Dodaj do ulubionych

praca czy dziecko?

IP: *.* 06.09.02, 13:13
Proszę o opinię dziewczyn mających ten dylemat za sobą. W styczniu dostałam się do świetnego biura. Super atmosfera, b. dobre warunki socjalne, fajne zajecie, ogólnie extra. No a ja "zaszłam sobie" w ciąże. Powiedziałąm w 6 tyg. Uśredniając opinie, w biurze przyjęto wiadomość normalnie. Na poczatku 10 tyg- krwawienie, zawiezli mnie na kolejke, dotarłam do lekarza. Jestem od 2 tyg na zwolnieniu, łykam duphaston. W firmie sprawy juz uporzadkowane po moim naglym wylocie, daja rade beze mnie ale jestem potrzebna. Lekarz mówi ze do conajmniej 16 tyg leki na podtrzymanie, odpoczynek itd. A póżniej to zobaczymy ale zadał mi pytanie czy chce ryzykowac drugi raz, bo moge nie zdazyc... I co ja mam zrobic. Mam ogromne wyrzuty sumienia że tak robię mojej firmie (juz sie boją ze nie wróce do nich) a z drugiej strony przeciez dziecko jest najwazniejsze i nie wyobrazam sobie ryzykowac jego zycie czy zdrowie. Pewnie to zrozumieja ale czy spale most? Tak bardzo lubie ich i moje zajecie...Asia
Obserwuj wątek
    • Gość: kasiazabiello Re: praca czy dziecko? - z pewnością dziecko! IP: *.* 06.09.02, 13:57
      Moja sytuacja jakieś dwa lata temu była podobna. Ja bez chwili zastanowienia poszłam na zwolnienie lekarskie od 2 miesiąca i ciąży i byłam aż do rozwiązania. Co prawda czułam się dobrze i nie miałam żadnych problemów, ale ponieważ moja pierwsza ciąża była z przejściami ( wielowodzie, a potem doszło zatrucie ciążowe a w rezultacie mój synek po dobie zmarł) lekarz zalecił od razu odpoczynek. Swojemu przełożonemu wytłumaczyłam o co chodzi i spotkałam się z ogromnym zrozumieniem, wręcz szefowa powiedziała mi,że nie wyobraża sobie,żebym mogła pracować, pomimo,że na początku czułam się świetnie. Myślę, że powinnaś dokonać oczywistego wyboru czyli pozostania na zwolnieniu i prawdziwym odpoczywaniu. Z perspektywy czasu, teraz kiedy mi się udało i mam dziecko, wiem jak wielką utratą była strata mojego pierwszego synka, mimo,że dołożyłam wszelkich starań , aby tego dziecka nie stracić.Dziecko potrafi dać tyle szczęścia i miłości,że myślę, że nie warto ryzykować. Praca może poczekać a dzieciątko, chyba nie i chyba nie warto w Twojej w jakiś sposób zagrożonej ciąży podejmować tak dużego ryzyka. Wierzę w to ,że podejmiesz słuszną decyzję i urodzisz ślicznego i zdrowego maluszka. Gdybyś miała jakieś dylematy, refleksje zapraszam na priva, chętnie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami . Pozdrawiam Kasia
    • Gość: Diana-c Re: praca czy dziecko? - trochę długie mi wyszło IP: *.* 06.09.02, 15:13
      Witam,Podzielę się z Tobą moją historią. Otóż moja ciąża nie była zagrożona, wg lekarza wszystko było w porządku. Co prawda maleństwo wg usg było o 2 tygodnie mniejsze, ale mój mąż przenoszony 2 tygodnie urodził się z wagą 2150 g a ja też wielka nie byłam (2400 g). Czyli wielkość maleństwa nie była sprawą niepokojącą.Termin miałam na 18 lutego tego roku. Zwolnienie - profilaktycznie - i zalecenie odpoczynku dostałam z początkiem października. Pracowałam w firmie, w której tylko ja znałam całą papierologię, jako jedyny pracownik biurowy, miałam obiecane zastępstwo już od listopada. Jednak pozostało na obietnicach. Ja ambitnie biegałam do pracy. Wykorzystywano mój brzuch do załatwiania spraw na mieście, ominięcie kolejki w Wydziale Komunikacji, serwowano mi sprawy do załatwienia typu - tragiczna śmierć pracownika budowlanego i podobne. Starałam się nie denerwować tym wszystkim, i tak jak na początku ciąży chciałam wrócić po macierzyńskim do firmy i dalej z nimi pracować, tak z upływem czasu, coraz bardziej nie podobał mi się stosunek przełożonych do mojego stanu - wykorzystać i załatwić, jak najwięcej spraw.Na początku stycznia niestety poszłam do szpitala, aby ratować moją ciążę. Podejrzenie cukrzycy i hypotrofia płodu, gestoza. Przez 20 dni codziennie kroplówka, 2 x dziennie monitorowanie tętna płodu, co 2 godziny sprawdzanie czy tętno jest słyszalne i czy maluszek żyje... Lekarze zdecydowali o wcześniejszym rozwiązaniu poprzez cesarskie cięcie, aby nie utracić jej. Martynka urodziła się z wagą 1700 g i 45 cm. Stwierdzono u niej zatrucie wewnątrzmaciczne. Teraz jest zdrowiutką 7 miesięczną rozrabiarą.Może trochę chaotycznie to opisałam, ale ambitnie nie skorzystałam ze zwolnienia, nie poświęciłam się mojemu brzuszkowi, tylko biegałam do pracy.W trakcie macierzyńskiego zostałam zwolniona - nie dopilnowałam wszystkich spraw, nie poinformowałam, gdzie są dokumenty - zaniedbanie obowiązków służbowych. Szukam teraz pracy.Na koniec - żałuję, że nie zadbałam o siebie, że nie stosowałam się do zalecenia lekarza, nie odpoczywałam, narażałam się na stres. Gdybym mogła cofnąć czas, siedziałbym w domciu, i cieszyła się coraz większym brzuszkiem. Decyzja należy do ciebie, ale żadna, nawet najlepsza praca nie da Ci tyle szczęścia, co urodzenie zdrowego silnego maluszka. Mój maluszek pierwszy tydzień spędził w inkubatorze. Nie mogłam jej przytulić, stałam nad inkubatorem i płakałam, że ją tak skrzywdziłam, a mogło być inaczej. Po 20 dniach w końcu skończyły się kroplówki, badania i byłyśmy w domku. Wiem, że gdybym została w domu nie musiałabym tego wszystkiego przechodzić.PozdrawiamDiana
      • Gość: Asik25 dziękuję za odp IP: *.* 07.09.02, 06:17
        Diano, dziękuję za Twoją opowieść. To straszne przez co musiałaś przejść. Ja należę do podobnbnego typu i tego się boję. Obawiam się, że gdybym wróciła też dawałabym z siebie wszystko zapominając o sobie a tym samym choć nie do końca świadomie o dziecku. Twoja firma postąpiła okropnie, w głowie się nie mieści!! Dobrze, że Twoja historia kończy się dobrze i że Marynka jest "zdrową rozrabiarką" :-) Cieszę się z tego. Może to okropne z mojej strony, że potzrebuję aż takiego bodźca aby wybrać dobro dziecka. Nie wiem ale dziękuję za zrozumienie mojego dylematu.Asia
    • Gość: olg1 Re: praca czy dziecko? IP: *.* 06.09.02, 21:14
      Nie mam tak smutnych przejść jak moje poprzedniczki, ale także dorzucę coś od siebie. Jestem w 38 tygodniu, od stycznia czyli od 4 tyg. na zwolnieniu lekarskim. Wtedy na początku ciąży miałam krwawienie, potem okazało się że mam skróconą szyjkę i lekarz zalecił mi "oszczędzanie się".Nie miałam wątpliwości, że muszę się do tego zastosować. Mam bogatą wyobraźnię, a ponieważ Ty się wahasz rozważ taką hipotetyczną aczkolwiek możliwą sytuację.Rezygnujesz ze zwolnienia i nadal pracujesz ( mimo zaleceń lekarza), coś się dzieje z Twoją ciążą-Twoim dzidziusiem.Możesz poronić, nie donosić ciąży i urodzić chore dziecko itp. Pomyśl o czy będziesz myśleć do końca życia. Czy to Twoja wina? Bo gdybyś się oszczędzała, dbała o siebie i ciążę to może urodziłabyś zdrowego dzidziusia.To nie jest żadne wyrzeczenie przerwać pracę, a nie wiesz jakie mogą być konsekwencje że nie zrobisz tego.Skup się na dziecku, ono jest najważniejsze!Postępuj tak żebyś wiedziała, że zrobiłaś wszystko aby było zdrowe i urodziło się o czasie. Kiedyś ono Ci podziękuje.A tak w ogóle to co z tatą dziecka? Czy on pozwala Ci mieć wątpliwości co zrobić?Przepraszam, że może Cię za bardzo straszę, ale taka jest prawda. Bardzo życzę Ci urodzenia o czasie zdrowego bobasa, Ty pamietaj tylko że czasem trzeba o Niego trochę się postarać.
      • Gość: Asik25 tata a wątpliwości IP: *.* 07.09.02, 06:33
        Cześć,Wiesz ja mam podobne myśli, tzn że wybierając pracę w jakiś sposób zaszkodzę dziecku a z drugiej strony mam przykład koleżanki pracującej po 8 godz. przed komputerem przez całą ciążę i rodzącą zdrowe dzieciątko. Pewnie takich przykładów jest dużo. Nie interesują mnie statystyki jakich tzn dobrych czy złych finałów ma wybór pracy w podobnej do mojej sytuacji. Tak na prawdę wystarczy mi jeden zły lub ryzyko jego wystąpinia. Twój wybór może pomoże mi uciszyć wyrzuty sumienia wyboru dziecka. Może to głupie ale nie jest mi łatwo zrezygnować z pracy. Pytałaś o tatę dzidzi. Moj mąż mówi to Twój wybór. Niby cudowne? Pozostawia mi to prawo wyboru... doceniam to, że tak dobrze zarabia że może mi ten wybór dać ale boję się bo już kiedyś musiałam prosić o pieniądze, nie wychodziło nam to. Dobrze zaczęło się układać gdy założyłm sobie swoje konto. Wiesz kochamy się, oboje zarabiamy (mąż sporo więcej niż ja) nie mamy problemów finansowych (nie przelewa nam się też, w perspektywie jeszcze przez jakiś czas 30 m 2 - jeden pokój i nic poza tym)ale cieszę się z tego co mam. Tylko ten stach o ponowne utarczki "a na co poszło te 100 zł sprzed 2 tyg?" buu aż mnie dreszcze przechodzą.Jeśli masz jakieś refleksja na temat tatusiów lub inne zapraszam też na priva.Asia
        • Gość: mamut Re: tata a wątpliwości IP: *.* 07.09.02, 12:26
          Witaj Asiu!Ani przez jeden moment nie pomyslalam sobie zle o Tobie dlatego,ze rozwazasz dziecko czy praca...Ja tez,choc ciaz byla zaplanowana i przemyslana ,zarowno przed nia jak i juz w trakcie mialam lepsze i gorsze dni.U mnie ciaza i urodznie dziecka wiazaly sie z wieloma zmianami...Zostawialm uczelnie,gdzie studiowalam przez 4 lata,kilka znajomych osob,ktorych towarzystwo lubilam,kilkoro przyjaciol,bez ktorych mimo istenienia telefonow i komputerow ciezko mi sie zyje.Oni wlasnie skonczyli studia,ja skoncze dopiero,albo i juz za dwa lata,w innym miescie,wsrod nowych ludzi,juz zgranych,znajacych sie od 4 lat...Podobnie jak Ty jestem na utrzymaniu meza i to od dawna,sama jeszcze nie zarabiam.Przez te dwa lata nie dostawalam tez pozyczki,ani stypy,wiec przktycznie nawet na "waciki" musialam brac od Radka.Choc w sumie on nawet nie ma portfela,wszystkie pieniadze leza w sloiku albo w moim portfelu i on nigdy mnie z nich nie rozlicza,to jednak glupio jest brac od niego,na prezent z okazji jego urodzin,ghlupio jest kupc cos drozszego itp,itd.Ale sliczne ślepka mojego synka,wpatrzone w nas,jego glos,widok kiedy leci witac sie z tata wracajacym z pracy,czy nawet calonocne marudzenie,wszystko to sprawia,ze watpliwosci i strachy bledna!!!Naprawde WARTO!!!Pozdrawiam.I jeszcze moja rada... porozmawiaj z mezem juz teraz o finansach,szczerze...To wiele ulatwia...Tym bardziejze bedziecie wydawali teraz na jeszcze jedna ,mala osobkebig_grinDDagra
    • Gość: Yoanka Re: praca czy dziecko? IP: *.* 07.09.02, 01:30
      Wybierz dziecko, napewno nie będziesz żałować. Tym bardziej, że ciąża jak piszesz, jest zagrożona. Pracę możesz mieć zawsze, jak nie tą to inną. A dziecko... jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego - nigdy sobie nie darujesz.Ja urodziłam dziecko kosztem pracy. Prawie całą ciążę przeleżałam, teraz nie za bardzo mogę do pracy wrócić. Ale niczego nie żałuję. Dziś postąpiłabym tak samo. Mój syn wynagradza mi to wszystko, jak tylko potrafi najlepiej. :love: Joanka
      • Gość: Asik25 Re: praca czy dziecko? IP: *.* 07.09.02, 06:39
        Joanko dziękuję za wsparcie. Też mam nadzieję że u mnie będzie dobrze i po urodzeniu te wszystkie okropne wątpliwość znikną. Może to dziwne że je mam. No właśnie też nie wiem co będzie z powrotem do pracy ale wiedzę, że i z tym radzisz sobie psychicznie. To naprawdę musi być cudowne mieć dziecko :-) Raz jeszcze dziekuje.Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka