Mam takie pytanie: kto płaci za macierzyńskie? Pracodawca czy ZUS? Tak mi sie
cos kojarzy ze to zus płaci. A wiec co myslicie o graniu z pracodawca
w "otwarte karty"? Czyli przyjsc i powiedziec ze jest sie w ciazy ze bardzo
sie potrzebuje pracy zeby otrzymywac macierzynskie, i ze bedzie sie pracowało
dokad to tylko bedzie mozliwe a potem moze sobie przyjąć kogos nowego, a ty i
tak sobie potem poszukasz innej pracy?? Moze któras z Was jest pracodawcą, co
byscie zrobiły w takiej sytauacji?
Serdecznie prosze CATHY 1979, DEELE i KRAXE aby nie zbierały głosu w tej
dyskusji