sakada
16.06.04, 12:38
Witam, znacie już moją historię (a jeżeli nie to odsyłam - wątki "20-letnia mama" i "Tatuś nie dość dobry" - na forum emama) - Oskarek skończ jutro miesiąc, jestem szczęśliwą mamą, a tutaj zdarzyło się coś najgorszego na świecie!!!W piątek może się okazać, że zostanę samotną matką... No ale
wszystko od początku. Mój narzeczony to anioł nie człowiek, o czym już pisałam, ale za młodu takim aniołkiem nie był (ma 23 lata),
mianowicie był punkiem - wiecie o co chodzi - długie włosy (z resztą do teraz) i anarchistyczne ideały. Potem się oczywiście
uspokoił - jak wiecie założył rodzinę, której jestem częścią i pracuje... Ale jest sprawa, która się za nim ciągnie i właśnie
wypłynęła niedawno. Kiedy miał 20 lat dostał wezwanie do wojska, jest zdrowy więc dostał kat. A ale jako "rasowy punk" do wojska
nie zamierzał oczywiście iść. W tym celu razu pewnego w pociągu posłużył się podrobionym dokumentem, aby nie zostać złapanym. Ja
też się takim "przerobionym dowodem" za młodu posługiwałam, żeby piwko sobie kupować - młode czasy... nawet nie wiedziałam, że to
poważne przestępstwo. No ale jego złapali i dostał rok w zawieszeniu na 3 lata + kurator. Dużo moim zdaniem, za tak niską
szkodliwość społeczną czynu, ale nie mnie to sądzić (znajomy za to samo nie dostał nic - sprawę umorzono). W każdym razie rzecz
najważniejsza - kurator narzeczonego szukał w miejscu zameldowania - czyli ho ho daleko od mniejsca, gdzie faktycznie mieszkał
(Gdynia). Tam, gdzie był zameldowany kiedyś wynajmował długo mieszkanie i wezwania odbierała właścicielka - narzeczonego nie
powiadamiając. No i czas mijał, a mój ukochany (wiem - STRASZNY BŁĄD) - o kuratorze i całej sprawie zapomniał. A teraz - na pół
miesiąca przed końcem "zawiasów" przychodzi pismo, że kurator - w odpowiedzi na nie stawianie się na wezwania wnosi do sądu o
pozbawienie narzeczonego wolności. W piątek (ten) - sprawa w sądzie. JEZUS MARIA!!! Co ja mam teraz zrobić? Ani ja ani narzeczony
nie znamy się na prawie - rzeczywiście mogą go wsadzić? Przecież w gruncie rzeczy on nic nie zrobił! Przestępcy groźni są
zwalniani a on ma pójść do więzienia? Nadmieniam, że w ciągu całych "zawiasów" nie miał ŻADNYCH konfliktów z prawem. Narzeczony
chciał to z kuratorem wyjaśnić ale za poźno - sprawa już trafiła na wokandę. Ja od 2 dni chodzę cała w nerwach - Mały mój chyba
czuje, bo mniej jada i ciągle płacze, a zwykle jest grzeczny niezwykle. Ja postanowiłam, że w piątek idę do sądu z moim niemężem -
kupię mieszankę dla Małego i będziemy się zamartwiać we trójkę... W domu czekając - chyba bym zwariowała. Nie wyobrażam sobie w
ogóle życia bez ukochanego - na samą myśl o tym płaczę i serce mi pęka. Nie wiecie może Kochane, gdzie możemy uzyskać jakąś pomoc?
Nie wiemy na prawdę co robić - na prawnika nas nie stać. A może któraś z was sama jest prawnikiem i wie - co nam realnie grozi i
co robić, by uniknąć więzienia? Naprawdę proszę o pomoc - jestem załamana i zdesperowana. Już myślałam, że wszystko w naszym życiu
się układa, a tu taka KATASTROFA! W piątek się okarze, czy Oskar zostanie bez taty...