23.09.08, 15:50
Wiem, że temet był wałkowany i przejrzałam archiwum. Niestety nie za
bardzo wyczerpał tematu po moim kontem. Moja córka nie tylko nie
chce chodzić za rękę, ale w ogóle nie chce iść. Przejście od
samochodu do domu to chwilka, ale jak mam zakupy, to nie mogę
zwyczajnie poradzić sobie jej z niesieniem. Żeby chociaż szła obok
mnie, ale ona stanie obrazi się, że nie chce jej nosić i stoi,
względnie siada na ziemi, albo histeryzuje i kładzie się na ziemi.
Próbowałam ją przytrzymywać za rękę, żeby nie miała możliwości
uklęknięcia i pobrudzenia spodni, ale ona potrafi tak wisieć na tej
ręcę i nie odpuścić, przy tym tak histeryzować, że .... Próbowałam
ją zostawić samą, wytrzymałam pół godziny (tyle miałam czasu) i nie
przyszła. Próbowałam to powtórzyć ,ale zawsze bez skutku sad. Zreguły
zależy mi na czasie i zwyczajnie nie mam czasu czekać aż jej
przejdzie. W domu jak się obrazi i pójdzie do swojego pokoju, to
potrafi przez kilka godzin siedzieć w nim obrażona...Gdzieś czytałam
o nagrodach, ale jakoś mi to nie pasuje, mam dać jej żelka, jak
pójdzie do domu, a jak jej nie dam to nie pójdzie. Więc do tego
pomysłu sceptycznie podchodzęsad. Ale mi już ręcę "opadywują",
szczególnie rano jak się spieszę. Wtedy nie mam zakupów, ale trochę
ona jednak waży sad Dodam, że próbowałam wszelkie sposoby,
zabawianie, odwracanie uwagi, jakieś wyliczanki, stanowczość,
konskwetne powtarzanie idziemy...
Wiem też, o okresie buntu dwulatka, ale jakoś specjalnie mi to nie
poprawia humorusad
Obserwuj wątek
    • alabama8 Re: Za rękę 24.09.08, 11:57
      Wrzasnąć nie możesz? Ew. bez uśmiechu, kategorycznym tonem zarządać
      żeby natychmiast wstała i poszła do domu. To ty tu jesteś szefem.
      • kati1973 Re: Za rękę 24.09.08, 13:25
        Wrzasnęłam. krzyczałam, stanowczo mowiłam, łagodnie mówiłam Ona
        chyba wyczuwa mnie,że mi się spieszy zależy i mam obawy, że zrobi
        cyrk. To samo mam z ubieraniem, ucieka chowa się w kąty, wierga jak
        już ją złapię i ubieram
        • kati1973 Re: Za rękę 24.09.08, 13:44
          A jeszcze dodam, że po tym jak wczoraj nakrzyczalam na nią i jak ją
          tak trzymałam za rękę, żeby nie mogła usiąść(co pewnie ją bolało ale
          i tak nie ustała na nogi), to jak przyszłam do opiekunki to nie
          chciała w ogóle od niej wyjść, wyszła z opiekunką za rękę, w windzie
          ostentacyjnie usiadła na podłodze, ale wstała bo ludzie weszli. Ale
          jak wyszła z windy to nie chciala już iść, usiadła na schodach i
          prośby i groźby nic dały i taką wrzeszcząca ją niosłam do samochodu.
          Taka kara dla mnie, bo przynajmniej, przedtem chciała się nosić na
          rękach. Jak jej mąż wyrzucił smoczka, bo się przy nim szajstnęłą i
          go wyrzuciła na podłogę. To przez trzy dni nie chciała mu dac buzi.
          Wszystkim dała, a jak doszło do taty mówiła "taty buzi nie ce".
          Podobno dwulatki nie pamiętają tak długo????
          • gabrysia5 Re: Za rękę 24.09.08, 14:08
            Dlaczego nie stosujesz kar za takie zachowanie? Owsem zanieś dziecko
            do domu, zaprowadź w miejsce gdzie nie ma zabawek i każ siedziec i
            przemyslec swoje zachowanie, nastepnie powinna przeprosić i kara
            powinna trwac tak długo dopóki nie przeprosi.U nas bardzo ta kara
            skutkuje.Inna opcja - zabierz ulubiona zabawkę, nie pozwól się bawic
            np plastelina czy czym tam chcesz.Musi to byc taka kara,ze
            dziewczynka odczuje,ze takie zachowanie nie jest wogóle fajne, bo za
            duzo można stacić.
            • kati1973 Re: Za rękę 24.09.08, 14:14
              siedzi dwie minuty, dużo razy tak siedzi, nie ma ulubionej zabawki
              sadzam ją za każdym razem ją sadzam i często jest to dłużej niz dwie
              minuty, bo z reguły się obraża. Rekord dwie godziny
            • jola_ep Re: Za rękę 24.09.08, 18:57
              Zaraz, zaraz, mówimy chyba o dwulatku?

              > Owsem zanieś dziecko
              > do domu, zaprowadź w miejsce gdzie nie ma zabawek i każ siedziec i
              > przemyslec swoje zachowanie, nastepnie powinna przeprosić

              A po co te wymuszone przeprosiny? Od dwulatka?

              > Inna opcja - zabierz ulubiona zabawkę

              O tak. Dwulatek na pewno powiąże fakt, że chciało na ręce (i mama wzięła) z tym, że w domu zabierze mu ulubioną zabawkę. Na wszelki wypadek nie warto wracać do domu uncertain

              Jeśli kara - to natychmiastowa. Jeśli izolowanie - to tuż po nieakceptowanym zachowaniu. Zresztą taka jest idea "time out" przerwanie niewłaściwego zachowania i chwila na wyciszenie.
              Jak się weźmie dziecko na ręce i zaniesie do domu, to już "po ptakach" wink

              Jeśli nie mogłam moich dzieci w wieku 2-3 lat wozić w wózku, to rezerwowałam sobie więcej czasu (np. wcześniej wychodząc z domu). Dzieci nie chodziły za rękę (zresztą to jest szkodliwy dla dziecka zwyczaj na dłuższą metę - ze względu na wymuszoną, niesymetryczną pozycję). Za rękę tylko przy przechodzeniu przez ulicę.

              W przypadku gdy bolały ich nogi, to stosowaliśmy różną taktykę: mój mąż brał na ręce i niósł (oczywiście dzieci zawsze bolały nogi przy tacie wink ), ja spokojnie brałam na ręce (zakupy jeśli już to w plecaku), niosłam kawałek i zgodnie z prawdą informowałam, że bolą mnie ręce, bo jest ciężki/ciężka, trochę odpocznę i potem będę znowu niosła. Dziecko szło kawałek, a potem jak znowu chciało na ręce - brałam. Moja mama zaś po prostu prosiła, aby jej wnuczek posiedział na chodniku, bo ona nie ma siły go nieść. Wnuczek siedział, ludzie przechodzili i patrzyli, czasem zagadywali (moja mama informowała, że zmęczył się i musi posiedzieć), a potem wstawał i spokojnie szedł dalej...

              No właśnie. W tym wszystkim najważniejszy jest spokój, czyli dać sobie czas smile)

              Jak dzieci były starsze (ok. trzech lat), to gdy się zmęczyły proponowałam, aby pobiegły (najlepiej jak był obok trawnik) - dziwnym trafem wtedy bolały ich mniej (w zasadzie nie dziwny, dziecko nie jest przystosowane do takiego jednostajnego wysiłku - potrzebuje urozmaicenia)

              Pozdrawiam
              Jola
              • kati1973 Re: Za rękę 25.09.08, 11:12
                Dzis sobie zostawilam wiecej czasu na wyjscie oczywiscie odmowila
                wyjscia i uciekla. Najpierw zamknelam drzwi, ze niby poszlam (Ale za
                cwana) Potem wrocilam i pytam czy idziesz, nie chciala. Posadzilam
                ja w odosobnione miejsce. Wyla, ale po dwoch minutach jak przyszlam
                powiedzial, ze ma mnie przeprosic i idziemy
                Powidzialam "praszam" i dala reke
                Chyba odnioslam sukces wychowawczy smile)))
                Rzeczywiscie ona nie kojarzy sobie juz w domu za co ma kare ...
        • a.nancy Re: Za rękę 25.09.08, 11:14
          > chyba wyczuwa mnie,że mi się spieszy zależy i mam obawy

          ano wlasnie
          ona wie, ze ci zalezy na pospiechu, wyczuwa zdenerwowanie i sie "zamyka"
          bo co innego fajny spacer z mama, a co innego codzienny nerwowy bieg
          zastanow sie, czy nie daloby sie, zeby bylo i szybko, i fajnie?
          • kati1973 Re: Za rękę 25.09.08, 15:34
            Wiem, że być może tu tkwi problem. I dziś nawet stałam wcześnej żeby
            się taknie spieszyć, ale i tak nie chciała się ubierać, a potem
            wyjść. Ale może pokutuje jeszcze, złe nastawienie za poprzednie
            razy? Zadziałała dopiero kara. Echh czemu to takie trudne sad
    • alabama8 Re: Za rękę 24.09.08, 14:42
      Weź sobie kup wózek - parasolkę. Wsadzasz, przypinasz i masz z
      głowy. Po co się handryczyć skoro dziecko małe (jeszcze głupie) i do
      tego przeżywające okres buntu.
      • kati1973 Re: Za rękę 25.09.08, 11:09
        rozkaladac wozek jak mam szkole 10 min od szkoly A i mieszkam na 4
        pietrze. W piwnice sie nie zmiesci
        • szymama Re: Za rękę 25.09.08, 11:36
          moj tez nie chcial chodzic. Robil sceny, darl sie, histeryzowal. Jak
          juz zmusilam, zeby wstal, to uciekal.
          Wymyslilam zabawe "w plytki". Idziemy po chodniku i kto nadepnie na
          plytke peknieta badz na laczenie plytek-przegrywa. Za wygrana jest
          nagroda- np 2 rundki jego ulubionej gry planszowej.
          Zadzialalo, skonczyly sie problemy z chodzeniem smile
          • kati1973 Re: Za rękę 25.09.08, 15:32
            spróbuje : dzięki smileAle chyba muszę znaleźć inną zabawę bo nie wiem
            czy tą zrozumie w wieku 2 lat
    • ik_ecc Re: Za rękę 25.09.08, 20:07
      W ogole nie chodzi, nigdy? Czy w jakichs sytuacjach chodzi, a tylko
      pod domem nie?

      Bardzo jest ciezka? Moze jakies nosidlo? Taka chusta na kolkach
      zaklada sie i zdejmuje w 8 sekund.

      Moja corka robila takie sceny w ktorymstam momencie - przeszlo jej
      jak jej zmienilam buty na wieksze, okazalo sie ze po prostu bolaly
      ja stopy.
      • kati1973 Re: Za rękę 26.09.08, 14:29
        moze buty...
        Chodzi za reke jak ma dobry humor, trudno powiedziec kiedy jej sie
        to zdarzy
        Mysle,ze to chodzilo o pospiech i stres przy wyjsciu, Teraz wiecej
        czasu zostawiam i mam efekty
    • eemka Re: Za rękę 28.09.08, 21:32
      a może z tą opiekunką coś nie tak? dlatego następuje taka reakcja.
      • kati1973 Re: Za rękę 29.09.08, 10:33
        rano mowi nie ce babci (opiekunki) ale jak sprawdzic czy opiekunka
        jest ok? Jak mala jest u niej w domu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka