Dodaj do ulubionych

Mieszkanie - kapitał czy problem?

04.08.11, 12:18
Zakładam, że w danym momencie nie potrzebujecie pieniędzy na nic konkretnego, a otrzymujecie mieszkanie (np. spadek), to czy uważacie że:
a) mieszkanie to lepszy kapitał niż kasa na koncie
b) mieszkanie to same problemy, sprzedajecie jak najszybciej można (podatkowo) a kasę wsadzacie bodaj na konto.

I sytuacja odwrotna: macie wolną kasę, tak powiedzmy 50% wartości mieszkania i chcecie ją zainwestować. Czy:
a) kupujecie małe mieszkanko dobierając kredyt i finansując go z wynajmu tego mieszkania, a za parę lat będzie jak znalazł bodaj dla któregoś dziecka, albo jako zabezpieczenie finansowe
b) robicie z kasą cokolwiek, ale na pewno nie pchacie się w kupno niepotrzebnego Wam na dzień dzisiejszy mieszkania.

Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 12:21
      1a
      2 zostawiam czesc kasy reszte inwestuje niekoniecznie w mieszkania a np w dzialke
    • dziennik-niecodziennik Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 12:35
      1a. nawet jak sie nie sprzeda to za pare lat bedzie dla dziecka wink
      2a. tyle że nie małe mieszkanko, a mieszkanko rozwojowe, najlepiej trzy pokoje. i nie wynajmujemy studentom.
      • saga55-5 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 12:56
        Zostawiam sobie mieszkanie ( sprzedać można w każdej chwili )
        Inwestuję w mieszkanie, ewentualnie w jakąś nieruchomość.
      • ada16 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:01
        tyle ,ze to wymaga już wtedy solidnego kredytu .
        + kasa na wykończenie ( kupujesz nowe?)
        • saga55-5 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:06
          Założenie chyba było takie, że mamy gdzie mieszkać, więc jeśli nawet nowe, nie musisz go od razu wykończyć na tip top.
          • ada16 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:11
            załżenie było, ze na wynajem , a to musi być do zamieszkania.
            Chyba kupiłabym małe , bez kredytu
            • saga55-5 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:18
              załżenie było, ze na wynajem , a to musi być do zamieszkania.
              > Chyba kupiłabym małe , bez kredytu

              Fakt ! ale..jeśli...stać by mnie było na spłatę kredytu bez wynajmu.....
              czy tak, czy siak, jak bym inwestowała
              • anna_geras Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:23
                Mieszkanie sprzedaję jak tylko mogę.
                Za pierwszą wolną gotówkę kupuję ziemię.
                • saga55-5 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:27
                  Za pierwszą wolną gotówkę kupuję ziemię.

                  Ziemia, też niezła lokata. Dajesz w dzierżawę i masz z tego kasę.
    • harrison_bergeron Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:13
      Wszystko zależy od tego mieszkania, ale w obecnej sytuacji wolałbym sprzedać zanim zaczną się porządne spadki cen.

      W drugim przypadku cieszyłbym się odsetkami z lokat/ rachunków oszczędnościowych. Ewentualnie rozglądnąłbym się za czymś bardzo niedoszacowanym (np. ziemia kawalek od miasta), ale raczej nie za całość środków.
    • saga55-5 nisar 04.08.11, 13:24
      Możesz też lokować kasę w unikatowe złote monety.
      Super lokata,nigdy na tym nie stracisz, tylko że.....trzeba się na tym dobrze znać.
      Niestety
    • echtom Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:39
      Ja bym zatrzymała/kupiła nawet niewielkie mieszkanie jako przejściowe dla dzieci, nim dorobią się własnego, by mogły oszczędzić na wynajmie.
    • sefora74 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:41
      nie mieszkanie a ziemię w teraz atrakcyjnej cenie (np. rolną która za kilka lat będzie odrolniona) w fajnej okolicy z perspektywami.
    • cherry.coke Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:51
      Mieszkanie na pewno warto kupic, jesli planujesz przekazanie go przyszlym pokoleniom. Tyko wtedy powinno byc odpowiednio sensowne. Jego wynajmowanie to wtedy kwestia pochodna.

      Co do mieszkania tylko na wynajem musisz siasc i policzyc. Zaloz na przyklad 20 lat eksploatacji i policz, ile procent mozesz zyskac na lokacie, funduszu itp., a ile mozesz zyskac na wynajmie, wliczajac koszt obslugi kredytu, oplaty, podatki, koszt ogloszen, niezbedne naprawy i remonty, co jakis czas wymiane mebli - no i wlasne poswiecone czas i nerwy, ktore ja na przyklad osobiscie cenie wysoko smile W tej dlugiej perspektywie trzeba tez liczyc sie z tym, ze jesli w ciagu tych lat wlasnosc nieruchomosci w Polsce wzrosnie, to lokatorow bedzie mniej na rynku, beda mniej placic i miec wieksze wymagania. No i na koniec porownaj stopy zysku.
      W scenariuszu z mieszkaniem na koncu zostaje ci co prawda mieszkanie, tylko znowu przez tyle lat moze sie okazac, ze jaka norka kupiona stricte pod wynajem jest kompletnie nieatrakcyjna do zamieszkania czy sensownego sprzedania.

      Ja bym sie w mieszkanie tylko pod wynajem nie ladowala, raczej w inwestycje finansowe ewentualnie wlasnie w sensowna ziemie.
    • default Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:55
      W pierwszym przypadku - zatrzymuję mieszkanie na wynajem - zawsze to jakiś dodatkowy stały dochód, zwłaszcza jak za parę latek przejdzie się na cienką zapewne emeryturę smile

      W drugim przypadku - na pewno nie inwestuję w coś, do czego musiałabym dobierać kredyt. Szukam ziemi w takiej cenie na jaką mam kasę, jako lokatę "na zaś". Mieszkania raczej nie. O ile zatrzymałabym otrzymane w spadku, o tyle specjalnie kupować jako lokatę - nie.
    • burza4 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 13:56
      1A Trzymam mieszkanie, choć wiem, że na dziś to mało porywający interes. Za to przy malejących odsetkach z lokat i kiepskim rynku na inne finansowe inwestycje (giełda leci na pysk) - jednak coś zarabia. Inwestycja w ziemię tez ma sens, ale z tego już nie ma bieżącego dochodu.

      2A - i do tego biorę małe mieszkanie, jak najtańsze, w starym bloku i nieporywającym standardzie - i wynajmuję studentom. Stopa zwrotu jest o niebo wyższa niż z większych mieszkań, cena praktycznie nie spada. 20 metrowe kawalerki w starych, śmierdzących blokach na Ochocie nadal chodzą po 9 tys. za metr. Nowe, eleganckie, w ładnych osiedlach - poleciały w dół.
    • leeloo2002 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 15:24
      uważam że mieszkanie, biorac po uwagę starzenie sie społeczenstwa, to srednia lokata kapitału. Raczej kupi abym działkę
      • kajak75 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 18:26
        Teoretycznie mieszkanie to problemy z wynajmem. Tyle samo można mieć z odsetek z lokat, bez zawracania sobie głowy lokatorami itd. Czy wrecz traceniem, jesli mieszkanie stoi puste. Tylko, ze nikt nie zagwarantuje, ze nie dotknie nas niedługo jakaś solidna inflacja. Lokować oszczednosci w walutach, w której? smile

        Ziemia- teorretycznie nie można stracić, ale bieżący zarobek jest umiarkowany, jeśli w ogóle. Nie mam wrażenia, ze działki jakoś szalenczo drożeją, raczej wyhamowaly. Działkę budowlana 10-15 arów trudno dać w dzierżawę, wiec oprócz jej "mania" zysk jest z gatunku potencjalnych.
        Kupować ziemie rolna - chyba jedyne wyjście. No i krusowcem można zostać.
    • myelegans Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 22:26
      Na dojrzalych rynkach nieruchomosci ceny tychze nierumosci historycznie, czyli patrzac z perspektywy ostatnich 100lat zaledwie nadazaja za inflacja. wystarczy popatrzec na Shiller index.
      W Polsce perspektywa jest nieco inna, bo na mieszkania byl glod, bo nie byly na wolnym rynku, byly na ksiazeczki mieszkaniowe z przydzialu, cena nie byla wysoka. Jak juz ktost to mieszkanie dostal, to przekazywane zostalo z pokolenia na pokolenie.

      Dla mnie mieszkanie to lability, jest nieplynne, czyli jak potrzeba pieniedzy na juz, to nie mozna ich wyciagnac jak z konta bankowego i nie mozna w czesci, trzeba w calosci, wymaga remontow. Mieszkanie kupione teraz i trzymane dla dziecka, za 20 lat bedzie mieszkaniem... 20-letnim do remontu. Trzeba je odnawiac, placic podatki, za 20 lat bedzie po wszystkich wahaniam mialo wartosc poprawiona o inflacje taka sama, minus wszystko to co wlozylismy w remonty. Nigdy nie wynajmowalabym mieszkania, bo to urwanie glowy, i praca na pol etatu, bo trzeba znalezc odpowiednich, wyplacalnych lokatorow, jak studenci to prawie co roku problem, jak matka z dzieckiem, to juz wogole kanal jak przestanie placic.

      Zeby wynajmowanie bylo na prawde dochodowe, to trzeba kupic caly blok, najlepiej za gotowke, wyremontowac i puscic wszystko w wynajem, i zatrudnic kogos, kto bedzie tym zarzadzal. Mam kolege, ktory ma 3 wielorodzinne domy z 3 mieszkaniami kazdy. Wynajmuje studentom i jest to jego caloetatowa praca. Domy nie sa obciazone hipoteka. Przynosi mu to dochod, za ktory moze zyc, ale majac jeden dom, pracowal na etacie.
    • bye.bye.kitty Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 22:40
      1 a zdecydowanie a /chyba że to naprawdę jakieś cacko duże, ciekawe, w eleganckiej okolicy etc ale małe, blokowe, ciasnawe, w średniej okolicy sprzedaję od razu/
      1 b - wolałabym wydać na inwestycję w biznes, własny rozwój, podróże/ lub ewentualnie domek letni by sobie w dziczy i głuszy opalać latem pupę ;P/
      • bye.bye.kitty Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 22:42
        tzn b zdecydowanie b ;PP pokićkałamsmile
    • zuzanka79 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 22:59
      Oj, chciałabym mieć taki dylemat wink
    • slonko1335 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 04.08.11, 23:50
      Chyba zależy od tego jakie to mieszkanie i jaka jest obecna sytuacja mieszkaniowa decydującego.
      Na moim przykładzie jako że dostałam a dokładniej dostanę, jak załatwię sprawy spadkowe wreszcie, sporą kawalerkę. Chcę sprzedać je jak najszybciej-kasę wrzucić na lokatę, sprzedać moje(2 pokoje) i kupić większe(4 pokoje).
      • mehil.dam Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 00:38
        Mieszkania na pewno bym nie sprzedała (chyba, że bym już na prawdę potrzebowała, na budowę domu czy coś w tym stylu), bo raczej nie warto. Nieruchomości nie tanieją (są tylko raczej chwilowe spadki cen).
        Jeśli bym miała kasę na całe mieszkanie i naprawdę już żadnych innych pomysłów na jej wydanie to bym kupiła, na pewno nie brałabym kredytu jeśli nie byłby mi niezbędnie konieczny do egzystencji - nigdy nie wiadomo co może się stać.
        • paliwodaj Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 01:23
          ha...z tym trzymaniem dla potomnych to moze byc tak jak z siostra mojego meza
          Ich rodzina wogole cale zycie cos miala na wynajecie i zawsze wierzyli ze mieszkanie to inwestycja .
          No i tesciowa kupila corci mieszkanie nowiusienkie, piekne , jasne, w rozwijajacej sie skrajnej czesci Warszawy. Corcia skonczyla studia, obejrzala i mowi "mamusiu, ale wszystko co kocham jest w centrum, ja tu nie bede mieszkac"
          Dziewczyna pokochala inne mieszkanie blisko centrum , w kamieniczce przedwojennej, ktora w czasie wojny zostala zniszczona do polowy, a co poskladali to i stoi do dzisiaj, i nacieszyc sie nie moze.
          Milej inwestycji w mieszkania dla dzieci wiec zycze!
          • saga55-5 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 01:28
            Inwestycja nie polega na tym że....... kupiłam ci i tam musisz mieszkać.
            Sprzedać zawsze można

        • harrison_bergeron Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 10:57
          "Nieruchomości nie tanieją" to chyba najczęściej powtarzana bzdura zaraz po "właśnie miałam do ciebie dzwonić".

          Patrzę właśnie na blok, który w 2004 roku sprzedawał się po ~3200/m2.
          Dwa lata temu szaleńcy wykładali i 8, skoro tylko rata była niska.

          Teraz szanowni państwo 'ynwestorzy' sprzedają swoje super mieszkania za 8000/m2 i sprzedawać będą długo, bo w okolicy buduje się cały przekrój od 4 do 7 tysięcy/m2.

          Chwilowy spadek to znaczy ile? Rok, czy dziesięć lat?
          • myelegans Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 13:22
            > Chwilowy spadek to znaczy ile? Rok, czy dziesięć lat?

            Na dlugo, moze na bardzo dlugo, tak na 10,20 lat niewykluczone i masz pieniadze (duze) zamrozone w JEDNYM miejscu. najgorsza decyzja inwestycyjna. Nigdy nie wsadzialabys calych pieniedzy w jedna akcje. To strzelanie sobie w stope):
            1. jest ogromna nadbudowa mieszkan wszedzie, wystarczy spojrzec w ogloszenia ile mieszkan stoi i czeka na kupca
            2. spoleczenstwo sie starzeje, idzie niz demograficzny. na glowe mamy wiecej mieszkan niz potrzeba
            3. ceny na rynku to stosunek popytu do podazy, podazy jest mnostwo
            4. zdolnosc kredytowa spoleczenstwa maleje, banki nie uzyczaja kredytow na 120% przy zerowym wkladzie rodzinie, ktora zarabi 2000/miesiac, i bedize malala wobec wzrostu ceny ropy i niewyplacalnosci fiskalnej panst strefy euro. Wystarczy zobaczyc co sie dzieje na gieldach swiatowych. w USA jest na kraju drugiej recesji, Wlochy, Hiszpania, Irlandia sa niewyplacalne, Grecja jest juz na pozycji przegranej.

            NIemozliwe sa spadki na dluzsza mete? Oczywiscie, ze mozeliwe, nie tylko mozliwe, ale bardzo mozliwe. Japonia byla w takiej sytuacji 25 lat temu, banka nieruchosci pekla i mieszkania od 25 lat ida w gore. W takiej sytuacji jakakolwiek nieruchomosc, ktora nie wyprzedza inflacji przynajmniej o 1% jest strata pieniedzy. Lepiej te pieniadze zdwywersyfikowac na inne inwestycje, do ktorych nie trzeba doplacac (podatki, remonty, media) i latwo uplynnic. Gdybysmy 10 lat temu kupili mieszkanie, byloby ono w tej chwili warte.... tyle samo co 10 lat temu, po skorygowaniu na inflacje. Kupilismy kilka kg zlota, za nadwyzke za kilka lat moglabym pewnie kupie mieszkanie za gotowke, ale nie kupie. Bo do mieszkania jest OK, mieszkanie to inwestycja bardzo slaba.

    • alba27 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 09:31
      Mamy małe mieszkanko w fajnej lokalizacji, kupione kiedyś okazyjnie i przyznam, że nie wiem co zrobić. Z jednej strony chciałabym je zostawić dla dzieci, albo jako dodatek do emerytury ( z najmu), ale z drugiej strony jest to stara kamienica i nie wiem czy sie nie rozpadnie za 30 lat, ( no, ale zasze to jednak starówka), czasami nachodzą mnie myśli, że za 10 lat mieszkania będą dużo tańsze bo buduje się coraz więcej, są kredyty, których kiedyś nie było i może lepiej by był sprzedać to mieszkanie, wpłacić kasę do banku a z odsetek jeżdzić na wakacje? Nie wiem co robić bo mam sprzeczne pomysłysmile
      • burza4 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 13:46
        A przeliczyłaś sobie relację kasy z wynajmu do nalepszych lokat? celowo pomijam wszelkie instrumenty finansowe dające szanse na większy zarobek - bo te wiążą się z mniejszym lub większym ryzykiem. Naturalnie na wyjamie tez można się przejechać, ale zasadniczo przychód z lokat jest niewielki i ma tendencje spadkowe.

        Ja nie widzę radykalnych spadków cen mieszań - dobra lokalizacja ma to do siebie, że reguły rynku się jej nie imają. Starówka zawsze będzie osiągać niebotyczne kwoty, podobnie jak mieszkania przy metrze zawsze będą "chodliwe". Starość budynku mnie nie odstrasza - jak wspomniałam wyżej, w Warszawie zapyziałe kawalerki w śmierdzących blokach z lat 50tych od lat nieodmiennie utrzymują cenę ca 10k za metr.
        • harrison_bergeron Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 13:58
          Dziewczyno, co ty opowiadasz?

          To, że coś jest wystawione przez dłuższy czas za 10k/m2 nie znaczy ze za tyle jest sprzedawane (ani ze jest w ogole sprzedawane).

          Jeśli masz 50m mieszkanie, warte, niech stracę 7k/m2 to sprzedasz je za 350 tysięcy.
          Te 350k wrzucone na lokatę 5,5% daje 19250 rocznie, czyli 1604 zł miesięcznie.

          Bez malowania, bez remontów, bez przestojów. Miesiąc w miesiąc.

          Za ile musisz wynająć to samo mieszkanie zeby wyjść na zero?
          Co jeśli cena tego mieszkania spadnie o 2% w ciągu roku?
          • burza4 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 17:10
            harrison_bergeron napisał:

            > To, że coś jest wystawione przez dłuższy czas za 10k/m2 nie znaczy ze za tyle j
            > est sprzedawane (ani ze jest w ogole sprzedawane).
            Skąd pomysł, że jest wystawione długo? Śledzę ogłoszenia w tym segmencie od dawna. Widzę jak schodzą takie mieszkania. Pogadaj z agentami - "stoją" tylko takie z felerem prawnym. Cena też trzyma się sztywno, mimo spadków na nowych osiedlach. Gdyby "nie szły" - to by spadała. Skoro nie spada - to znaczy, że się jednak sprzedają. Mało gdzie uświadczysz też standardową uwagę w przypadku większych mieszkan "cena do negocjacji"

            > Jeśli masz 50m mieszkanie, warte, niech stracę 7k/m2 to sprzedasz je za 350 tys
            > ięcy. > Te 350k wrzucone na lokatę 5,5% daje 19250 rocznie, czyli 1604 zł miesięcznie.
            pisałam wyraźnie, że stopa zwrotu jest zachęcająca w przypadku małych mieszkań, miałam na myśli bardzo określony segment - najmniejsze kawalerki w centrum. Sama wynajmuję 3 pokoje - i to już nie jest tak opłacalne, choć wahania cen mnie nie bolą. Nawet teraz, po duużym spadku - moje mieszkanie i tak jest warte 3 razy więcej niż za nie zapłaciłam. Tego mi nie da żadna lokatasmile

            > Bez malowania, bez remontów, bez przestojów. Miesiąc w miesiąc.
            Jakby ci to powiedzieć... kuzynka nie maluje, bo skąpa, paradoksalnie niewymagających chętnych jest zatrzęsienie, przestoju miała przez parę lat raptem ze 3 dni, ludzie byli skłonni warować z walizkami, byle nie uciekło, błagali żeby wynajęła, i wciskali jej kasę na zadatek. Znalezienie lokatora zajęło jej tyle co jemu dojazd. Mieszkanie w naprawdę fatalnym bloku, śmierdzącym kotami, tyle że blisko centrum i uczelni.

            > Za ile musisz wynająć to samo mieszkanie zeby wyjść na zero?
            Kuzynka ma mieszkanie 18 metrów - takie da się kupić za 180 tys. Lokata 5% daje 750 zł miesięcznie. Z wynajmu natomiast ma na czysto 1000 zł - po odliczeniu czynszu i podatku.

            > Co jeśli cena tego mieszkania spadnie o 2% w ciągu roku?
            To se spadnie..tongue_out
            kuzynka ma je w spadku, nie musiała kupować/płacić rat. I pytanie dotyczyło podobnego przypadku.

            A jak spadnie oprocentowanie lokat (A SPADA)? o funduszach itp to w ogóle szkoda gadać.


        • z17 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 15:29
          burza4 napisała:

          > Starówka zawsze będzie osiągać niebotyczne kwoty, podobnie jak mieszkania przy
          > metrze zawsze będą "chodliwe".


          Akurat oglądałem sobie pełną paletę nowo budowanych mieszkań przy końcowej stacji metra "Młociny" w Warszawie. Fatalny standard, przekubaturowane ohydne bloczyska, część w odległości dosłownie kilku metrów od planowanej Trasy Mostu Północnego (droga przelotowa kategorii co najmniej GP). Uważasz, że coś takiego zawsze będzie trzymać cenę, bo magia metra będzie działać na napływ z pierdziszewa? Za dwa lata (teoretycznie) oddadzą drugą linię metra, a ceny na Pradze w okolicach obu stacji ani drgnęły.
          • burza4 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 18:47
            z17 napisała:


            > Uważasz, że coś takiego zawsze będzie trzymać cenę, bo magia metra będzie działać na napływ z pierdziszewa?
            Nie mówię o trzymaniu ceny (bo Ursynów też spadł), mówię o zysku z inwestycji - mieszkania przy metrze wynajmuje się drożej i szybciej.

            > Za dwa lata (teoretycznie) oddadzą drugą linię metra, a ceny na Pradze w okoli
            > cach obu stacji ani drgnęły.

            No właśnie - nie drgnęły - mimo że ogólnie ceny odczuwalnie spadły... (nadal mam na myśli małe lokale). Na razie 2 linia metra to wciąż pieśń przyszłości. Wszyscy dobrze pamiętamy ile budowano pierwszą, i nie sądzę, żeby mieszkania wzdłuż 2 linii drożały póki nie zacznie ono jeździć. Wystarczy, że nie lecą w dół. A Praga pozostanie Pragą jeszcze długo.
            • z17 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 19:26
              burza4, mi chodziło o spadek wartości mieszkania poniżej ceny zakupu

              oczywiście przy długotrwałym wynajmie ten czynnik chwilowo nie gra roli, no, ale kiedyś ten lokal pewnie trzeba będzie sprzedać

              nie drgnęły = nie spadły ani nie wzrosły więcej niż w innych lokalizacjach

              Praga przeraża głównie przyjezdnych z Polski B, statystyki przestępstw od zawsze wskazują, że najniebezpieczniejszą dzielnicą jest śródmieście
              • burza4 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 23:03
                z17 napisała:

                > oczywiście przy długotrwałym wynajmie ten czynnik chwilowo nie gra roli, no, al
                > e kiedyś ten lokal pewnie trzeba będzie sprzedać
                A to zależy, kto ma jaki pomysł. Ja bym np. trzymała jako fundusz emerytalny.

                > Praga przeraża głównie przyjezdnych z Polski B, statystyki przestępstw od zawsz
                > e wskazują, że najniebezpieczniejszą dzielnicą jest śródmieście
                Ale żuli jakby jednak ciut więcej na starej Pradzetongue_out
                • z17 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 07.08.11, 00:42
                  burza4 ja już to pisałem wielokrotnie na innych forach, ze wielu moich "ustawionych" kolegów w okolicy 40+ kolekcjonuje sobie kawalerki na wynajem jako ten mityczny fundusz emerytalny właśnie. Rekordzista kupuje chyba właśnie szóstą kawalerkę (!). Niech im się wszystkim wiedzie jak najlepiej, ale ja patrząc na demografię oraz na skalę zjawiska, trochę wątpię, czy ten patent się sprawdzi. Ponadto nie chciałbym się w wieku emerytalnym bujać z najemcami, remontami etc., co jest dość męczące, zwłaszcza przy kawalerkach gdzie rotacja klientów jest z zasady duża. Cena tych lokali w blokach z lat 70-tych - 90-tych też nie widzi mi się, aby trzymała wartość. No po prostu ja w ten patent nie wierzę.

                  Co do praskich żuli, to głownie są to męty drobni pijaczkowie, z którymi należy się zaprzyjaźnić tongue_out Swoich nie tykają tongue_out Nie bardzo chciałbym tam mieszkać, ale paniczny lęk przyjezdnych przed Starą Pragą budzi nieodmiennie moją wesołość. Zwłaszcza w konfrontacji np. ze statystykami włamań do nowych lokali na Białołęce.
    • jadis76 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 05.08.11, 17:16
      ja wynajmuje 31 metrów za 1400 zl
      koszty w ciągu dwóch lat to 100 zl za kilka gadżetów do lazienki i 300 zl za naprawę pralki
      za lokatę 5,5 podziękuję
    • anorektycznazdzira A co z kredytem, czyli gdy gotówki NIET? 05.08.11, 19:10
      Pytanie jak w tytule: mamy zdolność kredytową, kasę na pierwszą wpłatę w granicach 10% wartości i na urządzenie. Kupujemy nowe, urządzamy, mamy kredyt, wynajmujemy, "się nam spłaca" (albo i nie, bo czasem wynajem tez nie wychodzi tongue_out) i po np 20 czy 25 latach w okolicach naszej emerytury a dzieci pełnoletności chata jest nasza.
      Idziecie w to, czy nie?
      Miałam taki dylemat, później napiszę, co zrobiłam wink
      • z17 Re: A co z kredytem, czyli gdy gotówki NIET? 06.08.11, 15:37
        @ anorektycznazdzira

        to ryzykowne zagranie, chyba że lokalizacja mieszkania jest tip top

        poza tym wielokrotnie obserwowałem sytuacje, gdy dorosłe dziecko mówiło, żeby dane mieszkanie rodzice wsadzili sobie w d..., bo im z różnych względów nie odpowiada - kończyło się szybką sprzedażą albo kłótnią w rodzinie
    • nangaparbat3 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 19:09
      Idzie kryzys z prawdziwego zdarzenia, na pewno lepiej mieć lokal niż kase na koncie.
      W drugim przypadku nie wiem.
      • bei Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 06.08.11, 23:07
        kapitałsmile
      • marianna1970 Re: Mieszkanie - kapitał czy problem? 07.08.11, 08:37
        Tylko gotówka mieszkanie to problem ceny spadaja użeranie się z najemcami remonty itd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka