Dodaj do ulubionych

Nastoletnie problemy

04.09.09, 20:45
Mój syn 17 lat popala trawkę, mam pewność zrobił test. Zgodził się na
niego bez najmniejszego kłopotu, no i wyszło szydło z worka. Co gorsze
syn uznał że nie ma z czego mi się tłumaczyć bo to jego życie. Wraca
późno do domu, przez wakacje sporo pił, a na moje uwagi często padają
słowa typu "spier..." nie wiem co mam robić. Syna wychowuje sama.
Obserwuj wątek
    • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 04.09.09, 21:34
      Skorzystaj z porad psychologa, syn teraz będzie szukał swojego dna.
      Jest na rozdrożu, nie ma wsparcia mężczyzny, wzorców postępowania.
      Proponuję Ci wyciszyć się i zaakceptować to, że to prawie młody
      mężczyzna. Jeżeli znany jest Ci jakiś męski autorytet, który syn
      uznaje, to zwróć się o pomoc i poradę, wyrażenie jego opinii
      (najpierw powiedz co Cię trapi), ale nie staraj się, aby ten
      mężczyzna był Twoją tubą. Syn jest wulgarny, bo odczuwa Twoja
      kontrolę i bezradność. Sam też ma poczucie braku sensu i realizmu.
      Musi znaleźć swoją drogę, pozostaje Ci zdystansowanie się od jego
      życia w sensie zaniechania kontroli z przejściem na pozycję wsparcia
      i łagodzenia. Czy on ma świadomość, ze jest treścią Twojego życia i
      potrzebujesz jego oparcia ? Gdyby miał pełną, przyswojona świadomość
      w tym zakresie nie traktowałby Cię tak. Ale nie graj na uczuciach.
      Wyzwól się z tego. Czeka Cię dużo wolnego czasu, albo samotność. To
      kwestia sensownego wypełnienia.
      Pozdrawiam.
      • arspen Od małego miał co chciał, teraz się odwdzięcza 07.09.09, 15:36
        Tzw. bezstresowe wychowanie...
        • cynamonowa.panna Re: Od małego miał co chciał, teraz się odwdzięcz 08.09.09, 01:06
          A SKĄD Ty to wiesz???
          Wkurza mnie takie wymądrzanie się, nie znasz sytuacji, ale juz
          przykopujesz komuś, nadymasz się i oceniasz - jak to łatwo się
          dowartościować...
    • marzeka1 Re: Nastoletnie problemy 04.09.09, 22:18
      A skąd ma kasę na trawkę? na alkohol?
    • demonii.larua Re: Nastoletnie problemy 05.09.09, 07:40
      Skoro on uważa, że to jego życie to może niech sam zacznie się finansować? Niech
      sam sobie pierze, niech sam sobie gotuje... niech zapomni o jakiejkolwiek kasie
      od Ciebie.
      Zgłoś się po pomoc do psychologa szkolnego, jeśli syn łaskawie jeszcze chodzi do
      szkoły. Przypomnij mu, że owszem Ty masz obowiązek nim się zająć - ustawowy
      obowiązek, ale w ramach tej samej ustawy on ma obowiązek posłuszeństwa wobec
      Ciebie. Może zrzednie mu mina nieco jak dostanie kuratora. Nastolatek może się
      zagubić, może eksperymentować, ale wg mnie na odzywki typu "spie...j" należy
      wyciągnąć "działa większego kalibru". Poszukaj pomocy w szkole (wychowawca),
      może w poradni pedagogiczno-psychologicznej.
      • celsus77 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 12:41
        Zrób coś, bo jak nie to potem będziesz miała tak:
        www.youtube.com/watch?v=50R_6zl8mbo
      • theorema z pamietnika nastolatki 07.09.09, 19:43
        "dziś mama nazwała mnie ścierwem, bo za długo się myłam" - cytat autentyk z
        mojego pamiętnika. W moim domu pomimo miłości, którą można wyczytać z faktów,
        nie czuło się jej na co dzień. Ile razy się zwróciłam z jakimś problemem
        słyszałam "a bo to trzeba było...", albo wmawiali mi, że sama sobie jestem winna
        itd,itp. Zero wsparcia.
        Nie, ja nie ćpałam, nie piłam, ale były momenty, kiedy przy życiu trzymała mnie
        jedynie świadomość, że jak już nie będę miała siły żyć, wiem, jak skutecznie
        popełnić samobójstwo.
        A teksty typu sp...laj, były na porządku dziennym. Były pokazem siły, że nawet
        jak tatuś ugania się za mną z nożem po mieszkaniu to i tak mam go w d..., bo mi
        na życiu nie zależy i "o, proszę, jak chce, niech mnie zadźga".
        A gdyby mnie wystawili za drzwi - co z tego, z tamtą hardością nie prosiłabym,
        żeby dali zostać, poszłabym w cholerę, to samo zresztą zrobił mój ojciec i
        jeszcze kartkę zostawił, coby go nie szukać.
        Dałabym sobie radę, pewnie zostałabym prostytutką...
        Wnioski? Spytaj syna, ale tak przyjaźnie, co mu tak doskwiera w życiu, że musi
        pić i ćpać. Może po prostu szuka akceptacji w grupie rówieśniczej, a że ma
        taką...wlazł między wrony i kracze... a może czuje się sam na świecie?
        ale wszelkie mieszanie do tego instytucji typu policja, kurator- syn Ci tego
        nigdy nie wybaczy, zostaniesz sama.
        I ja też nigdy nie wezwałabym policji na swojego ojca - bo już nigdy bym go nie
        odzyskała. A tak, po kilkunastu latach zestarzał się, trochę złagodniał i nie
        mam na sumieniu jego degeneracji, która na sto procent byłaby faktem, gdyby go
        odciąć od mamy, domu, całego życia.
        Kasy, jak nie dasz - to ukradnie. To on musi przestać chcieć to robić. Trochę
        niebezpieczne, ale skuteczne jest posadzenie młodego i zachęta "no to pij,
        jeszcze, jeszcze", będzie rzygał - "pij dalej. A teraz pal, no, dalej następna
        paczka". Mojego kumpla tak rodzice palenia papierosów oduczyli - był zielony i
        rzygał, płakał, ale ojciec kazał - jeszcze te trzy! Tylko do tego jakiś facet by
        się przydał, no i może umrzeć, więc numer pogotowia warto mieć pod ręką.
        • jibik Re: z pamietnika nastolatki 08.09.09, 00:51
          theorema napisała:
          > Kasy, jak nie dasz - to ukradnie. To on musi przestać chcieć to robić. Trochę
          > niebezpieczne, ale skuteczne jest posadzenie młodego i zachęta "no to pij,
          > jeszcze, jeszcze", będzie rzygał - "pij dalej.

          A mlodzian na to: sp...j.
          Masz jeszcze jakies madre rady?
          • alfalfa Re: z pamietnika nastolatki 08.09.09, 01:57
            jibik napisał:

            > theorema napisała:
            > > Kasy, jak nie dasz - to ukradnie. To on musi przestać chcieć to
            robić. Tr
            > ochę
            > > niebezpieczne, ale skuteczne jest posadzenie młodego i
            zachęta "no to pij
            > ,
            > > jeszcze, jeszcze", będzie rzygał - "pij dalej.
            >
            > A mlodzian na to: sp...j.
            > Masz jeszcze jakies madre rady?

            Ja mam - wzorzec jesli ma wsiąknąć musi zacząć to robić znacznie
            wcześniej. 17 lat to czas "zbierania owoców".
            A.
            • echtom Re: z pamietnika nastolatki 08.09.09, 07:39
              > 17 lat to czas "zbierania owoców".

              Raczej czas negowania akceptowanych wcześniej wzorców. "Zbieranie owoców" to chyba w wieku 20+.
        • eti.gda Re: z pamietnika nastolatki 08.09.09, 11:25
          theorema napisała:

          To on musi przestać chcieć to robić. Trochę
          > niebezpieczne, ale skuteczne jest posadzenie młodego i zachęta "no
          to pij,
          > jeszcze, jeszcze", będzie rzygał - "pij dalej. A teraz pal, no,
          dalej następna
          > paczka". Mojego kumpla tak rodzice palenia papierosów oduczyli -
          był zielony i
          > rzygał, płakał, ale ojciec kazał - jeszcze te trzy! Tylko do tego
          jakiś facet b
          > y
          > się przydał, no i może umrzeć, więc numer pogotowia warto mieć pod
          ręką.

          Mnie w młodości spotkała podobna przygoda. Kiedyś, po rekolekcjach
          (ha, ha, ha,) z kolegami poszliśmy do parku, aby sobie popalić
          papierosy (żaden z nas nałogowo nie palił, o narkotykach twardych
          czy miękkich jeszcze nikt nie słyszał w tamtych czasach). Po
          naradzie, zamiast paczki papierosów, za ostatnie grosze kupilismy
          sobie po... prawdziwym, kubańskim cygarze! Po kilkakrotnym
          zaciągnięciu można sobie wyobrazić, co się stało. Po powrocie do
          domu wymiotowalismy jak koty. Przyznaliśmy się matce, która wyśmiała
          nas, wykpiła i zawstydziła. Od tego momentu nie miałem w ustach
          papierosa i innych wyrobów tytoniowych.Ale to nie zawsze skutkuje,
          bo inni, którzy brali w tym udział - niektórzy palą do dziś.
      • hermina5 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 09:05
        Niec
        > h
        > sam sobie pierze, niech sam sobie gotuje...

        No , jesli kara dla 17 latka ma być to, ze matka mu przestanie
        prac...To raczej dziwne,a nawet nienormalne jesli 17 latek sam
        sobie nie pierze...- a potem posty sfrustrowanych kobiet, ze
        wszystko w domu na mojej głowie...Skoro pierze się dla niemal 20
        letniego byka, to nic dziwnego. Ręce mu nie odpadna, jak brudny
        falajzon zaczniwe wreszcie prac sam - potem jego dziewcyzna będzie
        sie musiała borykać z brudasem i nierobem, którego do 30-stki
        oporzadzała mamusia.
    • 0momo Re: Nastoletnie problemy 05.09.09, 15:39
      no pieniądze ma ode mnie, ale to przecież jest niemożliwe żeby żadnych
      nie dostawał. A do szkoły chodzi, w kratkę no ale zdaje co roku
      • scher Re: Nastoletnie problemy 05.09.09, 17:42
        0momo napisała:

        > no pieniądze ma ode mnie, ale to przecież jest niemożliwe żeby
        > żadnych nie dostawał.

        Oczywiście że nie wink
        Niebawem będzie dostawać więcej, bo jak zacznie cię bić, to tym bardziej mu nie odmówisz. smile

        PS. Wystawić gó...arzowi walizki za drzwi i jak najprędzej pozbawić matczynego cyca. Tylko to może go jeszcze uratować.
        • martica Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 12:01
          To z wystawieniem walizek wbrew pozorom dziala - zadzialalo u mojego
          brata. Matka wystawila jego walizke pod drzwi na klatce, powiedziala,
          ze pomoze mu sie spakowac, da pieniadze na pierwsze dwa miesiace
          samotnego zycia, a potem ani grosza pomocy wiecej.Jak jest an tyle
          samodzielny, moze sobie isc...A moj bracholek (wtedy prawie 18letni)
          zaczal plakac jak kilkulatek.

          I nie gadajcie tych bzdur o braku wzoru - wlalas mu kiedys tak
          porzadnie, zeby nie mogl usiedziec na tylku? Moze najwyzszy czas.
          • kindofmagic Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:49
            > I nie gadajcie tych bzdur o braku wzoru - wlalas mu kiedys tak
            > porzadnie, zeby nie mogl usiedziec na tylku? Moze najwyzszy czas.

            17 lat to chyba troche za pozno na lanie dziecka, a bedzie jeszcze
            gorzej jak odda mamie, bo sily moze mu starczyc. Poza tym to
            najgorsza mozliwa rada, bo przemoc rodzi przemoc i niczego nie
            zalatwia.

            Moze i te walizki pomoga ale tego sie nie da przewidziec. Kwestia
            jego charakteru. Na pewno psycholog, odciecie od kasy, samodzielne
            gotowanie itp. Zycie razem to tez wspolpraca a nie tylko kontrola,
            niech poczuje, ze i on jest do czegos zobowiazany. Dzieciaki czesto
            nie czuja, ze maja jakiekolwiek obowiazki, a zabranianie czegos wtedy
            to jak ograniczanie wolnosci - rodzi bunt.

      • marzeka1 Re: Nastoletnie problemy 05.09.09, 18:29
        "no pieniądze ma ode mnie,"- serio uważasz,że musisz finansować trawkę i picie
        syna, skoro na to przeznacza kasę???? Dlaczego niemożliwe?- mówisz- nie podoba
        mi się,że na to przeznaczasz pieniądze, dam ci jeść, kupię ubrania, książki do
        szkoły itp, ale innych pieniędzy nie dostaniesz, chyba że je zarobisz.
        Poza tym, dajesz mu kasę i słyszysz od synka "spie...j". Jakoś wybitnie
        wkurzyłoby mnie coś takiego. Mam syna, 15 lat, nie jest łatwym dzieckiem, ale
        taki tekst jest po prostu przegięciem. Obejrzyj sobie "Balladę o Januszku",
        najsmutniejszy film o ty, jak ślepo potrafi kochać matka.
        Uważaj, bo niedługo wtłucze ci, bo na trawkę dostanie za mało. Szlaban finansowy
        jest po prostu jedną z możliwości zareagowania.
        • lia.13 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:26
          ludzie, to troll
      • mosiek22 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:22
        to mu nie dawaj kasy przestan robic zakupy, a nastepnym razem na stwierdzenie
        "jestem glodny" odpowiedz sier.. podejrzewam ze 3-5 razy po takiej zagrywce
        pomysli chlopiec
        • hermilion Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:41
          O to też .. przez radzę przestać w ogóle cokolwiek
          wokół niego robić - chce być dorosły niech sobie
          sam radzi .. i nie mów że nie może - w wieku 18 lat
          ludzie idą na studia, do akademików i sobie radzą ..
      • hermilion Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:38
        0momo napisała:

        > no pieniądze ma ode mnie, ale to przecież jest
        > niemożliwe żeby żadnych nie dostawał. A do szkoły
        > chodzi, w kratkę no ale zdaje co roku

        A to niby czemu? 17-latek może zarobić na własne
        kieszonkowe - wieczorami, w weekendy i w wakacje,
        i raczej dziwne jest że tego nie robi.

        Odetnij od kasy to będzie miał mniej czasu na
        głupoty ... anie kasy na nie.

        Co więcej może w robocie mu trochę kręgosłup wyprostują ..
    • salommea Re: Nastoletnie problemy 06.09.09, 21:14
      Sorry, ale większość wcześniejszych postów brzmi jak zbiorowa
      histeria a na pewno nie tędy droga. Jedyną sensowną wypowiedzią jest
      tu post taty.kasi.
      Pytanie skąd syn ma pieniądze jest bez sensu a próba zakręcenia kurka
      może skończyć się tym, że chłopak pójdzie w długą albo ostatecznie
      zamknie się w sobie.
      Dobrą radą była ta, o próbie poszukania męskiego autorytetu - to może
      w jakiś sposób pomóc. możesz również spróbować u psychologa - ale
      mężczyzny.
      Spróbuj pogadać z synem tak normalnie - głównie chodzi mi o rozmowę
      na temat tych odzywek (a tak w ogóle to skąd się to wzięło? kiedy
      chłopak przełamał barierę i zaczął się w ten sposób odzywać do matki?
      ).
      Odnośnie popalania trawki nie ma sensu histeryzować. Robi to
      większość nastolatków i jakoś żyją, większość też (jakieś 93%) nie
      przerzuca się na twardsze narkotyki, jeszcze większa większość nie
      popada w uzależnienia. Chłopak jest prawie dorosły, sama piszesz, że
      szkoła jakoś mu idzie, więc wygląda na to, że wie co robi.
      Parę osób chyba zapomniało, jak to jest mieć 17 lat. Ja z tego okresu
      pamiętam własnie to, że młodzi mężczyźni starali się prześcignąć w
      ilości wypijanego alkoholu i wypalanych papierosów/jointów itp(a byli
      to chłopcy z najlepszego liceum w województwie). A teraz jakoś
      wyrośli na porządnych obywateli, dawno pozakładali rodziny, są
      prawnikami, lekarzami..
      Jedyną rzeczą, jaką bym się niepokoiła jest ten język w stosunku do
      ciebie.
      Pozdrawiam
      • scher Re: Nastoletnie problemy 06.09.09, 22:04
        salommea napisała:

        > próba zakręcenia kurka może skończyć się tym, że chłopak pójdzie
        > w długą albo ostatecznie zamknie się w sobie.

        Straaszne! Może jeszcze zacznie kraść albo zabijać dla pieniędzy. I to wszystko oczywiście będzie wina matki! wink

        > Jedyną rzeczą, jaką bym się niepokoiła jest ten język w stosunku
        > do ciebie.

        Niepokoiłaby się. smile Dobre!
        Cóż za angielski temperament... wink
        • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:15
          scher napisał:

          > salommea napisała:
          >
          > > próba zakręcenia kurka może skończyć się tym, że chłopak pójdzie
          > > w długą albo ostatecznie zamknie się w sobie.
          >
          > Straaszne! Może jeszcze zacznie kraść albo zabijać dla pieniędzy. I to wszystko
          > oczywiście będzie wina matki! wink
          >
          > > Jedyną rzeczą, jaką bym się niepokoiła jest ten język w stosunku
          > > do ciebie.
          >
          > Niepokoiłaby się. smile Dobre!
          > Cóż za angielski temperament... wink
          >


          Sher! Ummmmmarłam smile))
          Dobre.
      • demonii.larua Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 07:00
        > Parę osób chyba zapomniało, jak to jest mieć 17 lat.
        Pamiętam doskonale co robiłam w wieku 17 lat i mocno żałuję, że ktoś nie
        "kopnął mnie mocniej w tyłek". Rozmowy i wszelkie "pokojowe" próby dotarcia do
        mnie przez rodziców, psychologów miałam głęboko w tyle. Wiesz co robi z mózgiem
        długie palenie zielska? Popal sobie przez dwa tygodnie i potem odstaw :F Trawa
        uzależnia, nie trzeba się przerzucać na twarde narkotyki. Jeśli prawie dorosły
        chłopak manifestuje swoją dorosłość będąc wulgarnym w stosunku do matki, to
        wybacz ale same rozmowy nie wystarczą.
        • berdebul Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 15:24
          demonii.larua napisała:
          >Wiesz co robi z mózgiem
          > długie palenie zielska? Popal sobie przez dwa tygodnie i potem odstaw :F Trawa
          > uzależnia, nie trzeba się przerzucać na twarde narkotyki
          Między długie intensywne palenie a popalanie, jest przepaść. Nie wiesz ile pali syn autorki wątku.
          Trawa uzależnia, ale psychicznie i trwa to zdecydowanie dłużej niż powstanie uzaleznienia fizycznego, które przy paleniu samej trawki nie występuje. IMO groźniejszy jest alkohol, uzależnia psychicznie i fizycznie.
          • policjawkrainieczarow Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 03:42
            > Trawa uzależnia, ale psychicznie i trwa to zdecydowanie dłużej niż powst
            > anie uzaleznienia fizycznego, które przy paleniu samej trawki nie występuje.

            teoretycznie tak, praktycznie - jest wiecej niz prawdopodobne, ze trawka, ktora
            ma od dilera, jest "uzdatniana" chemia, ktora juz nie tylko psychicznie
            uzaleznia. No chyba, ze ma chlopak wlasna hodowle, ale nie sadze.
      • pamana Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 12:46
        Zakrecanie kurka finansowego nic nie da a moze skonczyc sie jeszcze gorzej .

        dodam jedynie ,ze dziecko moze wystapic o alimenty do 25 r.ż jesli sie uczy a
        jak widac dziecko sie uczy.

        psycholog i nie odwracanie sie od dziecka całkowite.
        p.
        • titta Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:27
          Moze dostac i zapewne by dostal (jesli o nie wystapi). Tylko
          myslisz, ze za alimenty mozna utrzymac mieszkanie i siebie?
          • tomkowski4444 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:34
            Od ojca dostanie pod stołem alimenty a od matki sadownie. JAk matka mało
            zarabia to ja z ojcem wykoncza. JA tak zrobiłem i juz moja ex jest death w
            sensie ze zaraz dopieprzymy jej komornika i taka z niej bedzie alimenciara że
            hej.Wtedy syn zobaczy co moze matka bez pieniedzy ojca "zero".
            Wracajac do tematu nalezalo by sie zastanowic dlaczego matka nie ma autorytetu
            moze cos przegapiła, fundowała synowi co rok to nowy konkubent, zle mowila o
            jego ojcu itp. Przyczyn moze byc wiele.
            • hermilion Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:45
              Rodzić musi zapewnić utrzymanie. Ale to nie znaczy
              że ma dawać pieniądze ..

            • madame_charmante tomkowska być polska czlowiek ?? 07.09.09, 16:46
              jeśli nie jesteś obcokrajowcem - to się czlowieku wstydź!! to nie
              jest nawet polszczyzna potoczna, to jest bełkot.
              a o treści twego postu juz nie wspomnę - Boze, strzeż od takich
              ludzi...
            • scher Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:12
              tomkowski4444 napisał:

              > Od ojca dostanie pod stołem alimenty a od matki sadownie. JAk
              > matka mało zarabia to ja z ojcem wykoncza. JA tak zrobiłem i juz
              > moja ex jest death w sensie ze zaraz dopieprzymy jej komornika i
              > taka z niej bedzie alimenciara że hej.Wtedy syn zobaczy co moze
              > matka bez pieniedzy ojca "zero".

              Odebrać dziecku (nawet najgorszą) matkę i zrobić z niego wspólnika w zemście - tylko męska szmata może tak postąpić.

              PS. Jestem mężczyzną, antyfeministą.
            • inthekitchen A czy to pan Orłoś się odezwał? 08.09.09, 08:46
              Inny "wspaniały" ojciec - Wacław Nieuważny 50 tys. zaległych alimentów bryluje w
              środowisku jako Członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Na Rzecz Dzieci
              Rozwiedzionych o mającej wzruszać nazwie Tato...

              Co do meritum, to rozmawiaj z synem, najlepiej podczas wspólnej pracy. Takie
              zachowanie może być początkiem bardzo poważnych problemów - zwłaszcza narkotyki,
              które wbrew medialnym zapewnieniom ekipy chcącej się uwłaszczyć na handlu
              marihuaną, potrafią zrujnować i zdrowie i życie.
          • michalng Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:11
            > Moze dostac i zapewne by dostal (jesli o nie wystapi). Tylko
            > myslisz, ze za alimenty mozna utrzymac mieszkanie i siebie?

            Jeśli matka jest w stanie utrzymać syna i mieszkanie to jeśli sąd zasądzi
            alimenty na rzecz syna to takie ze syn będzie się w stanie z nich utrzymać. Z
            domu wyrzucić też go nie można. A kasa która poprzednio przez matkę wydawana
            była "na życie" może być wydawana przez syna " na browar i trawę".
      • madame_charmante Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:09
        .. chyba histeria jest lepsza niż tumiwisizm..

        Pytanie skąd syn ma pieniądze jest bez sensu a próba zakręcenia
        kurka
        > może skończyć się tym, że chłopak pójdzie w długą albo ostatecznie
        > zamknie się w sobie
        niech się zamknie - zwlaszcza, jesli do matki mówi "spier.. " uncertain

        Odnośnie popalania trawki nie ma sensu histeryzować. Robi to
        > większość nastolatków i jakoś żyją,

        jasne skarbie - a za komuny większość ludzi kradło z pracy papier
        toaletowy i spinacze. Czy to jest moralnie obojętne? CZY NALEZAŁO TO
        ZIGNOROWAĆ ? relatywizowanie.. ze wszyscy to robią - to dopiero
        idiotyzm i zakłamanie.
        Parę osób chyba zapomniało, jak to jest mieć 17 lat. Ja z tego
        okresu
        > pamiętam własnie to, że młodzi mężczyźni starali się prześcignąć w
        > ilości wypijanego alkoholu i wypalanych papierosów/jointów itp(a
        byli
        > to chłopcy z najlepszego liceum w województwie). A teraz jakoś
        > wyrośli na porządnych obywateli, dawno pozakładali rodziny, są
        > prawnikami, lekarzami..

        za wyjątkiem tych, którzy skończyli w rynsztoku uncertain .. jestes w
        stanie wskazać dzis, który z dzisiejszych nastolatow będzie sędzią
        trybunału konstytucyjnego a który skonczy jako żul ?? bo ja nie.
        Dlatego swojemu synowi za palenie trawki nogi z tylka bym
        powyrywała uncertain

        Spróbuj pogadać z synem tak normalnie - głównie chodzi mi o rozmowę
        > na temat tych odzywek
        jedyne sensowne zdanie w tym poście ... rozmawiac zawsze nalezy i
        nie tylko o odzywkach ..
        • michalng Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:14
          > za wyjątkiem tych, którzy skończyli w rynsztoku uncertain .. jestes w
          > stanie wskazać dzis, który z dzisiejszych nastolatow będzie sędzią
          > trybunału konstytucyjnego a który skonczy jako żul ?? bo ja nie.
          > Dlatego swojemu synowi za palenie trawki nogi z tylka bym
          > powyrywała uncertain

          I to "wyrwanie nóg z tyłka" ułatwi mu zostanie sędzią trybunału czy może
          skończenie jak żul ?
      • szeryf65 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 19:23
        o ile z poczatkowa trescia posta slommea sie zgadzam o tyle ta statystyka jest
        wzieta chyba z twojej glowy. mialem 17 lat niedawno i malo kto probujacy trawki
        nie probowal potem ekstazy i fety (najgorsze scierwo). sorry, noz mi sie w
        kieszeni otwiera jak widze, ze '93% nigdy nie probuje nic twardszego' albo
        'trawka nie uzaleznia' - idz powiedz to moim kolegom z liceum, ktorzy teraz
        przepieprzaja wiekszosc kasy na te dziadostwa, szukajac w zyciu czegos czego nie ma
      • lia.13 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:31
        nie znam ani jednego lekarza czy prawnika, który za młodu prześcigał się w
        wypijaniu alkoholu czy wypalaniu jointów. Nie wiem też skąd Twoje dane o liczbie
        nastolatków palących marihuanę, czy też ludzi przechodzących od palenia
        marihuany do heroiny. Widać natomiast, że masz blade pojęcie o problemie, skoro
        stosujesz terminologię miękkie/twarde narkotyki, której już się nie używa.
        • delayla Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:51
          > nie znam ani jednego lekarza czy prawnika, który za młodu prześcigał się w
          > wypijaniu alkoholu czy wypalaniu jointów.

          A znałaś ich jako studentów?
          Bo tak sie składa, że jestem w obecnym środowisku studenckim i medycznym i
          prawniczym (UM i UW) i ludzie są tam tacy jak WSZĘDZIE (imprezy, alkohol,
          rzyganie po alkoholu itp itd...)
          • lia.13 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 23:41
            tak, znałam ich jako studentów. Ci, którzy "prześcigali się w piciu i ćpaniu"
            nie za wiele osiągnęli, choć owszem, niektórym sporadycznie się zdarzało. Ci,
            którzy tak robili - studiów nie ukończyli, albo wysypali się najdalej przy
            aplikacji.
    • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 10:22
      Może pisałem dość zawile.
      Miałem na myśli to, żeby głównym motywem rozmowy z synem było
      zapytanie go czy zdaje sobie sprawę z tego, że samotna matka
      oczekuje jego opieki i uczucia. 17-letni mężczyzna już ma na tyle
      rozwiniętą świadomość społeczna, żeby ocenić obiektywnie sytuację
      rodziny w jakiej żyje i zbliżyć się choć o krok w kierunku
      zrozumienia lęków matki. Zasadnicze pytanie, które dobrze by było,
      żeby sobie stawiał to "Czy ja muszę być kolejnym mężczyzną, na
      którym zawodzi się moja matka?". Jeżeli nie, to czy on potrafi
      przedefiniować swoje relacje wobec niej i kontrolować w większym
      stopniu swoje zachowania, tak, aby nie wywoływac u niej poczucia
      udręczenia i samotności (owego oddalania się mężczyzny, syna).
      Jeżeli chce wejść w dorosłość, to samoświadomość tego da mu bodziec
      do rozwoju wewnętrznego i ważenia swoich poczynań. I nie musi to być
      kosztem jego wolności. Czyli uświadomienie mu, że nadszedł czas na
      wyzwolenie sie z roli małego krnąbrnego chłopca jest kluczowe.
      Pozdrawiam
    • malepiffko Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 12:08
      mieszkasz w toruniu? na tzw. koniuchach kolo szkoly? jesli tak to
      mam prosbe: awantury rob nie pozniej niz o 22, a najlepiej w ogole
      przestan, bo synek nic sobie z tego nie robi.
    • mil.ka Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 12:20
      Teraz to juz troche za pozno, mysle, ze sytuacja obecna jest
      wynikiem bledow, jakie popelnilas w przeszlosci i teraz to sie tylko
      msci. Niech zgadne, nigdy nie mialas bliskiej wiezi z synem? Do
      ktorego roku zycia chodzilas z nim na spacery i rozmawialas tak po
      prostu? Uwazam, ze wiez z dzieckiem buduje sie do 7 -10 roku zycia,
      potem jest juz za pozno, bo z dziecka robi sie nastolatek i jego
      nastawienie zmienia sie zupelnie. Jesli w dziecinstwie nie zadbalas
      o wiez, to nie ludz sie, ze z nastolatkiem bedzie lepiej, bo nie
      bedzie. Bedzie tylko gorzej. Wiem, co pisze, bo sama mam 2 synow i
      moj 16-latek jest zupelnie inna osoba, niz byl w wieku 13 lat.

      Koniec wykladu, teraz rada ode mnie. Ja bym podeszla to niego, jak
      do doroslego i pogadala z nim. Podkreslilabym, ze teraz, kiedy juz
      jest prawie dorosly, masz zamiar pogadac z nim, jak z doroslym i ze
      poniewaz czujesz, ze cie nie szanuje i ma gdzies i robi, co chce, to
      ty nie musisz tego tolerowac, jest ci przykro, ale nie bedziesz
      utrzymywac jego z jego zachciankami (trawka i alkohol) i jesli chce
      tak dalej, to niech sie wyprowadzi, bo nie musisz i nie chcesz
      patrzec na to, jak sie stacza. Powiedz mu, ze kochasz go z calego
      serca i bedziesz go wspierac, jak dlugo bedzie trzeba, jesli on tez
      ze swej strony bedzie ci szanowal.

      Tak bym zrobila. Jesli ci sie postawi, trudno, niech sie wyprowadza.
      Mam nadzieje, ze taka terapia szokowa poskutkuje.

      Dla mnie wszystkie te rady o psychologach to bzdura, oni sami nie
      potrafia poukladac wlasnego zycia, a doradzaja innym.
    • zgryzlak Zacznijmy od początku 07.09.09, 13:17
      Pamiętaj, to tylko moje zdanie pisane na podstawie Twojego postu...

      Przyczyny
      - chłopak nie czuje w Tobie autorytetu, który może być dla niego wzorcem na
      dalsze życie. Nawet nie raczy cie poinformować o swoich zgryzach, pytaniach i
      problemach, bo raczej z góry zakłada, że mu nie pomożesz (może na podstawie
      poprzednich np 5 letnich doświadczeń ???)
      - ma niezagrożony byt - wikt, opierunek i kasę, stąd jego światopogląd nie łatwo
      zmienić

      Działania
      - co do odzyskania autorytetu to droga długa i daleka. Trzeba przeprowadzić z
      nim rozmowę, wyjaśnić wszystko i podjąć jakąś decyzję - najczęściej będzie to
      twarda umowa jak z dorosłym. I RYGORYSTYCZNIE JEJ PRZESTRZEGAĆ !! Nie ma
      odłożenia kary lub jej przesunięcia - dorosłość to odpowiedzialność.
      - udało się - mały zrozumiał i jest OK
      - nie udało się - dostałaś odpowiedź :"a co wyrzucisz własnego
      syna z domu? zawiadomię policje, że się nade mną znęcasz" i nic się nie zmieni.

      - w rozmowie z nim pojedziesz na tzw "litośc" - porozmawiasz z nim o tym jak ci
      źle, jak ci ciężko, jak bardzo chciałabyś mu pomóc, ale i on mógłby ci pomóc itp
      - jak cie kocha - będzie efekt pozytywny
      - jak nie - nic nie zmienisz

      - odetniesz od kasy, albo radykalnie ją zmniejszysz
      - zrozumie i pogodzi się - będzie OK
      - jako dorosły zacznie kasę zdobywać w inny sposób. Często środowisko
      wymaga, aby grać twardego i zawsze mieć. Wtedy mogą się zacząć zaginięcia z
      domu, dodatkowa "legalna" praca byłaby wskazanym środkiem wychowania przez pracę smile

      - rozmowa z jego autorytetem (mężczyzna, dziadek, ojciec, nauczyciel, wujek ...)
      TATA.KASI już opisał ten przypadek powyżej

      Jeżeli to nie poskutkuje - pozostają już tylko działanie szokowe (np wystawienie
      walizek przed drzwi) - TYLKO, CZY TY TO PRZEŻYJESZ?? CZY SERCE CIĘŻKO PRACUJĄCEJ
      MATKI CI NA TO POZWOLI? CZY NIE ZAŁAMIESZ I POPŁACZESZ SIĘ WCZEŚNIEJ?

      Z psychologiem daj sobie spokój - nikt tego problemu za Ciebie nie załatwi...
      • chuckd Re: Zacznijmy od początku 07.09.09, 14:54
        "Z psychologiem daj sobie spokój - nikt tego problemu za Ciebie nie
        załatwi... "

        Psycholog to nie windykator dlugow!!! On jest od tego, zeby pomoc
        ugryzc temat, zeby zapoznac sie z sytuacja i pomoc odnalezc droge do
        rozwiazania. Oczywiscie ze psycholod nie zalatwi sprawy za nikogo,
        bo nie jest od tego. I jak najbardziej polecam wizyte u psychologa-
        chociaz po to, zeby pomagac SOBIE w czasie wprowadzania w
        zycie "nowego ladu" w domu. Bo to nie bedzie fajne i mile dla dwoch
        stron.
    • filip.z.krakowa Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:26
      To Twój syn. Nie szanuje Ciebie ani tego, co dla niego robisz, więc zaproponuj
      mu, że skoro ma swoje życie, to niech prowadzi je poza Twoim domem. Każ mu się
      wyprowadzić i wziąć tylko jego własne rzeczy, które kupił za swoje zarobione
      pieniądze. Powinien się zdziwić, jak zobaczy, że nic nie ma...

      A skąd on ma kasę na te używki?
    • tomkowski4444 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:27
      To jest klasyczny przykład samotnie wychowujacej matki. Za jakis czas bedzie cie
      bił i nazywał alimenciarą. Jak ma ojca madrego to po skonczeniu 18lat to syn
      pozwie cie o alimenty. Takze uwazaj!!!
      • izabella68 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 14:25
        Az tak Ci zalezy żeby dopiec swojej byłej manipulująć dorastającym chłopakiem? Jesteś chorym przepojonym nienawiścia facetem a nie kochającym ojcem.
        • tomkowski4444 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 15:54
          Jak kobieta (alimenciara) meczy swojego byłego alimentami to jest OK a jak
          dorosłe dziecko albo samotny ojciec wystepuje o alimenty to juz jest to
          niegodne. Faceci nie sa msciwi jesli chodzi o alimenty. Chodzi mi o udowodnienie
          ze bez moich pieniedzy to ex jest zwykłym "nurkiem smietnikowym" a syn jest
          dorosły wiec moze robic co chce. Zniszcze ja finansowo.
          • 12krzesel Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:40
            Występowanie o alimenty na potrzeby wychowywania dziecka jest godne.
            Cheć zniszczenia swojej/ego eks i udowadnianie dziecku, że drugi
            rodzic jest "nurem śmietnikowym" jest nie tylko niegodne, ale podłe
            i niszczące. Zwłaszcza dla dziecka.
            Jeżeli jednak trafnie oceniam prezentowany przez ciebie poziom
            nienawiści, to wątpię by był to dla ciebie znaczący argument. Co tam
            psychika szczeniaka, grunt, żeby eks do piachu posłać, nie?
          • madame_charmante Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:59

            Faceci nie sa msciwi jesli chodzi o alimenty. Chodzi mi o udowodnieni
            > e
            > ze bez moich pieniedzy to ex jest zwykłym "nurkiem smietnikowym" a
            syn jest
            > dorosły wiec moze robic co chce. Zniszcze ja finansowo.

            czytasz ty czasem sam siebie ?
            to jest wlasnie pieknie wyartykułowana mściwośc, nienawiśc i agresja
            zal.pl .. uncertain
          • scher Lepiej być nurem śmietnikowym 07.09.09, 21:15
            niż dnem moralnym.
    • lavinka Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:42
      A przez ostatnie 16 lat był grzecznym chłopcem tylko teraz jakiś zły
      jest?
      I odnoszę wrażenie,ze bardziej przeszkadza Ci to sp..aj niż to,że
      bierze narkotyki. Ale to może mylne wrażenie.

      Tutaj potrzebna jest męska rozmowa. Niektóre matki potrafią gadać z
      synami jak facet z facetem. A niektóre nie. Przydałby się tu
      zaprzyjaźniony facet. Taki porządny, nie uprzejmy tylko.
      • verdana Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 13:58
        Syn nie ma byc ostoja i opieka dla bezradnego kobieciatka-mamusi. To
        nie ma być kolejny męzczyzna w jej zyciu. Absolutnie odradzam
        stosowanie takich argumentow, bo stawiają Cie od razu na przegranej
        pozycji - osoby, ktora jest za slaba, aby sobie radzić. Jak matka
        potrzebuje faceta, to nie może zastepowac go synem.
        Po drugie - zastanow się, czy to jest cos, co narasta od lat, czy
        nagła zmiana?
        Po trzecie - wstrzymaj kasę. Kupuj potrzebne rzeczy, chce miec na
        alkohol (wydaje mi sie tu znacznie groźniejszy niż narkotyki), to
        niech zarobi
        Po czwarte - na hasło "to spier..." powiedz "i slusznie" - spakuj
        walizke i wyjdź na tydzień, zostawiajac chłopaka bez jedzenia i
        kasy. Sam chciał.
        • vento_p Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 14:13
          zgadzam się z Verdaną. Dziwią mnie wypowiedzi typu że samaajest sobie winna .
          Kobieta oczekuje pomocy a nie oceny co źle zrobiła. co źle zrobiła to na pewno
          wie. I co z tego ?
          Ja poszłabym jednak do psychologa. Dlaczego ? Bo można się nauczyć jak
          przeprowadzić rozmowę, co robić jak stawiane bariery nie skutkują.
          Może ze specem od uzależnień- nie mówię,że młody jest uzależniony ale są pewne
          sygnały ostrzegawcze. Poza tym jest nieletni
          • lavinka Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:23
            Obawiam się,że psycholog zażyczy sobie ów młodziana widzieć. Namów
            zbuntowanego 17latka na wizytę u psychologa, Pff, że tak powiem smile
        • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 14:19
          smile
          Tylko, że cały trick polega na tym, że to naprawdę on potrzebuje jej
          w tej roli. Jako elementu jego budującej się dojrzałości i systemu
          wartości, który przyswoi.
          A może właśnie on próbował jej zastępić męża i ta rola psychicznie
          go dołuje, może ona stosowała już ten argument obarczając go
          zadaniami ponad siły dziecka? Tego nie wiemy. Możliwe, ze jego but
          jest w tym sensie racjonalny smile.
          Wizyta u psychologa jest ważna o tyle, że nie rozwiąże problemu (jak
          to niektórzy wskazują, jako argument contra), tylko pozwoli
          obiektywnej i doświadczonej osobie ocenić sytuację z zewnątrz.
          Porada od psychologa to nie wizyta z samochodem w warsztacie, że
          wykładasz stówkę, oni smarują co trzeba i jedziesz dalej big_grin
          • lavinka Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:25
            Toteż dlatego mówię o mężczyźnie, takim..... normalnym.Podobno tacy
            się zdarzają wink Widać,że młodzian wpadł w "złe" towarzystwo. Wyciągać
            go z niego w tym wieku... to masakra dla obojga rodziców, co dopiero
            mówić o jednym.
        • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:31
          Ogólnie zgadzam się z Verdaną. Ale taki sposób postępowania (z pozytywnym
          skutkiem) mozna zastosować do nastolatka, który był w miarę normalny zawsze i
          miał wzorce tej normalności.

          Natomiast, jeżeli chłopak mowi do matki "sp...j", a do tego alkohol, trawka
          itp....to bałabym sie dom zostawić takiemu, trzaskając "wychowawczo " drzwiami.
          Bo jakby matka wróciła po tygodniu okazaloby się, że pól chałupy nie ma. wink

          Jesli już, to bym powiedziała "sam spie..j" i żyj jak chcesz. wink

          A tak serio, to jeśli się ma świadomość popełnionych błędów wychowawczych, czego
          wyrazem jest zachowanie 17 latka, ale chce się ratować dziecko, to - tylko do
          specjalistów.
          Nie ma innej rady.
        • cynamonowa.panna Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 01:18
          > Po czwarte - na hasło "to spier..." powiedz "i slusznie" - spakuj
          > walizke i wyjdź na tydzień, zostawiajac chłopaka bez jedzenia i
          > kasy. Sam chciał.

          To żart jest, tak?? Potwierdź proszę, bo nie wierzę, że ktoś napisał
          serio coś podobnego. Na jego "spier..", matka ma sie ochoczo
          pakować i na własny koszt spadać z kwadratu do hotelu, żeby on miał
          czystą chatę na imprezki? Ręce opadają, jak się czyta takie porady.
    • rozbojnick bezstresowe wychowanie czyli róbta co chceta, 07.09.09, 14:23
      a teraz płacz, bo robi co chce.
      • chuckd Re: bezstresowe wychowanie czyli róbta co chceta, 07.09.09, 14:48
        powiedzial co wiedzial...

        Mysle ze bedzie ciezko to zrobic tak "z dnia na dzien"- czyli ze
        jednego dnia mial wszystko a drugiego nic. Poza tym Ty tez pewnie
        nie jestes typem skaly i ciezko byloby tak nagle to przerwac. Mysle
        ze latwiejsze dla ciebie (do realizacji) i dla niego (do
        przyswojenia) bedzie wymyslenie jakiegos pretekstu dla ktorego
        zakrecasz kurek z pieniedzmi, np: "Musimy oszczedzac bo to i tamto,
        i dlatego zadnej kasy nie bede mogla ci wiecej dawac" Oczywiscie
        musisz uwazac na teksty: widzialem fajne spodnie za 200pln, daj mi
        kase to kupie, bo wtedy do domu przyniesie spodnie za 30pln, a
        170pln przepali. Wydaje mi sie, ze rozsadnie byloby dac jasny i
        stanowczy komunikat, ze zaczynasz mocno liczyc kazdy grosz. No i
        oczywiscie pozniej nalezy zachowywac sie tak, jakby faktycznie tak
        bylo. Nie mozna stosowac wyjatkow, robic zbednych prezentow itp.

        Tak mi sie zdaje... taka strategie bym przyjal. Ale oczywiscie na
        Twoim miejscu skontaktowalbym sie z psychologiem.
    • fizykoterapeuta Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 15:30
      jak jest taki mądry, to jak sobie wyjdzie na chlanie, to zmień zamki i go nie
      wpuszczaj - zobaczymy, jaki jest samodzielny i dorosły jak będzie głodny i bez
      pieniędzy

      jak nie będziesz twarda, to po Tobie - będzie wysysał z Ciebie kasę coraz bardziej

      a jak zaczynał fikać, trzeba było mu w ryj dać, a nie się patyczkować - z takimi
      nie można inaczej
    • fjf Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 15:55
      Szanowna Pani, niestety 17 lat za późno zadała Pani sobie to pytanie
      • echtom Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:38
        Tja, bo już noworodki chleją, popalają trawkę i mówią do matki "spier...". Lubię takich znawców tematu.
        • fizykoterapeuta Re: Nastoletnie problemy 12.09.09, 01:38
          a wiesz, że dziecko się wychowuje od początku, od narodzin?
          • lisdene Re: Nastoletnie problemy 12.09.09, 08:07
            Najlepiej i nałatwiej to wychodzi wymądrzanie się...........

            fizykoterapeuta napisał:

            > a wiesz, że dziecko się wychowuje od początku, od narodzin?
            >
    • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:22
      Kochana, znam to z autopsji, tylko od drugiej strony.
      Byłam dzieckiem trudnym, choć jednocześnie zdolnym.
      Stosunki moją mamą poprawiły się kiedy zamiast na mnie krzyczeć zaczęła ze mną rozmawiać. Kiedy przyszłam pijana do domu nie wrzeszczała, tylko się ze mnie śmiała że "tortem się zatrułam" i opowiedziała, że kiedyś też miała taką wpadkę. Rodzice też nie są ideałami. Syn widzi że pewnie się wymądrzasz, ale daleko na swoich mądrościach nie zajechałaś, bo się z mężem nie ułożyło. Dzieciaki są mądre i wszystko widzą. Nie możesz udawać alfy i omegi bo rzeczywistość wskazuje, ze nią nie jesteś. Dawaj dobre przykłady, rozmawiaj, z trawki nie rób tragedii, bo nawet Clinton palił i został prezydentem, nie mówiąc o naszym Donaldzie. Jeśli sama nie paliłaś to mówienie że szkodzi jest śmieszne, bo niby skąd to wiesz. Marycha jest często przepisywana na receptę, więc aż taka szkodliwa nie jest, a na pewno nie w rękach tych, którzy mądrze z niej korzystają.

      Tych co radzą wystawić walizki, radzę się puknąć w czoło. Syn jest nie pełnoletni i matka ma wobec niego obowiązki. To że nie mogą się dogadać to wina obojga, a nie tylko syna. A ty kochana rozmawiaj, rozmawiaj i przestań wreszcie na niego krzyczeć, bo pokazujesz tylko swoją bezradność. Nastolatki nie lubią słabych ludzi, szukają autorytetów. Postaraj się nim stać dla własnego syna. Powodzeniasmile






      • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:40
        Dlaczego matka zaczęła z Tobą rozmawiać?
        • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 23:14
          Bo po zmianie szkoły nagle zaczełam mieć same piątki i zdałam najlepiej maturę z całej szkoły. Okazało się że w poprzedniej szkole byłam szkalowana przez 2 nauczycielki, którym się nie podobała moja skóra i trupie czaszki. Matce powiedziano że chyba biorę dragi, chociaż nie miałam z nimi w ogóle do czynienia. Nawet trawki nie próbowałam. Mama poszła po rozum do głowy, oczywiście kłotnie nie ustały, ale o rzeczach trudnych potrafiłyśmy rozmawiać.
          • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 08:35
            Czyli ile miałaś lat? 16-17? Piszesz, że potrafiłyscie rozmawiać. A
            kto pierwszy zmieniał ton kłótni w ton rozmowy? Jak się w ogóle z
            dzieckiem prowadzi "trudne" rozmowy i dlaczego "trudne"? Czy Ty
            uważałaś, że matka Cię nie rozumie, czy to ona więcej narzekała, że
            nie słuchasz? Kiedy (w jakim wieku) i z jakiego powodu pierwszy raz
            wyraźnie się zbuntowałaś? smile
            • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 10:16
              miałam 17 lat jak zaczęłyśmy się dogadywać. Bunt się zaczął kiedy poszłam do liceum (15 lat). Poczułam się za bardzo samodzielna i mama się o mnie po prostu martwiła. Kiedy zamiast krzyków i zakazów zaczęła rozmawiać, zaczęłam jej o wszystkim mówić. Mogłam zniknąć na całą noc, nocować i chłopaka pod warunkiem, że wiedziała gdzie i z kim. A najgłupsza rzecz, którą zrobiłam parokrotne zapalenie trawki na imprezach. A co do trudnych rozmów prowadzi się je przede wszystkim szczerze, dziecko musi widzieć w tobie równorzędnego partnera a nie zwierzchnika. Moja córka też niedługo idzie do szkoły więc wszystko przede mnąsmile
      • salommea Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:28
        Anyaa77 no i wreszcie mądra i sensowna rada w tym wątku. Na
        marginesie, strasznie duża grupa wypowiada się za wystawieniem
        walizek. Własnemu dziecku?? To, że robi, co robi i odzywa się jak się
        odzywa jest zapewne efektem wieloletniego wychowywania również przez
        matkę. nie mówię, że wszystko to jest jej winą, ale część na pewno. W
        takiej sytuacji ciekawą taktyką jest ostatecznie wyrzucić, bo co? bo
        się synek nie udał taki jaki miał być? brawo. Wychowanie to długi i
        żmudny a często i bolesny proces. Decydując się na dziecko decydujemy
        się na jego wychowanie a niemal każdy błąd wychowawczy można
        naprawić.. tyle, że potrójnym nakładem pracy - rozumiem, że to z
        lenistwa przed tą pracą pojawiają się pomysły o wyrzuceniu dziecka z
        domu.
    • mlaszczacy.kaczor Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 16:38
      to jest wlasnie wychowanie w utopijnej ideologii KK
      na pohybel katolom
      • o.beyzyma Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 18:07
        Jest jeszcze możliwość wystąpienia do sądu rodzinnego z prośbą o
        ustanowienie kuratora sądowego - jest to możliwe, gdy
        matka "niewydolna wychowawczo". Jak sprawa będzie w sądzie, to może
        zda sobie chłopak sprawę, że matka wcale nie musi się nim zajmować,
        bo alternatywą jest np. umieszczenie go przez sąd w jakimś zakładzie
        wychowawczym. To byłoby nawet lepsze niż wystawienie chłopakowi
        walizek za drzwi, no i dla niego bezpieczniejsze.
        • inthekitchen kuratorzy prezentują na ogół poziom debilny 08.09.09, 09:00
          Pokazał to przykład małej Róży odebranej rodzicom, bo kuratorka napisała, że w
          mieszkaniu jest bałagan. Jeśli chcesz syna zniszczyć to kurator jest jak
          najbardziej odpowiedni.
    • jacek226315 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 19:48
      jak wychowalas tak masz
      • 0momo Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 20:40
        Przede wszystkim dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Mój mąż nie żyje
        także nie chodzi o to czy nam się ułożyło czy nie ani o alimenty bo
        ich po prostu nie ma. Zarabiam nie mało i każde zmniejszenie
        pieniędzy to krzyki o to że ja gdzieś z kimś wyjdę coś kupię a jemu
        żałuję. Pracuje dużo a po śmierci męża jakoś tak kontakt nam się
        trochę z synem osłabił on wtedy miał 12 lat i nie chciał ze mną o
        niczym rozmawiać zresztą tak zostało do tej pory. To tata zawsze był
        tym lepszym rodzicem ja raczej głównie pracowałam. A takie odzywki do
        mnie pojawiały się stopniowo ale ostatnio to wszystko się nasiliło,
        kiedy kogoś chciałam mu przedstawić. Do psychologa go nie zaciągnę,
        ale ten post o kuratorze. Jeżeli głoszę sprawę do sądu o przyznanie
        to ta sprawa zostanie jako wyrok w papierach syna?
        • miau78 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:12
          0momo napisała:

          > Przede wszystkim dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Mój mąż nie żyje
          > także nie chodzi o to czy nam się ułożyło czy nie ani o alimenty bo
          > ich po prostu nie ma. Zarabiam nie mało i każde zmniejszenie
          > pieniędzy to krzyki o to że ja gdzieś z kimś wyjdę coś kupię a jemu
          > żałuję. Pracuje dużo a po śmierci męża jakoś tak kontakt nam się
          > trochę z synem osłabił on wtedy miał 12 lat i nie chciał ze mną o
          > niczym rozmawiać zresztą tak zostało do tej pory. To tata zawsze był
          > tym lepszym rodzicem ja raczej głównie pracowałam. A takie odzywki do
          > mnie pojawiały się stopniowo ale ostatnio to wszystko się nasiliło,
          > kiedy kogoś chciałam mu przedstawić. Do psychologa go nie zaciągnę,
          > ale ten post o kuratorze. Jeżeli głoszę sprawę do sądu o przyznanie
          > to ta sprawa zostanie jako wyrok w papierach syna?

          Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, skąd to się wzięło. Po śmierci taty.
          Teraz tylko rozmowa. I rozmowa. I rozmowa.
        • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:18
          Poradzę Ci bardzo niepedagogicznego.
          Weź Ty chlopaka na jakis browar do knajpki i pogadaj z nim. Tak, wiesz, zupelnie
          szczerze.
          A zacznij - sama. Powiedz mu wprost - co zawaliłaś, czego nie zrobiłaś, i
          dlaczego. WYTŁUMACZ MU TO. Swoją motywację. Nie chodzi tu o tłumaczenie się,
          tylko o WYTŁUMACZENIE, jak widziś fakt, że wasze relacje z czasem sie pogorszyly
          i skąd to się wzięło. Przyznaj się przed nim do wlasnych błędów, do własnych
          pragnień. Ale też - wysłuchaj go.
          Nie wiem, jak daleko od siebie oddaliliście się, im dalej, tym większy wysiłek
          trzeba bedzie włożyć w taką rozmowę. Nie jedną rozmowę.
          Ale chyba on niest jakims kryminalistą?
          Posiłkowanie się kuratorem uważam jednak za ostateczność. To da wyraźny znak
          Twojemu synowi - że Ty sobie z nim nie radzisz, mało tego, nie chcesz i nawet
          nie próbujesz. Taka to trochę spychologia.
        • zefirekk Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:20
          i clou jest takie, że kochasia chcesz przedstawić synowi i on się buntuje.
          Całkiem normalna reakcja. Cóż...współczuję, ale syn jest jakoby ważniejszy, niż
          gach.
          • 0momo Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:24
            Powiedzcie mi tylko jak rozmawiać z kimś kto nie chce rozmawiać? Ja
            zadam pytanie on zachowuje się jakby nie słyszał jedynie jak czegoś
            potrzebuje odzywa się do mnie i to tak służbowo. A do knajpy ani
            nigdzie indziej ze mną nie wyjdzie bo nie chce pokazywać się ze mną w
            miejscu publicznym jeszcze by koledzy zobaczyli, przykro mi z tego
            powodu ale nie nalegam
            • malepiffko zabierz do knajpy, daj 1000 kieszonkowego, 08.09.09, 09:38
              wyslij na wakacje, moze to pomoze.
              czytam to kobieto i az noz mi sie w kieszeni otwiera. jak chcesz to
              zalatwic to tylko radykalnie, a nie sie cackasz z rozmowami. 1.
              przypie dol mu porzadnie, potrzasnij nim i powiedz, ze ma 2 tygodnie
              na ogarniecie sie. 2. jak sie nie ogarnie wypier ol go z domu. tylko
              takie radykalne metody moga poskutkowac, bo rozmowy i pierdoly nic
              nie dadza tylko rozjusza syna i utwierdza go w poczuciu bezkarnosci.
            • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 10:19
              Omomo, ale rozmowa nie polega na przepytywaniu tylko na mówieniu o swoich lękach, obawach, smutku, szczęściu...
        • potffora Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:23
          Proszę Cię, bardzo Cię proszę - nie wykonuj pochopnych ruchów.
          Wiem, że zachowanie Twojego syna to szok, ręce opadają i szukasz
          dobrego rozwiązania. Wiem, jak trudno przyjąć do wiadomości, że
          dziecko, na które chuchasz i dmuchasz, buntuje się, jest aroganckie,
          jest wredne i na dodatek uzależnia się od narkotyku. Nie sądzę, by
          ktokolwiek na forum mógł pomóc tak naprawdę - często podłożem takich
          zachowań jest wiele niezałatwionych spraw, mimo dobrych chęci
          popełniamy błedy, a to wszystko się mści. Nie omówisz tego w paru
          zdaniach. Wzorce, autorytety - ok. Ale jeżeli to będą twoje wzorce,
          a nie jego - zbuntuje się jeszcze bardziej. Nie wiem gdzie
          mieszkasz, ale w Polsce jest sporo specjalistów - znajdź dobrego
          psychologa, specjalistę (najlepiej certyfikowanego) terapii
          uzależnień. I idź SAMA - nie musisz go tam zaciągać. Teraz to Ty
          potrzebujesz pomocy (szukasz jej tutaj) i informacji. To Ty musisz
          zdawać sobie sprawę, że nie jesteś bezradna, że od Ciebie dużo
          zależy, musisz wiedzieć jakimi narzędziami dysponujesz i jak ich
          użyć. Kurator? Może i tak - ale nie znając sprawy do końca, nie
          odważyłabym się tak doradzać. Możesz oddać sprawę do sądu, ale
          proszę Cię - najpierw zacznij od spotkania z dobrym terapetą
          uzależnień. I jeszcze jedna prośba: znajdź na to czas... Telefon w
          Poznaniu: 061 868 72 27. Jeżeli nie jesteś z Poznania - poproś tam o
          adres i telefon poradni w Twoim mieście.
          ________
          Kobieta jest jak MediaM(...) - nie dla idiotów
          ***
          Dlaczego kobieta ma zawsze coś do zrobienia w domu? Bo, głupia, śpi
          w nocy, to jej się uzbiera....
          • kellss Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 21:51
            moj brat, jak mial 19 lat przez ponad miesiac nie chodzil do szkoly - wagarowal.
            Kiedy matka dowiedziala sie o tym, sprala go na kwasne jablko nie baczac, ze
            jest od niej o glowe wyzszy. I POSKUTKOWALO! A tatus,siedzial jakmysz podmiotla,
            bo bal sie syniowi wp****** spuscic. Ot co!
        • lia.13 Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:43
          nadzór kuratora to środek wychowawczy a nie karny, zatem sprawa zniknie z jego
          papierów jak tylko chłopak ukończy 18 lat (ew. 21. bo to tego wieku nadzór może
          być przedłużony)
    • bumbula Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:36
      Wiesz, doskonale cię rozumiem! Mój syn co prawda nie palił trawki, ale też miał
      okres nielubienia domu i mamy. Nie robiłam awantur i nie krzyczałam, bo nie
      umiem i nie lubię. Tylko w sytuacjach kryzysowych filcowałam się w sobie.Z
      doświadczenia mogę ci podpowiedzieć, że niesamowicie na niego podziałały dwa
      moje komentarze: raz powiedziałam, że gdyby tak, jak on zachowywał się mój facet
      - to natychmiast wystawiłabym mu walizki przed drzwi. Innym razem, gdy chciał
      pokazać, że on rządzi w domu poprosiłam, by zastanowił się, gdybym po awanturze,
      jaką mi urządził następnego dnia umarła i on nie miał by już okazji mnie
      przeprosić i żył by z wyrzutami sumienia. Poprawa była natychmiastowa. I
      refleksja nad życiem i zachowaniem też.
    • bumbula Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 22:49
      Wiesz, doskonale cię rozumiem! Mój syn co prawda nie palił trawki, ale też miał
      okres nielubienia domu i mamy. Nie robiłam awantur i nie krzyczałam, bo nie
      umiem i nie lubię. Tylko w sytuacjach kryzysowych filcowałam się w sobie.Z
      doświadczenia mogę ci podpowiedzieć, że niesamowicie na niego podziałały dwa
      moje komentarze do jego wybryków: raz powiedziałam, że gdyby tak, jak on
      zachowywał się mój facet- to natychmiast wystawiłabym mu walizki przed drzwi.
      Innym razem, gdy chciał pokazać, że on rządzi w domu poprosiłam, by zastanowił
      się, gdybym po awanturze, jaką mi urządził następnego dnia umarła i on nie miał
      by już okazji mnie przeprosić i żył by z wyrzutami sumienia. Poprawa była
      natychmiastowa. I refleksja nad życiem i zachowaniem też.
    • piotr.tatarski Re: Nastoletnie problemy 07.09.09, 23:51
      Nie wiem skąd biorą się na świecie takie typki. Też kiedyś miałem
      naście lat, ale wóda, fajki, narkotyki nigdy mnie nie pociągały.
      Myślę, że tego typu ludzie będą zawsze kłopotem i utrapieniemla
      swoich rodzin gdyż są w zdecydowanej większości przypadków nie
      naprawialni dożywotnio. Nie widzą dla siebie żadnego sensu w
      otaczającym ich świecie i nie potrafią się pozytywnie w nim odnaleźć.
      Nie cenią własnej rodziny, nie słuchają żadnych dobrych rad. Za to
      ważna dla nich jest akceptacja rówieśników. Myślę, że brak im
      poczucia własnej wartości i ważności swojego niepowtarzalnego życia.
      • bi_scotti Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 00:32
        Mam wrazenie, ze mimo (z tego, co piszesz), ze od smierci Twojego
        meza minelo juz 5 lat, to wciaz oboje jestescie w "grieving period"
        tyle, ze nie jestescie w stanie w tym bolu sie wspierac a raczej
        uciekacie wzajemnie od siebie. Ani Ty sie nie zmusisz do przezywania
        utraty meza z synem, ani On nie jest w stanie dzielic z Toba utraty
        ojca. Ale kazde z Was MUSI sie wewnetrznie pogodzic z ta strata i
        ulozyc zycie po stracie. A z tego, co piszesz, wciaz macie z tym
        problem. Musisz chyba zaczac od siebie tymczasowo "olewajac" syna.
        Ucieczka w prace i szukanie "quick fix" w postaci kuratora dla syna
        to ewidentne dowody na to, ze sama nie chcesz stanac wobec Twoich
        wlasnych, wewnetrznych problemow. A Mlody, najprawdopodobniej
        kompletnie podswiadomie, nasladuje Twoje postepowanie - nie dzieli
        sie uczuciami, nie dzieli sie bolem i samotnoscia, ucieka w cos, co
        daje chwilowa satysfakcje: w Twoim przypadku to praca, w Jego
        zapewne marihuana i jacys nieskomplikowani koledzy. Nie uciekniesz
        od swojej wlasnej "pracy domowej" - MUSISZ sama dla siebie i w duzej
        czesci i dla Twojego syna "przepracowac" z kims swoje wdowienstwo.
        Poniewaz ewidentnie, wbrew temu co Ci sie wydaje, Twoj syn jednak
        liczy sie z Toba w swoj bardzo indywidualny sposob, jest duza
        szansa, ze jak Ty sobie poukladasz swoje bole, to i Jemu bedzie
        latwiej zmoc sie z Jego demonami. U Niego jest to duzo bardziej
        bolesne, bo na brak taty naklada sie beznadzieja dorastania. A to,
        kazdy z nas wie, zawsze boli!
        Zacznij od siebie. Powodzenia!
      • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 10:28
        Szukają akceptacji u rówieśników bo:

        1) To typowe zachowanie społeczne
        2) Może nie mają akceptacji w domu
        • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 10:46
          ad 2)...albo mają akceptację warunkową, która wymaga od nich
          działań/postaw sprzecznych z ich naturą lub możliwościami.
          Uwarunkowanie przekracza ich zdolności adaptacyjne, więc wycofują
          się (ucieczka).
    • 4g63 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 01:27
      zacznij go szanować, to może przestanie tak mówić

      ps, trawka to nic złego
      znacznie gorszy jest alkohol
    • jotembi dziwię się... 08.09.09, 08:27
      ... i to bardzo, kiedy ktokolwiek na jakimkolwiek forum poszukuje odpowiedzi na
      takie pytania
      rozumiem że bywa to wyrazem desperacji, nie wiem skąd uzyskać pomoc więc może na
      forum ktoś znajdzie cudowne rozwiązanie
      ale jednak... wystarczy chwilę pomyśleć żeby zrozumieć, że szanse na znalezienie
      tego jedynego dobrego rozwiązania są zerowe
      bo przecież każda taka sytuacja jest inna tak jak inni są aktorzy każdego
      rodzinnego dramatu

      podobnie dziwię się ludziom skwapliwie udzielającym porad
      czy wszyscy tutaj naprawdę mają się za wszechwiedzących wizjonerów...? ciekawe

      z tego co widzę ten dzieciak jest przerażony wizją utraty tego małego kawałka
      mamy, który pozostaje dla niego jak mama wróci z roboty
      tatę już stracił
      a mama - jak tu ktoś mądrze napisał - szuka quick fix (niepokoi mnie
      skwapliwość, z jaką autorka wątku rzuciła się na pomysł z kuratorem, kurator
      przejmie odpowiedzialność za dziecko czyli dziecko wreszcie zejdzie matce z
      karku...? tak to trochę brzmi ale oczywiście kto wie jak to tam naprawdę jest)

      w takich przypadkach IMHO można pomóc wyłącznie w osobistym kontakcie, wasze -
      mądrzejsze i te mniej mądre - rady w najlepszym przypadku nic nie dadzą a w
      najgorszym mogą poważnie zaszkodzić
      • lisdene Re: dziwię się... 08.09.09, 08:53
        ja się nie dziwię. Rozumiem że Omomo czuje sie bezradna i że forum
        to ostatnia deska ratunku dla niej. Do tej pory tolerowała
        zachowanie syna, a jesli nie tolerowała, to reagowała w sposób,
        który przyzwalał synowi na dalsze wybryki.
        Wg mnie powinna skontaktówać się z terapeutą od uzależnień, to
        powinien byc pierwszy krok. Swoje postępowanie względem syna też
        powinna zweryfikować.
        • jotembi Re: dziwię się... 08.09.09, 09:37
          wiesz, ja też się nie dziwię jeśli ktoś przychodzi się wyżalić
          ale jeśli liczy na konkretne porady i ma zamiar się do nich stosować, to już
          inna sprawa
          co do twoich rad - nie jestem pewna czy potrzebny jest aż specjalista od
          uzależnień... spokoluz jak mówią dzieci (i często mają rację)
          natomiast przy każdej takiej sprawie opisanej na forum mam dziwne wrażenie że
          pomocy psychologicznej potrzebuje przede wszystkim sam proszący o radę (a
          dopiero potem ewentualnie ludzie z jego otoczenia, na których się skarży)
        • anyaa77 Re: dziwię się... 08.09.09, 10:57
          Po co terapeuta, żeby usłyszała być może zgodnie z prawdą: Sp... nie jestem uzależniony? To że pił więcej w wakacje to normalne- nie miał szkoły, to że popala trawkę? To jeszcze nie uzależnienie.
    • anyaa77 Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 10:54
      Omomo, prawda jest taka że zaniedbałaś syna po śmierci ojca. Warto wtedy było prosić o pomoc psychologa, teraz będzie gorzej, znaczy trudniej. Przyzwyczaiłaś go do tego że jest sam i sam sobie ze wszystkim radzi a teraz rościsz sobie prawo do wchodzenia z butami w jego światek. Tak wyglada to z jego punktu widzenia.

      Pomysł z kuratorem? Skreślisz szanse porozumienia z synem raz na zawsze. Czy twój syn jest przestępcą, czy tylko knąbrnym synem z którym masz zły kontakt. Pomyśl.

      Piszesz że chce od Ciebie pieniądze- to dobrze, to znaczy że nie kradnie, nie kombinuje, nie zszedł na złą drogę.

      Nie piszesz nic w jakim obraca się towarzystwie, jakiej słucha muzyki, to ważne. Pewne grupy są bardziej narażone na kontakt z przestępczością i twardymi narkotykami.

      Nie wiesz jak chłopa na piwo wyciągnąć? Pytasz co mu kupić razem idziecie na zakupy a na piwo po drodze.

      Piszesz też że zdaje z klasy do klasy, pomimo iż chodzi w kratkę, znaczy inteligentny i daje sobie radę.

      Jak na mój gust to wszystko o czym piszesz jest w granicach normy, oprócz jego zachowania w stosunku do Ciebie. Ale bez rozmowy sie nie da. A rozmowa to nie jest ganienie go za to co zrobił, tylko dowiedzenie się co w ogóle robił. Jak się nauczy mówić co robi, to potem Ci powie dlaczego. Powiedz mu wreszcie szczerze co ty sp..., bo wina leży niestety po twojej stronie. Jesteś starsza, mądrzejsza, powinnaś była przewidzieć, że utrata ojca w takim wieku to niesamowita trauma dla dzieciaka. Niestety to zaniedbałaś. Super że zastanawiasz się jak to naprawić, ale jak ktoś napisał musisz zacząć od siebie, zmienić swoje nastawienie.
      Zamiast krzycześ, że znowu wrócił pijany i usłyszeć sp... powiedz:
      " ha ha widzę, że nieźle wczoraj zabalowałeś, gdzie tak imprezowaliście? Czy myślisz, że jak powiesz to szczerze , z usmiechem, to usłyszysz sp....? Nie znaczy wcale że musi Cię to cieszyć, musisz nauczyć się wyciągać informacje żeby wiedzieć, że to co robi stanowi dla niego faktyczne zagrożenie. Lepiej udawać, że się pewne rzeczy akceptuje, bo wtedy będzie się je miało pod kontrolą. To że chłopak pali, pije popala trawkę to nie jest jeszcze tragedia, tragedią są tylko wasze relacje.
      • lisdene Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 14:26
        Moim zdaniem syn Omomo jest w takim wieku, że jej samej będzie
        trudno do niego dotrzeć. Syn jej już w swoim 17 - letnim życiu ma
        doświadcznie z trawką i alkoholem. Najczęsciej zaczyna się od trawki
        a kończy sie na narkotykach twardych. Nie należy tego bagatelizować.
        Omomo powinna porozmawiać z terapeutą od uzależnień nt swojego syna,
        jak mu pomóc i jak do niego dotrzeć.
        • bi_scotti Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 14:53
          lisdene napisała:

          > . Najczęsciej zaczyna się od trawki
          > a kończy sie na narkotykach twardych.

          ZADNE badania ani statystyki nie potwierdzaja tego, co tu napisalas!
          Miliony ludzi na calym swiecie pali rekreacyjnie marihuane raz, dwa
          razy na tydzien i NIGDY nie probowali, nie brali, nie interesowali
          sie zadnymi innymi "narkotykami" (jesli w ogole traktowac marihuane
          jako narkotyk, co juz samo w sobie jest sporym naduzyciem). A sa to
          czesto ludzie dzis 50-60 letni, ktorzy uzywaja marihuany od 40 lat z
          okladem a w tzw. miedzyczasie maja rodziny, kariery i to wszystko,
          co jest "normalnym, nudnym zyciem". Podobnie jak miliony pije
          szklaneczke wina raz czy dwa razy na tydzien i zadne tragedie z tego
          nie wynikaja! Papierosy i alkohol w duzych ilosciach to zdecydowanie
          wiekszy problem, a w calej sprawie najistotnieszy jest brak
          komunikacji pomiedzy matka i synem. Powtarzanie jakichs wyssanych z
          palca "pewnikow" nikomu nie sluzy, a juz na pewno nie pomoze tej
          akurat kobiecie w nawiazaniu chocby minimalnego kontaktu z synem.
          • lisdene Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 08:50
            Przede wszystkim to, co napisałam nie jest wyssane z palca,
            wystarczy tylko porozmawiać z lekarzami lub terapeutami od
            uzależnień, a z takimi mam do czynienia, a także polecam stronę
            zielonemity.republika.pl/mity.html.
            To tylko urywek z tej strony:

            Marihuana nie uzależnia
            Jest to prawdą tylko do pewnego stopnia - a więc nieprawdą.

            THC ma w czystej postaci niewielkie właściwości uzależniające
            fizycznie. Jednak uzależnienie psychiczne następuje szybciej niż w
            przypadku alkoholu. Co to znaczy? To znaczy, że kiedy przestajesz
            palić nie masz głodów ani delirium. Do ponownego sięgnięcia po
            narkotyk zmusza Cię psychika, a nie ciało.

            O ile z uzależnienia fizycznego stosunkowo łatwo się wyzwolić (nawet
            przy opiatach i alkoholu wystarczy kilka dni tzw. detoksu by
            nieodczuwać dolegliwości fizycznych), o tyle uzależnienie psychiczne
            wymaga długotrwałej terapii. Głód psychiczny dużo trudniej
            przezwyciężyć, bo wspomagają go tzw. mechanizmy uzależnienia.

            Po odstawieniu marihuany po długotrwałym paleniu pojawia się
            specyficzny zespół abstynencyjny: ciągłe rozdrażnienie, senność lub
            bezsenność, bóle głowy, utrata chęci życia, spadek aktywności
            życiowej, obniżenie nastroju, zaburzone odczuwanie przyjemności
            (seks jest mniej atrakcyjny, muzyka mniej fascynuje, filmy są
            nudniejsze). Trzeźwość staje się nie do zniesienia. W ten sposób
            uzależniony mózg woła o następną porcję THC.

            Przy paleniu okazjonalnym objawy odstawienia są mniej zauważalne,
            gdyż organizm odtruwa się powoli. THC odkłada się w komórkach
            tłuszczowych (nie jest wypłukiwany przez płyny) i uwalnia z
            organizmu przez parę tygodni. Oznacza to, że jesteś pod wpływem
            słabych dawek narkotyku nawet parę tygodni po ostatnim paleniu. THC
            jest wykrywalne w organizmie człowieka do roku po zaprzestaniu
            palenia.

            Jak wykazują testy na obecność narkotyków przeprowadzane wśród osób
            palących skuna - jest możliwe, że to, co uważamy za czystą trawkę
            bywa nasączane roztworem innego narkotyku, który szybko uzależnia
            fizycznie. Możliwe, że stąd coraz częściej osoby decydujące się na
            powrót do trzeźwości, muszą zaczynać tę drogę od pobytu na oddziale
            detoksykacji. Coraz więcej też osób leczy się z uzależnienia od
            marihuany w ośrodkach zamkniętych - jednak najczęściej możliwe jest
            zdrowienie w ramach terapii ambulatoryjnej (wizyty w poradni).

            W samych tylko Stanach Zjednoczonych ok. 120 000 osób rocznie
            zgłasza się na leczenie z powodu uzależnienia od marihuany (Raport
            of National Instytut Drugs Abuse USA). Ulubiony przez zwolenników
            legalizacji marihuany raport WHO z 1995 roku podaje (za: Hall,
            1994), że od marihuany uzależnia się do 20% osób, które jednorazowo
            zapaliły konopie oraz do 50% tych, którzy używają marihuany
            regularnie.

            Piszesz o piciu alkoholu i paleniu marihuany przez ludzi dorosłych
            już o ukształtowanej osobowości, a temat tu poruszony dotyczy
            młodego 17 letniego człowieka, który jest w okresie dojrzewania i
            jego osobość jest jeszcze kształtowana.
            Ja przedstawiam tutaj tylko MÓJ punkt widzenia i MOJE zdanie na ten
            temat, więc nie rozumiem skąd taka agresja w wypowiedzi.



            bi_scotti napisała:

            > lisdene napisała:
            >
            > > . Najczęsciej zaczyna się od trawki
            > > a kończy sie na narkotykach twardych.
            >
            > ZADNE badania ani statystyki nie potwierdzaja tego, co tu
            napisalas!
            > Miliony ludzi na calym swiecie pali rekreacyjnie marihuane raz,
            dwa
            > razy na tydzien i NIGDY nie probowali, nie brali, nie interesowali
            > sie zadnymi innymi "narkotykami" (jesli w ogole traktowac
            marihuane
            > jako narkotyk, co juz samo w sobie jest sporym naduzyciem). A sa
            to
            > czesto ludzie dzis 50-60 letni, ktorzy uzywaja marihuany od 40 lat
            z
            > okladem a w tzw. miedzyczasie maja rodziny, kariery i to wszystko,
            > co jest "normalnym, nudnym zyciem". Podobnie jak miliony pije
            > szklaneczke wina raz czy dwa razy na tydzien i zadne tragedie z
            tego
            > nie wynikaja! Papierosy i alkohol w duzych ilosciach to
            zdecydowanie
            > wiekszy problem, a w calej sprawie najistotnieszy jest brak
            > komunikacji pomiedzy matka i synem. Powtarzanie jakichs wyssanych
            z
            > palca "pewnikow" nikomu nie sluzy, a juz na pewno nie pomoze tej
            > akurat kobiecie w nawiazaniu chocby minimalnego kontaktu z synem.
            • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 16:53
              lisdene napisała:


              > Piszesz o piciu alkoholu i paleniu marihuany przez ludzi dorosłych
              > już o ukształtowanej osobowości, a temat tu poruszony dotyczy
              > młodego 17 letniego człowieka, który jest w okresie dojrzewania i
              > jego osobość jest jeszcze kształtowana.

              Zgadzam się całkowicie.
              Też nie bagatelizowałabym trawki w takim wieku.
        • 0momo Re: Nastoletnie problemy 08.09.09, 21:03
          Ktoś pytał jakiej muzyki słucha otóż jest to hip hop szerokie spodnie i
          pier.... systemu i wszystkiego wokół. O ubraniu nic nie mówię bo jak
          proszę żeby ubrał się normalnie np na cmentarz czy do rodziny to nie
          idzie w ogóle.

          A dzisiaj próbowałam rozmawiać i usłyszałam żebym się zajęła swoją
          pracą i nie wtrącała w jego życie
          • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 06:29
            Hip-hop, to dobra muzyka, a teksty są zaangażowane społecznie. Trochę
            takie dla ludzi myślących. Strój jest elementem kultury, nie może
            przychodzić do kumpli w bryczesach i dopasowanej koszulce polo big_grin.
            Wydaje mi się, ze jesteś nadmiernie surowa, usiłujesz kontrolować
            jego życie, także w drobiazgach. Chyba gdzieś podpatrzyłaś role matki
            wg. wzorców już niemodnych. Zupełna dygresja...czy masz wiele
            rodzeństwa, czy Twój ojciec był policjantem lub wojskowym?
            Jeżeli on reaguje na Twoją próbę komunikacji gniewem i ucieczką, to
            spróbuj napisać mu list, o tym co czujesz i czego się obawiasz. Ale
            nie o tym, czego, jako matka masz prawo oczekiwać, tylko dlaczego tak
            myślisz.
            Możliwe, że nie umiesz się komunikować w rozmowie na trudne tematy z
            synem. Nie możesz znaleźć słów, bo te które trzeba by wypowiedzieć
            obnażyłyby Twoje słabe ego, to ze jesteś bezradna.
            Spójrz na to z drugiej strony ... może on jest tak silny jak Ty. Też
            ma silną osobowość i dopóki sam, w swoim tempie nie przetrawi
            jakiegoś tematu, to go z góry odrzuca?
            Pozdrawiam smile
            • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 20:26
              tata.kasi napisał:

              > Hip-hop, to dobra muzyka, a teksty są zaangażowane społecznie.

              --Może sprostuję, acz niekoniecznie musisz się z tym zgadzać. Hip -hop - to ŻADNA muzyka. Tam nie ma muzyki. Teksty- owszem, ale tylko czasami i rzadko.

              Trochę
              > takie dla ludzi myślących.

              --Dla ludzi - TROCHĘ myślących, lub wcale. Dla ludzi zyjących, działających na zasadzie i w oparciu instynktu stadnego. Bez refleksji.


              Strój jest elementem kultury, nie może
              > przychodzić do kumpli w bryczesach i dopasowanej koszulce polo big_grin.

              - Jak wsiąkł w towarzystwo, to oczywiste, że inaczej się nie da.



              > Chyba gdzieś podpatrzyłaś role matki
              > wg. wzorców już niemodnych.

              --Co to znaczy - niemodne wzorce roli matki?
              Brednie sadzisz.


              > Możliwe, że nie umiesz się komunikować w rozmowie na trudne tematy z
              > synem.
              • 0momo Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 20:58
                Co to hip hopu to dla mnie jest stek bzdur i głupot, wystarczająco
                się tego nasłuchałam przez zamknięte drzwi, zresztą kiedyś próbował
                mi prezentować tą "muzykę", ale nie wyszło, nie wymagam żeby jakoś
                konkretnie się ubierał ale normalny strój nikomu nie zaszkodził
                jeszcze, a zresztą i tak robi co chce.
                Ktoś pytał o mojego ojca no cóż jest rolnikiem, bardzo tolerancyjnym
                człowiekiem, a co do rodzeństwa to mam siostrę młodszą, ale nie wiem
                co to ma do rzeczy.
                I dzisiaj stwierdziłam że nie będę się tutaj z nim w łapanego bawić
                powiedziałam mu że jeżeli nic się nie zmieni będzie kurator, trzasnął
                drzwiami i wyszedł
                • insula.incognita Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 21:36
                  0momo napisała:

                  > I dzisiaj stwierdziłam że nie będę się tutaj z nim w łapanego bawić
                  > powiedziałam mu że jeżeli nic się nie zmieni będzie kurator, trzasnął
                  > drzwiami i wyszedł

                  0mamo, nie da się mlodego czlowieka zmienić i jego zachowania z dnia na dzień. To jest proces. Dlugi. I niekoniecznie z oczekiwanym efektem.
                  Ale probować warto!
                  Trudno cokolwiek mowić, jak się nie zna Ciebie, ani Twojego syna, a w szczególności waszych wcześniejszych relacji.
                  Sama dobrze wiesz, że coś gdzieś zostało zabagnione w procesie wychowawczym syna. I trzeba to naprawić. Banał, ale jak zawsze- latwiej zepsuć, niż naprawić.
                  Zrobisz jak zechcesz, ale ja bym na Twoim miejscu nie pakowała się w kuratora, niepotrzebnie go tak zaszantażowałaś. Reakcja jego- do przewidzenia.
                  Sama idź do jakiegoś specjalisty od relacji rodzinnych czy cóś, nie wiem, i sama sobie odpowiedz na pytanie - co TY dajesz swojemu synowi i też , czego sama oczekujesz od swojego syna.

                  powodzenia w każdym razie.
                • berdebul Re: Nastoletnie problemy 09.09.09, 23:01
                  0momo napisała:

                  > Co to hip hopu to dla mnie jest stek bzdur i głupot, wystarczająco
                  > się tego nasłuchałam przez zamknięte drzwi, zresztą kiedyś próbował
                  > mi prezentować tą "muzykę", ale nie wyszło
                  i dziwisz się że z Tobą nie rozmawia? Jeżeli Ty nawet nie próbujesz zrozumieć czemu on hip-hopu słucha?
                  >nie wymagam żeby jakoś
                  > konkretnie się ubierał ale normalny strój nikomu nie zaszkodził
                  > jeszcze, a zresztą i tak robi co chce.
                  Dopóki jest ubrany, oraz ubrany stosownie do okazji czyli do opery nie idzie w jeansach z krokiem w kolanach, to o co chodzi?

                  > I dzisiaj stwierdziłam że nie będę się tutaj z nim w łapanego bawić
                  > powiedziałam mu że jeżeli nic się nie zmieni będzie kurator, trzasnął
                  > drzwiami i wyszedł
                  Ja bym na jego miejscu już nie wróciła.
                  • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 10.09.09, 08:43
                    > Ja bym na jego miejscu już nie wróciła.

                    Oczywiście. On zachowuje się racjonalnie, poza bluzgami, ale to
                    wyraz frustracji z powodu braku zrozumienia u najbliższej osoby.
                    A pomysł z kuratorem...o tyle pozwala zywić jakąś nadzieję, że 0momo
                    wierzy w zinstytucjonalizowane autorytety. Dużo zależy na kogo
                    trafi...
                    PS
                    Nie cały hip-hop jest cacy i nie cały do bani, ja dużo tej muzyki
                    nie słucham, ale np. Mezo ma znakomite teksty.
                    Tu też jest trochę muzyki...
                    www.youtube.com/watch?v=88Nxkxor1U0&feature=related
                    Chyba, że mi samo w głowie pobrzękuje...big_grin
                    • verdana Re: Nastoletnie problemy 10.09.09, 08:52
                      No, to juz wszystko jasne.
                      Jesli matka nie aprobuje tego, ze prawie dorosły syn ma prawo
                      sluchac czego chce i ubierac się, jak mu się podoba - to sama prosi
                      się o klopoty. Hip-hop się nie podoba - cóż, ma prawo, ale
                      należaloby jednak posluchac i powiedziec "Mnie się nie podoba, ale
                      Ty masz inny gust i masz do tego prawo", a nie uznać, że gust syna
                      jest gorszy niż wlasny. To samo ubranie - rozumiem,ze najwazniejsza
                      rzecza jest nie wstydzić się przed rodziną...
                      Jesli krytykuje się dziecko za bzdury, uznaje jego styl i
                      zainteresowania za gorsze od wlasnych, to naprawde, nie warto się
                      starać. Mozna dostać op... rownie dobrze za niewinne spodnie z
                      obnizonym krokiem, jak i za trawkę.
                      Nawet się nie dziwię, ze syn kaze się od...
                      • lisdene Re: Nastoletnie problemy 10.09.09, 09:31
                        Omomo, nie ma co od razu z grubej rury sadzić do syna z kuratorem.
                        Kurator tu nic nie pomoże. Jeśli naprawdę chcesz porozumienia z
                        synem, to zrób to w taki sposób, aby go bardziej od siebie nie
                        oddalić. Zwróć się do specjalisty psychologa z tym problemem.
                        Spróbuj wleżć w jego skórę i pomyślec tak jak on: mam 17 lat,
                        wychowuje mnie sama matka, która mnie nie rozumie - do tej pory się
                        nie wtrącała, a teraz jest jak nietoperz ślepa i głucha na moje
                        problemy i jeszcze się czepia, nie mam się do kogo zwrócić z
                        problemami. Jedynie co mam to muzyka, kumple, trawka i alkohol,
                        które pozwalają mi się wyluzwać i zapomnieć o tym kur... świecie.
                        Teraz o mnie:
                        Mam koleżankę, która ma podobny problem do Twojego, tylko, że ona w
                        przeciwieństwie do Ciebie poszukała pomocy u innych i chciała
                        zbliżyć się do syna, bo była miedzy nimi przepaść. Małymi krokami
                        widać postępy u niej w porozumieniu się z synem.
                        Zyczę Ci powodzenia.
                        • 0momo Re: Nastoletnie problemy 10.09.09, 19:57
                          Daliście mi do myślenia, faktycznie macie racje. Nie mogę go tak ciągle
                          krytykować, ale ja chciałam dobrze sad. Jest dla mnie najważniejszy i
                          chciałabym z nim normalnie rozmawiać, i zrobię tak jak radzicie usiądę
                          przyznam się do błędów, zobaczymy czy to coś da.
                          A na razie trzymajcie kciuki, dzisiaj czekam aż wróci ze szkoły bo
                          zwykle wraca po 20 i od razu biorę się do dzieła
                          • asia.sthm Re: Nastoletnie problemy 10.09.09, 21:24
                            ja trzymam .
                            Tylko nie przyciskaj dzieciaka za pierwszym podejsciem, daj mu sie zdziwic, daj
                            mu troche czasu na strawienie nowosci.
                            Dobrze bedzie.

                            Nie musisz tez pokochac hip hopu, nie ma przymusu. Pokaz tylko synowi, ze
                            szanujesz jego gust. Mozesz tez sie przyznac za jaka muzyka ty szalalas, jesli
                            wogole szalalas smile
                            • bi_scotti Re: Nastoletnie problemy 11.09.09, 02:01
                              Ja bym wrecz powiedziala, ze nie spodziewaj sie cudow. Tylko
                              dlatego, ze Ty masz dobre checi to jeszcze nie znaczy, ze zaraz
                              natychmiast znajdziecie nitke porozumienia i wszystko bedzie cacy.
                              Rozwala sie szybko - buduje dlugo. To dotyczy zarowno architektury
                              jak i stosunkow miedzyludzkich. Jesli On nie bedzie sklonny do
                              natychmiastowej komunikacji, nie daj sie sprowokowac, zachowaj
                              stoicki (!) spokoj i probuj jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze
                              mnoga*mnoga*mnoga raz przez nastepne dni, tygodnie i miesiace. Jak
                              mowia ci z krainy Cyda "paciencia y perseverancia" smile
                              Powodzenia zycze!
      • 0momo Re: Nastoletnie problemy 12.09.09, 20:04
        Kiedy wrócił dzisiaj nad ranem pijany nie krzyczałam, a rano zapytałam
        tak jak radziliście gdzie balował czemu taki zmęczony i dostałam piękną
        odpowiedź dokładnie "ch... ci do tego" więc pytam jeszcze raz. Jak
        rozmawiać z kimś kto rozmawiać nie chce?
        • asia.sthm Re: Nastoletnie problemy 12.09.09, 21:01
          on ci nie dowierza, on nie ma pojecia, ze pytasz na powaznie,
          Najprawdopodobniej jednak wyczuwa sztucznosc, wyuczona replike wyglaszana jak ze
          sceny w oczekiwaniu na oklaski.
          Moge sobie wyobrazic jak cie to boli - pierwsza proba i od razu do kitu.
          Musisz jednak sie zaprzec w sobie, albo chcesz dotrzec do syna wiedzac, ze masz
          do nadrobienia wiele lat, albo wyciagnij biala szmate, pomachaj i zakrzycz:
          poddaje sie! Jego to nie ruszy, ty sie ponizysz - czyli znaczy wez i sie
          zaprzyj, nie poddawaj. Warto!
          Podpisuje sie pod opiniami, ze potrzebujesz pomocy psychologa. Co dwie glowy to
          nie jedna, terapia doda ci sily,
          czego z calego serca zycze.
        • tata.kasi Re: Nastoletnie problemy 12.09.09, 21:33
          Nie pytaj więcej, skoro wrócił rano, to albo nie mógł, albo nie
          chciał. Na przyszłość zrób jak się obudzi dobrej kawy i smaczną
          przekąskę. Jesteś na etapie przyzwyczajania go do tego, że jesteś
          normalną, życzliwą mu osobą. Pamiętaj, że jeszcze przed chwilą
          chciałaś go prawie z domu wyrzucić. Też bym to pytanie uznał za
          kolejne podpytywanie co, gdzie z kim. Tak, jak napisano powyżej -
          cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz to samo....
          On odrzuca Twoje pytanie (agresja, ucieczka), a co Ty zrobiłaś?
          Uznałaś to za wewnętrzny triumf ("Ja z Tobą normalnie, widzisz, a Ty
          gryziesz...") ? Powiedz, czy nie pomyślałaś sobie, jak trzasnął
          drzwiami, że to, co Ci tu piszą, to g..o warte ?
          Piszesz "piękną odpowiedź", ironizujesz, zatem uważasz, że Twoje
          przekonanie, co do tego, ze on nie umie rozmawiać było słuszne. Masz
          dwie korzyści od jednego strzału: utwierdzasz się, że to jednak
          niepoważny gó...arz, i nam pokazujesz, że nie jest to tak łatwe, jak
          nam się wydaje ("Ja to dopiero mam problem, nie to, co myślicie").
          Jeżeli intonacja, sposób i moment zadania pytania był nakierowany na
          uzyskanie dwóch powyższych satysfakcji, to treść nie miała znaczenia.
          Mogłaś zapytać o pogodę na imprezie, albo czy był tłok w nocnym
          autobusie....
          Nie da się uzyskać trwałego postępu w twoim zyciu domowym na
          podstawie jednej, czy dwóch rozmów. Chociażby dlatego, ze on też
          czerpie korzyści z tego konfliktu, zatem będzie go podsycał i
          doprowadzał Cię do furii, własnie takimi odzywkami.
          Potrzebna jest zmiana Twojego fundamentalnego przeświadczenia o tym,
          jak mogą wyglądać Twoje relacje z synem. Sama sobie nie poradzisz,
          tracisz czas i frustrujesz sie, bo wydaje Ci się, że próbujesz
          wszystkiego. Tak, jak Ci już wiele osób pisało idź do psychologa sama
          i postaw sprawę tak, że nie syn coś robi źle, tylko Ty coś robisz
          źle, ale nie wiesz co.
          W ostateczności - naprawdę, nie jest to jakaś wyjątkowa sytuacja.
          Tylko nie da się tego załatwić jedynie z pomocą nawet najbardziej Ci
          przychylnych forumowiczów.
          Pozdrawiam smile
          • lisdene Re: Nastoletnie problemy 13.09.09, 00:18
            Dobry znajomy psycholog - psychoterapueta powiedział mi, że nie
            jestem w stanie zmienić innych, ale mogę zmienić siebie. Jest to
            szczera prawda. Zmieniając innych, zacznijmy od siebie. Jeśli mogę
            coś poradzić, to skontaktuj się z dobrym psychoterapeutą, zajmującym
            się nie tylko dorosłymi, ale rózwnież młodzieżą, bo naprawdę masz
            poważny problem. Myślę, że jeszcze nie jest za późno, by cokolwiek
            zmienić w waszych wzajemnych relacjach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka