Dodaj do ulubionych

Bicie a klapsy

15.03.09, 16:44
Witam!Moze i temat bicia czy dawania klapsów dziecia był juz nie raz poroszany ale napisze raz jeszcze.Jestem mama córeczki ma 1,5roku jestem przeciwna dawaniu klasów i bicu dzieci sa inne sposoby wychowywania.Mam prawo od wlasnego zdania ale ostatnio znjamoi kórzy maja 2dzieci uswiadamiali mnie ze zle mysle czasem nalezy a nawet trzeba dac klasa dziecku bo innaczej sie wychowywac nie da.Moja poglady zostalay calkowicie zlekcewazone bo z gory dla nich byly bez nadziejne.Niestety nawet mój Maz popiera ich pogalady.A Wy co uwazacie?Dziekuje za opinie
Obserwuj wątek
    • marychna31 Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 16:49
      Między biciem i klapsami jest taka sama różnica jak miedzy ukradnięciem komuś
      500 zł a 5 tyś. zł. Czyli niezależnie od kwoty złodziejstwo pozostaje
      złodziejstwem a krzywda krzywdą.
    • asia.sthm Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 17:47
      Stoj twardo przy swoim stanowisku i nie pozwol na nazywanie tego
      beznadziejnym. Mezowi mozesz zastrajkowac wink , a znajomych popros
      aby wrocili do swoich czasow za krola swieczka.
      Masz racje i nie daj sie stlamsic.
      • asia.sthm Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 18:12
        przepraszam, Cwieczek mu bylo, temu krolowi smile
    • green_land Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 19:01
      Jest jedna niezawodna metyoda, by oduczyć mężusia dawania
      klapsów /jak już zaczął/. Po protu dawaj mu klapsy, jak zrobi coś
      nie tak, jak -wg Ciebie- powinien. A jak sie oburzy powiedz, ze
      skoro dziecko jest mniej rozumne od niego, dorosłego, to chyba
      logiczne, ze on dostaje klapsy, a dziecku pierw tłumaczysz.
      I proszę, nie pozwól mu bić dziecka. Klaps to bicie i odzwierciedla
      TYLKO i WYŁĄCZNIE niemoc rodzica i wyładowanie frustracji.
    • soffia75 Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 19:38
      xxx.16 napisała:
      > a ale ostatnio znjamoi kórzy maja 2dzieci uswiadamiali mnie ze zle mysle czasem czasem nalezy a nawet trzeba dac klasa dziecku bo innaczej sie wychowywac nie da.
      Pewnie, że się da, tylko trzeba w to włożyć więcej wysiłku niż w "wychowawczy strzał na tyłek". Niektórym łatwiej jest więc na ten tyłek strzelić, bo to trwa kilka sekund, niż pochylić się nad "młodym gniewnym" i cierpliwie wytłumaczyć (być może po raz n-ty) różnicę pomiędzy dobrym a złym zachowaniem w danej sytuacji.
      Nie uznaję klapsów jako metody wychowawczej, chociaż moje dziecko wcale do aniołków nie należy - ma uparty charakterek i swoje za uszami. Przyznaję, moja cierpliwość też nieraz się kończy, zwłaszcza, jeśli po raz kolejny córa "staje okoniem" w tej samej sytuacji, albo po prostu ma zły dzień i fochy - ale kiedy już, już ręka zaczyna mnie świerzbić i chciałoby mi się wymierzyć małemu buntownikowi klapsa, zawsze wtedy powraca jedno wspomnienie z dzieciństwa. Ja też dostawałam klapsy, takie "wychowawcze"; do dziś pamiętam emocje, jakie to we mnie wzbudzało: nie wstyd, nie pokorę - tylko wściekłość, poczucie niesprawiedliwości i chęć odegrania się na "oprawcy". Wystarczy, że wyobrażę sobie, że to samo mogłoby poczuć moje dziecko wobec mnie - to skutecznie studzi emocje i zniechęca do wymierzenia klapsa.
      Wolę, żeby moje dziecko słuchało mnie, bo mnie szanuje, a nie - bo się mnie boi.
      • asia.sthm Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 20:07
        Ja pamietam uczucie pogardy dla oprawcow, tych rozdajacych klapsy
        wychowawcze. Tych co to mnie niby kochali, a ponizali przy kazdej
        nadazajacej sie okazji. Fuj, do tej pory wzdrygam sie na samo
        wspomnienie.

        Dobrze zeby kazdy dorosly przypomnial sobie wlasne uczucia z
        dziecinstwa. Zeby przypomnial sobie ktore zdarzenia, a przede
        wszystkim slowa, wywarly najwiekszy wplyw na nasze usposobienie,
        charakter czy tez pojmowanie swiata. Niby latwe, a bolesne jak
        cholera.
        • soffia75 Re: Bicie a klapsy 15.03.09, 21:16
          asia.sthm napisała:
          >
          > Dobrze zeby kazdy dorosly przypomnial sobie wlasne uczucia z
          > dziecinstwa. Zeby przypomnial sobie ktore zdarzenia, a przede
          > wszystkim slowa, wywarly najwiekszy wplyw na nasze usposobienie,
          > charakter czy tez pojmowanie swiata.

          Asiu, zgadzam się z Tobą w stu procentach. Gorzej, że w wielu przypadkach
          "zapomniał wół, jak cielęciem był" - złe nawyki wychowawcze rodziców tak mocno
          wdrukowały się w podświadomość dziecka, że teraz, jako dorosły, w ten sam sposób
          wychowuje swoje dzieci (nawet nie zdając sobie sprawy, że jest wierną kopią np.
          swojego ojca, do którego wielokrotnie miał żal i z którym nie mógł się dogadać).
    • truscaveczka Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 08:23
      <przynosi popcorn>
      Będzie zabawa?
    • wiedzma15 Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 13:33
      klaps to też przemoc
      niczego nie uczy

      a znajomych którzy od razu z góry uznają twoje poglądy za beznadziejne zmieniłabym na takich, którzy potrafią dyskutowac na poziomie

      męża możesz jeszcze wychowaćwink niewykluczone, że najskuteczniej właśnie klapsami, które będzie dostawał za byle przewinienie...
    • liwilla1 Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 13:59
      masz swoje poglądy, oni mają swoje. nie widzę powodu, dla którego jedna strona
      miała narzucać drugiej swoje.
      IMO klaps nie jest dobrym narzędziem wychowawczym, niemniej jednak czasem jest
      ostatnią deską ratunku. jak byłam w 9 miesiącu ciąży na spacerze z moim
      rozbrykanym, krnąbrnym dwulatkiem i tenże dwulatek upodobał sobie bieganie po
      krawężniku ruchliwej ulicy, po 15 minutach tłumaczenia, próśb, gróźb, szarpania
      i ogólnie histerii, w końcu dostał w tyłek, to przynajmniej zwrócił uwagę na to
      co mówiłam. Cóż innego mogłam zrobić?
      Tak więc w moim przypadku klaps czasem jest potrzebny, ale na pewno nie jako
      rutyna wychowawcza.
      • marghe_72 Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 00:59
        liwilla1 napisała:

        Cóż innego mogłam zrobić?

        Zabrać go do domu.
        • liwilla1 Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 08:25
          dowlec za rece czy za nogi? tongue_out bo nosic rozwrzeszcanego, kopiacego dwulatka
          raczej nie dalabym rady, chociaz syniol niecale 13 kg wazy. przypominam, ze
          bylam w 9 mc. a do domu mialam z kilometr.
    • kamelia04.08.2007 Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 22:00
      zaczyna sie od klapsa, potem jest walenie głowa o sciane, targanie
      za uszy i włosy, potem lanie pasem, wyzwyska i ponizanie.
      To moi prymitywni rodzice sie w tym specjalizują. Wyprowadziłam sie
      od nich i jestem teraz happy.
      • verdana Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 22:17
        Nie jestem zwolenniczka klapsów, ale takie rozumowanie przypomina mi
        propagande typu "Jak wypijesz jedno piwo, to na 100% zostaniesz
        alkoholikiem".
        Przyznam, że "zamiennik" dla klapsów, czyli odosobnienie dziecka
        jest dla mnie wcale nie mniejszą przemoca - tylko psychiczna, nie
        fizyczną. Jestem pewna, ze nastepne pokolenie nie bedzie rozumiało
        takiego okrucienstwa wobec dzieci.
      • vharia Re: Bicie a klapsy 20.03.09, 01:20
        Eeee... ze co...???
        To, że u kogoś tak się zaczęło i tak skończyło mówi coś tylko i
        wyłącznie o TYCH osobach. Przyład powyżej z piwem jest trafiony w
        100kę.
        Gdyby było jak piszesz, to nie można byłoby:
        wyprowadzać do drugiego pokoju- bo to się skończy zamykaniem na
        tydzień w komórce,
        przytrzymywać wierzgacza- bo to się skończy wiązaniem sznurem
        zmniejszyć kieszonowego - bo to się skończy głodzeniem
        odzywać się- bo to się skończy opentańczym wrzeszczeniem.
        Itd, itp.
    • efidorek Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 22:21
      przypomniała mi się scenka z piaskownicy, którą widziałam latem:
      tatuś i dwóch braci kilkuletnich, miedzy chłopcami doszło do jakiejś
      awanturki i jeden uderzył drugiego, tatuś rzecz jasna zareagował
      błyskawicznie - dał klapsa agresorowi i pouczył "nie wolno się bić".
      Gdyby to nie było prawdziwe, byłoby nawet śmieszne.
    • kasiak37 daj malzonkowi do przeczytania 16.03.09, 22:43
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,6214107,Bite_dzieci_dwadziescia_lat_pozniej.html
    • szczupaker Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:03
      Klaps jest bardzo dobrą metodą wychowawczą, ale tylko kiedy się go dobrze
      wykorzystuje. Nie chodzi tu o zadanie fizycznego bólu, tylko o pokazanie
      dziecku, że każdy występek przeciwko ustalonym zasadom pociąga za sobą bolesne
      konsekwencję.
      Bardzo ważne jest, żeby to robić z całkowitym spokojem. Poczekać aż minie złość
      na malca za to co przeskrobał. Nie szarpać, nie krzyczeć na dziecko i nie śmiać
      się. Ono musi widzieć, że każąc go w ten sposób, jesteśmy spokojni i
      sprawiedliwi (nie muszę chyba dodawać, że nie można tego robić po alkoholu i np.
      zaraz po kłótni z małżonkiem). Trzeba mu wytłumaczyć dokładnie za co ten klaps i
      dlaczego się należy. Wtedy będzie nawet skłonne przyznać nam rację. Oczywiście
      wolno w ten sposób karać 'występki', które były mu wcześniej wytłumaczone. Nie
      można uderzyć od razu, za coś z czym dziecko spotyka się po raz pierwszy.

      I kilka rad:

      klapsy - najlepiej lekko, w wierzch dłoni za drobne przewinienia (np dłubanie w
      nosie raz po raz) i zawsze wcześniej powiedz "wyciągnij rękę, dostaniesz klapsa
      za..." - czasem sam strach wystarczy jako kara, ale nie przyzwyczaj dziecka do tego.
      Jak to będzie dobrze wykonane, możliwe, że nigdy nie będziesz musiał(a) przejść
      do następnego punktu.

      lanie (nie mylić z biciem) - czyli przez kolano i po tyłku. Szeroki pas
      Niech w stałym miejscu w domu zawsze leży to coś, czym wykonujemy karę. Kiedyś
      służyły do tego paski (szerokie mniej bolą, ale poważniej wyglądają - efekt
      psychologiczny), przedłużacze (ciężkie i cienkie - odradzam) lub skakanki (też
      cienkie, ale lżejsze - nie polecam). Nie bić mocno i najlepiej tylko raz, z siłą
      proporcjonalną do występku. Tu nie chodzi o zadanie bólu, tylko o wymierzenie
      kary. Potem dać dziecku 15-30min na przemyślenie: "idź do siebie i zastanów się
      nad tym co zrobiłeś(aś)". Po tym czasie można do niego zajrzeć i pogadać już o
      czymś przyjemniejszym.

      Uznaję kary tylko w takim wymiarze. Szarpanie za włosy, bicie po głowie, czy
      twarzy, lub kilkukrotne uderzenie wyrywającego się i krzyczącego dziecka jest
      czymś patologicznym i powinno być karane.

      Jak byłem dzieckiem, wystarczyło że ojciec powiedział "przynieś pasek" (czarny,
      skórzany, wysiał zawsze na kołku w przedpokoju. Jak skończyłem podstawówkę,
      oddał mi go, bo już nie był mu potrzebny) a zanim kara została wykonana, patrzył
      mi w oczy i pytał mnie czy wiem za co dostanę lanie. Zawsze wiedziałem. Czasem
      tłumaczył mi, czego nie rozumiem na tyle dobrze, żeby wiedzieć, żeby tego nie
      robić. Czasem miałem łzy w oczach opowiadając ojcu co zrobiłem źle. Czasem to
      wystarczało...


      Na koniec o innych metodach karania: zakaz oglądania tv albo grania na kompie:
      sprawia tylko, że w oczach dziecka tv czy komputer rosną do rangi czegoś bardzo
      ważnego i jeszcze bardziej pożądanego. A po co dziecko ma pożądać takich
      wyjadaczy mózgu jak kreskówki, czy gry?


      Nie wińcie klapsa, za to, że ktoś nie potrafi go prawidłowo stosować. Naprawdę
      dobrze ocenić jego wartość wychowawczą będzie można dopiero wtedy, gdy dorośnie
      pokolenie wychowywane "bezstresowo". Osobiście nie mam żadnych wątpliwości,
      które z pokoleń wyjdzie lepiej.

      Pozdrawiam smile
      • kasiak37 Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:05
        a czy z Twoja glowa jest wszystko w porzadku?Przeczytaj zalinkowany powyzej
        artykul i odnies sie do niego.
        • szczupaker Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:12
          Nie zmieniaj tematu. Mówimy o klapsach a nie o mojej głowie, ale skoro musisz
          wiedzieć, to ostatnio zauważyłem lekkie przerzedzenie włosów nad czołem. Nie
          przejmuję się tym, bo dojrzałe kobiety uważają, że to jest sexy.

          Czytałem jak tylko się pojawił, i co? Autor miał swoje zdanie, ja mam swoje.
          • kasiak37 Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:19
            no i Twoje zdanie jest do bani.Przez to co napisales przebija sadyzm i o ile
            piszesz caly czas ze nie chodzi o bol fizyczny(co jest bujda na resorach) to
            chodzi o przemoc psychiczna niestety.Tak wlasnie najczesciej postepuja osoby
            bite w dziecinstwie,do ktorych nalezych.Nie sadze zeby zalinkowany artykul
            zostal przez Ciebie przemyslany.A moze jednak?I powoduje chociaz uczucie wstydu
            ze zachecasz do robienia dzieciom krzywdy takiej jaka wyrzadzal Ci ojciec?
            • szczupaker Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:42
              To znaczy, że po prostu nie umiesz czytać ze zrozumieniem sad

              Nigdy nie czułem się krzywdzony, ani upokorzony przez rodziców. Teraz się tak
              czuję przez Ciebie (ale tylko odrobinkę). Czułem się karany. I zawsze doskonale
              wiedziałem za co jestem karany. Nigdy nie byłem ukarany drugi raz za to samo (to
              chyba coś znaczy, nie?). Nie czuję też wstydu. Raczej jest mi przykro, bo ten
              artykuł był pisany w celu wywarcia na Tobie takiego a nie innego wrażenia i
              wpojenia Ci właśnie takiego osądu: "a czy z Twoja glowa jest wszystko w
              porzadku?"...


              Gdzie Ty widzisz sadyzm? Dla mnie to jest po prostu przygotowanie dziecka do
              życia w społeczeństwie. Społeczeństwo cechuje ogromna ilość zasad, a dziecko
              musi być świadome, że łamanie ich ma swoje konsekwencje. Tak samo w domu
              ustalasz zasady mówiąc np "niewolno wchodzić na stół".

              Największą krzywdą, jaką możesz zrobić dziecku jest nie wpojenie mu rozumienia
              tej prostej reguły.

              Zastanów się nad tym jak kolejny 2tyg zakaz oglądania kreskówek nie przyniesie
              efektu smile
              • asia.sthm Re: Bicie a klapsy 16.03.09, 23:51
                Szczupaker, jesli piszesz to co naprawde uwazasz, a nie trolujesz w
                obrzydliwy sposob, to twoj ojciec wychowal psychopate. Mam szczera
                nadzieje, ze zwyczajnie sie wyglupiasz.

                Przyknelam w kosz. Twoje instrukcje efektywnego bicia nadaja sie na
                smietnik. Tobie powinien jakis wiekszy psychopata sprawic lanie
                plaskim pasem i moze zrozumialbys cos tu powypisywal.
              • kasiak37 Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 00:01
                oczyiscie ze umiem czytac ze zrozumieniem.Ciag dalszy mojej odpowiedzi
                jutro.Dobrej nocy.
              • kasiak37 taka mala dygresja 17.03.09, 00:03
                "Nigdy nie czułem się krzywdzony, ani upokorzony przez rodziców. Teraz się tak
                czuję przez Ciebie (ale tylko odrobinkę)."

                To jest mechanizm dzialania bicia w dziecinstwie.Przybieranie pozycji ofiary.
                Pa.
                • szczupaker Re: taka mala dygresja 17.03.09, 00:09
                  Zacytowane zdanie akurat było trollowaniem, reszta nie.
                  Mam nadzieję, że jutro tak dla odmiany będą jakieś argumenty smile
                  • kasiak37 Re: taka mala dygresja 17.03.09, 12:07
                    przypuszczam ze wszystko co tu wypisujesz jest trollowaniem.Mam taka nadzieje bo
                    z wypowiedzi wychodzi ktos o strasznej osobowosci.Jezeli liczysz na argumenty
                    przemawiajace za tym by dzieci nie bic to sie przeliczysz bo to jest oczywista
                    oczywistosc dla normalnego czlowieka,kochajacego swoje dziecko i chcacego
                    otaczac go troska i dawac poczucie bezpieczenstwa.Ty do grona takich osob nie
                    nalezysz wnioskujac ze steku bzdur,ktore tu wypisujesz.
              • marghe_72 Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 01:02
                szczupaker napisał:


                >
                > Gdzie Ty widzisz sadyzm? Dla mnie to jest po prostu przygotowanie
                dziecka do
                > życia w społeczeństwie. Społeczeństwo cechuje ogromna ilość zasad,
                a dziecko
                > musi być świadome, że łamanie ich ma swoje konsekwencje. Tak samo
                w domu
                > ustalasz zasady mówiąc np "niewolno wchodzić na stół".
                >

                bo jak rozumiem owo społeczeńswto daje dorosłemu delikwentowi w
                łeb, albo ścierą przez tyłek..
                • efidorek Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 12:16
                  niestety wydaje mi się, że problem z klapsami nie polega na sposobie
                  wymierzania takiej kary, ale na tym, ze każdy człowiek naturalnie,
                  instynktownie boi się bólu, boi się uderzenia, nawet, jeśli nie
                  spodziewa się, ze to będzie duży ból. Jeśli wiemy, że za chwilę ktoś
                  nas uderzy i nawet jeśli mamy świadomość, że nie będzie nas to
                  bardzo bolało, to w naszym mózgu zapala się lampka kontrolna, chcemy
                  tego uniknąć - to oczywiste, ale tak naprawdę nie jest już ważne,
                  dlaczego zadadzą nam ten ból, nie potrafimy już o tym myśleć,
                  myślimy tylko o tym, ze to uderzenie będzie i jakie będzie, nic
                  więcej. Jeśli ktoś potrafi myśleć inaczej, to moze zostać bohaterem
                  kina akcji albo komandosem. Wiekszośc ludzi funkcjonuje jednak w ten
                  sposób. Żadna inna kara wymierzona dziecku, nie ma takich
                  konsekwencji, bo żadna inna nie uruchamia w nim takich instynktów
                  obronnych.
      • cas_sie Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 17:16
        Do "szczupaker" opis sposobu i narzędzi "każni" przypomina mi poradnik dla katów
        i oprawców jeśli by taki istniał "zalecam szczypce nr. 5 bo nr. 10 to przesada i
        ból zadajemy w stosunku proporcjonalnym do zbrodni" Jeśli to nie podpucha to
        jestem przerażona. Moge zrozumiec klapsa w z emocji bo ktos nie wytrzymał bo
        wszyscy ludzmi jestesmy ale zeby tak na zimno i z wyrachowaniem brrr ciarki mnie
        przeszły
        • verdana Re: Bicie a klapsy 17.03.09, 19:26
          Dla mnie najbardziej przerazajace jest oswiadczenie "nigdy nie
          zostałem ukarany drugi raz za to samo". Oznacza bowiem, ze dziecko
          jest całkowicie sterroryzowane.
      • maja_sara Re: Bicie a klapsy 26.03.09, 21:23
        Ja pierniczę...sadysta z ciebie pierwsza klasa.
    • figrut Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 09:11
      Popieram Liwillę w tym wypadku. Być może jest to z mojej strony doskonałe
      rozumienie sytuacji, gdyż sama kiedyś się w takiej znalazłam. Bardzo jestem
      ciekawa Waszych reakcji co robicie, kiedy łapiecie swoje dziecko kilka metrów
      obok rozpędzonej ciężarówki z wapnem, kiedy to tłumaczenie po raz enty co może
      się stać przy wybieganiu na ulicę jest zupełnie przez dziecko ignorowane, a nie
      macie jednego dziecka pod opieką, tylko dwójkę. Bardzo łatwo się pisze co można
      zrobić, gorzej, jak staniecie oko w oko z taką sytuacją i dotyczy to Was samych,
      a nie anonima z forum.
      Ktoś tu nieźle naciąga pisząc "od klapsów do walenia głową w ścianę" (może sam
      ma taką traumę z dzieciństwa i teraz nie widzi innej możliwości, tylko działanie
      z rozpędu). Swoją drogą, jakie to dziwne, że w necie jest taki sprzeciw
      przeciwko klapsom, a w otoczeniu te klapsy są tak często spotykane. Może czas
      zacząć zauważać prawdziwe problemy, zamiast rozdrabniać się na klapsy. "Nie
      kocham cię, nie rozmawiaj ze mną, oddam cię do domu dziecka, jesteś gorszy
      (gorsza) od....., ty debilu, wredny smarkacz" - znacie ? Pewnie, że słyszeliście
      nie raz w piaskownicy, własnym domu, na klatce schodowej, w sklepie prawda ? To
      boli dużo bardziej niż klaps i pamięta się do końca życia.
      Kilka razy w życiu dostałam laczkiem na tyłek, dostałam też od mojej mamy w
      twarz nie raz i było to mniej bolesne fizycznie niż ten laczek na pośladkach,
      nie pamiętam ile razy byłe ciche dni i przekazywanie informacji przez "kuriera".
      Laczek, rękę na tyłku pamiętam jak przez mgłę i nie miały większego znaczenia.
      Uderzenie w twarz i ciche dni pamiętam doskonale, to była prawdziwa przemoc.
      • kasiak37 Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 10:32
        no i widzisz,znow sie sprawdza ze jak ktos byl bity w dziecinstwie bedzie jako
        dorosly rowniez bil swoje dzieci...
        Wspolczuje Ci ze tak myslisz jak napisalas.
        • figrut Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 10:43
          Nie masz mi czego współczuć i nie baw się w domorosłego psychologa. Nigdy nie
          uważałam, że moje dzieciństwo było złe i że zły wpływ na mnie wywarło. Idąc
          Twoim tokiem rozumowania sama powinnaś bić swoje dzieci, gdyż z pewnością
          również w Twojej rodzinie klapsów nie zabrakło. Pewnie dziadkowie,
          pradziadkowie, prapradziadkowie nie uważali klapsów za niedopuszczalne, a więc
          klapsy z pokolenia na pokolenie powinny i u Ciebie się pojawić na zasadzie -
          prababcia dawała klapsy babci, babcia mamie, mama Tobie.
          • kasiak37 Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 10:48
            musze Cie rozczarowacsmile.Nie bylam ani bita ani ponizanasmile
            A Tobie proponuje przeczytac zalinkowany wyzej artykul.
            • figrut Re: Bicie a klapsy 18.03.09, 10:52
              No widzisz, ale pewnie Twoja mama lub też babcia była, a więc według Twojego
              rozumowania Ty również powinnaś. Artykuł nijak ma się do rzeczywistości. Może
              czas dostrzec większe problemy dookoła. Te realne.
      • liwilla1 Re: figrut 18.03.09, 11:44
        ja to widzę tak: są dzieci, do których czasem nic innego nie dociera. mój syn
        wtedy właśnie taki był. wtedy niejednokrotnie w sytuacji ekstremalnej dostał w
        tyłek, oczywiście TYLKO wtedy, gdy wszelkie inne moje działania nie skutkowały.
        doszło nawet do tego, że bałam się z nim wychodzić na dwór w ogóle, i całymi
        dniami siedziałam w domu (na szczęście listopadowa aura i tak nie kusiła
        pogodą). W ciągu ostatnich trzech miesięcy (od urodzenia córki) wiele się jednak
        w synku zmieniło - mogę mu wszystko wytłumaczyć, namówić, czasem nawet
        przekonać. i słucha mnie. jasne, że czasem robi po swojemu, ale dla mnie ważne
        jest właśnie, że słucha, analizuje, czyli moje słowa nie spływają po nim jak po
        kaczce. Od wielu tygodni nie musiałam uciekać się do ostateczności i myślę, że
        ten etap już jest za nami i nigdy nie wróci.
        • asia.sthm Re: figrut 18.03.09, 12:55
          > ja to widzę tak: są dzieci, do których czasem nic innego nie
          > dociera.

          Sa dorosli, do ktorych podstawowa prawda nie dociera. I co z takimi
          zrobic? Na kolano i pasem.

          Liwillo, co innego jak zszokowanej lapaniem spod ciezarowki dziecka
          matce, reka sama skoczy do tylka, a co innego uwazanie klapsow za
          metode wychowawcza jesli wszystko inne zawiedzie. I stosowanie jej z
          przekonaniem, ze innego wyscia nie ma. Bzdura i dowod nieporadnosci
          doroslego.
          Co innego przyznanie sie do porazki, a co innego gloryfikowanie, czy
          nawet usprawiedliwianie bicia jego koniecznoscia.
          Wstyd!
          • liwilla1 Re: figrut 18.03.09, 13:23
            gloryfikowanie chyba powinno być NAWET, a nie usprawiedliwianie tongue_out zresztą ani
            jednego, ani drugiego nie uskuteczniam. klaps jest złym rozwiązaniem (o czym
            pisałam już powyżej), ale czasem innego wyjścia nie ma. i bynajmniej nie jest to
            usprawiedliwienie, bo nie czuję, że zrobiłam coś źle. w sytuacjach, których się
            znalazłam nie mogłam zrobić nic innego.
            Być może jestem nieporadna wychowawczo, a być może miałam charakterne dziecko, z
            którym nawet taka mądra osoba jak Ty nie dałaby sobie rady. Nie byłaś w mojej
            skórze, więc swoje górnolotne wyidealizowane podsumowania sobie po prostu daruj.
            • asia.sthm Re: figrut 18.03.09, 14:09
              > bo nie czuję, że zrobiłam coś źle. w sytuacjach, których się
              > znalazłam nie mogłam zrobić nic innego.

              Moglas! lecz nie potrafilas albo ci sie nie chcialo, albo tez nie
              mialas juz sily racjonalnie pomyslec i to rozumiem. Nie uwierze
              jednak, ze nie moglas.

              >... którym nawet taka mądra osoba jak Ty nie dałaby sobie rady. Nie
              > byłaś w mojej skórze, więc swoje górnolotne wyidealizowane
              > podsumowania sobie po prostu daruj

              Bylam w twojej skorze i dlatego pozwalam sobie sie madrzyc. Nie
              widze powodu dlaczego powinnam tylko cierpliwie czytac.
              • liwilla1 Re: figrut 18.03.09, 15:21
                > Bylam w twojej skorze i dlatego pozwalam sobie sie madrzyc. Nie
                > widze powodu dlaczego powinnam tylko cierpliwie czytac.

                Nie, nie byłaś w mojej skórze złociutka i nie uzurpuj sobie tak prawa do jedynej
                właściwej oceny zachowań innych, bo kiedyś - czego oczywiście nie życzę -
                jeszcze się na tym przejedziesz.

                > Moglas! lecz nie potrafilas albo ci sie nie chcialo, albo tez nie
                > mialas juz sily racjonalnie pomyslec i to rozumiem. Nie uwierze
                > jednak, ze nie moglas.

                A jasne, że mogłam smile Mogłam wezwać straż pożarną albo policję do
                rozhisteryzowanego, wyrywającego się dziecka, do którego nie docierało NIC, a
                które stanowiło poważne zagrożenie dla siebie i dla mnie (będącej w
                zaawansowanej ciąży). Pewnie, że doprowadzając do takiej sytuacji gdzieś
                popełniłam błąd (być może nie bezpośrednio przed zdarzeniem ale dużo, dużo
                wcześniej), ale gdy już się w takowej znalazłam, OSTATECZNIE wykorzystałam
                klapsa. Efekt był natychmiastowy, dziecko uspokoiło się prawie od razu, wtedy ja
                miałam okazję wytłumaczyć co i jak - o dziwo dotarło.
                I pisz co chcesz, pomstuj na mnie jeśli Ci to frajdę sprawia, wyzwij od
                nieodpowiedzialnych, okrutnych matek. Mi naprawdę nie zależy na Twojej opinii.
                • echtom Widzę, że Ty i Figrut macie poczucie realizmu 20.03.09, 23:26
                  bo jak czytam, jaką to straszliwą dożywotnią traumą jest dla dziecka klaps i że
                  niczym się nie różni od egzekucji kablem, to normalnie mnie skręca. Sama dałam
                  swoim w zamierzchłej przeszłości parę klapsów w sytuacjach ekstremalnych, kiedy
                  perswazja nie docierała, i dziś żadna tego nie pamięta. Zaraz mi tu jakiś
                  forumowy psycholog powie, że wyparły traumatyczne doświadczenia big_grin
                  PS. Znam historię traumy, która zakończyła się uzależnieniem nastolatka od
                  narkotyków, choć nikt na niego nigdy ręki nie podniósł. Rodzice tylko przez
                  kilkanaście lat nieustannie się kłócili, a burzliwy rozwód odreagowywali,
                  wyciągając przed nim wszystkie brudy swego małżeńskiego pożycia.
                • anja0123 Re: figrut 31.03.09, 14:54
                  Do liwilla i figrut: oczywiscie, ze klaps dziala. To zkuteczna i
                  natychmiastowa metoda.
                  Ale nie od dzis wiadomo, ze cel nie uswieca srodkow...
    • mama303 Re: Bicie a klapsy 20.03.09, 20:15
      xxx.16 napisała:

      >Mam prawo od wlasnego zdani
      > a ale ostatnio znjamoi kórzy maja 2dzieci uswiadamiali mnie ze zle
      mysle czasem
      > nalezy a nawet trzeba dac klasa dziecku bo innaczej sie
      wychowywac nie da.

      Da się chociaz to czasem trudne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka