Dodaj do ulubionych

Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to źle?

01.01.08, 22:10
Witam,
mam synka który w marcu będzie miał 3 latka i z własnego wyboru oraz
możliwości temu towarzyszące jestem z synkiem w domu. Miłoszke jest
samodzielny, wiele rutynowych czynności robi sam, w sumie nadaje sie
pod tym względem do przedszkola. Jednak ja uważam, ze dziecko w tym
wieku i chyba do co najmniej 5 lat nie jest przystosowane do
przedszkola (myslę tu o jego potrzebach i psychice).
Chciałabym poznać zdanie innych mam w tej kwestii, gdyż ostatnio
ciągle jestem atakowana, ze robię dziecku krzywdę, ze wyizolowuje go
od rówieśników i robię mu tym krzywdę, ze wychowam odlutka etc.
Czy sa na tym formu takie mamy jak ja???
Moze wymieniłybyśmy sie spostrzezeniami, pogladami, moze ktoś sie
znajdzie kto mnie utwierdzi w przekonaniu, ze robie dobrze...
MOze jakies mamy maja pomysły na zabawę i zajęcia domowe.
Z góry dziekuje za odpowiedzi i pozdrawiam
mama_miłoszka
Obserwuj wątek
    • trojakowamama Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 11:01
      Tu toczyła się dyskusja na temat (nie) posyłania dzieci do
      przedszkola: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=566&w=71822598&a=71822598
      Moje dzieci w marcu skończą 3 latka, planuję zostać w domu jeszcze
      rok.
      • mama_miloszka Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 16:41
        kiedy wchodze na podany przez Ciebie link niestety wyswietla mi sie
        komunikat, ze formu nie istnieje lub jest niedostepne. Czy mozesz
        mnie jakoś ukierunkować jak mogłabym dotrzec do tego formu, jak sie
        to forum nazywa, i jaki jest tytuł wątku, moze w inny sposób dotrę
        do interesujących mnie odpowiedzi.
        z góry dziekuje bardzo
        • trojakowamama Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 17:03
          Adres strony jest za długi, trzeba skopiować go w całości, przesyłam
          jeszcze raz, może zmieści się w jednym wierszu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=71822598&a=71822598
    • mama_miloszka Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 20:59
      niestety nie wchodzi mi ten link, a mozesz podać słowa kluczowe lub
      nazwę wątku?
      dzieki
    • trojakowamama Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 21:16
      Hmmm...mi wchodziuncertain No nic. Dyskusja toczyła się na Małe dziecko (to
      też gazetowe forum), tytuł wątku: Dlaczego tak zaciekle bronicie
      przedszkola
    • trojakowamama Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 21:17
      Pierwszy post w tym wątku o przedszkolu pojawił się 10.11.07
      • przedszkolanka_anka Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.01.08, 21:59
        Witam,mysle,ze powinnas zadac to pytanie na forum "Przedszkola"
        gdzie swego zcasu tez toczyly sie takie dyskusje.


        >>>>>samodzielny, wiele rutynowych czynności robi sam, w sumie
        nadaje sie
        pod tym względem do przedszkola. Jednak ja uważam, ze dziecko w tym
        wieku i chyba do co najmniej 5 lat nie jest przystosowane do
        przedszkola (myslę tu o jego potrzebach i psychice).

        Jakie potrzeby masz na mysli,bo na pewno nie psychiczne .Nie zrozum
        mnie zle ale przeczysz sama sobie.Psychika jest pojeciem bardzoo
        szeroko rozumianym i na pewno nie dostarczysz takich bodzcow
        psychicznych na przyklad w sferze pzonawczej jakie zapewni dziecku
        przedszkole od najprostszych zajec poczynając,poprzez wszeliego
        rodzaju spotkania z ciekawymi ludzmi,zajecia z uzyciem materialow
        rzadkich itp itd a na wycieczkach czy uroczystosciach w roznym
        gronie koncząc.Ale zawsze dziwią mnie mamy ktore ograniczają dziecku
        kontakt z rowiesnikami piszac ze nic mu nie brakuje (w domu) ,mzoe
        nie brakuje pod wzgledem materialnym czy opiekunczym ale zapewniam
        Cie ,ze roznice pod wzgledem kontaktow rowiesniczych u dziecka ktore
        nie uczeszczalo do przedszkola od 3 latkow widac kolosalne.Dziecko w
        grupie rowiesniczej uczy sie po prostu ŻYCIA.Oczywiscie nie jest
        powiedziane,ze dolączając do rowiesnikow w grupie starszej czy nawet
        w szkole blyskawicznie zaadaptuje sie do tzw.kontaktow
        miedzyludzkich ale uwierz mi,zdarza sie to bardzo rzadko-u moze
        jednego dziecka na 10.Przez caly okres dziecko uczy sie
        funkcjonowania w grupie rowiesniczej,jest to bardzo ale bardzo
        wazne.Wiesz jak zachowują sie dzieci ktore przyjda do przedszkola w
        wieku 6lat?Sa bardzo agresywne albo bardzo nieśmiałe (oczywiscie
        wykluczajac nieliczne wyjatki o ktorych wspomnialam).Jego byt w
        grupie rowiesniczej ogranicza sie wtedy glownie do tzw.walki o
        przetrwanie w dobrym lub zlym sensie.Te slowa nie sa namawianiem do
        przedszkola,sa jakby refleksją .Czytalam tamte dyskusje i w
        sumie "siedze" w temacie od drugiej strony i z tej pozycji zabieram
        glos i takie sa moje doswiadczenia a mamy ktore pisza o tym ze nie
        chodzenie do przedszkola nie mialo wplywu na ich pociechy,sorry ale
        mylą sie.Pomijajac aspekt rowiesniczy,trzeba wziąc pod uwage aspekt
        ogromu wiedzy opanowanej juz w przedszkolu przez dzieci do niego
        uczeszczające.I co fajniejsze my sami jako rodzice stworzylismy ten
        wyscig szczurow juz od przedszkola i teraz tzreba sie z tym liczyc.
        Pozdrawiam
        anka
      • mama_miloszka Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 03.01.08, 20:36
        Dzieki, w końcu udało mi sie dotrzec do tego postu, wydrukowałam
        sobie i w wolnej chiwli zczytam.
        pozdrawiam
        • magda8885 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 06.01.08, 13:43
          Cześć moja mała skończyła 2 lata w listopadzie. Od października
          chodzi do przedszkola (prywatnego). Poczatkowo były to dwie godziny
          dwa razy w tygodniu, od stycznia pięć godzin codziennie. Tak samo
          jak i u Ciebie nie ma takiej konieczności. Do końca stycznia jestem
          z małą w domu a później będzie z nią moja mama. A jednak mała
          uwielbia tam chodzić. Nie planowałam takiego wydłużenia tam jej
          pobytu. Z obserwacji: szybciej się rozwija, nie potrzebuje bajek ani
          telewizji zastępują jej to zabawy samodzielnie przez nią wymyślane.
          Często jak po nią przychodzę to trafiam na najlepszą zabawę w jaką
          bawią się dzieci i muszę czekać jeszcze 20 minut, na to kiedy będzie
          można pójść do domu. Korzyści dla mamy: można spokojnie ugotować
          obiad, posprzątać w domu zrobić zakupy, poczytać itd. a twoje
          dziecko nie nudzi się w tym czasie u twojego boku.
          Kolejny argument w przedszkolach teraz dzieci uczą się angielskiego
          nawet kilka razy w tygodniu. Wszystko dzieje się na zasadzie zabawy
          i one to lubią. Odbywa się to bardzo naturalnie. Rozmawiałam z
          nauczycielką angielslkiego, która twierdzi że widzi różnicę pomiędzy
          siedmioletnimi dziećmi, które uczyły się angielskiego w przedszkolu
          i tymi które sie nie uczyły.

          Podsumowując gorąco polecam. Możesz spróbować na początku po kilka
          godzin żeby zobaczyć jak to jest.

          pozdrawiam
          mama Ali
          • alabama8 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 25.02.08, 11:43
            < Rozmawiałam z nauczycielką angielslkiego, która twierdzi że widzi
            różnicę pomiędzy siedmioletnimi dziećmi, które uczyły się
            angielskiego w przedszkolu i tymi które sie nie uczyły.>

            Różnica jest oczwiście zasadnicza. Te które uczyły się w przedszkolu
            portafią policzyc od 1 do 10 i wskazac 3 kolory. Te które w
            przedszkolu się nie uczyły - nie posiadły tych "umiejętności".
            Przykro mi bardzo - ale angielski w przedszkolu to naciąganie
            rodziców na kasę i wmawianie im że dają swoim dzieciom szansę na
            edukację jakiej oni nie mieli. Zastanów się co twoje dziecko umie
            powiedziec po angielsku po 2-3 latach nauki w przedszkolu. Nic
            zapewne.
            Ale zasypywana jesteś zapewnieniami że to nie szkodzi bo
            przynajmniej się osłuchało - to samo możesz uzyskac włączając CNN
            godzine dziennie.



    • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 28.02.08, 15:11
      Mój synek ma 2 lata i 2 mce. Jestem z nim w domu i mam zamiar dokąd nie skończy
      5 lat. Nie uważam że robię mu krzywdę nie posyłając do przedszkola, ponieważ ma
      2 koleżanki i dwóch kolegów z którymi bawi się prawie codziennie w domu lub na
      podwórku. Jest przez to bardzo towarzyski, umie dzielić się zabawkami. Dzieci są
      mniej więcej w podobnym wieku i świetnie się razem bawią i bardzo lubią. Myślę
      że jeśli zapewnisz dziecku towarzystwo to posyłanie do przedszkola jest zbędne.
      Bo chyba w sumie najbardziej chodzi o to żeby nauczyło się funkcjonować wśród
      innych dzieci. Ja mojemu dziecku to zapewniam, więc do przedszkola nie pójdzie,
      przynajmniej nie w najbliżym czasie.
      • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 28.02.08, 15:18
        Aha i jeszcze dodam, że mój synek zna cały alfabet ( bardzo lubi powtarzać
        literki), na zasadzie że ja piszę litery drukowane a on mówi co to za literka i
        umie liczyć do ośmiu. Tak więc nie nudzimy się. Organizuje mu malowanie farbami,
        lepienie plasteliny, pomaga mi gotować (wrzuca liście laurowe i ziele angielskie
        do zupy, warzywa). Bardzo lubi takie zajęcia. Myślę że go nie ograniczam i jest
        śmiałym i mądrym chłopczykiem.
        • agnieczka1 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 29.02.08, 00:42
          ja mam troszke inny problem.Mieszkam zagranica i moj synek za mieisac skonczy 3
          latka.nie wiem czy poslac go do przedszkola gdyz jest on niesmialy i nie mowi
          nic po angielsku nie wiem nawet czy rozumie.ma kontakt z 4 polskimi dziecmi w
          jego wieku i ciagle jest nieśmiały (choc juz\ znacznie mniej)nie wiem czy
          poczekac rok czy jeszcze dwa??
        • piano00 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 29.02.08, 15:46
          Zaiste ciekaweee zajecie -sypanie listkow do wrzącej
          zupy...no ..przedszkole doprawdy mu tego nie zapewni smile
          • szarsz Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 04.03.08, 11:43
            piano00 napisała:
            > Zaiste ciekaweee zajecie -sypanie listkow do wrzącej
            > zupy...

            Sypanie listków do zupy to część procesu twórczego, na końcu którego
            dostajemy pełne dzieło - zupę. Obiad, którego w części autorem jest
            dziecko... Wspólne gotowanie tworzy dom, tworzy wspólnotę. Wspólne
            gotowanie uczy wąchać, smakować, uczy czerpać przyjemność ze
            współpracy. Dziecko uczy się, że inaczej wygląda, smakuje, dotyka
            się listka ze słoiczka, a inaczej ten sam listek wygląda w rosole.
            Uczy się, że nadmiar może zaszkodzić, bo smak zupy zdominuje
            przyprawa. To trudna sztuka. Uczy się, że końcowy efekt to nie jest
            prosta suma składowych, tylko coś znacznie więcej.

            Dziecko czuje się potrzebne i dumne. To mało?


            ps. Ja swoje dziecko poślę do przedszkola, bo uważam to za potrzebne
            mu do szczęścia. Ale trzęsie mnie, gdy ktoś deprecjonuje DOM i
            okruchy życia go tworzące.
        • opcja_do_wyboru Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 03.03.08, 16:38
          mamapiti napisała:

          > Aha i jeszcze dodam, że mój synek zna cały alfabet ( bardzo lubi
          powtarzać
          > literki), na zasadzie że ja piszę litery drukowane a on mówi co to
          za literka i
          > umie liczyć do ośmiu. Tak więc nie nudzimy się. Organizuje mu
          malowanie farbami
          > ,
          > lepienie plasteliny, pomaga mi gotować (wrzuca liście laurowe i
          ziele angielski
          > e
          > do zupy, warzywa). Bardzo lubi takie zajęcia. Myślę że go nie
          ograniczam i jest
          > śmiałym i mądrym chłopczykiem.

          Skad to wiesz ze jest smialym chlopczykiem?Wpusc go do grupy
          przedszkolnej,moze zachowywac sie calkiem inaczej,to ze jest smialy
          w domu nie swiadczy o tym ze bedzie taki w przedszkolu,moze trafic
          na o wiele smielsze "osobniki" i okaze sie ze zostanie ofermą
          klasową.Masz jakąś miarke śmialosci czy cio?
        • opcja_do_wyboru Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 03.03.08, 16:42
          Organizuje mu malowanie farbami
          > ,
          > lepienie plasteliny, pomaga mi gotować (wrzuca liście laurowe i
          ziele angielski

          Organizujesz mu tez zajęcia z origamii ze specjalnego lub zwyklego
          papieru o roznej strukturze,prace z roznorodnej
          wloczki,materialow,nitek,papierow o roznej strukturze,odpadkow
          plastikowych,patyczkow,wiorkow,piórek,watki,sreberek,zlotek,pergaminu
          ,folii,celofanu,kubeczkow,pocztowek,kartonow,tuszu,farb klejowych i
          innych,masy solnej,gliny,modeliny,krepiny itd itp........???Farby to
          maly pryszczyk z tego czym poslugują sie dzieci w przedszkolu.
          • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 04.03.08, 15:05
            I jeszcze jedno. Ja nie jestem absolutnie przeciwnikiem przedszkola! Uważam że
            dzieci mogą się tam naprawdę wiele nauczyć. Ale oprócz tego że niektóre mamy są
            zmuszone dać dzieci do przedszkola to zapanowała taka też moda wśród mam które
            nie muszą. Ale spróbujcie zrozumieć co niektóre że są mamy które CHCĄ być z
            dzieckiem w domu. I nie chodzi o to że uwielbiam być kurą domową bo
            zrezygnowałam z wysokiego stanowiska kierowniczego żeby móc być w domu. Ja oraz
            moje rodzeństwo nie chodziliśmy do przedszkola i na źle nam to nie wyszło.
            I coś jeszcze. Wcale nie powiedziane że jednak nie zdecyduję się wysłać synka do
            przedszkola w przyszłym roku(jest ze stycznia więc będzie miał 3 lata i 8 mcy).
            Chciałam tylko dać wam do zrozumienia, że dzieci nie chodzące do przedszkola są
            NORMALNE i nic im zazwyczaj nie brakuje, a ich matki nie są zazwyczaj wredne i
            głupie że ich tam nie posyłają.
          • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 04.03.08, 15:07
            Tak, organizuje bo to świetna zabawa równiez dla mnie. Może jeszcze nie
            wykorzystałam wszystkich opcji o których napisałaś ale napewno wykorzystam.
    • arkusz.plano Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 02.03.08, 01:32
      Wydaje mi się, że powinnaś go posyłać, może stopniowo : na początku na kilka
      godzin dziennie - po śniadaniu a zabierała przed/po obiedzie, albo jakiś inny
      wariant.
      Przedszkole to jednak dobre przygotowanie dziecka do szkoły,
      zwłaszcza jeśli chodzi o rozwój społeczny, ale nie tylko.
      • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 03.03.08, 14:15
        Aha, to jeszcze wam tylko napiszę że mój mąż zna dyrektorkę przedszkola. Nie tak
        dawno bo ze dwa mce temu ona powiedziała mu że nie wysłałaby swojego dziecka do
        przedszkola, no może dopiero w wieku 5 lat i jeśli tylko mamy taką możliwość to
        żebym jak najdłużej była z dzieckiem w domu. Powiedziała: "przedszkole to nic
        dobrego". Nie wiem w sumie dlaczego tak się wyraziła, ale chyba ma pojęcie o
        sprawie skoro jest dyrektorką.
        PS. Ja oraz moje rodzeństwo do przedszkola nie chodziliśmy i nie mieliśmy
        problemów potem w szkole czy w kontaktach z rówieśnikami.

        Ale żeby było jasne ja nie jestem przeciwniczką przedszkola, zwłaszcza gdy mama
        musi wrócić do pracy. Ja nie muszę więc nie wysyłam do przedszkola.
        • opcja_do_wyboru Re: do mamapiti 03.03.08, 16:36
          Jesteś bezczelną kłamczuchą,moze wymysl inne argumenty>Zadna
          dyrektorka nie sra we wlasne gniazdo,ze tak napisze dosadnie a tym
          bardziej nie mowi tak rodzicowi "swego" dziecka....nie podcina sie
          gałęzi na ktorej sie siedzi,to psychologicznie wiadome....
          • mamapiti Re: do mamapiti 04.03.08, 14:44
            Nie życzę sobie takich oskarżeń pod moim adresem!!!! To ty jesteś bezczelna i na
            dodatek o bardzo niskiej kulturze osobistej!
            Tak właśnie ta dyrektorka powiedziała! Jest to kobieta której ja nie znam i w
            życiu na oczy nie widziałam, ale mój mąz w tym przedszkolu serwisuje
            kserokopiarkę. Na dodatek jest to w innym mieście. A moje dziecko nie jest dla
            niej "swoje" jak to określiłaś. Nie znasz mnie więc się więcej nie wypowiadaj
            tak dosadnie. Nie wiem zresztą co cię tak poruszyło w mojej wypowiedzi. Nikomu
            nie zabraniam wysyłać dzieci do przedszkola. To każdego sprawa osobista. Ale
            jest temat o przedszkolu więc napisałam co słyszałam. I jest to niestety prawda.
            Nie wiem może w tym akurat przedszkolu coś się żle dzieje że ta kobieta tak
            powiedziała.
            • choinkowa2006 Re: do mamapiti 04.03.08, 15:52
              Hey ty tez jestes bezczelna bo tez nie znasz przedszkoli a
              powtarzasz za kims,najpierw poslij dziecko do przedszkola a potem
              kłamlub nie lub badź przeszczęsliwa,ze znalazlas wspaniała
              placowke.Dyrektorki sa zazwyczaj oddanymi swej pracy,pelnymi
              zaangazowania ,cieplymi paniami i na pewno nie powiedzialyby tak do
              obcego faceta.Ja tez uwazam ,ze klamiesz ale moze nie kontynuujmy
              tej dyskusji.
              • mamapiti Re: do mamapiti 04.03.08, 21:15
                Tak jest. Ja kontynuować nie zamierzam, szczególnie z osobami które mają tak
                ciasny umysł, że po prostu nie potrafią sobie wyobrazić takiej sytuacji jaką
                opisałam.
                • mamapiti Re: do mamapiti 05.03.08, 07:35
                  Naprawdę nie sądziłam że to co napisałam o tej dyrektorce wywoła czyjeś
                  oburzenie. Nie uważam że to co ona powiedziała jest argumentem żeby nie wysyłać
                  dziecka do przedszkola. Ale jak któraś z was sama zauważyła WIĘKSZOŚĆ dyrektorek
                  jest miła i lubi dzieci, to jednak może ta jest wyjątkiem. U nas pierwsza opcja
                  była taka że synek w przyszłym roku pójdzie do przedszkola. Jednak u nas
                  dochodzi jeszcze problem organizacyjny typu, kto np odbierze dziecko z
                  przedszkola. Babci tu żadnej nie mamy, mąż pracuje za długo by mógł to zrobić.
                  Więc zostaję tylko ja. Ale jeśli wrócę do pracy też różnie może być. Tak więc
                  każdy ma inną sytuację. Ale naprawdę ja absolutnie nie jestem przeciwnikiem
                  przedszkola, tylko biorę w obronę mamy które są właśnie atakowane za to że są z
                  dziećmi w domu. Bo niby tak krzywdzą swoje dzieci. Wszystko ma swoje dobre i złe
                  strony. Dotyczy to również przedszkola i nie upierajcie się że przedszkole to
                  jedyne mądre rozwiązanie a inne są krzywdzące dla dziecka.
                  Szkoda że forum jest tak specyficznym miejscem że czasem trudno przekazać
                  wszystkie myśli w taki sposób żeby być dobrze zrozumianym.
                  • wanilka2007 Re: do mamapiti 09.03.08, 14:32
                    www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79346,2882932.html
                  • wanilka2007 Re: do mamapiti 09.03.08, 14:34
                    Decyzję, czy prowadzić edukację w domu, czy w przedszkolu, możemy
                    odwlec, ale kiedy dziecko ma sześć lat, zgodnie z obowiązującym
                    prawem musi przejść rok nauki przedszkolnej, która przygotuje je do
                    szkoły. Niestety, moje doświadczenia wskazują na to, że rok to
                    bardzo mało, by osiągnąć gotowość szkolną. Nie chodzi tu bowiem
                    tylko o dojrzałość w sferze poznawczej (umiejętność myślenia
                    przyczynowo-skutkowego, samodzielnego wypowiadania się, znajomość
                    liter ,cyferekitp.), którą dość łatwo osiągnąć za pomocą poradników,
                    książek i starannie prowadzonych zajęć w domu. Mówimy również o
                    dojrzałości społecznej (samodzielność, umiejętność działania w
                    zespole, rozwiązywanie konfliktów, porozumiewanie się, współpraca z
                    dorosłymi, przestrzeganie zasad) i emocjonalnej (świadomość uczuć,
                    panowanie nad ich wyrażaniem). U dzieci w wieku od trzech do pięciu
                    lat rozwijają się również postawy takie jak ciekawość, gotowość do
                    podejmowania wyzwań, wytrwałość, dociekliwość.Trzeba bardzo dużych
                    umiejętności wychowawczych, żeby w warunkach domowych wychować osobę
                    społecznie i emocjonalnie gotową zmierzyć się z wielkim światem
                    szkoły.

                    Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Jana Amosa Kameńskiego,
                    długoletnia dyrektorka jednego z warszawskich przedszkoli i mama
                    pięciorga dzieci


                    • dorota.konowrocka Re: do mamapiti 10.03.08, 18:26
                      Ależ cóż to za stwierdzenia? "bardzo dużych umiejętności wychowawczych". No
                      rzeczywiście. Każdy z nas zna mnóstwo ludzi, którzy chodzili wyłącznie do
                      zerówki, a potem świetnie radzili sobie w szkole i w życiu! Gdyby to była
                      prawda, każde dziecko nie chodzące do przedszkola skazane byłoby na bycie
                      klasową ofiarą i słabe stopnie. A to po prostu nieprawda. Chodziłam wyłącznie do
                      zerówki, a potem w szkole i miałam przyjaciół, i przez całą podstawówkę same
                      piątki (potem więcej czwórek, ale i tak dostałam się na oblegane studia, dziś
                      mam fajną pracę, rodzinę, dzieci, przyjaciół, zwykłe, dobre życie). I nie jestem
                      żadnym niezwykłym wyjątkiem. Co więcej, wychowywała mnie mama, która sama była
                      bardzo chora, na stwardnienie rozsiane, i naprawdę nie prowadziła ze mną żadnych
                      zajęć rozwijających ciekawość, zdolności poznawcze, gotowość do podejmowania
                      wyzwań itp., grono znajomych miałam z podwórka, kilka dzieciaków, zabawki po
                      starszym bracie i tyle. I dalej nie jest to nic niezwykle wyjątkowego. Po prosto
                      to nie jest takie proste! To nie jest tak, że robimy magiczne pstryk, wysyłamy
                      dziecko do przedszkola, i już mamy: uspołecznione, ciekawe świata,
                      niekonfliktowe, żądne wiedzy itd. Są takie dzieci, których żadne uspołecznianie
                      nie przemieni w duszę towarzystwa, bo z natury są samotnikami i indywidualistami
                      i pracy zespołowej nie znoszą. Są takie, które wychowują się na odludziu, a
                      znajdą sobie przyjaciela w każdym i już jako maluchy są miłe, empatyczne i
                      cudowne we współpracy. To nie jest takie proste! Jak się obuduje to wszystko "na
                      mądro" (dojrzałość w sferze poznawczej, myślenie przyczynowo-skutkowo, rany
                      boskie, och, jak mądrze brzmi, od razu pokornieję, jeszcze w obliczu autorytetu
                      podpisanego na dwie linijki), to rzeczywiście nieszczęsne matki gotowe dojść do
                      wniosku, że brak zajęć z przylepiania włóczki do kartonu i robienia łańcuchów
                      choinkowych z odpadków przekreśli karierę - szkolną i późniejszą - ich dziecka!
                      Przecież to śmiechu warte!

                      "Znajomość literek łatwo osiągnąć przez starannie prowadzone zajęcia w domu".
                      Nikt mnie nie uczył czytać, nikt nie czytał mi na dobranoc, nikt nie prowadził
                      ze mną żadnych starannych zajęć, a mimo wszystko, takie dziecko zaniedbane,
                      nauczyłam się sama czytać, jak miałam cztery lata. Dlaczego? Ja wiem? Coś w
                      genach? Z nudów? Może z samotności? To skąd później koleżanki w klasie? To nie
                      jest takie proste, jak chciałyby Panie Przedszkolanki.

                      Znam sporo dzieci, które mają więcej niż 3 lata i nie chodzą do przedszkola,
                      łącznie z własnymi. Jakoś nie widzę u nich braku ciekawości świata, gotowości do
                      podejmowania wyzwań też im jakoś nie brakuje, w grupie nieźle się dogadują,
                      starsze zaczynają czytać, choć nikt ich specjalnie nie uczy. I zaczynają uczyć
                      się rzeczy, które robią dorośli i które z każdym kolejnym rokiem będą przydawać
                      im się coraz bardziej - w przeciwieństwie do jakże cennej umiejętności
                      przyklejania włóczki do kartonu i śpiewania "Stary niedźwiedź mocno śpi".

                      Dorota
                      • mamapiti do dorota 11.03.08, 16:00
                        Tak jest! Zgadzam się w 100%! I jak już wcześniej podkreślałam nie jestem
                        przeciwnikiem przedszkola ale nie uważam że jest to dziecku do życia niezbędne.
                        • piano00 Re: do dorota 11.03.08, 20:50
                          No i jasno widac,ze w naszym społeczenstwie kazdy jeden jest i
                          psychologiem i pedagogiem i ministrem oswiaty i reprezentuje tysiące
                          innych zawodow..żalosne czy smieszne?A pani Dorota to czasem nie ma
                          innego bloga pochwalnego na swoj temat?Szkoda takiej
                          wspanialej,samowychowującej sie osobowosci marnowac dla mniejszego
                          ogolu....
                          • dorota.konowrocka Re: do dorota 12.03.08, 11:50
                            OK, spróbuję napisać to jeszcze raz, innymi słowami, bym mogła zostać lepiej
                            zrozumiana.

                            1/ Generalnie chodziło mi o to, by powiedzieć, że "nie święci garnki lepią".
                            Nauczenie 5-latka rozmaitych umiejętności, których oczekuje się od niego w
                            szkole i w zerówce nie przekracza możliwości przeciętnej matki i jest możliwe w
                            zwykłej rodzinie, nawet takiej, która nie wkłada dużo wysiłku w "edukację"
                            swojego dziecka.

                            2/ Posłużyłam się swoim przykładem, bo akurat ten znam najlepiej, ale dwa razy
                            podkreśliłam, że nie jestem wyjątkiem. To nie jest nic niezwykłego, że dzieci
                            same uczą sie rozmaitych rzeczy. Nie jest uczciwe przypisywanie sobie przez
                            dorosłych całej zasługi za to, że dziecko czegoś się nauczyło. Dzieci uczą się
                            obserwując, uczą się robiąc rzeczy, które nam wydają się banalne, niewarte
                            uwagi. I znów, mój przykład: mam wrażenie, że duża część mojej "nauki czytania"
                            polegała na przyglądaniu się godzinami regalikowi z ok. 50 przyprawami, które
                            stały w kuchni mojego domu. Każda przyprawa miała wyraźną naklejkę z nazwą, mama
                            dodając je do zupy czy innej potrawy mówiła mi, co dodaje, wszystko to bardzo
                            mnie fascynowało. Do dziś mam je w oczach, pamiętam, gdzie która stała. Czy taka
                            nauka jest gorsza niż przyglądanie się planszom z obrazkami i podpisami, które
                            są często rozwieszane w przedszkolach? Okazuje się, że jest równie efektywna,
                            choć pewnie nie było to jedyne źródło mojej wiedzy. Zegarka - znów mój przykład,
                            ale to naprawdę nie chodzi o jakieś wspinanie się na piedestał i wdychanie
                            kadzidła - uczyłam się biegając do mamy i mówiąc: "Mała wskazówka jest na
                            ósemce, a duża na dziesiątce, to która to godzina?". Mama odpowiadała - i tyle
                            nauki. W pierwszej klasie okazało się, że bardzo dużo rzeczy wiem, wyniosłam z
                            domu, jestem dobrze przygotowana do szkoły. A mój dom nie był domem
                            inteligenckim i nie był domem, w którym otaczało się dziecko ogromną atencją.
                            Takie przykłady można mnożyć.

                            3/ Nie pretenduję do miana ministra oświaty ani pedagoga. Wydaje mi się jednak,
                            że pedagodzy pretendują do roli rodzica, do roli kogoś, kto jest niezbędny
                            dziecku już bardzo wcześnie. Moim zdaniem, to nie jest prawda. Jeśli rodzic
                            CHCE, może być dla swojego dziecka znakomitym przewodnikiem po świecie, po
                            prostu spędzając z nim czas i pozwalając mu uczestniczyć w swoim życiu.

                            I jeszcze uwagi dodatkowe:

                            1/ Wyśmiane gdzieś wyżej gotowanie nie zasługuje na wyśmiewanie. Wiele kobiet,
                            które prowadzą swoje domy, poświęca przygotowywaniu posiłków dla rodziny co
                            najmniej 1,5 godziny dziennie. To dużo czasu, duża część życia. Wiele mówi się o
                            otyłości, o zagrożeniu dla zdrowia płynącym z komponowania jadłospisu z
                            mrożonek, chipsów, danonek i fast-fodów. Czy nie byłoby dobrze, gdyby nasze
                            dzieci - późniejsze żony i mężowie - uczyły się od maleńkości przygotowywania
                            posiłków, zdrowych i smacznych? Czy nie fajnie mieć męża, który potrafi zrobić
                            coś więcej niż jajecznicę? Żonę, która potrafi upiec sernik na niedzielę, szybko
                            zrobić smaczną zupę, nakarmić swoją rodzinę smacznym, pożywnym, dającym energię
                            na cały dzień śniadaniem?

                            2/ Nie jestem przeciwna przedszkolom jako takim. Rozumiem, że dla wielu rodziców
                            może być to dobre rozwiązanie (może muszą lub bardzo chcą pracować, może
                            mieszkają w ciasnym mieszkaniu przy ruchliwej ulicy, w okolicy nie ma placu
                            zabaw, nie potrafią znaleźć rówieśników dla dziecka, dziecko jest jedynakiem
                            itd.) Sprzeciwiam się jednak promowaniu tezy, że każde dziecko MUSI chodzić do
                            przedszkola, a rodzice nie są zdolni do wprowadzenie go w - szkolne i
                            pozaszkolne - życie. Może gdyby dzieci więcej czasu spędzały w rodzinie, to nie
                            trzeba byłoby wprowadzać szkolnego przedmiotu "Przygotowanie do życia w
                            rodzinie"? Czy to nie jest niemądre, że pedagodzy doszli do wniosku, że nawet
                            życia w rodzinie można uczyć w szkole? A może życia w rodzinie należałoby uczyć
                            się żyjąc w tej rodzinie? Chociaż tych pierwszych kilka lat?

                            3/ Przywołam jeszcze przykład Finlandii. Ten kraj w międzynarodowych rankingach
                            osiągnięć naukowych uczniów plasuje się zawsze na pierwszych lub drugim miejscu.
                            Innymi słowy, fińskie szkoły są najlepsze na świecie (lub plasują się w ścisłej
                            czołówce). I uwaga: w Finlandii do przedszkola chodzi równie niewiele dzieci
                            jak w Polsce, która pod tym względem jest w ogonie Europy (ok. 40 proc.).
                            Formalna, szkolna edukacja w Finlandii zaczyna się w wieku lat siedmiu.
                            Jednocześnie np. Francja, w której od dziesięcioleci do przedszkola chodzi 100
                            proc. trzylatków, znajduje się poza pierwszą piętnastką i jej wyniki stale
                            spadają. Zastanówcie się nad tym.

                            Dorota
    • katrio_na Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 12.03.08, 15:54
      Decyzja czy nasze dziecko powinno chodzic do przedszkola powinna byc
      tylko i wylacznie NASZA decyzja.
      Jesli jestemy w stanie zapewnic dziecku urozmaicona alternatywe to
      przedszkole nie jest niezbedne. Wiele z nas zapomina, ze przedszkola
      nie zostaly stworzone dla dzieci tylko dla nas PRACUJACYCH RODZICOW>

      Na decyzje o poslaniu badz nie dziecka do przedszkola sklada sie
      wiele czynnikow:
      - czy Mama moze sobie pozwolic na zostanie z dzieckiem 6 lat w domu?
      - czy naprawde tego chce i czy bedzie sie dobrze z tym czula? Czy
      sprawia jej to radosc czy jest przykrym obowiazkiem?
      - czy finansowo moze sobie na to pozwolic?
      - czy ma warunki do tego aby zorganizowac dziecku czas aktywnie-
      fajny plac zabaw, spotkania z innymi dziecmi nie chodzacymi do
      przedszkola, mieszkanie raczej na przedmiesciach a nie w centrum
      miasta, mozliwosc zajec dodatkowych - plastycznych, muzycznych,
      jezykowych, teatr dzieciecy, kino, zoo?

      No a ze mozna wychowac fajne,inteligentne i spolecznie przystosowane
      dziecko bez przedszkola to chyba oczywistesmile))

    • przelotnie Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 12.03.08, 16:03
      A ja nie zgadzam się z generalizowaniem w tym temacie. Uważam, że
      przedszkole nie jest gwarancją sukcesu w życiu szkolnym, czy później
      dorosłym, ani jedyna receptą na ciekawe i szczęśliwe dzieciństwo.
      Dziecko wychowywane przez rodzica w sposób wystarczający uczestniczy
      w życiu społecznym. W praktyce większość mam niepracujących,
      samodzielnie wychowujących dzieci, musi codziennie wychodzić z domu
      z dzieckiem na spacery, na plac zabaw, do sklepu, załatwić sprawę w
      urzędzie, spotkać się ze znajomymi, do tego dochodzą wizyty rodziny,
      kolegów dziecka, wyjazdy na wakacje, extra wyjścia np. do centrów
      zabaw, kina, teatrzyków. Do tego mnóstwo zajęć w domu – czytanie
      książeczek, lepienie, wycinanie, malowanie, wspólne gotowanie,
      oglądanie bajek – im bardziej kreatywna mama tym więcej możliwości.
      Dziecko nieprzedszkolne też uczy się życia, bo bezpośrednio w nim
      uczestniczy. A to, że dziecko technikę tworzenia obrazków ze
      sznurka, czy też piosenkę „mam chusteczkę haftowaną” opanuje dopiero
      w zerówce, naprawdę nie zaważy na jego rozwoju emocjonalnym,
      intelektualnym, czy społecznym.
      A propos wspomnianej w tym wątku pewnej dyrektorki przedszkola,
      która własnego dziecka do przedszkola by nie posłała – a ja wierzę,
      że takie słowa mogły paść. Moja mama, która większość swego życia
      przepracowała w żłobku i przedszkolu również uważała, że
      przedszkole, a już w szczególności żłobek, to powinna być
      ostateczność. Wiele osób patrzy na przedszkole, jako miejsce
      wspólnych zabawa dzieci, ogólnie same pozytywy. Tymczasem jest grupa
      dzieci, które się po prostu do tych miejsc nie nadają, nie potrafią
      zaakceptować, przystosować się. Jeśli przedszkole prowadzi wrażliwa
      dyrektorka, która ma przede wszystkim na względzie dobro dziecka, z
      pewnością odbędzie się rozmowa z rodzicami, czy nie jest możliwe
      zapewnienie dziecku innej opieki. Poza tym tak naprawdę to, jak
      jakościowo realizowany jest program edukacyjny w przedszkolach,
      zależy od personelu. Nie zawsze wygląda to tak, jakby chcieli
      rodzice. Przedszkolanki też bywają zmęczone i znudzone. Jakby tak
      odjąć czas spędzony na posiłki, leżakowanie, wolną zabawę dzieci
      (tzn. niearanżowaną prze personel), wyjście na dwór, gdzie czas też
      najczęściej nie jest aranżowany, tylko dzieci biegają samopas, to
      się okaże, że zostaje niewiele czasu na zajęcia edukacyjne.
      Nie pisze tego po to, żeby komuś zohydzić przedszkole, bo uważam, że
      w dzisiejszych czasach są koniecznością dla wielu rodzin, ale żeby
      uświadomić, że nie wszystko jest tylko białe, albo tylko czarne.
      Każde dziecko jest indywidualne i uważam, że o jego rozwoju przede
      wszystkim decydują takie czynniki, jak charakter, inteligencja i
      stosunki w domu, niż to czy chodzi do przedszkola, czy też nie. Tak
      więc nie podobają mi się opinie mam deprecjonujących wychowywanie
      dzieci bez przedszkola.
      Ja jestem pracującą mamą i z konieczności zamierzam też posłać
      dziecko do przedszkola. Sama też chodziłam najpierw do żłobka, a
      potem do przedszkola, bo to właśnie była dla mojej pracującej mamy
      ostateczność, ale okresu tego nie wspominam dobrze. Sprzeciwiam się
      też częstemu poglądowi – przedszkolak – dusza towarzystwa i
      społecznik – bardzo dobrze, a nieprzedszkolak – samotnik i odludek –
      źle. Ja byłam właśnie taką indywidualistką niepotrafiącą się
      przystosować zarówno do grupy, jak i do planowego rozkładu dnia w
      przedszkolu. Nie lubiłam dużych zgromadzeń dzieci, wolałam bawić się
      z jednym lub dwójka dzieci na raz, nie lubiłam zajęć w dużych
      grupach, wtedy byłam nieśmiała. Przedszkole tego wcale nie zmieniło.
      To jest kwestia charakteru i temperamentu. U mnie nie miało to
      żadnego przełożenia na kontakty z ludźmi, sukces w szkole i później
      w życiu dorosłym. Rozejrzyjcie się wokół, w naszym pokoleniu (czyli
      mam małych dzieci), jest mnóstwo ludzi, którzy nie chodzili do
      przedszkola, czy rzeczywiście tak bardzo odbiegają rozwojem od nas
      byłych przedszkolaków? wink. Dwa przykłady ode mnie z rodziny – moja
      siostra i mój mąż – oboje nie byli w przedszkolu – wcale nie jestem
      od nich bardziej rozwinięta w sensie emocjonalnym i intelektualnym,
      natomiast oni prezentują o wiele wyższy poziom rozwoju społecznego
      (w sensie, ze mają więcej przyjaciół
      • mamapiti Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 12.03.08, 19:57
        Jak to miło że są mamy rozsądnie myślące. Mam nadzieję że sobie to przeczyta
        opcja_do_wyboru to sie może zastanowi chwilę zanim nastepnym razem coś
        obraźliwego i głupiego napisze. Jej dziecku to tylko współczuć że ma taką
        wybuchową i niekulturalną matkę. I przedszkole nic tu niestety nie pomoże ...
    • mim288 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 13.03.08, 15:57
      Są różne mamy i są różne dzieci. Moja starsza córka poszła do
      przedszkola zanim skończyła 2,5 roku. Poszła i świetnie sie tam
      czuła, ani razu nie płakała, zawsze chciała iść do przedszkola.
      Młodsza pójdzie równie wcześnie - już teraz jak odprowdza czasem
      siostrę do przedszkola, albo idzie na koncert noworoczny lub tego
      typu uroczystość nie chce z przedszkola wychodzić. Ale one są
      śmiałe i lgną do innych dzieci. Zawsze też opiekowali sie nimi
      dziadkowie, tata, niania, w domu u dziadków jest zwykle dużo ludzi -
      więc od bardzo wczesnego wieku nie były tylko z mamą (ewentulnie
      same zbabcią, czy nianią). Ale gołym okiem widać w przedszkolu, że
      są dzieci, którym rozstanie z mamą sprawia trudność. Są też różne
      przedszkola, bardziej i mniej kameralne, z większymi lub mniejszymi
      grupami. Generlanie, nie każdemu to samo na dobre wychodzi. Jedne
      dzieci będą sie nudzić w domu, inne mogą czuć się zagubione w
      przedszkolu. To troche dyskusja "o wyższości Świąt Wielkiej Nocy
      nad Świętami Bożego Narodzenia" nie można chyba jednoznacznie
      stwierdzić, że zawsze i każdemu dziecku lepiej będzie w
      przedszkolu, albo w domu.
    • mazena76 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 04.04.08, 22:23
      hej
    • mazena76 Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 04.04.08, 22:28
      hej
      to jeszcze raz ja. kiedy przeczytałam twoją wypowiedz bardzo sie
      ucieszyłam ponieważ jestem w bardzo podobnej sytuacji. mój synek ma
      2 lata i 3 miesiące a ja jestem z nim w domu (na urlopie
      wychowawczym)tak postanowilismy z mężem.ja bardzo chciałam z nim być
      i bardzo mnie to cieszy.zgadzam się tobą w 100 procentach i chetnie
      nawiąże z tobą kontakt.
      mnie dręczą ludzie ponieważ uważają że powinnam wrócić do pracy a
      pobyt z dzieckiem w domu za strate czasu.
      pozdrawiam
      • mamapiti do mazena76 08.04.08, 19:37
        Witaj mój synek tez ma 2 lata i 3 mce i jestem z nim w domu. Mój mail to
        monikaes@epf.pl
        Chętnie pokoresponduję. : )
        • lucyn3-3 Re: do mazena76 i mamapiti 15.04.08, 13:52
          Ja tez się dołączam,mam 4-latka i jestem z nim w domu.Mieszkam w
          Poznaniu ,a wy skad jesteście?Mój mail lucynalatosgacon@wp.pl
    • trojakowamama Re: Mój synek nie pojdzie do przedszkola - czy to 18.05.08, 20:24
      Znalazłam nowe forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=55151
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka