Dodaj do ulubionych

szokujace zarelko

20.02.09, 18:50
Dziewczyny !

zaznaczam, ze sprawdzilam, czy nie bylo podobnego watku, wiec zbijcie
mnie wirtualnie, jezeli sie okaze, ze byl.
Nie moge sobie darowac; wlasnie skonczylam ogladac program kulinarny,
w ktorym jegomosc o czerwonej twarzy zaserwowal gosciom potrawke z
KOGUCICH GRZEBIENI.
No wiem, ze np swinskie smazone uszy z grilla uchodza za przysmak,
ale grzebienie kogucie? Pierwsze slysze!
Dodam, ze byl to program poswiecony kuchniom roznych regionow
europejskich, a nie kuchniom azjatyckim.

Co najdziwniejszego / szokujacego zaserwowano Wam do tej pory do
jedzenia?
Obserwuj wątek
    • babcia47 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 18:59
      kiełbasę z nutrii (gryzoń futerkowy).. ale nawet niezła była, lepsza
      od kiełbasy z koniny
      • hellious Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:01
        Ojoj, nic na szczescietongue_out Najbardziej szokujacym dla mnie jedzeniem byly raki na zywca gotowane, ale mialam wtedy z 10 lat i kochalam wszystkie zwierzatka, a one tak Help z gara robily... Oj, tak mi ich zal wtedy bylo..
        • doral2 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:06
          szaszłyk ze świnki morskiej uncertain
          • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:11
            Kurze pazurki i świńskie kopyta jako...przekąska (w czasie podróży). Autentycznie, widziałam w lokalnym sklepie. Piękne, zafoliowane, obok orzeszków i chipsów.
          • cudko1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:13
            pamiętam jak miałąm jakieś 12 lat moja własna rodzona babcia
            nakarmiła mnie królikiem (wiem nic strasznego, ale dla mnie wówczas
            to był biedny zwierzarzek, taki milutki i słodziudki a babcia mnie
            podstpnie nim nakarmiła - tydzień do niej się nie odzywałam!!!!

            p.s a tak w ogóle to miałam okazję próbować wędzonych uszek
            świńskich (nie powiem przezyłam duże zdziwienie, że takie rzeczy się
            je) ale nie złe byłysmile
          • hellious Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:17
            Ostatnio ogladalam jakis program na Travel ( Odkrywcy z La Boudeuse chyba)i tam w jakiejs wiosce mieli hodowle swinek, ktore piekli nad ogniem na ruszcie. Nie wygladaly smakowicie, delikatnie mowiac... A podobno te malutkie najsmaczniejszeuncertain
          • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:32
            Ale gdzie te szaszlyki jadlas?
            Bo to popularne mieso w niektorych rejonach gorskich Am.Pd. -
            podawane zamiast drobiu.

      • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:17
        Nutrie, no tak - to takie "kryzysowe" zwierzatko, ciotki hodowaly
        swego czasu.
        Kolega z wakacji w Finlandii pare lat temu przywiozl kawalaek
        twardego jak kamien suszonego golenia renifera.Pamietam, ze kroil to
        pilka do ciecia drewna...
        • babcia47 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:33
          a gdzie tam "kryzysowe"? moje ciotki majątek zbiły na futerkach w
          latach 60/70- tych a z mieskiem eksperymentowały przy okazji..i to
          przed kryzysem..obok kiełbasek z nutrii na talerzu leżały wędzone
          kiełbaski z dzika i wiejska, własnej roboty wieprzowa szyneczka
          sąsiadowały z dziką kaczką nadziewaną jabłkami
          • emigrantka34 nutrie, mis i kanur 20.02.09, 21:18
            "Kryzysowe" w tym sensie, ze ja jestem dzieckiem kryzysowym, i mnie
            nutrie kojarzyly sie wlasnie z kryzysem. Kryzys sie skonczyl i nutrie
            tez big_grin

            A jezeli chodzi o dziekie stwory, to kielbaske z dzika konsumowalam
            chyba raz w zyciu; podobnie zdarzylo mi sie jesc raz w zyciu:
            - grillowane mieso misia (misia odstrzelanego w Kanadzie);
            - pieczone mieso kangura (w Europie!).

            Zarowno kangur, jak i mis byly lykowate i twarde.
            • babcia47 Re: nutrie, mis i kanur 20.02.09, 21:34
              z dziczyzny jadłam chyba wszystko łacznie z danielem (stado
              mysliwych w rodzinie), mięso z kangura i strusie swego czasu było
              dostepne w marketach, ale cena była niebotyczna i chyba z tego
              powodu sie "nie przyjęły", bo zniknęły z pólek..misia nie
              jadłam..najbardziej mi żal i brak śwoezo przyrzadzonych raków..
              Podobnie jak pisała jedna z dziewczyn nie chciałam ich jeść, bo
              paskudne same w sobie i widziałam (i co gorsza słyszałam)jak je
              gotowano zywcem..spróbowałam niestety ostatniego z wiaderka
              ugotowanych (miałam jakieś 7 lat)..od tamtego czasu nie miałam
              ponownie okazji, choc kilka razy osobiscie uczestniczyłam
              w "polowaniu", ale zawsze tak sie złozyło ze mi wyjedli wszystkie
              zanim się zorientowałam lub zasnęłam zanim zostały przyrządzone i
              obudziłam się po tym jak zostały zjedzone, buuuu.. a takie dobre :
              (((
    • madameblanka Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:11
      zdaje sie że w Azji stęchłe ryby w cholernie śmierdzącej wodzie, stoją tak ileś
      tygodni /miesięcy?/ kupuje sie to na targu, cała alejka jest zastawiona tymi
      śmierdzącymi beczkami. Wyobrażacie sobie smród???
      Niestety nie wiem jak sie ten specjał nazywa ale ochyda straszna.
      • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:15
        A jaja studzienne? Jak sama nazwa mówi, ze studni wyciągane. W studni leżą kilka miesięcy, aż skurupka sie rozpuści. Jaja są czarne i niemożliwie śmierdzące.
        Darowałam sobie probowanie. Mąż jadł, raczej połykał. Mina bezcennasmile)
        • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:25
          Tez pierwsze slysze. Az trudno uwierzyc. Gdzie on jadl te jaja?
          • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 07:35
            W Państwie Środkasmile
            Nie tylko takie "cuda" dane nam było próbować.
        • mamand Re: szokujace zarelko 21.02.09, 09:26
          > A jaja studzienne?

          a nie stuletnie??,

          Jaja (zwykle kacze) poddawane przez kilka tygodni fermentacji w
          mieszaninie wapna, słomy ryżowej i naparu herbaty – chiński przysmak
          towarzyszący chińskiej kulturze od lat.
          • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 19:44
            O mamo, może i tak to leciałosmile
            W końcu ktoś nam tą nazwę na polski przełożył. Dlaczego zapamiętałam, że one długo w studni leżały? Upał?
      • cudko1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:15
        aaa coś mi moja koleżanka opowiadała (coś o tym wie) jak przyrządza
        się rekina - no więc zakopuje się go w ziemi ileś tam musi leżec,
        ale najpierw oddaje się na niego mocz?????????? nie wiem czy to
        prawda, ale tak słyszam.

        Zresztą po jej opowieściach nidgdy więcej do ust nie wezmę
        dorsza!!!!!!!!!!!
        • figrut Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:28
          > aaa coś mi moja koleżanka opowiadała (coś o tym wie) jak przyrządza
          > się rekina - no więc zakopuje się go w ziemi ileś tam musi leżec,
          > ale najpierw oddaje się na niego mocz?????????? nie wiem czy to
          > prawda, ale tak słyszam.
          Tak, to prawda. To fiński przysmak.
          • crises Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:41
            Islandzki:

            podroze.onet.pl/363077105,islandzki-wiatr.blog.onet.pl,blog.html?drukuj=1
            • figrut Re: szokujace zarelko 20.02.09, 20:02
              crises napisała:

              > Islandzki:
              >
              > podroze.onet.pl/363077105,islandzki-wiatr.blog.onet.pl,blog.html?drukuj=1
              Ups. masz rację, pomyliło mi się wink
        • emigrantka34 przestan 20.02.09, 21:25
          Wlasnie przed chwila skonczylam jej dorsza big_grin !
        • joanna266 cudko 21.02.09, 11:08
          a co z tym dorszem?moj maz cyklicznie rekreacyjnie wyjezdza na
          połowy dorszy.zawsze mam tym zamarazare zawaloną i czesto ryby sa w
          spozyciu.
      • emigrantka34 Hakarl 20.02.09, 21:23
        Taaa, zgadza sie....jednakze wiadomo, ze w Azjii i owady, i plazy,
        oraz gady zdarza sie jesc....
        A jezeli chodzi o zgnila rybke, to wystarczy pojechac do Islandii i
        sprobowac Hákarl - rekina grenlandzkiego; zgniłego, zwykle
        zakopywanego na kilka miesięcy, a następnie suszonego na wolnym
        powietrzu. Nie jadlam tego, bo w Islandii nie bylam, ale juz czuje
        ten smrodek
        Fuuujjjj
      • babcia47 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:42
        niedawno pokazywali to cudo na kanale kuchnia, cykl z kucharzem, z
        NYC, który jeździ po swiecie i próbuje wszystkiego w tym "dziwnych
        potraw", nie podejmuje sie napisac jego nazwiska, ale przystojna
        bestia..kobita wyciagneła na łopatce taką maź i stwierdziła, że musi
        jeszcze pofermentowac z 3 lata surprised..to był półprodukt do sosu
        rybnego, który po zakonczeniu procesu jest klarowny i wcale nie
        cuchnacy, choc niestety, a moze stety, we wcześniejszych stadiach
        tez jest wykorzystywany do potraw, mówił, że cuchnie straszliwie ale
        jadalne a nawt smaczne
        • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:47
          Podobno smak ma sie nijak do zapachu, nalezy zatkac nos i zjesc, aby
          poczuc niebo w gebie....
    • olinka20 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:12
      Mięso z renifera.
      Dziwne bylo.
      • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:15
        Dlaczego dziwne? Mam w planach spróbować smile
        Do czego jest podobne?
        • olinka20 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:21
          No właśnie cięzko określić, ale najbardziej mi się z dziczyzną
          kojarzyło.
          Ale czuć w smaku, że jest inne.
          • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:24
            Takie mam plany (o ile kryzys nas nie dopadniesmile) , żeby w tym roku sprobować.
            W sumie dziczyzny (poza pasztetem z zająca) nie jadłam.

            • olinka20 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:31
              Ostatnio jadłam też sarninę, ale nie wspominam bo to pewnie mało
              ooryginalne smile
              Sarnina jest godna polecenia.
              • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:34
                Brakuje mi takiego sklepu z nietypowymi przysmakami. I mam tu raczej na myśli nietypowe mięso niż kurze pazury.
                Taki fajny sklepik, gdzie można kupić mieso reniferasmile))

                Rozmarzyłam się. Pewnie padłby śmiercią naturalną. A mięso mrożone to już nie to samo.

                A u nas nawet głupiej kaczki czy królika nie można kupić. O reszcie mogę pomarzyć.
                • olinka20 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:48
                  Co prawda mrożone, ale bardzo dziwne jest w makro.
                  Znalazlam tam nawet aligatora!!!
                  • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:54
                    Nie mam karty do Makrosad

                    Aligator, mówisz? smile)
                    Tego chyba nawet w książce kucharskiej nie masmile Czego to ludzie nie kupują.
                    • olinka20 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 20:06
                      E tam nie masz karty.
                      A nie masz żadnego znajomego z kartą?
                      Mnie ten aligator kusi...
                      • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 07:37
                        Mam ale co mu powiem, że aligatora idę kupić? Żeby o buty czy torebkę chodziło ale o obiad?
                    • cudko1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 20:14
                      a wiesz, że ze dwa lata temu miałam w ręku kalendarz taki kuchenny
                      gdzie się kartki wyrywa, no i tam między innymi były przepisy
                      kucharkie, no i między innymi na coś tam z aligatora- przysięgam
                      byłam pewna że to pomyłka, a tu okazuje się że jednka takie
                      specyfiki się jada ba można kupić w Polscewink
                  • emigrantka34 Aligatora ???? 20.02.09, 21:26
                    W ktorym makro ????
                    • olinka20 Re: Aligatora ???? 20.02.09, 22:21
                      W Sosnowcu.
                      Też bylam w szoku.
      • myelegans Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:18
        Tymi grzebieniami mnie zajechalas.

        kurze lapki smazone i gotowane - chinskie knajpy, ale tylko w
        dzielnicach chinskich, gdzie chinczycy chadzaja, najesc to sie tym
        nie mozna

        obtoczone w bulce i smazone jakies duze owady, zanim sie
        zorientowalam to 3 zjadlam, nie powiem chrupiace byly -tez
        chinszczyzna
        • thaures Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:22
          jem tradycyjnie- mięso z renifera chyba było najbardziej udziwnionym
          męsem,którego spróbowałam.Pamiętam,że było dość ciemne i takie
          suchawe.
          • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:30
            napisalam gdzies wyzej, ze jadlam kiedys suszone mieso renifera
            (golen konkretnie) - twardy jak kamien byl i kolega, ktory je
            przywiozl, kroil je pilka do drewna.
            A jezeli chodzi o finskie przysmaki, to w tej samej serii programow
            kulinarnych o kuchni regionow, zwawa i jurna finska gospodyni domowa
            przygotowywala zupe z renifera - w tej zupie plywalo wszystko, co
            mozna bylo z tego renifera wyciagnac, czyli gnaty, flaki i krew!
            • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 07:38
              Masz szczęście, że jestem przed śniadaniemsmile))
        • pitahaya1 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:23
          A ptasie embriony, tuż przed wykluciem? Smażone w głębokim tłuszczusmile
          Początkowo nie wiedziałam, czy to żart, czy zwidy.
          • emigrantka34 swieze embriony 20.02.09, 21:31
            O tak!
            to jest przysmak m inn z Filipin.
            Mam znajomego Filipinczyka i on potwierdzil , ze jest to rarytas -
            same proteiny....brrrrr
    • sloooneczko Re: szokujace zarelko 20.02.09, 19:37
      wszystko co swego czasu ugotowała moja siostra, nawet pies jak ją
      widział idącą z miską, z budy wyleźc nie chciał...
      • kkokos Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:35
        skupiacie się na żarełku dla mięsożerców
        a ktoś może jadł sałatkę z pokrzywy?
        • ma_dre Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:45
          uwielbiam pokrzywy! robie z nich zupe, jajecznice, albo smaze delikatnie i
          podaje jak szpinak, salatki nie probowalam.
        • koralik12 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 08:32
          Jadłam sałatkę z pokrzywy i krwawnika i to wszystko z gotowanym jajkiem. Smaczne
          było smile Jadłam też łodygi mniszka dodane do czegoś i kwiatki robinii (chyba)
          usmażone w cieście naleśnikowym -pyszne. Jeszcze dużo innych ale już nie
          pamiętam co to było.
    • emigrantka34 i jeszcze cos obrzydliwego.... 20.02.09, 21:37
      Jakis czas temu jedna znajoma, po powrocie z Ameryki Poludniowej (juz
      nie pamietam, czy byla to Argentyna, czy jakis inny Paragwaj),
      opowiedziala mrozaca krew w zylach historie, kiedy to zostala
      uraczona wraz z towarzyszami podrozy lokalnym przysmakiem -
      przepysznym serem dojrzewajacym....ktory dojrzewal na ZYWYCH
      ROBALACH, bialych i wijacych sie, o czym sie przekonali, gdy zjedli
      polowe tego sera.
      Znajoma wyznala, ze wszyscy poszli po tym puscic dyskretnego pawika.
      • wilma1970 Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 20.02.09, 21:49
        W Oslo jadłam stek z renifera. Taki sobie.
        A moja przyjaciółka pracowała kiedyś w Szwecji i jej pracodawcy zaprosili ją na
        dzień do swojego domku za miastem. Podczas wizyty czuła jakieś napięcie i nagle
        zdała sobie sprawę, że jest z obcymi ludźmi na odludziu i jak oni za chwilę
        zaproponują seks grupowy, to nie bardzo wie, jak się zachować. Ale oni, koniec
        końców, zapytali ją, czy ich nie wyda przed policją bo oni mają straszną ochotę
        na jakąś przepotwornie śmierdzącą rybę z puszki. W Szwecji podobno jest tylko
        jeden dzień w roku, kiedy wszyscy mogą jeść te ryby. Każdego innego dnia jest to
        zabronione właśnie z powodu strasznie uciążliwego smrodu.
        Ha! Ale ja kiedyś tłumaczyłam Angielce czym jest kapusta kiszona i żurek. Z
        nieobecnym uśmiechem przełykała często ślinę, biedactwo.
        • emigrantka34 Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 20.02.09, 22:01
          Ciekawa sprawa z ta ryba. Nie wiesz jak sie nazywa?
          Z innych smierdzacych spraw - francuskie flaki - nie myte z g...na,
          sa ludzie, ktorzy to uwielbiaja.
          • wilma1970 Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 20.02.09, 22:19
            Niestety nie...
            Może jakaś ematka ze Szwecji potwierdzi tą legendę.
        • figrut Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 21.02.09, 00:21
          www.poloniainfo.se/artykul.php?id=862
          • emigrantka34 dziekuje n/t 21.02.09, 00:26
            • figrut Re: dziekuje n/t 21.02.09, 00:36
              wink Nigdy nie jadłam, ale po tym i innych filmikach można mieć jakieś tam
              wyobrażenie o tym, jak to musi śmierdzieć big_grin
              www.youtube.com/watch?v=vcnfEVqNdoA&feature=related
              • emigrantka34 Re: dziekuje n/t 21.02.09, 00:39
                Zgadza sie...zwlaszcza, ze mlodzieniec wyladajacy na odpoornego, po otworzeniu
                puszki NA SWIEZYM POWIETRZU puscil Pawia!!!!
          • emigrantka34 Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 21.02.09, 10:18
            Najbardziej spodobalo mi sie to, ze niektorzy popijaja tego sledzia
            mlekiem.
            • marina2 Re: i jeszcze cos obrzydliwego.... 21.02.09, 11:08
              rekina -nie smakował mi przereklamowany
              żółwia -kęs nie mogłam miałam kiedyś żółwia
              węża -zwymiotowałam .OKROPNOŚĆ
              w szafie mam gekkony w alkoholu.mają ponad 10 lat.M z Chin przywiózł.trzymają
              się skubane....
    • mammajowa Re: szokujace zarelko 20.02.09, 21:43
      pierożki z mięsem z węża. na targach turystycznych. rzecz dotyczyła azji
      pd-wsch. ohydne były. za to litewskie świńskie uszy z piwem mniam.
      • czar_bajry Re: szokujace zarelko 20.02.09, 23:20
        żabie udka ale było to 20 lat temu i chińskie jadło nie było tak popularne jak
        terazsmile
        • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 23:38
          Zabie udka to mit....moze rzeczywiscie bylo to 20 lat temu...
          Moj maz "zabojad" nigdy w zyciu nie jadl zabich udek!
          Zabie udka przyrzadzala jeszcze jego babcia, ale matka juz nie...i mimo, ze ta
          ostatnia gotuje tradycyjne dania, jeszcze ani razu nie udalo mo sie trafic na
          rzeczone udka...nawet w resto ciezko je uswiadczyc....jak rowniez w chinskim
          supermarkecie...
          • czar_bajry Re: szokujace zarelko 20.02.09, 23:53
            otworzyli wtedy koło mojego domu chińską restaurację i właśnie tam serwowano
            żabie udka, moja córka za nimi przepadała i twierdziła że jak kurczak smakująsmile
            nie żaden mit tylko z życia wziętesmile
            • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 20.02.09, 23:57
              piszac mit, mialam na mysli, ze francuzi sie tym zareraja, co jest nieprawda...
              oczywiscie, wiesc gminna glosi, ze zabie udka smakuja jak kura, z czym sie
              zgadzam, jednak mnie chodzi o stereotyp Francuza - zabojada w tym przypadku.
              Jestem tu juz 4 lata - zaby do tej pory nie mialam okazji sprobowac. Ot cosmile
              • czar_bajry Re: szokujace zarelko 21.02.09, 00:45
                to źle zrozumiałamsmile
                dobrze że nie dodałam pod spodem że żabie udka jak wiadomo są przysmakiem
                francuzów a nie chińczyków a miałam taki zamiarsmile
                • joanna266 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 11:12
                  to co ja mam powiedziec.dla mnie nawet wołowina jest nie do
                  przełknięcia.
    • elza78 Re: szokujace zarelko 21.02.09, 21:32
      jeydna szokujaca rzecza ktora widzialam i ktor autkwila mi w pamieci oczywiscie
      nie na zywo tylko w jakims programie z naszjonala albo discovery to serce kobry,
      wynalazek oczywiscie chinski, zabija sie weza i podaje sie jego jeszcze bijace
      serce...
      przysiegam zal mi tej kobry bylo sad
    • asiek_k Re: szokujace zarelko 21.02.09, 22:52
      suszone wołowe penisy -osobiście nie jadłam , ale mój znajomy pies się zażera
      • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 22.02.09, 12:09
        gdzie to sprzedaja???
        • emigrantka34 Re: szokujace zarelko 22.02.09, 13:10
          o juz znalazlam:

          www.zoolandia.pl/sklep/euro-
          zoo,penisy,wolowe,suszone,0,1,879.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka