Dodaj do ulubionych

Problem z nastolatkiem...

15.05.08, 19:47
Hej,
moi znajomi (dosc bliscy) maja klopot z prawie 14-letnim synem. Od
jakiegos czasu podbiera im pieniadze, choc nigdy sie do tego nie
przyznal. Zachowuje sie coraz gorzej, najprawdopodobniej mial juz
kontakt z narkotykami. Wczesniej byl przecietnym chlopakiem - ani za
grzeczny, ani za rozabiajacy. Rodzice chca jakos mu pomoc, niestety
nie za bardzo chce z nimi rozmawiac.

Co moga zrobic?

Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
Wakacje 2008
Obserwuj wątek
    • janetat Re: Problem z nastolatkiem... 15.05.08, 21:12
      jeśli nie 'zawalili' sprawy to wiedzą kto jest autorytetem/ważną
      osobą dla ich syna
      czasem może pomóc dotarcie do tej osoby i za jej pośrednictwem pomoc
      swojemu dziecku
      oczywiście taka osoba, poza tym,że musi być znana rodzicom to musi
      też chcieć pomóc...

      jak nie wiedzą i dziecko nie gada to ja bym poszła do specjalisty
      (pscychologa/osoby pracującej z trudną młodzieżą) zapytać o jej
      zdanie i coś bym z tego dla siebie wyciągała

      • foretka Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 09:29
        Z tego co widze i ja - jest na etapie silnego zwiazania z grupa
        rowiesnicza. Kupmle, kumple, kumple. Nie ma dziewczyny.
        Byly proby rozmow, spokojnych, bez krzykow ale chlopak milczy, jakby
        nie slyszal. Po skonczonym monologu albo cos rzuci typu "wez nie
        przesadzaj" albo bez odpowiedzi wychodzi.

        Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
        Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
        Wakacje 2008
        • scher Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 10:12
          foretka napisała:

          > Byly proby rozmow, spokojnych, bez krzykow ale chlopak milczy,
          > jakby nie slyszal.

          Czyli rozmowy są prowadzone zbyt mało zdecydowanie. Bez
          zadowalających rodziców rezultatów rozmowa nie powinna się skończyć.

          > Po skonczonym monologu albo cos rzuci typu "wez nie przesadzaj"
          > albo bez odpowiedzi wychodzi.

          No właśnie. Jak można dziecku na coś takiego pozwolić?
          • foretka Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 12:46
            Rozumiem, ze masz nastolatka w domu.

            Co moga zrobic rodzice jak dziecko nie chce rozmawiac? Jak
            uzyskac "zadowalajace rezultaty"?

            Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
            Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
            Wakacje 2008
            • scher Re: Problem z nastolatkiem... 18.05.08, 12:07
              foretka napisała:

              > Co moga zrobic rodzice jak dziecko nie chce rozmawiac?

              Prawidłowo wychowywane dziecko nie może "nie chcieć" rozmawiać ze
              swoimi rodzicami. Nie wyobrażam sobie, że dziecko odwraca się na
              pięcie i po prostu odchodzi. Ja w takich sytuacjach zawsze każę
              wrócić!

              Odchodzi, czyli coś chce ważnego ukryć. Ojciec, matka muszą tym
              bardziej muszą dowiedzieć się co.

              > Jak uzyskac "zadowalajace rezultaty"?

              A to już zależy od wielu czynników. Moim zdaniem dziecko musi
              wiedzieć, że nie uniknie tej rozmowy, że sprawa jest ważna i rodzice
              nie odpuszczą. Po drugie starałbym się _przypomnieć_, że rodzice
              kochają i ich działanie wynika z troski. Im szczerzej dziecko
              porozmawia, tym prawdziwszy kontakt będzie miało z rodzicami, tym
              trafniejszą decyzję będzie można podjąć.

              Dziecko w tym wieku powinno mieć - nawet w chwili buntu - to
              podstawowe zaufanie do rodziców oraz głębokie przeświadczenie, że
              chociaż podejmują oni czasem decyzje niepopularne, to jednak trzeba
              poddać się ich - mądrej i przemyślanej - woli.

              W sytuacjach skrajnych zadzwoniłbym do pracy po urlop i
              przesiedziałbym z synem cały dzień w jednym pokoju, co godzinę
              podejmując próby rozmowy - aż do skutku.
              Trzeba dziecku pokazać, że rodzicowi na nim zależy.
            • babcia47 Re: Problem z nastolatkiem... 19.05.08, 17:44
              Czternastolatek jest jeszcze bardzo uzależniony od rodziców i
              nietrudno wymóc na nim okreslone zachowania, jednak trzeba po
              pierwsze ustalic zasady jakim ma się podporzadkować, po drugie
              znaleźć sposoby "nacisku". Ja równiez w pewnym momencie( w podobnym
              wieku) zauważyłam, że syn zaczął zachowywac sie w sposób budzący
              moje zaniepokojenie, również było to związane z
              checią "przypodobania" sie grupie kolegów.."wypozyczyłam" go sobie
              na dłuzszą pogadankę, choc było mi o tyle łatwiej, ze nastapiło to
              bezposrednio po "przestepstwie" (wrócił do domu pijany, urwali sie z
              kolegami z lekcji, oczywiscie rozmowa odbyła sie po wytrzeźwieniu).
              Powiedziałam mu, że naduzył zaufania, nie spełnia warunków by nie
              byc kontrolowany, bo bierze sie za czynnosci dla dorosłych a
              zachowuje jak dzieciak i w zwiazku z tym wprowadzam (odgórnie)
              zasady, którym ma sie podporządkowac, bo inaczej bede wprowadzac
              dalsze ograniczenia i restrykcje (z odprowadzaniem i
              przyprowadzaniem ze szkoły włącznie). Dla mojego syna ważnym
              srodkiem wychowawczym był zakaz wychodzenia z domu, zakaz
              korzystania z komputera, wstrzymanie kieszonkowego..ale każde
              dziecko czy nastolatek ma inne "priorytety"..(np.w czasie wakacji,
              zamiast pojechać na obóz czy "pod namioty" po którymś tam
              przestepstwie pojechał z nami na "żagle"). To na temat jak wymóc
              stosowanie sie do nakazów/zakazów rodziców przez nastolatka..
              Nie piszesz na czym polega to "złe zachowanie" chłopaka poza
              podbieraniem pieniedzy i prawdopodobnym kontaktem z
              narkotykami..Dlaczego podbiera? czy ma wyznaczone kieszonkowe? Ja
              nakazałam rozliczanie sie z wydatków pod groźbą wstrzymania
              wypłaty..musiał mi wyliczyć i udowodnic na co wydał
              kasę..wyjasniłam, że ma do wyboru albo to robić albo nie dostanie
              ani grosza, bo nie zycze sobie by wydawał na alkohol i ze zasłuzył
              sobie na takie potraktowanie przez swój "wyskok"..Okresliłam kiedy
              może wychodzic z domu, że mam znać ludzi z którymi wychodzi,
              wiedziec dokąd i kiedy wróci..Późniejszy powrót miał uzgadniac ze
              mną telefonicznie. Za złamanie zasad dostawał zakaz kompa lub
              szlaban na wyjscia, przedłuzane konsekwentnie w miare potrzeby w
              razie przyłapania na "niezastosowaniu sie"..trwało to 3
              miesiące..zmienił "towarzystwo", bo chetniej godziłam się na wyjscia
              z tymi, których znałam i akceptowałam, w miejsca lub na imprezy na
              których nie dochodziło do "ekscesów",nauczył sie, że moze ciekawie
              spedzać czas i byc popularny wśród znajomych bez robienia rzeczy
              nagannych, odzyskał zaufanie i po latach sam przyznał, że
              zareagowałam w odpowiednim momencie, w odpowiedni sposób i dzięki
              temu uchroniłam go przed "stoczeniem"
          • sir.vimes Scher 16.05.08, 16:55
            jeżeli to są pierwsze próby rozmow to jakos nie dziwię się , ze to tak wyglada.

            A nastolatka czy kogokolwiek który oopuszcza pomieszczenie nie udzielając
            odpoiwedzi na pytanie uważam za zwykłego chama. niezależnie od buntu czy
            frustracji. Natomiast jak bys radził to powstrzymać? przeciez przemoca go na
            krześle nie posadzą i nie otworzą mu uszu?

            Ja ze swojje strony radze wyjechać z dzieckiem na pare dni (weekend?) , chocby
            na działkę, zawsze to inne miejsce i brak mozliwości trzaśnięcia za soba
            drzwiami - może chłopak wreszcie będzie chciał rozmawiać. A jeśli nie bedzie
            CHCIAŁ to przynajmniej nie bedzie mógł wyjść.

            Z drugiej jednak strony - jeżeli wieści o narkotykach sa przesadzone,
            nieprawdziwe - nie dziwię się , ze jest urażony posądzeniem.


            • foretka Re: Scher 16.05.08, 19:22
              Pomysl na wyjazd jest bardzo dobry, dzieki sir.vimes.

              Sprawa z narkotykami nie jest prosta - rodzice sa pewni, ze cos
              bral - swiadczy o tym dziwne zachowanie. Natomiast nie wiedza
              kompletnie co. Z naszych rozmow wynika, ze jesli cos takiego sie
              powtorzy kaza mu zrobic testy. Chlopakowi tez to zostalo przekazane.

              Duzo osob poleca psychologa lub psychiatre. Nie bierzecie jednak pod
              uwage checi wspolpracy. Podstawowa zasada w terapii jest zgoda i
              chec zainteresowanego. Tu takowej nie ma.

              Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Paulinki
              Zakątek Szczecińskich MaMsmile__1% dla Mateuszka
              Wakacje 2008
              • blanka_32 Re: Scher 16.05.08, 19:41
                ,,Sprawa z narkotykami nie jest prosta - rodzice sa pewni, ze cos
                bral - swiadczy o tym dziwne zachowanie. Natomiast nie wiedza
                kompletnie co.''
                A jakie miał objawy? Zaczerwenione oczy, nadmierna agresja bądź
                ospałość, krwotok z nosa, zwężone bądź rozszerzone źrenice itp.?
                Jesli tak, to to napewno sa dragi.
                Nie wiedzą co? Przeciez wtedy też mogli wykonać test.
                Następnym razem to niech nawet ida do apteki po test w nocy.
              • sir.vimes Re: Scher 16.05.08, 19:57
                Jestem przeciwna testom.

                Natomiast warto porozmawiać PO CO brał - z ciekawości? Z chęci doznania czegoś
                niesamowitego ? Z powodu namowy? - i wymyślić wspólnie z nim inne aktywności
                które dają podobne odczucia (jeżeli miał w ogóle jakies przyjemne doznania po
                tych srodkach bo to wcale niekonieczne).

                Jeżeli został namówiony - moim zdaniem NIE NALEŻY sugerować , ze jest jakiś
                gorszy, ze "normalny, rozsądny człowiek" nie kumpluje się z takimi osobami itp -
                to go rzeczywiście może popchnąć w objęcia NAPRAWDĘ ćpającej grupy.

      • blanka_32 Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 09:29
        Ja bym poszła do pedagoga szkolnego po skierowanie do poradni
        psychologiczno-pedagogicznej.
        Może potrzeba będzie psychoterapia, terapia rodzinna itp.?
        Niech się tam zgłoszą, póki nie jest za późno.
        • blanka_32 Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 09:31
          A jak już poważnie ćpa, to niech się zgłoszą do psychoterapeuty albo
          lekarza psychiatry.
          • mari40 Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 09:54
            do psychologa i psychiatry nie potrzeba żadnego skierowania,z tymże podejrzewam że są kolejki,można sprubować podejść do poradni pedagogiczno-szkolnej tam może będzie szybciej,ale ten chłopiec ma problem już teraz i nie wolno tego odkładać na póżniej,najprawdopodobnie,szuka akceptacji wśród rówieśników,gdyż ma jakieś problemy i stąd te jego zachowania,wiem to z własnego doświadczenia-własnych dzieci,a co do podejrzenia o kontakt z narkotykami,to w aptekach sa testy do kupienia i to rozwieje wszelkie wątpliwości,mam jednak nadzieje,że to podejrzenie okaze się tylko podejrzeniem
            • blanka_32 Skierowanie jest potrzebne 16.05.08, 10:12
              Do psychiatry jest potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego bądź
              pediatry (chyba, że matka idzie prywatnie)
              Jeżeli ped. szkolny da skierowanie do por.psych-ped., to będzie
              znacznie mniej czekania.
              • aurinko Re: Skierowanie jest potrzebne 16.05.08, 10:36
                blanka_32 napisała:

                > Do psychiatry jest potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego bądź
                > pediatry (chyba, że matka idzie prywatnie)
                > Jeżeli ped. szkolny da skierowanie do por.psych-ped., to będzie
                > znacznie mniej czekania.

                Nie jest to prawdą, byłam z synem na wizycie w poradni u psychiatry, skierowanie
                nie było potrzebne, wizyta na NFZ. Do poradni psychologiczno-pedagogicznej też
                idzie się bez skierowania, ale dobrze jest mieć na piśmie opinię ze szkoły, aby
                w poradni wiedzieli czy problemy są w szkole czy np. tylko w domu.
              • lolinka2 Re: Skierowanie jest potrzebne 16.05.08, 16:07
                Do psychiatry jest potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego bądź
                > pediatry (chyba, że matka idzie prywatnie)


                To tak jak z rozdawaniem rowerów w Moskwie na placu Czerwonym....
                Skierowanie do psychiatry NIE, do psychologa - TAK (w niektórych
                poradniach, nam się udaje lawirować bez skierowań).

                "Jeżeli ped. szkolny da skierowanie do por.psych-ped., "

                Poradnie psychologiczno-pedagogiczne przyjmują bez skierowania,
                tyle, ze obowiązuje rejonizacja. No i ból polega na tym, że oni się
                niekoniecznie znają na takich nie związanych z nauką problemach...
        • scher Re: Problem z nastolatkiem... 18.05.08, 12:10
          blanka_32 napisała:

          > Ja bym poszła do pedagoga szkolnego po skierowanie do poradni
          > psychologiczno-pedagogicznej.

          Kolejna, która chce terapeutyzować proces wychowania! Nie cierpię
          tego nurtu!
    • scher Re: Problem z nastolatkiem... 16.05.08, 10:15
      foretka napisała:

      > jakiegos czasu podbiera im pieniadze, choc nigdy sie do tego nie
      > przyznal.

      Czy to zostało udowodnione. Jakie konsekwencje rodzice wyciągnęli?
      Po co dziecko ma się przyznać?
      Ogólnie wygląda mi to na rodziców dość bezradnych, którym nastolatek
      dyktuje warunki. Nie przyzna się, to odpuszczają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka