Mój 10 miesięczny syn ma skazę białkową i z wyjątkiem sinlacu nie je
kaszek. Z różnych przyczyn moge mu podawać je tylko na wodzie, co
raczej nie poprawia ich smaku. Czy któras z Was tez tak ma?
Oprócz tego je ładnie obiadki i owoce ze słoiczka. Chciałam mu
wieczorem wprowadzic zamiast piersi kaszkę i nie da rady.
Zastanawiam się czy nie dawac mu drugi raz sinlacu (dostaje porcję
na sniadanie). Problem w tym, ze naczytałam sie jaki to on jest
kaloryczny, i zastanawiam się czy go nie utuczę. Z drugiej strony
syn jest długi a szczupły, dużo się rusza (zaczyna chodzić) i ma
dobry apetyt.
Sama juz nie wiem. Poradźcie cos proszę