Dodaj do ulubionych

asertywność czyli dość jęczenia na forum

08.12.09, 21:53
Witam serdecznie.

Czytam sobie różne wątki, masochistycznie katując się oczywiście największą
ilością tych o szpitalnych traumach, złych lekarzach i opryskliwych położnych.
W kwietniu zostanę mamą po raz pierwszy i staram się czerpać jak najwięcej
informacji na temat przebiegu porodu, procedur szpitalnych, etc. Czytając
wszystkie te wątki o dramatycznym wydźwięku, o tym jak to akcja Rodzić po
ludzku niewiele dała i tak dalej - zastanawiam się dlaczego tak mało dziewczyn
nie walczy o swoje. Chyba, że piszą tu tylko te, które chcą się wyżalić po
tym, jak zawalczyć nie potrafiły.

Nie oceniam - zastanawiam się tylko jak to jest, że kobiety to teraz takie
waleczne są, ale jak pojawi się personel z gatunku tych wrednych, to nie
potrafią odszczekać. Rozumiem argumenty tych, które w bólach były jak małe
dzieci - nie miały siły, nie chciało im się, nie słuchały, skupiały się tylko
na dziecku. Ale czy naprawdę nie ma wśród Was takich, które po prostu szlag
trafił, kiedy piguła zwróciła się do którejś na Ty? Takiej, która nie
pozwoliła na zaglądanie sobie w krocze lekarzowi i 15 studentom?
Cholera, to przecież nasze podstawowe prawo - do szacunku. I jak o każde inne
prawo, o to też można czasem zawalczyć, jeśli nie jest respektowane. Czy nie
można? Naiwna jestem?

Proszę, dajcie mi nadzieję smile
Obserwuj wątek
    • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 21:58

      Przeważająca większość kobiet wspomina swój poród bez traumy,
      rodziły w przyzwoitych wartunkach z kompetentnym personelem.

      Dużo z nich opisywało swoje POZYTYWNE doświadczenia na tym forum.

      Ale pierworódki pomijają ich posty milczeniem woląc emocjonować się
      tymi kilkoma procentami drastycznych opisów.
      Po co? Nie wiem. Chyba Wam to poprawia samopoczucie - na
      zasadzie "ja to na pewno się tak nie dam!"
      • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 22:09
        Coś w tym jest, a z drugiej strony to nie wiem, czy ja się na pewno tak nie dam.
        Może się okaże, że mimo iż jestem często krzykaczką, która nie daje sobie w
        kaszę dmuchać, to w tej zupełnie nowej sytuacji jaką będzie poród dla mnie -
        zapomnę o tej mojej asertywnej naturze. Chodziło mi bardziej o wpisy dziewczyn,
        które pomimo podłego traktowania nie dały się sponiewierać i stłamsić.

        A to, że dużo kobiet wspomina pozytywnie swój poród - zauważam. I doceniam
        bardzo i cieszy mnie to ogromnie. Tylko z drugiej strony skąd potem takie
        artykuły jak ten ostatni w Wyborczej pt. Rodziłam na taśmie (
        wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7315884,Rodzilam_na_tasmie.html ) i 300
        komentarzy pod nim o jednakowym wydźwięku. Że Polska opieka medyczna to trzeci
        świat.
        • gonia28b Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 22:29
          bo polska opieka medyczna na oddziałach położjiczych to jest trzeci
          świat - niestety...
          taka jest prawda a to forum między innymi myślę taką funkcję też
          powinno pełnić - jest obrazem tego jak widzimy "ich" ze swojego
          punktu widzenia, jak to odczuwamy itd.
          tymczasem jednak blisko 4 lata temu mocno zwątpiłam w istnienie
          białka podczas swojego własnego porodu.
          Nie kładłam potulnie uszu po sobie, jak to wydaje się autorce wątku,
          ale rozmawiałam ze swoją położną około miesiąc przed planowanym
          rozwiązaniem. Prosiłam o ochronę krocza - naprawdę bardzo mi na tym
          zależało.
          Ale w trakcie porodu usłyszałam od lekarki, że to internet (!) mi w
          głowie namieszał, a kiedy położna wzięła się za wypychanie mi
          dziecka z brzucha, a mój mąż wyraził jakąś wątpliwość w tym
          względzie to usłyszeliśmy, że TELEWIZJA (faktycznie w tamtym okresie
          dość głośna była sprawa dzieci z dużymi upośledzeniami spowodowanymi
          właśnie takim zabiegiem).
          I co ja mam zrobić? pozostaje mi na razie tylko "biadolenie" na
          forum i krzyczenie o tym, że sama osobiście wolę cc niż wywoływany
          poród - pożal się Boże - siłami natury, z nacięciem krocza i
          ryzykowaniem zdrowiem (a nawet życiem) mojego dziecka.
          Szanowna Autorko tego wątku niniejszym życzę Ci z całego serca, albo
          dobrze zaplanowanego i możliwie bez większych komplikacji typu np.
          owinięcie pępowiną, spokojnego porodu siłami natury, tak jakbyś
          zapewne tego chciała, lub w przeciwnym razie bezproblemowego
          cesarskiego cięcia.
          Po tym co sama przeżyłam, naprawdę przestaje mnie dziwić fakt iż w
          ostatnich latach tak wzrósł odsetek porodów zakończonych cesaskim
          cięciem na życzenie...

          Pozdrawiam! smile
          • kasiak37 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:05
            "bo polska opieka medyczna na oddziałach położjiczych to jest trzeci
            świat - niestety... "

            Goniu prosze Cie nie uogolniaj.
            • gonia28b Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:20
              mówi się tylko o nielicznych placówkach, gdzie jest w miarę jako-tako
              będę uogólniać, ponieważ zbyt wiele kobiet w Polsce cierpi
              niepotrzebnie...
              • mamik2no Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 13.12.09, 16:28
                wiem jak wygladaja porody w roznych miejscach, ze zzo jest nie lada
                problemem. takie sa realia, w Wa-wie jest inaczej i moze w paru
                miestach, a reszta Polski to niestety 3 świat.
                ty, ktore rodza w innych warunkach niz po ludzku, mysla ze tak jest
                wszedzie, a wiec oswiadczam, ze nie jest
                • gonia28b Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 13.12.09, 17:43
                  mamik2no napisała:

                  > ty, ktore rodza w innych warunkach niz po ludzku, mysla ze tak
                  jest wszedzie, a wiec oswiadczam, ze nie jest

                  zgoda, ale tak nie powinno być NIGDZIE...
    • vanila85 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 22:15
      Back-to-black kobiety na tym forum same odbieraja sobie prawo do szcunku,
      intymności, zadbania o samą siebie, i neguja postawy kobiet, które chcą
      zawalczyc o szcunek i intymność...

