walenia głową w drzwi lodówki

Bynajmniej nie z zachwytu.
Dziecię szykowało się na dwudniową wycieczkę szkolną. Pomijam, że
zajęło jej to w sumie (razem z prasowaniem) prawie 10 godzin.
Wymiękłam po dwóch, bezpośrednio po sobie następujących pytaniach:
1. Ale po co mam brać czapkę? (taką z daszkiem od słońca, gdyby ktoś
miał wątpliwości)
2. Naprawdę mam wziąć wiatrówkę? (przeciwdeszczową).
Oba pytania, jak łatwo domyślą się rodzice nastolatków w tym wieku,
zadane zostały ze zdziwieniem pomieszanym z niedowierzaniem i niemal
zszokowaniem w głosie.
W tym momencie zaczęłam walić łepetyną w lodówkę

))
Kto da więcej?