09.02.09, 15:24
Wiem, że nie ma mądrych, ale kryzys sen mi odbiera.
Pracuję w firmie, która jest obecnie mało stabilna na rynku.
Może się zdarzyć, że nie przetrwa i mogę stracić robotę.
Ale, ja nie o tym chciałam. Mamy trochę oszczędności na koncie.
Strasznie się o nie boję. To nasze jedyne zabezpieczenie.
Boję się, że banki szlag trafi, albo inflacja zeżre. Kasy jest
za mało, żeby kupić np. mieszkanie. Najwyżej na jakąś małą działkę
ale nie mogę przecież zamrozić wszystkich pieniędzy. Coś trzeba mieć
na
czarną godzinę. I tak już wtopiliśmy na funduszach inwestycyjnych.
Czy was też gnębią takie myśli. Co robić!? Jak zabezpieczyć
oszczędności?
Obserwuj wątek
    • setia Re: Kryzys 09.02.09, 15:38
      bardzo nieracjonalne są te Twoje obawy. generalnie nikt nie dopuści do upadłości
      większej ilości banków lub nawet jednego dużego banku; wyobrażasz sobie co
      działoby się wtedy z gospodarką? w razie jednak upadłości któregoś z
      pomniejszych są gwarancje Bankowego Funduszu Gwarancyjnego do równowartości 50
      tys Eur.
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Kryzys 09.02.09, 15:40
      a gdzie ten kryzys ? wszędzie tylko kryzys kryzys ja sie chyba obodziłam ze snu
      zimowego bo nic nie dostrzegam
      • setia Re: Kryzys 09.02.09, 15:46
        no, faktycznie nic nie dostrzegasz. mój ojciec, który ostatnio zredukował 10%
        załogi w firmie mógłby Ci coś o tym powiedzieć.
        • lilka69 Re: setia 10.02.09, 14:29
          to, ze twoj ojciec zredukowal 10% zalogi w firmie nie jest
          wyznacznikiem czy jest kryzys czy go nie ma.

          moja firma jest stabilna ale z powodu kryzysu moja przelozona(
          kolezanka ze studiow)odmawia wszystkim wszystkiego bo...przeciez
          jest kryzys. i powiedziala, ze inne firmy tez dzialaja na tej
          zasadzie. po co dawac wiecej pracownikom skoro...jest kryzys. niech
          sie lepiej ciesza , ze w ogole maja prace.
      • madameblanka Re: Kryzys 09.02.09, 15:56
        Wystarczy że kryzys dotknie głownych segmentów. Np budowlany.

        Co za tym idzie: budowlaniec Kowalski mając niższą pensje /albo zostanie
        zwolniony/ zaciska pasa. Wielu rzeczy które kupował wczesniej nie kupi. Nie kupi
        szynki, obejdzie sie pasztetową. Nie kupi LCD bo wystarczy ten co ma, samochodem
        starym jeszcze da sie pojeździć, teraz kupi Sagę - Liptona nie musi, i tak bez
        końca.
        A co za tym idzie producenci tych rzeczy które kowalski kupował, maja cholerne
        kłopoty bo ludzie nie maja pieniędzy żeby kupować ich produkty. A co za tym
        idzie ci producenci w rezultacie zwalniają pracowników lub też im obniżają
        pensje. Koło się zamyka.

        Analitycy mówią że nie powinien mieć problemów "kowalski" który ma oszczędności
        pozwalające na przetrwanie 6 miesięcy.
      • morfinka79 Re: Kryzys 09.02.09, 19:56
        poczekaj jeszcze troche i dostrzezesz
        bylam w PL we wrzesniu i opowiadalam znajomym o zwolnieniach
        grupowych w Irlandii, wlasnie wtedy stracilo prace 45 osob u mnie w
        firmie, w PL wszyscy w lekkim szoku bo nikt o kryzysie nie slyszal;
        teraz patrze i widze ze i do Polski dotarl
        w ciekawych czasach przyszlo nam zyc
        • minerallna Re: Kryzys 10.02.09, 00:36
          morfinka79:, a nie powinnaś tłumaczyć tych znajomych inaczej? Coś w stylu,
          głupoty, ich głupoty.
          • morfinka79 wtedy to chyba nawet rzad polski... 10.02.09, 14:50
            utrzymywal, ze nasz kraj to wyspa jakas i kryzys nas nie dotkniesmile
    • 18_lipcowa1 Re: Kryzys 09.02.09, 15:50
      tak boje sie, moja firma tez przezywa kryzys i tez nie wiem co bedzie
    • broceliande Re: Kryzys 09.02.09, 15:55
      Mnie również kryzys dotknął.
      Są chwile, kiedy mam taką "grudę" w okolicach żołądka.
      Ale śpię bez problemów.
    • iska202 Re: Kryzys 09.02.09, 16:00
      u mnie też w firmie słyszy się różne,mało optymistyczne wieści.w
      czwartek miałam doła,bo to nie wiadomo ile jeszcze to potrwa.a tu
      dom w budowie..
      • myelegans Re: Kryzys 09.02.09, 16:07
        Pieniadze, ktore sa potrzebne w ciagu 5 lat nie powinny byc lokowane
        w gielde, ani funduszach inwestycyjnych, ktore sa labilne, to mozna
        robic w funduszach emerytalnych, lub edukacyjnych, gdzie mozna
        czekac 10-15 lat do powrotu do stanu balansu. Jezeli sa nadwyzki
        (nie wiem kto je w tej chwili ma), to jak najbardziej kupowac teraz,
        kiedy wszystko jest tansze.
        Moj maz przewidzial kryzys 2 lata temu, w zeszlym roku wycofal
        wszystkie nasze pieniadze z gieldy po korzystnych jeszcze cenach. Za
        czesc kupilismy.... zloto. Wieksza czesc siedzi w bankach, ale tylko
        tych, ktore maja zabezpieczenia i w obligacjach rzadowych. Nie
        zarabiamy na nich duzo, ale co najwazniejsze nie tracimy.
        Ja tez mam paranoje i czesc gotowki trzymamy po prostu w sejfie, na
        wszelki wypadek chociazby ataku terrorystycznego, kiedy systemy
        elektroniczne moga byc odciete. Wystarczy kilka dni i jestesmy
        zalatwieni. Ja juz nikomu nie wierze. Sytuacja na swiecie jest
        bardzo niestabilna, i jeszcze nie widzielismy najgorszego. Najlepsze
        jest to, ze NIKT nie ma pieniedzy, pakiety stymulacyjne rzadu sa za
        pozyczane pieniadze innego rzadu, ktory tez nie ma pieniedzy. TO
        musi pi...ac.

        Moja praca i galaz przemyslu jest stabilna, wszyscy potrzebuja
        lekow, ale efekt moze byc wtorny. np. Microsoft jeszcze NIGDY nie
        zwalnial ludzi, teraz zwalnia, i tak mozna wyliczac
        • buka14 Re: Kryzys 09.02.09, 19:44
          Masz męża na etacie Pytii wink Gratuluję. Musi być dobrym specem giełdowym.
          Problem w tym, że w naszym dziwnym kraju wszystko jest możliwe. Mogą zamknąć
          konta jak w latach 30-tych (krach i bankructwa) a potem w 80-tych. Teraz tak się
          stało na Ukrainie. Trzymanie w skarpecie też ryzykowne ze względu na ewentualną
          galopującą inflację.
          Też myśleliśmy o złocie, ale po przeanalizowaniu trendów wyszło nam, że to też
          niepewne.
          A teraz, w obecnej sytuacji co mąż wieszczy?
          • myelegans Re: Kryzys 09.02.09, 20:04
            Nie mam meza pytii, tylko analityka i sceptyka, ktory czyta i
            analizuje i nie sa to rzeczy publikowane przez maklerow gieldowych,
            tylko przez akademikow i zrodla niezalezne. Tu akurat nie potrzeba
            bylo wielkich glow, zeby zobaczyc, ze to kiedys rozsypie sie z
            hukiem. Kwestia czasu. Banki i gieldy sie nieco zagalopowaly, to co
            zakladaly to eksponencjalny rozwoj gospodarczy, ktory nie jest w
            stanie sie utrzymac nigdzie na swiecie. Po boomie .com, byla banka
            kredytowa, igranie z niebezpiecznymi instrumentami finsowymi i
            poteznym ryzykiem jaki sie z tym zwiazal. Teraz banki kredytowej nie
            ma czym zastapic. Nikt nie ma pieniedzy, kazdy sie boi, nikt nie
            udziela kredytow.

            Nie mieszkam w Polsce wiec nie wiem jakie zabezpieczenia daja
            polskie banki, ale sa przeciez banki miedzynarodowe, czy one nie
            daja zabezpieczen do jakiejs sumy? Jezeli nie, to ja tym bardziej
            trzymalabym pieniadze w skarpecie, zwlaszcza jezeli daja marne 2-3%.
            Galopujacej inflacji nie bedzie tak od razu, najpierw bedzie
            deflacja, popatrz na ceny ropy. A nawet jakby byla, to wtedy
            potrzebujesz natychmiastowego dostepu do pieniedzy, a bank moze
            narzucic, ze beda wyplacali tylko jakies kwoty, moga byc niewielkie.
            Ja tez sie boje inflacji, przez ktora w swoim zyciu przeszlam, stad
            zakup zlota. Moj maz juz sporo zarobil na akcjach zlota, ktore kupil
            jakies 4 lata temu niedrogo i sprzedal.
            Jeszcze w zeszlym roku o tej porze, jak wycofywal nasze pieniadze z
            gieldy, to rodzina i znajomi pukali sie w czolo. Teraz wala glowa w
            sciane...
            Inwestowanie w nieruchomosci teraz, kiedy ceny sa napompowane nie ma
            sensu. Poza tym nieruchomoscia rodziny nie nakarmisz, jak nie
            bedziesz mogla sprzedac.
            Najgorsze jeszcze nie nadeszlo. Popatrz na Japonie, tam kryzys na
            rynku nieruchomosci zaczal sie w 1992 roku i.... jeszcze sie nie
            skonczyl, a gospodarka byla i jest w o wiele lepszym stanie.
            • emigrantka34 Re: Kryzys 09.02.09, 23:08
              Elegans, masz we wszystkim racje, ale to co piszesz, dotyczy z tego
              co sie orientuje USA.
              System gospodarczy i finansowy w Europie jest zupelnie inaczej
              zorganizowany, nie nazwalabym tego gospodarka rynkowa, a "regulowana
              gospodarka rynkowa".
              Dzialalnosc bankow reguluja rygorystyczne przepisy bankowe, rzady
              prawie wszystkich panstw gwarantuja depozyty ludnosci do okreslonej
              kwoty.
              Jezeli chodzi o Polske, to kryzys nas liznal dopiero; moim zdaniem
              jest to tej w duzej mierze zjawisko medialne, napedzajace
              niepotrzebna panike wsrod ludnosci.
              Polskie banki nie sa tak przeszacowane jak banki w USA, nie sa tez
              tak powiazane z miedzynorodowymi rynkami finansowymi operujacymi
              wyspecjalizowanymi instrumentami finansowymi.
              Trzesienie ziemi mamy w USA i Azji Wschodniej (choc w przypadku Chin
              wladze nie stosuja zasady transparentnosci wiec ciezko powiedziec,
              jak tam jest naprawde) - w Polsce poki co odbija sie to lagodna
              czkawka.
              Dlatego ja na caly czas trzymam pieniadze we francuskim banku, a jak
              mowi moj maz banki francuskie nie upadaja.
              Sumy gwarantowane przez tutejszy rzad w odniesieniu do klientow
              indywidualnych i tak przekraczaja nasze oszczednosci.
              Zreszta te oszczednosci zamierzam w najblizszym czasie zainwestowac
              w zakup nieruchomosci wlasnie, korzystajac ze zwyzki kursu euro.
              Co nie zmienia faktu, ze rowniez zastanawialam sie nad kupnem zlota
              czy kamieni szlachetnych jakis czas temu, ale malzonek odwiodl mnie
              od tego.
              • myelegans Re: Kryzys 10.02.09, 02:41
                No niby tak, ALE nikt nie wie jak gleboki jest ten kryzys, jak na razie wszystko
                co rzady robia, pompujac jakies ogromne pieniadze po prostu nie dziala i zaden
                ekonomista nie ma gotowej recepty jak to uzdrowic, ani przewidziec jakim kursem
                to pojdzie, bo od lat 30 tamtego wieku takiego zjawiska nie bylo. Poza tym
                systemy bankowe sa w tej chwili tak powiazane, ze nie ma znaczenia czy to Stany
                czy Europa. Popatrz na banki w Irlandii. Co sie dzieje z gospodarka Islandii.
                Anglia oficjalnie oglosila recesje, Niemcy tez nie wiadomo jak dlugo pociagna.
                W Stanach tez sa banki, ktore ubezpiecza FDIC, do 250tys od konta, to jest
                ubezpieczenie federalne. Jak bank upadnie i jest niewyplacalny, to rzad powinien
                pieniadze wyplacic, z tym, ze to moze potrwac wiele miesiecy, moze sie zdarzyc,
                ze beda Ci wyplacali kapiac malymi ratami, jak wiele bankow pojdzie pod wode i
                duzo ludzi bedzie wybieralo pieniadze z banku, albo zwyczajnie pojdzie panika.
                To przeciez mialo miejsce w Irlandii zupelnie niedawno.

                Rynek wolny, czy regulowany nie ma w tym miejscu znaczenia. Mozemy sobie
                teoryzowac ile chcemy, na razie nikt nie jest w stanie przewidziec jak dlugo i
                jak gleboko i w jakim stanie finansowym z tego wyjdziemy. Zaczelo sie od
                pakowania ryzykownych kredytow, konsolidacji i sprzedazy dalej, banki robily na
                tym kolosalne pieniadze, przynajmniej tak im sie wydawalo, bo bylo to tylko na
                papierze. Ktos w stanie Nebraska bierze kredyt na kupno domu w lokalnym banku,
                ten bank ten kredyt sprzedaje innemu bankowi, ten go pakuje i konsoliduje i
                opycha dalej i teraz ten czlowiek jest winien pieniadze bankowi w... Norwegii.
                To nie jest wymyslony przyklad.

                Natura ludzka najczesciej wypiera najczarniejsze scenariusze i dobrze, bo
                bylibysmy wszyscy na Prozaku, ale NIKT nie wie (musze konczyc, bo juz sie
                powtarzam smile. Lepiej przygotowac sie na najgorsze i byc mile zaskoczonym.

                Z jednym sie zgadzam reszta swiata nie ma tak koszmarnych indywidualnych dlugow
                jak amerykanie, gdzie gospodarka jest oparta na konsumpcjonizmie i oszczednosci
                nie ma nikt, i wszyscy tona w dlugach. I tez bym ich do konca nie winila, bo
                koszty leczenia i edukacji sa koszmarnie wysokie.
                "Jak jestes patriiota to idz na zakupy" - haslo Busha po 9/11, wiec oni po dupie
                najwiecej dostana, ale ze to byla najwieksza gospodarka swiata i zglobalizowana,
                to juz jest efekt domina, przed ktorym inne kraje sie nie obronia.

                nie wiem, moze dlatego, ze przezylam czasy superinflacji (za wklad na ksiazeczke
                mieszkaniowa odkladany przez rodzicow LATAMI kupilam sobie ... rower), kryzysu
                gospodarczego, niedostatku, to zwyczajnie sie boje i nie wierze ani rzadom, ani
                tym bardziej bankom, chociaz caly czas w nich pieniadze mam. Co ciekawe moj
                Jankeski maz, wychowany w dobrobycie i dostatku, nie skazony kryzysem ma jeszcze
                wieksze obawy niz ja i zaczal powoli wyjmowac pieniadze z banku. Nawet nikomu o
                tym nie mowimy, bo by nas pewnie w psychiatryku zamkneli. Czas pokaze smile
                • mamamonika Re: Kryzys 10.02.09, 08:56
                  Że będzie jakieś tąpnięcie na rynku finansowym mówiło się głośno i
                  dobitnie od początku zeszłego roku. Kto chciał usłyszeć, miał do
                  dyspozycji wiele źródeł, i to żadnych samonagrzewających sie
                  proroków apokalipsy. Nam też udało się wyskoczyć z pociągu wink Teraz
                  trzeba przeczekać i polegać na własnym osądzie, próbować złapać dno
                  i może jeszcze na tym zarobić wink. O ile wszystko nie walnie
                  spektakularnie w pewnym momencie. Ale wtedy - pieniądze byłyby g...
                  warte, przypuszczalnie złoto jak zawsze, ale taka sytuacja rzedko
                  sie zdarza z czwartku na piątek - można wcześniej wyczuć.
                  Na razie jestem daleka od paniki czy nerwów, ale z ręką na pulsie.
                  Na pewno trudny będzie ten rok, a przypuszczalnie i przyszły.
                  Zamieszanie jest tak wielkie, że możemy tylko obserwować i się
                  uelastyczniać. A propos zadłużenia USA - oni nadal to robią, tym
                  razem jako państwo - na przepotężną skalę. Popiskuje się o jakichś
                  sensownych parytetach i jakiejś dematerializacji części wirtualnych
                  pieniędzy, ale co z tego wyjdzie - zobaczymy. Ale szczerze mówiac
                  jak się patrzy, co z niektórymi ludźmi z instytucji finansowych
                  zrobiła chciwość i przekonanie o własnym superprofesjonaliźmie, mam
                  ochotę, żeby to walnęło i się nie pozbierało. Ale skutki tego
                  czyszczenia są nie do przewidzenia - niestety te przekręty oliwią
                  nasz cały jako-taki ład...
                  • myelegans Re: Kryzys 10.02.09, 14:24
                    Monika pozwolisz, ze sie podpisze i jeszcze jedno
                    slowo "dywersyfikacja" nie wszystko do jednego wora, czy skarpety.
                    Jak jest co dywersyfikowac oczywiscie, jak nie ma, to trzymac w
                    bezpiecznym banku, sa takie, ktore nadal maja 4-5% stope
                    oprocentowania, albo w obligacjach rzadowych, albo kupowac teraz po
                    trochu na akcje gieldzie poki tanie i zapomniec o nich na dlugi czas.

                    Ja jestem chyba o krok dalej od Ciebie, blizej paniki, ale to moja
                    natura smile

                    Tez nie do konca zgadzam sie z tymi pakietami stymulacyjnymi i
                    pompowaniem ogromnych pieniedzy w niekiedy niewydolne instytucje np.
                    w przemysl samochodowy, i to za nasze pieniadze, ktore pewnie
                    jeszcze nasze wnuki beda splacac. Recesje nie sa zle, bo uzdrawiaja
                    gospodarke, zle instytucje bankrutuja, lepsze sie utrzymuja. Tez
                    slysze propozycje utworzenia, "zlych" bankow, ktore przejmowalyby
                    te "zle" instrumenty, ale jak na razie to tylko propozycje.
                    Ja mam tylko nadzieje, ze w tym wszystkim beda dobrzy ekonomisci,
                    ktorzy nie dopuszcza do superinflacji (szansa jest mala, ale jest),
                    to juz rozlozyloby wszystko na lopatki.
                    Zobaczymy.
    • hrabina_murzyna Re: Kryzys 09.02.09, 16:17
      Ja tam śpię spokojnie, bo wiem, że mąż pracy nie straci z dnia na
      dzień. Pewnie, że zacisnęliśmy pasa po tym jak zwolniłam się z
      roboty. W sumie odpadła jedna pensja. Oszczędności trzymam w banku
      jak na razie, oszczędności z męża pensji staram się mieć jak
      największe. Ale ja zawsze tak robiłam, czy kryzys czy nie to coś tam
      na czarną godzinę być musiało, nawet jak we dwoje pracowaliśmy.
      fakt, że luz był większy, a teraz odpuściłam sobie nową kuchnię i
      samochód, ale wolę spać spokojnie niż spędzać bezsenne noce przy
      nowej zmywarce.
    • osa551 Re: Kryzys 09.02.09, 16:48
      W Polsce to kryzys jest chyba jeszcze niewielki. Panów z sektora budowlanego,
      którzy robią mi kosztorysy remontu i przebudowy chyba jeszcze nie dotknął...

      Branży, w której pracuję też jeszcze się nie dostało, chociaż pewnie i do nas
      dotrze.
    • mathiola Re: Kryzys 09.02.09, 17:14
      > Czy was też gnębią takie myśli.

      Nie. Pewnie dlatego, że oszczędności nie mamy big_grin
    • croyance Re: Kryzys 09.02.09, 20:03
      Ja Ci nie pomoge, bo jestem przeciwna oszczednosciom: uwazam, ze
      wszystko nalezy wydac natychmiast (najlepiej pojechac na rejs
      dookola swiata, przepic, wydac na 'shoes and drugs' etc.)
      • myelegans Re: Kryzys 09.02.09, 20:13
        Croyance, na jakims poziomie Ci zazdroszcze, bo jest to wyzwalajace
        podejscie. Ja jestem na drugim biegunie, nie lubie wydawac
        pieniedzy, tzn. wydaje je, ale z ogromnymi wyrzutami sumienia, ze
        sprzeniewierzam te na czarna godzine i na nasza starosc, ktora chce
        zabezpieczyc, no i co zostanie to dla dziecka. kazda przyjemnosc i
        luksus to sumienie wrzeszczy i tupie.
    • beatrycze123 Re: Kryzys 09.02.09, 20:14
      Banki nawet w razie upadłości gwarantują wypłatę do 50 tys euro, jesli masz
      więcej to rozłóż oszczędnosci na 2 banki i po sprawie.
      • myelegans Re: Kryzys 09.02.09, 22:57
        beatrycze123 napisała:

        > Banki nawet w razie upadłości gwarantują wypłatę do 50 tys euro,
        jesli masz
        > więcej to rozłóż oszczędnosci na 2 banki i po sprawie.

        T-E-O-R-E-T-Y-C-Z-N-I-E tak, ale wystarczy moment paniki w mediach,
        ludziska rzuca sie wyplacac z banku i te fizycznie nie beda mialy
        takiej gotowki (banki operuja papierowymi pieniedzmi) i dupa. Moze
        to potrwac tygodniami-miesiacami, a Ty w tym czasie bedziesz bez
        grosza przy duszy. W latach 30 w trakcie depresji tak sie dokladnie
        stalo.
        Polecam dobre strony
        paper-money.blogspot.comwww.automaticearth.com

        i jeszcze, o energii i naszej przyszlosci.
        www.theoildrum.com/
        W kazdym razie jakosc zycia naszych dzieci moze nie byc na tym
        poziomie co nasza w tej chwili. Dopiero co sie kurna odkulismy, nie
        moglo to potrwac ze 3 pokolenia. echhhhh
    • deyani Re: Kryzys 09.02.09, 22:29
      Dzizas, nie gadajcie dziewczyny. Ja taka panikara jestem, że mnie ten (prawdę
      mówiąc dla mnie i dla wszystkich moich znajomych wcale niewidoczny) kryzys
      wykańcza. Najbardziej własnie boję się plajty banków. Jakieś parę zdechłych
      groszy tam mam na kontach, ale jakbym miała to stracić to trauma na pół roku
      bankowa (tfu). Nie wiem co mam zrobić. Chyba wyciągnę kasę i do skarpety. Nie
      sikałabym tak może, ale na akcjach tez straciłam i nie chce się już drugi raz
      sfrajerować.
      • mamaemmy Re: Kryzys 09.02.09, 23:07
        No niestety ja tez dzisja uzyłam stwierdzenia ze teraz to lepiej do skarpetytongue_out

        Ale póki nie mamy oszczednosci to nie mamy sie czym martwic tongue_out
    • myelegans Re: Kryzys 10.02.09, 20:18
      wyborcza.pl/1,75480,6251875,Bauman__koniec_orgii.html
      swietny wywiad
      • guderianka Re: Kryzys 10.02.09, 20:28
        Nie dostrzegam kryzysu. Dwa lata temu również pożegnaliśmy giełdę -
        tuż przed wielkim sruuuu. Blisko jest mi do poglądów emigrantki-
        polska gospodarka różni sie od tych światowych. Przez to między
        innymi że budowana była w trudzie po 89r tylko na kapitale
        istniejącym a nie fikcyjnym (jak w USA). Poza tym-media kręcą niezła
        kasę na kryzysie i fakty interpretują w zależności od pogody tongue_out
        np. Fakt :Co piąty Polak jest niezadowolony ze wzrostu raty kredytu.
        Interpretacja (w radio ) TYLKO co piąty Polak...; Interpretacja
        kolejna :AŻ co piąty Polak
        To tylko jeden z przykładów manipulacji naszej IV władzy..
        • doral2 Re: Kryzys 11.02.09, 20:47
          guderianka napisała:

          > Nie dostrzegam kryzysu..."

          niestety, ale świadczy to o twojej krótkowzroczności...
          spójrz w statystyki wzrostu bezrobocia za ostatnie kilka miesięcy oraz wzrost (a
          raczej spadek) produkcji..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka