Zerknełam na podobny wpis na temat czortowatego 8-latka.Ja ze swoim
mam też problemy.Kłopoty w nauce,lenistwo,niechęć do wszystkiego co
nie jest TV,komputerem lub pleyem.Oraz agresja słowna w stosunku do
mnie żadziej do taty.Odwiedziłam Poradnię Szkolną ze względu na
naukę.Chciałam zapisać syna na zajęcia tzw.wyrównawcze,więc
potrzebna opinia psychologa,wychowawcy i pedagoga

(Gdzie te czasy
co nikt nie chciał chodzić>?)Rada pani psycholog:dużo stanowczości i
spokoju,nie dawać się sprowokować na zaczepki!!!Cholera syna 8
letniego!!!Normalnie ja od matki dostałabym w pysk za takie
rzeczy.Ale nie,ja chcę aby było dobrze.Wprowadziliśmy system nagród
i kar.Porada pani:3 razy więcej pochwał niż nagan,więc chwalę łepka
za świetnie zrobione zadanie tekstowe,zachwalam mega inteligentny
opis Mikołaja....Rozmawiam,tłumaczę,daję krótkie polecenia,proszę
dwa razy(to też rada)a następnie np.sama wyłączam tv.Nie pozwalam na
zbytnie rozleniwienie po przyjściu ze szkoły,max.40min,na odpoczynek
i lekcje.A mój syn...Po 10min,zaczyna się pokładać na biurko,potem
bredzi że to nie jest zadanę,odpowiada i pisze bzdury.Kompletnie
rozkojarzony,nie uczestniczy w zadaniach,zaczyna jęczeć,krzyczeć a
na koniec płakać.A MY(w zasadzie wcześniej to powinnam pisać)dajemy
mu 10min.przerwy(rada)na zebranie myśli,oddech,itp.bzdury!!!!On po
tym czasie łaskawie zasiada do zadań i czasami uda sie odrobić
wszystko a czasem nie.I ja i mąż poświęcamy tym cholernym lekcjom
jakieś 2godz.A gdzie czas na odpoczynek,sprzątanie i inne rzeczy.Nie
mamy już sił na tą nierówną walkę

kto wygra tym razem.Syn przynosi
czasami wpisane uwagi o nie odrobionych zadaniach,(rozmawiałam z
wychowawcą)może to zadziała?NIE!Zostaje na koniec tyg,nagrodzony(nie
materialnie),lublekko ukarany za swoje zachowanie.W ciagu tyg,nie
gra na komputerze,ogląda bajki okoł30-40min.po odrobionych
lekcjach.........Na dodatek jest słodkim synusiem co się przytula i
całuje swoich rodziców.Okazujemy mu,czułośc,mówimy o
miłości,szacunku do innych.A on ostatnio powiedział do mnie:Wolałbym
abyś nie mieszkała ze mną,bo jesteś okropna!Odpadłam...płakałam pół
dnia.Mąż przeprowadzł męską rozmowę i miał sam wyciągnąć
wnioski.Przepraszał i obiecywał że nigdy i że nie wie dlaczego tak
powiedział.A dzisiaj po akcji pod Arsenałem(4 zadania odrobione 2
nie)na móją spokojną ale stanowczą prośbę o podniesienie podręcznika
z podłogi,usłyszałam

po wyjściu z pokoju)ale się kurw..dowala!!!!!
Wyszłam do łazienki bo bym mogła zrobić krzywdę własnemu dziecku!!!
Po czasie wróciłam i powiedzałam że słyszałam co powiedział i że po
przyjściu taty porozmawiam z nim o jego zachowaniu i wspólnie
podejmiemy decyzję odnośnie ukarania go za takie
zachowanie......BŁAGAM PORADŻCIE CO ROBIĆ Z DZIECKIEM,JAK
POSTĘPOWAĆ??????NIE MAMY JUŻ ŻADNEJ SRAWDZONEJ RADY.Pozdrawiam
Wszystkich