żarcie. Surykat. Im ostrzejsze, tym lepsze. Wczoraj zjadła żur z
dużą ilością pieprzu, a dzisiaj spaghetti z chili dosłownie
wciągnęła jak odkurzacz. A sypnęło mi się, że o mamuśku...

I nie
ma zmiłuj się, ona *musi* jeść to samo co my, bo awantura, żarełkiem
bez soli i przypraw pluje, po czym ze stiockim spokojem wpyla
nasze.