Dodaj do ulubionych

A propos nastolatków - może znacie metodę?

12.03.08, 12:54
Chodzi mi o konkretną rzecz - zachęcenie do książki albo filmu. Jak koleżanka
w szkole powie, że książka super, to przeczyta nawet jeśli nad nią zasypia.
Jeśli ja mówię, że film fajny, to natychmiast widzę, jak zjeżają jej się włosy
na karku, bo na pewno będę chciała ją wmanewrować w jakieś nudziarstwo.
Na książki mam półśrodek - jak jęczy że nie ma co czytać, daję coś i mówię
"spróbuj, może Cię wciągnie" i nie robię problemu jak nie wciągnęło. Z filmami
jednak gorzej - wczoraj odniosła się niechętnie do obejrzenia ze mną odcinka
Bill Cosby Show, ewidentnie sądząc że to jakieś nudziarstwo smile Dowcip polega
na tym, że jak zachęciliśmy ją (tysiącznymi sposobami i podchodami) np. do
Kopii Mistrza to zrobiła aferę że chcemy przerwać i resztę obejrzeć następnego
dnia, "bo to super i ona chce obejrzeć".

Macie może jakieś patenty?
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 12.03.08, 12:59
      Jeden z patentów to wykorzystanie przekory potomka, co robisz big_grinDD
      Drugi - włączam sama i "nie interesuję się" tym, czy dzieciorki się
      zainteresują. (Zainteresuja się w tej sytuacji na bank)
      Trzeci - też włączam sama (film, program) i proszę, by mi nie
      przeszkadzać, bo mnie to ciekawi. Mogę streścić dlaczego.

      O książkach rozmawiamy sporo. I o czytaniu ogólnie. zdarza się, że
      co którąś książkę sobie nawzajem polecamy.
      • rycerzowa Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 12.03.08, 13:21
        Patent nr 1: zabronić, "bo to dla dorosłych".wink
        • andaba Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 12.03.08, 15:05
          rycerzowa napisała:

          > Patent nr 1: zabronić, "bo to dla dorosłych".wink

          Dokładnie.

          Swoją drogą, pamiętam jak mama mnie namawiała do oglądania filmów - tez protestowałam. Nie na przekór, ale dlatego, ze nie lubiłam ogladać TV (co mi zostało, ale teraz przynajmniej na telewizorze cos widać, a wtedy nie - śnieżyło, skakało, buczało, paski latały i ogólnie było do kitu)
    • sun_of_the_beach Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 12.03.08, 15:35
      Tak poza wszystkim: Bill Cosby Show to JEST nudziarstwo tongue_out
      • rycerzowa Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 12.03.08, 20:25
        sun_of_the_beach napisał:

        > Tak poza wszystkim: Bill Cosby Show to JEST nudziarstwo tongue_out


        Patent nr2: zabraniać, "bo to nieambitne, nierozwijające".
      • markytka Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 15.03.08, 17:22
        Zdecydowanie, a proponowanie tego do oglądania to traktowanie nastolatka jak
        berbecia... Sama na taką propozycję popukałabym się w czoło...
        • verdana Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 15.03.08, 20:46
          Po co?
          Mój gust i gust moich dzieci gdy chodzi o filmy jest kompletnie
          rózny. Ja nie ogladam tego co oni, mimo namawiania (tzn. w sumie nie
          ogladam wobec tego niczego), ale rozumiem, ze oni nie obejrzą tego
          co ja.
          Gust z najmłodszym, jesli chodzi o ksiązki tez mamy różny. Córka
          czyta poezje, ktorej ja nie tknę przez szmate, a ja czytam
          kryminaly, ktorych moje dzieci nienawidzą.
          W ogole nie rozumiem problemu - po co ma oglądać coś, czego nie
          chce????
          • croyance Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 12:05
            Verdana, ja zrozumialam, ze nie chodzi o gust, tylko raczej o to, ze
            dzieciak przeciez pojecia nie ma, ze istnial ktos taki jak
            Dostojewski czy Kapuscinski i samo z siebie tego nie wymysli. Ja mam
            swoj gust, ale tez lubie, jak ktos mi cos poleci, bo przeciez nie
            znam wszystkich pozycji wydawniczych i moze mnie cos ciekawego
            ominac.
            Jesli mloda sie czyms konkretnym interesuje i Ty wiesz o tym, ze
            jest ksiazka na ten temat - a ona nie - to chyba warto jej
            powiedziec? Jak sie nie zainteresuje, to nie, ale niech wiem, ze
            taka a taka pozycja istnieje.
    • burza4 Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 16.03.08, 12:44
      Nisar - a po co ingerujesz w decyzje młodej?

      rozumiałabym, jeśliby chodziło o nakłonienie do czytania lektur, ale
      ogólna literatura? daj spokój, niech sobie czyta i ogląda co chce.

      usiłowałam podzielić się z córką własnymi fascynacjami literackimi -
      ale jeśli to jej nie kręci - mówi się trudno. Nie musi,
      najważniejsze że ma własne zainteresowania, niekoniecznie muszą być
      zgodne z moimi.

      a co do filmów - moje dziecko z upodobaniem ogląda horrory
      typu "Piła 3". Oprócz tego chodzi do kina na wiele wartościowych
      filmów - i potrafi je docenić. Filmy dzieli na "fajne" i "dobre".

      od wieków nie ingeruję w tą sferę, zostawiam jej wolną rękę w
      wyborze.
    • roseanne Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 16.03.08, 13:20
      poniewaz tele nie ma zwyczaju buczes calyi dniami wiec samo wlaczenie,
      zwlaszcza z filizanka oznacza ze cos jest konkretnego i chce ogladac
      wylawia to zombie zza zamknietych drzwi, pojawia sie pytanie o tytul, potem
      jeszcze zaczyna lewitowac pilot do tv, by pokazac krotki opis
      w wiekszosci przypadkow towarzystwo zostaje ze mna
      • blanka_32 Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 16.03.08, 13:40
        Ja nie mam tego problemu, moja córka kocha czytac ksiązki, oglądac
        filmy, więc nie musze ją do tego zmuszać.
        • to.ja.kas Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 17.03.08, 16:19
          Moja nastolatka lubi horrory których ja nie obejrze bo sie boje.
          Jak wyjezdzam umawiaja sie z kolezankami, kupuje im chipsy, cole i
          popcorn a one robia sobie pidżamowe party przed TV z filmami na
          które ja nie patrze.
          Jak zapytałam czemu lubi ogladac takie straszne filmy to jak każdy
          błyskotliwy nastolatek odpowiada "eee jakie one straszne, niekóre
          nawet smieszne, fajne są" poza tym chyba prawde prawi bo czasem
          oglada jakis i słysze jak z kolezanką sie nabijają.
          Poza tym wszystko z nia w porzadku bo jest harcerka, wolontariuszką
          w schronisku dla zwierzat, uczy sie dobrze i nie sprawia problemów
          wychowawczych, dobrze sie uczy, jest lubiana...

          Morał teraz bo sie rozgadałam: ona nie lubi filmów Bergmana wiec jej
          nie namawiam, nie zmuszam ani nie nakłaniam, ona tez nie robi
          niczego bym ogladała Ring2, ale razem oglądamy np "Uwaga faceci".
          Czytac zaczeła zaczynajac od głupiego Witch mimo ze polecałam rzeczy
          bardziej na poziomie.
          Generalnie polecam, ale nie namawiam i vice versal tongue_outPP

          PS Billa Cosbiego tez niecierpie tongue_outPPP
    • osmanthus Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 00:27
      To start with : dlaczego namawiasz ja do ogladania tego
      amerykanskiego trash(u)?
    • nisar Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 14:20
      Nie namawiam dziecia do oglądania oper mydlanych, chodziło mi raczej
      o pokazanie rodzaju reakcji smile
      Natomiast cóż, zwyczajnie mi szkoda, jak dzieć może obejrzeć coś, co
      na bank jej się spodoba, a nie chce tylko dlatego, że to ja
      proponuję. Poza tym jest jeszcze coś - są filmy które naprawdę WARTO
      obejrzeć i potem o tym pogadać. A nawet sobie na nich wspólnie
      poryczeć (vide Stowarzyszenie Umarłych Poetów). Czy gdybyście
      widzieli, że dziecko lewituje tylko w kierunku Czarodziejek to nie
      próbowalibyście odrobinę zareagować?
      • to.ja.kas Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 14:45
        Próbujemy, natomiast powiem Ci ze taki urok nastolatków iz jak
        naciskasz mocniej to one dają noge.

        Ja czasem robie tak: Biore Mała do wypozyczalni, bierzemy np 3 filmy
        1 ja, 2 ona, 3 wspolny. POtem kupuje wszystkie niezbedne rzeczy do
        ogladania filmów czyli te niezdrowe waty i popcorny i robimy noc
        kina rodzinnego, potem Mała mnie budzi bo na jej filmie czasem
        zasypiam (<ikonka zaczerwieniona ze wstydu>wink i mówi "mamo kładx sie
        spac" no i tym sposobem mamy o czym rozmawiac :"ty to jestes, ja
        twój film obejrzałam a ty na moim zasnełas. Zobaczysz nastepnym
        razem wezme horror"....smile))))))))))
        • verdana Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 15:14
          Zdecydowanie do szalu doprowadziłaby mnie matka, ktora wiedziałaby
          lepiej, co mi sie spodobasmile)) Wiem, bo moje dzieci wielokrotnie
          próbowaly mi wcisnąć coś "rewelacyjnego" - i kicha. Albo za trudne,
          albo nie w moim typie, a jak nawet mi się podobalo to i tak
          wolalabym sama wybrać, albo poczytac to, co mi poleci ktos w moim
          wieku.
          A nie zastanowilas sie, dlaczego dziecko tak alergicznie reaguje na
          Twoje sugestie? Bo chyba musiałas zrobić jakis błąd - albo za bardzo
          namawiasz ( ulubione zdanie mojej mamy, kiedy po raz 10 mi cos
          proponuje, a ja po raz 10 odmawiam "Bo ty taka uparta jesteś"). Albo
          córka widzi, ze jesteś z niej niezadowolona, gdy oglada to co lubi.
          Albo nie trafiasz w jej gust tak dobrze, jak Ci się wydaje.
          Mój syn miał paloretnia fazę na fantasy - li i jedynie. Jeszcze
          teraz ją ma. Do głowy mi nie przyszło interweniować.
          • 13monique_n Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 15:17
            Generalnie - zaproponowac można. I można powiedzieć (a także
            usłyszeć!) - nie, to mi nie pasuje, nie każcie mi tego oglądac. Ja
            tak mówię moim dzieciom, oni mi. A czasem jest tak, ze "bingo" smile
            Normalnie.
          • to.ja.kas Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 15:18
            Broń Cie Panie Boze...sama siegnij...wiesz jakie to Ciekawe, zacznij
            od sapkowskiego...teraz sama czytam smile)))
            Ale do tego zachecił mnie facet nie córka, przyznaje sie bez bicia :-
            )
            • 13monique_n Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 15:24
              To jak przeczytasz sapkowskiego to spróbuj Ewy Białołęckiej "Tkacz
              iluzji" (plus reszta). Ja czytałam, a potem mi dzieciory wyrywały z
              rąk, musiałam chować ;-PPPP
            • verdana Re: A propos nastolatków - może znacie metodę? 18.03.08, 15:25
              Sapkowskiego to ja znam na pamięć.
              • ciociacesia sapkowski :) 18.03.08, 15:59
                a ja czytałam szczeniakiem badac i teraz jak chciałam sobie
                odswiezyc to prawie jakbym chciała czarodziejke z ksiezyca ogladac -
                jakies takie drewniate toto i naiwne sie wydało mi po latach... ale
                co to były za emocje - czekanie az sie autor sprezy i kolejna czesc
                napisze... teraz czekam na kolejny kawałek 'pana lodowego ogrodu'
                • verdana Re: sapkowski :) 18.03.08, 17:05
                  Bo powieść to już nie to. Opowiadania są za to świetne nadal.
                  A ja, ze wstydem przyznam, skończylam własnie Harrego Pottera. Nie
                  bedę mowić po raz ktory - bo czytalam pierwszy tom, jak tylko
                  wyszedł, jak wyszedł drugi to sobie przeczytałam jeszcze raz
                  piwrwszy, jak trzeci to... A całość tez juz czytałam wiecej niż
                  raz smile))
                  I za kazdym razem jest dobry. Dziecinnieję?????
                  I niech mnie corka nie namawia na "Ulissesa".
                • oldrena1 Re: sapkowski :) 18.03.08, 20:10
                  ciociacesia napisała:
                  > teraz czekam na kolejny kawałek 'pana lodowego ogrodu'

                  I ja czekam. Może jeszcze w tej pięciolatce wyjdzie.
                  Pierwszy tom się mi bardzo... Drugi wprawdzie pochłonęłam, ale nieco rozczarowana jestem. Brak mi było tej aury jaka panowała w pierwszym. Tu tylko czysta przygoda. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka