Dodaj do ulubionych

2 i 4 lata - Porażka

08.01.09, 10:02
Mam dwóch synów.
Starszy chodzi do przedszkola. Jak wraca do domu, to "wyzrywa się"
na młodszym. Myśleliśmy z mężem,że spowodowane jest to tym,że nie
śpi na leżakowaniu i jest poprostu zmęczony.
Niestety chyba nie jest to powód.
Od Świąt siedzą obaj w domu, ponieważ sa chorzy.
Starszy ciagle mówi,że nie lubi swojego brata,że jest
brzydki!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ciągle kłóca się o zabawki. Starszy szarpie, szczypie i ciagnie
młodszego na każdym kroku.
Nie pomagają ani tłumaczenia, ani kary typu"nie oglądasz dzisiaj
bajki".
Dzisiaj rano jak siedzieli obaj na wersalce i oglądali bajkę, to
nagle nie wiadom dlaczego starszy popchnął młodszego tak,że spadł z
łóżka.

Bawili się samochodami - jedne drugiemu wchodził ciągle w drogę;
jeden drugiemu wjeżdżał na raczki i wtedy dopiero zaczynała sie
bójka - szarpanie, ciganie za uszy (starszy młodszego)...
Młodszy juz tez potrafi oddać starszemu.
Zabrałam im te samochody - powiedziałam,że zabieram dlatego iż nie
potrafia sie razme ładnie bawić.

Nie wiem co ja mam zrobić,żeby te złe zachowania nie potęgowały
tylko żeby je zlikwidować?

Bywa też tak,że krzyknę na nich, bo juz jestem bezsilna


Dodam jeszcze,że Mateusz (starszy) CIĄGLE MUSI być we wszystkim
PIERWSZY
pierwszy musi myć ręce,pierwszy brac lekarstwa itd.

Mateusz często też źle odnosi się do mnie i do męża.
Poprostu "pyskuje" strasznie.

Pomóżcie mi.
Może ja powinnam zasięgnąc jakiejśc fachowej literatury? A może
wizyta u psychologa?


Mateuszek ma

Łukaszek ma
Obserwuj wątek
    • mbkow Re: 2 i 4 lata - Porażka 08.01.09, 10:59
      po prostu mam to samo teraz.
      mlodszy jest brzydki, ma sie wyprowadzic, ma miec osobny pokoj, ma sobie isc...
      starszy tez musi wszystko pierwszy. jak przegrywa w gry, nawet na poczatku, sklada plansze i konczy.
      czesto pyta, dlaczego musi mieszkac w jednym pokoju z bratem (juz od ponad roku sa razem), dlaczego nie moze wrocic do swoejgo pokoju... zamyka taka bramke w drzwiach, bo wie, ze mlodszy nie umie jej otworzyc i nie wejdzie.
      starszy ma zaraz 5lat, mlodszy ponad 2.5. kloca sie, starszy tlucze mlodszego przy najmniejszej okazji. i bardzo sie do tego przyklada... oczywiscie duzo sie bawia spokojnie i kochaja sie, ale przejawy niecheci sa czeste i gwaltowne.
      czytam teraz ksiazke: jak mowic, zeby dzieci sluchaly, jak sluchac, zeby dzieci mowily. moze do niej zajrzysz? bylam tez u psychologa i rozmawialismy min. o tym. zapytala, za co nagradzamy synka. wyszlo, ze w zasadzie nagradzamy starszego za ulegle zachowania. jako pierwsze wymienilismy, ze jak jest dobrym braciszkiem. ogolnie babka dala nam do zrozumienia, ze pieciolatek nie jest dojrzaly, ze wielu odczuc nie potrafi nazwac, ze ich nie rozumie, styka sie po raz pierwszy. ogolnie przecenialismy jego mozliwosci. za duzo tolerancji i cierpliwosci wymagalismy. oraz karalismy za ich brak. na przyklad bylam strasznie wsciekla na niego za histerie w przedszkolu na pasowaniu. cala uroczystosc plakal, a na koniec rzucil sie na podloege w histerii. dostal za to kare. mial cos tam obiecane i nie dostal tego. no i kiszka. na pewno nie osmielilam go na nastepny raz. moglam jedynie zmobilizowac do innego zachowania strachem przed kara. a tak naprawde wstydzilam sie za jego zachowanie przed innymi rodzicami.
      teraz kilka razy rozmawialam ze Stasiem i Tymek, ktory czesto psuje, rozwala, wyrywa, go po prostu denerwuje. pozwalam mu na to, ze sie tak wyraze. na pewno starszy sie uspokoil ogolnie. wscieka sie na mlodszego i tlucze, a jak!, ale np. nie ma koszmarow w nocy. zreszta mowi czesciej o swoich zlych uczuciach, latwiej mi wtedy nie wsciakc sie od razu, tylko zatrzymac i cos tam ewentualnie wytlumaczyc. sama tez cos rozumiem. powiedzmy, ze nie rozpatruje tej sytuacji w
      kategoriach: wytrawny zlosliwiec, tylko: zagubiony debiutant.
      generalnie w tej ksiazce jest napisane, zeby szanowac dzieci i ich odczucia. pozwalac im na ich wlasne odczucia, a nie narzucac im swoje oraz je szanowac, lacznie z tymi negatywnymi... zajebiscie trudne big_grin
      to jest na pewno taki normalny etap w zyciu rodzenstwa. pamietam, ze
      nienawidzilam mlodszej siostry dluuuugo, ale tez moja mama nic z tym nie robila. dostawalam za to kary wlasciwie. co tylko potegowalo nienawisc wink
      lacze sie w bolu smile
      • malabru Re: 2 i 4 lata - Porażka 08.01.09, 11:37
        To ja wam jeszcze poradzę książkę tych samych autorek pt.: "Rodzeństwo bez
        rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z
        godnością." Tam podane są techniki radzenia sobie m.in. w sytuacjach o których
        piszecie. Generalnie ta książka skupia się przede wszystkim na relacjach między
        rodzeństwem.
        Mi ta książka otworzyła oczy na wiele spraw, o których nie miałam zielonego
        pojęcia.
        Sięgnęłam po nią w momencie, w którym bałam się zostawać z moimi dziećmi sam na
        sam, bo zupełnie nie panowałam nad ich i swoim zachowaniem.
        Teraz sięgam po nią od czasu do czasu, bo wdrukowanie sobie właściwych postaw
        wychowawczych jest bardzo trudne i ciągle muszę sobie przypominać co mówić, jak
        mówić, czego nie robić. Ale muszę Wam napisać, że wszyscy zrobiliśmy postępy.
        Jeszcze daleka droga przed nami, ale idzie ku lepszemu. Naprawdę.
        Teraz ciągle się przymierzam do wizyty u psychologa, bo co innego czytać i
        bazować na własnych doświadczeniach a co innego wesprzeć się radą kogoś
        mądrzejszego.
        Książkę o tym jak mówić do dzieci też chcę przeczytać, ale nie mogę jej wyczaić
        w internecie. Chyba nakład się skończył.
        Monika, a wiesz, że znalazłam w Gdańsku warsztaty dla rodziców prowadzone metodą
        omawianą w książkach Adele Faber i Elaine Mazlish.
        poradnia1gda.w.interia.pl/poradnia_psychologiczno%20pomoc%20psych-ped%20-%20szkola.htm
        • malabru Monika (mbkow) 08.01.09, 11:54
          Właśnie z ciekawości zadzwoniłam do tej poradni psychologicznej z linka
          Kursy dla rodziców są bezpłatne!
          Najbliższy kurs rozpocznie się gdzieś w drugiej połowie lutego.
          Zajęcia trwają 3 miesiące raz w tygodniu.
          Są 2 grupy jedna poranna od 9-12 w środę lub czwartek i jedna popołudniowa 15-18
          najprawdopodobniej w poniedziałek.
          Trzeba zgłosić telefonicznie chęć uczestnictwa i potem dostaje się info o
          terminie rozpoczęcia zajęć.
          Są 2 stopnie zaawansowania kursu.
          Pierwszy kurs dotyczy podstaw wychowania na bazie tej książki, którą czytasz.
          Drugi stopień jest o rodzeństwie. Najpierw trzeba ukończyć kurs podstawowy.
          • mbkow Re: Monika (mbkow) 08.01.09, 12:31
            Marta, zadzwonilam, zapisalam sie.
            a Ty?
            • andziulindzia Re: Monika (mbkow) 08.01.09, 15:51
              Moja znajoma była na takich warsztatach. I bardzo je sobie chwaliła. Co prawda
              ma starsze dzieci (w wieku szkolnym) ale nie potrafiła sobie poradzić z dziećmi,
              relacjami między dziećmi i sobą. Także chyba warto.

              A jak kogoś nie stać na kurs to naprawdę warto przejść się do psychologa
              rodzinnego w poradni. Bardzo często jest tak, że przyczyną złych zachowań dzieci
              są błędy popełniane przez rodziców. I to błędy, z których nie zdajemy sobie
              nawet sprawy.
        • anna_sla malabru 08.01.09, 14:31
          na allegro znajdziesz:
          http://www.allegro.pl/search.php?from_form=1&sg=0&string=jak+mowi%C4%87+%C5%BCeby+dzieci+s%C5%82ucha%C5%82y&search_type=1&description=1&shop=0&exclude=&location_radio=1&selected_country=1&distance=1&postcode=&state=0&city=&price_from=&price_to=&category_radio=1&category=0&order=t&st=gtext&buy=0&listing_sel=2&listing_interval=7
          • malabru Re: malabru 08.01.09, 17:53
            O matko! Ale tego jest!
            Wielkie dzięki.
            Kiedyś jak sprawdzałam, to nie było ani jednej książki.
    • anna_sla Re: 2 i 4 lata - Porażka 08.01.09, 11:29
      okazać więcej miłości starszemu. Jego zachowanie może być rezultatem szeregu
      popełnionych błędów mniejszych lub większych przez Was rodziców.

      Między moimi nie ma takiej rywalizacji, traktujemy ich równo a jak nie
      traktujemy to szybko dają o tym znać, że któreś jest poszkodowane. W tej chwili
      Krzyś jest zazdrosny o mojego podopiecznego Oskarka. Krzyś ma 2,5 roku a Oskarek
      15 miesięcy i wiadomo w obcym domu, więcej płakał za mamą, bo nas nie znał. Taki
      malec wymaga większej uwagi jak ponad dwulatek, muszę go znosić na rękach,
      czasem noszę go w chuście (jak go nie ma to czasami nosiłam Krzysia w chuście).
      I zaczął zachowywać się względem Oskara dokładnie tak jak Twój starszy syn wobec
      brata. Zaczęłam go mniej strofować a więcej tulić, pieszczochać itp. Bardzo
      zbliżył się do niego i teraz zachowuje się względem niego jak troskliwy starszy
      brat. Podejdzie pogłaszcze, tuli na powitanie, przynosi mu pieluchę do tulenia
      gdy tamten płacze, wytłumaczy jak go Oskar klepnie/uderzy, zrobi nununu itd.

      Bardzo łatwo można coś przeoczyć to jest jak stąpanie po cienkim lodzie, czasami
      jestem tym naprawdę zmęczona, że tak na wszystko trzeba uważać. Czemu czasem nie
      można podejść do sprawy jak ten mąż co to uważa, że jak już się ożenił to nie
      musi mówić ciągle "kocham" big_grin
    • gopio1 Re: 2 i 4 lata - Porażka 08.01.09, 19:02
      A może zamiast karać, spróbuj wzmacniać te dobre zachowania. Przede wszystkim
      stwarzaj jak najwięcej takich sytuacji, gdzie chłopcy nie będą dla siebie
      rywalami tylko wspólnikami - idealnie do tego nadaje sie bitwa na poduszki
      dzieci przeciwko rodzicom. Jest kupa śmiechu, dzieciaki współpracują i co
      najwazniejsze stoją po tej samej stronie. Teraz jest też dobry czas na bitwę na
      śnieżki. Uniakaj sytuacji, gdy starszy będzie musiał się czymś dzielić lub
      ustępować - spróbuj organizować dziecim czas, tak aby tego współzawodnictwa było
      jak njmniej. Czyli bez tekstów typu - kto się szybciej ubierze, kto się pierwszy
      umyje, kto ładniej, kto bardziej, kto lepiej...

      Za to dużo róbcie wspólnie. Narysuj na wielkich kartach pociąg z wagonami, niech
      chłopaki kolorują każdy swój wagonik. Albo zróbcie taki pociąg z pudełek
      kartonowych. Możesz też odcisnąć na koszulakch dzieci ich rączki - na t-shircie
      młodszego dużą rączkę starszaka i napisz markerem - "Dobrze mieć starszego
      brata". A na koszulce starszaka - odcisk małej łapki i podpis "jestem starszym
      bratem".

      Albo organizuj im takie zabawy nautralne - nie żadne gry, gdzie ktoś wygrywa,
      tylko takie gdzie zabawa sama w sobie jest juz wygraną - bo fajnie spędzonym
      czasem - starszak chowa zabawkę, a młodszy szuka (ciepło-zimno), berek na
      czworaka, robienie samolocików z papieru, wspólne sadzenie nasionek w doniczce,
      lepienie bałwana, robienie różnych doświdczeń (takich prostych np. niech dzieci
      przyniosą ze spaceru śnieg w słoiku, potem go postawia na kaloryferze i
      obserwują). Takich zabaw jest całe mnóstwo.

      I dwie złote zasady
      1. Jak dzieci zaczną się bic, to nie dociekaj, który zaczął i dlaczego, tylko
      zakończ szybko sprzeczke.
      2. Jeśłi jedno zrobi krzywdę drugiemu, nigdy nie skupiaj sie na sprawcy tylko na
      ofierze. Przytul, pociesz, a agresora zignoruj.

      Powodzenia! smile
      Gosia
    • asiamamusia Re: 2 i 4 lata - Porażka 16.01.09, 21:18
      Rany Boskie, pewnie to wszystko przede mną, u nas teraz pod tym
      względem jest super okres, starsza ma 3 lata a młodszy rok bez 3
      miesięcy. Bawią się fajnie, kłótni nie ma. No ale w sumie o co mają
      być, jak ten mały taki głupiutki...
    • volta2 Re: 2 i 4 lata - Porażka 17.01.09, 13:12
      no, współczuję bardzo, ale jak ktoś tu pisze, chyba coś musiałaś
      przeoczyć po drodze, skoro starszemu tak źle z bratem jest, mimo
      przeszkola.

      moi w tym wieku to nie mogli się doczekać, kiedy znów się spotkają,
      wszak 7 -8 godzin rozłąki dziennie robiło swoje.(a co do zabawek -
      też im czasem odbierałam, bo nie umieli się dogadać)

      teraz starszy tylko skarży się na młodszego, jak ten rano w łóżku
      nie daje się przytulaćsmile poza tym, żyć bez siebie nie mogą.
      nie straszcie innych forumek, bo nie wszędzie tak być musi
      • jessia Re: 2 i 4 lata - Porażka 20.01.09, 11:00
        > chyba coś musiałaś
        > przeoczyć po drodze, skoro starszemu tak źle z bratem jest, mimo
        > przeszkola.

        No może trochę delikatniej z tą krytyką, ludzie!! Przecież
        przedszkole jest jednym zgłównych źródeł rywalizacji między dziećmi.
        Starsza moja przychodzi do domu z tekstami i wzorcami zachowania,
        które słyszy i widzi w p-szkolu a których nigdy by nie usłyszała w
        domu, własnie typu "skarżypyta", "głupia", "płaczek"... Długo można
        by wymieniać.
        U nas nie ma zbyt dużo "rekoczynów" ale po pierwsze może dlatego, że
        mam 2 dziewczynki (=mniej testosteronu), a po drugie po prostu nigdy
        nie było, ale za to na topie w tej chwili jest hasło "skarżypyta",
        przy stosownej oraz niestosownej okazji. Jak się pytałam starszej,
        co rozumie pod tym hasłem, odpowiadała, że nie wie, ale tak mówi
        Weronika na nia w p-szkolu!
        Poza tym starsza wchodzi w wiek, gdzie jest chwalona w p-szkolu za
        takie rzeczy, co młoda nie ma szans osiągania - typu kolorowanie bez
        wychodzenie poza linię (jak mnie to wpienia ale cóż, takie życie w
        polskiej szkole!), typu zaczyna umieć pisać swoje imię i różne
        literki, jest po prostu bardziej sprawna. Więc tak jak jest chwalona
        w przeszkolu za najładniejsze rysunki czy podobne rzeczy, tak też
        chwali siebie przed młoda w domu.
        Moim zdaniem Marta, Monika i Gosia mówią dużo mądrych rzeczy, no bo
        to jest kolejny naturalny etap, który my rodzice musimy jakos
        pomagać im sprostać. ALe nie wpadaj w nadmierną samokrytyka bo Ty
        też się dopiero uczysz tego. Poza tym dom nie jest juz jedynym
        wzorcem i musisz reagować na zachowania przyniesione z zewnątrz.
        Grunt, że chcesz to zmienić. Też muszę kupic te książki, chyba duzo
        można się nauczyć.
    • r.kruger Re: 2 i 4 lata - Porażka 19.01.09, 22:42
      Wprawdzie większy nie rywalizował z mniejszym ale
      rok temu na wszystko i za wszystko odpowiadał "nie lubię cię" głównie do mniejszego
      bili się, gonili, gryźli i ogólnie było średnio

      teraz mniejszy wszedł w etap "nie lubienia" i mówi tak za każdym razem kiedy
      większy robi coś nie po jego myśli (czyli bardzo często)
      Więcej się razem bawią, umieją się dogadać za pomocą słów a nie tylko pięści wink
      Moim zdaniem chodzi o taką przepaść jaka powstała między chłopcami - większy w
      przedszkolu dostał pozytywne bodźce do rozwoju, wymaga innego planu zabawy i
      innej współpracy. Mniejszy zapewne słabo jeszcze się komunikuje, nie słucha
      zasad zabawy, za nic ma uwagi...psuje krótko mówiąc to co większy chce osiągnąć
      Trzeba przekonywać większe dziecko by mówiło do mniejszego, a mniejszemu
      pokazywać jak reagować na zalecenia w zabawie - myślę że to dużo pomoże
      czy tylko Większy chodzi do placówki? Mniejsze dziecko zostaje w domu?
    • olimpiap Re: 2 i 4 lata - Porażka 30.01.09, 21:50
      Cześć Mariola
      moje dziewczyny jeszcze młodsze, ale to co widzę u nas, to mmogę coś
      od siebie powiedzieć.
      Moze Mateusz chce żeby rodzice wiecej się nim zajeli, poświęcili
      czas, nawet żeby mąż zabrał tylko starszego gdzies. Nie wiem kto sie
      zajmuje młodszym, ale Mateusz moze to odbierać zę on musi chodzić do
      przedszkola a brat ma lepiej bo siedzi w domu z mamą albo kimś
      innym. To rodzaj zazdrości, może faktycznie ta książka by się
      przydała i ja chetnie bym poczytała. Musze za nia się rozejrzeć.

      Powodzenia. Oby z każdym dniem było lepiej.
    • asiamamusia Re: 2 i 4 lata - Porażka 03.12.09, 09:38
      Wracam do tego wątku. Spojrzałam właśnie na swój wpis prawie sprzed
      roku i przeraziłam się, bo dokładnie sprawdziła się moja
      przepowiednia, że wszystko przede mną. Starsza w styczniu będzie
      mieć 4 a młodszy ma rok i 8 miesięcy.
      Mam problem ze znalezieniem wspólnych zabaw. Czasem się udaje, ale
      kończą się pomysły. Chodzi o czas po przedszkolu starszej, ja wracam
      z pracy i oni rzucają sie oboje na mnie, rywalizują kto szybciej na
      te kolana. Zaczyna się kłotnia, spychają się, starsza czuje przewagę
      i wykorzystuje to. Jakie zabawy mogą ich połaczyć? Jakie wspólne
      spędzanie czasu?
    • kugorki Re: 2 i 4 lata - Porażka 03.12.09, 09:43
      przyznam, że bardzo jestem ciekawa jak Mariola teraz patrzy na ten post...
      pozdrawiam serdecznie!!!!! smile
    • mariola1315 Kugorki... 09.12.09, 16:03
      jak ja patrzę na ten post? Hmm...niewiele się u mnie zmieniło,
      pomimo tego,że Łukasz od września tez chodzi do przedszkola.
      Nadal kłócą sie i szarpią o zabawki, ale widzę,że to tak już jest w
      rodzeństwie.
      Łukasz teraz jest starszy i tez potrafi popchnąc Mateusza, zabarać
      mu zabawkę itp.
      Na Mateusza lepiej działają kary - na przykład nie ma bajki, albo
      musi posiedzieć w jednym miejscu kilka minut (za karę).


      https://www.suwaczki.com/tickers/qb3cx1hpxjll0bsr.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/f2wlanli69xzy347.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/2nn3csqv07xupxe5.png
      • kugorki Re: Kugorki... 09.12.09, 17:57
        dla mnie jesteś bardzo dzielna smile a za dwa miesiące będzie heroiczną Mamą smile
        • mariola1315 Re: Kugorki... 10.12.09, 07:55
          Bardzo Ci dziękuję za miłe słowasmile
          Sama coraz częściej zastanawiam się jak to będzie jak urodzi się
          maleństwo.
          Ja go uśpię, a chłopcy zaczną krzyczeć o jakąś zabawkę i...obudzi
          sięsad
          No cóż, może nie będzie tak źlesmile
          Najważniejsze,żeby wszyscy byli zdrowismile


          https://www.suwaczki.com/tickers/qb3cx1hpxjll0bsr.png
          https://www.suwaczki.com/tickers/f2wlanli69xzy347.png
          https://www.suwaczki.com/tickers/2nn3csqv07xupxe5.png
    • diament79 Re: 2 i 4 lata - Porażka 01.01.10, 18:37
      A jak mojemu Olka przeszkadza, nie umie się z nią bawić, popycha ją, to daję mu
      jej buty, kurtkę i czapkę i mówię spokojnie, że jak chce to niech ją ubierze i
      ją wyniesie na śmietnik, ktoś ją na pewno zaraz zabierze, ale musi być ciepło
      ubrana. No i wtedy on mówi, że nie chce, że ją kocha i że jej nie odda nikomu,
      wtedy nakazuję ładną i grzeczną zabawę i spory (na chwilę) się kończą. Ale to
      ogólnie temat rzeka.... Zobaczymy jak będzie później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka