Problem w tym że bałaganią obaj, Mniejszy więcej niż Większy. Ale gdy
przychodzi do sprzątania na polu bitwy zostaje tylko Większy. Mniejszy się
ulatnia, ma tysiąc sposobów żeby tego nie robić.
Od pięciolatka powinnam wymagać więcej odpowiedzialności...sprzątamy razem,
staram się prośbą i groźbą zachęcić Mniejszego. Ale on twardy jest

nie chcę żeby Większy sprzątał za obu, żeby rosło w nim poczucie
krzywdy...niesprawiedliwości!
Co i jak robić???