Byłam wczoraj na USG, końcówka 8 tc. i tętno tylko 90bpm... CRL 20 mm.
Lekarz kazał przyjśc za tydzien i w zasadzie nie chciał nic mówic.. żeby mnie "nie nakręcać". I on mi nie powiedział, co to moze oznaczać, ale google juz tak.. Bez sensu takie "porady" lekarskie. W zasadzie zostałam bez niczego a raczej z historiamii z internetu,że to źle rokuje. Pozostaje tylko czekac?
Czy może ktoś miał podobnie i serce się rozkręciło?
Sprzet raczej dobry, lekarz nie wiem, zresztą sama widziałam ze to serduszko tak jakos powoli biło... Wiec to raczej nie błąd pomiaru? Teraz biję się z myslami czy sprawdzac u kogos innego na cito, czy czekać...
jak Wam to wygląda?
Dla mnie najgorsze jest czekanie i niepewność. Liczę się z perspektywa utraty ciąży..
Nie chcę prostych pocieszań, ze będzie dobrze, bo róznei moze być. Pytam, czy ktoś ma doświadczenie i co to rokuje?
Wiem, wiem.. Do lekarza.. Ale własnie wczoraj byłam..

( I nadal nic nie wiem. czy mozna miec nadziję? Bo chyba gdyby było beznadziejnie, to lekarz by mi powiedział? Choc może to forma oszczędzania pacjentów. Tak jak chorym na raka lekarze nie mówią o diagnozie- choć cała rodzina dookoła wie..