Dodaj do ulubionych

jak mówić żeby dziecko słuchało?

11.01.08, 09:06
Mam 3 letnia corke-jest bardzo energiczna osobka i wiecznie
gadającą....w sumie to krzyczącą(jak ja prosze zeby mówiła ciszej to
jedno zdanie wypowie szeptem a potem znowu krzyczy),czasem wyglada
tak jakby zyla w swoim swiecie:ja mówie do niej na co ona nie zwraca
uwagi,probuje ja "zmusic" do skupienia sie na tym co ja do niej mowie
(np w co ma sie ubrac) ale sie nie da!!Stwierdzilam ze bede
ja "zatrzymywać"(nie potrafi usiedziec w miejscu nawet 15 sekund-
caly czas sie kreci,wywija itp) i prosic zeby spojrzala mi w oczy i
wtedy bede do niej mowic,oczywiscie z moja corka jest to
niewykonalne...Nie wiem juz jak mam do niej dotrzeć.Boje sie ze z
tym swoim roztrzepaniem nie poradzi sobie potem w szkole(bo jak sie
ma skupic na lekcji??)Czy takie zachowania u 3latkow jest normalne??
I jej wieczne histerie.....i stwierdzanie ze mama ja bije...Wczoraj
w drodze z przedszkola siedzac w aucie zaczela wymachiwac nogami a
ze miala strasznie ublocone buty to zaczela brudzic wszystko wokół
siebie,prosze ja zeby trzymala nogi spokojnie i pokazuje jej ze
wszystko brudzi,mala spojrzala na mnie(wiec chyba slyszala co do
niej mowie) i dalej robila swoje az sie wkurzylam wiec przytrzymalam
jej te nogi i krzyknelam(nie mialam juz sily) zeby tak nie robila to
ta w placz ze ja ja bije....Prosze o jakies porady jak postepowac(i
nie zwariowac) z takim dzieckiem....czasem juz nie mam sil i chce mi
sie plakac....
Obserwuj wątek
    • tyssia Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 10:20
      Niestety znam to.. moja tez ma to gdzies co do niej mowieuncertain tylko
      moja trochę młodsza
    • tyssia Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 10:20
      I tez nie wiem co zrobić zeby dziecko słuchalo
    • karambol45 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 10:25
      a stosujesz jakies kary za takie zachowanie?
      może to b y podziałało 3 latek skojarzy już przyczynę i skutek
      • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 10:34
        stawianie do kata....ale co mi to da skoro rano sie spieszymy a ta
        np.nie chce sie ubrac!przeciez mi zalezy na czasie.Nie mam sily jej
        caly czas karac i wysluchiwac jej placzu(dostaje juz czasem
        szalu).Moze jest to zwiazane z tym ze nie mieszkam z jej ojcem?
        mieszkam z nowym facetem(od roku) i obydwoje bardzo sie lubia ale
        wiem ze jak mala chodzi do ojca swojego to jej tam wszystko wolno
        (byly mieszka z rodzicami ktorzy maja bzika na punkcie malej i
        bratem wiec tam caly czas sie nia ktos zajmuje i wyrecza we
        wszystkim)ale ja na to nic nie poradze.....CO ROBIC ZEBY ŻYCIE W
        MOIM DOMU NIE PRZYPOMINALO KOSZMARU?Chyba zadzwonie po super
        nianie wink
        • kraina.marzen Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 12:12
          Po pierwsze : Twoj spokoj i Twoja stanowczosc może byc metoda na
          mala rozbojnice....
          Mowisz spokojnie, nawiazujac kontakt wzrokowy z dzieckiem- do
          skutku, pytasz czy zrozumiala i spokojnie prosisz,aby cos tam
          wykonala...moze troche potrwac w czasie,az mala zalapie....ale
          naprawde warto. Gdy wpada w histerie-pozwol sie jej wyplakac, nie
          spelniaj na tychmiast jej oczekiwan. Wypracuj metode: dgy chcesz
          plakac idz do swojego pokoju i przyjdz jak sie
          uspokoisz...dopilnuj,aby wyszla z niego bez placzu- wtedy na
          spokojnie niech Ci powie co chciala,co ja rozloscilo....przytualaj
          ja, mow ze kochasz....na slowa o biciu- reaguj:mama cie nie bije!!!
          powiedz to stanowczo.
          Postaraj sie ustalic z ojcem dziecka te same metody-porozmawiaj z
          nim: to co panuje w domu gdzie mala spedza wiecej czasu, powinno tez
          panowac w tym drugim domu...

          Podejrzewam,ze mala jest rozkojarzona- dla tak malego dziecka taka
          sytuacja: tato mieszkajacy w innym domu, tato-wujek z mama i z nia:
          moze wywolywac uzasadniony lek i niepewnosc- to moze byc podlozem do
          takiego zachowania, chcec zwrocenia uwagi na siebie.....

          Krzyk w domu? Powiedz,ze u nas w domu sie nie krzyczy a mowi-
          chyba,ze mala powiela relacje: ty z partnerem mowicie w ten sposob-
          nawet nie swiadomie dajac jej wzor do nasladowania..albo: krzyk
          dziecka= checia zrozumienia nowej sytuacji,zwrocenia uwagi,
          wykrzyczenie zlosci i prenetsji

          PAMIETAJ: ZE 3 LATEK TEZ CZUJE ZAL, ZLOSC GNIEW TAK SAMO MOCNO JAK
          DOROSLY CZLOWIEK

          powodzenia bedzie dobrzesmile
          • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 14:33
            juz nie potrafie zachowac spokoju chociaz sie
            staram.......naprawde.Z bylym nie ma co ustalac bo oni i tak zawsze
            robia swoje a mi rece opadaja a nie chce sie z nimi klocic bo po co?
            ciesze sie ze uwolnilam sie od tego zwiazku a mala uwielbia
            tate,chociaz zdaje mi sie ze ona nie jezdzi do taty tylko glownie do
            dziadkow(a oni naprawde maja bzika na jej punkcie-powinnam sie
            cieszyc ale mnie to denerwuje,po wakacjach 3 tygodniowych wrocila
            tak rozpieszczona ze myslalam ze sie zalamie)
            Staram sie zachowac spokoj ale nie daje rady powoli,irytuje mnie jej
            zachowanie,krzykne na nia ta zanosi sie zaraz placze a ja sie glupio
            czuje i mam wyrzuty sumienia ze jestem zla matka...ech...
            • kraina.marzen Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 14:43
              tak jak podejrzewalam
              naprawde postaraj sie SAMA wyciszyc....
            • lila1974 mama-zuza 13.01.08, 18:49
              Uwierz, że chyba nie ma małych dzieci, które po powrocie od dziadków
              nie są "rozpieszczone" i "rozpuszczone". To jest absolutnie normalna
              kolej rzeczy. Dziadkowie są cali dla malucha, poświęcają mu sporo
              uwagi, bawią się, często ulegają jego zachciankom, nic wiec
              dziwnego, że dzieciaczek w domu jeszcze siłą rozpędu zachowuje się
              jak u dziadków. Twoją rolą jest po prostu robić swoje i nie czepiać
              się ani dzieci ani dziadków bez wyraźnego powodu.

              Nie miej żalu, o to co napiszę, bo nie mam kompletnie zamiaru Cię
              urazić.

              Myślę, że kłania Ci się wizyta u psychiatry. Przeszłaś wiele, nadal
              przechodzisz, zadbaj o swój spokój psychiczny. Sama jestem
              przykładem osoby, której taka wizyta na prawdę dużo dała. Jestem
              obecnie na leku (nie, nie uspokajającym), który dba, by mój organizm
              prawidłowo funkcjonował. Uwierz, że można zapanowac w ten sposób nad
              nerwami i nie wydzierać się na dziecko, ani nie być w stosunku do
              neigo wymagającym ponad miarę.
    • jowita771 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 21:03
      cicho
      • sylwiawkk Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 21:53
        ja też mam to samo ale z 5-ciolatką czasem tez sie zastanawiam jak
        ona sie skupia na lekcjach w szkole
        i pare dni temu pojechały obydwie babcie [gosciły 3 tygodnie]
        tez sie zastanawiam kiedy ja odzyskam moja kochana słuchajaca sie
        córcie
        głowa do góry kazdy ci powie wyrosnie z tego
        zawsze mnie to smieszy jak to słysze
        • demarta Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 22:17
          a co twoje 5-cioletnie dziecko robi w szkole?
          • izabelski Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 16:20
            moze mieszka w wielkiej Brytani
            tutaj dzieci ida do szkoly w wieku 5 lat lub nawet 4
    • ma_dre Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 22:18
      mama-zuza, mnie to co opisujesz bardzo niepokoi i uwazam ze powinnas udac sie z
      tym do specjalisty, neurologa, psychiatry ? Takie "roztrzepanie" kojarzy mi sie
      z autyzmem, nie krzycz na mnie, ze to niemozliwe, bo autyzm ma wiele "postaci".
      Wg mnie twoje dziecko potrzebuje pomocy, ta energia, ktora ja rozpiera jest
      niezupelnie zdrowa, mnie to wyglada na hiperaktywnosc, ktora moze isc w parze z
      autyzmem. Nie chce cie tu spanikowac, bo dzis wiele juz mozna zrobic aby pomoc
      dzieciom, ktore cierpia na tego typu zaburzenia, trzeba tylko przyjac do
      wiadomosci, ze to moze byc wlasnie to...
    • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 11.01.08, 23:34
      No cóż. Z Twojego postu wynika, że nieco dziwnie postępujesz.
      Trzylatka to dziecko, ma prawo szaleć, wymachiwać nogami... W
      samochodzie np. należy dziecko rozebrać, a nie sadzać w butach.
      Wtedy nie pobrudzi. Trzylatek rozumie, co mówisz, ale pewne rzeczy
      są poza zasięgiem jego myślenia. Trzylatek ma się bawić, a nie byc
      musztrowanym.
      • sylwiawkk Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 09:32
        w Anglii dzieci idą do przedszkola od 3 lat
        a od 5 do szkoły -to taki odpowiednik naszej zerówki
      • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 12:18
        Serio piszesz o zdejmowaniu butów przed wejściem do samochodu?
        I tym,że trzylatek nic nie rozumie?
        • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 13:43
          A gdzie napisałam, że nie rozumie? Napisałam, że rozumie, ale że
          pewne dorosłe polecenia są poza granicami jego myślenia. Rozumie, że
          mama chce, żeby nie kopała w krzesło, ale nie rozumie, dlaczego mama
          tak chce, nie rozumie, czemu to takie złe, jak się coś pobrudzi. dla
          niej to po prostu zabawa. Więc mama zamiast krzyczeć powinna po
          prostu umożliwić dziecku tę zabawę - zdjąć buty i niech kopie po
          siedzeniu, ile chce. Założę się, ze szybko skończy zabawę, bo ileż
          można się bawić tym samym.
          A może mała chce po prostu zwrócić na siebie uwagę mamy. Może chce
          powiedzieć "Mamo, zobacz, ja jestem".
          A o zdejmowaniu dziecku butów w samochodze to ja zupełnie serio. N
          ie rozumiem, czemu ma się w nich kisić przez całą jazdę samochodem.
          Tak samo, jak i nie rozumiem, czemu dziecko ma wkładane obłocone
          buty. Znieść w skarpetkach albo jakichś cienkich butach na rękach,
          wsadzić do samochodu, a na miejscu przenieś również na rękach te 200
          metrów. Jak schodzi z jakiegoś zabłoconego parku, zdjąć te buty i
          już. Moje dziecko jeździ samochodzie zawsze tylko w skrpetkach, w
          cienkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawem. A jak mama ma
          problem z rozbieraaniem dziecka, kupić ochraniacz na siedzenia
          samochodowe.
          Nie piszę tego tak sobie. Mam prawie 3-letnią córkę i nigdzy nie
          podniosłam na nią głosu. Małej wystarczy ton wypowiedzi, żeby
          zrobiła tak, jak ją proszę. poza tym własnie - ja ją proszę, nie
          nakazuję. i od samego urodzenia zakazuję tylko rzeczy, które są
          niebezpieczne.
          • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 13:53
            A prośbę nie machaj nogami,bo budzisz siedzenie dziecko rozumie?
            Moje nigdy nie jeżdzi tylko w skarpetkach,tak sam ja ja nie zdejmuje butów wsiadając do samochodusmile
            • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 14:39
              Prośbę pewnie by zrozumiało, ale autorka wątku raczej nie prosi, a
              nakazuje, podnosząc po trochę ton swej wypowiedzi skierowanej do
              dziecka.

              No widzisz, a ja często zdejmuję buty, chyba że prowadzę, to wtedy
              odpada smile A w wypadku autorki postu naprawdę zdjęłabym buty i mmiała
              gdzieś, co mała robi, a nie wrzeszczała na nią, dodatkowo się
              nakręcając. Kwestia wyboru i traktowania dzecka jak człowieka, a nie
              jak podwładnego.
              • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 16:31
                Nie wiesz,czy autorka watku prośbę tłumaczy,czy nie.
                Zainteresowało mnie zdejmowanie butów w auciesmileMasz na zmianę,stoją obok,w bagażniku?
                Chyba jednak nie chodzi tylko o swiąty spokój,ale żeby dziecko wiedział,ze jakieś jego zachowania powoduja nieporządane skutki.
                • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 21:11
                  > Nie wiesz,czy autorka watku prośbę tłumaczy,czy nie.

                  Z postu wnioskuję, że nie za bardzo.

                  > Zainteresowało mnie zdejmowanie butów w auciesmileMasz na
                  zmianę,stoją obok,w baga
                  > żniku?

                  Nie zrozumiałam pytania. Na jaką zmianę i po co?

                  > Chyba jednak nie chodzi tylko o swiąty spokój,ale żeby dziecko
                  wiedział,ze jaki
                  > eś jego zachowania powoduja nieporządane skutki.

                  Ale to daje się zrobić z każdym dzieckiem, ale na pewno nie
                  krzykiem. Oczywiście, że nie znam sytuacji, że nie wiem, jak matka
                  sie zachowywała, ale też nie wiem, dlaczego dziecko nie słuchało.
                  Może właśnie sprawdzało granice matczynej cierpliwości, a może było
                  czyms zdenerwowane i dlatego tak odreagowywało. Zdążyłam się już
                  przekonać, ze małe dzieci niczego nie robią bez powodu. Takk samo,
                  jak nie robią tego na zlość
                  • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 14:22
                    Napisałas ,że często zdejmujesz buty wsiadając do auta,więc siedzisz na bosaka?A co robisz z butami?Serio pytam
                    • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 00:17
                      Zwykle chowam do schowka - bagażnika, takiego pod podłogą. To taka
                      dziura w podłodze, w którą można też schować siedzenie. Zresztą
                      chowam tam wszystkie rzeczy i nic mi się nie plącze po samochodzie.
                      A czy problemem byłoby rzeczywiście postawienie butów obok nóg na
                      przykład?
                    • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 00:19
                      > więc siedzisz na bosaka?
                      Tak, w domu też siedzę na bosaka. A jaka jest różnica między moim
                      autem a moim domem w kwestii chodzenia na bosaka?
                      • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 07:20
                        Pierwszy raz spotykam sie z taka sytuacją.Nie wyobrazam sobie czegos takiego.Jednak potrafi mnie jeszcze cos zadziwic.
                        Zapewne jak podwozisz kogos to też wymagasz zdjęcia butów.

                        A jaka jest różnica między moim
                        > autem a moim domem w kwestii chodzenia na bosaka?
                        Nie wiem ja u ciebie,ale ja po aucie nie chodze.
                        • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 10:32
                          > Pierwszy raz spotykam sie z taka sytuacją.Nie wyobrazam sobie
                          czegos takiego.Je
                          > dnak potrafi mnie jeszcze cos zadziwic.

                          A co w tym dziwnego, że nie lubię kisić się w butach, jak nie muszę.
                          To ja nie wyobrażam sobie z kolei jeździć w butach np. przez dwie -
                          trzy godziny. Dla mnie masakra dla nóg, szczególnie w zimie.

                          > Zapewne jak podwozisz kogos to też wymagasz zdjęcia butów.

                          Nie wymagam. To, co inni robią, jest ich sprawą. Podobnie, jak nie
                          każę nikomu zdejmować butów, jak wchodzi do mojego mieszkania.
                          Zresztą sama uważam za nieeleganckie zdejmowanie u kogoś butów

                          > Nie wiem ja u ciebie,ale ja po aucie nie chodze.
                          No więc jaka jest różnica między moim autem a moim samochodem w
                          kwestii siedzenia w butach. Ja akurat w samochodzie i siedzę, i
                          chodzę.
                          • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 10:38
                            Cóz ja po samochodzie nie chodze,mam za mało miejsca.I po prostu dziwne,ze wsiadam i zdejmuje np kozaki,Robiesz tak na krótkich trasach tez?
                            • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 15:39
                              > I po prostu dziwne,ze wsia
                              > dam i zdejmuje np kozaki.

                              A niby czemu dziwne? Dla mnie dziwne byłoby, gdybym sie w nich ileś
                              tam godzin kisiła. Kwestia tego, co dla kogo jest wygodne. Na
                              krótkich trasach raczej nie ściągam, bo nogi nie zdążą mi sie
                              zagotować. A co rozumiesz przez krótką trasę?
                              • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 16:08
                                Jak zaśnieżone chodniki tez zdejmujesz?I tak siedzisz w skarpetkach czy czym tam a buty stoja obok?Po kazdej przyjazdźce czyścisz chodniczki?A krótka trasa to np godz.
                              • mama303 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 22:32
                                asia06 napisała:

                                A co rozumiesz przez krótką trasę?

                                Autorka wątku jedzie 5 minut.
                                • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 22:50
                                  Ale pytanie było już spoza wątku.
                                  • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 16.01.08, 08:27
                                    O rany,nagle sobie przypomniałaś o czym wątek?
                                    • asia06 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 16.01.08, 08:58
                                      To ty zaczęłaś zadawać pytania nie na temat. W sumie masz rację -
                                      nie powinnam była odpowiadać, bo to nie na temat. Przepraszam
                                      założycielkę postu za śmiecenie.
                                      • gryzelda71 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 16.01.08, 09:11
                                        Mozesz na priva zawsze napisać.
    • izabelski Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 16:29
      mow do niej cicho
      stawiaj ja przed soba, zniz sie do jej poziomu - patrz jej prosto w
      oczy i krotkim zdaniem wydaj jej polecenie
    • krwawakornelia sluchac dziecka? 12.01.08, 21:49
    • mama303 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 12.01.08, 21:53
      Chyba niewielu trzylatków na prośbe mamy aby nie machac nogami
      przestaje to robić. Spokojnie to tylko trzylatek, nie bardzo ją
      obchodzi że samochód będzie brudny. Przytrzymałas jej nogi no i
      dobrze, krzywda jej sie nie stała. O co Ci chodzi? że sobie
      popłakała? trudno.
      Powtarzaj sobie ciagle że to tylko trzylatek z małym rozumkiem, to
      pomaga nabrac dystansu.
      • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 13.01.08, 17:29
        Znizam sie do jej poziomu,staram sie patrzec jej w oczy(mala np patrzy wtedy na sciane albo na kotA W KAZDYM BADZ RAZIE WSZEDZIE TYLKO NIE NA MNIE,PROBOWALAM JUZ JEJ NAWET ta glowe przytrzymywac) i mowie krotko ze np. ma sie ubrac na co ona odpowiada np.kotek przyszedl albo a ja lubie kotka......tzn daje odpowiedz na zupelnie inny temat.Mala jest wg mnie bardzo inteligentna,duzo rozumie i bardzo ladnie mowi ale nie wiem czemu w ogole nie slucha??Nie daje jej nakazow typu zrob to i to tylko prosze ja o to np.Prosze sie ubrac.Uwazam ze 3 latke moge juz uczyc utrzymywania czystosci wokol siebie i ze jak ma brudne buty bo szla po blocie to zeby nie brudzila potem samochodu a nie bede jej zdejmowac buty na 5 min(tyle trwa przejazd z przedszkola do domu) bo uwazam ze to nie ma sensu.
        • lila1974 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 13.01.08, 18:38
          Takie podejście do rozmowy jest absolutnie normalne u trzylatka.

          Przyznam, że jeszcze nie przeczytałam całego wątku, więc nie wiem,
          czy to Twoje jedyne dziecko, ale podejrzewam, że tak. Chciałabym Ci
          napisać coś o moim podejściu do trzylatków.

          Kiedy moja Konstancja miała 3 lata byłam przekonana, że to jest już
          duża i mądra dziewczynka, która dużo rozumie i powinna wykazywac się
          rozumem w wielu sprawach.

          Dziś, kiedy znów mam w domu trzylatkę, Kornelię, a starsza jest
          szesciolatką, widzę, jaka byłam wymagająca dla tej pierwszej. Teraz
          dopiero dostrzegam, że 3 letnie dziecko to JESZCZE MALUSZEK. Jesli
          rodzicowi się wydaje, ze to dziecko nad wyraz i nteligentne i mądre,
          to wierz mi, tylko mu się WYDAJE.

          Odpuść swojej córci i nie irytuj się, gdy powtarzasz coś po raz
          setny.

          I proponuję zakup książki "Jak mówić aby dziecko słuchało", ja
          własnie czytam "Rodzeństwo bez rywalizacji" i jestem w szoku, jak
          cenne i proste rady są w niej zawarte i widzę, jakie błędy
          popełniałam dotychczas, choć byłam święcie przekonana, że postępuję
          dobrze.
        • krwawakornelia najpierw Ty zacznij jej sluchac. 13.01.08, 19:57
          W druga strone sie nie da.
    • anecia4311 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 13.01.08, 17:28
      Mam podobny problem z corka,i dokladnie tak samo sie zachowuje,tylko
      ze moja corka jest w wieku przedszkolnym.Czasem juz niewiem co mam
      zrobic i jak sie zachowac.Jednak sa takie dni kiedy ona mnie slucha
      i obiecuje poprawe kiedy staram sie z nia siasc i pogadac,ale ta
      poprawa nietrwa dlugo 2 dni i znow wraca do swego nieznosnego
      zachowania.Pozdrawiam
      • krwawakornelia mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 13.01.08, 22:44
        trzeba sluchac dziecka bo jak inaczej nauczyc dziecka sluchania innych
        niz przez wlasny przyklad?
        • mama303 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 13.01.08, 23:23
          Przestan z tym słuchaniem dziecka. Nikt tej oczywistej oczywistosci
          nie kwestionuje. Czy Twoim zdaniem to wystarczajaca metoda na
          problemy jakie przytoczyła autorka? Śmiem wątpić.
          • nangaparbat3 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 13.01.08, 23:55
            Ja sie zgadzam z Konewką.
            Od wielu lat jestem przekonana, ze kluczem do sensownego wychowania, i w ogole
            do sensownych relacji z ludźmi, jest umiejetność słuchania ich.
            I jesli nawet teoretycznie jest to oczywistość, w praktyce naprawdę niewiele
            osób to potrafi - słuchać.
            • mama303 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 14.01.08, 08:44
              nangaparbat3 napisała:

              > Od wielu lat jestem przekonana, ze kluczem do sensownego
              wychowania, i w ogole
              > do sensownych relacji z ludźmi, jest umiejetność słuchania ich.

