gnomek
21.05.03, 22:53
„Wszyscy w mieście wiedzieli, że to pieniądze na uratowanie klubu (...) Nie
można jednak zaprzeczyć, że prezes i księgowa klubu odpowiadają za fikcyjne
faktury” mówił sędzia stosując nadzwyczajne złagodzenie kary bo
oboje „działali w dobrej wierze”. To przeczytałem w GW o zakończeniu procesu
w sprawie dotacji dla Pergo.
Nie żebym się czepiał do wyroku, ale... Fikcyjne faktury, 600 tys. zł
(przecież wszyscy wiedzieli - ten argument też mi się podoba) na kontrakty
dla zawodników... Pamiętam, że gdy dawano pieniądze gazety pisały, że chodzi
o zakup sprzętu dla klubu żużlowego. Dlaczego urzędnik jest więc niewinny,
skoro „wszyscy wiedzieli”. To tylko on nie wiedział oraz gazety?
Po co więc udawać? Po co są przepisy zakazujące samorządom finansowania
lokalnego sportu? Tworzymy prawo, po to, aby je omijać.
A sąd zamiast stać na straży, sobie lekceważy.