Dodaj do ulubionych

Mobbing w pracy, co robić....

15.04.07, 23:07

--pokrótce opiszę, może coś doradzicie, bo z tych całych nerwów, jakie mam
ostatnio w pracy, jutro do niej nie pójdę(wezmę L4 albo opiekę-dziecko), tak
mnie zdrowotnie sytuacja wykańcza. najśmieszniejsze jest to, ze to nie mój
bezpośredni przełożony mnie "dobija" delikatnie mówiąc, ale inny pracownik,
który akurat tez ma pewną ważną funkcję, a poza tym jest kolegą szefa, długo
razem wczesniej pracowali. szef wie o całej aytuacji, skarżyłam się
kilkakrotnie, generalnie ów wredny, mściwy, złośliwy, pracownik, uwziął się
na mnie, i.... kompromituje mnie przy innych, zwraca uwagi, jak bym była
debilem, a nie ma ku temu powodu, krzyczy, wydaje polecenia, które należą do
moich obowiązków, ale mówi to w taki sposób, ze mnie upokarza, podkłada różne
świnie w pracy, podobno (tak słyszałam od zaufaej osoby) rozpowiada innym w
pracy, jak to ja jestem "guła" itd... jakis czas temu miał pewną wpadkę
której byłam świadkiem i mu zwróciłam uwagę, no i od tej pory się "wyrzywa".
głownemu szefowi mówiłam, raz nawet się poryczałam, powiedział ze pogada z tą
zakałą.... było kilka dni ok, potem znowu gehenna, szef stwierdził, ze pewnie
mamy oboje coś za uszami, zebym wykazała troche dobrej woli itd.... kiedy
mówiłam mu jaki jest jego kolega, wredny i co mi robi itd.... stwierdził, ze
to niemożliwe, ze zna go tyle lat... więc same widzicie , z góry ja jestem
skreślona, ja jestem ta be, a on nie. boje się tego, bo wiedząc o tym , ten
gnój ma nade mną przewagę i to wykorzystuje, znęca się psychicznie jednym
słowem, nie wiem juz co robić, bardzo mnie to kosztuje wiele zdrowia,
naprawdę, jest jeszcze ogólny dyrektor, i nie wiem, czy do niego iść, czy mój
szef za to nie oberwie a tym samym ja(premia, nagroda itd...) chociaż juz pal
licho jakąkolwiek kasę, ale zeby tez sie na mnie potem nie odgrywał. błędne
koło, dla mnie horror. aha! jutro właśnie szefa nie ma, i wiem, ze ten
mój "oprawca" bedzie go zastępował, dlatego decyzja o "niepójściu" do
pracy.wiem, ze nie zostawiłby jutro na mnie suchej nitki, a ja trzęsę się na
samą myśl o tym. ale czy taka ucieczka cos da..... poza tym wiem tez, ze
ciężko zrobić sprawę o mobbing, trzeba mieć dowody i w ogóle, kilka osób wie,
jak on się nade mna pastwi, ale ze są pod nim, to nie stana za mną, a
wiele "akcji" jest wtedy, kiedy jesteśmy sami, i nikt może mi nie wierzyć,
albo-słowo przeciw słowu. co robić....

>>kochać to patrzeć w tym samym kierunku<<
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka