Dodaj do ulubionych

"powolne" dziecko

24.09.03, 10:22
Nawet nie wiem jak to zatytułować smile Moja prawie 5-letnia córka jest w
niektórych czynnościach sraaasznie powolna. Ranek: przeciąga, wyciąga się,
leży, wstanie, myje zęby przeciągając się itd. Przy obiedzie w przedszkolu
jest ostatnia (choć nie jest niejadkiem), strasznie długo zajmuje jej
zrobienie nielubianych rzeczy np. sprzątanie. Ja nie jestem jakimś demonem
szybkości, ale obserwowanie tego procesu rankiem, kiedy mam ją odprowadzić
do przedszkola i zdążyć do pracy powodują, że coś się zaczyna gotować w
środku, a na zewnątrz mówię: szybciej, ubieraj się, no ubierz się, załóż
to, - strasznie męczące.
No i co? Zostanie jej to? Wpadłam na pomysł żeby robić rano gimnastykę, ale
czy można zmienić tą cechę? A wasze dzieci?
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: "powolne" dziecko 24.09.03, 10:47
      Moje dziecko takie nie jest, ale mam takiego męża, któremu wszystkie czynności
      zajmują więcej czasu niz przeciętnemu śmiertelnikowi. Tak po prostu ma. W
      dzieciństwie tez tak było. Co w ogole nie wpływa, ani na kontakty z ludźmi, ani
      na jakość życia wink). Tylko czasdami mnie ciutke irytuje, gdy np mamy gdzieś
      wyjechać i czas nas goni.
      • kag1 Re: "powolne" dziecko 25.09.03, 10:55
        Nie wiem czy moja córka taka będzie ( ma 2 lata) czasem rownież jak dla mnie
        długo "zgrzebuje" sie z łóżka. Za to mój mąż, nawet jak się spieszy to robi to
        tak powoli że mnie szlag trafia (czasami). Np. zmywanie 3 kubków, 3 talerzy i
        2 garnków trwa od 20 do 30 minut,ja to robię w kilka minutek. Ale taki jest i
        inny pewnie już nie będzie. Naszczęście powolność nie przeszkadza w życiu,
        może tylko niektórych irytuje.
    • judytak Re: "powolne" dziecko 26.09.03, 11:13
      Myślę, że wiele dzieci tak ma. Myślę, że niektórym już tak zostaje, tzn.
      poprawi się na tyle, że nauczą się spieszyć, kiedy muszą albo chcą, ale kiedy
      nie ma przymusu, to będą robiły rzeczy długo i przeciągle.
      Moje dzieci też takie są.
      Rano musiałabym się denerwować, pospieszać, albo wstawać godzinę wcześniej, i
      nie widzę w tym sensu. Przedszkolaków na pól śpiących wyciągałam z łóżka,
      ubierałam, myłam (wszystko razem pięć minut, najgorzej z czesaniem włosów u
      dziewczynki) i wychodzimy. Póżniej, już do szkoły, to już córka sama się
      zbiera, metodą prób i błędów ustaliłam, ile wcześniej trzeba ją budzić.
      A wieczorem ścigają się, kto szybciej się przebierze, albo spieszą się, bo ja
      już siedzę i zaczynam bajkę, itp. Tak na wesoło. A jak się nie udaje, to
      najwyżej krzyknę...
      Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka