julka.82
16.08.16, 21:04
Kiedyś opisywałam już na tym forum mój problem - w skrócie córeczka od 6. tygodnia coraz gorzej przybierała. Od 3 miesiąca coraz mniej chętnie ssała pierś, pomysły doradców laktacyjnych nie pomagały - ani dokarmianie między posiłkami, ani odciąganie pierwszej fazy, nie chciała też mm.
Po skończeniu 4 miesięcy praktycznie sama odstawiła się od piersi - po tygodniu próby nakramienia jej piersią, gdy spadła już na 1. centyl, po konsultacji z pediatrą, gastrologiem, dwiema doradczyniami laktacyjnymi - z wielkim bólem serca przestawiłam ją na mm (neocate). Na początku bardzo niechętnie, nadal z nerwowością ale przyrosty zaczęły się 5x większe niż na kp.
Nie cieszyłam się tym długo, znowu zaczęła się duża nerwowość w trakcie karmienia, w zasadzie to mogłam jej podać mleko tylko w momencie gdy przysypiała. Gastrolog (znany, polecany) zalecił wprowadzenie sinlacu i warzyw. I znowu - na początku chętnie, potem każde jedzenie to płacz.
Je teraz na dobę:
max 100 ml mm - tylko gdy przysypia i gdy jest opatulona w kocyk. Podawanie mm w trakcie dnia z butelki jest całkowicie ignorowane. Najwięcej naraz zje 40 ml.
250 ml kaszki - najchętniej Sinlac, inne kasze typu Holle, słodkie ulepki Nestle są nieakceptowane. Kaszą jaglaną / jęczmienną krztusi się, ma odruchy wymiotne.
200 ml zupki z mięsem/żółtkiem i zmiksowanych owoców.
Więcej nie ma szans. W trakcie posiłków często płacze, muszę ją podnosić, przytulać, brać na kolana. Nie upomina się o jedzenie.
Do tej pory wszystkie wyniki morfologii/moczu/kału/usg brzuszka miała dobre. Teraz obawiam się czy dostarczam jej odpowiednią ilość wartości odżywczych i powtórzę morfologię.
Czy dziecko którejś z Was było równie niechętne do jedzenia? Próbowałam podać jej jedzenie do rączki bo jestem zwolenniczką BLW ale niestety krztusi się i nie jest zainteresowana w ogóle wkładaniem jedzenia do buzi.
Córka ma teraz 6,5 mca, waży 6200, waga urodzeniowa 2600. Jest uśmiechniętym, mało płaczącym dzieckiem - do momentu gdy nie widzi jedzenia.