Dodaj do ulubionych

roczniak i ryby...

28.12.08, 20:44
Jak zachęcić roczne dziecko do jedzenia ryb? Jakieś fajne przepisy?
Obserwuj wątek
    • zielonkavva Re: roczniak i ryby... 28.12.08, 23:26
      ja podaję rybkę w warzywach z gerbera z menu smakosza - dziecku smakuje. możesz
      spróbować dodać do tej rybki jakiś owoc lub warzywo, które dziecku zawsze
      smakowało - u nas to było jabłko.na początek do nowego dania z rybką dodałam 2-3
      łyżeczki utartego jabłka i małemu zasmakowało, a dalej już jakoś poszło. teraz
      oczywiście je bez jabłka.
    • babcia47 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 12:10
      mojemu 11-tomiesiecznemu wnukowi bardzo smakowały pulpety ugotowane
      na parze: filet z ryby, 2 jajka przepiórcze w całosci lub żółtko
      kurzego, natka, koperek i trochę, szczypiorku, około łyzeczki
      błyskawicznej kaszki manny (w zalezności od konsystencji uzyskanej
      papki)mozna dodac kilka (dosłownie) kropel soku z cytryny, jeżeli
      dziecko nie jest uczulone..formować kotleciki wielkosci orzecha
      włoskiego i gotować 0,5 godziny na parze w specjalnym naczyniu lub
      gdy jego brak na gazie albo metalowym sitku na garnku z wodą nakryte
      wysoką pokrywką albo np. patelnią lub innym garnkiem (musi miec tą
      samą średnice co garnek pod spodem). Na jedną porcje wystarcza 2
      takie klopsiki z dodatkiem ryżu, ziemniaczanego puree z odrobina
      masła i mleka modyfikowanego (30ml) lub innych warzyw..mój wnuk
      bardzo do tego lubi pojadać kefirek (ok 50 ml) z ziołami albo i bez.
      Robiłam mu tez filet na parze, który wczesniej wymoczyłam w mleku
      (modyfikowanym) posypany granulowanym czosnkiem i koperkiem..potem
      układałam w parowarze z dodatkiem kawałeczków warzyw (kalafior,
      brokuł, marchewka, dynia, fasolka szparagowa, brukselka) i równiez
      gotowałam pół godziny..przed podaniem skrapiałam kilkoma kropelkami
      soku z cytryny (z ćwiartki plasterka) i oliwą lub roztopionym
      masłem..takie jedzenie oprócz tego, ze smaczne to jeszcze bardzo
      kolorowe, do tego czasem dawałam łyzeczkę ugotowanych w łupinie,
      obranych i startych na miazgę buraczków z wiórkami winnego, surowego
      jabłka i podgrzane lekko w mikrofali (jabłko wtedy miękło i
      dokwaszało buraczki).. wtedy barwy na talerzu były juz "w
      komplecie"..mały ma 6 zębów i ugotowane na parze warzywka jadł bez
      dodatkowego rozdrabniania, często sam sięgając po nie
      łapką smile)..rybę rozdrabniałam na drobne kawałki widelcem, by
      sprawdzić, czy nie zawiera jakiejś ości..ale kawałeczki wielkosci ok
      1 cm. swobodnie brał do buzi i memłał
      • dziska23 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 12:55
        moja mała je tylko obsmazona w mące rybke. na poczatku to był filet
        np z pangi ale oczywiscie musiała cały dostacv do ręki a teraz juz
        zjada inne rybki.
      • wysokowchmurach Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 20:13
        ..mój wnuk
        bardzo do tego lubi pojadać kefirek (ok 50 ml) z ziołami albo i bez.
        bardzo fajny przepis na pulpety, ale czy ten kefirek to tez z mleka
        modyfikowanego jest?
        • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 20:54
          ale czy ten kefirek to tez z mleka
          > modyfikowanego jest?
          nie..ale od 10-tego miesiaca mozna wprowadzac juz ten z zwykłego
          mleka zachowując ostroznośc jak przy kazdej innej nowości czyli
          zaczynając od 2-3 łyzeczek przez kilka dni i przy obserwacji czy nie
          wystepuje reakcja (zmiana kupki, czerwone, polakierowane policzki,
          drobne wypryski)..podobnie naturalny jogurt i twarożek są już z
          mleka krowiego i ich wprowadzenie jest zgodne z schematem
          żywienia..oczywiscie wprowadza się po konsultacji z pediatrą i pod
          warunkiem że dziecko nie ma uczulenia na białko krowie..nie mylić z
          skłonnościa czyli podejżeniem, ze może mieć, bo w rodzinie bywały
          przypadki..Wnuk ma uczulenie na truskawki, pomidory i początkowo źle
          tolerował, gdy karmiąca synowa jadła nabiał..ale kefirek bakomy
          przyjał sie bez sensacji, podobnie jogurt naturalny. Twarożek od
          początku robiłam z mleka krowiego z dodatkiem kefiru ale
          wprowadziłam go po miesiącu od wprowadzenia kefiru a potem jogurtu
          • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:00
            Ps. nie wiem do końca z czego to wynika i dlaczego taka jest różnica
            w traktowaniu samego mleka i jego przetworów, ale kefir, jogurt,
            twarozek, masło są zalecane do wprowadzania już u niemowlaków a samo
            mleko krowie powyzej roku w innych państwach, a w Polsce dopiero od
            3-ego..hmm
            • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:27
              A nie jest przypadkiem tak, ze samo mleko krowie jest zbyt
              ciezkostrawne, sluzotworcze, zakwaszajace organizm?

              Zwlaszcza to, ktore jest dostepne w sklepach, nie przypomina moim
              zdaniem mleka, z ktorym mialam do czynienia w dziecinstwie. Naprawde
              nie jestem w stanie sobie wyobrazic, jaka jest jego wartosc odzywcza
              poniewaz z tego co mi wiadomo, to raczej takie mleko na dluzsza mete
              wyplukuje wapn z organizmu, niz go dostarcza. Bo chyba po to kaze
              sie dzieciom pic mleko - dla wapnia?

              Kefiry, jogurty i maslanki (pod warunkiem, ze naturalne, nie z mleka
              w proszku, bez dodatkow) zawieraja poczciwe kultury bakterii. Jednak
              na dluzsza mete rowniez kefiry, maslanki i jogurty, podawane w
              naszej szerokosci geograficznej w zimie, wychladzaja organizm.

              Twarozki - no coz, ja je lubie bardzo, zwlaszcza w formie tzw
              awanturki ze swiezymi ziolami, wedzonymi sardynkami, warzywami itd
              itd - ale tez szczerze watpie, czy twarozek sam w sobie jest cennym
              zrodlem wapnia (raczej przeciwnie...)

              Wlasnie spojrzalam do francuskiej ksiazeczki zdrowia dziecka mojej
              corki i zamieszczonego tam schematu zywienia wynika, ze mleko
              krowie "jak dla doroslych" dopiero od czwartego roku zycia.
              Wczesniej mleko modyfikowane albo mleko specjalnie dla mlodszych
              dzieci tzw "lait de croissance", ktorego i tak nie zamierzam jej
              podawac.
              • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:10
                ludy Europy pólnocnej, w tym Polacy mają gen pozwalajacy na
                trawienie mleka krowiego (70% populacji) bywają osobniki, które mają
                kłopot z jego trawieniem lub wręcz uczulenie ale wydaje mi się, że
                ograniczenia a raczej zalecenia do ograniczeń są wydawane "na
                zaps"..lub pod wpływem badań przeprowadzonych na zamówienie
                producentów mleka modyfikowanego..pewnie wpisze sie tu w głos osób,
                które powiadają "za moich czasów", ale zarówno ja jak i moje dzieci
                jedlismy nie tylko przetwory ale równiez to wstrętne mleko krowie od
                wczesnego dziecinstwa bez zadnych skutków ubocznych. W przypadku
                moich dzieci..bo taki był wtedy schemat zywienia i kaszke manne na
                mleku wprowadzało sie od 1,5 miesiąca..Nie wiem jakie są teorie na
                temat wapnia w mleku..jednak z tego co wiem jego wchłanianie z
                jakochkolwiek zródeł warunkuje wiecej czynników niż samo pochodzenie
                wapnia: hormony, pierwiastki śladowe sposób łączenia składników w
                pożywieniu (podawanie mięsa z mlekiem upośledza wchłanianie wapnia)
                itp..synowie(dorosli) mają zęby w idealnym stanie a ja mimo
                przynaleznosci do grupy ryzyka (wiek, spadek hormonów, drobna
                budowa) nie mam problemów z osteoporozą, mój ojciec, do śmierci,
                oprócz przetworów dziennie wypijał 2 litry mleka. Samo mleko to nie
                tylko
                wapń ale równiez witaminy i łatwo przyswajalne białko..w sumie mleko
                modyfikowane jak sama nazwa wskazuje jest jedynie "przerobionym"
                mlekiem krowim z dodatkami.. na mleku krowim jednak wychowały się
                całe pokolenia. Byc moze jest to tylko taka "gadanina" baci jednak
                mam w pamieci stosunek do glutenu, który do niedawna był zabroniony
                do roku..a teraz wręcz zaleca się jego podawanie od 5-ego miesiąca..
                • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:03
                  Zgadzam sie z tym wszystkim co napisalas, ale jak wytlumaczyc fakt,
                  ze jednak osteoporoza jest zmora ludnosci cywlizizacji Zachodu -
                  Europy Zachodniej, Ameryki Polnocnej? Dlaczego w Azji Wschodniej,
                  gdzie praktycznie nie konsumuje sie mleka krowiego, starsze osoby
                  nie cierpia na osteoporoze?
                  Byc moze Ty nie masz tego problemu, ale ma go moja mama, moja babcia
                  i wielki odsetek Polek oraz Polnocnycheuropejek?
                  Gdzie szukac winowajcy?
                  Problem osteoporozy dotyczy przede wszystkim osob starszych, ktore
                  bedac dziecmi, czyli jakies kilkadziesiat lat temu, byly karmione
                  glownie mlekiem krowim. Ale mamy tez coraz czestsze przypadki
                  tzw "osteoporozy dzieciecej". Jakie jest Twoje zdanie na jej temat?
                  • babcia47 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 02:50
                    Gdzie szukac winowajcy?
                    > Problem osteoporozy dotyczy przede wszystkim osob starszych, ktore
                    > bedac dziecmi, czyli jakies kilkadziesiat lat temu, byly karmione
                    > glownie mlekiem krowim.
                    tak dotyczy głównie osób starszych i kobiet po lub w okresie
                    przekwitania a wiec gdy zmniejsza sie ilość wydzielanych hormonów a
                    głownie estrogenów(niedoczynnośc jajników) co upośledza wchłanianie
                    wapnia a z reguły kobiety mają drobniejsze kości. Przy tym z powodu
                    wieku procesy odtwórcze tkanki kostnej sa wolniejsze niż
                    zanikanie "starych" komórek a wieku podeszłym, po 70-tce dodatkowo
                    znacznie uposledza się wchłanianie wapnia z jelit. U mężczyzn
                    niedobór testosteronu również jest jedna z przyczyn powstawania
                    schorzenia ale andropauza u nich wystepuje póxniej i nie tak
                    gwałtownie..do tego osteroporoza jest równiez dziedzczna (a raczej
                    skłonnośc do niej) i jest przenoszona przez kobiety (dziedziczy się
                    po matce)i częsciej przez córki. Znaczenie ma tez rasa..biała i
                    żólta jest bardziej narazona niż pozostałe, byc moze mieszkanki Azji
                    Wschodniej więcej wapnia uzupełniają z diety roslinnej, która w
                    Europie do niedawna była marginesem Wpływ na wchłanianie wapnia ma
                    tez dieta..ale niekoniecznie zwiazana ze spozywaniem nabiału, bo ten
                    jest wręcz zalecany przy profilaktyce i leczeniu nabiału..za to
                    negatywny wpływ maja uzywki (kawa),nadmiar spozywanego sodu,niedobór
                    wapnia i witaminy D3..a o czym wiele osób nie wie lub zapomina
                    spozywanie napojów gazowanych..i w tym moze byc odpowiedź skad
                    osteroporoza w obecnych czasach u młodych ludzi i u dzieci..przeciez
                    tego spozywa sie duuzo, bez umiaru i to od stosunkowo niedawna
            • wysokowchmurach Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:33
              no wlasnie hmm, nie jestem na tym forum zbyt dlugo ale zdazylam juz
              przeczytac kilka watkow, ja mieszkam za granica i podaje memu 14-sto
              miesiecznemu berbeciowi juz od 4 m-cy mleko krowie do picia, a
              przetwory zaczelam juz w 6/7 m-cu. Starsze dziecie niemowlectwo
              spedzilo w PL, ale i tam mleko zwykle wprowadzilam kolo roku. No ale
              nie to jest tematem, bardzo lubie twoje wypowiedzi, a przepis na
              pulpety fajny, moja mlodsza latorosl bardzo lubi ryby w
              przeciwienstwie do starszej wiec wyprobuje, moze i starsze polubi.
              • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:19
                poślę Ci na gazetowa poczte zdjęcie, bo akurat zrobiłam czekając aż
                wnuk sie obudzi z drzemki (jedzonko podgrzałam potem w mikrofali)..a
                dla dzieci często sposób podania jest równie ważny co smak smile Z tej
                ilosci wnuk zjadł 2/3..bo uczy się jeść sam łyzeczką i sporo idzie
                na "rozkurz" wiec nakładałam zazwyczaj troche wiecej biorąc to pod
                uwagę smile))
                • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:28
                  ps. pulpeciki i dynię (mięciutka) zjadł w całości smile
                  • wysokowchmurach Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:37
                    Dziekuje!
    • kasiajotka Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 17:58
      teraz wszędzie trąbią, żeby pangi dzieciom nie dawać i generalnie
      samemu też unikać, bo podobno strasznie jest chemią faszerowana.
      Dlatego najbezpieczniej jest dać dziecku rybkę gerbera (o ile
      pamiętam to chyba są dwa warianty smakowe)
      • babcia47 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 19:45
        oprócz pangi jest dostępnych sporo innych gatunków ryb..zaczynając
        od dzikiego łososia (7zł za 0,5 kg, 3 dzwonka, które starczą na 6-7
        objadków jako miesko na drugie danie lub podstawa do zupki rybnej),
        przez dorsza, miętusa, mintaja, flądry itd...nawiasem mówiąc zupkę z
        dodatkiem miesa z ryby,koperkiem, z kaszką manną lub lanymi
        kluseczkami,lekko zakwaszoną sokiem z cytryny (niekoniecznie, moze
        byc tez dodatek kwaśnego,winnego jabłka) i zaciągnietą żółtkiem wnuk
        też je bardzo chętnie
      • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 01:22
        Slusznie trabia, poniewaz ta cala panga to nic nie warte rybsko
        hodowlane. To, co do nas dociera z bodajze Wietnamu (gdzie ryba jest
        hodowana), to glazurowany syf, nie posiadajacy zbyt wielu witamin,
        natomiast nafaszerowane sztuczna karma (juz nie pamietam w tym
        momencie czym, a jestem zbyt zmeczona, zeby sprawdzac).
        Jezeli chodzi o Polske, to o ile nie mieszka sie w duzym miescie, to
        nie nie ryzykowalabym podawania ryb morskich typu losos, tunczyk,
        dorsz, dorada, zabnica, sola.
        Niestety Polska nie jest potega morska i system dystrybucji ryb
        morskich nie jest rozwiniety; moim zdaniem jest zbyt duze ryzyko,
        gdy chodzi o niemowleta.
        Losos jezeli juz - to dziki, nie hodowlany ale i tak mialabym
        watpliwosci co do swiezosci.
        Tunczyk z kolei jest odlawiany w dosc zaawansowanym wieku i tez
        trabi sie o tym, ze moze zawierac zbyt wiele metali ciezkich.
        Raczej skupilabym sie na naszych polskich sezonowych rybach
        slodkowodnych, pod warunkiem, ze jest dostep do swiezych, sezowonych
        produktow.
        W przeciwnym razie zrezygnowalabym z podawania ryb do ukonczenia
        drugiego roku zycia.
        Ja akurat mieszkam w tym momencie we Francji i mam dostep do ryb
        odlowionych jeszcze w nocy, ale gdy jestem w Polsce, nie kupuje ryb
        morskich dziecku.
        Piszac "ryby" nie mam na mysli oczywiscie mrozonych, przetworzonych
        kostek filetowych - tego w ogole nie podalabym niemowlakowi.

        • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 02:29
          > Piszac "ryby" nie mam na mysli oczywiscie mrozonych,
          przetworzonych
          > kostek filetowych - tego w ogole nie podalabym niemowlakowi.
          ..a o mrożonych tuszkach lub ich fragmentach w dniu połowu, na
          statkach-przetwórniach, jeszcze na morzu słyszałaś ???.Nawiasem
          mówiąc niemowlakowi i małemu dziecku nie powinno się podawac ryb
          słodkowodny nie tylko ze wzgledu na duzą ilość drobnych ości ale
          również dlatego, że zawierają niepożądane składniki..ale jakie nie
          chce mi się w tym momencie szukać..pozatym w Polsce dostepne są
          przewaznie w handlu ryby hodowlane (zdaje się że ten niekorzestny
          składnik ma cos wspólnego z karmą własnie)..a ze wzgledu na dosć
          powazne zanieczyszczenie wód i częste zakażenia ryb patogenami
          podawanie ryb dzikich, złowionych w tychze wodach niemowlakowi jest
          wysoce niewskazane. Ryby morskie, mrozone lub świerze, dla tych co
          maja możliwość je kupic na wybrzeżu, są jak najbardziej polecane
          przez pediatrów (zawieraja duzo fosforów i kwasów omega3 a białko
          jest lekkostrawne i łatwo przyswajalne) i wykorzystywane do
          produkcji gotowych potraw dla niemowląt..
          • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 02:31
            Ps. co do pangi zgadzam sie całkowicie..nawet dorosli nie powinni
            tego jeść
          • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 11:18
            Tak, slyszalam o tuszkach i sa one rowniez poddawane glazurowaniu.
            Podczas glazurowania mozna dodawac inne substance np kwas mlekowy.
            Czy, a jezeli tak, to jak to moze wowczas wplywac na zdrowie
            niemowlecia? Je nie atakuje, ja sie pytam tylko.
            Jezeli chodzi o ryby slodkowodne, to mialam na mysli ryby odlawiane
            w sezonie - sieje, sielawy, wegorze i wiele innych. Oczywiscie nie
            mamy gwarancji, ze pochodza one z terenow ekologicznie czystych (ale
            to juz inne zagadnienie). A jezeli chodzi o osci - no to juz sprawa,
            jak taka ryba jest zabijana, a mianowicie w sposob powiedzmy, no
            bardziej "humanitarny" (choc to zwrot moze nie na miejscu). Mam
            znajomego, ktory lowi i wedzi ryby slodkowodne w lecie w swojej
            wlasnej malej wedzarni i sprawia ryby tak, ze nie czuje sie tychze
            malutkich osci,i jak twierdzi, duzo zalezy od tego, w jaki sposob
            ryba jest pozbawiana zycia.

            • babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 14:59
              emigrantka34 napisała:

              > Tak, slyszalam o tuszkach i sa one rowniez poddawane glazurowaniu.
              > Podczas glazurowania mozna dodawac inne substance np kwas mlekowy.
              jeżeli kupuje się pakowane mrożone tuszki lub dzwonka z dobrej
              firmy, której wyroby sa poddawane regularnym badaniom na opakowaniu
              podany jest sposób konserwacji i ewentualna zawartość jakichkolwiek
              substancji konserwujacych. Ryby mrozone "na wagę" synowa kupuje
              tylko z zaprzyjaźnionego sprawdzonego źródła gdzie włąscicielem jest
              jej kolezanka i moze jej zaufac, ze producent mrozi ryby
              bezposrednio po połowie bez używania żadnych dodatków..zresztą
              mieszka w bliskiej odległosci od morza i te ryby w drugiej dobie po
              połowie trafiają do sklepu..co do "wysmażania" drobnych ości..owszem
              jest metoda na ich "wypalenie"..ale nie nadaje się ona do obróbki
              ryby przeznaczonej do jedzenia dla niemowlaka bo wymaga pieczenia w
              wysokiej temperaturze (powstaja substancje rakotwórcze)..przy okazji
              ryby wędzone również nie nadają sie dla niemowląt..sposób
              pozbawieniea ryby zycia nie ma tu nic do rzeczy..chyba niedokładnie
              kolega Ci to wytłumaczył..a jedyny humanitarny sposób usmiercania
              ryby to ogłuszenie jej silnym uderzeniem w podstawe głowy, zabicie i
              wykrwawienie przez przeciecie ostrzem noża kręgosłupa..ten sposób
              jest też korzystny ze względów kulinarnych jak przy kazdym
              zwierzeciu, bo usuwa krew z tuszy co bardzo podnosi smak i opóżnia
              rozkład czyli psucie mięsa
              • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 18:13
                Jezeli chodzi o ryby mrozone na wage - zgadzam sie, ze trzeba miec
                zaprzyjaznionego rybaka/wlasciciela sklepu. Tak samo zreszta z
                rzeznikiem.
                Natomiast gdy chodzi o kolege, to jest jego prywatna opinia, jako
                starego rybozercy i rybolowa. Ja to tam na lowieniu i zabijaniu ryb
                sie nie znam, ale zapamietalam sobie dobrze, bawiac u niego jakis
                czas temu u niego na Mazurach, i zajadajac rybke przez niego
                wedzona, ktora NIE MIALA osci, ze istota tkwi w sposobie zabicia
                ryby (ryba moze byc mniej lub bardzie narazona na stres).
                • babcia47 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:05
                  ja na Mazurach ryby osobiscie łowiłam i "obrabiałam" smile)ale w
                  czystym miejscu z dala od spustów scieków..i wbrew zaleceniom
                  podając małym dzieciom (3 i 5 lat)..po nacieciu ostrym nożem tyuszki
                  i upieczeniu nad ogniskiem na patyku też nie miały wyczuwalnych osci
                  poza kregosłupem o tymi najwiekszymi, które usuwało sie bez
                  problemu.. niestety widziałam w czasie rejsów, w innej części Mazur,
                  też sporą ilośc pływajacych do góry brzuchem...przeważnie
                  węgorzy..byc może panowała wśród nich jakaś zaraza. Co do wpływu
                  sposobu zabijania na ości, jeżeli Twój kolega tak mówił..to chyba
                  wie co mówi, choc mi osobiscie nie wydaje się to zbyt logiczne, bo
                  od stresu ości musiały by się "usztywnić" i pogrubić do stanu
                  niewyobrażalnego a rybie w momencie zagrozenia raczej potrzebna jest
                  giętkość i zwinność by uciec przed zagrożeniem..smile ale w sumie
                  mniejsza o to..
                  • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:15
                    No wlasnie mniejsza o to. Na sam koniec dodam tylko, ze to wlasciwie
                    nie moj kolega, tylko przyjaciel mojego ojca, Pan zblizajacy sie do
                    siedemdziesiatki, ktory lowi ryby pod ruska granica od ponad pol
                    wieku (i je sprawia) oraz wedzi we wlasnej wedzarni - to jego
                    pasja...on o tych osciach mi naopowiadal...twierdzil, ze ma sposob
                    na bezstresowe zabijanie ryb, dzieki ktoremu to sposobowi osci
                    pozostaja miekkie.
                    Ale jak napisalas - mniejsza o to.
    • misiowa83 Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 16:43
      kochana babciu47,jesteś PO PROSTU FANTASTYCZNA!!!! dużo bym
      dała,żeby mój syn miał taką babcię!!! a tak nie ma ani jednejsad(
      neska1983@wp.pl
      • tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 18:44
        Babciu47! podpisuję się pod poprzedniczką, wiele bym dała by mój mały miał taką
        babcię.Potrzebuje pomocy i rady, bo mój synek, ma 22 miesiące, nie chce jeść. ma
        swoje dwa dania, naleśniki suche i paluszki rybne) i tylko to je.Żadnej zupy nie
        przełknie, ani mięska, robiłam w rozmaitych konsystencjach żeby sprawdzić czy to
        jest przyczyną, nie ma znaczenia. Mięsko próbowałam z wiejskiej pewnej kury,
        indyka i królika-podobnie, ani w kawałkach ani zmiksowane, nic. pluje na czym
        świat stoi.
        • emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 20:01
          Zgadzam sie, ze babcia ma bardzo duza wiedze i na dodatek ladnie
          pisze o przygodach kulinarnych z wnukiem. Choc czasami jak na moj
          gust jest dosyc tradycyjna. Ale wiedze w tym zakresie ma gruntowna i
          ma fantazje.
        • babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 15:27
          hmm..22 miesiace to duzy chłopczyk..a jada razem z Wami?..często
          dziecko (najlepiej głodne smile) posadzone obok rodziców, którzy cos
          tam jedza chetnie podbiera im z talerza..i w ten sposób uczy się
          nowych smaków i konsystencji..wtedy nalezy mu pozwolić nawet gdy
          teoretycznie nie powinno tego jeść..a przy tym konieczne sa stałe
          pory jedzenia i nie podjadanie miedzy posiłkami(słodycze zupełnie
          wykluczone i słodkie napoje)..jeżeli dziecko nie chce jeśc
          przygotowanej dla niego potawy..nie zmuszać, zabrać talerz..ale tez
          nie podawac nic innego do pory następnego posiłku oprócz wody do
          picia..dziecko nie da sobie zrobić krzywdy i zagłodzic sie.. w końcu
          sam głód zmusi malucha do spróbowania nowej potrawy i przekonania
          się, ze jest smaczna (bo dobrze przyprawiona głodem). Swego czasu
          miałam powazny problem ze starszym synem, niejadkiem i w ten sposób
          nauczyłam go jeść to co jest podane (odstawiłam tez "podkarmiajace"
          babcie na miesiąc smile) po dwóch tygodniach zmiatał z talerza
          wszystko..i zostało mu to do dziś (26 lat)..obok paluszków rybnych
          połóż mu na talerzu kolorowe warzywka ugotowane w całosci na parze,
          w naleśnik zawiń na poczatek takiego rybnego paluszka i zawiąż np.
          łodyzka szczypiorka..a potem dodaj warzywka lub posmaruj go
          twarożkowa pastą i pozwól zajadać łapkami..czasem wystarczy zmienić
          sposób podania..a nawet jedzenia by dziecko zainteresowało sie
          nowymi smakami i potrawami..na naleśniku przecierem pomidorowym i
          innymi pastami wymalowac "bużkę"..paluszka rybnego sałatą i innymi
          warzywami "ucharakteryzowac" na rybkę, lub wymodelowac ja z
          twarożku, sałaty i rzodkiewki..z samej ciekawosci podziubie trochę
          • tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 16:43
            bardzo bardzo dzięuję!!!
            posłucham wszystkiego.Mały je z nami przy stole, każdy ma swój talerz z
            jedzeniem. Staram się od samego początku "celebrować" obiad.Nie ma podjadania,po
            śniadaniu (jogurt ale też ulubiony) z kuleczkami zbożowymi (osobno każde bo
            połączone wypluwa)i czasami suchą grzanką nie je nic do pory obiadu
            (stałej).Owoce dopiero po południu, ewentualnie picie (domowej roboty sok mojej
            mamy).Najgorzej jest właśnie z obiadem, z tym upartym menu.Dziś próbowałam
            zawinąć w naleśnik truskawkę- ani naleśnik, ani truskawka.Wyrzuca z talerza
            wszystko co nie jest paluszkiem rybnym lub suchym naleśnikiem.Na widok
            dzisiejszej zupki - uderzył w płacz.
            • babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:44
              to może spróbuj dawać mu w ramach II sniadania w łapkę kawałki
              ugotowanych 'al dente" warzyw..a nawet zwykłego kiszonego ogórka
              obranego ze skórki i pozbawionego nasion..taki ogórek oprócz tego,
              ze ma wyrazisty smak jeszcze działa "na apetyt"..i potem juz tylko
              krok do polubienia najpierw zupy ogórkowej z ryzem a potem innych, o
              wyrazistych smakach np pomidorowej z makaronem lub kanymi kluskami,
              kapusniaku z ziemniaczkami..byc moze Twój synek jest "znudzony"
              słodko-owocowymi smakami? na początek te zupy powinny bardziej
              przypominac papki lub "jarzynke", jeżeli nie lubi konsystencji
              zupek..nawiasem mówiac moje duuze dzieci do dziś wola zupy, w
              których łyżka staje..synowa i ja tez smile
              • babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:53
                ps. sok domowej roboty zazwyczaj zawiera zpore ilosci cukru!!! a to
                moze bardzo wpływac na apetyt..w miarę mozliwosci podawaj do picia
                czystą wodę lub tylko nieco zabarwioną sokiem
                • tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:54
                  ok
              • tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:53
                będę nudna ale...zupę pomidorową z kluskami, rosół z kluskami, próbowałam i w
                konsystencji jarzynki, i "w całości", raz mu sie zjadło parę łyżek rosołku,teraz
                w ogóle nie zaczyna nawet tylko od razu "nie"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka