Dzieć mi konsekwentnie odmawia jedzenia ryb, a ja chcę go do zjedzenia ryby zmusić.
Jak przemycić rybę w jedzeniu, żeby ją zjadł?
Łososia i innych ryb z folii z piekarnika albo smażonych nie tknie.
Z paluszków rybnych zje panierkę, rybę wypluje.
Kotletami rybnymi (z ziemniakami) smażonymi na patelni pluje.
Generalnie wybredny nie jest, ma pietnaście miesięcy i zazwyczaj wcina wszystko, to co my. Nawet pokrojone steki; nie wspominając o gulaszach, mięsach pieczonych i gotowanych.
Gotować chyba umiem, bo wszystko inne młody je, aż mu się uszy trzęsą...
Odpuścić mu te ryby czy próbować? Macie jakieś sprawdzone przepisy?
Dzięki!