      Ja sie dowiedziałam ostatnio na tym forum od dziewczyn, że nie mam prawa
      odczuwac wstydu w szpitalu bo w szpitalu NIE WOLNO sie wstydzic... Co mnie tak
      właściwie rozśmieszyło bo żadna matka polka z tego forum nie bedzie mi mowić co
      mogę, a czego nie...

      Widac po moim wątku że zdecydowana wiekszośc kobiet w Polsce z nieznanych mi
      przyczyn odbiera sobie prawo do asertywnosci, do szacunku wobec siebie,
      intymności, godności, itp.

      A dopoki sposob myslenia tych kobiet sie nie zmieni, to nie zmienia sie tez
      realia polskiego położnictwa...

      Pozostaje nam asertywne dbanie o siebie (nikt za nas tego nie zrobi) wbrew temu
      co wiekszosc mysli...
      • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:10
        bzdura, vanila
        wogóle nie zrozumiałaś, co do Ciebie dziewczyny pisały.
        Chociaż powtarzały po parę razy.

        Nie chodzi o to, że ktoś Ci czegoś odmawia, że szarga twoją godność.
        Tylko o to, że porodówka to porodówka. I pewne rzeczy po prostu mają
        tam miejsce. Nikt Ci nic nie kaze, nie używa przemocy. Po prostu
        czasem się trzeba dać zbadać, albo wystawić pierś podczas karmienia.
        Ale bez przesady z tą utratą godności.

        Oczywiście patologie się zdarzają i trzeba je piętnować i tępić.
        Nikt tego nie neguje, a juz na pewno nie dziewczyny, które tego
        doświadczyły.

        Ale prawdą też jest, że większośc porodów w Polsce odbywa sie w
        przyzwoitych warunkach, bez zbędnych dramatów, z wykwalifikowanym
        personelem i bez komplikacji. A na większości oddziałów połozniczych
        nikt nikogo z godności nie odziera. I na prawdę nie trzeba się
        baardzo starać, żeby taki poród sobie zapewnić.
        To Vanilii próbowałam wytłumaczyć, ale ona dalej mi wmawia, że mnie
        ktoś upodlił. Może nie zauważyłam...

        Ty też się nie przejmuj. Na 90 % trafisz na fajny oddział z
        kompetentną położną, namęczysz się przy porodzie, ale wyjdziesz
        szybko do domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
        • ola I jeszcze jedna rzecz 08.12.09, 23:15
          Jest taki fajny dialog w "Skrzypku na dachu"

          - co słychać u Twojego szwagra?
          - wszystko dobrze.
          - pisał ostatnio?
          - nie.
          - to skąd wiesz, że dobrze?
          - jakby było źle, to na pewno by napisał...

          to samo odnosi się do forum...
          • back-to-black Re: I jeszcze jedna rzecz 09.12.09, 00:05
            Dobre smile To chyba nie tylko na tym forum, ale w życiu, tak w ogóle.
        • vanila85 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:31
          ola napisała:

          > bzdura, vanila
          > wogóle nie zrozumiałaś, co do Ciebie dziewczyny pisały.
          > Chociaż powtarzały po parę razy.

          Ja tez wielokrotnie powtarzałam swoje zdanie i tez żeście nie zrozumiały...

          >
          > Tylko o to, że porodówka to porodówka. I pewne rzeczy po prostu mają
          > tam miejsce.

          Tak np, brak wstydu i wygody na który ja sie nie chce zgodzić,
          Bo przeciez porodówka to porodówka, ktoś, kto nie chce sie zachowywać jak
          wszyscy jest "anormalny" i wysmiewany...

          Po prostu
          > czasem się trzeba dać zbadać, albo wystawić pierś podczas karmienia.
          > Ale bez przesady z tą utratą godności.

          Powtarzam jeszcze raz!!! Ja rozumiem że do badania trzeba sie rozebrac i nie
          trzeba mi tego tłumaczyć!!!! Ale w czasie miedzy badanimi wolę być ubrana...
          Czy to jest wam tak trudno zrozumiec i przyswoić?
          • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:38
            > Powtarzam jeszcze raz!!! Ja rozumiem że do badania trzeba sie
            rozebrac i nie
            > trzeba mi tego tłumaczyć!!!! Ale w czasie miedzy badanimi wolę być
            ubrana...
            > Czy to jest wam tak trudno zrozumiec i przyswoić?

            to ja też powtarzam jeszcze raz:
            KTO CI BRONI DO CHOLERY!!??
            • vanila85 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:50
              ola napisała:

              > > Powtarzam jeszcze raz!!! Ja rozumiem że do badania trzeba sie
              > rozebrac i nie
              > > trzeba mi tego tłumaczyć!!!! Ale w czasie miedzy badanimi wolę być
              > ubrana...
              > > Czy to jest wam tak trudno zrozumiec i przyswoić?
              >
              > to ja też powtarzam jeszcze raz:
              > KTO CI BRONI DO CHOLERY!!??

              No właśnie. takie osoby jak Ty, Osoby Twojego pokroju bronią mi na tym forum
              pozostac w majteczkach...
              • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:57
                nieprawda
                nigdzie Ci nie broniłam
                pisałam tylko, że możesz rodzić jak chcesz, ale z biegiem porodu
                będziesz to miała coraz bardziej gdzieś.

                Przeczytaj jeszcze raz jak nie wierzysz.
          • mama.szczesliwa Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 12:50
            Ale przecież każda z nas ma prawo wyraźnie powiedzieć, że nie życzy sobie
            badania w obecności studentów - szpital musi to uszanować, choćby pan doktor
            robił strasznie groźną minę, w razie czego interweniuje mąż, od tego jest przy
            porodzie żeby zrobił awanturę.
            O co to bicie piany? Przecież Vanila, nikt nad Tobą nie będzie stał i pilnował
            czy masz majtki czy nie, takich jak Ty położne na oddziale mają pełno - to Twoja
            decyzja czy chcesz, żeby szybciej i bez komplikacji goliło Ci się krocze. Jeśli
            taka jesteś wstydliwa, to noś majtki, nikt Cię za uszy nie wytarga, tylko sobie
            krzywdę zrobisz. Są poza tym jeszcze majtki jednorazowe, które świetnie
            spełniają swoją funkcję - zabezpieczają podkład i pozwalają skórze oddychać.
            Piszesz, że do badania trzeba się rozebrać. Przecież jak lekarz wchodzi na
            obchód to nie będzie czekał, aż mu się powoli (nie masz energii na szbkie ruchy)
            rozbierzesz, idzie to sprawniej jak nie masz majtek podnosisz kołdrę, on zajrzy
            czy się dobrze goi - w tym czasie najczęściej położna lub inny lekarz zasłania
            Cię przed widokiem innych kobiet/osób, zakrywasz kołdrę i leżysz dalej.
            Ludzie, to są tylko 3 doby. Nie demonizujmy rzeczy, które mają swoje logiczne
            uzasadnienie. Buntujmy się przeciwko absurdom, sprawom ważnym a nie takim
            niedogodnościom. Rozumiem jeszcze, jakbyś miała bez tych majtek leżeć
            nieprzykryta, bez kołdry, cała na widok publiczny, to może być szokujące. Ale
            pod kołdrą, pokazujesz się tylko lekarzowi i położnej - dla własnego dobra zresztą.
            A jak tak bardzo się buntujesz przeciwko normom szpitalnym, rodź w domu -
            intymnie, w majtkach, bez studentów.
    • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:13
      Ja mam doswiadczenie szpitalne kiedy mialam poronienie zagrazajace. To
      doswiadczenie bylo dla mnie jak oboz przetrwania, zetkniecie sie z zupelnie
      nieznana rzeczywistscia, sprawdzian dla charakteru. Nigdy przed i nigdy potem
      juz sie nie spotalam z takim niebywalaym chamstwem jak w tamtym szpitalu.
      Trafilam na podworko aroganckiego ordynatora, ktory wysmiewal i opieprzal
      kobiety, mnie wysmial za nietolerancje pokarmowe, opieprzal na obchodzie np. za
      to, ze poszlam pod prysznic a w tym czasie on bez uprzedzenia przyszedl i mnie w
      lozku nie zastal, wiem to nonsens ale tak wlasnie bylo. Poprosilam o wyjscie z
      sali studenta kiedy mialam miec badanie, moja prosba zostala spelniona choc z
      niezadowoleniem i przyplacilam to zarcikami pod moim adresem. Nie pozwolilam aby
      przy badaniu usg byli obecni praktykanci. Bylam pani wrazliwa, pani harda i pani
      bez poczucia humoru i personel zwlaszcza lekarze probowali sobe z tego zartowac
      najczesciej w sposob bardzo grubianski i dotkliwy dla mnie. Zbywano moje ptania
      odnosnie stanu zdrowia, lekow i wynikow badan, nawet o to czy moja ciaza jeszcze
      sie nie poronila nie chcial mi odpowiedziec, pewnie w zemscie za tych
      wyproszonych studentow. Postawilam na swoim ale bylo mi bardzo przykro i pobyt w
      szpitalu kosztowal mnie mnostwo nerwow, satysfakcja jest taka, ze nie dalam po
      sobie poznac, ze to wszystko pzezwam. Nie potrafie sobie wyobrazic jak by mne
      ci ludzie potraktowali przy porodzie za probe wywalczenia sobie przyzwoitego
      traktowania. W kazdym razie to mi otworzylo oczy i porodowke wybieralam bardzo
      starannie zadajac mnostwo drobiazgowych pytan, ktore nikogo nie dziwily a ktore
      na tym forum z jakiegos nieznanego mi powodu bardzo panie smiesza. I porody
      mialam bardzo udane, nie musialam o nic walczyc.
      • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:41
        to samo radziłam w innych wątkach innym osobom - "nie wiesz jaka
        jest praktyka w danym szpitalu, to tam zadzwoń i się dowiesz. A jak
        Ci się nie spodoba, to sobie poszukaj innego"

        Ale nie. Lepiej snuć na forum dywagacje na temat tego, że na pewno
        będzie strasznie, źle i poniżająco...
        • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:03
          Ola, problem polega na tym, że nawet jak sprawdzisz, to też może być różnie.
          Mieszkam we Wrocławiu, ale w moim fantastycznym mieście, które podobno jest
          stolicą Dolnego Śląska, które aspiruje do imprez na miarę Euro2012 i tak dalej -
          żadna porodówka nie oferuje zzo. Wybrałam Wałbrzych i jestem zdecydowana rodzić
          tam, po tym jak ostatnio przeszliśmy się z partnerem po oddziale, odpytaliśmy
          wszystkich z wszystkiego, pozaglądaliśmy gdzie się dało. Szpital mnie
          przekonuje, personel mnie przekonuje, standard pokoi też, chociaż to akurat już
          jest detal.

          Ale co z tego, skoro wchodzę na stronę akcji "Rodzić po ludzku", a tam jeden z
          komentarzy dotyczących tego właśnie szpitala: <i> "Nie polecam tego szpitala.
          Rodziłam pierwszy raz, opieke miałam straszną, wszyscy na około krzyczeli.
          Personel nie reagował mimo wezwań. Lekarz kazał dziękowac mi za wszystko co
          zrobił, a dokładnie za wydanie polecenia o daniu mi znieczulenia i za
          asystowanie mi przy porodzie, chociaż nie prosiłam go o to. Po porodzie
          pieliegniarki nie pomagały żadnej matce, a jak któraś już o coś poprosiła, to
          wykonywały to z łaską, lub tłumaczyły, że nie mają teraz czasu. Osobiście przy
          następnej ciąży nawet nie pomyślę o tym, żeby rodzic w tym szpitalu." </i>
          Człowiek nie wie w co ma wierzyć, chociaż przyznam, że mimo wszystko po tej
          wizycie naprawdę się uspokoiłam i przestałam schizować z porodem.
          • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:13
            wiesz, ja rodziłam na Żelaznej w Warszawie.
            W internecie jest mnóstwo komentarzy, że to fabryka, że sa
            nastawieni na zysk i wyciąganie kasy, że traktują pacjentki jak
            chodzące i rodzące portfele.
            Tuz przed moim porodem trafiłam nawet na wątek kobiety, która
            skarżyła Żelazną o błąd w sztuce lekarskiej.
            A jaka była rzeczywistość? Kompletnie inna.
            Miły personel, sprawna "obsługa", kompetentni lekarze. Większość z
            nich leczy nas do dzisiaj - np. pediatra, który przyjmował moją
            córkę jest teraz jej lekarzem.
            Teraz będę rodzić z tą samą ekipą, bo się naprawdę sprawdziła!

            Dlatego nie ma się co zbytnio tym internetem przejmować.
            Co nie znaczy, żeby się odpowiednio nie przygotować.
            Tylko moja rada - będziesz rodzić z facetem?
            Lepiej jego uświadom, na co liczysz i czego wymagasz, bo ty się
            raczej nie będziesz miała siły kłócić o swoje.
          • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:13
            Jeszcze gwoli uzupełnienia - w Wałbrzychu zzo jest bezpłatne (płacisz jedynie za
            konsultację u anestezjologa - 70 zł), poród rodzinny bezpłatny. Za wannę chyba
            pobierają opłatę - 250 zł, no ale przy kosztach zzo w innych szpitalach typu 600
            zł, to jest pryszcz. Pani na izbie przyjęć - sam miód. Położna - udzielała nam
            wyczerpujących odpowiedzi na każde pytanie, pokazała każdy kąt w szpitalu, etc,
            etc. Druga położna prowadząc jakiś studentów krzyknęła do nas, że jak o coś
            zapomnimy zapytać, to mamy do niej pisać maila. Idylla jakaś.

            To skąd te opinie negatywne? To mnie zastanawia. Tu niby jakieś warunku zupełnie
            nieprzystające do tych typowo polskich (dla przykładu we Wrocławiu w jednym
            szpitalu jest niby zzo, ale od marca dostało je jakieś 12 rodzących, w innym
            szpitalu warunki sanitarne są takie, że wolałabym rodzić pod szpitalem, o
            rutynowym nacinaniu krocza nie wspominając). Dla porównania Wałbrzych wydaje się
            być jak prywatna klinika w dodatku za darmo. A tu też ktoś pisze o jakiś
            traumach. Skąd to się bierze?
            • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:21
              może ktoś źle trafił?
              może to był poród z komplikacjami? - wtedy zawsze jest gorzej i
              wychodzą ewentualne wady szpitala.
              A może kolejna osoba, która twierdzi, że wie wszystko lepiej od
              lekarzy i postanowiła walczyć o swoje wink
              • vanila85 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:30
                ola napisała:

                >
                > A może kolejna osoba, która twierdzi, że wie wszystko lepiej od
                > lekarzy i postanowiła walczyć o swoje wink


                Zrozumialam aluzje...
                I szczerze nie obchodzi mnie co sobie tam w głowce myslisz...
                • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 00:34
                  oj, to wtopa, bo to nie było o tobie...
        • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 07:58
          Ola, ale procedury w danym szpitalu nie maja nic wspolnego z tym jacy sa ludzie
          tam pracujacy. Medrkowac to sobie mozna i wybierac tez jesli jest z czego
          wybierac, tu gdzie ja mieszkalam nie bylo i to nie tylko w moim zadupiu ale i 2
          miastach wojewodzkich oddalonych o kilkadziesiat km.
          To ze znalazlam dobra porodowke zawdzieczam tylko nieplanowanej wyprowadzce z
          mojego miasta kiedy bylam w ciazy.
          Natomiast mozna byc asertywnym w takim szpitalu, jak ja opisalam bo tam tez
          przestrzegac musza prawa ale trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i zalozyc skorupe
          bo asertywnosc pacjenta to zdaje sie wielka obraza dla wielkiego pana doktora i
          traktowanie robi sie jeszcze gorsze. Dlatego ja tez kazdej kobiecie radzilabym
          bron odlozyc na porodowce jesli tylko ma taka mozliwosc a jesli nie ma
          mozliwosci to walczyc bo walka mimo ze wyczerpujaca jest zawsze lepsza niz
          rezygnacja. Rezygnacja to natychmiastowe upokorzenie.
        • mamik2no Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 13.12.09, 16:32
          wiesz Ola czasem jest to jedyny szpital w okolicy i nie masz wyjscia


      • izolllda [...] 08.12.09, 23:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ola Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:56
          ja miałam tak samo.
          Na szczęście rodziłam z meżem i to on o wiele bardziej ode mnie dbał
          o nasze interesy.
          Bo ja większość tego cyrku pamiętam jak przez mgłę
        • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 08.12.09, 23:57
          Izolllda a dlaczego miałabyś się nie zgodzić na przebicie pęcherza? Pytam, bo
          kompletnie nie wiem jakie są konsekwencje nieprzebijania. Bo nacięcie i wybranie
          pozycji w trakcie porodu to jasna sprawa, tylko nie rozumiem przebijania lub
          nieprzebijania pęcherza. Będę wdzięczna za informacje.
          • kaeira Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 11:42
            To jeden ze sposobów wywoływania albo przyspieszania porodu. Czasami bywa
            medycznie uzasadniony, ale zwykle jest stosowany bez potrzeby (tak jak inne
            sposoby przyspieszania, np. oksytocyna)

            Cytat z eksperta forum Dobry poród, położnej Katarzyny Oleś:

            ----------------------------------------
            • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 16:41
              kaeira, dzięki za wklejkę, nie wiedziałam o tym. smile
        • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 08:11
          Dokladnie, moment nie jest dobry na walke, dlatego jesli tylko sie mam mozliwosc
          to trzeba wybrac porodowke lub przynjmniej polozna, do ktorej sie ma zaufanie.
          Ale ja tez sie upominalam o swoje a raczej przypominalam poloznej. Mimo ze bol
          byl potworny a ja oszolomiona tym bolem i na haju hormonalnym to pytalam sie o
          wanne, poprosilam, zeby mnie odpieto od ktg bo wzmagalo bol i wysluchalam
          wyjasnienia, ze musze wytrzymac pod tym ktg pol godziny. Tuz przed partymi
          przypomnialam poloznej, ze chcialam bez naciecia a jesli bedzie konieczne to
          chcialabym byc uprzedzona. To nie jest tak, ze sie nie mysli zupelnie o sobie w
          tym momencie, ja w zasadzie myslalam glownie o sobie, o dziecku prawie nie
          myslalam, wiedzialam ze ma sie dobrze w brzuchu, pamietam, ze najwazniejsze bylo
          wtedy dla mnie poradzic sobie jak najlepiej z porodem i skupiona bylam na sobie.
          Nawet majtki mialam aly czasbig_grin
    • zabulin Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 08:35
      back-to -black.

      Święta racja. Pełno tu dziewczat, które po porodach sa b. mądre i
      bardzo straumowane wszystkim, co wymienilas. Leja potem jad, na
      wszystko co tam sie działo, a żadna nie napisze co zrobiła, zeby sie
      nie działa jej taka krzywda.

      Zasłaniaja sie tym, że bały sie złego traktowania. Tylko nie
      rozumiem- skoro skarżą się, że były źle traktowane, to co gorszego
      mogło je spotkac???
      Naprawdę nie zyjemy w średniowieczu- jak na porodówce zwróci sie
      komus uwage, to w akcie zemsty nie wywala dziecka przez okno. Bez
      obaw.

      A traumowac sie nie ma czym.
      Ja chyba w innej PL zyję. Poród swietny, nikt mnie do nieczego nie
      zmuszał, było jak chciałam. Pełen szacunek, pomoc, życzliwość.

      Żadnego mówienia na ty, zmuszania do rodzenia na leżąco. Nic z tych
      rzeczy. Na wszystko co robiono musiałam wyrazić zgodę.
      Zaznaczam, ze idąc rodzic nie nastawiałam sie na nic, traktowałam
      personel z takim samym szacunkiem jakiego wymagam wzgledem siebie i
      w efekcie pani doktor, która odb. moj poród i ktorą widziałam
      pierwszy raz w życiu, podziękowała mi za wspaniałe chwile i
      wspaniały poród.

      Nie miałam o co walczyć, bo wszystko było jak chciałam. Ale niedługo
      po porodzie mój synek był w szpitalu dziecięcym. Jedna z
      pielęgniarek pozwoliła sobie na niestosowna uwagę i nie wdawałam sie
      z nia w dyskusje, tylko poszłam do przełozonej, złożyłam skargę i
      powiedziałam, ze chce byc powiadomiona, co zrobiła w tej sprawie, bo
      jeśli nie, złożę pisemna skargę ordynatorowi i dyrektorowi szpitala.

      Pielęgniarka mnie przeprosiła, na dziecku nikt sie nie mścił-
      zreszta spróbowali by tylko i do końca naszego pobytu było wzorowo.

      Tak, zaraz ktos powie, ze szok, ból, strach nie dawal mi walczyc o
      swoje. Nie trzeba składac skargi w trakcie partych, można to zrobic
      nawet po wyjściu ze szpiatala. Tylko po co??? Lepiej tam siedzieć
      cichutko a potem wylewać frustracje tu. Nic nie zrobiłam, zeby to
      zmienić, wiec upuszczę choc jadu na forum. Typowe.
      • anettchen2306 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 09:16
        Amen!
        Pisalam tutaj kiedys, ze spora ilosc kobiet przebywajacych na tym
        forum rodzic po ludzku zwyczajnie nie chce! Ze, "to tylko pare dni"
        pobytu w szpitalu, ze "dziecko najwazniejsze". Nie kaza nosic
        majtek, to nie bede, "zatancze i zagram" bo takie sa szpitalne
        reguly, podobnie jak mit o niejeszeniu i niepiciu w czasie porodu -
        bo tak bylo, tak jest dobrze. Po co odwiedziny w szpitalu, najlepiej
        w ogole je zlikwidowac (tak, byl taki post!). Wyjde za pare dni i
        nic mnie nie obchodzi. Po co zmieniac nastawienie personelu, po co
        cala akcja rodzic po ludzku, skoro same zainteresowane tymi
        dzialaniami zainteresowane bynajmniej nie sa. Z arogancja nalezy
        walczyc, bo tylko tak nie bedzie sie szerzyla. Problem jest w tym,
        ze w Polsce trzeba miec szczescie, by trafic na porzadny oddzial i
        miec naprawde dobry porod (a nie taki jak z filmiku pod
        tytulem "porod po polsku", gdzie polowa dziewczyn uznala go za
        dobry...). Wiele z nas to szczescie ma, ogromna ilosc jednak tego
        szczescia nie zaznala. Godne traktowania w szpitalu i podczas porodu
        nie powinno zalezec od szczescia, od wolnych miejsc w jakims
        szpitalu, od zmiany personelu. Powinno byc czyms oczywistym.
        Przy pierwszym porodzie tez zaznalam niekompetencji i aroganctwa ze
        strony personelu (a byl to wowczas jeden z wzorcowych szpitali
        polozniczych w Wielkopolsce). Zaczelo sie juz na izbie przyjec.
        Trafilam akurat na "moja" pania doktor, ktora prowadzila cala moja
        ciaze. Zapytalam, czy bedzie przy porodzie (no bo miala dyzur tego
        dnia). Z usmiechem odpowiedziala "Nie stac pania na to!". W tym
        momencie mnie zatkalo, przemilczalam z kultura, ktorej jej zabraklo.
        Panowal tez glupi zakaz noszenia majtek na oddziale poporodowym,
        ktory ignorowalam a na polecenie poloznej "Pokaze krocze"
        odparlam "Przepraszam, do mnie pani mowi? KTO ma pokazac krocze?" i
        tez uslyszalam "wiazanke". Wiec byly to pyskowki w dwie strony,
        ktore i tak do niczego nie prowadzily. Owszem, maz zlozyl skarge po
        tym, jak zemdlalam i rozbilam sobie nos idac do syna na karmienie (2
        pietra wyzej), bo polozne nie chcialy mnie zaprowadzic (bylam po
        krwotoku, ogolnej narkozie) tlumaczac, ze nie maja czasu, ze
        powinnam juz sama chodzic. Przeproszono mnie, owszem. Podobna
        sytuacja sie juz nie powtorzyla. Na mnie zaczeto zwracac uwage (zeby
        nie miec problemow) ale inne kobiety ignorowano sad Bylo to 10 lat
        temu, myslalam ze od tamtej pory cos sie zmienilo. Widzac jednak
        posty tutaj powatpiewam, ze ten "beton" cos jest w stanie skruszyc.
        Ogromnna masa kobiet nie interesuje sie w ogole tym, gdzie chce
        urodzic i czeka na chwile porodu, by dopiero wtedy obejrzec sobie
        porodowke. Ja wybralam sobie maly szpitalik na 6 tygodni przed
        porodem, pojechalam, popytalam, pokazano mi wszystko lacznie z izba
        w ktorej bede rodzic. Bylam z mezem i synem (!). Do porodu tez
        pojechalam z mezem, by nie byc tak zagubiona jak za pierwszym razem
        (wtedy tez nie chcialam obecnosci kogos z rodziny przy porodzie -
        WIELKI blad!). Moze lekartwem na te traumatyczne porody jest wiec
        obecnosc kogos z rodziny przy porodzie, kogos kto stanie
        na "trzezwo" w obronie swojej zony/partnerki i nie pozwoli na
        paskudne traktowanie gdy ona sama nie ma na to juz sily? Trzeba
        samemu zaczac cos zmieniac, bo "samo" tak szybko sie nie zmieni.
        • gabi683 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 09:26
          dziwczyny rodzilm cztery razy i musze wam powiedziec kazdy poród
          jest inny fazy fazami ale odczucia sa inne.Ta cala otoczka strachu
          jest nie potrzebna ,sa pirworodki ktore uradza wczesniej niz
          wieloródka z mniejszym bólem.jeli na oddział wkracza "Pani"i zacznie
          krytykowac i opowiadac co Ona wie z internetu na dany temat,to
          znajac zycie personel Ja oleje .Bedzie wykonywał rutyne czyli to co
          jest niezbędne,i ignorancja sie odbije w kierunku tej "Pani"po
          porodzie napisze jaki Ona miala okropny poród.Wiadomo nie wiadomo na
          kogo sie trafi ale trzeba byc dobrej mysli .dziewczyny trzeba
          słuchac co polozna mowi,w tedy i czas sie skroci porodu i wam bedzie
          latwiej przez porod przejsc.A bol zapomina sie jak sie widzi cudowne
          maleństwo,to taka nagroda za bol smilePozdrawim was i trzymam kciuki za
          wasze udane porody
          • gonia28b Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 10:06
            gabi683 napisała:

            > dziewczyny trzeba
            > słuchac co polozna mowi,w tedy i czas sie skroci porodu i wam
            bedzie
            > latwiej przez porod przejsc.A bol zapomina sie jak sie widzi
            cudowne
            > maleństwo,to taka nagroda za bol smilePozdrawim was i trzymam kciuki
            za wasze udane porody

            Aha... rozumiem, że dziewczyny wcale nie słuchają położnych, lekarzy
            tylko przyłażą do rodzenia i od razu walą z koncertem życzeń.
            no tak... najlepiej widać nie wiedzieć nic i udawać, że guzik cię
            obchodzi co się dzieje z tobą i z twoim dzieckiem i jaki to będzie
            miało wpływ na przyszłość, nic tylko położyć uszka po sobie i z
            przylepionym uśmiechem na buzi przytakiwać, bo nacięcie krocza wcale
            nie boli, a jak się urodzi dzidzia, to już nic nie będzie ważne
            pierdu, pierdu i takie tam...
            Bzdura kompletna... Gabi, prawda jest taka, że z uśmiecham na buzi
            to by wszystkie "Panie" rodziły, gdyby rzeczywiście na polskich
            porodówkach było ok i gdyby wreszcie jakiś jeden z drugim
            mądraliński lekarz ordynator (facet, a faceci to raczej mają wiedzę
            bardziej teroretyczną niż praktycznąwink) zechciał posłuchać i
            zrozumieć , co ta "Pani" mówi i na czym polegają jej problemy.
            • gabi683 gonia28 09.12.09, 10:55
              wisze co ta cala nagonka ze w PL to tak zle sie rodzi to bzdura
              totalna i zwykłe wymysły kobiet tak zwanych wszechwiedzacych które
              sie naczytaja a tak naprawde g wiedza oporadach i ich
              przebiegu .teoretycznie mzna palcem w bucie sobie pokiwac,a praktyka
              to zupelnie co innego.Kiedy rodzilam Ole na sali ze mna
              lezalam "Pani"ktora wszystkow wiedziła bo przeczytala.A tak naprawde
              byla na poziomie 12 letniej dziewczynki ktora nie zdawala sobie
              sprawy jak to wszystko bedzie wygladac ,co moze spodkac kobiete w
              trakcie porodu czy tak naprawde sie sugerowac wybirajac
              szpital.Wielkie G..... naprawde mam porownie rodzilm 16 lat temu i 4
              miesiace temu wiec cos tam wiem.



              https://www.suwaczki.com/tickers/km5s9vvj69kqadfm.png
              • gonia28b Re: gonia28 09.12.09, 21:20
                Gabi, i dajesz mi tu za przykład jakąś jedną "Panią" z którą miałaś
                okazję rodzić kiedyś tam, niewazne zresztą kiedy to było...
                Ja mam na myśli wypowiedzi wielu, wielu kobiet - i tu na forum oraz
                kobiet która znam w rzeczywistości.
                Wystarczy też porównać wypowiedzi kobiet które miały okazję rodzić
                za granicą, oraz zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
                Niestety, ale wiedza w większości placówek wiedza lekarzy położników
                zatrzymała się gdzieś z 50 lat temu!
                • gonia28b PS. 09.12.09, 21:26
                  ja sama niczego czytać nie musiałam...
                  ba, mało tego, to co czytałam to właśnie o "nacięciu, by nie pęknąć"
                  (sic!)
                  wystarczyła mi moja własna matka, żeby wiedzieć, że jeśli
                  rodzić drogami natury to bez nacięcia, jak najbardziej się DA i nie
                  popękać po sam odbyć, jak się ma w zwyczaju straszyć kobitki...
          • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 13:16
            no tak, to kobiety ponosza odpowiedzialnosc za chamstwo, ktore je spotyka w
            szpitalu, wiekszej glupoty nie czytalam
            Sluchaj jesli ma byc student przy moim badaniu to ja grzecznie i krotko mowie,
            ze nie wyrazam zgody. Lekarz mowi wtedy : "No prosze, ale pani wyedukowana, pani
            wrazliwa, tu jest szpital a nie wczasy, po szpitalu juz wrazliwa nie bedzie".
            Wedle twojej teorii to ja jestem winna, ze lakarz mnie chamsko potraktowal.
        • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 13:34
          > Pisalam tutaj kiedys, ze spora ilosc kobiet przebywajacych na tym
          > forum rodzic po ludzku zwyczajnie nie chce! Ze, "to tylko pare dni"
          > pobytu w szpitalu, ze "dziecko najwazniejsze".

          No dokladnie. Moja recepta n udany porod to myslec o sobie, no chyba ze jest
          faktycznie powod do strachu o dziecko, porod z komplikacjami. Ale w zwyklym
          bezkomplikacyjnym porodzie trzeba myslec przede wszystkim o sobie, dziecku wcale
          w zaden sposob nie pomoze ze matka godzi sie na zle traktowanie, rezygnuje ze
          swoich potrzeb na rzecz ... no wlasnie, czego? Ja ze swoich porodow pamietam
          doskonale jaka bylam skupiona na sobie, jak nigdy, na moich odczuciach, moich
          potrzebach i porody mialam bardzo udane. Gdybym moje potrzeby zepchnela na
          dalszy plan, zrezygnowala z intymnosci, poszla tam gdzie nacinaja wszystkie czy
          nie pozwalaja w wybranej pozycji urodzic, frustracja murowana, nie potrafie sie
          poswiecac w imie nie wiem czego zwlaszcza jesli to poswiecenie nie jest
          konieczne. Troche egoizmu, tym bardziej, ze dobry porod jest nie tylko dla matki
          ale rowniez dla dziecka, dziwnym zbiegiem okolicznosci w prawidlowym naturalnym
          porodzie interes matki zawsze idzie w parze z interesem dziecka. A o tym zdaje
          sie wiele osob zapominac.
    • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 12:55
      Jesli chodzi o omowienie na ty, to wcale nie musi byc cos zlego, wrecz
      przeciwnie. Przyjechalam na porodowke, przyjela mnie polozna i przedstawila
      sie: "Jestem Sara, bede z toba przy twoim porodzie" , Ja odpowiedzialam: "czesc,
      milo mi jestem N..." . Od tej pory obie zwracalysmy sie do siebie na ty. Mysle
      ze to spore ulatwienie rowniez dla rodzacej
    • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 12:59
      Natomiast gdyby jakis doktorek lub pielegniarka ot tak zwrocila sie do mnie na
      ty to ja bym odpowiedziala tez na ty, dlaczego nie?
      • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 16:53
        Dokładnie o to mi chodzi. Nie zależy mi żeby mi ktoś "paniował", mam 26 lat i
        trochę się dziwnie z tym czuję. I podejście, kiedy ktoś mi się przedstawia z
        imienia, kompletnie rozumiem i akceptuję. Ale nie kiedy pielęgniarka czy lekarz
        w chamski sposób zwraca się do mnie na ty, a sam się nie przedstawił. Nie jestem
        niczyją koleżanką, żeby się do mnie zwracać na ty.

        Ale dużo kobiet pisało, że było tak oszołomione, że nawet nie zwracały uwagi na
        mówienie na ty, wchodzenie bez pukania, etc. Zmierzam do tego, że niereagowanie
        na takie zachowania tylko utwierdza drugą stronę w przekonaniu, że dalej mogą
        sobie na to pozwalać.
    • mniemanologia Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 13:26
      Oczywiście wszystko da się spolaryzować.
      Rodzące dzielą się na potulne owce i asertywne świadome znawczynie.
      Porody dzielą się na dobre i złe.

      Ja opisałam swój poród (gdzieś w archiwum 2007 roku na forum
      Szpitale) - to zwykły poród był, leżałam, byłam nacięta, nie
      narzekam. Gdyby byli studenci, to pewnie bym się na ich obecność
      zgodziła. I mam lekko dość wmawiania mi, że jestem głupia, bo nie
      odszczekiwałam się czy że mało waleczna byłam. Albo że "trzeba było
      sobie wybrac taki szpital, w którym nie nacinają" - a dla mnie to
      nie było po prostu najistotniejsze kryterium przy wyborze!

      Ps. Strasznie piszesz: "...nie ma wśród Was takich, które po prostu
      szlag trafił, kiedy piguła zwróciła się do którejś na Ty?". Chodzi
      mi o to "piguła" vs. "na Ty".
      • franczii Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 13:41
        Ale ten post chyba byl o tych, co jecza i narzekaja ale jak przyjdzie co do
        czego to nie maja odwagi wyartykulowac swoich potrzeb a nie do tych ktore nie
        artykuluja potrzeb bo takowych nie maja
        • mniemanologia Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 13:54
          No to ja niniejszym artykuuję swoją potrzebę wypisania się w tym
          wątku smile
      • back-to-black Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 16:57
        Jeśli sympatyczna pielęgniarka zwraca się do mnie na ty - nie ma sprawy. Jeśli
        jest chamska i wali na ty a sama się nie przedstawia - jest dla mnie pigułą.
        Napisałam to świadomie, wydawało mi się to oczywiste. Nie wrzucam wszystkich
        pracowników do jednego worka, znam fantastycznych lekarzy i absolutnie spełnione
        położne, które kochają swoją pracę. Nie napisałabym o nich pejoratywnie. Po
        prostu nie mam szacunku do tych, którzy nie szanują mnie.

        Druga sprawa - czy ja napisałam, że każda powinna rodzić w pozycji kwiatu lotosu
        i nie dać się naciąć? To chyba jasne, że chodzi mi o medyczne ingerencje podczas
        porodu, których pacjentka wyraźnie sobie nie życzy - z ironicznym komentowaniem
        później jej decyzji. Nacięli Cię, nie narzekasz - więc okej, ten wątek Ciebie
        nie dotyczy po prostu. Nie rozumiem takich postów.
        • mniemanologia Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 10.12.09, 13:10
          back-to-black napisała:

          > Jeśli sympatyczna pielęgniarka zwraca się do mnie na ty - nie ma
          > sprawy. Jeśli jest chamska i wali na ty a sama się nie
          > przedstawia - jest dla mnie pigułą. Napisałam to świadomie,
          > wydawało mi się to oczywiste.

          Dobra, rozumiem. Ja ogólnie nie rzucam do nikogo pejoratywnymi czy
          szufladnującymi określeniami, to pewnie dlatego dla mnie to takie
          oczywiste nie jest.

          A co do reszty - niepotrzebnie się denerwujesz. Nie pisałam tego z
          zarzutami do Ciebie.
    • maagdaamm Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 14:00
      Ja sobie pluje w brode, ze asertywna nie potrafie byc zawsze i wszedzie. We
      wrzesniu tego roku wyladowalam na IP - 7tc, krwawienie. Zostalam tam
      potraktowana przez lekarza jak nie powiem co, na pewno nie jak czlowiek, nie jak
      kobieta, ktora wlasnie tracila swoje dziecko. Zachowanie lekarza byla naganne,
      skandaliczne, ale ja nie umialam sie oboronic. Nie umiem sobie tego wybaczyc.
      Dopiero teraz postanowilam wziac sprawe w swoje rece. Po rozmowie z moim
      ginekologiem postanowilam zawalczyc. Moj gin. byl oburzony zachowaniem tamtego
      lekarza. Powiedzial, ze wtedy powinnam mu "przywalic w morde", ale, ze wie i
      rozumie, ze tego nie zrobilam, bo nikt na moim miejscu, by tego nie zrobil.
      Miedzy pacjentem a lekarzem nie ma rownowagi sil i autorytetow. Dlatego lekarze
      czesto pozwalaja sobie na tego typu karygodne zachowania. I nawet jesli my w
      danej chwili nie walczymy o swoje, bo nie potrafimy, to zawsze mozna jeszcze
      zrobic cos pozniej. Ja juz ustalilam dane tego lekarza. Jeszcze w tym tygodniu
      najprawdopodobniej zloze skarge do dyrekcji szpitala, jesli to nic nie da to do
      rzecznika praw pacjenta. Wtedy nie umialam zareagowac, bylam przerazona, bylam w
      szoku, zachowalam sie jak ostatnia ciapa, pozwalajac lekarzowi na takie
      traktowanie. Dzis wiem, ze lekarz ten zlamal ustawe o prawach pacjenta, poniewaz
      kazdy pacjent ma prawo do poszanowania intymnosci i godnosci (rozdz. 6. art 20
      ust. 1 oraz art 22. ust 1. ustawy o Prawach pacjenta z dnia 6.11.2008).
      Ta sprawa wiele mnie nauczyla. Nastepnym razem bede odwazniejsza i nie pozwole,
      zeby strach zamknal mi usta tak jak wtedy.
      • gabi683 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 14:07
        oczywiscie masz racje jesli jest lekarz swinia to trzeba swinie do
        chlewu zaprowadzic,tu sie z Toba zgodze.
        Natomiast szlak mnie trafia jak panna idzie do szpitala rodzic i
        wymysla traktuja personel jak by byl tylko dla nich,wybacz ale
        postwa takich pajętek jest irytujaca i naganna.
        • d.o.s.i.a Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 09.12.09, 14:31
          SzlaG, pacjENtek.

          Ja mysle, ze te wszystkie dziewczyny, ktore ida z nastawieniem
          bojowym i od progu "roszcza sobie prawa" sa najzwyczajniej w swiecie
          przerazone tym co je czeka. Po prostu zakladaja najgorszy scenariusz
          i probuja, uzbrojone w pancerz i bron dalekiego zasiegu, zapewnic
          sobie jako taki komfort. Boja sie, ze jesli tego nie zrobia to
          zgina. To jest zwykly mechanizm psychologiczny - metoda obrony przez
          atak. Dlaczego tak wiele kobiet nie stara sie tego ZROZUMIEC
          zwyczajnie, tylko przypina latke chamskich, glupich i co tam
          jeszcze. Przeciez doswiadczona polozna powinna potrafic rozkladowac
          takie sytuacje. Zamiast sie obrazac, zwyczajnie, spokojnie
          powiedziec: widze, ze musi Pani byc bardzo zestresowana. Prosze sie
          nie martwic, na pewno wszystko bedzie dobrze, ja Pani pomoge,
          odpowiem na pytania. Prosze wziac kilka oddechow. Wszystko bedzie
          dobrze". Mozna? Mozna.

          I mysle, ze zamiast potepiac, nalezaloby sie zastanowic DLACZEGO
          kobiety sie tak zachowuja? Przeciez gdyby nie bylo takiej potrzeby
          tj. rzeczywistosc byla inna, zadnej dziewczynie do glowy by nie
          przyszlo, ze moze trzeba bedzie walczyc o swoje. Ja nie slyszalam,
          zeby w UK, czy STanach, ktokolwiek szedl do porodu jak na wojne. Bo
          zwyczajnie nie ma takiej potrzeby! Tu jest oczywiste, ze nikt z
          personelu nie pozwoli sobie na chocby delikatna niegrzecznosc, nie
          mowiac o werbalnym i fizycznym mobbingu, ze wszelkie, nawet
          najdziwniejsze, potrzeby rodzacej beda RESPEKTOWANE z szacunkiem,
          bez krytyki, bez drwiacych usmieszkow. Tu nie ma sie po co zbroic.

          W Polsce jak moze byc kazdy chyba wie, wiec naprawde nie rozumiem,
          ze sie dziwicie, ze niektore dziewczyny z przerazenia juz na progu
          otaczaja sie pancerzem i wytaczaja armaty.
    • dagmara-k Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 10.12.09, 13:06
      wroc po porodzie albo jeszcze lepiej po pobycie na patologii ciazy i powtorz to
      samo, a przyznam ci laury. nie jestem jakas zaslonieta grzywka myszka, a na
      patologii dostawalam to co chcialam tylko dlatego ze latalam za pielegniarkami,
      posylalam meza, a w koncu dzwonilam do mojego prywatnego lekarza zeby
      interweniowal i do rezcnika praw pacjenta, bo glupiego wenflonu nikt mi nie
      chcial przeplukac przez 14 dni, a co dopiero udzielic jakiejkolwiek informacji.
      sa miejsca - piekla. uwierz.
    • habibi83 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 11.12.09, 22:27
      Popieram autorkę wątku. Myślę sobie jednak, że nie każda z nas potrafi
      zachowywać się asertywnie. Jak tylko będę mieć więcej czasu chętnie podzielę się
      z innymi sposobami na asertywne (nie agresywne) odpowiedzi i zachowania.
      • wiesia140 Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 12.12.09, 01:24
        To ja się wypowiem jako ta druga strona, choć nie położna. Wolę jak
        pacjent jest asertywny i mówi mi wprost co jest jego zdaniem nie tak ,
        niż wyżala to anonimowo na forum, bo wtedy odnoszę to personalnie do
        siebie i do sytuacji w jakiej obydwoje się znaleźliśmy. Mam wtedy
        możliwość zweryfikowania na bieżąco swojego zachowania, wytłumaczenia czegoś
        pacjentowi,rozwiania niepotrzebnych nieścisłości ( przecież ja mogę
        niektóre sytuację postrzegać inaczej niż pacjent np co dla mnie jest
        oczywiste i zrozumiałe to nie koniecznie musi być takie dla pacjenta
        wiem ,że powinnam pytać , ale w pospiechu może to umknąć mi , dlatego
        warto zwrócić uwagę ). Ja wiem ,ze przy porodzie to można z bólu
        zapomnieć jak się nazywa, ale po to jest ta towarzysząca osoba, żeby
        reprezentować wasze interesy w takiej sytuacji czyli pytać , zwracać uwagę
        , interweniować wyżej jeśli trzeba.
    • gosiasprezynka Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 12.12.09, 07:44
      Ja to akurat po porodzie miałam depresję, cały czas płakałam, wszystko mnie bolało, bałam się ciągle o dziecko i niestety nie byłam w stanie odpowiedzieć asertywnie sad
    • aszkerson Re: asertywność czyli dość jęczenia na forum 12.12.09, 12:59
      Poczytaj moje wątki wink

      Dialogi mama- brzuś wink


      O porodzie.


      big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka