Niejadek

18.02.08, 17:13
Witam! Moj synek ma 8 miesiecy. Od 6 miesiaca musialam przerwac karmienie go piersia ze wzgledu na moje klopoty ze zdrowiem i leki jakie musze przyjmowac. Wtedy tez zaczelo sie wprowadzanie zupek. Obecnie jego menu jest juz mocno urozmaicone, niemniej jednak kazdy posilek to koszmar, bo on po prostu nie chce jesc. Po walce albo przeczekaniu godziny, czasem dluzej, zmeczy mala porcje zupki czy owockow. Ale generalnie jest problem. Wymyslam juz rozne sposoby zajmowania go, ale nie chce tez przyzwyczajac, by za kazdym jedzeniem musialy byc silne bodzce wokol, zeby go "przechytrzyc" (np. bajka, grajaca melodie zabawka, itp). Rano wypija 2 porcje mleka modyfikowanego 210 ml, zazwyczaj o godz. 6 i po 9-tej rano. Nastepnie miedzy 12-13 staram sie podac mu obiadek, po 16 owocki a ok 19 dostaje kaszke + na dobranoc mleczko. Wyniki ma dobre, ale lekarka alarmuje, ze ma zbyt maly przyrost masy ciala. Faktem jest ze jest dzieckiem bardzo ruchliwym, w ciagu dnai prawie nie sypia, raczkuje juz, siedzi, stoi i probuje chodzic. Co mam robic, zeby zachecic moje dziecko do jedzenia?
    • tygrysiatko1 Re: Niejadek 18.02.08, 18:50
      ale po co na siłę zmuszasz dziecko do jedzenie?? jeżeli nie chce to
      niech nie je... czy Ty lubisz jak ktoś Cię do czegoś zmusza?? czy
      byłabyś w stanie polubić tę czynność do której jesteś zmuszana i
      wykonywać ją z przyjemnością??
      jak nie chce to nie zmuszaj... zaproponuj za czas jakiś.. dziecku
      nic się nie stanie jak zostanie pominięty jeden posiłek, albo jak w
      ogóle nic nie zje przez jeden dzień... zgłodnieje to zje...
      • julcia79 Re: Niejadek 18.02.08, 20:01
        Raczej glupia rada, zwazajac, ze on moze nie jesc kilka dni....bo zwyczajnie jedzenie go nie interesuje. Najlepiej to takiego malucha przeglodzic, co nie? No bo przeciez po co ma jesc
        • tygrysiatko1 Re: Niejadek 18.02.08, 20:05
          wybacz, że nie spodobała Ci się moja rada... że nie przypadła Ci do
          gustu... ja sama wychowywana byłam bez "terroru jedzeniowego", nie
          chciałam jeść to nie jadłam i sama nie zamierzam swoich dzieci do
          jedzenia zmuszać... nie to nie...
          zastanów się jeszcze czy Twojemu dziecku to co proponujesz
          smakuje... bo może to leży problem...
          a uważasz że co się stanie jak nie zje jakiegoś posiłku?? nie bedzie
          z tego powodu tragedii...
          • julcia79 Re: Niejadek 18.02.08, 20:12
            Mi nie o to chodzi, zeby mu wcisnac za wszelka cene kazdy posilek. Nie wmuszam mu, jak calkiem nie chce - probuje zaproponowac cos innego. Ale on zwyczajnie jak by sam mial decydowac to nic by nie jadl. Mleka tez nie dopija. I ja juz nie wiem co robic. Bo przeciez taki maluch nie moze nic nie jesc.... I dlatego juz szukam pomyslu co zrobic, bo nie wiem jak moge go zachecic, zeby chociaz 1-2 posilki zjadl normalnie
            • tygrysiatko1 Re: Niejadek 18.02.08, 20:18
              ale jemu naprawdę nic się nie stanie jak jeden dzień nic nie zje...
              NAPRAWDĘ... ważne aby pił... może własnie takie przegłodznie
              zadziała i następnego dnia zje bez długiego namawiania...
              • julcia79 Re: Niejadek 18.02.08, 20:40
                Dzieki za rady. Juz raz probowalam go przeglodzic. Coz, moze trzeba jeszcze 'potestowac". pozdrawiam
                • tygrysiatko1 Re: Niejadek 18.02.08, 21:06
                  a może spróbuj zmodyfikować menu?? może forma podania jest mało
                  ciekawa, albo zaproponuj coś innego... np może tarte jabłko zetrzyj
                  na innej grubości tarki, albo inny rodzaj jabłka zaproponuj znaczy
                  inny gatunek...
                  • szklanapulapka2 Re: Niejadek 19.02.08, 17:22
                    Rano wypija 2 porcje mleka modyfikowanego 210 ml, zazwyczaj o godz.
                    6 i po 9-tej rano. Nastepnie miedzy 12-13 staram sie podac mu
                    obiadek, po 16 owocki a ok 19 dostaje kaszke + na dobranoc mleczko.
                    Wyniki ma dobre.

                    I co, ty piszesz, że Twój syn NIC nie je???????????? Ciekawe, co byś
                    powiedziaął na moim miejscu. mam syna 3 lata 8 miesiecy i... np.
                    dziś zjadł 3 łyżeczki serka homogenizowanego, a jest godz. 17.30.
                    Byłabym najszczęśliwasz pod słoncem, gdyby jadł tyle, co Twój syn.,
                    choćby na lampie przy asyście cyrkowców.
                    • alin9 Re:do julcia 79 20.02.08, 11:29
                      Ty chyba niejadka nie widziałaś.Strzel sobie głębszego i wrzuć na luzsmile
                  • aagata4 Re: Niejadek-co waziejsze? 23.05.08, 01:00
                    witam...
                    czy dobrze robie?-przestalam uczyc dwulatka samodzielnego jedzenia bo ...


                    uważam ze najwazniejsze jest aby dzieci przebywaly na swiezym powietrzu jak
                    najdłużej ... (albo sama uwielbiam chodzic po dworze)

                    zwykle w ciagu dnia jestem sama z dwójka dzieci (2,5 m-cy oraz 9 m-cy) mam
                    problem z synchronizacja posilkow u moich dzieci oraz ze spaniem (spia o innych
                    porach i spia strasznie czujnie)...

                    zarówno jedzenie trwa czasem po 2- 3 godziny jak i usypaianie a sen czasem 30
                    minut a czasem i 3 godziny ... wiec wprowadzilam taki plan i przestrzegam go
                    rygorystycznie:

                    dzien dzieki temu wyglada tak: rano o 6.00 mala dostaje kaszkę (upomina się) -
                    dwulatek pij ok 1/3 litra soku (upomina się)
                    potem jak dwulatek przez 15 minut nie ruszy jedzenia to go karmie( z pomagaczami
                    -czesto bezskutecznie), jak nie chce jesc to zabieram jedzenie na dwór i mu
                    podtykam po kawałeczku-nie zawsze skutecznie)
                    daje małej zupke - cięzko idzie - z płaczem ale pół zupki wepchnę ... potem daje
                    bulke która zjada z apetytem

                    potem spacer od ok 9 do 11 (młodsza wtedy spi ok 0,5 godziny)

                    dzieci pija soczki na spaczerze i zjadaja kajzerke

                    potem powrót do domu i próba nakarmienia starszaka gotowanym (bezskuteczna i bez
                    specjalnego wmuszania) i klade starszaka spac (najczesciej spłakanego bo juz
                    jest zmeczony-czesto oslabiony (przypuszczam ze z głodu-bo czasem ta kajzerka i
                    soki to jedyne jedzenie)...
                    potem karmie młodszą mleczkiem- czasem jeszce na spacerze czasem juz w domu
                    zalezy kiedy sie upomni
                    jak sie starszy obudzi to dostaje obiad (15 minut samodzielnego jedzenia czyli
                    wpatrywania sie w talerz i tlumaczeia ze mama musi podać, potem proba karmienia
                    czesto kończy sie po zjedzeniu dwóch kęsów popiciem soczkiem i reszta na podwórku

                    ok 15 - mala dostaje owoce lub kanapke z masłem i żółtkiem i idziemy na dwór

                    na dworze soczki i ewentualnie starszak dostaje obiad(jezeli nie zjadł go w domu
                    i młodsza pomaga mu zjadać ...)młodsza czasem śpi na spacerze przez ok 30 minut

                    o 19-20 powrót do domu -najpierw kolacja dla starszego, potem kąpiele i butla
                    dla młodszej - mala natychmiat spi a starszak jest usypiany czesto w płaczu
                    (czesto starszak wypija tylko sok i nie chce kolacji ...)

                    tak wiec o ile młodsza w sumie w ciągu dnia zjada wystarczajaco dużo (ok 200 ml
                    mleka z niewielka iloscia kaszki, pół zupy z gerbera,kawaleczek kajzerki ok 1/6,
                    mleko ok 200 ml, owoce lub deserek, czasem resztki z obiadu starszaka, ok200 ml
                    mleka z niewielka iloscia kaszki i w miedzy czasie ok 40 ml soku)

                    o tyle starszak bardzo czesto rano kajzerke i soczek ok1/3 litra , i w południe
                    soczek ok1/3 litra soku ,wieczorem ze dwa kęsy obiadu i soczek-to wszysko co je
                    w ciągu dnia.

                    raz na kilka dni zje cały objadek czyli ziemniak i kotlecik lub pół szkalnki
                    gestej zupy lub kanapke z wędliną albo zapiekanke z żółtym serem (ten żółty ser
                    to jedyna rzecz z wapniem ktorą udaje mi sie wmusić) czasem uda sie dac
                    jajecznice na kielbasie lub sama kiełbaske
                    od paru miesiecy po raz pierwszy wczoraj zjadł serek

                    jak sie zawzielam aby starszy cos zjadł to nie bylo czasu na spacery bo
                    szykowanie jedzenia zajmowalo mi cały dzien (jak nie kanapka to jajecznica jak
                    nie jaecznica to jako na twardo jak nei to to moze serek jak nie to to moze
                    zupka wczorajsza, jak nie to to moze ... itd -znaja to mamy niejadków

                    dlatego przestalam konsekwetnie ządac aby maly jadł - choc widze ze nie ma sily
                    biegac jak jest glodny, płacze o byle co i ciągle pakuje sie do wózka

                    nie wiem co mam robic ze starszakiem ... czy stosowac te metodu co dotychczas w
                    nadziei ze wyrośnie? a przeciez trzeba nauczyc jeść samodzielnie .. a moze
                    najpierw mlodsza nauczyc to i moze starszy od niej sie nauczy ...

                    co o tym sadzicie? a moze wychodzic na spacer tylko na godzine? - ja wtedy bede
                    wykonczona i mniej cierpliwa ...

                    a moze nie zwracac uwago ze starszak tak malo je i nie podtykac na dworze? (tu
                    sprawdzilam ze jak nie podtykam tocale nie mobilizuje go do samodzielego
                    jedzenia a wrecz przeciwnie)

                    wyprawianie sie na dwór teraz w lato z dwójka dzieci jest łatwiejsze niż było w
                    zime, ale też nie jest łatwe, dwulatek jest na etapie uciekania, mała wrzeszczy
                    przy ubieraniu i jak mnie straci z oczu kiedy biegne za dwulatkiem ...

                    pilnuje zasady aby przez pierwsze pół godziny zrobic wszyskie zakupy aby starszy
                    conajmniej 1,5 godziny pobiegal na placu zabaw przed południemi i juz cały czas
                    po południu przeznaczył na bieganie - sporadycznie trzymam go w wózku

                    chyba za duzo szczegułow opisalam... hodowac dzieci na długim spacerze czy
                    musztrowac w domu i wychowywać prawie bez wychodzenia na dwór? - nie mam pomysłu
                    na złoty środek ... moze tak poczekac z miesiac (moze minie etap buntu dwulatka)
                    i ponowic próbe wychowywania?

                    pozdrawiam

                    Agata
                    • molla7 Re: Niejadek-co waziejsze? 23.05.08, 08:25
                      aagata4 napisała:

                      > witam...
                      > czy dobrze robie?-przestalam uczyc dwulatka samodzielnego jedzenia
                      bo ...
                      >
                      >
                      > uważam ze najwazniejsze jest aby dzieci przebywaly na swiezym
                      powietrzu jak
                      > najdłużej ... (albo sama uwielbiam chodzic po dworze)


                      najważniejszy jest umiar i rozsądek. Ja wprowadziłabym stałe pory
                      jedzenia dla obojga i nie chodziłabym za nimi z jedzeniem. Nie
                      jesteś niewolnoca ich nawyków, to Ty możesz je wpajać tak by móc
                      wygospodarować czas na coś innego niż karmienie bądż bieganie za
                      dzieckiem na spacerze z bułką czy sokiem.
                      Wg mnie sporą niedzwedzą przysługę wyswiadczają soczki-są słodkie,
                      niektore są z dużą ilością błonnika, nie dziwcie się że dzieci
                      przpojone sokami nie chcą jeść normalnych posiłków.
                      Ja też stosuję metodę co zjesz to twoje. Jedzenie było serwowane o
                      okreslonych porach, jesli dziecko nie zjadło, nie było grożenia,
                      wmuszania, wciskania, mówiłam, ze miałaś swoją szansę, a najbliższe
                      jedzenie bedzie przy kolacji. Żadnego chodzenia za dzieckiem, żeby
                      zjadło kęs czy dwa, zadnego zabawiania. Dziecko doskonale wie do
                      czego służy jedzenie, ale większość mam w nieświadomy sposób
                      przekazuje im swoją histeryczną determinacją, iż jest to przykry
                      obowiązek, który mama załatwi. Sprawmy by dziecko czerpało
                      przyjemność z jedzenia i czuło się odpowiedzialne za swój pusty lub
                      pełny brzuszek.
        • woda-niegazowana Re: Niejadek 20.02.08, 11:32
          NIGDY nie wciskałam w dzieci jedzenia. Dokładnie tak jak tygrysiątko, jak nie, to nie. Bardzo szybko ( moim zdaniem ) dzieci zaczęły jeść same ( zaraz po roczku ). Wg. teorii co zjecie to macie. Było dużo prania i sprzątania, ale szybko nauczyły się jeść same. Zdarzało sie i zdarza nadal, że nie mają apetytu. Przez dwa dni np. piją tylko sok. Po dwóch dniach apetyt wraca i jest dobrze. Młodsza córka jest szczuplutka (ponad 110 cm. i niecałe 16 kg.). Wystają jej żebra, kości miednicy też widać gołym okiem, nóżki jak zapałki- tylko okrągłe kolanka sterczą), ale jakoś mnie to nie dobija. Starsza też była drobiną a teraz .....baba, że......smile)))
          Jest teoria ( wg. mnie słuszna), że dziecko nie umrze z głodu na własne życzenie.
          I jeszcze jedna ciekawa teoria o której kiedyś czytałam. Ludzie, którzy jako dzieci mieli wciskane jedzenie mają skłonności do nałogów ( szczególnie narkomania i alkoholizm), bo bardzo łatwo nimi manipulować. Niestety znam przykłady takich właśnie ludzi.
          Pomyśl, poobserwuj może dziecko między posiłkami głównymi jest karmione ciasteczkami, chrupkami itp.
    • reni_78 moim zdaniem 20.02.08, 15:53
      moim najprostszym testem jest obserwacja kupy - jeśli kupa jest, to
      znaczy, że było ją z czego zrobić... jeśli jest codziennie, to tym
      bardziej nie ma powodów do zmartwień...

      z tego co piszesz, co coś tam jednak je...
      może poprostu na razie mu więcej nie trzeba - spotkałam się z
      teorią, że dziecko raczej się nie przeje, to dorosły je z
      grzeczności, bo trzeba, bo wypada, bo szkoda coś tam zostawić...

      nie wmuszaj w niego jedzenia... raczej spróbuj go zachęcić np.
      sadzając przy stole do samodzielnego posiłku - połowa będzie wokół,
      ćwierć na nim, być może jedna ósma w nim... /jeśli umie już
      samodzielnie siedzieć/

      pozdrawiam
      • julcia79 Re: moim zdaniem 21.02.08, 09:40
        Dzieki za Wasze rady. Poki co wyeliminowalam jedna poranna porcje mleka ( i tak jej nie wypijal) i nagle moje dziecko chetnie zaczelo jesc obiadek i potem owocki. Szok! Co do dokarmiania go chrupkami i biszkopcikami, to nie mialo to miejsca, wiec i nie bylo zwiazku z tym jego niejedzeniem.
        No i nabiore dystansu do zastraszania mojej lekarki, ze moje dziecko za malo wazy.
        Z kupami to roznie jest. Sa raczej codzennie, ale trudno to kupa nazwac. Zazwyczaj to zbity, niewielki bobek i tyle, przy ktorym strasznie sie nameczy.
    • maajkuska Re: Niejadek 23.05.08, 08:33
      on je bardzo duuuuuuuuuuużo!!! Mój syn ma prawie 17 miesięcy i zjada połowę tego
      co opisujesz i waży 9kg. Tyle na temat niejadków.
      • kocio-kocio Re: Niejadek 23.05.08, 10:47
        Ano właśnie.
        Staszek też ma prawie 17 miesięcy, waży 12 kilo przy 88 cm wzrostu.
        Rano (ok. 8-9) ostatnio zjada ok. 100 ml jogurtu z płatkami (ale tylko osobno i
        własnoręcznie).
        Potem (12-13), na spacerze, pół drożdżówki. Też tylko własnoręcznie.
        Na obiad (16-17) obiadek: zupka domowa, albo słoik. Czasem całą porcję, czasem
        pół, zwykle wcale.
        Koło 19 próbuję mu wepchnąć jakiś owoc, zwykle bezskutecznie.
        Po 20 dostaje kaszę, której nie zjada.

        Do tego wypija około litra płynów: herbatek, soczków, wody.
        I w zasadzie mógłby tylko pić, co sprawdziliśmy będąc w szpitalu, po operacji:
        półtora, a nawet dwa litry płynów mu spokojnie wystarczały zamiast jedzenia.
        Głodny jest, bo marudzi, jęczy i słabnie, ale nie chce wtedy jeść tylko pić.
    • georgie4 Re: Niejadek 23.05.08, 11:07
      kurde..straszne to jest, że niektóre dzieciaki nie chcą jeść... ja tez muszę
      moja mała przechytrzac żeby cos zjadłasad znalazłma cos takiego kiedyś
      smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=314&Itemid=0
      i ten sposób z oddzilnymi miseczkami jako tako się sprawdzawink może jeszcze
      popytaj tam dziewczyn, bo ja już nie mam inwencjisad
    • magdek2 Re: Niejadek 28.05.08, 10:36
      nikt chyba nie poda złotego środka smile

      ja nie zmuszałam nigdy do jedzenia, do tej pory (3 lata), nawet
      jesli zje na obiad jednego ziemniaka, a też tak bywa, to trudno,
      widocznie nie potrzebuje więcej, robienie "cyrków" przy jedzeniu,
      żeby dziecko tylko coś zjadło, to wkręcanie się w problemy, potem
      nigdy nie nabierze ochoty na jedzenie, zawsze będzie musiało mieć
      bajkę, albo będziesz latac po mieszkaniu z łyżeczką, babcia też ma
      zapowiedziane że ma niedokarmać na siłę, czyli nie musi zjeść
      wszystkiego, niestety moja mama ma takie skłonności jak to babcia,
      no bo jak zje górę wszystkiego to bedzie dziecko pulchne i zdrowe

      staramy się jeść zawsze o takiej samej porze, zawsze coś jem (jemy)
      z dzieckiem, najlepiej to samo co chciałabyś żeby dzieciak zjadł,

      urozmaicone jedzenie, czyli raz to a raz tamto, zobaczysz co lubi
      najbardziej

      jesli te sposoby zawiodą - skonsultowałabym to z lekarzem, może jest
      jakaś przyczyna braku apetytu

      moje dziecko zawsze bardzo mało piło, ale nigdy nie wmuszaliśmy
      picia, a teraz też ma dni kiedy pije bardzo dużo albo bardzo mało,
      jest raczej zdrowa, szczupła (ku niezadowoleniu niektórych smile

      a generalnie początki mogą być trudne smile
      • dobby Re: Niejadek 29.05.08, 10:18
        Mleko jest bardzo sycace, nie dziw sie, ze w 3 godziny po podwojnej
        dawce 210 dziecko nie chce obiadu. U mnie dziala wersja: posilki o
        stalych godzinach i bez podjadania miedzy posilkami a do picia tylko
        woda. mniej wiecej tak to wyglada i sprawdza sie: 6:00 butla, 10:00
        butla (po 150 lub 180 ml, dziecko 7-miesieczne), 14:00 papka warzyno-
        miesna, 18:00 owocowy podwieczorek (lub jogurt), 21:00 butla z lyzka
        kaszki na dobranoc.
        bardzo dobrze nam sie sprawdza taki rytm!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja