pies a dzidzia

11.03.04, 18:25
czy ktoras z was bedac w ciazy miala psa???ja mam owczarka niemieckiego
dlugowlosego (suczke) i mam troszke obaw. pies nie jest agresywny,nigdy nie
byl nawet w stosunku do obcych.ma poltora roku i wydaje sie ze bardzo lubi
dzieci.czy ktoras z was miala po porodzie wiekszego psa w domu??jak sie
zachowywal??
    • emi73 Re: pies a dzidzia 11.03.04, 19:44
      Mam czteroletnią suczkę, zdecydowanie dużą, a na dodatek bardzo rozpieszczoną.
      No cóż, jak do tej pory była naszą "jedynaczką". Śmiejemy się, że już czas,
      żeby ją odstawić od piersi, żeby nie cierpiała i nie była zazdrosna, kiedy
      maleństwo pojawi się na świecie. Myślę, że wszystko dobrze się ułoży - dziecko
      wychowywane z psem jest zdrowsze, a miłości starczy dla obydwu sztuk.
    • lgosia1 Re: pies a dzidzia 11.03.04, 19:52
      no właśnie ja mam "synka" 30 kilogramowego, bardzo rozpieszczonego przytulakę.
      No i też się martwię, że jak ja udźwignę na jednym kolanie synka 10 razy
      lżejszego a na drugim kolanie tego potwora?, który nawet się nie mieści cały na
      kolana tylko włazi przednią częścią ciała a łapy zostawia na podłodze, lub
      pokracznie próbuje się zawiesić w powietrzu. No i trzeba będzie mieć oczy
      dookoła głowy i chyba ani na moment niemowlaka nie można będzie zostawić
      samego? Dzięki Bogu mój wyżełek przejawia uczucia totalnego zlewania dzieci
      wszelakich. I mam nadzieję, że nie będzie zainteresowany nowym domownikiem.
      Gdzieś czytałam, że niestety, po porodzie psu trzeba okazać zdwojoną czułość,
      żeby nie poczuł się zagrożony. Rany... naszemu już więcej czułości chyba nie ma
      możliwości okazać...
      • emi73 Re: pies a dzidzia 11.03.04, 19:59
        No, z ta zdwojoną czułością to coś jest - podobno niedopieszczony pies (i kot
        tak samo)po przybyciu nowego członka rodziny, może zapaść na tzw. "syndrom
        odrzucenia" 9objawia sie m. in. gwałtownym wypadaniem sierści).
      • lsc Re: pies a dzidzia 12.03.04, 11:54
        Hejsmile
        Czy wszystkie wyżły są podobne? wink) Moje "wielkie maleństwo" zachowuje się
        zupełnie jak pies Igosi. Też trochę się obawiam jak to będzie ale Joruś zawsze
        doskonale znosił maltretowanie przez dzieci i potrafił obchodzić się z nimi
        delikatnie albo zwyczajnie uciekał. Zobaczymy jak zareaguje na niemowlaczka,
        ale stawiam na wielką wolę lizania i nic poza tym. Oby!
        Pozdrawiam
        Lucy. i 34 tyg Kuleczka
    • yessa Re: pies a dzidzia 11.03.04, 21:03
      Jak urodził się mój pierwszy syn (12 lat temu) miałam w domku 40 kilogramowego
      dobermana, wyjątkowo jak na tę rasę łagodnego - naprawdę uwielbiał gości,
      dzieci i niemal właził do każdego wózka na ulicy. Bardzo ładnie przyjął
      Grzesia, lubił kłaść obok jego główki swoją wielką śnupę, pilnował go, a kiedy
      synek był starszy bardzo ładnie razem się bawili (najczęściej w podbieranie
      sobie zabawek smile)
      Trzeba było tylko uważać, bo Erafek nie mógł zrozumieć, że tylna kanapa naszego
      malucha nie jest już cała jego (kiedyś złapaliśmy go w locie, kiedy wskakiwał
      nie zauważywszy gondolki z Grzesiem, uffff...). Niestety nie mogłam poradzić
      sobie ze spacerami z tym całym towarzystwem (II wysokie piętro kamienicy w
      centrum miasta, a przecież wózek, dziecko i pies...) więc musiałam
      pieska "wypożyczyć" na kilka miesięcy rodzicom.
      Teraz też postanowiliśmy, korzystając z mojego zwolnienia w ciąży odchować
      szczeniaka. Z tym że jest to sheltie, a więc gabarytowo czworonóg
      nieporównywalnie mniejszy. Nie przewiduję żadnych kłopotów (sunia bardzo lubi
      dzieci i jest ogólnie bardzo łagodna), mamy ładne tereny spacerowe na osiedlu i
      wreszcie windę w bloku, a poza tym pomoc w osobie już 12-letniego syna.
      Acha, poza tym mamy jeszcze kota (który już wie, że po swoich ludziach może się
      spodziewać wszystkiego skoro sprowadzili do domu takie jakieś "rude, kudłate i
      śmierdzące psem") i chomika...
      Pozdrawiam - Jola + czerwcowe maleństwo
      • aniutek Re: pies a dzidzia 11.03.04, 21:26
        u nas sytuacja prawie identyczna jak u Yessy, 12 letni syn, mloda suczka wyzlica i majowa corka w
        brzuchu. nie przewiduje jakis wiekszych problemow z psem versus dziecko, Fuga jest wesola, mila i
        spokojna, zna swoje miejsce, z synem uwielbia sie bawic wiec i z malenstwem kiedy to dorosnie na
        pewno sie dogada. Mam nadzieje tylko, ze nowe dziecko nie bedzie mialao zadnych alergii na psa,
        siersc etc czeka mnie odkurzanie mieszkania co dzien, sezon linienia (pisownia??) w pelni. Na pewno
        bedzie troszke zadrosna, zadziwiona odglosami malego dziecka, ja wychowalam sie zawsze z psem i
        mysle,ze to bardzo dobra sprawa dla dziecka, uczy milosci, tolerancji, szacunku dla zwierzat.
        pozdrawiam wszystkie psie mamy :smile)
    • mamut11 Re: pies a dzidzia 11.03.04, 21:44
      Hej nadia! Ja mam co prawda malego psa, ale troche sie obawiam! Sunia miala
      niemile doswiadczenia z dziecmi i panicznie sie ich boi - szczeka i przypuszcza
      taki niby atak - najbardziej sie boi takich piszczacych tuptusiów, 2-3 latka.
      Jak dziecko jest starsze i juz kontroluje wydawane z siebie odgłosy to nie ma
      problemu. A z niemowlakami to w ogole nie ma problemu bo te nie piszczą wink
      W kazdym razie zadne obce dziecko do naszego mieszkania wejsc nie moze.
      Pocieszam sie tym ze to bedzie przeciez wlasne, bedzie czas na oswojenie.
      No i rychła wyprowadzka na wies tez mam nadzieje pomoze - pies sie wybiega i
      bedzie mniej zainteresowany otoczeniem...

      Pozdrawiam
    • jagonia Re: pies a dzidzia 11.03.04, 22:58
      Ja mam 14-miesięczną sunię, maleństwo o wadze ponad 58 kg(!). I szczerze mowiąc
      również czasem zastanawiam się, jak to będzie jak dzidzia się urodzi.
      Sunia wprawdzie bardzo lubi dzieci, pociechy znajomych jeżdzą na niej jak na
      przysłowiowej rudej kobyle, w dodatku zaobserwowałam że jest w stosunku do
      małych dzieci niezwykle ostrożna (tak jakby zdawała sobie sprawę ze swojej
      wielkości i masy - uważa aby dziecka nie potrącić, nie przewrócić). Ale nie
      wiem, czy nie będzie zazdrosna o dziecko - do tej pory to ona była oczkiem w
      głowiesmile))
      • patik2 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 08:59
        jak każda z was też mam obawy jak to będzie. Moja duża sunia uwielbia dzieci i
        jest bardzi przyjaźnie do nich nastawiona - Lablador. Oczywiście jest potwornie
        rozpuszczona, bo to taka nasza jedynaczkawink)) Obawiam się w zasadzie tylko
        jednego - alergii - co bedzie gdy dziecko niedajboże będzie ją miało???? Aż
        strach pomyśleć. Sunia jest bardzo rozpieszczona przez mojego męża, ja jestem
        od tych mniej przyjemnych spraw - wycieranie po spacerze, wizyty u weterynarza.
        Podejrzewam że mąż będzie ją obdarzał zdwojoną miłością gdy pojawi się
        dzidziuś. A znajomi podpowiedzieli że aby pies oswoił się z małym przybyszem
        najlepiej jak kobieta jest jeszcze w szpitalu przynieść do domu ze dwa, trzy
        razy jakąś część garderoby dziecka np. czapeczkę tak żeby pies ją obwąchał i
        żeby nie był dla niego to zupełnie nowy zapach.
        • winia5 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 11:03
          Witajcie,
          mamy suczkę Dobermankę 2 lata i też wielkie obawy o to, jak Saba przyjmie
          nowego członka rodziny. Pomimo tego, iż jest więcej czasu ze mną, to i tak
          szaleje na punkcie mojego męża. On strasznie ją rozpieszcza, pozwala na
          wszystko.
          Z tego co wiem, jak przywiezie się maluszka ze szpitala, to absolutnie nie
          mozna psa odtrącać, trzeba pozwolić mu sie oswoić z dzieckiem, pozwolić
          obwąchać. Po prostu pies musi jak do tej pory uczestniczyć w życiu rodziny,
          nawet przy kąpaniu smile.
          Oby tylko maluszek nie był uczulony na sierść.

          Ps. mam już kilka rzeczy dla maluszka i pozwalam Sabie wszystko obwąchać, niech
          się przyzwyczaja
          pozdrawiam
          Ania
    • lgosia1 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 11:41
      w marcowym "Mamo to ja" jest artykuł "wygraj z alergią" i tam jest napisane, że
      naukowcy z American Academy of Allergy, Asthma and Immunology udowodnili, iż
      obecność zwierząt w domu może być korzystna dla alergika, pod warunkiem, że
      zwierzę towarzyszy dziecku już od urodzenia. Wtedy maluszki niezwykle rzadko
      stają się alergikami!
    • barbarka13 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 11:42
      Hej witam was.My mamy 1,5 rocznego dalmatyńczyka...To,że są takie mądre i
      sprytne to faktycznie tylko na filmie! To taka rasa,która najchętniej
      przykleiłaby się do pleców lub czego kolwiek aby tylko się nie rozstawać z
      właścicielem.Koniec żartów wam mówie!Ja jestem w 38 tyg i również zastanawiam
      się jak nasz Bronek przyjmie dziecko...Modle sie aby dziecko nie miało tylko
      alergii na sierść.Zobaczymy.Podobno dzieci lepiej się rozwijają gdy w domu jest
      zwierzak.Pozdrawiam Barbarka i Łukaszek
      • wybredna Re: pies a dzidzia 12.03.04, 12:28
        Jestem lekarzem weterynarii i mam niestety ciągłe problemy z kobietami w
        ciąży,a raczej z ich lekarzami.
        Pani np.przynosi mi 3-letnią fretkę do uśpienia,bo lekarz jej powiedzial,ze
        grozi kobiecie Toxoplazmoza!!!!Od fretki?!!!
        Jedna pani nawet chciała oddać pająka ptasznika,bo lekarz kazał jej się pozbyć
        wszystkich zwierząt z domu!
        Nie dajmy się zwariować.
        Oczywiście jeżeli sie okaże ,że są wskazania do oddania pieska to z faktami nie
        da się dyskutować,ale nie należy się martwić na zapassmile
    • walker22 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 12:27
      Kochane psie mamy! Ja nie miałam czasu się zastanawiać jak to będzie z moim
      piesiorem i moją dzidzią, bo na pierwszy ogień poszła dzidzia mojej siostry,
      która obecnie ma 12 miesięcy,a jak zaczęła obcować z moim labkiem miała
      zaledwie 3... wtedy też u niej mieszkałam, więc piesior była jakby jej. Miałam
      tylko jedno przykre zdarzenie (do dziś niestety boli...). Gdy trzymałam małą na
      rękach i kucałam mój piesior (48 kg) skoczył mi na ramiona (chciał jak się
      okazało polizać mnie w ucho...ale chyba był też trochę zazdrosny, mimo, że
      zazwyczaj nie lubi być przesadnie pieszczony, głaskany itp, a dodatkowo jest
      szkolony i dość dobrze ułożony, jednym słowem... karny...)i jako, że nie mogłam
      się podeprzeć rękoma (będę chyba dobrą matką, bo nie puściłam Domisi!!) to
      poleciałam na kolana (na klocki i tym podobne rzeczy na podłodze...). Do dziś
      jedno boli... Piesior od razu dostał w łeb, no i zrozumiał, że takich akcji nie
      może odstawiać. Po tym zdarzeniu były tylko miłe: mała może siedzieć (jak już
      siedziała) na podłodze (nawet sama w pokoju) a nasz labek albo nie zwraca na
      nią uwagi, albo też podejdzie od czasu do czasu i liźnie po czym popadnie. Ona
      jest wtedy najszczęśliwsza na świecie, wyciąga łapki, gładzi go i tuli (jak jej
      się uda...). W samochodzie podróżują razem na tylnym siedzeniu, ona w foteliku,
      on w swoich szelkach, jak mała płacze to też ją liźnie i jest spokój..
      Natomiast w te Święta Bożego Narodzenia, podczas Wigilii, Domisia spała na
      materacu na podłodze (żeby nie spadła, tak ją kładziemy...) i dopiero po jakimś
      czasie zobaczyliśmy jak nasz opiekuńczy piesior leży na małej...Całe szczęście,
      że "na" ograniczyło się do nóżek i pupy w pieluszce... Został oczywiście
      przegoniony (ale foty uprzednio zrobione...), ale za kilka minut wrócił na
      swoje miejsce, z tym, że jako mądry piesior, położył się już obok Misi. Jak się
      dzidzia przebudziła, to najpierw zaczęła troszkę płakać, ale jak zobaczyła
      piesia obok, to się o niego oparła z uśmiechem i zasnęła... Słodkie strasznie
      są takie obrazki. A jeśli chodzi o jakieś przygotowanie piesiaka i siebie, to
      podczas szkolenia chodziłam z wózkiem i miał przy nim równać (na początku nie
      wiedział o co chodzi, bo go to myliło), czekać w miejscu jak sprawdzam co się
      dzieje w wózeczku, warować, jak wyjmuję dzidzię z wózeczka i generalnie
      pilnować się bardziej niż dotychczas. Jakoś to szło, zobaczymy czy zapamiętał
      wszystko w czerwcu! Pozdrawiam cieplutko i sorry za tak długaśne wynurzenia!
    • bczerwin1 Re: pies a dzidzia 12.03.04, 12:49
      Witam
      Ja też mam w domu owczarka niemieckiego, ma już 10 lat ale kiedy mój syn się
      urodził też miał ok. 1,5 roku. Do dziecka podchodził z wielką miłością i
      delikatnością, nie było żadnej zazdrości ze strony psa (chociaż przed
      urodzeniem małego niemalże spał z nami w łóżku). Dwa lata temu urodziła się
      córka i też od początku był bardzo delikatny, pozwala małej wszystko ze sobą
      zrobić.
      Pozdrawiam
      Beata
    • tygisek Re: pies a dzidzia 12.03.04, 12:49
      Czesc Wam,
      ja coprawda niemam psa a kota....ale kotka ma charakter psismile jest do nas b.
      przywiazana, nie chadza wlasnymi sciezkami, najszczesliwsza tam gdzie my
      jestesmy, nie jest przywiazana do miejsca, jak to zwykle koty, aportuje lepiej
      niz pies, no ale mniejsza o to...tez byla naszym malenstwem rozpieszczonym do
      granic mozliwosci, jak dowiedzialam sie ze jestem w ciazy, martwilam sie jak to
      bedzie, i pocieszalam ze Dziecko wychowywane ze zwierzakiem, to mniejsza szansa
      na alergie (mamy jeszcze dwa konie i dzidzia skazana jest na czeste przebywanie
      w ich towarzystwiesmile). Kotka nie przepada za dziecmi, jest b. towarzyskim
      kotem, ale do dzieci ma uraz (zle ja potraktowal bratanek mojego meza zanim
      zdazylismy zareagowac) no i mimo przynoszenia zapachu dziecka jeszcze ze
      szpitala (tez nam tak radzono) kotka potraktowala dziecko jako nizsze ranga niz
      ona...nie robi malej krzywdy, ale zachowiuje sie jakby jej nie zauwazala - ja
      mam Maje na kolanach, Tajga wskakuje na nie nie zwracajac uwagi na to ze kolana
      sa zajete przez malutka, ona czuje sie wazniejsza...zaczela tez nam znaczyc
      teren, czujac zapach dziecka w lozku, potrafila podsikac to miejsce w ktorym
      wczesniej lezalo dziecko...ja wiem, to kot, psy sa inne, ale znam przypadki
      gdzie i pies (wyzel) zaznaczal swoja waznosc i teren obsikiwaniem, znam tez
      przypadki gdzie owczarek mimo usilnych staran i naprawde madrego podejscia do
      sprawy dziecko traktowal jako nizsze ranga w stadzie...nie robil dziecku
      krzywdy, ale je tresowal po swojemu, tragedia sie stala jak pies potraktowal
      dziecko jako potencjalnego konkurenta wlasnej miski...ale znam tez przypadek,
      gdzie rotweiler i dziecko spia razem wtulone w siebie i zyc bez siebie nie moga
      (suka miala 4 lata jak pojawilo sie dziecko) i zycie za szkraba by oddala...my
      poradzilismy sobie z kotem poddajac ja sterylizacji, ten zabieg pozwala na
      "okielznanie" temperamentu zarowno kotow jak i psow, wiem ze wiele rodzin staje
      przed dylematem co zrobic w momencie gdy pies nie bardzo akceptuje dziecko, a
      przeciez kochaja pupila...wiem ze czesto dzieje sie tak ze mimochodem zwierze
      spada na drugi plan, niestety gdy pojawia sie dziecko, nie wazne do kogo zwierze
      nalezalo bardziej - pani czy pan, w mniejszym stopniu okazuje sie zwierzakowi
      wzgledy, my to tlumaczymy ze zwierzak jest madry i rozumie, ale czasem nie
      wystarcza podzial rol ze maz zajmie sie zwierzeciem a matka dzieckiem, bo czasem
      zwierze sobie ubzdura ze wlasnie podczas karmienia ono chce poprzytulac sie i
      polasic do pani, ktorej kolana sa zajete w tej chwili przez malenstwo i powstaja
      "male nieporozumienia"...i czesto umeczeni ta ciagla rywalizacja decydujemy sie
      oddac psa w "dobre rece"...a jesli nie planujemy hodowli, to naprawde dobrym
      rozwiazaniem moze okazac sie wlasnie sterylizacja, od weterynarzy wiem ze to w
      przypadku np suk jest nawet zdrowsze niz podawanie hormonow na powstrzymanie
      rui, a w przypadku agresywnych psow czesto zmienia bestie w lagodne
      misie...kocham zwierzeta i wysterylizowlam kotke z wielkim zalem (plakalam nad
      nia dlugo, mialam wyrzuty sumienia ze pozbawilam ja mozliwosci posiadania
      potomstwa, ze w paskudny sposob ingeruje w nature)ale dzieki temu nie musialam
      jej oddawac, no i po fakcie stwierdzam ze naprawde jej zachowanie w stosunku do
      dziecka uleglo znacznej poprawie, nie podsikuje miejsc w ktorych przebywa
      dziecko, pozwala sie nawet tarmosic malej, a wczesniej naprawde nie bylo o tym
      mowy...
      bardzo chce na wiosne kupic duzego psa (mastifa hiszpanskiego albo
      neapolitanskiego) bo wiem ze dzieci swietnie sie wychowuja ze zwierzakami,
      zwlaszcza psami, ale u nas bedzie inaczej, bo dziecko juz jest, a pies sie
      pojawismile za to moge sie pochwalic ze rozpieszczona do granic Kobylka zazdrosna o
      mnie jak o nic i nikogo pokochala nasza coreczke od pierwszego wejrzenia, moge
      pojsc i zostawic spiace dziecko w stajni, a jak sie obudzi i bedzie plakac
      Enigma natychmiast mnie zawolasmile zdarzylo sie nie raz i wiem ze moge na niej
      polegac!
      pozdrwiam wszystkich milosnikow zwierzat, duzych i malych
      i zycze powodzenia w zaprzyjaznianiu zwierzakow i dzieciakowsmile

      tygisek
    • morym Re: pies a dzidzia 12.03.04, 22:32
      ja jestem w 32 tyg. i mam 9-letniego owczarka niemieckiego; nie mam obaw co do
      podejścia psa do dziecka lecz o donośne szczekanie, z którym nie umiemy
      walczyć...jak ktoś zadzwoni do drzwi lub domofonem to jest taki hałas, że
      chałupa się trzęsie...i "za chiny" nie możemy go tego oduczyć...czas pokaże....
      Pozdrawiam, Monika
    • kalina_p Re: pies a dzidzia 13.03.04, 08:24
      Hej!
      Jestem w 30 tyg. i mam 2 PSY i 2 KOTY!!!O psy sie nie boje, malo ktory pies
      zrobi krzywde dziecku ale te koty troche mi stracha napedzaja - czy nie beda
      skakac malej na buzie? Albo drapac? Byli u nas znajomi z niemowlakiem, koty
      obejrzaly i wrocily do swoich spraw (spanie, jedzenie i patrzenie za okno).
      Wiec powinno byc ok. Na pewno nie wolno ich wszystkich odsuwac na poczatku,
      zeby nie byly zazdrosne, to prawda.
      Jak ja sie urodzilam to byl w domu psiak i nie mam alergii a jak raczkowalam to
      podobno mu kosci zabieralam! Bedzie dobrze. Na razie mamy wozek, koty w nim
      spia, zeby sie oswoily a psy ucza sie nie wlazic pod kola...
      Moze pomoze mi tez to, ze zwierzaki sa 4, wiec nauczone, ze nasza uwaga trzeba
      sie dzielic?
      Pozdrawiam wszystkie psiary i kociary.
    • jogaj Re: pies a dzidzia 13.03.04, 11:47
      Mam 2,5 letniego boksera i 13,5 miesiecznego synka,nie bylo zadnych
      problemow,od poczatku pozwalalam Ginesowi na oswajanie sie z synkiem,lizal
      go,obwachiwal,teraz razem sie bawia,Szymon zawsze karmi Ginesa,rzuca mu
      pileczki,uwielbiaja sie na wzajem,psa czesto glaskalam na poczatku,zeby
      wiedzial,ze Szymon to nie konkurencja.Na spacery chodzimy codziennie we trojke
      i jest dobrze.Synek kladzie sie na psie,pies kladzie sie na nogach synka.Jak
      Szymon juz siedzial,ale jeszcze czasem sie przewracal do tylu,to Gines zawsze
      kladl sie za nim smile Nasz piesek tez raczej oczko w glowie,zawsze z nami chodzi
      do znajomych,zadko zaostaje sam w domu,no i nie zmienilo sie to po przyjsciu na
      swiat synka.
      Wiekszosc psow ma cos takiego,ze traktuja dzieci bardzo dobrze i z
      lagodnoscia,czuja,ze to male i slabe stworzonka,np jak Gines przeciaga sie ze
      mna lina,to mnie potrafi zrzucic z fotela,ale jak sie siluje z Szymonem uzywa
      tyle sile,zeby mu nie wyrwac liny,psy maja szosty zmysl i mnie to zachwyca smile
      Tak jak juz pisaly dziewczyny, jak zwierze jest od pocatku w domu to podobno
      zmmniejsza sie ryzyko wystapienia jakiejkolwiek alergii u dziecka.
      Powodzenia przy porodzie-Jola
    • delcia Re: pies a dzidzia 16.03.04, 17:22
      Mam suczkę 1,5 roczną labradorkę -34kg i 2-miesięczną córeczkę, dajemy sobie
      radę, choć myślałam, że będzie łatwiej. W ciąży bez problemu, musiałam tylko
      uważać, żeby mnie nie wywróciła.
      W dniu porodu wg relacji rodziny, do której została wyekspediowana była
      b.nerwowa co się jej nie zdarza i wymiotowała, mimo, że nie dokarmiali jej. Ze
      szpitala mąż przywoził jej używane ubranka córki, ale nie była zbytnio
      zainteresowana. Jak wróciłam ze szpitala po 5 dniach to b.się cieszyła dopóki
      nie zobaczyła dziecka. Niechętnie je powąchała i położyła się na posłaniu. Nie
      chciała do mnie podejść gdy wzięłam dziecko od męża. Potem popadła jakby w
      depresję- była apatyczna, nie chciała się ze mną bawić, wychodziła do innego
      pokoju jak wchodziłam z dzieckiem.
      Przez pierwsze 2 tygodnie mąż wywoził ją na dzień do teściów i przywoził po
      pracy, ponieważ nie mogłam jeszcze z dzieckiem wychodzić na mróz, teść
      zapewniał jej atrakcje, ale widać było, że nie była zbyt zadowolona z sytuacji.
      Teraz jesteśmy razem, wyszła z "depresji" i weszła w zazdrość tzn gdy karmię
      przynosi mi zabawki, żebym się z nią bawiła, jeśli nie- to zabiera mi buty,
      chusteczki i inne rzeczy i chce się ganiać, a jak nie (a wiadomo, że przy
      karmieniu trochę trudno) to rozdziera wszystko co znajdzie. Zachowuje się
      trochę jak w czasach szczenięcych. Natomiast kiedy ja mam czas się z nią
      pobawić często nie ma ochoty. Córkę już parę razy wylizała choć nie jestem tego
      zwolenniczką i nigdy nie była agresywna wobec niej, a boi się rozwrzeszczanych
      kilkulatków.
      Czasem żal mi, że tak się stało, czuję się jakby winna, bo jak psu wytłumaczyć,
      że nie jest już jedynaczką, choć kocham ją jak wcześniej...
      Poradzisz sobie!!!
    • ineta Re: pies a dzidzia 17.03.04, 10:19
      Moja sunia (owczarek niemiecki)miala 3 lata jak urodził się Michał. Nie było
      żadnych problemów i do tej pory (minęło 3,5 roku) nie ma. Tyle, że my od
      szczeniaka pewnych rzeczy psu zakazywaliśmy,wiedziała co jej wolno a co nie -
      po to aby po urodzeniu się dziecka pies nie czuł się odrzucony bo np. nie może
      z nami spać w łóżku. Nasza suka nie mogła od szczeniaka wchodzić do naszej
      sypialni i po urodzeniu małego mogliśmy spokojnie wstawić tam łóżeczko. Leżała
      w drzwiach i przychodziła po mnie gdy dzidziuś zapłakał.
      Co do obdarzania psa podwójną dawką czułości po urodzeniu się dziecka (tak
      któraś z Was napisała) to chyba żart, co? Po co zwierzakowi sugerować że jest
      ważniejszy od dziecka? Bo czasem tak to niestety może zrozumieć. Chyba
      najlepiej od początku albo chociaż przed porodem "ustalić z psem" pewne zasady
      tak aby po przybyciu do domu kolejnego domownika nie robić strasznej rewolucji
      w psim życiu. Mój pies nie jest agresywny, również w stosunku do obcych, a od
      kiedy mamy dziecko zaczął uwielbiać dzieci (wcześniej ich unikał).
      Pozdrawiam wszystkie mamusie, ich pieski i dzidziusie
      Aneta
Pełna wersja