pawel.zary
03.02.06, 08:16
"Jamczit'sja trojka pocztowaaaaaaaajaaa, po Wołgie (Wiśle), matuszkie
zimoj" :-)
Trojka ruszyła.
Może konie trochę narowiste i pianę toczą, błyskając gałkami oczu, wierzgną
czasem i kopną.
Ale od czegóź woźnica?!
Bat w dłoni trzyma i jak trzeba będzie to po zadach przyłoży ino pręgi krwawe
zostaną. Wodze skróci i ustami cmoknąwszy kierunek narzuci i prędkość ustali.
Szczególnie jeden koń z zaprzegu - ten z grzywką przykróconą - złośliwy i
bojowy jest strasznie, a i ugryżć znienacka potrafi.
Drugi - latami przy pługu, ale sąd go zabrał, bo gospodarz kredytu nie
spłacił, więc trafił do zaprzegu - mimo tego, że też wierzgać potrafi i rżeć
paskudnie, że słuchać nie idzie.
Teraz razem - łeb w łeb - w pyskach wędzidła, nad zadami bat ... ale cóż
tam - w stajence korytko pełne owsa, a gospodarz po karku poklepie i czasem
gruszek zerwanych z wierzby sypnie.
Podobno juz wetrynarza zamówił, bo jednak za narowiste są i trzeba będzie
pogadać co można zrobić, aby jednak na przyszłość nie wierzgały ;-)))
pzdr :-)