Dodaj do ulubionych

Zbuntowany dwulatek na spacerze

03.05.09, 21:01
Nie wiem, czy ja w innym matriksie żyję, czy autorce artykułu coś się pozajączkowało.
Artykuł ma traktować o dwulatkach, tak? I w pierwszym akapicie rodzicom dwulatka autorka radzi rozstanie się z gondolowym wózkiem????? Nie wiem, być może zdarzają się dwulatki wożone w gondolowym wózku, podobnie jak widuję czasem wożone wózkiem zdrowo wyglądające czterolatki, coponiektóre jeszcze ze smoczkiem w buzi, ale bez przesady, z gondolą to się niemowlęta rozstają, jak tylko już dobrze siedzieć potrafią i nie ma obawy o ich kręgosłup.

Kawałek dalej można przeczytać o świetnej alternatywie dla wózka, jaką jest chusta. Zgoda, chusta jest świetną alternatywą dla wózka, ale dla niemowlęcia. Nie wiem, jak autorka wyobraża sobie noszenie w chuście ważącego kilkanaście kilogramów dwulatka, który w dodatku fakt skrępowania chustą zniesie bez protestów przez jakieś 2-3 minuty maksymalnie.

Dalej artyku przeczytałem już po łebkach bo jako ojciec takiego właśnie zbuntowanego dwulatka spodziewałem się zgodnie z zapowiedzą z pierwszej strony... no może nie cudownego remedium na jego fochy, ale przynajmniej rozsądnych porad, tymczasem zobaczyłem artykuł napisany albo przez kogoś, kto niespecjalnie wie, o czym pisze, albo na zamówienie i na odwal się poskładany z różnych dyżurnych notatek, niespecjalnie pasujących zawartością, ale nic to, termin oddania artykułu gonił, trzeba było oddać jak jest.

J.
Obserwuj wątek
    • kocie-wasy Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 03.05.09, 22:18
      Panie Jarku,
      podpisuję się pod Pana wypowiedzią czteroma kończynami wink
      Autorka artykułu chyba nie widziała nigdy dwulatka.

      Pozdrawiam serdecznie
      Mama dwulatka właśnie
    • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 04.05.09, 09:26
      Wszystko prawda, artykuł niespecjalnie życiowy, ale co do chusty
      akurat to się zgadzam - mój dwuipółlatek dynda w niej, ilekroć się
      zmęczy smile Dużo z nim podróżuję, chodzimy po górach, jeździmy pod
      namiot itp., pokonuje na własnych nóżkach naprawdę podziwu godne
      dystanse, ale jak czuje się zmęczony, to sam prosi o chustę - nie
      tylko nie protestuje, ale cieszy się nią, tuli do mnie i długo tak
      wysiedzi /tak długo, jak mój kręgosłup wytrzyma wink/. Noszę go w
      kółkowej - na biodrze, dla mnie jest to, owszem, spore obciążenie,
      ale trudno w podróż czy na szlak zabierac wózek, a jak jestem sama,
      musze mieć plecak z rzeczami, więc nosidło turystyczne na plecy /w
      którym podróżował zanim chodził na własnych nogach/ - odpada.
      Wcześniej, kiedy Jaś jeszcze nie chodził i musiałam nosić go całe
      dnie na wycieczkach, podróżował w nosidle na plecach, ale wtedy
      byłam uzależniona od towarzystwa - na kilka dni ze śpiworem
      niepodobna spakować się do komory nosidełka, duży plecak daje
      nieograniczone możliwości i nawet na 2 tygodnie ruszam z Młodym na
      włóczęgę po Polsce we dwoje smile No i w chuście jest tak fajnie
      wtulony, można łatwo rozmawiać, szeptać bajkę do uszka...
      A poza tym nigdy nie mamy problemu z kierunkiem marszu. Nie wiem,
      dlaczego autorzy takich artykułów tak demonizują dwulatki - fakt, to
      wiek niezależności i trzeba poćwiczyć swoje umiejętności
      negocjacji wink ale przeciez dogadac się można w każdej sprawie.
      • uullaa Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 14:29
        Pani Tusiu-mamo-jasia, a wolno spytać ile aktualnie waży Pani
        dwulatek? Przyznam, że nie wyobrażam sobie niesienia dziecka
        kilometrami. Moje ma teraz rok, 13 kg, i powiem, że "wysiadam" po 10
        minutach dźwigania. Pozdrawiam.
        • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 17:55
          14,5 mniej wiecej. Na rękach wymiękam już po kilku minutach w
          chuście da się kilometrami, nawet mając spory plecak.
          • uullaa Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 14:47
            No to pogratulować zdrowego kręgosłupa. Ale niech mi Pani uwierzy -
            osoby, które tak zachwalają chusty nie są w stanie sobie wyobrazić,
            że wielu kobietom to nie mamine rączki omdlewają od dźwigania
            dziecka ale właśnie kręgosłup składa się w harmonijkę. A na ten
            problem nawet abrakadabra nie pomoże, nie mówiąc o chuście.
      • agazuchwa Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 07:18
        z tym dogadaniem to chyba zależy od 2 latka, myśmy przerabiali taki
        czas (ok 3 -4 miesiące) że momentami nie szło się dogadać...a w
        temacie husty to super rozwiązanie dla 2 latka który zaczynał jako
        male dziecko ale takiego który w życiu w huście nie wisiał jakos
        sobie w niej nie wyobrażam
    • kretek_bladzi Zbuntowany dwulatek na spacerze 04.05.09, 10:48
      Ja sie nie dziwie, ze z dwulatkiem na spacerze ludzie maja prolemy, skoro wozą
      je w wózkach. Dwulatek, to już piechur pełną gębą i mu się w wózku najnormalniej
      nudzi. Kto wozi dwulatki w gondolach? Ludzie....
      • mamasama76 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 12:13
        Artykul rzeczywiscie chaotyczny i nie wiadomo o co chodzi.
        Najbardziej jednak zaciekawil mnie wpis pani ktora swojego 2,5
        letniego synka nosi w chuscie i uwaza to za normalne. Usmialam sie
        bo pomyslalam ze jak dobrze pojdzie to moze ponosi go w tej chuscie
        do 18 stki? tongue_out
        • ktosiowa.waw Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 14:26
          mamasama76 napisała:

          > Artykul rzeczywiscie chaotyczny i nie wiadomo o co chodzi.
          > Najbardziej jednak zaciekawil mnie wpis pani ktora swojego 2,5
          > letniego synka nosi w chuscie i uwaza to za normalne. Usmialam sie
          > bo pomyslalam ze jak dobrze pojdzie to moze ponosi go w tej chuscie
          > do 18 stki? tongue_out


          Być może taka mama przypomina Pudziana.
          Jestem silną kobitą,zdecydowanie silniejszą niż przeciętna przedstawicielka płci
          pięknej, potrafię sporo udźwignąć, żadne przemeblowanie mi nie straszne, ale w
          trosce o swój kręgosłup nie nosiłabym 2 latka w chuście. To jakiś absurd...

          Pomijam tą gondolę, bo szanownej autorce chyba się źle wkleiło.
          Aż wstyd, że powstają takie artykuły na odwal się.
          • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 18:24

            > trosce o swój kręgosłup nie nosiłabym 2 latka w chuście. To jakiś
            absurd...

            hmm, ktos tu chyba niedokladnie czyta. ten dwulatek do 10km
            maszeruje. ale jak na calodniowej wycieczce sie w koncu zmeczy, to
            co mam zrobic? na rękach nosić? zbyt szybko ferujecie wyroki, laski
            i zbyt nieuważnie czytacie. sprobujcie najpierw popodróżować same z
            dzieckiem i plecakiem w terenie co bardziej wymagającym, a potem
            dywagujcie o noszeniu do 18ki.
            • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 18:27
              PS.Znam mamy, ktore 3- i 4-latki nadal okazyjnie noszą w chustach,
              to wciąż małe dzieci, ktore na dłuzszej wędrówce mają prawo się
              zmęczyć. podobnie jak ja mamy te traktują chustę jako wyjście
              awaryjne na zmęczone nóżki, wygodniejsze znacznie niż wózek, z
              którym w wiele miejsc się nie wejdzie. chyba mało wiecie o temacie -
              zarówno chustowym jak i turystycznym, skoro piszecie takie rzeczy.
              • mamasama76 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 18:37
                Absolutnie nikogo nie osadzam, traktuje ten wpis jako ciekawostke po
                prostu. My na dalekie trasy bierzemy jednak wozeczek, leciutka
                parasolke a jak sa miejsca gdzie nie mozna wjechac a maluch jest
                akurat zmeczony co zdarza sie rzadko gdyz wybierajac sie na
                wycieczke zawsze biore pod uwage to ze moj 2 letni synek moze sie
                zmeczyc... od noszenia mamy tate i nie potrzebna nam chusta smile
                • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 10:36
                  mamasama76 napisała:

                  > My na dalekie trasy bierzemy jednak wozeczek

                  my już nawet nie mamy wózka, po prostu stał od wieków nieużywany.

                  > od noszenia mamy tate

                  no to macie szczęście...
                • tala5 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 14.05.09, 11:41
                  Witaj, ja w sprawie tego wózeczka smile Nie wszędzie jest z nim
                  wygodnie więc kiedy wybierzemy się na spacer po plaży (jedziemy za
                  tydzień) to córeczka (1,5) będzie tuptać sama a kiedy się zmęczy
                  wezmę ją w chustę na plecy jak do plecaczka smile. To naprawdę extra
                  rozwiązanie i mam nadzieję, że za rok również da się zamotać w
                  chustę kiedy po długim plażowym marszu będzie zmęczona.
                  A co do taty to wolę żeby mąż nosił te ciężkie, niewygodne rzeczy,
                  ewentualnie na barana starszego synasmile niż mój mały, słodki ciężar.
              • grazynanowa Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 21:52
                tusia-mama-jasia napisała:

                > PS.Znam mamy, ktore 3- i 4-latki nadal okazyjnie noszą w chustach,
                > to wciąż małe dzieci, ktore na dłuzszej wędrówce mają prawo się
                > zmęczyć. podobnie jak ja mamy te traktują chustę jako wyjście
                > awaryjne na zmęczone nóżki

                Uwazam ,ze to przesada nosic w chuscie 3-4 latka i wymaga niezlej
                kondycji smile

              • agwa1 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 06.05.09, 23:02
                Ja jestem właśnie po wyjeździe w no może nie w wysokie góry ale skały z 2 i 4
                letnimi dziećmi. I jakoś nie wyobrażam sobie chusty z 14 i 20 kilogramami na
                sobie i na tacie plus do tego plecaki ze sprzętem. Po prostu staram się
                dopasować nasze wypady do możliwości nie tylko naszych ale też dzieci, i nie
                tylko fizycznych.
                Poza tym przejście przez 2 latka 10 km to faktycznie wyczyn i desperacja, tylko
                dla kogo.
                • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 10:44
                  Ani wyczyn, ani desperacja. A może i wyczyn, ale desperacji nie
                  stwierdzam. Podróżujemy dla przyjemności - nie tylko mojej. Nie
                  wiem, skąd w ludziach to przekonanie, że realizowanie turystyki z
                  dzieckiem to spełnianie wyłącznie zachcianek rodziców, bo dla
                  dziecka atrakcyjne jest tylko samochodem albo po deptaku. Z naszych
                  doświadczen wynika, że jest wrecz odwrotnie.
                  Mój synek budzi się rano z radosnym pytaniem "to gdzie dzisiaj
                  pojedziemy?" wink
                  Albo tańcuje po pokoju przynaglając mnie, że on już dziś chce jechać
                  w góry, do Chatki. Wspomina te eskapady, cieszą go autentycznie,
                  jest wrażliwy na świat i taki marsz całodzienny oczywiście w tempie
                  i z ciekawostkami dostosowanymi do niego to jego normalny sposob na
                  spędzanie wakacji, weekendu. A na zajęciach dla maluchów panie
                  nadziwić się nie mogą jego wiedzą o świecie, o przyrodzie - mnie to
                  nie dziwi, jego świat już znacznie wykracza poza piaskownicę przed
                  domem /co oczywiście nie zmienia faktu, że i w piaskonicy w tym
                  sezonie bywamy więcej niż regularnie wink/.
                  • aally Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 11:45
                    Gratuluję Tusiu, zarówno sposobów na wychowywanie dziecka jak i umiejętności
                    prowadzenia dyskusji (bez ocen i obrażania).
                    Pozdrawiam serdecznie,
                    a.
                    • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 14:01
                      Dziękuję, czym zasłużyłam? smile
                      Ten sposób wychowywania dziecka marzył mi się na długo przed
                      narodzinami synka, to proste - jak się ma pasję, to nic /prócz
                      utraty zdrowia/ nie może przeszkodzić w jej realizowaniu smile Bez
                      moich gór, podróży, wieczorów przy gitarze, odkrywania
                      nowych "końców świata" życie wydawałoby mi się strasznie bezbarwne.
                      A poza tym autentyczną pasją łatwo się zaraża, zwłaszcza własne
                      dziecko smile Zresztą nawet te miejsca dobrze znane, zakątki gór
                      przedeptane wielokrotnie jawią się zupełnie inaczej w towarzystwie
                      małego ludzika o oczach wciąż błyszczących ciekawością. Sama
                      wszystko odkrywam na nowo smile
                      • anja0123 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 15:28
                        Tusia, nie przejmuj sie, mamy i tatusiowie, ktorzy sie Tobie dziwia
                        po prostu chyba w inny sposob spedzaja urlopy. My rowniez uprawiamy
                        dlugie, piesze wycieczki. I nie znam dwulatka, ktory wytrzymalby 3
                        godziny chodzenia po gorach, ani wozka, ktory by sie do tego
                        nadawal. Dlatego nasze dziecko tez czesto podczas takich wycieczek
                        nosimy na plecach. Wprawdzie nie w chuscie, ale w specjalanym
                        nosidle sportowym (wszystkim zdiwionym polecam wizyte w najblizszym
                        sklepie sportowym, gdzie takie nosidla sa najzwyczajniej w swiecie
                        do kupienia). Ale prawda jest taka, ze do tego potrzeba sily - ja
                        nie daje rady, nosi zawsze maz, mimo, ze synek nasz malutki raczej
                        jest smile

                        A jesli chodzi o niegrzecznego dwulatka na 'zwyczajnym' spacerze, to
                        ja wlasnie nie rozumiem tego, ze rodzice tak szybko rezygnuja z
                        wozka. Niby w imie czego utrudniac sobie zycie???? Moj dwulatek
                        uwielbia chodzic sam i zazwyczaj sam idzie, ale wozek i tak biore
                        zawsze na spacer. Wkladam go do wozka jak a. sie zmeczy lub b. nagle
                        postanawia miec zdanie odmienne od mojego. W obliczu histerii, sceny
                        buntu itp po prostu wsazdam go do wozka, przypinam pasami i po
                        sprawie. Niby po co mam sie meczyc, wole to, niz ciagnac go
                        opierajacego sie za reke po chodniku (co niestety czasem ze zgroza
                        obserwuje) tudziez ganiac za nim po supermarkecie, albo niesc go
                        przez kilometr na rekach.
                        • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 20:15
                          Tak, tak, mój Jasiek też podróżował w nosidle dopóki nie zaczął sam
                          chodzić - nosidło było rewelka, tylko miało jedno ograniczenie - na
                          więcej niż 2 dni nie sposób spakowac się do niego, jeśli nie ma
                          drugiej osoby z plecakiem na manele. A już spiwór nie wejdzie do
                          komory nosidła żadną miarą. Kiedy tylko więc Junior wykazał
                          zainteresowanie wędrówką /a pierwszą półtoragodzinną łatwą trasę
                          przedeptał na własne życzenie dokładnie w wieku 19 miesięcy/,
                          stopniowo wycofałam się z nosidła. Teraz mam wielki plecak na
                          grzbiecie i ruszam z nim sama w Polskę nawet na 3 tygodnie, a
                          maleńka chusta w klapie plecaka czeka na ew. awarię smile
                  • mariefurie Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 14:06
                    tusia-mama-jasia napisała:

                    > Mój synek budzi się rano z radosnym pytaniem "to gdzie dzisiaj
                    > pojedziemy?" wink
                    > Albo tańcuje po pokoju przynaglając mnie, że on już dziś chce jechać w góry, do Chatki.

                    Z tą chatką to mi się przypomniało smile

                    Pochechalismy kiedyś do Szczyrku, jak młody miał cos ok 3-4 lata.
                    stara chałupa (wejście z dołu - ok 800 m), z bali, z 1878 roku. Sławojka, w piecu trzeba palić. Słowem - dzicz i odludzie. Chałupa istnieje tylko dzieki temu, ze w pobliżu był strumyk, skąd się czerpało wode. Na tej, choć stosunkowo niewielkiej wysokości, oznacza to tyle, ze - brak wody - brak życia.
                    Dziecko bylo zachwycone. Mało że samo weszło na tę wysokość (a łatwo nawet nam dorosłym nie było, no bo plecaki itp), to np w sławojce potrafił siedzieć dłuższe chwile, nawet siku chodził tam robic, bo dla niego , miejskiego dziecka, to było coś niesamowitego!
                    pamiętam siedzimy w chałupie (młody na dworze), nagle - dziki przerażający wrzask dziecka. My - biegiem na zewnątrz aby zobaczyć (pełne przerażenie pamiętam, bo sam dom stoi na wzniesieniu, a w dół - przepaść pod kątem mniej więcej 30-40 stopni, więc jakby spadł - to śmierć na miejscu albo kalectwo). Więc lecimy ratować wink, a się okazało ze nasze dziecię po drodze do sławojki posliznęło się i wpadło w ten przerażająco zimny górski strumień. Patrzymy - a toto siedzi w strumieniu i się drze w niebogłosy smile)
                    zaś zasmakował mrożącej wody smile...i te buciki gumowe pełne zimnej wody....

                    ps. a tekst artukułu samego mocno naciągany, papka słowna.
                    Ale dziennikarze też muszą z czegoś zyć wink
            • aduerin Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 17.05.09, 20:06
              > sprobujcie najpierw popodróżować same z
              > dzieckiem i plecakiem w terenie co bardziej wymagającym, a potem
              > dywagujcie o noszeniu do 18ki.

              a kto Ci kaze samej podrozowac z dzieckiem po terenie wymagajacym??
              Wlasnie w trosce o kregoslup tego nie robimy i uwazamy za absurd
        • ilonka45 Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 15:00
          Wyjatkowo zlosliwy wpis, ja tez mojego syna zabieralam wszedzie i
          wlasnie w noszalce, nie rozumiem krytyki typu: usmialam sie, mamy
          tate do noszenia itp.... I co z tego??? Wszystko zalezy od kondycjii
          fizycznej i upodoban. Pani ta uwilbia turystyke i wpaja swoje
          upodobania dziecku, na pewno zdrowsze niz wozeni dziecka samochodem.
          • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 07.05.09, 20:18
            Oj, tak, samochodu to oboje nie znosimy szczerze wink
          • ktosiowa.waw Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 16.05.09, 21:01
            Nie wiem do kogo odnosi się "złośliwy wpis".

            Doprawdy podziwiam Tusię, skoro jest taką wytrwała podróżniczką, to pewnie ma
            zdrowe i zahartowane plecy, poza tym prowadzi wyjątkowy tryb życia, podziwiam
            pasję podróży smile Ale to wyjątkowa sytuacja, skoro chce podróżować z maluchem, to
            też musiała znaleźć na to sposób i "jedyne słuszne wyjście" - coś za coś.
            Moje zdziwienie wynikało raczej z nieznajomości trybu noszenia dziecięcia przez
            Tusię, nadal uważam za absurdalne noszenie dziecka w warunkach miejskich, jeśli
            jest taki duży i może sobie połazić na własnych nogach.
            • tusia-mama-jasia Re: Zbuntowany dwulatek na spacerze 17.05.09, 22:38
              > zdrowe i zahartowane plecy,

              ooj, nie... kregoslup mam zdecydowanie niezdrowy z racji zawodu
              poniekad, a po czesci obciazen rodzinnych. ale bez pasji zyc nie
              umiem, ruch kregoslupowi sluzy smile a noszenie jak wspominalam teraz
              to juz tylko sporadycznie.

              > Moje zdziwienie wynikało raczej z nieznajomości trybu noszenia
              dziecięcia przez
              > Tusię, nadal uważam za absurdalne noszenie dziecka w warunkach
              miejskich, jeśli
              > jest taki duży i może sobie połazić na własnych nogach.

              Absolutnie sie zgadzam. Zdumiewaja mnie takie "duze dzieci" - o
              ktorych wiem, ze sa zdrowe, rzecz jasna - jezdzace w wozkach itp.
              codziennie, zawsze, nawet na pobliski plac zabaw. Dwulatek juz
              naprawde wiele moze pokonac na nozkach - i miec z tego frajde!
    • naomi19 Zbuntowany dwulatek na spacerze 09.05.09, 18:23
      Ale nieżyciowy artykuł, żadnej sensownej rady. Autor chyba nie
      posiada dzieci, a jedynie podręcznikową, nieżyciową wiedzę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka