pekinska
03.02.06, 13:02
Witam. W przyszły czwartek mam pierwszą sprawę o alimenty z pozwu mojej
matki. Jestem jedną z trzech osób przez Nią pozwanych. Oprócz mnie będzie tam
mój tato oraz młodsza siostra. Jestem szczerze mówiąc mocno zaszokowana tym
faktem i nie bardzo wiem czego mogę się spodziewać po sprawie.Może ktoś z
forumowiczów mógłby podpowiedzieć czym kieruje się sąd ustalając wyskość
alimentów? Moja siostra nie pracuje. Razem z córeczka (1,5 roku)utrzymuje się
z pensji męża ok.600 zł. Ja zarabiam 610 zł. Tato od ponad roku jest
bezrobotny, w tej chwli bez prawa do zasiłku. Dla osób w jego wieku (50 lat)
rynek pracy nie jest zbyt łaskawy, chętniej zatrudnia się młodsze osoby,
utrzymuje się więc z dorywczych prac i zbierania złomu. Matka wyprowadziła
się z domu zrywając z nami wszelkie kontakty przed ośmioma laty. Nigdy nie
pracowała. W pozwie napisała, że jej sytuacja materialna uległa pogorszeniu a
musi się leczyć, nie stać jej rzekomo na lekarstwa i utrzymanie dwójki dzieci
z obecnego związku. Twierdzi, że są one na jej wyłącznym utrzymaniu mimo, że
mieszka ze swoim konkubentem - ojcem tych dzieci. W pozwie nie podała kwoty
jakiej żąda zdając się w tej kwestii na decyzję sądu (podobno każda kwota
będzie dla niej zbawienna). Sama nie wiem co o tym myśleć.