wczoraj gadam sobie na gg z chrzestną Kaja - ona jest w 37tc
no i mówi że krzyże ją strasznie bolą, brzuch twardy, rano ją przeczyściło i
że ogólnie źle się czuje
no to ja jej na to że zaczyna się poród
ona, że nie, bo nie ma skurczy (tylko skąd twardy brzuch??), że to jeszcze nie
termin itd
no nie chce mnie słuchać i koniec
a dziś o 6.30 rano dostaję smsa, że ma skurcze co 8 min i jadą na porodówkę i
że miałam rację

teraz leży na przedporodowej, naszprycowana oxy, bo skurcze co 3 min, a
rozwarcie na 1 palec
no i już ma bóle i boi się iść do kibla, bo nie wie czy jej się chce kupę czy
rodzi

więc babki trzymać kciuki za lajtowy poród