              Od wielu lat tez jestem do tego przekonana i nie mama problemów z
              wsłuchiwaniem sie w moja córkę.
              Myśle że autorka wątku tez nie ma problemu ze słuchem, ani jej
              dziecko. Problemem jest wykonania przez dziecko tego o co mama prosi.
              • krwawakornelia No widzisz? 14.01.08, 11:43
                Bo dziecko nie jest wysluchane, i nie rozumie dlaczego ma robic to o
                co mama je prosi. Dlaczego ma mamy sluchac. dlaczego to jest dobre i
                dlaczego warto.
                • 3edyta Re: No widzisz? 14.01.08, 12:10
                  Ja zawsze staram się mówić swojemu dziecku dlaczego ma czegoś nie
                  robić,nie zachowywać się w taki a inny sposób itp.Tłumaczę nie tylko
                  zakazuję.Ale problem właśnie jest w tym że on nie słucha.Pytam się
                  rozumiesz on odpowiada tak poczym za jakąś chwilę robi to samo.Więc
                  zazdroszczę mamom które tylko potrafią zrobić odpowiednią minę
                  (któraś mama o tym pisała)i dziecko już rozumie.Ja mówię ,tłumaczę
                  ale to na nic.Więc to chyba nie dokońca tak że trzeba mówić do
                  dziecka i mówić ... ile można...
                • mama303 Re: No widzisz? 14.01.08, 15:10
                  krwawakornelia napisał:

                  > Bo dziecko nie jest wysluchane, i nie rozumie dlaczego ma robic to
                  o
                  > co mama je prosi. Dlaczego ma mamy sluchac. dlaczego to jest dobre
                  i
                  > dlaczego warto.

                  Truizmy piszesz Kochana. Trzylatek nie do końca wszystko zrozumie i
                  nie do końca da sie mu wszystko wytłumaczyc a i tak w pewnych
                  sytuacjach powinien zrobic o co mama prosi. Jakis sposób trzeba na
                  to znaleźć. U mnie np sprawdza sie moja NAPRAWDĘ groźna mina.

                  • asia06 Re: No widzisz? 15.01.08, 00:39
                    > Trzylatek nie do końca wszystko zrozumie i
                    > nie do końca da sie mu wszystko wytłumaczyc a i tak w pewnych
                    > sytuacjach powinien zrobic o co mama prosi.

                    Może wszystkiego nie rozumieć, ale rozumie, że mama mu tłumaczy,
                    dlaczego. Rozumie, że ktoś jest zainteresowany naprawdę nim, a nie
                    egzekwowaniem poleceń.
          • krwawakornelia Tak 14.01.08, 11:40
            na 90% "problemow" napewno pomoze.
            • mama303 Re: Tak 14.01.08, 15:13
              krwawakornelia napisał:

              > na 90% "problemow" napewno pomoze.

              a na te pozostałe 10% ? smile
          • mamamamba kornelia krwawa ma.. 14.01.08, 15:42
            .. absolutna racje!!!nikt nie kwestionuje, ale chyba tez nikt nie slucha dzieci.
            bo jesli mala zmienia temat, to mozna pociagnac go "tak, jest kotek? a co on
            robi?chyba chce zebys sie ubrala". troche zartem ja wziac pod wlos, ale przede
            wszystkim ona chce wiedziec ,ze jest dla Ciebie wazna! jesli tylko krzykiem
            zwraca Twa uwage, to to robi. zazwyczaj nikt nie zauwaza dzieci, tylko gdy staja
            sie niegrzeczne. a przeciez z jakiegos powodu to robia. brak ojca dziecka jest
            tu moim zdaniem takze waznym czynnikiem. ona musi znalezc sowje miesjsce w tej
            sytuacji. na bank jest rozdarta przez to.
            duzo duzo cierpliwosci zycze..
            • mama303 Re: kornelia krwawa ma.. 14.01.08, 19:59
              mamamamba napisała:

              > .. absolutna racje!!!nikt nie kwestionuje, ale chyba tez nikt nie
              slucha dzieci.

              Absolutnie nikt oprócz Krwawej.

              > bo jesli mala zmienia temat, to mozna pociagnac go "tak, jest
              kotek? a co on
              > robi?chyba chce zebys sie ubrala". troche zartem ja wziac pod
              wlos, ale przede
              > wszystkim ona chce wiedziec ,ze jest dla Ciebie wazna!

              Szczerze mówiąc jak mi córka wyskakuje np. z kotkiem czy pieskiem
              kiedy czegos od niej chcę albo próbuje zwrócic uwage czy cos
              wyegzekwować to mówie spokojnie teraz rozmawiamy o.... a nie o
              kotku, o kotku porozmawiamy później, córeczko.
              Czy to znaczy że jej nie słucham? bo nie wydaje mi się. Do
              ewentualnego kotka zawsze wrócę.Natomiast nie uważam że całe zycie
              to zabawa - nawet z trzylatkiem trzeba czasem porozmawiac na
              poważnie.

              zazwyczaj nikt nie zauwaza dzieci, tylko gdy staj
              > a
              > sie niegrzeczne. a przeciez z jakiegos powodu to robia.

              Z rozmaitych powodów, z nudy, z przekory, z ciekawosci jak mama
              zareaguje i co sie stanie jak zapsocę....nie zawsze nalezy
              doszukiwac sie w psocącym dzieciaku jakichś zaniedbań wychowawczych
              czy uczuciowych.
              • tropicieltrolli zara zara! 14.01.08, 21:27
                Kto tu ma ochote sluchac takiego np. dwuletniego zeby nie powiedziec
                malucha.
              • krwawakornelia mama303 jasne ze nikt oprocz mnie. 14.01.08, 21:28
                Bo ja to w ogole super i naj... jestem.

                Tylko na takie glupawe teksty cie stac?
                • mama303 Re: mama303 jasne ze nikt oprocz mnie. 14.01.08, 21:39
                  krwawakornelia napisał:

                  > Bo ja to w ogole super i naj... jestem.

                  Nie przeceniaj się.
                  • krwawakornelia ja mam zdrowe poczucie wlasnej wartosci ;) 14.01.08, 21:47
                    i duze poczucie humoru.
                    • mama303 Re: ja mam zdrowe poczucie wlasnej wartosci ;) 15.01.08, 08:45
                      Juz przestań sie tak soba zachwycać, wątek nie o tym smile
                      • krwawakornelia a co ci to tak przeszkadza? 15.01.08, 10:43
                        To Ty ciagniesz temat. Nie masz sie czym zachwycac?
              • asia06 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 00:53
                >nie zawsze nalezy
                >doszukiwac sie w psocącym dzieciaku jakichś zaniedbań wychowawczych
                >czy uczuciowych.

                Oczywiście, że nie zawsze, ale często niestety tak jest.

                > Natomiast nie uważam że całe zycie
                > to zabawa - nawet z trzylatkiem trzeba czasem porozmawiac na
                > poważnie.

                Całe życie nie jest zabawą, ale życie dziecka niech zabawą będzie.
                Trzylatek jeszcze nie musi być bardzo poważny w czasie ubierania
                się, czy na siedzeniu samochodu. Naprawdę nie można zrobić z
                ubierania zabawy? Jakiś uszczerbek na zdrowiu mama poniesie? Sąsiad?
                Tatuś? Komuś się krzywda stanie? Itd.

                A jak nastąpi sytuacja rzeczywiście poważna dziecko bardzo dobrze i
                natychmiast się do tego dostosuje. Pod warunkiem, że wcześniej nie
                będzie słyszało tysiąca bezsensownych zakazów, nakazów, poleceń.
                • mama303 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 08:51
                  asia06 napisała:

                  > Całe życie nie jest zabawą, ale życie dziecka niech zabawą będzie.
                  > Trzylatek jeszcze nie musi być bardzo poważny w czasie ubierania
                  > się, czy na siedzeniu samochodu. Naprawdę nie można zrobić z
                  > ubierania zabawy? Jakiś uszczerbek na zdrowiu mama poniesie?
                  Sąsiad?
                  > Tatuś? Komuś się krzywda stanie? Itd.


                  A czy mama musi miec zawsze ochote na zabawę i pryskac dobrym
                  humorem? - nawet jak malec kopie ubłoconymi butami w samochodzie.
                  Może dobrze jak dziecko nauczy sie że pewne jego zachowania nie
                  wzbudzaja zachwytu i entuzjazmu mamy. Uwazam że to prawidłowe
                  relacje pomiedzy blizkimi sobie ludźmi.
                  • asia06 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 10:38
                    > A czy mama musi miec zawsze ochote na zabawę i pryskac dobrym
                    > humorem?

                    Ależ nie musi. Tyle tylko, że mama jest od trzylatka mądrzejsza. I
                    jak trzylatek kombinuje, mama umie znaleźć rozwiązanie niekoniecznie
                    konfliktowo - opierniczające. Dziecko bowiem wtedy się nakręca i
                    awantura gotowa. A jak malec kopie ubłoconymi butami, to mama musi
                    znaleźć rozwiązanie, bo jak widać nakazywanie nie skutkuje.

                    > Może dobrze jak dziecko nauczy sie że pewne jego zachowania nie
                    > wzbudzaja zachwytu i entuzjazmu mamy.

                    Dobrze, że się nauczy, byle mama inaczej komunikowała dziecku brak
                    zachwytu.
                    • mama303 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 19:19
                      asia06 napisała:

                      > Ależ nie musi. Tyle tylko, że mama jest od trzylatka mądrzejsza. I
                      > jak trzylatek kombinuje, mama umie znaleźć rozwiązanie
                      niekoniecznie
                      > konfliktowo - opierniczające. Dziecko bowiem wtedy się nakręca i
                      > awantura gotowa. A jak malec kopie ubłoconymi butami, to mama musi
                      > znaleźć rozwiązanie, bo jak widać nakazywanie nie skutkuje.

                      A no musi znaleźć. A czy jak rozwiązanie nie jest radosno-
                      zabawowe /kotek/ to odrazu znaczy że jest konfliktowo-opierniczające.
                      U mnie np zawsze sprawdza się spokojna ale stanowcza rozmowa ale
                      wtedy /jak dziecko źle postępuje/ absolutnie nie ma miejsca na
                      zabawę bo to sprzeczny komunikat dla dziecka.

                      > Dobrze, że się nauczy, byle mama inaczej komunikowała dziecku brak
                      > zachwytu.

                      A niby jak wg Ciebie ma okazać swoje niezadowolenie? poprzez zabawę
                      w kotka?
                      • mamamamba Re: kornelia krwawa ma.. 16.01.08, 16:06
                        A czy jak rozwiązanie nie jest radosno-
                        > zabawowe /kotek/ to odrazu znaczy że jest konfliktowo-opierniczające.

                        >
                        > A niby jak wg Ciebie ma okazać swoje niezadowolenie? poprzez zabawę
                        > w kotka?

                        PROSZE SIE NIE SMIAC z kotka, bo bede sie musiala obrazic tongue_outtongue_out to byl przyklad
                        tylko , a teraz widze wszyscy ujezdzaja po nieszczesnym czworonogu. widze,ze
                        masz problemy ze sluchaniem (czytaniem), bo pisalam ,ze do dzieci potrzeba duzo
                        duzo cierpliwosci.....najwyrazniej brak Ci jej kochana mamo. troche luzu! ja tez
                        mam lobuza w domu i musze z nim zyc! ale zyje glownie przez..zabawe.. smiechy..
                        wtedy jest latwiej.
                  • krwawakornelia Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 10:41
                    > A czy mama musi miec zawsze ochote na zabawę i pryskac dobrym
                    > humorem? - nawet jak malec kopie ubłoconymi butami w samochodzie.

                    Tak dla zdrowia psychicznego matki i dziecka, lepiej by bylo gdyby
                    mama zawsze byla w dobrym humorze. Jasne ze to nie wykonalne, kazdy
                    moze miec zly dzien, ale nie zwalajmy odpowiedzialnosci za to na
                    dziecko.

                    > Może dobrze jak dziecko nauczy sie że pewne jego zachowania nie
                    > wzbudzaja zachwytu i entuzjazmu mamy. Uwazam że to prawidłowe
                    > relacje pomiedzy blizkimi sobie ludźmi.

                    Prawidlowe relacje mozna budowac tylko na wzajemnosci. I dlatego tak
                    wazne jest wsluchiwanie sie w potrzeby dziecka.
                    • mama303 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 19:30
                      krwawakornelia napisał:

                      >
                      > Tak dla zdrowia psychicznego matki i dziecka, lepiej by bylo gdyby
                      > mama zawsze byla w dobrym humorze.

                      A no pewnie że byłoby super.

                      > Jasne ze to nie wykonalne, kazdy
                      > moze miec zly dzien, ale nie zwalajmy odpowiedzialnosci za to na
                      > dziecko.

                      A kto proponuje zawalac odpowiedzialnosc na dziecko z powodu złego
                      dnia mamy? Nie o to przeciez chodzi, tylko o to żeby umieć pokazac
                      dziecku że jego postepowanie nie budzi zachwytu mamy. To nie jest
                      szkodliwe - to zdrowe i szczere zachowanie rodzica.

                      > Prawidlowe relacje mozna budowac tylko na wzajemnosci. I dlatego
                      tak
                      > wazne jest wsluchiwanie sie w potrzeby dziecka.

                      A Ty znowu swoje.
                      Czy okazywanie dziecku niezadowolenia z jego zachowania w jakis
                      sposób neguje wsłuchiwanie sie w potrzeby tego dziecka? Co to ma w
                      ogóle do rzeczy?
                      • vera-0 mamo303 15.01.08, 20:31
                        a ja twoja wypowiedz zrozumialam w ten sposob.
                        Jestes w samochodzie z dzieckiem, ono ma zablocone buty i kopie nimi
                        w tapicerke. Tobie sie to nie podoba i zwaracasz mu uwage.
                        Dziecko nie slucha , ty po jakims czasie sie zloscisz i stanowczo
                        wyrazasz swoja dezaprobate.

                        Nie bardziej pedagigiczne jest w stosunku do 3 latka poprostu
                        zdjecie mu bucikow. Bo ty tak naprawde to zloscisz sie o 2 rzeczy :

                        a. bloto w aucie (da sie uniknac przez zdjecie dziecku trzewikow)

                        b. to ze dziecko cie nie slucha (a jak ma sluchac skoro mialo
                        swietna zabawe, ktora mama przerywa zrzedzeniem nie proponujac
                        niczego rownie atrakcyjnego?)

                        I wydaje mi sie ze krwawakornelia odbiera to jako zwalanie
                        odpowiedzialnosci na dziecko.
                        A ja mysle ze jest to poprostu troche patowa sytuacja w ktora sie
                        wpedzilas, bo zeby ratowac autorytet pozostaje Ci juz tylko
                        bezwzgledne wyegzekowanie swojego nakazu.

                        I mysle ze na takim postawieniu sprawy tracicie obydwoje, bo nie
                        jest to konstruktywne a tylko taka przepychanka silowa.
                        • mama303 Re: mamo303 15.01.08, 21:49
                          vera-0 napisała:

                          > a ja twoja wypowiedz zrozumialam w ten sposob.
                          > Jestes w samochodzie z dzieckiem, ono ma zablocone buty i kopie
                          nimi
                          > w tapicerke. Tobie sie to nie podoba i zwaracasz mu uwage.
                          > Dziecko nie slucha , ty po jakims czasie sie zloscisz i stanowczo
                          > wyrazasz swoja dezaprobate.
                          >
                          > Nie bardziej pedagigiczne jest w stosunku do 3 latka poprostu
                          > zdjecie mu bucikow. Bo ty tak naprawde to zloscisz sie o 2 rzeczy :
                          >
                          > a. bloto w aucie (da sie uniknac przez zdjecie dziecku trzewikow)
                          >
                          > b. to ze dziecko cie nie slucha (a jak ma sluchac skoro mialo
                          > swietna zabawe, ktora mama przerywa zrzedzeniem nie proponujac
                          > niczego rownie atrakcyjnego?)

                          Nie wydaje mi sie to pedagogiczne gdyz ja dziecko chce nauczyć takze
                          na przyszłośc że zabłoconymi bucikami nie kopie sie w tapicerkę.
                          Dobra okazja do nauczenia dziecka że tak sie nie robi i
                          wyegzekwowanie tego.
                          Jesli podróz jest długa to owszem zdjecie butów sie sprawdzi ale
                          jeśli to krótka podróz to zdejmowanie butów zimowych i potem ich
                          wkładanie zajmie mi tyle czasu co cała podróż smile
                          • krwawakornelia Re: mamo303 15.01.08, 22:06
                            mama303 napisała:

                            > Nie wydaje mi sie to pedagogiczne gdyz ja dziecko chce nauczyć
                            takze
                            > na przyszłośc że zabłoconymi bucikami nie kopie sie w tapicerkę.

                            Ale dlaczego? To naucz je lepiej wycierac buciki zanim wejdzie do
                            auta.

                            No chyba ze szkoda Ci na to czasu?


                            > Dobra okazja do nauczenia dziecka że tak sie nie robi i
                            > wyegzekwowanie tego.

                            Ale dlaczego tak sie nie robi?
                            No?
                            Bo mamusia nie lubi balaganu w aucie, bo mamusia musi potem
                            sprzatac. Itd. Ale trzylatek nie jest w stanie po sobie posprzatac,
                            wiec moze taki rodzaj pedagogiki zostawic na rok pozniej i jak
                            dziecko nie wyczysci bucikow zawczasu, to niech czysci potem
                            tapicerke.

                            > Jesli podróz jest długa to owszem zdjecie butów sie sprawdzi ale
                            > jeśli to krótka podróz to zdejmowanie butów zimowych i potem ich
                            > wkładanie zajmie mi tyle czasu co cała podróż smile

                            No zakladajac w ten sposob, to wogole lepiej nie miec dzieci bo one
                            tyle czasu kosztuja.
                            >
                            • mama303 Re: mamo303 15.01.08, 22:24
                              krwawakornelia napisał:

                              >
                              > Ale dlaczego? To naucz je lepiej wycierac buciki zanim wejdzie do
                              > auta.
                              Jakby buty dałoby sie wyczyscic to chyba nie byłoby problemu
                              No ale jak Ty sama nie jestes pewna dlaczego to i od dziecka nie
                              wyegzekwujesz dlaczego nie nalezy niszczyć a zreszta moze wg Ciebie
                              mozna niszczyc skoro to gwarantuje dobre samopoczucie i zabawę
                              dziecka.

                              > > Dobra okazja do nauczenia dziecka że tak sie nie robi i
                              > > wyegzekwowanie tego.
                              >
                              > Ale dlaczego tak sie nie robi?
                              > No?

                              A u Ciebie wolno? Tylko dziecku? czy i Ty kopiesz ubłoconymi butami
                              po tapicerce? - dziecko bedzie przecież szczesliwe i ubawione.

                              > Bo mamusia nie lubi balaganu w aucie

                              Owszem mamusia bardzo nie lubi ubłoconej tapicerki w samochodzie,
                              ubłoconej podłogi i sciany tez mamusia nie lubi. smile

                              > No zakladajac w ten sposob, to wogole lepiej nie miec dzieci bo
                              one
                              > tyle czasu kosztuja.

                              A po co marnować czas beznadziejnym zdejmowaniem a zaraz potem
                              zakładaniem butów. Jak sie ma dzieci to warto mieć lepsze pomysły na
                              jego wspólne spędzanie.
                              • krwawakornelia Cos Ty taka agresywna? 15.01.08, 22:33
                                Tak, nie lubie niszczenia bezsensownego przedmiotow. Lubie miec w
                                miare czyste auto i dlatego albo czyszcze dziecku buty przed
                                wejsciem do niego, albo je zdejmuje sobie sam. Jest jeszcze za maly
                                zeby po sobie ewentualnie posprzatac, i za maly zeby wiedzial ile
                                takie sprzatanie to ewentualnie roboty. Jest za to wystarczajaco
                                duzy zeby przyzwyczajal sie do wzglednego porzadku jako stanu
                                rzeczy.
                                Jezdzenie autem zapietego z tylu w foteliku jest dla dziecka
                                wystarczajaco nudne, mozna tez poprostu od razu zadbac o odpowiednie
                                rozrywki albo zaproponowac jakas w zamian.

                                Mozna tez zabezpieczyc czyms tapicerke dopoki dziecko jest male.

                                Zdjecie i zalozenie malemu dziecku kozakow nie zajmuje nawet 30
                                sekund a jak masz z tym problem kupuj na rzepy.

                                Ja mysle ze Ty szukasz pretekstu do budowania autorytetu, tylko nie
                                wydaje mi sie zeby tedy droga prowadzila, ale ostatecznie kazda
                                matka ma swoje priorytety i zalozenia wychowawcze.
                                • mama303 Re: Cos Ty taka agresywna? 15.01.08, 23:05
                                  krwawakornelia napisał:

                                  > Tak, nie lubie niszczenia bezsensownego przedmiotow. Lubie miec w
                                  > miare czyste auto i dlatego albo czyszcze dziecku buty przed
                                  > wejsciem do niego, albo je zdejmuje sobie sam. Jest jeszcze za
                                  maly
                                  > zeby po sobie ewentualnie posprzatac, i za maly zeby wiedzial ile
                                  > takie sprzatanie to ewentualnie roboty. Jest za to wystarczajaco
                                  > duzy zeby przyzwyczajal sie do wzglednego porzadku jako stanu
                                  > rzeczy.
                                  > Jezdzenie autem zapietego z tylu w foteliku jest dla dziecka
                                  > wystarczajaco nudne, mozna tez poprostu od razu zadbac o
                                  odpowiednie
                                  > rozrywki albo zaproponowac jakas w zamian.

                                  Oczywiscie wszystko można - mozna nawet dziecku dla jego komfortu
                                  zainstalowac telewizor na tylnym siedzeniu żeby sie nie nudziło albo
                                  zabrac farby i pozwolic malować jak to matce nie przeszkadza.
                                  Nie w tym rzecz - rzecz w tym że zawsze może pojawic sie taka
                                  sytuacja /pomimo telewizora i farb i Twoich usilnych starań żeby
                                  przewidzieć wszystko co ewentualnie zagrozi dobremu samopoczuciu
                                  dziecka/ w której musisz nakazac lub zakazać czegoś dziecku i
                                  jeszcze to wyegzekwować. No i co Ty wtedy zrobisz? Rozumiem że wtedy
                                  wsłuchasz sie głeboko w swoje dziecko....i sprawa rozwiązana.

                                  > Ja mysle ze Ty szukasz pretekstu do budowania autorytetu, tylko
                                  nie
                                  > wydaje mi sie zeby tedy droga prowadzila, ale ostatecznie kazda
                                  > matka ma swoje priorytety i zalozenia wychowawcze.

                                  jak to pretekstu do budowania autorytetu? Nie brudze przecież
                                  dziecku specjalnie tych butów smile

                                  • krwawakornelia tak ja slucham o co dziecku chodzi, 15.01.08, 23:36
                                    i nie potrzebuje uzywac mojej wladzy.

                                    Staram sie poprostu zrozumiec dziecko, a za duzo bezsensownych
                                    zakazow poprostu powoduje ze dziecko jeszcze mniej slucha co sie do
                                    niego mowi i zabija jego naturalna chec uczenia sie i poznawania
                                    swiata.

                                    Dla wlasnego uzytku staram sie nigdy nie uzywac zwrotu "nie wolno".
                                    Rozne rzeczy mozna przedstawic pozytywnie. I moim zdaniem np. 3
                                    zakazy to juz absolutna granica jaka moim zdaniem mozna dziennie
                                    postawic dziecku, jezeli chcemy zeby jeszcze dziecko nas potem
                                    sluchalo. A przynajmniej jest to granica w tej chwili dla mojego
                                    syna.

                                    Staram sie tez nigdy nie zabraniac, chyba ze naprawde nie ma innego
                                    wyjscia i tylko w sprawach naprawde waznych.
                                    • mama303 Re: tak ja slucham o co dziecku chodzi, 16.01.08, 00:07
                                      krwawakornelia napisał:

                                      > i nie potrzebuje uzywac mojej wladzy.

                                      Jakiej władzy? Wystarczy użyć zdrowego rozsadku i rozumu i szczerze
                                      i otwarcie komunikować to co sie ma do przekazania dziecku.

                                      > Staram sie poprostu zrozumiec dziecko

                                      I słuchac swoje dziecko - to juz wiem smilei tez sie staram jak nie
                                      wiem co i mało tego - ja w zasadzie nie mam problemów ze
                                      zrozumieniem swojego dziecka - ono mnie tez rozumie smile

                                      > a za duzo bezsensownych
                                      > zakazow poprostu powoduje ze dziecko jeszcze mniej slucha co sie
                                      do
                                      > niego mowi i zabija jego naturalna chec uczenia sie i poznawania
                                      > swiata.

                                      Nie sądze żeby ktos dawał zakazy, które wydaja mu sie bezsensowne

                                      > I moim zdaniem np. 3
                                      > zakazy to juz absolutna granica jaka moim zdaniem mozna dziennie
                                      > postawic dziecku, jezeli chcemy zeby jeszcze dziecko nas potem
                                      > sluchalo. A przynajmniej jest to granica w tej chwili dla mojego
                                      > syna.

                                      No czyli jakieś zakazy jednak u Was są

                                      > Staram sie tez nigdy nie zabraniac, chyba ze naprawde nie ma
                                      innego
                                      > wyjscia i tylko w sprawach naprawde waznych.

                                      Ważne / nieważne to oczywiscie sprawa względna więc może dałoby sie
                                      jeszcze mniej zabraniaćsmile Spróbuj - może da się jeszcze bardziej
                                      zrozumiec i sie wsłuchać - to przeciez taka doskonała niezawodna
                                      metoda.
                                      • krwawakornelia Co w tobie tyle agresji, 16.01.08, 11:30
                                        jezeli cuebie dziecko slucha i Ty nie masz problemu ze zrozumienie
                                        swoich pociech to po co sie tak podniecasz.

                                        Tak co do odruchowych zakazow, staram sie ograniczac.
                                        I jest ich malo, naprawde malo.
                                  • mamamamba HOLA HOLA! 16.01.08, 16:39
                                    HALO PAANI MAMA!
                                    wydaje mi sie,ze :
                                    -niezbyt jestes zainteresowana naszymi radami, w ogole ich nie przyjmujesz tylko
                                    starasz sie przeciagnac na swoje, ze dziecko MUSI sluchac Cie teraz i K...
                                    KONIEC! nie obraz sie, ale tak wynika z postow
                                    -reagujesz bardzo agresywnie na wypowiedzi tutaj,chyba potrafie sobie wyobrazic
                                    jak sie odnosisz do dziecka..znieciepliwiony ton, podniesiony ton glosu,
                                    bezsensowne nakazy i narastajaca agresja..chyba na miejscu Twego dziecka tez bym
                                    pokopala w ten fotel!
                                    -czujesz sie troche winna w tej sytuacji (nie mieszkanie z ojcem dziecka), nie
                                    potrafisz sobie z tym do konca poradzic (czuc to bylo w pierwszych postach),
                                    przez co-> agresja
                                    -radze (naprawde dobrze Ci zycze! bys z dzieckiem sie dogadala) przeczytac
                                    ksiazke "jak mowic zeby dzieci nnas sluchaly jak sluchac zeby dzieci do nas
                                    mowily". goraco polecam!!
                • mamamamba brawo:) 16.01.08, 15:56
                  asiu, rozumiemy sie bez slow
            • asia06 Re: kornelia krwawa ma.. 15.01.08, 00:42
              Świetna wypowiedź, mamamamba. Wydaje mi się, że trafiłaś w sedno!
          • asia06 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 15.01.08, 00:22
            > Przestan z tym słuchaniem dziecka. Nikt tej oczywistej
            oczywistosci
            > nie kwestionuje. Czy Twoim zdaniem to wystarczajaca metoda na
            > problemy jakie przytoczyła autorka? Śmiem wątpić.

            Wystarczająca. I najlepsza! Bez niepotrzebnego stresu dla rodzica i
            dla dziecka. Dziecko komunikuje rodzicowi, czego potrzebuje, mówi
            też, że coś jest nie tak. Jeśli dziecko krzyczy, czy nie reaguje na
            prośbę matki to znaczy, że chce na siebie zwrócić jej uwagę.
            Dleczego? Na to pytanie już musi odpowiedzieć sobie sama matka.
            • mama303 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 15.01.08, 08:57
              asia06 napisała:

              > Wystarczająca. I najlepsza!

              Może opatentować te metodę jak taka genialna.
              • asia06 Re: mi sie wydaje, ze zawsze najpierw 15.01.08, 10:41
                A kto jest jej autorem? A tak serio, to rzeczywiście uważam ją za
                genialną, bo się sprawdza.
              • krwawakornelia juz dawno opatentowana 15.01.08, 10:53
                i przez wielu skutecznie stosowana.
    • nangaparbat3 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 13.01.08, 23:53
      Mało masz cierpliwosci do tego dziecka.
      Ale tez chyba inne sprawy przesloniły Ci corkę - kiedy miała dwa lata zamieszkałaś z innym mezczyzna niz jej ojciec - wiec własciwie przez całe jej zycie jestes zaabsorbowana facetami - rozstanie z jednym, zamieszkanie z innym, takie rzeczy wymagaja zaangazowania, podobnie jak wymaga go małe dziecko.
      Mnie sie zdaje, ze ma rację Konewka (Krwawa) - posłuchaj, co corka ma Ci do powiedzenia. spróbuj sie teraz skoncentrować na niej - poznac ją, jaka jest, co jest dla niej ważne, jak odbiera swiat. Jeśli Ty bedziesz jej słuchac z uwagą, ona nauczy sie słuchać Ciebie - przemocą do niczego dobrego nie doprowadzisz.
      Nie czuj sie winna, ale tez nie miej do niej pretensji - to nie jest jej wina, ze takie zakręcone ma zycie od samego początku, a na pewno jej to utrudnia dorastanie. Spróbuj sie troche bardziej skupic na niej i na jej potrzebach.
      • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 09:29
        niestety ale moje zycie nie jest spokojne.....rozstanie z ojcem
        malej,kazdy inaczej ja wychowuje u siebie(i nie da sie dogadac,bo u
        ojca to glowniue dziadkowie sie nia zajmuja a wiadomo ze oni zawsze
        rozpieszczaja dziecko),moj nowy facet(mala zaakceptowal w pelni,mala
        go lubi np.czasem jak jestesmy na spacerze to z nim sie bawi i z nim
        chce chodzic za reke a nie z mama),chetnie z nim rozmawia itp.
        Ja jeszcze studiuje i pracuje ale staram sie naprawde poswiecac
        najwiecej jak sie da czasu malej chociaz tez czasem potrzebuje
        odpoczynku.
        I wlasnie sie zastanawiam czy jej zachowanie jest spowodowane
        sytuacja rodzinna(czyli bez ojca i nowy facet) czy jest to jej
        roztrzepanie(a jezeli tak to czy to jej przejdzie i poradzi sobie w
        przyszlosci w szkole) czy jest to zachowanie "normalne" dla 3 latki??
        • mmala6 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 09:47
          moim zdaniem jest to normalne zachowanie trzylatka spotęgowane
          sytuacją rodzinną. Skoro piszesz, że Twoje życie nie jest spokojne,
          to wyobraź sobie jak to odbiera maluch, który nie rozumie o co w tym
          wszystkim chodzi....
          Ja do najspokojniejszych nie należę i czasem też mnie nerw bierze
          ale widzę że mój spokój to spokój dziecka, więc się staramwink ciężko
          ale da radę. .
          • 3edyta Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 11:18
            Mój syn za to ma 5 lat skończone i też mnie nie słucha.Jest czasem
            nie do opanowania.Już ani prośby ani grożby nie działają.Jak wpadnie
            w trans to też by szalał i szalał ma ,zawsze miał w sobie ogrom
            energii którą nie może nigdy wyładować.Dlatego w przedszkolu ciężko
            z nim jest trocę wiem bo widzę jak w domu potrafi się zachowywać.Też
            zastanawiam się jakich metod używać by mnie słuchał typu żeby
            przestał,nie robił tak czy inaczej nie zachowywał się w ten sposób
            itp.Nic nie dociera....
            • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 13:37
              Nie bylabym taka pewna czy mala przezywa to ze nie mieszka z nami
              jej tata bo po jej zachowaniu stwierdzam ze jest to dla
              niej "normalne".Kiedys nawet jak byly odprowadzal ja do mnie to
              powiedziala tacie ze musi juz isc do siebie,do babci....opowiada
              duzo o dziadkach(rodzicach bylego),czasem nawet az robie sie
              zazdrosna(w myslach,nic nie mowie),o tacie opowiada....albo czesto
              mowi poprostu ze ma tate i pyta sie mnie czy ja tez mam tate i
              mojemu facetowi to samo pytanie zadaje.Ale tak samo mowi o babci:ze
              ma babcie Marysie i to jest jej Marysia.....
              • mamamamba re: 14.01.08, 15:53
                oj kochana, nie bylabym taka pewna, ze nie przezywa! a raczej na 100 przezywa i
                wlasnie tym niegrzecznym zachowaniem to okzauje. wiem po przykladzie kolezanki,
                ktora byla w ident syt. ok.4roku zycia jej synek stal sie diablem wcielonym i
                wlasnie z tego powodu, mimo ze wczesniej bylo ok. potem zaczal miec pomysly
                :moze wszyscy w 4 zamieszkamy razem?? itd...nie chce byc zlym prorokiem, ale
                staraj sie okazywac duzo zrozumienia corce, ktora w malenkiej glowce nie
                wszystko moze pomiescic!
              • nangaparbat3 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 23:17
                To świetnie, ze ma dobry kontakt z dziadkami, im więcej kochajacych ludzi wokoł
                dziecka, tym lepiej dla niego.
        • nangaparbat3 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 23:16
          Z tego co pamietam, trzyletnie dziewczynki są dość spokojne, w kazdym razie w
          porównaniu z dwuletnimi.
          Widzisz, ja wiem co to znaczy mieć male dziecko, pracować i studiować
          jednocześnie, wiem też, co znaczy rozstawać się z mężem - to wszystko pochlania
          bardzo duzo energii, uwagi - myslę, ze tej Twojej uwagi dziecku brakowalo przed
          rokiem, dwoma, że jedyny "sposób" na nią to więcej uwagi i cierpliwości z Twojej
          strony, nie chodzi tu tylko o czas. Sama zawsze radzę młodym matkom powrót do
          pracy, ale na ćwierć, poł etatu na początek. Ty jestes bardzo obciążona,
          pamiętam ze sama przerwałam na roku studia zaoczne kiedy córka miała 3 czy 4
          lata, ponieważ nie radzilam sobie ze wszystkim - zrobiłam sie nerwowa i
          drażliwa, to działało xle i na malą, i na męża.
          Przyszło mi do glowy, ze jeśli Was stać, moze wzięlabyś kogos do pomocy - kogos
          kto by ogarnąl dom przed Twoim powrotem z pracy, odebrał dziecko z przedszkola i
          trochę sie z nim pobawił, najlepiej jakaś starszą panią mieszkajacą w poblizu,
          tak żeby była na telefon gdyby dziecko nagle zachorowało. U nas tak bylo przez
          parę lat (dzięki temu nie musialam się zwalniac z pracy ani posyłać chorej córki
          do przedszkola) i uważam, ze to idealny model.
          • mama-zuza Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 14.01.08, 23:26
            Niestety nie stac mnie na opiekunke ;/ i babc brak....moja mama w innym miescie,tata pracuje,moja babcia 70lat i zajmuje sie dzieciakiem ciotki(ta to juz kompletnie sobie nie radzi) i staram sie nadazyc ze wszystkim sama.oczywiscie rodzice bylego zawsze chca "pomoc" tylko to wyglada tak ze oni wynajma opiekunke u siebie i beda miec mala w tygodniu a ja na weekendy!!!!Czujecie to?taka pomoc sugeruje mi odkad jej synus odszedl ode mnie bo przeciez ja sobie sama nie dam rady......wiec czuje awersje do swojej "tesciowej" a mala zawsze rozpuszczona wraca od niej(co jeszcze rozumiem bo w koncu rola dziadkow jest rozpieszczanie)....
            • nangaparbat3 Re: jak mówić żeby dziecko słuchało? 15.01.08, 00:21
              No nie, to oczywiscie brednia oddawac ja do dziadkow na tydzień.
              Ale przemyśl to jeszcze, siądź z ołówkiem w ręku, to jest kwetia np. 3 godzin
              dziennie, niewiele to kosztuje, a juz "poczujesz róznicę". Mysmy wtedy naprawdę
              niewiele zarabiali, a jakos sie dało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka