Dodaj do ulubionych

Na salonach

21.12.07, 23:10
Nie brałbym malucha na salony. Tam panują sztywne reguły, których
wyższe sfery dopracowały się przez stulecia. Kiedyś widziałem w TV
wizytę królowej angielskiej w czarnej dzielnicy w Stanach. Małe
dziecko podbiegło do królowej, a ta odsunęła się z przerażeniem
jakgdyby ono było chore na dżumę. Dziecko sądziło, że Elżbieta II to
człowiek jak inni ludzie. A to nie był człowiek, to była królowa.

Natomiast zabieranie dziecka do znajomych i przyjaciól jest
korzystne dla wszystkich. Dziecko poznaje szerszy świat, a znajomi
poznają dzieci. Jedynie trzeba uważać aby dziecko nie zrobiło sobie
krzywdy oraz nie uszkodziło wartościowych rzeczy u znajomych.
Dlatego zwykle rodzice mający małe dzieci przyjaźnią się z innymi
rodzicami dzieci w podobnym wieku. Wtedy oba domy są przystosowane
do dzieci, a dorośli rozumieją dzieci zachowanie i wiedzą czego po
nich można się spodziewać.
Obserwuj wątek
    • ichigats Na salonach 22.12.07, 16:51
      Co to znaczy "posiadanie małego dziecka"? Bycie rodzicem albo opiekunem dziecka
      nie ma nic wspólnego z jego tzw. posiadaniem. To, że "ma" się dziecko nie
      oznacza wcale, że się posiada. Tak samo ma się rodziców, żonę czy męża a nie sie
      ich posiada.
    • camel_3d Re: Na salonach 23.12.07, 11:55
      coz, niektorzy beda sie obracac jako dorosli na salonych, a niektorzy nie.. smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka