Gość: mimika
IP: *.*
30.10.02, 13:06
Słuchajcie chciałabym się dowiedziec jak w Waszych domach rozwiązany jest problem dzielenia finansów domowych. Chodzi mi o sytuację kiedy obie osoby pracują zarabiają mniej więcej po równo - kto trzyma kasę, kto nią dysponuje. U mnie w domu oboje z mężem zarabiamy ok.1.000, mąż ma czasami więcej ale nie dużo 100, 150 więcej, i "ustalił " tak za moje pieniądze żyjemy a jego idą na opłaty.I słuchajcie : opłat miesięcznie mamy 550 zł. Natomiast ja oprócz tego wszystkiego co przejadamy, a więc przede wszystkim obiady (zresztą wiecie same ile to kosztuje), wędliny, cukier, owoce itp....., muszę kupić proszek do prania, płyn do naczyć, jakąś inną chemię. Dać na teatrzyk w przedszkolu, zapłacić co miesiąc składkę w szkole (co prawda 3 zł), kupić gazetę z programem, jakieś rajstopy, i wiele innych rzeczy o których przecież nie trzeba pisac bo prowadząc dom same dobrze wiecie jakie sa wydatki po drodze. Mąż co prawda nie roztraca ale strasznie chomikuje,a potemto albo naprawia samochód, a to składa na jakieś opłaty (też samochód) itp. - on uważa że to jego pieniądze i nie musi mi się tłumaczyć a moje powinny mi starczać ba powinnam jeszcze odłożyć. To by było na tyle, i tu moja proźba poradzcie mi jak wytłumaczyć mu że te moje 1000 mi brakuje A powiem jeszcze że mąż jest bardzo trudnym przeciwnikiem w rozmawach, ogólnie uważa że on "TU ŻĄDZI " i "ZAWASZE MA RACJĘ" a poza tym rozmowa z nim zawsze kończy się kłótnią, że ja nie potrafię się żadzić itp. A może uważacie że rzeczywiście powinno to starczać - aha mam dwóch synków 3 - 7 lat.Proszę o radę.