i NIC
wielkie, wielkie NIC
waga ani drgnie in minus
ostatnio BMI wdzięcznie skoczyło z 'brawo,masz wage idealną" do "hm, lekka nadwaga"
dawniej jesli zapragnełam chudości, to przez miesiąc mniej słodziłam kawę
teraz, u progu czterdziestki: jem obrzydliwy chleb razowy z nijaka papką zwaną pastą, omijam łukiem ziemniaki, ryz, białe pieczywo, ciata, piję obleśna czarna kawę z\ ociupina mleka bez cukru oraz miodu, na przeląski podjadam jak królik sałatę, jako ekstrawagancje kulinarną racząc sie siemieniem lnianym
sniadanie - musli albo OHYDNY jogurt naturalny- nienawidzę

i NIC
zero reakcji
bogu dzieki, jak nie wzrosnie za dużo

TSH jest ok, wiec mysle, że tycie podrzuce do worka ze starczymi dolegliwościami
zaczełam ćwiczyć rózne takie idiotyzmy
i ostatnio pies rzucił sie ze skowytem odciagajac ze mnie niewidzialnego wroga, który spętał mnie w morderczym uscisku
powiem wam, że średnio sie cwiczy mięsnie brzucha, gdy na przeponie stoi kilkudziesięciokilogramowy owczarek, wyjacy i lizący po twarzy panią, która nalezy wyciagnąć z opresji
jestem przybita jak papa na dachu i brak mi pomysłow co dalej
chyba pójde do lekarza po coś
nie wiem, tabletki?
ps. z góry dziekuję za odpowiedzi w stylu: kobieta jest jak wino, musisz pokonać swoje wnetrze, puszyste kobiety są sympatyczniejsze
nie mając żadnych zastrzeżen do własnego wnetrza, nie moge dojść do ładu z zewnetrzem
odeszla mi wielka frajda jedzenia normalnych salatek z normalnym sosem, pysznych mięs, grzanek z bialego chleba (nie cierpie razowych i tzw pelnego ziarna)
inni jedzą sernik truskawkowy, a ja sałatę

i gdyby to chociaz przyniosło efekt, chociaz malutki