real_groszka
23.10.06, 17:24
witam,
jakoś mi tak ciężko i pomyślałam, że napisze tutaj, co mi lezy na serduchu.
Jestem w 7tc, pracuje w szkole jako nauczzciel kontraktowy, umowe mam do
wrzeđnia i niby nie jestem na zastpstwie, ale po wakacjach wraca z
wychowawczego jedna nauczycielka tego przedmiotu, ktorego i ja ucze. Do tej
szkoly przyszlam w zeszlym roku oprocz mnie byla tez jedna dziewczyna, która
wtedy uczyla drugi rok. Pod koniec roku dyrektor stwierdzil, ze musi sie
zdecydowac na jedna z nas(bo tamta pani z wychowawczego miala juz wracac z
urlopu) i wybral mnie. Nie byla to dla mnie komfortowa sytuacja, bo czulam,
ze „wygryzlam kolezanke”. Tydzien przed rozpoczeciem roku zadzwonila do mnie
pani z sekretariatu, mowiac, ze zabraknie mi godzin do pelnego etatu i moga
mi zaoferowac tylko 12...tj 600 zl pensji, troche sie podlamalam, ale za
chwile okazalo sie, ze jest ich 15 i to juz bylo troche lepiej. Na
rozpoczeciu roku okazalo sie, ze paninauczycielka jednak nie wrocila z
wychowawczego i zamiast tego jest nowa dziewczyna, która ma pelny etat.
Nie wiem jaka jest moja sytuacja, na umowie nie ma wzmianki o zastepstwie,
ale jest ona tylko do 31 sierpnia, a ja mam termin na 15 czerwca. Wiem, ze po
porodzie, przez klika miesiecy moge byc na wychowawczym, ale co potem....
Nie bylam jeszcze u dyrektora z radosna wiadomoscia. Boje sie tym bardziej,
ze pani, o ktorej wspominalam nie powiedziala dyrektrowi przychodzac do
pracy, ze jest w ciazy i juz trzeci rok jest na wychowawczym, a poniewaz jest
nauczycielem mianowanym nie ozna jej zwolnic.
I tak siedze i sie gryze, tym bardziej, ze takie myslenie pesymistyczne nie
jest pewnie za dobre dla dziecka.
I ech.....