ja nigdy nie mowie przestan plakac,
                        Ja zawsze mowie "kocham cie" i to jest bardzo wazne dla dziecka.


                        > sytuację??? pisałam jakiś czas temu,że mój synek zasypia 2
                        > godziny..dodajmy jeszcze pół- bo słyszę,że śpiewa, jak wejdę i
                        > powiem mu- kocham cię to ma zasnąć? fajnie,że go kochasz-powinien
                        o
                        > tym wiedzieć, ale te słowa to nie "czary-mary,był problem,amba
                        > fatima problemu ni ma"

                        Wlasnie ze tak to sa slowa "czary mary" jak widac niedoceniane,
                        Uwazam ze mojn syn jest jeszcz zbyz maly zeby zasypial calkiem sam,
                        jeszcze tego nie potrafi i zostaje z nim dopoki nie zasnie. Dzieci w
                        tym wieku daja jasne sygnaly kiedy potrzebuja kontaku takze
                        fizycznego z rodzicem a kiedy nie. Moj syn go potrzebowal.
                        • epreis Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 22.12.07, 00:08
                          mój syn jest w tym samym wieku a nie jest za mały ale cóż...

                          nie o to mi chodzi- w takim razie sytuacją którą opisałaś w niczym
                          nas nie przekonuje, że nie ma sytuacji by uderzyć dziecka - łatwo
                          jest wytłumaczyć takie zachowania gdy masz świadomość o tym,że
                          dziecko jest wykończone-zwłaszcza,jeśli jest wykończone z twojej
                          winy...

                          znajdź sytuację gdy dziecko powinno być okazem spokoju a nie jest
                          gdy zachowałaś przy tym spokój...

                          "kocham cię" to nie czary mary, kocham cię to coś co opisuje takie
                          uczucia...wolałabym przestać mówić niż zacząć używac tego słowa
                          tylko po to,zeby zamknąć usta marudzącemu dziecku...
                          • krwawakornelia Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 22.12.07, 00:26
                            epreis napisała:

                            > mój syn jest w tym samym wieku a nie jest za mały ale cóż...
                            >
                            > nie o to mi chodzi- w takim razie sytuacją którą opisałaś w niczym
                            > nas nie przekonuje, że nie ma sytuacji by uderzyć dziecka - łatwo
                            > jest wytłumaczyć takie zachowania gdy masz świadomość o tym,że
                            > dziecko jest wykończone-zwłaszcza,jeśli jest wykończone z twojej
                            > winy...


                            I wlasnie o to mi chodzi, ze majac te swiadomosc mozna nie uderzyc.
                            Tak male dziecko moze byc wykonczone tylko z mojej winy, bo to ja
                            jestem za nie odpowiedzialna.


                            >
                            > znajdź sytuację gdy dziecko powinno być okazem spokoju a nie jest
                            > gdy zachowałaś przy tym spokój...

                            Nie znam sytuacji w ktorej 2 i pol letnie musialoby byc oaza
                            spokoju, a ty znasz?

                            na konzerty etc. jeszcze go nie zabieram, chyba ze dla dzieci.
                            >
                            > "kocham cię" to nie czary mary, kocham cię to coś co opisuje takie
                            > uczucia...wolałabym przestać mówić niż zacząć używac tego słowa
                            > tylko po to,zeby zamknąć usta marudzącemu dziecku...

                            ja nie mowie po to zeby mu zamknac usta, ja mumowie po to zeby
                            wiedzial ze kocham go niezaleznie od wszystkiego. To mu ust nie
                            zamyka. Moje dziecko zamyka usta w tedy kiedy chce.
                            I ma prawo plakac tyle ile potrzebuje.
                            Nigdy mu nie zamykam ust.
                            A te 4 klapsy to w jakiej sytuacji jesli spytac sie moge?
                            • epreis Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 22.12.07, 00:29
                              każdą z 4 sytuacji już opisałam..i kolejny raz nie będę..

                              kiedy dziecko powinno być oazą spokoju? znam..oczywiście nie znaczy
                              to,że ma siedzieć w końci i "niebyć" ale oaza spokoju w znaczeniu o
                              które mi chodziło to po prostu dziecko nieprzemęczone, niegłodne i
                              nie znudzone...
                              • krwawakornelia No i czekaj ale nie piszesz o co ci chodzi 22.12.07, 00:38
                                Ja nie rozumiem o co ci chodzi.
                        • epreis Re: Nie widzisz ja wlasnie pozwalam jemu 22.12.07, 00:13
                          dzieci w każdym wieku i nie tylko dzieci dają jasne sygnały czego
                          potrzebują, prawie dorosła córka mojej teściowej czasem o pólnocy w
                          niedzielę daje jej wyraźny sygnał,że przez weekend nie miała czasu
                          na lekcje a teraz jest już zmeczona więc teściowa dbając o dobrą
                          kondycję na poniedziałek odrabia za nią lekcję...

                          czemu uważasz, że tylko dzieci mają swoje potrzeby? i potrafią je
                          sygnalizować?
                          • krwawakornelia nie nie uwazam 22.12.07, 00:27
                            tyle ze dzieci nie umieja i ch sami spelnic i zaspojoic, dorosli tak.
                            • epreis Re: nie nie uwazam 22.12.07, 00:31
                              no to hm..czemu wyżalasz się mężowi? wyżal się sobie? w którymś
                              wątku napisałaś, że twoja anielska cierpliwość bierze się z pomocy
                              męża...

                              zacznij radzić sobie sama..
                              nikt nie jest sobie w stanie sam spełnić i zaspokoić potrzeby
                              bliskości drugiego człowieka, ukochanej osoby...nawet dorosły..
                              • krwawakornelia Co to za teoria 22.12.07, 00:43
                                jak maz ma ciezki dzien w pracy tez mi sie wyzala, to zdrowsze niz
                                wzeranie w siebie a potem migrena.

                                Z reguly dwoje ludzi po to wchodzi w zwiazek zeby byc ze soba
                                dzielic sie swoimi radosciami i troskai, a nie kazdy sobie rzepke
                                skrobie. my z mezem staramy sie wspierac nawzajem nie zaleznie co
                                sie dzieje.

                                Kazdy z nas jest samodzielny, ale tez kazdy moze liczyc na wsparcie
                                drugiej osoby. Jezeli ja sama sobie nie przypisywalabym prawa do
                                wsparcia nie moglabym go dostac ani tez dac. To proste.
                                W zyciu trzeba sie nauczyc powiedziec potrzebuje pomocy czasem choc
                                to trudne.

                                Tak ale nie mozna sobie robic z 2 letniego syna zastepstwa za meza.
                                Tylko dlatego ze tamten jest na morzu.
                                • epreis Re: Co to za teoria 22.12.07, 00:52
                                  to bądż i konsekwentna, chwile temu napisałaś że dorośli potrafią
                                  sobie sami radzić a teraz????
                                  i nie każdy może liczyć na wsparcie drugiej osoby, czyli klaps w
                                  pełnej rodzinie to zbrodnia a samotnego rodzica możesz wytłumaczyć?
                                  to już coś...mi chodzi o to,żebyś przestała histeryzować..

                                  a kto ci powiedział że ja robię z syna zastępstwo za męża? gdzie to
                                  przeczytałaś?ale sobie teraz argument wymyśliłaś... po pierwsze
                                  mojego męża nikt nie jest w stanie zastąpić...po drugie 2letni
                                  chłopiec jako mąż? nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić..i nie
                                  rozumiem- próbujesz mi powiedzieć, że jest za wrażliwy? tego też nie
                                  jestem w stanie sobie wyobrazić..
                                  • krwawakornelia Oj , wiesz o co mi chodzi tylko udajesz ze nie 22.12.07, 00:56
                                    Zastanowilo mnie pytanie o skurcze.

                                    po za tym samotnie wychowujacych tym bardziej nie usorawiedliwiam,
                                    bo sa jakos tam za te sytuacje odpowiedzialne (wspolodpowiedzialne)
                                    nie mowie o przypadku gwaltu.

                                    O potrzebach emocjonalnych doroslych moze podyskutujemy na forum
                                    innym razem, bo nie bardzo juz mam czas. I ty pewnie tez "haja haja"
                                    musisz smile

                                    O tym robieniu meza chcialam ci dowalic. Z reguly w takich
                                    przypadkach sie sprawdza.
                                    • epreis Re: Oj , wiesz o co mi chodzi tylko udajesz ze ni 22.12.07, 01:11
                                      oj mój synek nie wie, że mam skurcze..nie wiem jak poznaje, że boli
                                      mnie brzuch, czasem kłócie jest silne i chodzę lekko zgięta...sam
                                      pyta- mamusiu a co to ci się stało? albo mamusiu- a co to cię boli?
                                      mówię mu - trochę brzuszek ale zaraz przejdzie, a on mnie przytula...

                                      I ty pewnie tez "haja haja"
                                      > musisz smile

                                      poprawka, nie muszę-mogę, mały kilka minut temu dopiero zasnął...


                                      > O tym robieniu meza chcialam ci dowalic. Z reguly w takich
                                      > przypadkach sie sprawdza.

                                      no a czy to nie agresja na moją osobę?pewnie że się sprawdza każdy
                                      broni ukochanej osoby..a ja szczerze mówiąc niełatwo znoszę
                                      sytuację, że jest marynarzem...co jeszcze nie znaczy że sobie z nią
                                      nie radzę...jak urodziłam kacperka mąż, dowiedział się na drugi
                                      dzień od kolego ze statku, bo do męża nie można się było
                                      dodzwonić..wrócił gdy mały miał tydzień...teraz może być gorzej,
                                      choć niby planowaliśmy wszystko tak,żeby był..-boję się...w te
                                      święta drugi rok z rzędu jesteśmy sami, a przez ostatnie pół roku
                                      mąż jak był w domu to się szkolił więc prawie go nie było - chyba
                                      nie łatwa sytuacja..tęsknie za spokojem i chwilą sam na sam..ale nie
                                      potrzebuję jego zastępstwa i kontakty mamy dobre - no chyba, że
                                      kłótnie czasem z mężewm też uważasz za zbrodnie?
                      • sir.vimes Nie zaszkodzi powtarzać 24.12.07, 12:26
                        , że się kocha. Szczególnie jeśli dziecko i mama sa zirytowani - warto by
                        dziecko od małego wiedziało, że złość nie "niweluje" pozytywnych uczuć - i mamy
                        do niego, i jego do mamy...
              • krwawakornelia Mama julki i julka chcialy zeby Karol spal u nich 21.12.07, 23:08
                Od poczatku byla o tym mowa.
            • epreis Re: Napisze cala historie jezeli chesz. 21.12.07, 23:05
              >>>Zjadlam wzielam piwo bezalkoholowe (jestem w ciazy) i
              wlaczylam telewizor.

              ja znowu jestem totalnie anty na piwo i alkohol i wiesz, może to
              moje anty ale słyszałam to też od osób pijących- nie ma czegoś
              takiego jak piwo BEZalkoholowe, ładnie,że dbasz o karola a drugie
              dziecko?

              no widzisz-mówiłam,że błędy popełniasz, my w jedną stronę, ty w
              drugą stronę- wychowujesz małego egoistę, jesteś na każde jego
              zawołanie i wiesz co? uważam że to taki sam błąd jak klaps czasem
              • krwawakornelia Mysle ze nie wychowuje egoiste 21.12.07, 23:19
                na egoistow wyrastaja dzieci ktore sa nie zrozumiane i nie
                akceptowane. Mysle ze mojemu to nie grozi.

                Co do piwa mylisz sie jest takie nawet dla kobiet w ciazy z ekstra
                kwasem foliowym smile
            • toya_hl Re: Napisze cala historie jezeli chesz. 21.12.07, 23:09
              Dobrze, ze to opisalas. Niech inne mamy widza, ze jestes taka jak
              one, tez masz czasem nerwy na wierzchu, a jednak nie bijesz. Czyli
              mozna. Ja tez tak sadze. A opisana sytuacja przypomina mi kilka z
              naszego zycia. Tylko, ze ja nigdy nie biore corki do naszego lozka.
              Jak bardzo mnie potrzebuje przy zasnieciu (na szczescie rzadko)
              klade sie obok na wielkich poduchach z sofy z naszego pokoju i tak
              czekam az zasnie. Tlumacze jej wczesniej, ze poczekam az zasnie.
              Boje sie, ze jak jej bede mowic, ze bede z nia spac, obudzi sie w
              nocy albo rano i bedzie rozzarowana. Cala ta sytuacja, gdzie w aucie
              nie da sie gdzies tam zgasic swiatelka, albo ze dziecko chce raz
              samo sie rozbierac, a za chwile oczekuje pomocy mamy, to efekty
              zmeczenia. Oj umiesz sie opanowac. Mozna brac przyklad.
              Pogratulowac, zwlaszcza, ze jestes w ciazy smile
              Zazdroszcze. Moj maz jest tylko w weekendy z nami. Musze walczyc
              sama. Pozdrawiam. Toya
              • krwawakornelia Moj syn dopiero tydzien temu dostal 21.12.07, 23:21
                swoje lozeczko, jestesmy jeszcze na etapie przyzwaczajania sie. mysle
                ze tez dlatego ze nastapila taka zmiana jest tez troszke bardziej
                "labilny"
          • krwawakornelia Ja to od razu zaczynam sie zastanawiac 21.12.07, 23:04
            czy ja aby dobrze robie, czy to nie moja wina.
            A jak nachodza mnie mysli ze juz nie mam sily ze niech juz wreszcie
            zasnie, ze ja tez che miec wieczor jakis tam.

            To staram sie myslec, ze przeciez on jest w tej gorzej sytuacji, to
            on sobie biedactwo psychicznie nie radzi, jest przemeczony i ma dosc
            (i wtedy nie jestem wstanie sie na niego wsciekac a to juz krok do
            przodu)

            A jak nachodza mnie mysli "zasnij wreszcie bo normalnie zaraz
            poduszke ci na twarz ..." To oddycham 3 razy gleboko. I mysle sobie
            ze zasypianie mozna traktowac w kategorii tu i teraz i nie nastawiam
            sie co zrobie jak on juz zasnie, tylko robie sobie "komfort" i
            lezymy i sie relaksujemy.

            Ale u nas jest jedna regula jasna 3 ksiazeczki.

            I po 3 ksiazeczce gasimy duze swiatko i kladziemy sie razem. I
            niezaleznie co bobciu robi ja leze i staram sie zrelaksowac. Zamykam
            oczy itp.

            I on nawet jak jeszcze po lozku skacze widzac ze ja nie reaguje
            powoli kladzie sie wtula w ramie i zasypia.
        • krwawakornelia Na milosc boska , 21.12.07, 22:32
          ale nie mozna z tego powodu ze jestes bezsilna albo cokolwiek
          usprawiedliwiac bicia dzieci.

          To o to mi chodzi.
          Nie nie jestem idealna matka nie mam idealnego zycia. jestem
          straszna choleryczka i nie jedna szczotka do wlosow itp. zoslaly
          polamane.

          Ale bicie dzieci to nie jest metoda na wyzycie wlasnych emocji i
          tego nie mozna akceptowac, To przestepstwo.

          Jakby Ci obcy czlowiek dziecko uderzyl krew by cie zalala, ale sama
          cos takiego dopuszczasz?
          • epreis Re: Na milosc boska , 21.12.07, 22:52
            czyli zamiast bić dziecko łamiesz szczotki do włosów? przy dziecku?
            a może walisz głową o ścianę? owszem nie powiem,że coś
            usprawiedliwia bicie ale mówię, że każdy ma prawo do błędów - a
            popełnianie błędów nie jest przestępstwem, przynajmniej nie takich i
            zamiast krytykować innych po prostu wyluzauj, uwierz tu napewno a
            przynajmniej prawie napewno nie ma ludzi którzy KATUJĄ dzieci ( bo
            to już przestępstwo ) nie mają czasu by ropztrząsać czy to co robią
            robią dobrze, zresztą dziecko skrzywdzić można bardziej
            niekoniecznie biciem... a to,że dziecko nie chciało usnąć? mój już
            drugą godzinę leży w łóżku i śpiewa ale jakoś nie wyprowadza mnie to
            z równowagi..tu nie chodzi o jedną rzecz która do klapsa
            doprowadziła..ale całą serię- po jednym dniu gdy twoje dziecko miało
            problem z zaśnięcięm wypłakiwałaś się mężowi a co mają zrobić matki
            gdy od miesiąc albo dłużej noc w noc tak mają? i nie mają komu się
            wypłakać - mają zacisnąć zęby i stać na straży swoich przekonań? ja
            miałam 2 tyg, gdy mój synek zasypiał (heh w każdej pozycji
            codziennie o 18 i spał 15 minut, z zegarkiem w ręku) a potem o 21
            zaczynała się jazda, ryczał bo chciał spac więc myłam go i kłądłam,
            wtedy też ryczał ale już nie wiem czemu i ryczał do 1-2 w
            nocy..potem zasypiał, za to ja z szarpanymi nerwami bo po tylu
            godzinach biegania wokół niego żyćmi się nie chciało nie mogłam
            zasnąć jeszczcze następne ze 2 godziny..po czym mały rano koło 9
            wstawał a ja narkoman - nie dostał w dupę ale mało brakowało, byłam
            nawet u lekarza żeby przepisał coś na uspokojenie jemu albo mi- bo
            miałam dość, powiedziałam, że albo on wykończy mnie albo ja w końcu
            nie wytrzymam i zabiję go... na szczęście mu przeszło zanim doszło
            do najgorszego - ale chodzi mi o coś takiego jak choć spróbować
            zrozumieć kogoś, komu się to zdarzyło..
            może nie masz idealnego życia ale czy ci się wali?ja się nie
            tłumaczę,stwierdzam fakt -dziś moje dziecko dostało klapsa 4 raz-nie
            jestem dumna ale nie powieszę się z tego tytułu i nie oddam w ręcę
            policji - w sierocińcu będzie mu gorzej. ale mam dość, i mam prawo
            mieć dość..mam dużo cierpliwości do synka ale niestety nie są to
            pokłady niewyczerpalne..przyznaję się a ty możesz mnie zlinczować,
            ró co chcesz - mi wisi to jak mnie oceniacie, ja kocham swoje
            dziecko najbardziej na świecie i wiem, że ono kocha mnie tak samo-
            ono ma prawo do błędów i ja też...
            a propos obcych ludzi - taa zalałaby mnie krew, zalewa jak moi
            rodzice na niego krzykną albo gdy mówią,że jest brzydki czy
            niegrzeczny bo coś zrobił...tylko o ile moim rodzicom mogę to
            wybaczyć to obcy człowiek? niech bije swoje dzieci albo siebie, moje
            dziecko to moje dziecko i argument o obcych ludziach jest
            beznadziejny
            • krwawakornelia Zycie mam fajne i mi sie nie wali 21.12.07, 23:10
              jezeli nie radzisz sobie z tym ze maz jest marynarzem to sobie ta
              sytuacje zmien.

              • epreis Re: Zycie mam fajne i mi sie nie wali 21.12.07, 23:22
                nom męża sobie zmienię, już o tym myślałam, albo niech lepiej
                przestanie pracować...to dopiero będzie patologia jak będę z MOPSU
                żyła..albo będę zmuszona znów wprowadzić się do teściowej..ojej
                wtedy zacznę katować swoje dziecko albo zamorduję teściową..

                umiesz dawać rady...
            • krwawakornelia Danie dziecku klapsa nie jest bledem 21.12.07, 23:11
              jest przegieciem i to ciezkim.
              I nic nawet 2 nieprzespane lata tego nieusprawiedliwiaja.
            • krwawakornelia P.S. 21.12.07, 23:13
              Mi wlasnie chodzi o to ze kazda matka ma prawo zeby nerwy jej puscily.
              Ja mam mala granice, jestem choleryczka i latwo mnie z rownowagi
              wyprowadzic.

              Ale matka, czy ojciec nie ma prawa dziecka uderzyc.
              • epreis Re: P.S. 21.12.07, 23:29
                ok ok..tylko się zastanów kobieto! mam się zgłosić na policję? no bo
                to kryminał- zdarzyło mi się, lepiej by mu było bez matki i bez
                ojca...
                masz małą granicę? no zobacz..a ja dużą..wręcz ogromną..morze
                cierpliwości..byłam choleryczką dopóki nie urodziłam syna..i również
                mi lepiej jak mam okazje odreagować na kimś innym..ale czasem się
                nie da...też jestem w ciąży..
                i uważam,że dziecka nie wychowujesz a rozpieszczasz-jesteś na każde
                jego zawołanie...mieszkam na 4 piętrze, czasem wracam z synkiem gdy
                jest zmeczony -sam wchodzi i nie wnoszę go - synek wie,że mam
                dzidzię i też jestem zmęczona..jeśli chce odpocząć to odpoczywa,
                kiedyś wchodziliśmy GODZINĘ NA 4 piętro..wychowujesz egoistę - takie
                jest moje zdanie, nie uczysz go,że nie tylko on ma prawo być zmeczony

                a wracając do piwa - widzisz ty nie lubisz bicia a mnie nie
                przegadasz jeśli idzie o papierochy i alkohol - gdybyś nie była w
                ciąży, uspokoiłabyś się normalnym alkoholowym piwem a może czymś
                jeszcze mocniejszym? no patrz- zakrawa na patologię
                • krwawakornelia Ja tez z reguly go nie wnosze 21.12.07, 23:33
                  ale nie wtakiej sytuacji jak zanosi sie placzem, oczy mu sie kleja
                  jest kompletnie rozwalony.
                  W takiej sytuacji ja musze przejac za niego odpowiedzialnosc co w tym
                  przypadku oznacza wziecie na rece i zaniesienie do domu.

                  Nie uspokoilam sie przed piwem. Patologia.
                  • epreis Re: Ja tez z reguly go nie wnosze 21.12.07, 23:41
                    nom ale nie czujesz się winna tej sytuacji? ja rozumiem, że dziecko
                    ma prawo wyboru ale to 2latek! ty jesteś za niego odpowiedzialna,
                    wszystkie decyzje podejmuje sam? ty zdajesz sobie sprawę jaki cięzar
                    na niego zrzucasz? pytasz go w jakim sklepie masz zrobić zakupy? i
                    może jeszcze co kupić? idziemy w gości, koniec wizyty i
                    wychodzimy..jakbym miała za każdym razem słuchać,że moje dziecko nie
                    chce wyjść a potem po niego wracać musiałabym być nienormalna...
                    • ik_ecc Re: Ja tez z reguly go nie wnosze 21.12.07, 23:57
                      epreis napisała:

                      > wszystkie decyzje podejmuje sam? ty zdajesz sobie sprawę jaki
                      > cięzar
                      > na niego zrzucasz? pytasz go w jakim sklepie masz zrobić zakupy? i
                      > może jeszcze co kupić?

                      Jest ogromna roznica pomiedzy pozwalaniem dziecku decydowac o sobie,
                      a zadawaniem mu pytan jakie wymienilas.
                    • krwawakornelia Gdzie jest to napisane? 22.12.07, 00:01
                      Podejmuje decyzje odpowiednie do jego wieku, tak samo jak wykonuje
                      rzeczy sam ktore potrafi.

                      Gdzie wyczytalas ze on podejmuje wszystkie dezyzje etc. ?
                      Nie zwalam na niego odpowiedzialnosci na ktora jest za maly.
                      Ale dzieciom trzeba dac troche pola do podejmowania decyzji. Bo to
                      konczy sie tez zle (np. kontrolowaniem kupki i ogolnie wydalanie etc.)
                  • jakw Re: Ja tez z reguly go nie wnosze 21.12.07, 23:45
                    Jesteś niekonsekwentna. Najpierw dajesz mu rządzić w temacie:"ja nie
                    chcę wychodzić do domu" a potem nagle musisz brać za niego
                    odpowiedzialność i go wnosić do domu. imho powinnaś wziąć za niego
                    odpowiedzialność wcześniej i wyjść o właściwej porze od koleżanki.
                    Z nauką samodzielności jest tak jak z każdą nauką: uczeń powinien
                    dostawać zadania odpowiednie do umiejętności.
                    • krwawakornelia Zgadzam sie 22.12.07, 00:06
                      powinnam byla zauwazyc, ze juz jest zakrecony. I wtedy od razu go
                      wziac.
                      Wiem.
                      Teraz to wiem.
                      Ale nawet matki ucza sie na bledach i nastepnym razem rozwiaze ta
                      sytuacje inaczej.

                      Od razu powiem kiedy wychodzimy, odpowiednio wczesniej i konsekwentnie
                      stanowczo wyjdziemy.
                      • epreis Re: Zgadzam sie 22.12.07, 00:11
                        no patrz, ty też popełniasz błędy..jakiś krok do przodu..jeszcze
                        tylko musisz zrozumieć, że dla każdego granica błędu jest inna..
                        wiesz jak możesz to zrozumieć? wejdź na forum o ciąży i napisz piję
                        w ciąży piwo ale bezalkoholowe..może jak usłyszysz taką bezcelową
                        krytykę jaką nas tu raczysz zrozumiesz jakie to bez sensu
                        • krwawakornelia Och kochana... 22.12.07, 00:31
                          Klaps to nie blad, to przemoc.
                          ja wiem ze popelniam bledy przyznaje sie do tego otwarcie i umiem
                          wyciagnac wnioski.

                          Jak nie bylam w ciazy nie pilam praktycznie wcale.
                          Nie wiem moze to patologia, ale teraz w drugiej ciazy jak zobaczylam
                          to bezalkoholowe mialam na nie smaka. Czyli organizm moj moze
                          potrzebuje. To piwo ktore pije ma tyle alkoholu dokladnie co sok ze
                          swiezych jablek smile.
                          plus duzo kwasu foliowego.
                          • epreis Re: Och kochana... 22.12.07, 00:47
                            praktycznie wcale to nie znaczy wcale tongue_out

                            oh przemoc, pewnie że przemoc tylko widzisz-klaps a
                            katowanie...chodzi mi o to,że popadacie w jakąś paranoję a ja pomału
                            zaczynam się czuć jakbym sama agitowała, ze klaps jest super metodą
                            wychowawczą, chociaż tak nie uważam...

                            po prostui irytuje mnie wasz tępy upór bez marginesu zrozumienia
                            • krwawakornelia Bo ja tepa jestem 22.12.07, 00:52
                              i na klapsa nie mam marginesu zrozumienia. Co jak co nie na klapsa.
                              Sama miekka kuzka jestem i od razu opisalam wczorajsza sytuacje po to
                              zeby te ktorym sie zdarzylo widzialy, Ze nawet jezeli sytuacja cie
                              przerasta ,to jest to z twojej winy (wczoraj nie potrafilym wyjsc od
                              Bianki) i dziecko nie moze stac sie tego ofiara.
                              Caluski.
                          • toya_hl Dajcie spokoj z tym piwem bo to jest smieszne ;-) 22.12.07, 01:15
                            Jesli ktos stawia picie piwa free alco na rowni z dawaniem klapsa,
                            to albo ma nie po kolei albo na sile szuka argumentow.
                            • epreis Re: Dajcie spokoj z tym piwem bo to jest smieszne 22.12.07, 01:33
                              to miało być śmieszne, tak samo śmieszne jak wasz upór..
                              wg moich rodziców moje wieczne awantury o to,że palą przy dzieciach
                              i wogóle os. niepalących jest złe też są śmieszne..

                              życie jest śmieszne..i my też..bo jak te dzieci w piaskownicy - to
                              moje, nie to moje...

                • krwawakornelia Po tym jak widze jak moj syn sie rozwija 21.12.07, 23:39
                  i w ogole dzieci powierzane mi pod opieke widze, ze moje metody nie
                  wychowuja dziecka egoisty, tylko dziecko ktore ma relatywnie malo
                  problemu z dzieleniem sie zabawkami, umie poczekac, wie co to znaczy
                  jak ktos jest zly, zmeczony albo smutny, bo zaczyna umiec
                  rozpoznawac te uczucia u siebie.
                  Wie ze placz to nie jest metody zeby dostac to co chce.
                  Zna granice i wie ze mama potrafi byc nieugieta, konsekwentna i
                  stanowcza (ale czasami sama jest zmeczona i ma do tego prawo). Wie
                  ze mama nie tylko je kocha ale tez naprawde lubi z nim przebywac i
                  zalezy jej na tym zeby bylo mu dobrze.

                  Egoisci to osoby ktore tego poczucia nie maja i mysla ze musza o
                  wszystko walczyc.

                  Sytuacja z wczoraj to nie bylo cos takiego ze dziecko na mnie
                  wymuszalo pewne rzeczy, ja znam mojego syna i widzialam ze on sobie
                  w tej konkretnej sytuacji nie radzi, a moim obowiazkiem jest
                  uslyszenie go i wsparcie. Co tez chyba mi sie udalo.

                  • epreis Re: Po tym jak widze jak moj syn sie rozwija 21.12.07, 23:44
                    no patrz- moje też to wie...mało tego potrafi zwrócić uwagę gdy mam
                    dość mocne skurcze i przychodzi wtedy pytać jak się czuję i co mi
                    się stało..przytula mnie gdy płacze, martwi się żebym nie spadła gdy
                    wchodze na taboret a dostał AŻ 4 klapsy...

                    potrafi przeprosić gdy cię uderzy lub sprawi ci przykrość..a
                    jednocześnie nie jest wytresowany bo swojego zdania też umie bronić
                    i jeśli uważa, żew nie zrobił nic złego to nie przeprosi..
                    • krwawakornelia Widzisz, ? 22.12.07, 00:03
                      Nie zbyt duzo na niego zrzucasz jak juz o skurcze sie pyta?
                      To nie twoj maz.

                      Ciekawe jakie te 4 klapsy beda mialy konsekwencje w przyszlosci. Sama
                      napisalas ze cie uderzyl. A moze jak sam bedzie rodzicem sklapsuje
                      swoje dzieci?
                      • epreis Re: Widzisz, ? 22.12.07, 00:15
                        mnie? nie..właściwie nigdy...napisałam,że jak mu się zdarzy uderzyć
                        nigdy mnie...

                        mam mu zabronić bycia wrażliwym? ja mu nie mówię, że źle się
                        czuję..on sam to widzi i pyta co się stało..
                        jak mu powiem nic byłoby ok?

                        może jak będzie rodzicem da klapsa..pewnie, ale BIĆ nie będzie
                        • krwawakornelia Czyli klaps to nie bicie, acha 22.12.07, 00:33
                          ciekawa teoria.

                          A jak reagujesz jak uderzy powiesz "nie wolno bic " ze swiadomoscia ze
                          sama mu klapsa dalas i nie wykluczasz ze moze jeszcze dasz?
                          • epreis Re: Czyli klaps to nie bicie, acha 22.12.07, 00:45
                            ja nie wykluczam? jak najbardziej wykluczam?

                            po każdym z 4 razy przeprosiłam go i powiedziałam, bicie jest złe
                            nie wolno...

                            a on jak uderzy?hehe jemu też zdarzyło się to kilka
                            razy..powiedziałam mu raz-nie wolno...teraz nie muszę, może
                            niechcący cię uderzyć lub załóżmy nadepnąć ci na stopę, sam
                            podejdzie powie -przepraszam, nie chciałem...nie gniewaj się, nie
                            boli cię?
                            • krwawakornelia Wesolych bezklapsowach Swiat Bozego Narodzenia 22.12.07, 00:49
                              zycze wam wszystkim.
                              Prawa do popelniania bledow wychowawczych, otwarcia oczu na przemoc
                              (klaps to nie blad wychowawczy tylko agresja), i nie zaslaniania sie
                              glupimi wymowkami.
                              Duzo szczescia w Nowam Roku, wiecej kontaktu z mezem Tobie w
                              szczegolnosci i milego porodu.

                              Musze sie zbierac, zaraz wyjezdzamy na swieta.
                              P.S.
                              Przejecia odpowiedzialnosci i nierozgrzeszania sie tak latwo.
                              • epreis Re: Wesolych bezklapsowach Swiat Bozego Narodzeni 22.12.07, 00:56
                                nie rozumiem czemu czepiasz się moich kontaktów z mężem? uważam, że
                                są w porządku..
                                dziękuję za życzenia i tobie również życzę wesołych świąt i otwarcia
                                oczu na innych i na twoje wypowiedzi, które momentami również pełne
                                są nietolerancji i agresji...
                                • krwawakornelia Dzieki 22.12.07, 01:00
                                  jestem nie tolerancyjna. Nienawidze bicia slabszych. Mam z tym
                                  mentalny problem. i moja zlosc i bezsilnosc wyladowuje walczac o prawa
                                  dziecka. na forum i nie tylko.
                                  • epreis Re: Dzieki 22.12.07, 01:15
                                    uwierz mi..ja też..i ja NIE BRONIĘ bicia..heh już sama zaczynam w to
                                    wątpić..po prostu uważam,że przesadzasz..chyba jestem już zmęczona
                                    bo ciężko mi nawet podać jakiś przykłąd na to co chciałabym żebyś
                                    zrozumiała... smile
          • jakw Re: Na milosc boska , 21.12.07, 23:52
            krwawakornelia napisał:

            >
            > Jakby Ci obcy czlowiek dziecko uderzyl krew by cie zalala, ale
            sama
            > cos takiego dopuszczasz?
            a, to jest dobry argument
            • krwawakornelia Jasne ze dobry. :) 22.12.07, 00:07
      • ibulka Re: Tak trzeby na milosc boska 21.12.07, 22:36
        krwawakornelia napisał:

        > czy to naprawde nie dociera ze dziecko to tez czlowiek.
        >
        > Kurcze wczoraj mnie ponioslo, krew mnie zalala, maly marudzil, byl
        > zmeczony nie wiedzial czego chcial, godzine nie mogl zasnac a jak
        > zasnal to sie co 20 minut budzil.
        >
        > Ale przez mysl mi nie przeszlo zeby go uderzyc.
        > Powyzywalam sie inaczej a potem wyplakalam mezowi jak przyszedl.
        >
        > Ja naprawde nie jestem wstanie usprawiedliwic bicia, NIGDY.
        > Pod absolutnie zadnym pretekstem.
        > Nie jestem nadmatka. Jestem tylko za poprzestaniem traktowania
        > przemocy wobec dzieci jako czegos normalnego. "Co sie moze zdarzyc"
        > Bo NIE MOZE.
        > Ale to pewnie dlatego ze mnie nie klapsowano.
        >

        to nie usprawiedliwiaj, nikt ci nie każe smile))
        tylko czemu ty w każdym wątku o tym biciu traktujesz, i o tym jaka to jesteś
        wspaniała? smile
        już to wiemy.
      • samson.miodek Re: Tak trzeby na milosc boska 24.12.07, 16:54
        Nie popieram bicia dzieci.Za bicie uwazam katowanie dziecka za to ze
        przynioslo kolejna pale z matematyki bo nie radzi sobie z
        materialem, a rodzice widza ze dziecko sie stara i w domu pracuje.To
        jeden przyklad - jest ich wiele.
        Ale walnac klapsiora na pupsko nie zawadzi jak tlumaczysz dziecku od
        dawna, za kazdym razem jak wychodzisz z domu przypominasz ze nie
        wyrywa sie z reki i nie wybiega na ulice.Dziecina patrzy ci ufnie w
        oczy , kiwa glowka ze rozumie, poczym w 5 sek. pozniej wbiega
        radosne na jezdnie.Mialam takie przypadek i polecial klapsior na
        tylek - bylo to 9 lat temu.NAjwyrazniej nauka musiala isc okrezna
        droga bo dziecko mi nigdy wiecej nie wybieglo na jezdnie a i wiecej
        informacje dosc skutecznie przekazalo rodzenstwu.Kolejny przyklad
        kiedy klaps moze spowodowac inne myslenie dziecka to ciagla zabawa
        przy kontaktach - mojego syna nie interesowaly kontakty do czasu
        kiedy wtyczka z nich nie wystawala.Tlumaczenie, odciaganie nie
        pomoglo, dostal delikatnie po swoich zwinnych lapkach i sie
        skonczylo.
        Sa wiec syt.kiedy ten klaps jest potrzebny.Katowania dzieci nigdy
        nie zaakceptuje, a tutaj wlasnie katowanie i danie klapsa stawia
        sie na jednym poziomie./Cos jest nie tak.
    • vera-0 kazdemu nerw moze puscic 21.12.07, 22:28
      wczuraj zona jakas taka poddenerwowana z roboty wrocila, po kuchni sie
      krecila zupe wykipiala, no i nerw mnie puscil szczelilem jednego i od
      razu podzialalo. Uspokoila sie i nawet zjadliwa drozdzowke upiekla.

      I ktoras kobita bedzie mi tu wciskala, ze klapsy nie wychowuja.
      A jakze.
      • epreis Re: kazdemu nerw moze puscic 21.12.07, 22:58
        pewnie- bo ci oddała i przestałeś marudzić tongue_out

        nie - klapsy nie wychowują ale to jeszcze nie powód żeby jak komuś
        się zdarzy wysyłać 99% populacji (że krwawakornelio jesteś tylko
        małym ułamkiem jeśli naprawdę NIGDY nie użyłaś przemocy w stosunku
        do dziecka, i co tam-ja uważam że takim samym błędem jest klap jak
        regularne wyżywanie się na dziecku wrzeszcząc na nie- to też
        przemoc, w końcu uszy bolą i strach większy) do więzienia toż to
        byłaby jakaś seksmisja stworzyć społeczeństo bez przemocy
        • krwawakornelia W polsce to jest wyjatkowo akceptowane. 21.12.07, 23:17
          naprawde.

          JA nie jestem idealna matka, wczoraj dlugo myslalam co ja robilam
          nie tak. Mysle ze wczesniej powinnam byla synowi powiedziec , widze
          ze nie jestes juz wstanie, mama cie rozbierze itd.

          Wziac go od razu z auta itd. Pewnie by to krocej trwalo i mniej
          stresu nam spowodowalo.

          Ale mi chodzi tylko o to ze naprawde przemocy fizycznej i
          psychicznej wobec dzieci nie mozna usprawiedliwiac. I naprawde da
          sie inaczej.
          • epreis Re: W polsce to jest wyjatkowo akceptowane. 21.12.07, 23:48
            >>>>>Rozebralam broniacego sie baka i wijacego

            to też przemoc, ograniczyłaś swobodę jego ruchów- jak już popadać w
            paranoję to całkowicie, pomyślałaś o jego uczuciach?trzeba może było
            poczekać a nie tak go siłą rozbierać, może wkońcu zastanowiłby się
            czy chce sam czy z pomocą- to człowiek też wkońcu, ty chciałabyś
            żeby ktoś cię siłą rozbierał?
            • krwawakornelia Nie sila, 22.12.07, 00:04
              stanowczo. On nie byl na to w stanie.
              • epreis Re: Nie sila, 22.12.07, 00:19
                >>>Ale dzieciom trzeba dac troche pola do podejmowania decyzji. Bo
                to
                konczy sie tez zle (np. kontrolowaniem kupki i ogolnie wydalanie
                etc.)

                trochę pola?znaczy ile? może za krótko czekałaś? nie jesteś taka
                cierpliwa, przecież za pół godziny już napewno by wiedział,że sam
                nie da rady..a tak?zdenerwował się chłopak
                • krwawakornelia Staram mu sie dawac tyle, 22.12.07, 00:36
                  na ile widze ze potrzebuja ale go nie nad wyreza.

                  Czasami troszke wiecej, czasami troszke mniej. tyle zeby czul ze jest
                  szanowane jego zdanie na jakis temat, ale zeby nie czul sie
                  przeciazony.

                  Nie zawsze jest to optymalne. Wczorajszego wieczoru go przeciazylam.
                  Ale nie dalam klapsa z bezsilnosci.
                  I nawet o tym niepomyslalam.
    • mama-ola Re: nadludzie-->nadmamy 21.12.07, 23:56
      epreis napisała:

      > nie chcę tu rozpoczynać znów długiej dyskusji kto ma rację, mam
      > swoje zdanie na temat bicia- nie popieram lecz jestem w stanie
      > zrozumieć..no właśnie, myślałam, że nadludzie żyli tylko za czasów
      > hitlera a widzę tu pełno fanatyczek...owszem - bicie jest złe.
      > ale- za każdym razem piszecie, że dziecko trzeba zrozumieć w
      > każdej sytuacji i w każdej sytuacji mieć w głowie coś
      > alternatywnego nawet dla najbardziej zaskakującej sytuacji w
      > KAŻDYM momencie

      Dwie błędne tezy postawiłaś: 1) że mama niebijąca jest
      nadczłowiekiem, 2) że na każdą sytuację trzeba mieć pomysł.

      1) Nie biję, nadczłowiekiem nie jestem. Nie widzę nic trudnego w
      niebiciu. To nie jest tak, że _mam ochotę_ i nadludzkim wysiłkiem
      się powstrzymuję. Nie mam ochoty, więc wysiłek żaden, ani ludzki,
      ani nadludzki.

      2) Mój synek miał dzisiaj histerię przez godzinę, od 22 do 23.
      Ryczał, ciskał się o wszystko, o wszystko miał pretensje, i to
      wykluczające się, np. nie chciał wziąć prysznica, nie chciał wejść
      do wanny i nie chciał założyć piżamy na nieumyte ciało albo był
      wściekły, że zgasiliśmy światło oraz o to, że je zapaliliśmy.
      Nie miałam na to pomysłu, w każdym razie nie taki, który by
      poskutkował. Padł i zasnął.

      I jak to się ma do kwestii bicia/niebicia? Nijak.
      Ta kwestia nie ma nic wspólnego z czymkolwiek. Przynajmniej ja
      związku nie widzę, może mi go ktoś wskaże smile
      • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:26
        kwestia tego,że wszystkich nawet tych którym zdarzytło się to raz
        trzeba od razu posadzić, heh ja pewnie mam już karę śmierci...

        ja was nie krytykuję, wręcz podziwiam...nawet nie wiesz jakie mam
        wyrzuty sumienia jak puszczą mi nerwy i na niego krzyknę, a wyobraź
        sobie poczucie winy po tych AŻ 4 klapsach...

        irytuje mnie tylko wasza postawa!! wam się nie zdarzyło, jesteście
        silne!! brawo..ordery dla was...ale są ludzie słabsi i mają prawo by
        takim być, i to,że raz czy dwa dali klapsa w tyłek nie znaczy,że są
        źli...

        nie mówię o katowaniu, bo jeśli o to idzie to nie mam grama
        tolerancji- jestem w stanie zrozumieć albo chociaż starać się
        zrozumieć( heh, pewnie zaraz znów będzie krytyka ale co tam, nie
        umiem tego inaczej nazwać) kogoś kto zabił dorosłą osobę, ale gdyby
        w moim otoczeniu był ktoś kto biciem doprowadził swoje dziecko do
        pobytu w szpitalu udusiłabym gołymi rękami...

        nie dajmy się zwariować...gdy mój syn nabił sobie pierwszego siniaka
        bałam się iść do lekarza żeby nie być posądzoną o maltretowanie..

        i może nie uważasz się za nadczłowieka ale tak się zachowujesz-super
        mama..jak już powiedziałam-ordery dla was..
        • marghe_72 Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:33
          epreis napisała:


          >
          > ja was nie krytykuję, wręcz podziwiam...

          i dlatego używasz słow typu "fanatyczka "?
          • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:58
            owszem..bo to fanatyzm zacietrzewiać się aż tak w swoich
            przekonaniach...
        • mama-ola Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:57
          > kwestia tego,że wszystkich nawet tych którym zdarzytło się to raz
          > trzeba od razu posadzić, heh ja pewnie mam już karę śmierci...

          Nigdy nie napisałam, że rodzica trzeba posadzić. W ogóle o karaniu
          rodziców nic nie mówiłam.

          > irytuje mnie tylko wasza postawa!! wam się nie zdarzyło, jesteście
          > silne!! brawo..ordery dla was...ale są ludzie słabsi i mają prawo
          > by takim być, i to,że raz czy dwa dali klapsa w tyłek nie
          > znaczy,że są źli...

          Nie jestem silna, Ty nie jesteś słaba. Każda z nas robi to, co chce,
          żaden w tym wysiłek. Dla mnie nie jest żadnym wysiłkiem nie walnąć,
          zapewniam smile Ty nie jesteś słaba - założyłaś sobie, że są sytuacje,
          w których klaps się należy i tego się trzymasz. Nie bardzo rozumiem,
          dlaczego Cię to dręczy? Skoro to Twój własny, świadomy,
          uargumentowany wybór? Żyjesz w zgodzie ze sobą, ze swoimi
          wartościami, więc w czym masz problem? Tak Ci zależy, żeby jakaś Ola
          z forum podzielała Twoje zdanie? Nie mogę, mam inne. Ani krzty w tym
          nadczłowieczeństwa, fanatyzmu czy powodu do orderu. Taka sama matka
          ze mnie jak wiele innych. Co we mnie irytującego? Że nigdy nie
          klapsnęłam Antosia, czy że o tym piszę? Zadrą jest Ci istnienie
          matek, które nigdy nie uderzyły i mimo to mają grzeczne dzieci?
          Dlaczego jest Ci zadrą?
          • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:05
            > Nigdy nie napisałam, że rodzica trzeba posadzić. W ogóle o karaniu
            > rodziców nic nie mówiłam.

            nie ty nie, ale nie mówimy tylko o tobie a są takie które od razu
            kryminał zalecają..

            > Nie jestem silna, Ty nie jesteś słaba. Każda z nas robi to, co
            chce,
            > żaden w tym wysiłek. Dla mnie nie jest żadnym wysiłkiem nie
            walnąć,
            > zapewniam smile Ty nie jesteś słaba - założyłaś sobie, że są
            sytuacje,
            > w których klaps się należy i tego się trzymasz.

            czytałaś wszystko co napisałam? nie założyłam, nie popieram klapsów
            i nie tłumaczę sobie, że to,że go dałam nie jest złe..owszem wiem-
            nie powinnam ale kurcze nie chodzi o mnie, równie dobrze mogłabym o
            sobie nie pisać..chodzi mi o jakąś normalność, nie popadanie w
            przesadę w skrajność..studiowałam pedagogikę rewalidacyjną i
            korekcyjną, na ćwioczeniach z teorii wychowania, które odbywały się
            z świetną panią doktor wiele razy był poruszany temat dawania
            klapsów i nawet ona nie popadała w taką paranoję jak wy...

            Żyjesz w zgodzie ze sobą, ze swoimi
            > wartościami, więc w czym masz problem? Tak Ci zależy, żeby jakaś
            Ola
            > z forum podzielała Twoje zdanie?

            hm..no widzisz, przeczytaj wszystko..albo moją pierwszą wypowiedź..w
            sumie nie miałam zamiaru wciągać się w dyskusje ale musiałam
            poczekać aż bąbel zaśnie bo nauczył się, że w dużym, pokoju musi być
            zapalone światło gdy zasypia i tak jakoś wyszło..mi nie chodzi o
            poparcie mojego zdania..bo ja tak naprawdę jestem lekko neutralna,
            chodzi mi właśnie o to czemu np krwawej kornelii (przepraszam, nie
            bardzo orientuję się jak ty akurat w tych wszystkich postach
            podchodzisz do tematu) i jej podobnych upartych i zacietrzewionych w
            sobie kobietach tak bardzo zależy na tym żeby zbawić świat i
            usłyszeć zgodny chór- bić nie wolno...
            owszem nie wolno ale zawsze będą tacy którym zdarza się dać klapsa i
            żeby od razu wszystkich za kraty?
            • mama-ola Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:20
              Nie wołaj o tolerancję, bo nie rozumiesz, co to znaczy. Właśnie
              niebijącym i mówiącym o tym mamom zarzuciłaś, że są nienormalne,
              popadają w przesadę, skrajność i paranoję. Żądasz grzecznego
              traktowania, a sama co piszesz?
              • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:34
                tolerancja? owszem ale chyba dla nas znaczy co innego...

                hm..wiesz, zażadam dopiero teraz- przeczytaj wszystko i wskaż cytat
                gdy padły moje słowa - traktujcie mnie grzecznie, tego żadam..
                powodzenia w szukaniu
                możecie mnie traktować jak chcecie- nie zalezy mi na waszej
                grzeczności...


                To taki odruch. Wiem, ze bijac robie zle, ale niech mi to tylko ktos
                sprobuje wypomniec! Wtedy sie bronie i od zuchwalych faszystow
                wyzywam tych, ktorym udalo sie bledu nie popelnic - a tu już
                przesadziłaś...udało ci się błędu nie popełnić?żadnego? hihi i jak
                tu nie nazwać cię ideałem...
    • marghe_72 Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:24
      epreis napisała:

      > nie chcę tu rozpoczynać znów długiej dyskusji kto ma rację, mam
      > swoje zdanie na temat bicia- nie popieram lecz jestem w stanie
      > zrozumieć..no właśnie, myślałam, że nadludzie żyli tylko za czasów
      > hitlera a widzę tu pełno fanatyczek...owszem - bicie jest złe. ale-

      > za każdym razem piszecie, że dziecko trzeba zrozumieć w każdej
      > sytuacji i w każdej sytuacji mieć w głowie coś alternatywnego
      nawet
      > dla najbardziej zaskakującej sytuacji w KAŻDYM momencie..ale hm.

      Chyba nie zrozumiałaś, chodzi o to, żeby nie dać się ponieść złości
      i bezsilności i nie uderzyć. Wyjść, odreagowac inaczej..


      .ja
      > rozumiem, że bycie rodzicem to też praca- najcięższa. ale rodzice
      to
      > TYLKO ludzie, i tak jak dzieci to dorośli też mają gorsze
      > dni...trzeba być aniołem by być idealnym, nie człowiekiem.a
      właśnie
      > dlatego że jesteśmy rodzicami i to ciężka praca mamy prawo czasem
      > mieć dość i mają prawo ponieść nas emocje...

      a ktoś twierdzi, że tak nie jest?
      Ale emocje nie muszą prowadzić do rękoczynów.


      nie będę wymieniać ale
      > te z was które tak się zarzekają- ja nigdy i tak kategorycznie
      > potępiają każde wykroczenie hm uważam,że to nie wporządku-
      najpierw
      > oceńcie siebie i swoje błędy-łatwo oceniać innych a przez palce
      > patrzeć na siebie...

      Wątek o którym piszesz dotyczy li i jedynie klapsów.
      Dlatego komentowane są klapsy..
      nie będziemy przy okazji tego wątku robić publicznego rachunku
      sumienia, nieprawdaż ?

      ja też "przez palce" patrząc na to jak wychowuję
      > syna mogę uznać,że jestem matką idealną i moje dziecko jest
      idealne

      W zyciu by mi nie przyszło do głowy mysleć o sobie jako o ideale..
      tym bardziej tylko dlatego ,że nie daję klapsów

      > ale zaróno jemu zdarza się czasem wybryk, tak i mi zdarza się
      > stracić cierpliwość...no chyba, że żyjecie w szklanych kulach z
      dala
      > od problemów codzienności - wtedy łatwo jest być nieskazitelnym,
      bo
      > ja gdy się mi wszystko wali na głowę nie mam sił na bycie ideałem
      > matki, żony czy choćby człowieka...

      zadałam to pytanie w innym wątku
      dlaczego uważasz, że rodzic, który nie daje klapsów uważa się za
      idelanego?
      Dlaczego takiemu rodzicowi automatycznie przypinana jest
      etykieta "wszechwiedzącego / pólboga".. nie wspominając o moherach i
      faszystach..?
      • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 00:39
        > Chyba nie zrozumiałaś, chodzi o to, żeby nie dać się ponieść
        złości
        > i bezsilności i nie uderzyć.
        no pewnie, że o to chodzi ale czasem emocję są silniejsze...

        >Wyjść, odreagowac inaczej..

        hmm..wiesz, mam tylko jedno dziecko ale z obserwacji wynika że
        bardziej przeraża go gdy zostawię go samego i wyjdę się uspokoić niż
        jak dostanie tego klapsa..


        Wątek o którym piszesz dotyczy li i jedynie klapsów.
        > Dlatego komentowane są klapsy..
        > nie będziemy przy okazji tego wątku robić publicznego rachunku
        > sumienia, nieprawdaż ?

        ja zakładałam wątek? kto ci powiedział że dotyczy wogóle klapsów? ja
        go pisałam, żeby podkreślić zadufanie w sobie takich kobiet jak ty...

        > zadałam to pytanie w innym wątku
        > dlaczego uważasz, że rodzic, który nie daje klapsów uważa się za
        > idelanego?
        > Dlaczego takiemu rodzicowi automatycznie przypinana jest
        > etykieta "wszechwiedzącego / pólboga".. nie wspominając o moherach
        i
        > faszystach..?

        dlaczego? bo taką postawę przyjmujecie -
        nieprzebaczalną...dlatego,że poza waszym,i argumentami wszystkie są
        złe... a faszyści i mohery? spójrz w drugą stronę - co jest lepsze
        dla dziecka rodzic którermu zdarzyło się stracić cierpliwość czy
        jakieś bidule? bo takiego rodzica trza od razu pod sąd..jakim
        prawem...właśnie dlatego- ja nie uważam rodziców niebijących za
        ideały, owszem chciałabym krytykować was wiedząc,że jestem jedną z
        was ale cóż - wg was za 4 razy to kara śmierci dla mnie już..tylko
        czytając to co tu piszecie..to dobrze, że nie jest was dużo bo znów
        powstały by getta
        • toya_hl Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:10
          Wątek o którym piszesz dotyczy li i jedynie klapsów.
          > > Dlatego komentowane są klapsy..
          > > nie będziemy przy okazji tego wątku robić publicznego rachunku
          > > sumienia, nieprawdaż ?
          pisałam, żeby podkreślić zadufanie w sobie takich kobiet jak ty...
          Marghe, jest zadufana w sobie? Bo nie bije dziecka? Niesamowita
          jestes. Faktycznie, biorac pod uwage skale tego zjawiska w Polsce i
          to, ze nie bijacy i gloszacy to to zuchwala mniejszosc, to pewnie
          tak jest. Ale co z tego, ze Ty myslisz o niej czy o kims innym, ze
          jest zadufana? Jakie to ma znaczenie?A to, ze jej dziecko nie jest
          bite znaczy wiele.
          >
          > dlaczego? bo taką postawę przyjmujecie
          W Polsce wlasnie tak jest. W GB Ty bys byla strasznym moherem. Ze
          swoim przekonaniem o tym, ze jednak mozna bic. W GB czyli troche
          bardziej cywilizowanym miejscu. I nie tylko tam.

          > nieprzebaczalną... Co to znaczy? Czujesz, ze ktos Ci nie wybaczy
          tego, ze uderzylas 4 razy? Wazne jest zebys Ty sobie wybaczyla! Ja
          uwazam, ze kazdy ma prawo do bledu. O ile klapsa uwaza za blad a nie
          metode wychowawcza.
          dlatego,że poza waszym,i argumentami wszystkie są
          > złe... A jak Ty sama czujesz sie ze swoimi argumentami? To Twoja
          sprawa jak odbierasz czyjes argumenty. Ja gdy sadze, ze moje sa
          sluszne, nie mam problemow z tym, ze ktos je widzi inaczej. Tylko,
          ze ... dzieci nie nalezy bic i juz! I nie chodzi tu o to, ze ja czy
          ktos inny czuje sie polbogiem, ale o to, ze stosuje sie do tego, co
          oczywiste. Jak ja dziekuje madre i padre, ze mnie nie bili!

          spójrz w drugą stronę - co jest lepsze
          > dla dziecka rodzic którermu zdarzyło się stracić cierpliwość czy
          > jakieś bidule? To jakies straszne skrajnosci. Odebranie dziecka
          rodzicom za klapsy jest tak samo glupie jak same klapsy. Nie uczy
          niczego.
          bo takiego rodzica trza od razu pod sąd..jakim
          > prawem...właśnie dlatego- ja nie uważam rodziców niebijących za
          > ideały, owszem chciałabym krytykować was wiedząc,że jestem jedną z
          > was ale cóż - wg was za 4 razy to kara śmierci dla mnie już..tylko
          > czytając to co tu piszecie..to dobrze, że nie jest was dużo bo
          znów
          > powstały by getta
          Ja do takich nie naleze akurat i jestem pzreciwko karze smierci za 4
          klapsy wink. Nie masz uwazac rodzicow nie-bijacych za idealnych, nikt
          Ci nie karze. Nie sa idealni. Tylko, nie bija. Nie wiem czy to duzo
          czy nie. Czas pokaze.
          Ja uwazam, ze musisz sama pozbyc sie poczucia winy za te 4 klapsy bo
          tez nie masz powodu. Jestes na pewno dobra matka. Nie walcz tez i
          nie obwiniaj kogos, kto klapsow nie daje, tylko dlatego, ze sama
          robisz inaczej. Ja obserwuje, ze najbardziej wojuja tutaj Ci, co
          bija wlasnie.
          Buzka
          • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:21
            >W Polsce wlasnie tak jest. W GB Ty bys byla strasznym moherem. Ze
            swoim przekonaniem o tym, ze jednak mozna bic. W GB czyli troche
            bardziej cywilizowanym miejscu. I nie tylko tam.

            ale ja nie mówię - można bić, ja mówię nie oceniaj innych...

            >Ja obserwuje, ze najbardziej wojuja tutaj Ci, co
            > bija wlasnie.

            a nie zaobserwowałaś,że większość wątków nt bicia zakładają jednak
            te co twierdzą,że nie biją?
            owszem nie uważam się za złą matkę, chociaż chciałabym być lepsza i
            nie popełniać błędów...zdarza mi się..cóż ale to nie znaczy,że nie
            kocham swojego dziecka
            a i jeszcze jedno- moje dziecko nie jest bite!ja tak nie
            uważam..bicie to jest jakiś proces a przynajmniej coś co zdarza się
            często...moim zdaniem
            • toya_hl Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:31
              Ale Epreis, forum sluzy tez ocenie. Wszak, jest to forum publiczne.
              Sama oceniasz. Ba! Ty nawet typowo opiniujacy watek zalozylas.Sama
              jak mam problem i pisze watek to pozwalam sie biczowac wink bo wiem,
              ze w kazdej krytyce jest jakas prawda. Ja tam Ciebie nie oceniam.
              Personalnie nic do Ciebie nie mam. Nie bije i bede tego bronic.
              Jesli chociaz jedna osoba zacznie robic podobnie, to wiem, ze warto.
              Daj spokoj. Skoncz na 4 klapsach i chociaz sprobuj inaczej. I nie
              myl z tzw.bezstresowym, bo to straszne gowno. Nie bic nie znaczy nie
              wychowywac. Ja corke na prawde wychowuje, a mozesz mi wierzyc lub
              nie, nie dotknelam jej w pupe nawet jednym palcem. Nigdy nie bralam
              pod uwage bicia i nie robie tego.
              To, ze bijsze absolutnie nie zznaczy, ze nie kochasz dziecka! To, ze
              tu jestes juz znaczy, ze je kochasz.
              Jednak nie rozgrzeszaj sie zbyt latwo. Warto troche krytyczniej
              spojrzec na siebie. Skoro wiecie, ze bicie jest zle i zalujecie
              tego, to po co tak walczycie? Po co to udowadnianie itp.? Po co
              szukanie argumentow?
              Ja wiem, ze jestem dobra matka, Ty tez to wiesz. Rob jak chcesz.
              • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:39
                no właśnie samokrytycyzm- wy tylko krytykujecie brakuje wam
                samo..masz rację założyłam wątek opiniujący bo to udowadnianie jest
                strasznie męczące- skoro każdej matce, która dała klapsa masz zamiar
                napisać - rób jak chcesz..
                to mże odpuść sobie..własnie o to mi chodzi, to forum zdominował
                jeden wątek- bicie...
                i właśnie o to mi chodzi..ile ich jeszcze powstanie i na każdym
                będzie to samo???? ja nie usprawiedliwiam SIEBIE tylko
                siebie...potrafie usprawiedliwić innych...
                • toya_hl Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:47
                  Wiesz co? Zdominowala Twoje myslenie straszna fobia. Tepienia watkow
                  o temacie slusznym. Ojej,niestety nie wiem ile powstanie takich o
                  biciu. Widcznie ludzie maja potrzebe takie pisac i sie wypowiadac.
                  To dobrze. Ja w ogole nie czaje Twoich problemow, ale... To nie
                  wazne. Odpusc sobie? Sama sobie odpusc.
                  Ty jestes super, masz takie dobre serce, usprawiedliwiasz innych! I
                  nie krytykujesz i w ogole- the best!
                  Aha, pewnie, ze powiem Ci rob jak chcesz, ale konkretnie Tobie, bo
                  wiem, ze i tak zrobisz jak chcesz. Rozumiesz?
                  Spij dobrze.
                  • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:53
                    dobrze jest poruszać słuszne tematy ale nie wałkować je w kółko bo
                    wtedy nie przynoszą efektu a wręcz przeciwnie...

                    >To dobrze. Ja w ogole nie czaje Twoich problemow, ale
                    nie musisz CZAIĆ moich problemów bo właściwie ich nie znasz smile

                    >> Aha, pewnie, ze powiem Ci rob jak chcesz, ale konkretnie Tobie,
                    bo
                    > wiem, ze i tak zrobisz jak chcesz.

                    pewnie,że zrobię jak zechcę...cokolwiek przez to rozumiesz smile
                    • toya_hl Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 01:59
                      Chodzilo mi oczywiscie o Twoj problem odnosnie ilosci watkow nt/
                      bicia a nie o jakies zyciowe problemy. No co Ty smile?
                      Ja juz wiem co rozumiem. Ty swoje tez wiesz.
                      Pa
                      • epreis Re: nadludzie-->nadmamy 22.12.07, 02:04
                        ok , źle cię zrozumiałam... nie podważam powagi tego problemu, tylko
                        ilość.. - nawet najlepsza książka czytana 10 raz staje się nudna smile
                  • toya_hl Dodam tylko, ze ... 22.12.07, 01:53
                    Sens powstawanie watkow o biciu jak najbardziej jest, ale sens
                    powstanie Twojego watku dotyczacy krytyki rodzicow nie bijacych- no
                    zastanow sie sama, kolezanko.
                    Czy ktos z tych nie-bijacych zalozyl watek o pieniactwie i niecheci
                    do przyjmowania oczywistych faktow osob dajacych klapsy? Nie. Tamte
                    watki sa o czyms. O biciu. A Twoj z zalozenia jest o niczym.
                    Przynajmniej merytorycznie nic nie wnosi. Jest krytyka Twojej
                    wyimaginowanej opinii o rodzicach postepujacych slusznie. Google
                    wiele zniesie. Tylko po co?
                    • epreis Re: Dodam tylko, ze ... 22.12.07, 02:03
                      starałam się nie wypowiadać na ten temat, bo uważam że ta dyskusja
                      jest z góry przegrana dla wszystkich, bo raczej nikt nie odpuści..

                      zaciekawił mnie wątek korneli - "CO może spowodować" wydawało mi
                      się, że ma sens..każdy napiszę DLACZEGO to zrobił i tak sobie
                      czytając można byłoby wyciągać wnioski co kogo doprowadziło do szału-
                      ten wątek MIAŁBY sens gdyby taki został-bo widzisz,ja nie zbiłabym
                      dziecka za wsadzanie łap do kontaktu czy wybieganie na ulicę- są
                      inne sposoby by takich sytuacji nie było...ale skończył się znów
                      krytyką..więc po co był zakładany??

                      dlatego założyłam swój wątek i tylko dlatego-właściwie jak
                      napisałam, naprawdęnie chciałam go rozwijać tylko wyrazić swoje
                      zdanie- pewnie macie rację tylko po co młotkiem ją wbijać?
                      wystarczyło jak już reaz każda z was napisała, że nie wolno i jest
                      to złe..i teraz za każdym razem to samo i to samo i to samo..pewnie,
                      ze się pod tym podpiszę?co mam powiedzieć? że bicie jest ok?w
                      porządku?musiałabym być bez serca albo jakaś chora, nie jest w
                      porządku ale heh nie obraź się "normalnym" szarym ludziom,
                      borykającym się z codziennościom się zdarza...i ja jestem w stanie
                      wytłumaczyć,raz czy dwa...ale stoję murem za wami jeśli chodzi o
                      regularne bicie, i popieranie klapsów jako metody wychowawczej...
                      mówiąc paranoja, fanatyzm itp itd chodzi mi o to jak bezwględnie
                      traktujecie nawet te kobiety które przyznały się do jednego
                      razu..perwnie oczekując słów pocieszenia, ze to nie przekreśla
                      tego,że są dobrymi matkami i że top nie znaczy,że już zawsze będą
                      bić..a może nie ty ale część z tych "co nigdy nie uderzyły" od razu
                      do więzienia je wysyła...i od patologii wyzywa- to jest fair?
                      • mama303 Re: Dodam tylko, ze ... 24.12.07, 09:08
                        Daj spokój. Dałaś te 4 klapy, trudno, czasu nie wrócisz. Zrób
                        wszystko aby to sie nie powtórzyło i uwierz że można bez klapa.
        • marghe_72 Re: nadludzie-->nadmamy 23.12.07, 22:33
          epreis napisała:


          >
          > hmm..wiesz, mam tylko jedno dziecko ale z obserwacji wynika że
          > bardziej przeraża go gdy zostawię go samego i wyjdę się uspokoić
          niż
          > jak dostanie tego klapsa..

          jest masa innych metod..
          >

          >
          > ja zakładałam wątek? kto ci powiedział że dotyczy wogóle klapsów?
          ja
          > go pisałam, żeby podkreślić zadufanie w sobie takich kobiet jak
          ty...

          NIe napisałam ,że założyłaś wątek..

          > > zadałam to pytanie w innym wątku
          > > dlaczego uważasz, że rodzic, który nie daje klapsów uważa się za
          > > idelanego?
          > > Dlaczego takiemu rodzicowi automatycznie przypinana jest
          > > etykieta "wszechwiedzącego / pólboga".. nie wspominając o
          moherach
          > i
          > > faszystach..?
          >
          > dlaczego? bo taką postawę przyjmujecie -
          > nieprzebaczalną...dlatego,że poza waszym,i argumentami wszystkie

          > złe... a faszyści i mohery? spójrz w drugą stronę - co jest lepsze
          > dla dziecka rodzic którermu zdarzyło się stracić cierpliwość czy
          > jakieś bidule? bo takiego rodzica trza od razu pod sąd..jakim
          > prawem...właśnie dlatego- ja nie uważam rodziców niebijących za
          > ideały, owszem chciałabym krytykować was wiedząc,że jestem jedną z
          > was ale cóż - wg was za 4 razy to kara śmierci dla mnie już..tylko
          > czytając to co tu piszecie..to dobrze, że nie jest was dużo bo
          znów
          > powstały by getta

          co Ty wypisujesz??
    • marghe_72 Re: prośba do autorki 22.12.07, 00:29
      Czy mogłabyś, proszę , używać znaków przestankowych, bo mam problemy
      ze zrozumieniem tego co piszesz
      • toya_hl O 'nad-mamach' i ' pod-mamach' i orderach ;-) 22.12.07, 00:48
        A za co maja byc przyznawane? Z powodu tak oczywistej rzeczy jak
        niebicie_dzieci chcesz przyznawac ordery? A ja myslalam, ze ordery
        sa za jakies specjalne zaslugi. Nadludzie, nadmamy i inne historie o
        faszystach, fanatykach... To nie jest tak, ze mamy nie bijace czuja
        sie NAD. To chyba raczej jest tak, ze te, ktore bija BIJA czuja sie
        POD. I stad caly watek i stad tez te wrzuty. Biorac pod uwage Twoja
        logike, to faktycznie powinnam czuc sie NAD, ale ze dla mnie nie-
        bicie jest naturalne jak picie kawy rano, to pozostane ze swoim
        normalnym aczkolwiek niewygorowanym poczuciem wlasnej wartosci.
        Aha, nie linczuje nikogo, kto dal klapsa kilka razy i zaluje, zeby
        bylo jasne.
        Nadludzie, bo nie bija innych ludzi? Nadludzie bo panuja nad
        nerwami? Nadludzie bo maja inne metody? Wystarczy nie-bicie uznac
        zgodnie z karta praw dziecka za swoj obowiazek i nie bedzie
        kompleksow wzgledem tych, co nie bija.
        Mozna nie bic. Trzeba tylko chciec.
        Dodam, ze tez mam ciezko, bo prawie caly tydzien nie mam meza, a
        wiec opcja wyplakania sie jedynie przez telefon.
        Wszystkie mamy goraco pozdrawiam. Idzcie juz spac mamuski w ciazy.
        To szkodzi dzieciom wink
        • krwawakornelia Toya , dzieki. 22.12.07, 00:58
          • toya_hl Re: Toya , dzieki. 22.12.07, 01:13
            Nie ma sprawy smile. Przeciez to cala prawda. I tylko tyle.
            • krwawakornelia Chcialam tylko dodac 30.12.07, 19:52
              ze analizujac jeden wyjatkowo ciezki wieczor, chcialam pokazac ze
              kazda matka w swojej niepewnosci popelnia bledy wycowawcze i ma do
              tego prawo.

              Ale bicie i strzelanie klapsow dziecieom nie jest bledem wychowawczym,
              tylko przemoca i lamaniem prawa. Bo klaps nie moze byc uznawany za
              srodek wychowawczy.
        • epreis BICIE JEST ZŁE! 22.12.07, 01:26
          ja, ja, ja nie pisze o tobie tylko ogólnie...nie wyrzucam i nie
          krytykuję..NIKOGO. przynajmniej staram się.. i to,że nie uważacie
          się NAD ale tak o sobie piszecie..każdą matkę, która przyzna się,że
          choć raz dała klapsa od razu linczujecie to nie jest podnoszenie
          swojej wartości jako matki?
          dla mnie bicie teżnie jest naturalne..jezu,TAK UWAŻAM- BICIE JEST
          ZŁE,KLAPSY SĄ ZŁE! ale to jeszcze nie znaczy że każdą taką matkę
          trzeba od razu zmieszać z błotem...

          > Dodam, ze tez mam ciezko, bo prawie caly tydzien nie mam meza, a
          > wiec opcja wyplakania sie jedynie przez telefon.-> a zawodu mojego
          męża to czepiłyście się jak nie wiem...tak naprawdę dużo szybciej
          tracę cierpliwość gdy mąż wraca do domu i każdy z chłopów ciągle coś
          ode mnie chce, bo jeden stęskniony a drugi mamusi nie odda bo
          jego..gdy jestem sama cierpliwość zachować jest mi o niebo łatwiej
          • toya_hl Re: Epreis 22.12.07, 01:35
            Teraz widze, ze to nie bylo do mnie. Ja nikogo nigdy nie linczuje. I
            nie czuje sie ani gorsza ani lepsza. Ja po prostu nie bije. Tyle.
            Tylko tyle.
            Pozdrawiam. Toya
          • marghe_72 Re: epreis 23.12.07, 22:38
            epreis napisała:

            > ja, ja, ja nie pisze o tobie tylko ogólnie...nie wyrzucam i nie
            > krytykuję..NIKOGO. przynajmniej staram się.. i to,że nie uważacie
            > się NAD ale tak o sobie piszecie..każdą matkę, która przyzna
            się,że
            > choć raz dała klapsa od razu linczujecie to nie jest podnoszenie
            > swojej wartości jako matki?

            Gdybyś uważniej czytała to byś wyczytała, że sama dałam pare razy w
            tyłek córce..
            tyle, że z czasem coś zrozumiałam.
            Także dzięki tym matkom , które Ty nazywasz "faszystkami"
      • epreis Re: prośba do autorki 22.12.07, 00:55
        twoje problemy z rozumieniem moich wypowiedzi nie są moimi
        problemami...znaków przestankowych używam gdy uważam za
        stosowne..teraz jeszcze ocenicie moją gramatykę?zapraszam
        • marghe_72 Re: prośba do autorki 23.12.07, 22:40
          epreis napisała:

          > twoje problemy z rozumieniem moich wypowiedzi nie są moimi
          > problemami...znaków przestankowych używam gdy uważam za
          > stosowne..teraz jeszcze ocenicie moją gramatykę?zapraszam


          nie ma zamiaru niczego oceniać
          po prostu Cię o coś poprosiłam. Trudno się czyta teksty, w których
          znaków przestankowych nie ma. I tyle
          Naprawdę nie rozumiem skąd tyle w Tobie agresji
    • krwawakornelia Z tego co widac 22.12.07, 00:46
      na tym forum to raczej bijace mamy uwazaja sie za idealne (z wymowka
      kazdemu moze nerw puscic)

      Te nie bijace potrafia sie do bledow przyznac.
      • mama-ola Re: Z tego co widac 22.12.07, 01:12
        > na tym forum to raczej bijace mamy uwazaja sie za idealne
        > (z wymowka kazdemu moze nerw puscic)

        Właśnie. Uważają się za NORMALNE, w odróżnieniu od niebijących,
        które są... jakie? nienormalne, tak? Te bijące w ogóle nie potrafią
        spojrzeć na sprawę z dystansem, albo nas wyzywają od nienormalnych,
        albo sarkastycznie od "ideałów", "aniołów" bądź "nadludzi", albo
        twierdzą, że kłamiemy. W najlepszym wypadku jesteśmy "irytujące".
        Taka ich postawa ;-P
        • toya_hl A przyczyna jest prosta :-) 22.12.07, 01:22
          To taki odruch. Wiem, ze bijac robie zle, ale niech mi to tylko ktos
          sprobuje wypomniec! Wtedy sie bronie i od zuchwalych faszystow
          wyzywam tych, ktorym udalo sie bledu nie popelnic.
          Nie wiesz Ola, ze w Polsce nie modne jest rownanie do lepszych tylko
          do gorszych? U nas nie wypada odstawac od grupy. Skoro, zalozmy 75%
          bije dzieci, to cala reszta nie bijacych i mowiacych o tym smialo
          wprost, bedzie miala przesrane. Jednak nie ma sie czym przejmowac.
          Przeciez najwazniejsze i tak sa nasze dzieci :_)
          • epreis Re: A przyczyna jest prosta :-) 22.12.07, 01:30
            a wy dalej jak kury z jednego kurnika...
            • toya_hl A Ty sama kura zostalas ze swojego kurnika ;-) 22.12.07, 01:40
              Ale tyle kur i coraz wiecej znaczy, ze i jajka maja szanse byc coraz
              zdrowsze wink. Nie tluczone wink. Zawsze mozesz przystapic. Ja
              zapraszam. Do tych linczujacych nie naleze co prawda, malo tego,
              nawet dopuszczam w duzym afekcie malego klapsa, ale nie bije i bede
              o tym mowic zawsze. Bo to wlasciwe. Zacznij zauwazac, ze sa tacy, co
              mowia o wychowywaniu bez bicia i nie linczuja tych, co bija. Nie
              skupiaj sie na tych, co jezdza po Tobie.
              Trzymaj sie.
              • epreis Re: A Ty sama kura zostalas ze swojego kurnika ;- 22.12.07, 01:47
                akurat ta rada ma sens i do niej się dostosuje..przez 2 lata też
                byłam niebijąca..wszystkie 4 klapsy wydarzyły się w ostatnich
                miesiącach- nie będę tłumaczyć,że te miesiące były ciężkie bo nie
                chcę się tłumaczyć..dałam klapsa bo było to wygodniejsze niż ciężka
                wychowawcza praca tłumacza..nie dopuszczam klapsów u siebie..siebie
                sama bym zlinczowała ale co z dzieckiem wink

                >Do tych linczujacych nie naleze co prawda, malo tego,
                > nawet dopuszczam w duzym afekcie malego klapsa,

                za to dzięki..bo o to mi chodzi..ja mam komfortowe warunki do
                wychowywania dziecka, i te klapsy to moja słąbość..ogromna
                słaboś..ale wiem,że są kobiety którym brak sił i czasu na odpoczynek
                nie mówiąc o pokłądach cierpliwości i czasu by tak wybrnąć np z
                sytuacji opisanej przez krwawąkornelię.. nie uważam, ze każdy klaps
                jest wybaczalny..chodziło tylko o to,że jakiś są...
                a teraz dobranoc....bo choć moje dziecko długo śpi to sąsiedzi nie
                nzają pojęcia ciszy w jakimkolwiek znaczeniu a największą moją
                przypadłością w ciąży jest ogromna nadwrażliwość na hałas...

                dobranoc wam wszystkim i wesołych świąt
                • toya_hl Przeciez nam wszystkim chodzi o to samo :-). 22.12.07, 01:56
                  Nie piszmy tak, bo nas dzien zastanie. Ja to akurat na meza troche
                  czekam bo wlasnie wraca wink
                  Pozdrawiam i rowniez Wesolych Swiat
                  • epreis Re: Przeciez nam wszystkim chodzi o to samo :-). 22.12.07, 02:06
                    mój też wraca hihi..on wiecznie wraca...ale ja tu czekać 4 tygodni
                    nie będę smile idę spać poważnie..ciężko mi zostawić wątek który
                    rozpoczęłam, trochę z obawy o posądzenie o dezercję ale zostałyśmy
                    chyba we dwie więc myślę, że zrozumiesz smile dobranoc
      • lolinka2 Re: Z tego co widac 24.12.07, 18:48
        słówko do krwawakornelia a propos przyczyn stresu i reakcji przy dziwnych
        zachowaniach dzieci. Wczuj się, proszę, w moje położenie:

        Dwoje dzieci, jedno - małe, 1,5-roczne organizuje ci w domu demolkę, mąż w pracy
        do wieczora, przed tobą jeszcze obrobienie księgowości i podatków za ostatni
        miesiąc, twoje Duże dziecko (prawie 6 lat, uczennica zerówki), właśnie
        zdemolowało zabawki na podwórku - skacząc po nich, rozdeptując i wrzucając na
        rosnące w ogrodzie choinki, następnie skasowało swój zeszyt szkolny (jest
        podarty i pogryziony). Jako rodzic konsekwentny domagasz się przepisania zeszytu
        w najbliższym czasie, na co twoje potomstwo informuje, że ono problemu w ogóle
        nie ma i masz go ty, bo ono zeszyt przepisze... za miesiąc lub dwa. Na twoją
        argumentację, że obowiązki są najpierw, przyjemności później, słyszysz, że
        żałuje, że jesteś jej matką i w ogóle jesteś straszna. W tzw międzyczasie twoje
        młodsze dziecko wysypało zawartość szafki kuchennej (cukier, mąka, bułka tarta,
        kakao, kleik ryżowy) na podłogę, a kot na tę podłogę dodatkowo narobił (nie
        zdążył do kuwety). Twoje starsze dziecko jest obrażone na śmierć i kazało ci
        poszukać swojego zeszytu w d**** na półce po lewej stronie, i ani mu w głowie
        tknąć palcem ołówek, Twoje młodsze dziecko kwalifikuje się do prania z
        odplamianiem, a kot... nie powiem, do czego kwalifikuje się kot. Ty
        kwalifikujesz się na najbliższy ostry dyżur psychiatryczny.

        Co robisz? (notabene wstawienie Dużej do wariatkowa nie wchodzi w rachubę,
        kolejka kilkumiesięczna, już się ustawiłyśmy tongue_out)

        P.S. Tak wygląda niemal każdy z 10 ostatnich dni w towarzystwie mojego potomstwa.
        • epreis wesoło masz lolinka2 24.12.07, 23:20
          smile)) ucałuj swoje dzieci...ja mam 1 anioła w porównaniu do twoich-
          przynajmniej takie wybryki nie mieszczą się w moim pojęciu smile ja
          mogę go ubrać o 8 rano iść spać do 12 a mieszkanie albo takie samo
          albo hih i posprząta (tu żartuje-ma dopiero 2 latka i tak ekstra nie
          mam)...skąd ty bierzesz cierpliwość?ja bym chociaż kota zatłukła smile
          chyba,że bicie kotów to też patologia? smile
          • lolinka2 Re: wesoło masz lolinka2 25.12.07, 15:17
            w moim też się nie mieściły - dopóki Duża nie skończyła 3 lat, od tamtej pory
            nic już nie jest jak dawniej....
            I nie to żeby brak konsekwencji, i nie to żeby zasad jasnych nie było, pochwał,
            motywacji i takich tam... ten model tak ma, a siostrzyczkę młodszą ma z piekła
            rodem (gdzie ona była przez pierwsze 37 tygodni zycia??? tongue_out), która wszelkie
            "pozytywy" genetyczne po całej rodzinie przejęła - tej bliższej i dalszej.
    • gaja78 Ciekawe :)) 22.12.07, 12:03
      Jeśli czasem nerw puści i zrobi się coś, o czym wiadomo że jest złe, to po kiego
      wała potem udowadniać światu, że może to wcale takie złe nie jest ?
      Albo mieć pretensje do innych ludzi, że im się ten zły uczynek nie zdarzył i
      piszą na forum jak tego dokonali i wciąż dokonują ?

      Wyrzuty sumienia ? Złość na własną słabość ? Panika, bo ktoś nie zamiata
      problemu pod dywan ?

      Nie kumam. Serio. Bić nie biję, klapsów nie daję, ale z całą pewnością popełniam
      inne błędy wychowawcze. I naprawdę z przyjemnością czytam posty dziewczyn,
      którym akurat tych konkretnych błędów udaje się unikać. Bo się mogę czegoś
      nauczyć. A jeśli ten proces uczenia się jest ponad moje siły - nie zarzucam
      autorkom postów, że są matkami idealnymi i się wymądrzają na forum.

      Nie jestem nadczłowiekiem. Popełniam błędy. Ale nie biję, takie mam zasady.
      • marghe_72 Re: Ciekawe :)) 23.12.07, 22:42
        Gaja, świetne podsumowanie
        Dzięki
    • sir.vimes Oprócz bicia mozna wrzasnąć, obrazić się 24.12.07, 12:22
      , powiedzieć coś nieprzymyślanego i złośliwego, nie słuchać uważnie, zlekceważyć
      itp itd - jest wiele sposobów by nie bijąc być nieidealnym rodzicem.

      Dziwi mnie, że tak wiele osób uważa , że dopiero zachowania ostateczne,
      graniczne to "nieidealność".

      IMO wielu nie bijącycm rodzicom jest bardzo daleko do ideału. Każdy rodzic ma
      jakieś grzeszki.
    • lalibela Re: nadludzie-->nadmamy 24.12.07, 22:21
      jako mama, ktora dala klapsa raz czy dwa
      uwazam ze owa dyskuja to czyste bice piany,
      aczkolwiek rozumiem intencje autorki
      natomiast w 100% stoicyzm mam "nie -bijacych" nie wierze
      tak cudnym to mozna byc na forum ale nie w rzeczywistosci,
      no chyba, ze ktos nie ma dzieci,
      lub ma rzesze babc i cioc do pomocy
      wesolych swiat
      • bellatrix100 Re: nadludzie-->nadmamy 25.12.07, 19:46
        Ja nigdy w życiu nie uderze swojego dziecka.
        Dziecko tez jest człowiekiem i tak samo jak dorośli, czuje ból.
        Bicie to nie jest żadna metoda wychowawcza.
        Bite dziecko uczy sie bić, a szanowane szanować. Wybierajcie.
        I pamiętajcie o słowach Janusza Korczaka - ,,Wszystko co osiągnięte
        tresurą, naciskiem, przemocą - jest nietrwałe, niepewne, zawodne''
        ,,Bez szczęśliwego dzieciństwa, całe życie jest kalekie''
      • marghe_72 Re: nadludzie-->nadmamy 25.12.07, 22:14
        lalibela napisała:

        > jako mama, ktora dala klapsa raz czy dwa
        > uwazam ze owa dyskuja to czyste bice piany,
        > aczkolwiek rozumiem intencje autorki
        > natomiast w 100% stoicyzm mam "nie -bijacych" nie wierze
        > tak cudnym to mozna byc na forum ale nie w rzeczywistosci,
        > no chyba, ze ktos nie ma dzieci,
        > lub ma rzesze babc i cioc do pomocy
        > wesolych swiat

        Kolejna osoba, która czyta pobieznie..
        • epreis mylisz się... 25.12.07, 23:05
          nie, to jedyna osoba, która od razu zrozumiała moją intencję-
          napisałam to uważając dyskusje nt bicia za bezsensowną, z
          postanowieniem że to będzie 1 komunikat ale dałam się ponieść czego
          trochę żałuję- choć z drugiej strony przyznaję, że komunikat mój był
          pisany pod wpływem emocji.zarzuciłam WSZYSTKIM niebijącym mamą
          przesadę kierując się tak naprawdę wypowiedziamy tylko i wyłącznie
          krwawejkornelii, więc jednocześnie sama zrobiłam to za co
          skrytykowałam "was" czyli uogólniłam...te które nie biją ale nie
          przesadzają wysyłając WSZYSTKICH za kratki - przepraszam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka