ania-mama-zosi
11.07.08, 21:28
Moja 21miesięczna córka Zosia "od zawsze" bardzo dobrze zasypiała i
spała we własnym łóżeczku. Na dwa miesiące przed urodzinami siostry
(dziś Marysia ma 4 miesiące) przenieśliśmy Zosię do jej pokoju. Tam
po dwóch wieczorach nauczyła się szybko samodzielnie zasypiać i
przesypiać całe noce. Nie zmieniło się to po narodzinach siostry,
ale dopiero teraz, gdy Marysia ma juz 4 miesiące. Od kilku dni Zosia
nie chce sama usnąć,zasypia dopiero, gdy wyjmie się ją z łóżeczka i
posiedzi z nią - czasem po kilku minutach, czasem po godzinie.
Kilkakrotnie budzi się w nocy i woła nas z płaczem - chodzi do niej
tata, bierze na kolana i czeka aż mała uśnie (jeśli się jej nie
wyjmie - płacze nadal i budzi wszystkich, łącznie z Marysią).
Problem polega na tym, że tata rano musi iść do pracy i powoli nie
ma już na to sił, ja z kolei karmię niemowlaka i też nie dam rady
kilkakrotnie w nocy wstawać do Zosi i usypiać ją... Dziś nad ranem
mąż już się nie dobudził, a ja akurat karmiłam Marysię, no i Zosia
chcąc nie chcąc w końcu po 15 minutach płaczu usnęła sama. Czy w
związku z tym powinniśmy przeczekiwać i pozwolić się jej wypłakać?
Czy wstawać kilkakrotnie w nocy i tulić ją aż zaśnie? Czy jedno z
nas powinno przenieść się do jej pokoju i tam z nią spać? Wydaje
się, że żadna z tych metod nie jest idealna, bo powoduje kolejne
konsekwencje...No i najważniejsze pytanie: czy to zachowanie Zosi
słusznie wiążemy z pojawieniem się siostry? Ze spaniem dziennym
problem jest dokładnie taki sam - zasypia dopiero po wyjęciu jej z
łóżeczka, wtulona we mnie - ale nie zawsze da się to zrobić, więc
czasem nie śpi w dzień w ogóle. Dodam jeszcze, że Marysia jest
spokojniutkim niemowlakiem i w związku z
tym mogę poświęcać Zosi naprawdę dużo czasu, więc nie jest
bardzo "pokrzywdzona" przez nowe rodzeństwo. Nie przejawia też
objaów zazdrości, podaje małej zabawki, siedzi obok mnie i
zaciekawiona patrzy jak karmię małą, tak więc gołym okiem nie widać
nic złego....poza tym nocnym szlochaniem i generalnie zwiększonym
zapotrzebowaniem na obecność rodziców (trochę tak, jakby bała się,
że gdzieś jej znikniemy). Będę wdzięczna za porady
innych mam. Ania.