Jak to jest ze wspólnotą mieszkaniową? Czy muszę do niej należeć?
Nie czuję się nawet jej częścią. Mieszkam w środowisku osób starszych, którzy
wymyślają przedziwne rzeczy odnośnie zarządzania m.inn. moim budynkiem i jego
otoczeniem (chyba z nudów , bo czasem kompletnie nie rozumiem ich pomysłów).
Wspólnota wyczuła, że nie będę z nimi współpracować i kompletnie mnie
odusnęła . Nie dość ,że muszę żyć we wrogo nastawionym środowisku to jeszcze
jestem skazana na ich (czasem złośliwe wobec mnie) decyzje. O decyzjach,
które zostały podjęte dowiaduję się z już praktycznie przegłosowanego
głosowania

///
I teraz pytania:
1.czy muszę w tej wspólnocie uczestniczyć i czy mogę się z niej po prostu
wypisać?
2.czy jeżeli nie ma takiej możliwości można jakoś zmusić tych ludzi , aby
informowali mnie wcześniej o swoich pomysłach: zaoszczędziłoby mi to
dużo nerwów, no i miałabym więcej czasu na jakieś działania anty
durnowatym pomyslom;
3.Może ma ktoś inny pomysł na rozwiązanie tej sytuacji ( o porozumieniu nie
ma mowy, mieszkam tu 10 lat a moja rodzina będzie traktowana zawsze
jak - przepraszam za określenie: „gó..arze i hołota, z którymi nie da
się rozmawiać”
Dzięki
Słabo znająca prawo administracyjne mama dwójki....