Dodaj do ulubionych

krytyka = histeria

09.07.09, 17:43
Dziecko mojej kuzynki strasznie histerycznie reaguje na krytykę. Ale tu nie
chodzi nawet o krytykę w złej wierze.
Na przykład podczas zabawy. Tata mówi do dziecka zdanie:
"zobacz, troszkę krzywo zbudowałeś ten domek. Pomogę Ci go wyprostować" A
dziecko od razu płacz, krzyk, spazmy i biegnie na skargę do mamy, płacząc mówi:
"mamo, źle wybudowałem domek"

Nawet podczas rozwiązywania zadań. Gdy jakieś wykona źle i zwróci się mu uwagę
dziecko wpada w płacz i biegnie do rodzica na skargę.
Tak jest zawsze. Rodzice nie krytykują go ze złością czy gniewem. Po prostu
chcą mu tylko napomnieć, że coś jest źle i wymaga poprawy.
Ale dziecko na każdą krytykę reaguje płaczem i skargą.
Chciałabym im jakoś pomóc. Ale nie wiem jak. Może to z czasem samo minie?
Bo jeśli nie, to jak pójdzie do szkoły, to może być problem. Przecież tam
krytyczne uwagi z usta nauczyciela padają często chociażby:
-jesteś za głośno
-nie kręć się na krześle
-posprzątaj swoje biurko
Obserwuj wątek
    • verdana Re: krytyka = histeria 09.07.09, 18:47
      Sądzac z podanego przykladu (co oczywiscie nie musi być zgodne z
      rzeczywistoscia) dziecko jest krytykowane za byle co. Dlaczego tata
      musi skrytykowac wybudowany własnoręcznie przez dziecko domek? I co
      gorsza od razu chce go naprawiać, co gorsza dając dziecku do
      zrozumienia, ze dopiero jak on sie do tego weźmie, to domek będzie
      OK? Wcale się nie dziwie dziecku, ze jest zmartwione i nie wierzy w
      swoje mozliwosci.
      Krytyka bez złosci i bez gniewu jest moim zdaniem najbardziej
      niszczącą krytyka, jaka tylko być moze (wiem, wiem, teorie
      psychologiczne sa inne). jak mąż powie nam w gniewie "mam dosyć
      twoich humorów!" - to możemy sie wściec, a jutro o wszystkim
      zapomnimy. Jesli nam powie to życzliwie, z troską, bowiem uznaje ze
      wymagamy poprawy, prawdopodobnie będziemy zdruzgotane.
      Zaczęłabym od zaprzestania krytykowania dziecka za glupstwa, a
      problem sam się rozwiąże.
      • kasiak37 Re: krytyka = histeria 09.07.09, 22:08
        zgadzam sie z Verdana i reszta pan.
    • efidorek Re: krytyka = histeria 09.07.09, 20:58
      zgadzam się, że problem może leżeć w zbyt częstym krytykowaniu
      dziecka. Nie wiem, w jakim wieku jest ten dzieciak, ale na pewnym
      etapie jest normą, ze dzieci niezbyt jeszcze sprawne manualnie pewne
      rzeczy robią niedoskonale, nie ma potrzeby tego wytykać i poprawiać
      za każdym razem, dziecko doskonale zdaje sobie sprawę, ze nie
      potrafi wielu rzeczy i samo się tym frustruje, po co tą frustrację
      pogłębiać. Dzieciak najwidoczniej jest bardzo wrażliwy, pewnie
      chciałby być chwalony i wspierany. Moim zdaniem słowa "pomogę ci go
      wyprostować" powinny paść w sytuacji, kiedy rodzić widzi, ze dziecko
      nie radzi sobie z budową domku i jest z tego powodu zdenerwowane,
      wtedy oferowanie się z pomocą ma sens. Może chłopiec był zadowolony
      ze swojego dzieła, a słowa taty są wtedy obierane nie jako zachęta
      do poprawy, ale jako zwykłe krytykanctwo, nawet jeśli intencją
      rodzica było coś innego.
      • efidorek Re: krytyka = histeria 09.07.09, 21:00
        acha i może zamiast pchania się z pomocą, lepiej zachęcać dzieciaka
        by spróbował zrobić coś jeszcze raz, ale to też w sytuacji, gdy on
        sam jest niezadowolony z tego, co zrobił
        • krwawakornelia a poco w ogole krytykowac? 09.07.09, 21:33
          Przeciez we wszystkim co dzieci robia jest cos pozytywnego. Dlaczego
          nie zwracac wlasnie na takie rzeczy uwagi?
          • pam_71 Re: a poco w ogole krytykowac? 10.07.09, 10:11
            Przychodzi jednak taki moment, że zwarócić uwagę/poprawić trzeba. Moja Młoda tak
            ma ... przy czytaniu wink Zwykle zgaduje końcówki ... no i poprawić trzeba.
            Ciekawe, że płacze z tego powodu częściej zdarzają się z Tatą wink No ale z Tata
            czyta ostatnio częściej wink Ale to jest nasza Mała-niezadowolona (przegrywać tez
            nie lubi) ... za to mój mąż lubi postawić na swoim .. no i konflikt gotowy wink
            Pozdr
            Pam
    • chommiczka Re: krytyka = histeria 09.07.09, 22:59
      Dobra, może i ojciec nie powinien krytykować gdy dziecko się swobodnie bawi.
      Ale przecież czasami trzeba zwrócić dziecku uwagę, że jest za głośno, że
      niepoprawnie się zachowuje, że się pobrudziło i coś trzeba wyprać. Nie mam
      dzieci, ale wydaje mi się, że takie komunikaty są na porządku dziennym.
      Chyba nie jest możliwe ich unikać. A w szkole to już tym bardziej.
      Przecież nauczycielka mająca pod opieką w klasie 20-30 uczniów, nie jest w
      stanie dogłębnie dowiedzieć się, które dziecko jest wrażliwe, które mniej, które
      bardziej.
      Jeśli dzieci w klasie są głośno, to trzeba je uciszyć. A jeśli dziecko wtedy się
      rozpłacze i wpadnie w histerię bo odbierze to jako personalną krytykę?
      • verdana Re: krytyka = histeria 09.07.09, 23:21
        Oczywiscie, ze są. Ale jesli tych komunikatow jest za duzo, a
        szczególnie wtedy, gdy krytykuje się dziecko, ktore nie zrobilo nic
        zlego, tylko nie jest doskonałe (patrz krzywy domek), to moze
        skonczyć się wlasnie histerią. Bo stałe poprawianie powoduje, ze
        dziecko czuje się niepewnie - co by nie zrobilo, nie jest
        dostatecznie dobre. Zwrócenie uwagi nie musi oznaczać od razu
        krytykowania dziecka, moze być wyrazone w formie prosby lub
        polecenia. Zamiast mowic "jestes za głosno" wystarczy poprosić , aby
        bawilo się o ton ciszej, bo nie słyszę radia. Zamiast stale
        mówic "nie mowi się daj!"", można powiedziec "powiedz proszę" - niby
        to samo, a krytyki brak.
        Dziecko, ktore sie zabrudzilo nie musi zostać skrytykowane -
        wystarczy poprosić, aby się przebrało, a czasem i to nie..
        Zwracanie uwagi i krytyke trzeba zachowac na rzadkie, wazne
        sytuacje.
      • krwawakornelia widzisz,? widac ze nie masz dzieci 10.07.09, 00:14
        poco mowic dziecku ze sie pobrudzilo?
        Nie mozesz poprosic, zeby wrzucilo ubranie do pralki?

        poco mowic ze jest za glosno, jezeli mozna je poprosic, aby bylo
        ciszej?

    • chommiczka Re: krytyka = histeria 10.07.09, 01:02
      Macie rację. Można unikać takich komunikatów.
      Ale same wiecie (a może nie) jak jest.
      Przecież czasami rodzic nie zawsze zastanawia się nad tym co powie.
      Czasami szukając drogi na skróty rodzic ze zdenerowaniem powie: "nie krzycz",
      "nie płacz", "przestań się tak głośno bawić". Każdy czasem najpierw powie, a
      później pomyśli.
      A ponadto dziecko o którym mówimy naprawdę histerycznie reaguje na rzeczy dla
      mnie normalne i na porządku dziennym.
      Jeśli mama powie: "nie baw się tak głośno bo nie mogę słuchać radia", to ono
      wtedy leci na skargę do taty i z płaczem mówi: "Tato, a mama przeze mnie nie
      moża słuchać radia" - i szloch.
      Jeśli mama powie: "Proszę idź pobaw się przez chwilę sam, bo przeszkadzasz mi w
      gotowaniu/praniu/sprzątaniu" to jest taka sama reakcja: "Tato, a mama przeze
      mnie nie może prać" i szloch.
      • mondovi Re: krytyka = histeria 10.07.09, 09:54
        to są wszystko komunikaty negatywne, "obwiniające": bo nie moge przez ciebie
        słuchać radia, "bo mi przeszkadzasz". dziecko czuje się odepchnięte i płacze,
        nic dziwnego. mozna powiedzieć: za chwilę razem się pobawimy, muszę tylko
        wstawić pranie.
      • morekac Re: krytyka = histeria 10.07.09, 11:13
        Może ten typ tak po prostu ma, a jest to jeszcze wzmacniane przez rodziców
        poprawiających wszystko, co dziecko zrobi. W obu tuch przypadkach dziecko
        odbiera komunikat "Przeszkadzasz mi, jesteś winny temu, że nie mogę czegoś
        zrobić".
        Przecież można powiedzieć: Pobaw się trochę ciszej, bo chcę posłuchac radia.
        Z czym wtedy dziecko poleci do taty? "Tato, a mama chce słuchać radia
        i ....nic" - masz jakieś pomysły, jak to rozwinąć w negatywnym kierunku?.
        I można powiedzieć "Pobaw się przez chwilę sam, bo ja muszę coś zrobić" - to z
        czym dziecko poleci do taty "Tata, a mama musi coś zrobić (przez mnie?)" -
        ćwiczenie jak wyżej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka