nie pomagają, ani prośby, ani groźby

Kolejna dwója z kartkówki, Pani proponuje synowi poprawę, więc ja proponuję
żeby się pouczył, poszedł i spróbował poprawić....i wychodzę z pokoju.
Na co on rozkłada się z miną nieszczęśnika na kanapie.
Wchodzę do pokoju, a syn leży..., pytam
-czemu się nie uczysz? /wiem, idiotyczne pytanie/
a on
-"a po co?"
więc tłumaczę,że warto...że to...., że śmo....
Konsekwencją naszej rozmowy jest to,że ja jestem zła, a syn jak leżał tak leży...
Więc mowię,że ponieważ na niczym / poza kilkoma gadżetami i komputerem/ mu nie
zależy zabieram telefon, mp3 i psp?
Ale, czy mam prawo go tak ukarać? może niech się nie uczy...ale z drugiej
strony, dziś nie zależy na poprawieniu dwojki, a w przyszłym roku nie będzie
mu zależało na poprawieniu jedynki

Nie wiem doradźcie coś proszę
p.s.
dodam,że syn ma lat 15