bea2379 28.12.08, 20:44 Jak zachęcić roczne dziecko do jedzenia ryb? Jakieś fajne przepisy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zielonkavva Re: roczniak i ryby... 28.12.08, 23:26 ja podaję rybkę w warzywach z gerbera z menu smakosza - dziecku smakuje. możesz spróbować dodać do tej rybki jakiś owoc lub warzywo, które dziecku zawsze smakowało - u nas to było jabłko.na początek do nowego dania z rybką dodałam 2-3 łyżeczki utartego jabłka i małemu zasmakowało, a dalej już jakoś poszło. teraz oczywiście je bez jabłka. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 12:10 mojemu 11-tomiesiecznemu wnukowi bardzo smakowały pulpety ugotowane na parze: filet z ryby, 2 jajka przepiórcze w całosci lub żółtko kurzego, natka, koperek i trochę, szczypiorku, około łyzeczki błyskawicznej kaszki manny (w zalezności od konsystencji uzyskanej papki)mozna dodac kilka (dosłownie) kropel soku z cytryny, jeżeli dziecko nie jest uczulone..formować kotleciki wielkosci orzecha włoskiego i gotować 0,5 godziny na parze w specjalnym naczyniu lub gdy jego brak na gazie albo metalowym sitku na garnku z wodą nakryte wysoką pokrywką albo np. patelnią lub innym garnkiem (musi miec tą samą średnice co garnek pod spodem). Na jedną porcje wystarcza 2 takie klopsiki z dodatkiem ryżu, ziemniaczanego puree z odrobina masła i mleka modyfikowanego (30ml) lub innych warzyw..mój wnuk bardzo do tego lubi pojadać kefirek (ok 50 ml) z ziołami albo i bez. Robiłam mu tez filet na parze, który wczesniej wymoczyłam w mleku (modyfikowanym) posypany granulowanym czosnkiem i koperkiem..potem układałam w parowarze z dodatkiem kawałeczków warzyw (kalafior, brokuł, marchewka, dynia, fasolka szparagowa, brukselka) i równiez gotowałam pół godziny..przed podaniem skrapiałam kilkoma kropelkami soku z cytryny (z ćwiartki plasterka) i oliwą lub roztopionym masłem..takie jedzenie oprócz tego, ze smaczne to jeszcze bardzo kolorowe, do tego czasem dawałam łyzeczkę ugotowanych w łupinie, obranych i startych na miazgę buraczków z wiórkami winnego, surowego jabłka i podgrzane lekko w mikrofali (jabłko wtedy miękło i dokwaszało buraczki).. wtedy barwy na talerzu były juz "w komplecie"..mały ma 6 zębów i ugotowane na parze warzywka jadł bez dodatkowego rozdrabniania, często sam sięgając po nie łapką )..rybę rozdrabniałam na drobne kawałki widelcem, by sprawdzić, czy nie zawiera jakiejś ości..ale kawałeczki wielkosci ok 1 cm. swobodnie brał do buzi i memłał Odpowiedz Link Zgłoś
dziska23 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 12:55 moja mała je tylko obsmazona w mące rybke. na poczatku to był filet np z pangi ale oczywiscie musiała cały dostacv do ręki a teraz juz zjada inne rybki. Odpowiedz Link Zgłoś
wysokowchmurach Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 20:13 ..mój wnuk bardzo do tego lubi pojadać kefirek (ok 50 ml) z ziołami albo i bez. bardzo fajny przepis na pulpety, ale czy ten kefirek to tez z mleka modyfikowanego jest? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 20:54 ale czy ten kefirek to tez z mleka > modyfikowanego jest? nie..ale od 10-tego miesiaca mozna wprowadzac juz ten z zwykłego mleka zachowując ostroznośc jak przy kazdej innej nowości czyli zaczynając od 2-3 łyzeczek przez kilka dni i przy obserwacji czy nie wystepuje reakcja (zmiana kupki, czerwone, polakierowane policzki, drobne wypryski)..podobnie naturalny jogurt i twarożek są już z mleka krowiego i ich wprowadzenie jest zgodne z schematem żywienia..oczywiscie wprowadza się po konsultacji z pediatrą i pod warunkiem że dziecko nie ma uczulenia na białko krowie..nie mylić z skłonnościa czyli podejżeniem, ze może mieć, bo w rodzinie bywały przypadki..Wnuk ma uczulenie na truskawki, pomidory i początkowo źle tolerował, gdy karmiąca synowa jadła nabiał..ale kefirek bakomy przyjał sie bez sensacji, podobnie jogurt naturalny. Twarożek od początku robiłam z mleka krowiego z dodatkiem kefiru ale wprowadziłam go po miesiącu od wprowadzenia kefiru a potem jogurtu Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:00 Ps. nie wiem do końca z czego to wynika i dlaczego taka jest różnica w traktowaniu samego mleka i jego przetworów, ale kefir, jogurt, twarozek, masło są zalecane do wprowadzania już u niemowlaków a samo mleko krowie powyzej roku w innych państwach, a w Polsce dopiero od 3-ego..hmm Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:27 A nie jest przypadkiem tak, ze samo mleko krowie jest zbyt ciezkostrawne, sluzotworcze, zakwaszajace organizm? Zwlaszcza to, ktore jest dostepne w sklepach, nie przypomina moim zdaniem mleka, z ktorym mialam do czynienia w dziecinstwie. Naprawde nie jestem w stanie sobie wyobrazic, jaka jest jego wartosc odzywcza poniewaz z tego co mi wiadomo, to raczej takie mleko na dluzsza mete wyplukuje wapn z organizmu, niz go dostarcza. Bo chyba po to kaze sie dzieciom pic mleko - dla wapnia? Kefiry, jogurty i maslanki (pod warunkiem, ze naturalne, nie z mleka w proszku, bez dodatkow) zawieraja poczciwe kultury bakterii. Jednak na dluzsza mete rowniez kefiry, maslanki i jogurty, podawane w naszej szerokosci geograficznej w zimie, wychladzaja organizm. Twarozki - no coz, ja je lubie bardzo, zwlaszcza w formie tzw awanturki ze swiezymi ziolami, wedzonymi sardynkami, warzywami itd itd - ale tez szczerze watpie, czy twarozek sam w sobie jest cennym zrodlem wapnia (raczej przeciwnie...) Wlasnie spojrzalam do francuskiej ksiazeczki zdrowia dziecka mojej corki i zamieszczonego tam schematu zywienia wynika, ze mleko krowie "jak dla doroslych" dopiero od czwartego roku zycia. Wczesniej mleko modyfikowane albo mleko specjalnie dla mlodszych dzieci tzw "lait de croissance", ktorego i tak nie zamierzam jej podawac. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:10 ludy Europy pólnocnej, w tym Polacy mają gen pozwalajacy na trawienie mleka krowiego (70% populacji) bywają osobniki, które mają kłopot z jego trawieniem lub wręcz uczulenie ale wydaje mi się, że ograniczenia a raczej zalecenia do ograniczeń są wydawane "na zaps"..lub pod wpływem badań przeprowadzonych na zamówienie producentów mleka modyfikowanego..pewnie wpisze sie tu w głos osób, które powiadają "za moich czasów", ale zarówno ja jak i moje dzieci jedlismy nie tylko przetwory ale równiez to wstrętne mleko krowie od wczesnego dziecinstwa bez zadnych skutków ubocznych. W przypadku moich dzieci..bo taki był wtedy schemat zywienia i kaszke manne na mleku wprowadzało sie od 1,5 miesiąca..Nie wiem jakie są teorie na temat wapnia w mleku..jednak z tego co wiem jego wchłanianie z jakochkolwiek zródeł warunkuje wiecej czynników niż samo pochodzenie wapnia: hormony, pierwiastki śladowe sposób łączenia składników w pożywieniu (podawanie mięsa z mlekiem upośledza wchłanianie wapnia) itp..synowie(dorosli) mają zęby w idealnym stanie a ja mimo przynaleznosci do grupy ryzyka (wiek, spadek hormonów, drobna budowa) nie mam problemów z osteoporozą, mój ojciec, do śmierci, oprócz przetworów dziennie wypijał 2 litry mleka. Samo mleko to nie tylko wapń ale równiez witaminy i łatwo przyswajalne białko..w sumie mleko modyfikowane jak sama nazwa wskazuje jest jedynie "przerobionym" mlekiem krowim z dodatkami.. na mleku krowim jednak wychowały się całe pokolenia. Byc moze jest to tylko taka "gadanina" baci jednak mam w pamieci stosunek do glutenu, który do niedawna był zabroniony do roku..a teraz wręcz zaleca się jego podawanie od 5-ego miesiąca.. Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:03 Zgadzam sie z tym wszystkim co napisalas, ale jak wytlumaczyc fakt, ze jednak osteoporoza jest zmora ludnosci cywlizizacji Zachodu - Europy Zachodniej, Ameryki Polnocnej? Dlaczego w Azji Wschodniej, gdzie praktycznie nie konsumuje sie mleka krowiego, starsze osoby nie cierpia na osteoporoze? Byc moze Ty nie masz tego problemu, ale ma go moja mama, moja babcia i wielki odsetek Polek oraz Polnocnycheuropejek? Gdzie szukac winowajcy? Problem osteoporozy dotyczy przede wszystkim osob starszych, ktore bedac dziecmi, czyli jakies kilkadziesiat lat temu, byly karmione glownie mlekiem krowim. Ale mamy tez coraz czestsze przypadki tzw "osteoporozy dzieciecej". Jakie jest Twoje zdanie na jej temat? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 02:50 Gdzie szukac winowajcy? > Problem osteoporozy dotyczy przede wszystkim osob starszych, ktore > bedac dziecmi, czyli jakies kilkadziesiat lat temu, byly karmione > glownie mlekiem krowim. tak dotyczy głównie osób starszych i kobiet po lub w okresie przekwitania a wiec gdy zmniejsza sie ilość wydzielanych hormonów a głownie estrogenów(niedoczynnośc jajników) co upośledza wchłanianie wapnia a z reguły kobiety mają drobniejsze kości. Przy tym z powodu wieku procesy odtwórcze tkanki kostnej sa wolniejsze niż zanikanie "starych" komórek a wieku podeszłym, po 70-tce dodatkowo znacznie uposledza się wchłanianie wapnia z jelit. U mężczyzn niedobór testosteronu również jest jedna z przyczyn powstawania schorzenia ale andropauza u nich wystepuje póxniej i nie tak gwałtownie..do tego osteroporoza jest równiez dziedzczna (a raczej skłonnośc do niej) i jest przenoszona przez kobiety (dziedziczy się po matce)i częsciej przez córki. Znaczenie ma tez rasa..biała i żólta jest bardziej narazona niż pozostałe, byc moze mieszkanki Azji Wschodniej więcej wapnia uzupełniają z diety roslinnej, która w Europie do niedawna była marginesem Wpływ na wchłanianie wapnia ma tez dieta..ale niekoniecznie zwiazana ze spozywaniem nabiału, bo ten jest wręcz zalecany przy profilaktyce i leczeniu nabiału..za to negatywny wpływ maja uzywki (kawa),nadmiar spozywanego sodu,niedobór wapnia i witaminy D3..a o czym wiele osób nie wie lub zapomina spozywanie napojów gazowanych..i w tym moze byc odpowiedź skad osteroporoza w obecnych czasach u młodych ludzi i u dzieci..przeciez tego spozywa sie duuzo, bez umiaru i to od stosunkowo niedawna Odpowiedz Link Zgłoś
wysokowchmurach Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 21:33 no wlasnie hmm, nie jestem na tym forum zbyt dlugo ale zdazylam juz przeczytac kilka watkow, ja mieszkam za granica i podaje memu 14-sto miesiecznemu berbeciowi juz od 4 m-cy mleko krowie do picia, a przetwory zaczelam juz w 6/7 m-cu. Starsze dziecie niemowlectwo spedzilo w PL, ale i tam mleko zwykle wprowadzilam kolo roku. No ale nie to jest tematem, bardzo lubie twoje wypowiedzi, a przepis na pulpety fajny, moja mlodsza latorosl bardzo lubi ryby w przeciwienstwie do starszej wiec wyprobuje, moze i starsze polubi. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:19 poślę Ci na gazetowa poczte zdjęcie, bo akurat zrobiłam czekając aż wnuk sie obudzi z drzemki (jedzonko podgrzałam potem w mikrofali)..a dla dzieci często sposób podania jest równie ważny co smak Z tej ilosci wnuk zjadł 2/3..bo uczy się jeść sam łyzeczką i sporo idzie na "rozkurz" wiec nakładałam zazwyczaj troche wiecej biorąc to pod uwagę )) Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 23:28 ps. pulpeciki i dynię (mięciutka) zjadł w całości Odpowiedz Link Zgłoś
kasiajotka Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 17:58 teraz wszędzie trąbią, żeby pangi dzieciom nie dawać i generalnie samemu też unikać, bo podobno strasznie jest chemią faszerowana. Dlatego najbezpieczniej jest dać dziecku rybkę gerbera (o ile pamiętam to chyba są dwa warianty smakowe) Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 29.12.08, 19:45 oprócz pangi jest dostępnych sporo innych gatunków ryb..zaczynając od dzikiego łososia (7zł za 0,5 kg, 3 dzwonka, które starczą na 6-7 objadków jako miesko na drugie danie lub podstawa do zupki rybnej), przez dorsza, miętusa, mintaja, flądry itd...nawiasem mówiąc zupkę z dodatkiem miesa z ryby,koperkiem, z kaszką manną lub lanymi kluseczkami,lekko zakwaszoną sokiem z cytryny (niekoniecznie, moze byc tez dodatek kwaśnego,winnego jabłka) i zaciągnietą żółtkiem wnuk też je bardzo chętnie Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 01:22 Slusznie trabia, poniewaz ta cala panga to nic nie warte rybsko hodowlane. To, co do nas dociera z bodajze Wietnamu (gdzie ryba jest hodowana), to glazurowany syf, nie posiadajacy zbyt wielu witamin, natomiast nafaszerowane sztuczna karma (juz nie pamietam w tym momencie czym, a jestem zbyt zmeczona, zeby sprawdzac). Jezeli chodzi o Polske, to o ile nie mieszka sie w duzym miescie, to nie nie ryzykowalabym podawania ryb morskich typu losos, tunczyk, dorsz, dorada, zabnica, sola. Niestety Polska nie jest potega morska i system dystrybucji ryb morskich nie jest rozwiniety; moim zdaniem jest zbyt duze ryzyko, gdy chodzi o niemowleta. Losos jezeli juz - to dziki, nie hodowlany ale i tak mialabym watpliwosci co do swiezosci. Tunczyk z kolei jest odlawiany w dosc zaawansowanym wieku i tez trabi sie o tym, ze moze zawierac zbyt wiele metali ciezkich. Raczej skupilabym sie na naszych polskich sezonowych rybach slodkowodnych, pod warunkiem, ze jest dostep do swiezych, sezowonych produktow. W przeciwnym razie zrezygnowalabym z podawania ryb do ukonczenia drugiego roku zycia. Ja akurat mieszkam w tym momencie we Francji i mam dostep do ryb odlowionych jeszcze w nocy, ale gdy jestem w Polsce, nie kupuje ryb morskich dziecku. Piszac "ryby" nie mam na mysli oczywiscie mrozonych, przetworzonych kostek filetowych - tego w ogole nie podalabym niemowlakowi. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 02:29 > Piszac "ryby" nie mam na mysli oczywiscie mrozonych, przetworzonych > kostek filetowych - tego w ogole nie podalabym niemowlakowi. ..a o mrożonych tuszkach lub ich fragmentach w dniu połowu, na statkach-przetwórniach, jeszcze na morzu słyszałaś ???.Nawiasem mówiąc niemowlakowi i małemu dziecku nie powinno się podawac ryb słodkowodny nie tylko ze wzgledu na duzą ilość drobnych ości ale również dlatego, że zawierają niepożądane składniki..ale jakie nie chce mi się w tym momencie szukać..pozatym w Polsce dostepne są przewaznie w handlu ryby hodowlane (zdaje się że ten niekorzestny składnik ma cos wspólnego z karmą własnie)..a ze wzgledu na dosć powazne zanieczyszczenie wód i częste zakażenia ryb patogenami podawanie ryb dzikich, złowionych w tychze wodach niemowlakowi jest wysoce niewskazane. Ryby morskie, mrozone lub świerze, dla tych co maja możliwość je kupic na wybrzeżu, są jak najbardziej polecane przez pediatrów (zawieraja duzo fosforów i kwasów omega3 a białko jest lekkostrawne i łatwo przyswajalne) i wykorzystywane do produkcji gotowych potraw dla niemowląt.. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 02:31 Ps. co do pangi zgadzam sie całkowicie..nawet dorosli nie powinni tego jeść Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 11:18 Tak, slyszalam o tuszkach i sa one rowniez poddawane glazurowaniu. Podczas glazurowania mozna dodawac inne substance np kwas mlekowy. Czy, a jezeli tak, to jak to moze wowczas wplywac na zdrowie niemowlecia? Je nie atakuje, ja sie pytam tylko. Jezeli chodzi o ryby slodkowodne, to mialam na mysli ryby odlawiane w sezonie - sieje, sielawy, wegorze i wiele innych. Oczywiscie nie mamy gwarancji, ze pochodza one z terenow ekologicznie czystych (ale to juz inne zagadnienie). A jezeli chodzi o osci - no to juz sprawa, jak taka ryba jest zabijana, a mianowicie w sposob powiedzmy, no bardziej "humanitarny" (choc to zwrot moze nie na miejscu). Mam znajomego, ktory lowi i wedzi ryby slodkowodne w lecie w swojej wlasnej malej wedzarni i sprawia ryby tak, ze nie czuje sie tychze malutkich osci,i jak twierdzi, duzo zalezy od tego, w jaki sposob ryba jest pozbawiana zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 14:59 emigrantka34 napisała: > Tak, slyszalam o tuszkach i sa one rowniez poddawane glazurowaniu. > Podczas glazurowania mozna dodawac inne substance np kwas mlekowy. jeżeli kupuje się pakowane mrożone tuszki lub dzwonka z dobrej firmy, której wyroby sa poddawane regularnym badaniom na opakowaniu podany jest sposób konserwacji i ewentualna zawartość jakichkolwiek substancji konserwujacych. Ryby mrozone "na wagę" synowa kupuje tylko z zaprzyjaźnionego sprawdzonego źródła gdzie włąscicielem jest jej kolezanka i moze jej zaufac, ze producent mrozi ryby bezposrednio po połowie bez używania żadnych dodatków..zresztą mieszka w bliskiej odległosci od morza i te ryby w drugiej dobie po połowie trafiają do sklepu..co do "wysmażania" drobnych ości..owszem jest metoda na ich "wypalenie"..ale nie nadaje się ona do obróbki ryby przeznaczonej do jedzenia dla niemowlaka bo wymaga pieczenia w wysokiej temperaturze (powstaja substancje rakotwórcze)..przy okazji ryby wędzone również nie nadają sie dla niemowląt..sposób pozbawieniea ryby zycia nie ma tu nic do rzeczy..chyba niedokładnie kolega Ci to wytłumaczył..a jedyny humanitarny sposób usmiercania ryby to ogłuszenie jej silnym uderzeniem w podstawe głowy, zabicie i wykrwawienie przez przeciecie ostrzem noża kręgosłupa..ten sposób jest też korzystny ze względów kulinarnych jak przy kazdym zwierzeciu, bo usuwa krew z tuszy co bardzo podnosi smak i opóżnia rozkład czyli psucie mięsa Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 30.12.08, 18:13 Jezeli chodzi o ryby mrozone na wage - zgadzam sie, ze trzeba miec zaprzyjaznionego rybaka/wlasciciela sklepu. Tak samo zreszta z rzeznikiem. Natomiast gdy chodzi o kolege, to jest jego prywatna opinia, jako starego rybozercy i rybolowa. Ja to tam na lowieniu i zabijaniu ryb sie nie znam, ale zapamietalam sobie dobrze, bawiac u niego jakis czas temu u niego na Mazurach, i zajadajac rybke przez niego wedzona, ktora NIE MIALA osci, ze istota tkwi w sposobie zabicia ryby (ryba moze byc mniej lub bardzie narazona na stres). Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:05 ja na Mazurach ryby osobiscie łowiłam i "obrabiałam" )ale w czystym miejscu z dala od spustów scieków..i wbrew zaleceniom podając małym dzieciom (3 i 5 lat)..po nacieciu ostrym nożem tyuszki i upieczeniu nad ogniskiem na patyku też nie miały wyczuwalnych osci poza kregosłupem o tymi najwiekszymi, które usuwało sie bez problemu.. niestety widziałam w czasie rejsów, w innej części Mazur, też sporą ilośc pływajacych do góry brzuchem...przeważnie węgorzy..byc może panowała wśród nich jakaś zaraza. Co do wpływu sposobu zabijania na ości, jeżeli Twój kolega tak mówił..to chyba wie co mówi, choc mi osobiscie nie wydaje się to zbyt logiczne, bo od stresu ości musiały by się "usztywnić" i pogrubić do stanu niewyobrażalnego a rybie w momencie zagrozenia raczej potrzebna jest giętkość i zwinność by uciec przed zagrożeniem.. ale w sumie mniejsza o to.. Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 31.12.08, 00:15 No wlasnie mniejsza o to. Na sam koniec dodam tylko, ze to wlasciwie nie moj kolega, tylko przyjaciel mojego ojca, Pan zblizajacy sie do siedemdziesiatki, ktory lowi ryby pod ruska granica od ponad pol wieku (i je sprawia) oraz wedzi we wlasnej wedzarni - to jego pasja...on o tych osciach mi naopowiadal...twierdzil, ze ma sposob na bezstresowe zabijanie ryb, dzieki ktoremu to sposobowi osci pozostaja miekkie. Ale jak napisalas - mniejsza o to. Odpowiedz Link Zgłoś
misiowa83 Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 16:43 kochana babciu47,jesteś PO PROSTU FANTASTYCZNA!!!! dużo bym dała,żeby mój syn miał taką babcię!!! a tak nie ma ani jednej( neska1983@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 18:44 Babciu47! podpisuję się pod poprzedniczką, wiele bym dała by mój mały miał taką babcię.Potrzebuje pomocy i rady, bo mój synek, ma 22 miesiące, nie chce jeść. ma swoje dwa dania, naleśniki suche i paluszki rybne) i tylko to je.Żadnej zupy nie przełknie, ani mięska, robiłam w rozmaitych konsystencjach żeby sprawdzić czy to jest przyczyną, nie ma znaczenia. Mięsko próbowałam z wiejskiej pewnej kury, indyka i królika-podobnie, ani w kawałkach ani zmiksowane, nic. pluje na czym świat stoi. Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: roczniak i ryby... 02.01.09, 20:01 Zgadzam sie, ze babcia ma bardzo duza wiedze i na dodatek ladnie pisze o przygodach kulinarnych z wnukiem. Choc czasami jak na moj gust jest dosyc tradycyjna. Ale wiedze w tym zakresie ma gruntowna i ma fantazje. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 15:27 hmm..22 miesiace to duzy chłopczyk..a jada razem z Wami?..często dziecko (najlepiej głodne ) posadzone obok rodziców, którzy cos tam jedza chetnie podbiera im z talerza..i w ten sposób uczy się nowych smaków i konsystencji..wtedy nalezy mu pozwolić nawet gdy teoretycznie nie powinno tego jeść..a przy tym konieczne sa stałe pory jedzenia i nie podjadanie miedzy posiłkami(słodycze zupełnie wykluczone i słodkie napoje)..jeżeli dziecko nie chce jeśc przygotowanej dla niego potawy..nie zmuszać, zabrać talerz..ale tez nie podawac nic innego do pory następnego posiłku oprócz wody do picia..dziecko nie da sobie zrobić krzywdy i zagłodzic sie.. w końcu sam głód zmusi malucha do spróbowania nowej potrawy i przekonania się, ze jest smaczna (bo dobrze przyprawiona głodem). Swego czasu miałam powazny problem ze starszym synem, niejadkiem i w ten sposób nauczyłam go jeść to co jest podane (odstawiłam tez "podkarmiajace" babcie na miesiąc ) po dwóch tygodniach zmiatał z talerza wszystko..i zostało mu to do dziś (26 lat)..obok paluszków rybnych połóż mu na talerzu kolorowe warzywka ugotowane w całosci na parze, w naleśnik zawiń na poczatek takiego rybnego paluszka i zawiąż np. łodyzka szczypiorka..a potem dodaj warzywka lub posmaruj go twarożkowa pastą i pozwól zajadać łapkami..czasem wystarczy zmienić sposób podania..a nawet jedzenia by dziecko zainteresowało sie nowymi smakami i potrawami..na naleśniku przecierem pomidorowym i innymi pastami wymalowac "bużkę"..paluszka rybnego sałatą i innymi warzywami "ucharakteryzowac" na rybkę, lub wymodelowac ja z twarożku, sałaty i rzodkiewki..z samej ciekawosci podziubie trochę Odpowiedz Link Zgłoś
tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 16:43 bardzo bardzo dzięuję!!! posłucham wszystkiego.Mały je z nami przy stole, każdy ma swój talerz z jedzeniem. Staram się od samego początku "celebrować" obiad.Nie ma podjadania,po śniadaniu (jogurt ale też ulubiony) z kuleczkami zbożowymi (osobno każde bo połączone wypluwa)i czasami suchą grzanką nie je nic do pory obiadu (stałej).Owoce dopiero po południu, ewentualnie picie (domowej roboty sok mojej mamy).Najgorzej jest właśnie z obiadem, z tym upartym menu.Dziś próbowałam zawinąć w naleśnik truskawkę- ani naleśnik, ani truskawka.Wyrzuca z talerza wszystko co nie jest paluszkiem rybnym lub suchym naleśnikiem.Na widok dzisiejszej zupki - uderzył w płacz. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:44 to może spróbuj dawać mu w ramach II sniadania w łapkę kawałki ugotowanych 'al dente" warzyw..a nawet zwykłego kiszonego ogórka obranego ze skórki i pozbawionego nasion..taki ogórek oprócz tego, ze ma wyrazisty smak jeszcze działa "na apetyt"..i potem juz tylko krok do polubienia najpierw zupy ogórkowej z ryzem a potem innych, o wyrazistych smakach np pomidorowej z makaronem lub kanymi kluskami, kapusniaku z ziemniaczkami..byc moze Twój synek jest "znudzony" słodko-owocowymi smakami? na początek te zupy powinny bardziej przypominac papki lub "jarzynke", jeżeli nie lubi konsystencji zupek..nawiasem mówiac moje duuze dzieci do dziś wola zupy, w których łyżka staje..synowa i ja tez Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:53 ps. sok domowej roboty zazwyczaj zawiera zpore ilosci cukru!!! a to moze bardzo wpływac na apetyt..w miarę mozliwosci podawaj do picia czystą wodę lub tylko nieco zabarwioną sokiem Odpowiedz Link Zgłoś
tatamikolaja Re: roczniak i ryby... 03.01.09, 17:53 będę nudna ale...zupę pomidorową z kluskami, rosół z kluskami, próbowałam i w konsystencji jarzynki, i "w całości", raz mu sie zjadło parę łyżek rosołku,teraz w ogóle nie zaczyna nawet tylko od razu "nie" Odpowiedz Link Zgłoś