Dodaj do ulubionych

zdobywanie

10.09.08, 15:13
gomory napisał:

> > kobieta musi przypomnieć sobie jak uwodziła kiedyś, kiedy
musiała
> to robić, żeby męża zdobyć
>
> No i juz wiemy dlaczego ciezko jest tym na ktore to maz lecial.
> Zadnych takich wspomnien, pustka w glowie ;).

no fakt, nie mam takich wspomnień, w ogóle
zdobyć męża?
:))))
w życiu mi by się nie chciało...
nie wiem nawet, czy mi by się chciało go trzymać...
bo co za sens?
prawdę mowiąc, stąd potem te straszne rozczarowania, czyż nie? bo
ile można zdobywać? w końcu człowiek chce pożyć, pokazuje się takim
jakim jest - i dramat.
nie lepiej od początku przedstawić sie takim jak się jest?

sorry , stary, lód mnie brzydzi,
seks , laleczko dwa razy na miesiac,
wiesz kotek, ale zapomnij o podróżowaniu ze mną, jak lubię leżeć na
leżaku
wiesz, kicia, nie pójdę zasuwać 20h na dobę, żebys ty mogła brylować
w towarzystwie

a ludzie robią dokładnie na odwrót
ile emocji...
zdobyłam/em
teraz trzymać trzeba
bo inna/y leci zdobywać

w dodatku obiekt ma fochy, że już przestaje być zdobywany,
cięęęęężka obraza, dowartościować się musi, no ktoś musi zdobywać

po co to wszystko?
jakie to ma znaczenie, czy ktoś zdobywa czy nie?
nuda w życiu?
brak zainteresowań?
niska samoocena?

a tak a propos, był sobie taki pan poeta, laska mu sie spodobała,
łaził za nią miesiacami i latami, zdobywał, panna przytomna była i
wiedziała co mysleć o takich wygłupach, w końcu gosciu zorganizował
kolację na jachcie, a cały brzeg lampionami ustroił - i ta biedna
dziewczyna pomysłała , że jak się tak wysilił, to coś znaczy, znaczy
znaczy że mu zależy :)))) skonsumował ja na tej łodzi i dał kopa w
d... zanim słońce wstało
Obserwuj wątek
    • bi_chetny Re: zdobywanie 10.09.08, 15:22
      nic z tego nie zrozumiałem. możesz w jednym zdaniu o co tobie chodzi ?
      • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 15:32
        no o zdobywanie mi chodzi
        gdzie w tym sens, gdzie logika?
        przecież jak trzeba zdobywać, to znaczy że ta osoba wcale nie jest
        tobą zainteresowana, a skoro nie jest, to co najwyżej może ją
        zainteresować to że ją zdobywasz, chcesz, i jesli z tego powodu sie
        tobą interesuje, to chyba ma coś z samooceną nie tak.
        i buduje się jakieś niebieskie migdały
    • mujer_bonita Re: zdobywanie 10.09.08, 15:35
      Podpisuję się w 100%.

      Po co udawać kogoś kim się nie jest, żeby zdobyć partnera? To w
      końcu na kogo będzie lecieć na Ciebie, czy to co grasz?

      Ja rozumiem uwodzenie itp. ale wszystko ma swoje granice!

      --
      Hobby czy uzależnienie?
      • bi_chetny Re: zdobywanie 10.09.08, 15:51
        no ja właśnie zdobywanie rozumiem jako uwodzenie, ale nie udawanie kogoś innego
        ! i w takim sensie myślę że powinniśmy zdobywać cały czas. w taki czy inny sposób...
        • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 16:03
          no jak dla mnie nie da się uwodzić bez autokreacji i delikatnie
          mówiąc, naginania rzeczywistości
          źle mi się to kojarzy - z manipulacją przede wszystkim
          to że pogłaszczę męża po pupie to nie jest uwodzenie, nie robię tego
          aby coś osiągnąć, tylko dlatego że mi to sprawia przyjemność, bo chcę
          być blisko

          • bi_chetny Re: zdobywanie 10.09.08, 16:18
            no, skoro tak rozumiesz uwodzenie... ja zawsze uwodzę kobietę tym jaki jestem.
            nie naginam rzeczywistości.
            • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 16:49
              tak właśnie to rozumiem

              jesli facet mnie uwodzi, to generalnie to oznacza że chce mnie
              przelecieć i uważa za taką idiotkę, że dla paru gładkich słówek czy
              też tak zwanej atmosfery czy nastroju rozstawie nogi - nie jest to
              komplement, przynajmniej nie dla mnie. Ewentualnie traktuje jak grę
              brrr między równie gorącymi seksualnie i oziębłymi emocjonalnie
              partnerami, coś w rodzaju, żeby zacytować klasyka - zetknięie dwu
              naskórków i wymiana dwu kaprysów
              W celu osiagnięcia owego celu :))) może się wysilić na przeróbki
              osobowości - rzecz jasna chwilowe.

              z drugiej strony - jeśli chce mnie bliżej poznać - człowieka, a nie
              posiadaczkę otworu w niezłym opakowaniu, to przecież nie będzie się
              wydurniał, tylko zachowywał normalnie i rozmawiał o rzeczach
              istotnych, interesujących, sprawdzał, jak reaguję na sporne kwestie
              itd, a uczucia wyrażał szczerze i prosto

              tak mi się przynajmniej w życiu przydarzało

    • emila.4 Re: zdobywanie 10.09.08, 16:35
      no właśnie, ludzie bawią się miesiacami, latami w podchody, a potem dochodzi do
      takich mrożących krew w żyłach historii, jak przedstawiona tu niedawno przez
      jedną panią (mam urlop i depresję, więc czytanie forów internetowych to ostatnio
      moje ulubione zajęcie) o tym, jak to ufny małżonek nie reaguje na jej zmyślone
      historyjki o podrywaczu z pracy.
      mam koleżankę, która z dumą obwieściła mi, że jej ukochany stwierdził: "gdybyś
      przespała się ze mną na pierwszej randce, nie bylibyśmy ze sobą", dumna, że ma
      faceta "z zasadami".
      ja rozumiem, że na początku znajomości nie mozna pozwalać sobie na wszystko:
      przychodzić na randki w ukochanej spranej flanelowej koszuli w kratę
      pamiętającej jeszcze kurta cobaina czy opowiadać o upodobaniach w stylu dłubanie
      w nosie. ale przybieranie jakichś sztucznych póz trwających czasem całymi latami
      prowadzi tylko do patologicznych sytuacji w stylu: mój kotek był kiedyś inny,
      czuły i opiekuńczy, a teraz całymi dniami ogląda porno w sieci i chodzi na dziwki.
      • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 16:53
        no więc ja właśnie przychodziłam bez makijażu, a jak się rozchorowałam
        ,miesiąc od znajomosci, to pierwsze co zrobiłam, to zawezwałam
        najukochańszego - byłam ciekawa czy mój czerwony nos i spuchniete oczy
        go rozczuli czy zobrzydzi :)
        • emila.4 Re: zdobywanie 10.09.08, 17:00
          ;-)
          i co?
          ja też staram się dość szybko pokazać ukochanemu w "pełnej krasie", ale zawsze
          mam wtedy potwornego stracha. niezależnie od wszystkiego, gdyby mnie zostawił,
          moja samoocena zostalaby zmasakrowana na baardzo długo.
          przypomina mi się historia z dr. house'a: dziewczyna, która wylądowała w
          szpitalu opowiada, że przez chorobę rozpadł się jej krótki związek. i dodaje:
          "nie dziwię mu się, też bym go zostawiła, gdyby po miesiącu znajomości miał
          chociaż jednodniowe zatrucie pokarmowe" :D
          • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 17:17
            no ożenił się
            nie mam stracha, bo bardziej mnie martwi że zmarnuję czas na byle
            lukrowane g...
            samoocenę mam umiejscowioną gdzie indziej i tam mnie rzeczywiście
            można bardzo boleśnie kopnąć,
            a zwiazek tej dziewczyny się nie rozpadł, on po prostu nigdy nie
            istniał i tyle
            a że panna wychowana na bravogirl i cosmo to i takie pojęcie o
            związku miała i jak widać - przez chorobę nie zmądrzała
            a może miała 16 lat - to wtedy nie ma się o co czepiać
    • eeela Re: zdobywanie 10.09.08, 16:36
      Zdobywanie jest piekne, kiedy obie strony naraz staraja sie nawzajem
      zdobyc :-)

      Dane mi bylo doswiadczyc tego milego uczucia, kiedy to obydwie
      strony byly od tego samego momentu rownie intensywnie
      zainteresowane, zaledwie pare razy w zyciu - za kazdym razem uczucie
      bylo wysmienite :-)
      • rumpa Re: zdobywanie 10.09.08, 16:54
        no i...?
        uczucie wyśmienite i co dalej?

        • eeela Re: zdobywanie 10.09.08, 17:12
          No a dalej jak to dalej. Poprzednie razy nie wyszly z roznych
          wzgledow, ostatni taki przypadek ciagnie sie do dzis i wciaz jest
          fajnie :-)
    • murakami2 Re: zdobywanie 10.09.08, 17:05
      Zdobywanie to proces, w którym zdobywany czuje się lepiej, a nie jest to de
      facto prezentacja naszej podwyższonej atrakcyjności. Tak sobie wymyśliłam.
    • gomory Re: zdobywanie 11.09.08, 00:02
      > jakie to ma znaczenie, czy ktoś zdobywa czy nie?

      Kreowanie, podkoloryzowanie swojej osoby pozwala ludziom na
      skuteczniejsze wzbudzenie zainteresowania plci przeciwnej. To z
      kolei daje dowartosciowanie ktore jest nagroda. Seks tez moze byc
      nagroda za starania.
      Idealem bylaby w miare bezwarunkowa akceptacja partnera. Takie
      zwiazki sa jednak niezmiernie rzadkie. Ludzie raczej nie chca
      egzystowac z wadami i uciazliwymi slabosciami drugiej strony.
      Zaczyna sie wiec swoista gra pozorow - przedstawiamy siebie tak jak
      wydaje sie nam, ze partner chcialby nas widziec by zwiekszyc szanse
      na sukces.
      Rasowi uwodziciele nie robia tego na co maja ochote - oni po prostu
      wyczuwaja intencje i dzialaja stosownie do oczekiwan uwodzonej
      osoby. Ot takie lustro odfiltrowujace wady i wyswietlajace
      przepiekne wizerunki. Czyz nie przyjemne jest sie w nim
      przegladac ;)?
      • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 00:37
        miłe zlego początki a koniec żałosny - tak bym podsumowała
        no chyba że to jednodniowy romans

        Rasowi uwodziciele nie robia tego na co maja ochote - oni po prostu
        > wyczuwaja intencje i dzialaja stosownie do oczekiwan uwodzonej
        > osoby. Ot takie lustro odfiltrowujace wady i wyswietlajace
        > przepiekne wizerunki. Czyz nie przyjemne jest sie w nim
        > przegladac ;)?

        nie, bo widzę że ono krzywe, jak te w sklepach z ciuchami
        i szlag mnie trafia na takie żałosne sztuczki
        • yoric Re: zdobywanie 11.09.08, 04:43
          > nie lepiej od początku przedstawić sie takim jak się jest?

          Hę???
          Dlaczego np. reklama kremu na zmarszczki obiecuje cuda zamiast "przedstawić go
          takim, jakim on jest"? Błagam!

          > Rasowi uwodziciele nie robia tego na co maja ochote - oni po prostu
          wyczuwaja intencje i dzialaja stosownie do oczekiwan uwodzonej
          osoby.

          To tylko popularne wyobrażenie, a może też część prawdy, ale mała część. Rasowi
          uwodziciele nie dostosowują się do gustów - mają po prostu silną i ciekawą
          osobowość.
          • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 09:25
            Hę???
            > Dlaczego np. reklama kremu na zmarszczki obiecuje cuda zamiast
            "przedstawić go
            > takim, jakim on jest"? Błagam!
            >

            O co błagasz?
            No fakt, sa kobiety które namietnie studiują te pseudonaukowe
            elaboraty, w nadziei że popacykowanie twarzy dwa razy dziennie zrobi
            cuda i odparuje ślady imprez, alkoholu, papierosów, opalania,
            marnego żywienia i kawy , a nade wszystko braku szczęścia i
            zrezygnowania
            tak czy inaczej - racja - ta sama kategoria sensu życia - naskórkowa
            :)))
            żeby nie było - używam kremów, bo sucha skóra jest nieprzyjemna,
            ostatnio smarowalam twarz kremem do rąk - super działał :)))

            To tylko popularne wyobrażenie, a może też część prawdy, ale mała
            część. Rasowi
            > uwodziciele nie dostosowują się do gustów - mają po prostu silną i
            ciekawą
            > osobowość.

            hehehehehe, słodkie marzenia
            faceci z silną i ciekawą osobowością to wchodzą w dobre związki
            ale, już rozumiem, mam romansową koleżankę, ona tych panów nazywa
            ciekawymi osobowosciami, dla mnie są aż nudni z tym swoim
            standardowym zestawem nieszczęść i banalnością ich kompensowania
            :)))
            prawie że podręcznik psychiatrii
            naprawdę, wystarczy pójść na terapię grupową i masz multum takich
            ciekawych osobowości :)))
          • gomory Re: zdobywanie 11.09.08, 09:55
            > Rasowi uwodziciele nie dostosowują się do gustów - mają po prostu silną i ciekawą osobowość.

            Dla mnie to kwestia co najmniej dyskusyjna i uzalezniona od konkretnej osoby.
            Podrywacz najczesciej nie moze byc soba, musi skrywac swoje slabosci, dopasowac sie do oczarowywanego celu inaczej nic by nie osiagnal wiec ma raczej nijaka osobowosc.
            Mistrzami uwodzenia sa np. ludzie z narcystycznymi zaburzeniami. W naturalny sposob manipuluja emocjami, blyszcza w towarzystwie, doskonala swoje aktorstwo. Nie moga tworzyc bliskich relacji bo panicznie boja sie zranienia. Dlatego natychmiast porzuca kazdego kto obudzi w nich uczucia. Czesto oceniajac z boku mozna stwierdzic - silna osobowosc ale to zachowanie zrodzone z leku.
            Siedzisz w temacie wiec to i owo wiesz o szkoleniach nazwijmy to kolokwialnie podrywania. Nie sadzisz, ze ta wiedza przyciaga glownie ludzi slabych, bojacych sie kobiet, o watpliwej moralnosci, wierzacych w magie ktora umozliwi manipulacje drugim czlowiekiem? Ciekawa osobowosc sprzedaje sie sama tym dla ktorych jest intrygujaca, chociaz bywa mniej uniwersalna ;).
            Przyklad: dla blondynki jestes nudny, ale brunetce wydalbys sie ciekawy. Jednak podoba Ci sie blondynka, wiec dopasowujesz swoje zachowania tak by odniesc sukces. Wymyslasz blyskotliwe teksty i sytuacje by wydac sie wspanialym facetem. Przeanalizuj to - tak naprawde podrywacz jest uzalezniony od blondynki chociaz sam sobie moze tworzyc miraz, ze on jest rozdajacym karty, ot takie emploi. Blondynka moze swiadomie nie zdawac sobie sprawy ze swojej mocy, no i cierpiec gdy np. zostanie ostatecznie porzucona. Ale to mezczyzna musial grac jakas role, a nie blondynka.
            Zauwaz - mezczyzna z przykladu nie musialby niczego mowic, analizowac swojego zachowania wobec brunetki bo ona zakaceptowalaby go z calym inwentarzem, a nie w masce. Kobieta na poczatku znajomosci testuje uleglosc faceta. Ten nasz podrywacz swiadomie musialby sie skupiac i unikac takich zachowan wobec blondi. Czarnulce moglby nawet od poczatku opowiedziec o swoich slabosciach. Aczkolwiek nie mialby na koncie podboju blondynki :P.
            Pisze to chociaz zdaje sobie sprawe, ze nie przyjmiesz mojego punktu widzenia. Wiec mi cos tam odpisz i pozostanmy na swoich pozycjach ;).
          • eeela Re: zdobywanie 12.09.08, 00:17

            > > nie lepiej od początku przedstawić sie takim jak się jest?
            >
            > Hę???
            > Dlaczego np. reklama kremu na zmarszczki obiecuje cuda zamiast "przedstawić go
            > takim, jakim on jest"? Błagam!


            I znów wracamy do tego? Błagam :-) Ja mogę wiele razy o tym mówić, bo mówienie o
            moim lubym mnie cieszy, ale nie wiem, ile razy wy to zniesiecie ;-P To
            mianowicie, że stopień zafałszowania rzeczywistości na początku naszej
            znajomości był absolutnie minimalny, i że udało mu się zainteresować mnie
            dokładnie tym, jaki był i jaki jest, bez zbędnych gier? Wiem, że nie wszystko
            jest między nami idealnie, ale historię uczciwego poznawania się mamy wręcz
            wzorcową ;-P Każdemu polecę takie rozwiązanie :-)
        • gomory Re: zdobywanie 11.09.08, 10:17
          >> Czyz nie przyjemne jest sie w nim przegladac ;)?

          > nie, bo widzę że ono krzywe, jak te w sklepach z ciuchami
          > i szlag mnie trafia na takie żałosne sztuczki

          A jesli nie dostrzezesz, ze lustro jest krzywe? Przeciez ktores musi byc proste ;). Zreszta to pusta pisanina powiedzmy, ze Ty nie przystoisz do tego obrazu a ja tak ogolnie o swiecie zagailem.
          • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 10:41
            no pewnie że mogę nie zauważyć
            ale na ogół widać :)))
            choćby po tym jak się otoczenie odbija :)))
            no tak, panowie to z reguły nie zauważają :))) nawet własnego
            mięśnia piwnego :))))
            nie na próżno bohaterem mitu był Narcyz, nie Narcyza

            a tak serio, to chyba je sie nie przegladam w zwiazku, mam swoje
            sprawy , w nich się realizuję, i z nich mam samoocenę
            kompletnie nie czaję dlaczego z faktu że jakiś facet chce mnie
            dmuchac, ma mi samoocena rosnąć?
            mój małż twierdzi że to arogancja pieknej kobiety :)))
            ja uważam że świadomość faktu że kręcenie nie ma nic wspólnego ani z
            atrakcyjnością ani miłoscią ani w ogóle z niczym
            Jak sie mówi - każda potwora... i potwór nie potwór byle miał...

            Taka historia;
            Maria Pawlikowska Jasnorzewska miała romans z jakimś gościem, raczej
            lewym,Turkiem, wmieszała sie jej siostra i kazała mu spływać. gosciu
            poszedł,a nastepnego dnia info - że znaleziono utopionego faceta.
            MPJ w płacz, że on się z miłosci do niej utopił. Na co siostrzyczka
            - nawet jak to on, to sie pewnie utopił, bo wziął za ciebie zaliczkę
            od jakiegoś szejka spragnionego romantycznej damy . Mało to
            ZBOCZEŃCÓW na świecie?

            co innego jak popełnię fajny projekt albo rysunek
            ale że jakiegoś gościa swierzbi?
            no co Ty :)

            • gomory Re: zdobywanie 11.09.08, 22:09
              > co innego jak popełnię fajny projekt albo rysunek
              > ale że jakiegoś gościa swierzbi?

              Moze to kwestia tego jak wysoko ceni sie wykazujacego
              zainteresowanie? Mnostwo kobiet potwierdza, ze mierzi je adoracja
              nieatrakcyjnych facetow, ale mile odbieraja takowe sygnaly od
              przystojniakow.
              Moze gdyby atrakcyjny kierownik kreatywny z np. agencji Maxa Webbera
              mimochodem komplementowal Twoj projekt i urode to byloby bardziej
              strawne ;).
    • yoric Re: zdobywanie 11.09.08, 14:23
      > ostatnio smarowalam twarz kremem do rąk - super działał :)))

      dlaczego używasz kremów zamiast być sobą? :P

      > Podrywacz najczesciej nie moze byc soba,

      wracamy do dyskusji z poprzedniego wątku. Piszesz o tym, jak Ci się wydaje
      (zresztą jak się wydaje wielu ludziom), że jest - ale tak po prostu nie jest.
      Tam to tłumaczyłem dogłębnie.

      Pozdrawiam
      • bi_chetny Re: zdobywanie 11.09.08, 14:26
        yoric: masz absolutną rację. tyle że Panie dyskutują o panach pokroju Kalibabki,
        hehe
      • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 14:41
        mam potwornie suchą skórę - problemy z tarczycą - po prostu umyj
        twarz mydłem, nie zmywaj, niech wyschnie
        tak się właśnie czuję bez kremu
        ale na przykład nie maluję sie w ogóle
        a rzeczą której najbardziej w życiu żałuję było wyprostowanie zębów
        - mąż marudził i marudził, znudziło mnie, inna rzecz że trochę
        cisnęło w szczęce, teraz mam niesmak, że się zgodziłam i wcale się
        szerzej nie uśmiecham, powiem nawet, że kiedyś, z tymi krzywymi
        zębami, byłam szczęśliwsza i łatwiej mi było sie wyszczerzyć
        mam wrażenie że dałam się przerobić, tyle że już nie ciśnie, to
        jedyny plus.

        wracamy do dyskusji z poprzedniego wątku. Piszesz o tym, jak Ci się
        wydaje
        > (zresztą jak się wydaje wielu ludziom), że jest - ale tak po
        prostu nie jest.
        > Tam to tłumaczyłem dogłębnie.
        >
        nie przekonujesz mnie, po prostu
        nie sposób w jaki o tym mówisz
        dla mnie to tak właśnie jest i Ty jesteś najlepszym dowodem.
        • bi_chetny Re: zdobywanie 11.09.08, 14:45
          super fajnie że jesteś taka prawdziwa. czy jak facet miałby wielki brzuch i
          obleśnie się pocił i nie mył, ale za to byłby autentyczny [bo byłby] to też ok ?

          ja wolę żeby jednak kobieta dbała o swój wygląd.
          • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 14:52
            wielki brzuch, smród itd to rzeczy należące do higieny
            nogi mam zawsze wydepilowane :)
            co inne okolice też :)))
            jedna rzecz to higiena - czyli na przykład brak nadwagi - dla mnie
            symbol choroby a inne - wygłupy : na przykład - przeszczepianie włosów
            - patrz Majdan
            czy robienie zębów - lodówek dajmy na to :)))
          • mujer_bonita Re: zdobywanie 11.09.08, 14:59
            bi_chetny napisał:
            > super fajnie że jesteś taka prawdziwa. czy jak facet miałby wielki
            brzuch i
            > obleśnie się pocił i nie mył, ale za to byłby autentyczny [bo
            byłby] to też ok
            > ?

            Przecież nie o to chodzi :) Jeżeli facet na etapie zalotów dbałby o
            siebie - ćwiczył, chodził regularnie do fryzjera, dbał o wygląd i
            higienę a po zdobyciu partnerki odpuścił sobie to wszystko to
            wybacz - dla mnie totalna porażka!

            Dla mnie np. używanie pewnych kosmetyków, styl ubierania itp. jest
            częścią tego jaka jestem i nie zmieniam tego w zależności od tego
            czy jestem z facetem czy nie. W skrócie - nie udaję czegoś, czego
            facet nie będzie miał jak ze mną będzie.

            Wersjom demo (różnym od produktu) w każdym wydaniu stanowczo mówimy
            NIE!

            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • rumpa Re: zdobywanie 11.09.08, 15:54
              dzięki Mujer :)
              • bi_chetny Re: zdobywanie 11.09.08, 16:17
                a to ok.
        • yoric Re: zdobywanie 11.09.08, 18:19
          Dla ścisłości "poprzedni wątek" to taki rozbudowany wątek o uwodzeniu, gdzie
          sporo o tym pisałem i nie zamierzam się powtarzać.

          > nie przekonujesz mnie, po prostu

          trudno. Będę musiał nauczyć się jakoś żyć z tą świadomością.

          > dla mnie to tak właśnie jest i Ty jesteś najlepszym dowodem

          nie wiem czego - ale nie wnikam.
    • aandzia43 Re: zdobywanie 12.09.08, 10:38
      Obserwuję sobie romanse okoliczne od lat kilkudziesięciu. I mam
      takie spostrzeżenie: im więcej lansu, ściemy i idnorzenia się po obu
      stronach, tym żałośniejszy koniec. Początki takiego romansu są pełne
      uroczych zamków na piasku. Obydwoje są ślepi na real i bardzo ciężko
      nad tą ślepotą pracują. Potem jest okrrrutne rozczarowanie, bo
      jakżeby inaczej, i frazesy: wszyscy faceci są tacy sami, wszystkie
      baby to kurwy.

      Jedyne znane mi trwałe i wzglednie udane związki, tudzież romanse
      zakończone pokojowo, a nie kwasem, to układy między przytomnymi i
      uczciwymi ludźmi. Wstępne tokowania w tych układach były maksymalnie
      odarte z niepotrzebnego badziewia. Eeela napisała:
      To
      mianowicie, że stopień zafałszowania rzeczywistości na początku
      naszej
      znajomości był absolutnie minimalny, i że udało mu się zainteresować
      mnie
      dokładnie tym, jaki był i jaki jest, bez zbędnych gier?

      I o to chodzi.
      A jak nie, to czeka nas chwilowe byle co.
      • raffi73 Re: zdobywanie 12.09.08, 13:48
        zgadzam sie z poprzedniczka tak wydaje sie w zyciu byc ale to zmienia sie z
        wiekiem.Kazdy prawie troche sciemnial i sie lansowal pokazujac najlepsza strone
        majac lat 18 a juz bardziej jest soba okolo 30-ki i pozniej.Dojrzewamy.Choc
        czasem i 40-latka grajacego maczo mozna przyuwazyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka