Mam pytanie. Od mniej więcej miesiąca męczy mnie kaszelek. Najpierw myślałam, że to przez przeziębienie, ale okazało się, że jednak nie. Zaczyna się wieczorami albo późnym popołudniem, co ciekawe tylko wtedy, kiedy jestem w pomieszczeniu. Na zewnątrz nie mam problemów. Czuję coś jakby ucisk w tchawicy przy głębszym wdechu. Nie potrafię tego dokłądnie opisać, ni to ucisk, ni to pieczenie - w każdym razie to coś każe mi kaszleć.

Jest to kaszel suchy, trwa króciutko - ledwie jedno, dwa kaszlnięcia. A za chwilę to samo. W nocy nie mam tych dolegliwości, za to rano też lekko pokasłuję, za to "na mokro", jakby mi się coś przez noc zebrało w oskrzelach. Byłam u lekarza, ale twierdzi, że nic tam nie słychać, dostałam syropek homeopatyczny i adieu, radź sobie gemmo sama.Zaczyna mnie to męczyć, więc pomyślałam, że a nóż widelec któs z Was ma pomysł, co to może być.

Proszę o opiniegemma