Dodaj do ulubionych

Czy to juz zazdrosc

26.03.08, 18:15
Moja coreczka ma 2, 5 roku, za pol roku urodzi sie drugie dziecko. Duzo z nia
o tym rozmawiamy. Do tej pory córka byla pogodna i spokojna, od kilku tygodni
(mniej wiecej od USG na ktorym bylismy cala rodzina) zaczela sie coraz
czesciej buntowac oraz coraz czesciej prosić by ja wziąć na raczki, nakarmic,
ubrac, (do niedwana czesto sama probowala) czesto zapomina o nocniku.
Zastanawiam sie czy to bunt dwulatka, czy tez objawy zazdrosci?
Obserwuj wątek
    • fittonia Re: Czy to juz zazdrosc 26.03.08, 18:43
      hej,jestem w podobnej jak ty sytuacji,tzn jestem w ciazy,a starsza
      corka konczy niedlugo 3 latka,wydawalo mi sie ze okres zazdrosci o
      mlodsze rodzenstwo dopiero sie zacznie jak male przyjdzie na
      swiat,ale zaczal sie juz teraz i mysle,ze w przypadku twojej
      coreczki jest tak samo,
      moja corka na dzidziusia do niedawna reagowala bardzo spontanicznie
      i radosnie,a to dzieki,moze to smieszne ,ale wlasnie
      teletubisiom,gdzie w jednej z teletubisiowych opowiesci jest filmyk
      o tym jak starszy chlopczyk pomaga mamie myc mlodszego
      braciszka,przewijac i ukladac do snu,bardzo jej sie to podobalo i
      dla mnie byla to swietna okazja by zaczac z nia rozmawiac o naszym
      dzidziusiu,przelom na nie nastapil w momencie jak raz przebierajac
      sie zobaczyla cycusie i przypomniala sobie,ze ona tez jadla mleczko
      z cysia,wiec ja do niej ze dzidzius tez bedzie jadl cysia(mimo ze
      duzo z nia tez o tym rozmawialam) i od tego momentu moja corka
      przestawila sie bardzo na nie,zaczela mowic ze bedzie bic
      dzidziusia,ze juz go nie kocha,zabierze mu cycusie,chociaz nigdy po
      odstawieniu nie wolala ze chce,zaczela zachowywac sie jak
      dzidzius,tzn uklada sie i wywija nogami i raczkami,co najwazniejsze
      domaga sie z mojej strony jeszcze wiekszej uwagi,chociaz wlasnie
      dlatego ze jestem w ciazy poswiecam jej wiecej uwagi niz
      zazwyczaj,nie cofa sie w umiejetnosciach juz nabytych,a wiem ze
      dzieci na mlodsze rodzenstwo potrafia bardzo negatywnie
      zareagowac,obawiam sie ze najwieksza fala zazdrosci jeszcze przed
      nami,jak na razie znow corka nastawia sie pozytywnie,pomogla nam
      znow teletubisiowa opwiesc,duzo rozmowy i maly dzidzius
      znajomych,ktory ma juz 5 mies wiec reaguje zywo na otoczenie i mala
      byla zachwycona,ze dzidzia sie do niej usmiech a pilnuje jej
      wzrokiem i bierze od niej zabawki,na razie probuje ja nastawic ze
      nasz dzizdzius na poczatek bedzie duzo spal,jadl i robil kupki,poza
      tym pokazuje jej jak moze duzo roznych rzeczy robic a czego nie moze
      dzidzius,na razie to przemawia na nasza korzysc,zobaczymy jak bedzie
      dalej,powodzenia
      • andaba Re: Czy to juz zazdrosc 26.03.08, 20:29
        Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem właśnie zbyt wiele gadania powoduje zazdrość. Obrzydza sie dziecku rodzeństwo, zanim przyjdzie na świat.
        Lepiej sobie podarować, bo trzylatek i tak zbyt wiele nie rozumie, poza jednym - bedzie mieć konkurencję, którą mama się bedzie zajmować. A gdy dziecko przychodzi na swiat, to to starszy brat czy siostra jest przejęte nową atrakcją i wcale nie jest tak źle.
        Ja nie doswiadczyłam zazdrości o młodsze dziecko ani razu - ale też nie gadałam o tym niepotrzebnie, dzieci poniżej 5 lat w ogóle o tym nie wiedziały. I przeżyły. Miały miłą niespodziankę, zamiast wyczekiwanego problemu.
        • fittonia Re: Czy to juz zazdrosc 27.03.08, 10:22
          to powinnas sie cieszyc,ze mialas tak wyjatkowe dzieci,moi znajomi
          tez specjalnie nie opowiadali synkowi,ze szykuje sie rodzenstwo,tez
          mial mila niespopdzianke,ale niestety nie potraktowal tego jak
          niespodzianki,tylko czul sie oszukany i ten etap zazdrosci przeszedl
          bardzo ostro,obserwujac rozne dzieci,z blizszego i dalszego
          otoczenia,ktorym pojawilo sie rodzenstwo,malo ktore nie sa zazdrosne
          i dlatego z roznych obserwcji i doswiadczen doszlam do wniosku,ze
          lepiej ze starszym dzieckiem rozmawiac,nie zalewac go tona wiedzy i
          informacji,ale dawkowac powoli,przygotowac,
          oczywiscie,ze dzieci to przezyja,czy beda wiedzialy czy nie,ale tez
          nie rozmawiam o dziecku z corka non stop i caly czas truje jej
          glowe,robie to w momentach kiedy nadarza sie okazja i kiedy sama
          zaczyna temat,moje dziecko akurat nalezy do typu dzieci,ktorym
          trzeba duzo opowiadac i tlumaczyc,to raczej ona sama zadaje
          pytania,bo na pytanie dlaczego mamie urosl brzuszek,wybacz ale nie
          bede opwiadac glupot,ze mamusia tyje czy cos w tym stylu,byla to tez
          dobra okazja na rozmowe o rodzenstwie,ostatnio tez ,gdy mala bawila
          sie swoja lala-dzidzia,odwrocilam kota ogonem i powiedzialam,ze tez
          chcialam tak jak ona opiekowac sie swoja dzidzia bo robi to super i
          napewno duzo mame nauczy i to corke bardzo podbudowalo,sam fakt ze
          ona mamie moze pokazac jak cos tam robic
          bardzo duzo tez pomagaja nam zdjecia kiedy corka byla
          malutka,kolejne etapy jak rosla i uczyla sie roznych umiejetnosci i
          przedewszystkim przedstawienie korzysci jakie plyna z tego,ze ona
          juz tyle umie i co wazne-podejscie rodziny i otoczenia,nikt nigdy do
          corki nie wywalal z buta,czy cieszy sie ze bedzie dzidzius,ze teraz
          jak sie urodzi braciszek to ona bedzie musiala to czy tamto,czy cos
          w podobnym stylu i rowniez od momentu zajscie przeze mnie w ciaze
          nikt nigdy nie zepchnal jej na dalszy plan,albo wogole pominal,a
          czesto sie to zdarza z tego co widze,dlatego tez wazne jest jak sie
          urodzi maluch,zeby corka nadal byla na tzw topiesmile),ja jestem za
          rozmowa i przygotowaniem do roli starszego rodzenstwa,pomimo ze te
          poczatki nie beda latwe
    • majan2 Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 13:22
      Takie podejscie, zeby dziecku nic nie mowic wydaje mi sie, ze pokazuje, ze
      dziecka sie nie szasnuje i nie traktuje jak partnera. Ja pytam corke zawsze jak
      wracam z pracy co slychac, czy byla w parku itd i sama jej mowie co robiłam,
      albo co bede robic (z takich rzecz kotre zakladam ze moze zrozumieć), nie wiem
      jak mogłabym ukrywac przed nia tak wazna rzecz jaka jest pojawienie sie nowego
      czlowieka w rodzinie, na razie w moim bruchu.
      • mmaupa Re: Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 14:09
        Jakbys traktowala dziecko jak partnera, to bys przed zajsciem w ciaze spytala o
        jego zdanie (i liczyla sie z nim jesli np. powie "ZA NIC NA SWIECIE NIE CHCE
        BRACISZKA!!!"). A w ten sposob i tak i tak stawia sie dziecko przed faktem
        dokonanym.
      • andaba Re: Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 17:25
        majan2 napisała:


        > Takie podejscie, zeby dziecku nic nie mowic wydaje mi sie, ze pokazuje, ze
        > dziecka sie nie szasnuje i nie traktuje jak partnera.


        No nie, faktycznie. Nie traktuję dwu, trzylatka jak partnera.
        I nawet by mi to nie przyszło do głowy.
        Swoja drogą, moze trzeba było skonsultowac fundnięcie braciszka z dzieckiem i ewentualnie dostosowac się do jego zdania? No bo jak można z partnerem tak ważnej decyzji nie ustalić?
        smile)))))))))
        • verdana Re: Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 17:53
          Co innego traktować jak partnera (idiotyzm), a co innego nie
          uprzedzać o nowym dziecku. Zresztą ja sobie tego w ogole nie
          wyobrazam - przez 9 miesiecy nikt w obecnosci dziecka nie zająknął
          się o ciąży? Nie zauwazylo przemeblowania mieszkania, kupowania
          nowych rzeczy? Nie zauwazylo, ze mama utyła?
          No wybaczcie, rozumiem, ze moze tego nie zauwazyć zupelnie malutkie
          dziecko, ale jesli nie zauwaza tego trzylatek, to bylabym poważnie
          zaniepokojona. Bo albo dziecko słabo kojarzy, co sie wokól niego
          dzieje, albo wie, ze cos się dzieje , ale jednoczesnie wie, ze o tym
          mówic nie wolno.
          Może i dziecko mogło by byc mniej zazdrosne (chociaż bardzo watpię),
          gdyby nic nie wiedziało o ciąży. Ale na pewno ma tez mniej zaufania
          do rodziców - bo skoro nie wie, jak będzie jutro wygladalo jego
          życie, to moze po prostu wie takze, że rodzice nie sa to osoby na
          tyle godne zaufania, aby mozna im okazac prawdziwe uczucia. Jesli
          nagle dziecko pojawia się w rodzinie, to przecież równie nagle może
          się zdarzyć coś równie dramatycznego - może na przyklad zniknąć. Dla
          dziecka to podobne wydarzenia - jest więc zupełnie bezradne, nigdy
          nie wie, co jutro się stanie, co zmieni jego zycie.
          Dla mnie - nie będe przebierala w słowach - nie powiedzenie 2,5-3
          latkowi , ze jego życie drastycznie się zmieni to po prostu zwykłe
          świństwo i nie liczenie się z drugim człowiekiem.
          • andaba Re: Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 18:49
            No to moje niekumate były, bo nic nie zauważały, nie pytały i miały w nosie, że mama utyła. Owszem, przy ostatniej ciąży córka (7,5roku) zauwazyła, że mamie brzuch urósł i pewnie jest w ciąży. Gdy poruszyła temat, to oczywiście nie kłamałam. Ale opowiadania o ciąży dwu czy trzylatkowi sobie nie wyobrażam (fakt, że moje dzieci w tym wieku nie mówiły, więc i pytań nie zadawały). Co takie dziecko z tego rozumie? Bo moim zdaniem to dla niego abstrakcja zupełna.
            I nic nadzwyczajnego w tym, że dziecko się nagle pojawia nie ma.
            Czy na młość boską wam mamy mówiły o rodzeństwie pare miesięcy przed jego urodzeniem się? Bo u nas to był temat tabu i traumy sobie nie przypominam z tego powodu.
            Moje dzieci tez na jakieś zalamane brakiem informacji nie wyglądają, ale to się pewnie na starośc odbije smile

            Mam koleżankę, z tych nowoczesnych matek, która niemal od poczęcia opowiadała synowi o rodzeństwie. Skutek był taki, że opowiadał wsystkim, że mama będzie mieć braciszka i siostrzyczkę i różne śmieszne rzeczy. Miałam wrażenie, że niewiele tego wszystkiego zrozumiał. Mimo że to inteligentny chłopczyk był, na pewno mądrzejszy od moich.
            • jola_ep Re: Fittonia -ma sz racje 28.03.08, 19:11
              >Co takie dziecko z tego rozumie? Bo moim zdaniem to dla niego abstrakcja zupełna.

              Moja córka miała 3,5 gdy zaszłam w ciążę. Powiedziałam jej o ciąży parę miesięcy później. Gdy miała 4 lata przeprowadziliśmy ważną rozmowę. Do dziś pamiętam, jak pytała mnie, kogo będę bardziej kochać: ją czy dzidziusia. Ja tłumaczyłam, że po równo, a ona znowu "ale kogo bardziej". Wtedy mnie natchnęło i wytłumaczyłam, że ją będę kochać najbardziej ze wszystkich dziewczynek, a jego najbardziej ze wszystkich niemowląt. Chyba coś dotarło, bo była z tego zadowolona i przestała pytać smile

              > I nic nadzwyczajnego w tym, że dziecko się nagle pojawia nie ma.

              Ale dużo przy tym tracimy.Dla mnie to takie nienaturalne, nie powiedzieć, nie uprzedzić, nie rozmawiać. Nie radzę oczywiście aby mówić dużo i natrętnie. Ale dlaczego nie położyć ręki dziecka na brzuchu, aby poczuło jak porusza się nowe życie? A już z takim dużym dzieckiem jak 7,5 latka to można naprawdę fajnie pogadać smile

              > Czy na młość boską wam mamy mówiły o rodzeństwie pare miesięcy przed jego urodz
              > eniem się?

              Przyznam, że nie pamiętam. Ale dlaczego miałyby nie mówić??? Skąd pomysł, że to temat tabu?

              > Skutek był taki, że opowiadał wsystkim, że mama będzie mie
              > ć braciszka i siostrzyczkę i różne śmieszne rzeczy.

              I co w tym złego? Bo nie bardzo rozumiem.

              Pozdrawiam
              Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka