Dodaj do ulubionych

Skurcze - leczenie poza Polską

22.06.11, 20:48
Jakie leki na skurcze przypisują lekarze np. w Anglii lub innym kraju europejskim. U nas standard to Nospa, Scopolan, Feneterol, Cordafen itp.
Obserwuj wątek
    • sofi75 leki na skurcze? 22.06.11, 21:08
      Skurcze sa objawem fizjologicznym ciazy i nigdzie poza Polska (takim dziwnym krajem) sie ich nie leczy.

    • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 22.06.11, 21:13
      Nie zapisuja tego w zadnym tzw. zachodnim panstwie. Skurcze BH wystepuja u wiekszosci kobiet, odczuwalne, juz dosc wczesnie ale tego sie nie leczy, natomiast skurcze nietypowe kontroluje sie za pomoca KTG, wykonuje sie tez USG, oraz diagnozuje mozliwe powody dolegliwosci, ale z cala pewnoscia nie stosuje sie lekow, bo juz dawno zostalo udowdnione ich minimalne albo zerowe dzialanie a skutki uboczne sa zbyt niebezpieczne.
      • mikolajek2010 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 22.06.11, 21:27
        Skąd w takim razie tak powszechne stosowanie leków rozkurczających w Polsce?
        • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 22.06.11, 22:20
          mikolajek2010 napisała:

          > Skąd w takim razie tak powszechne stosowanie leków rozkurczających w Polsce?

          Hmm, tak najprosciej to jest takie slowo jak zacofanie, a tak wogole w Polsce brak jest ujednoliconego systemu postepowania, brak tzw. up date, waskie grono bardzo dobrych specjalistow zapoznaje sie na biezaco z najnowszymi (odnosnie tych lekow, a takze tzw ratowania ciaz w pierwszym trymestrze za pomoca progesteronu i lezenia plackiem oraz innych niz ciazowe dolegliowsci ginekologicznych) badaniami naukowymi i nawet publikuje je i zaleca (PTG) ale system pozwala na ''kazdy sobie rzepke skrobie'' i niestety nie sa to zalecenia wiazace wiec jest jak jest. Polska jest naprawde daleko w tyle za rozwinietymi krajami a wszelkie zmiany zachodza bardzo powoli i bardzo opornie (metody diagnozowania, leczenia itd. nie tylko w poloznictwie i ginekologii) a wiekszosc lekarzy nie zapoznaje sie z wcale juz nie ta nowymi badaniami, nie uczestniczy w badaniach ani nie publikuje, generalnie poziom wiedzy jest zenujacy, z niewielkimi wyjatkami. Smutne ale prawdziwe. Czytajac forum wlos sie na glowie jezy, niestety tak lecza lekarze i takie inf. przekazuja pacjentom.
          • prochottka1 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 09:34
            mikolajek2010 napisała:
            >
            > > Skąd w takim razie tak powszechne stosowanie leków rozkurczających w Polsce?


            bo to zloty biznes, kasa kasa, kasa

            i bazowanie na strachu kobiet ciezarnych wynikajacym z niewiedzy lekarzy i kobiet

            trzeba brac nospe, luteine i inne zeby niic sie nie stalo, tak na wszelki wypadek
            i 10 kolejnych preparatöw witaminowych - tu pada nazwa konkretnej firmy

            a kobiety daja sobie to wszystko wmawiac dla dobra dziecka

            sporo watköw typu - bylam u lakerza nie dostalam leköw co robic? i pelno oburzonych wpisöw ze koniecznie zmienic lekarzy, bo ten to nieuk i konowal

            albo - lekarz nie zaleca preparatöw witaminowych, ale ja chce cos brac dla dobra dzidzi
            co polecacie i w jakich dawkach

            faktem jest ze poskie spoleczenstwo to lekomani
            • q_fla Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 11:43
              Dokładnie tak!
              Po urodzeniu dziecka następuje ciąg dalszy: suplementacja czym się tylko da, na najdrobniejszą infekcję litry syropów, tony witaminek i nieodzowny antybiotyk, albo steryd - do wyboru.
              • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 12:06
                I piekne zarobki lekarzy prowadzacych prywatna praktyke oraz firm farmaceutycznych.
                Im lekarz wiecej przepisze, tym pacjent czuje sie bardziej zadbany i wazny dla lekarza big_grin
          • kinga_iskierka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 09:44
            tak, i smieja sie z nas ze lekarze probuja ratowac 20-tygodniowe ciaze, bo potem z takich ciaz rodza sie slabe i chorowite dzieci (a przeciez to ogromne koszty dla systemu zdrowia). Nazywaja nas bararzyńcami, bo nie dajemy spokojnie umierac dzieciom z zagrozonych ciaz, bo przeciez ciaza do 13. tygodnia to nie ciaza! Straszne zacofanie. Masakra. A juz szczytem zacofania sa ograniczenia w dostepie do aborcji.
            Jak dobrze, ze zyje w Polsce!
            • kaeira Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 11:37
              kinga_iskierka napisała:
              > i smieja sie z nas ze lekarze probuja ratowac 20-tygodniowe ciaze,

              Bredzisz.

              > A juz szczytem zacofania sa ograniczenia w dostepie do aborcji.

              Co prawda to prawda.
              • kinga_iskierka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 12:05
                pogadaj z lekarzami w UKsmile przeciez na kazda chorobe przepisuja paracetamol, oni to szczyt nowoczesnej medycyny!
                do tego jakas poslanka wymyslila w UK, by nie ratowac dzieci urodzonych przed 25. tc, bo sa za duze koszty, a przeciez do 24. tc aborcja jest legalna.

                Tak, Polska to zacofany kraj.

                • carmita80 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 16:04
                  kinga_iskierka napisała:

                  > pogadaj z lekarzami w UKsmile przeciez na kazda chorobe przepisuja paracetamol, on
                  > i to szczyt nowoczesnej medycyny!

                  Hmmm, nie na kazda, to akurat opowiesci Polakow, ktorzy przyzwyczajeni sa, ze nawet gdy maja infekcje wirusowa to wychodza z receptami na mase chemii, ktora im nie pomoze ale za to kosztuje, a Polska to kraj UE gdzie antybiotykow uzywa sie bardzo duzo. Tyle, ze Polacy to lekomanii a lekarz dobry ten ktory zapisuje leki czy trzeba czy nie wtedy ma sie poczucie ze dbajacy.

                  > do tego jakas poslanka wymyslila w UK, by nie ratowac dzieci urodzonych przed 2
                  > 5. tc, bo sa za duze koszty, a przeciez do 24. tc aborcja jest legalna.

                  Jestem matka dziecka urodzonego w 29 tyg. ciazy, na szczecie byl zdrowy, rosl bez wiekszych problemow (choc mniejsze byly) mial swietnych lekarzy specjalistowi reszte pracownikow bardzo profesjonalnych, bardzo dobry sprzet i kase na jego wykorzystanie (UK) ale gdybym miala dziecko, ktore urodziloby sie przed 25 tyg. ciazy to wolalabym aby go nie ratowano. Szanse takie dzieci maja, mozna utrzymac je przy zyciu tylko problem w tym jaka bedzie jakosc tego zycia. Inkubator to nie macica, to nie jest tak, ze wystarcza leki i dziecko sobie urosnie i wszystko bedzie dobrze. O naiwnosci. Problemy to sa dopiero przed i to czesto powazne i na cale zycie, a rodzice powinni takze to wziac pod uwage, choc bol jest wielki przy kazdej stracie i na kazdym etapie to bolesne moze byc tez zycie czlowieka, ktoremu nie dano rownych szans.
                  Wiele krajow daje wybor, takze dotyczy to aborcji, w UK mozliwosc usuwania ciazy istnieje do 24 tygodnia, ale to nie dotyczy juz ciaz na zyczenie (tu prawo nie mowi nie ale praktyka robi co innego), najwiecej aborcji jest farmakologicznych czyli na poczatku, pozniejsze to juz po wykryciu powaznych chorob i wad lub w stanach zagrozenia zdrowia czy zycia matki.
                  >
                  > Tak, Polska to zacofany kraj.

                  Niestety tak.Polska nie jest krajem wiodacym w medycynie, polscy lekarze nie posiedli tajemnej wiedzy w ratowaniu ciaz w pierwszym trymestrze, chyba jednak progesteron sie nie sprawdza skoro wskaznik poronien jest podobny w krajach gdzie sie go nie daje i w PL (tu wlasnie dziala zasada lekarz przepisuej leki wiec dba, ratuje ciaze) za to skrajnych wczesniakow duzo wiecej, choc przyczyny nie do konca znane (moze zanieczyszczenie srodowiska) a slynny fenoterol to lek, ktorego dzialanie jest krotkotrwale co potwierdzily badania, ma za to powazne skutki uboczne.
                • kaeira Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 16:15
                  kinga_iskierka napisała:
                  > pogadaj z lekarzami w UKsmile przeciez na kazda chorobe przepisuja paracetamol, oni to szczyt nowoczesnej medycyny!

                  Cóż, mamy w UK sporo rodziny, mieszkającej tam nie od kilku lat, ale od czasów wojny, albo od lat 70-tych. Między innymi wuja, emerytowanego już GP. Ich opinia o brytyjskiej służbie zdrowia jest troszkę inna.

                  > do tego jakas poslanka wymyslila w UK, by nie ratowac dzieci urodzonych
                  >przed 25. tc, bo sa za duze koszty, a przeciez do 24. tc aborcja jest legalna.

                  Znaczy "posłanka wymyśliła", czy takie są zasady obowiązujące oficjalnie w NHS?
                  Poza tym, co innego "ratowanie ciąży", a co innego postępowanie z ekstremalnymi wcześniakami.
                  • carmita80 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 16:33
                    kaeira napisała:
                    >
                    > Cóż, mamy w UK sporo rodziny, mieszkającej tam nie od kilku lat, ale od czasów
                    > wojny, albo od lat 70-tych. Między innymi wuja, emerytowanego już GP. Ich opin
                    > ia o brytyjskiej służbie zdrowia jest troszkę inna.

                    Mieszkam w Uk od 10 lat wiec krocej niz od wojny, mam porownanie z opieka w PL i Uk nie ma nawet co porownywac a juz na pewno nie tut. panstwowej do polskiej prywatnej, choc lekarze prywatni w PL tez pozostawiaja sporo do zyczenia. Nie twierdze jednak ze NHS to idealny system, ale idealow nie ma.
                    >
                    > >
                    >
                    > Znaczy "posłanka wymyśliła", czy takie są zasady obowiązujące oficjalnie w NHS?

                    Ale jakie zasady? W Uk aborcja jest legalna i jest mozliwa do 24 tygodnia ciazy. Natomiast jakie jest prawo przy utrzymywaniu przy zyciu skrajnych wczesniakow nie wiem, ale nie wiadomo mi aby je usmiercano.
                    >
                    > Poza tym, co innego "ratowanie ciąży", a co innego postępowanie z ekstremalnymi
                    > wcześniakami.

                    A co to wg ciebie jest ratowanie ciazy i postepowanie z ekstremalnymi wczesniakami? Jak to rozumiesz?

                    W UK robi sie to co jest mozliwe zgodnie z zasadami EBM i dotyczy to medycyny ogolnie.
              • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 08:48
                kaeira - trawestacja, jeza-bell -cytat...staje sie klasykiem !!!(a czy TY obejrzalas choc jeden film almo?oprocz porozmawiaj z nia?wink)
          • lidek0 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 13:22
            Jak to jednak dobrze, że mieszkam i leczę się w tym zacofanym kraju gdzie lekarze nie przepisują na wszystko paracetamolu, gdzie ciąże prowadzi lekarz, cytologię pobiera na pierwszej wizycie bez konieczności umawiania się z pielęgniarką, gdzie ratuje się ciążę przed 20 tygodniem, gdzie można na własną rękę zrobić prywatnie badania a nie liczyć na łaskawość lekarza /i czekać do 3 poronień.. Jakoś bardziej odpowiada mi to zacofanie. A z drugiej strony mieszkając w Polsce nie ma obowiązku poddawania się tym wszystki zabiegom, łykania tych wszystkich leków, każda kobieta może ze skóraczami spokojnie siedzieć w domu i nic nie robić. Ja wolę mieć poczucie, że ktoś o mnie się troszczy niż być pod opieką lekarza, który nic nie robi bo takie ma wytyczne.
            A tak przy okajzi w ciaży nie łykałam żadnych witamin /po porodzie też nie/
            • q_fla Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 15:50
              > Jak to jednak dobrze, że mieszkam i leczę się w tym zacofanym kraju gdzie lekar
              > ze nie przepisują na wszystko paracetamolu,

              Jakie to dziwne, że gospodarka tego zacofanego kraju funkcjonuje na tak wysokim poziomie, i dziwne również, że mimo przepisywania paracetamolu na wszystko nie notuje się tam zwiększonej ilości zgonów. tongue_out
        • 1mzeta Bo w Polsce 05.07.11, 00:46
          Panuje powszechna lekomania i każdy jest lekarzem.
          W ciąży nospy i inne rozkurczowe, luteiny itp no i L4 obowiązkowo no bo przecież ciążą to choroba. Potem jak już dziecko na świecie to zaczyna się szprycowanie witaminami bez żadnych badań, wskazań, na wizycie u lekarza od razu antybiotyk- bez wymazu nawet.
    • 18_lipcowa1 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 22.06.11, 21:32
      a od kiedy leczy sie skurcze?
      • mzarek Re: Skurcze - leczenie poza Polską 22.06.11, 22:06
        od co najmniej 5 lat. wtedy byłam w pierwszej ciąży groził mi przedwczesny poród. Od 30tc brałam 3 x dziennie no-spę i magnez, a będąc w szpitalu dostawałam kroplówkę ale już nie pamiętam co w niej było. To było po to, żeby powstrzymać skurcze. Na pewno nie BH.
      • go-jab Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 03:37
        mysle ze jesli szyjka sie rozwiera lub skraca... ja mialam kazdej ciazy skurcze ale szyjka w porzadku wiec nic z tym nie robilam... wszystkie dzieci donoszone... w kazdej pracowalam prawie ze do oporu... ale ja nie z polski smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 10:17
      we FRancji na skurcze BH nic nie przepisuja, tylko mówią, że to normalna praca organizmu w ciąży. Sprawdza tylko czy izamkniete jest to co trzeba
      • dragica Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 11:12
        Na przedwczesne skracanie szyjki bralam Gynipral i ispotin.Na niedobor progesteronu-progesteron i pregnyl. Mieszkam na Balkanach.
        • a-inka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 11:15
          W UK nic nie przepisują.Wiem,bo miałam problemy w poprzedniej ciąży.
          Nawet położna powiedziała,że oni wiedzą,że w innych krajach europejskich stosuje się soecjalne leki,ale oni tego nie praktykują.Koniec,kropka,jak ciąża ma sie utzrymac,to się utrzyma-wiem jak to brzmi,ale tak to wygląda.
          • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 16:26
            a-inka napisała:

            > Nawet położna powiedziała,że oni wiedzą,że w innych krajach europejskich stosuj
            > e się soecjalne leki,ale oni tego nie praktykują.

            Tak bo UK jest jednym z karjow, w ktorych stosuje sie Evidence Based Medicine (EBM) , ktora to generalnie polega na tym , ze nie stosuje sie lekow ani praktyk, ktorych pozytywne/lecznicze dzialanie nie zostalo dowiedzione badaniami, lub kiedy bilans strat przwyzsza korzysci. Tak wiec w UK nie podadza leku, ktory nie przyniesie korzysci.


            Koniec,kropka,jak ciąża ma sie utzrymac,to się utrzyma-wiem jak to brzmi,ale tak to wygląda.

            W Uk stosuje sie progesteron jesli jego deficyt zostal potwierdzony i jest szansa, ze suplementacja przyniesie oczekiwane efekty, w UK diagnozuje sie krawawienia w ciazy, takze te w pierwszym trymestrze, diganuje sie cukrzyce, gestoze, przudujace lozyska, rozwirajace szyjki i wiele innych przypadkosci oraz je leczy tylko, ze metody roznia sie od polskich, a wiekszosc Polek albo nie zna jezyka, albo nie chce sluchac co sie do nich mowi, albo jedno i drugie, ale to wynika z mentalnosci, a wtedy najlepiej udac sie do polskiej kliniki albo do Polski i miec to czego sie oczekuje.
            • kandyzowana30 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 17:06
              Tak z ciekawosci, jestem w 25 tyg, moglabys mi powiedziec jak u mnie zdjagnozowano by rozwierajaca sie szyjke ?
    • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 11:23
      W Niemczech skurcze występujące przy skracającej się szyjce starają się wyciszyć fenoterolem, ale wcześniej podają jedynie końskie dawki magnezu.
      Tokolizę zaczynają od 22tc, nie wcześniej.
      Zalecają spokojny, oszczędny tryb życia.

      W moich przypadkach bardzo krótka szyjka w 26tc magnez + fen przez pompy.
      Druga ciąża w 20tc tylko magnez w tabletkach i leżenie.
      • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 08:51
        "ale wcześniej podają jedynie końskie dawki magnezu."
        to ja mam niemieckiego ginasmile(w sumie blisko)
    • mikolajek2010 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 12:46
      Na badaniu w 20 tyg. wyszła mi szyjka 25 mm, przez tydzień miałam leżeć, brać 3x2 nospy, 2x2 scopolan i do kontroli ---
      • mikolajek2010 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 12:48
        A zapomniałam dodać, że mój lekarz mierzy szyjkę po prostej - 27 mm... inny lekarz mierzył mi szyjkę w tym samym czasie nie po prostej tylko jakoś inaczej i wyszło mu 35 mm. Więc bądź tu człowieku mądrym...
        • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 15:30
          mikolajek2010 napisała:

          > A zapomniałam dodać, że mój lekarz mierzy szyjkę po prostej - 27 mm... inny lek
          > arz mierzył mi szyjkę w tym samym czasie nie po prostej tylko jakoś inaczej i w
          > yszło mu 35 mm. Więc bądź tu człowieku mądrym...


          Bo badanie dlugosci szyjki jest bardzo subiektywne, zalezy gdzie sie kursory postawi. Jesli nie ma rozwarcia to nawet przy bardzo krotkiej wystarczy oszczedny tryb zycia (nie mylic z lezeniem plackiem), skrocona szyjki w kolejnych ciazach to norma, skraca sie tez wraz z zaawanosowaniem ciazy.
          Co do no-spy to byly prowadzone badania nad jego wlasciwosciami przyspieszajacymi porodwink ale nie sledzilam i nie znam wynikow. Branie lekow na wszelki wypadek uwazam za pomylke.
          • mikolajek2010 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 16:37
            -
            • kiniox Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 11:40
              Nasza pediatra twierdzi wręcz, że potrafi rozpoznać "nospowe dzieci", tzn. te, których matki w ciąży brały nospę. Dużo mi o tym mówiła, ale zapamiętałam tylko coś o napięciu mięśniowym i tempie reakcji, bo mnie to nie dotyczyło i nie interesowało za bardzo.
    • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską - Niemcy 23.06.11, 12:50
      Najpierw przy nieregularnyh skurczach - kilka dziennie, twardnienie brzucha - dostalam zalecenie oszczedzania sie - nie dzwigac, nie lazic za duzo, nie schylac, odkurzac itp + wysoka dawka magnezu.
      Pozniej juz przy regularnie wystepujacych skurczach nakaz lezenia w lozku + jeszcze wyzsza dawka magnezu.
      Leze od 29 tygodnia, teraz jestem w 36 i mam redukowac pomalu magnez (od 37 calkiem odstawic) i zaczac sie ruszac, bo ciazy jest juz donoszona.
    • leesha Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 19:38
      A ja chciałam zapytać, czy któraś z dziewczyn tak potępiająca w czambuł stosowane w PL leki przeciwskurczowe miała do czynienia ze skurczami?
      W dwóch poprzednich ciążach miałam poważny problem z przedwczesną czynnością skurczową macicy i na pewno nie były to skurcze B-H, no i jestem przekonana, że pomógł mi Fenoterol. Po jego włączeniu skurcze się wyciszały i donosiłam ciążę do bezpiecznego momentu. Czyżby za każdym razem miał miejsce efekt placebo?
      • poli07 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 23.06.11, 22:18
        Moja jedna ciaza w polsce , druga w danii i coz w polsce na tonie lekow, badan itd. W dani bez niczego, skurcze tutaj traktuje sie jako rzecz normalna i w razie czego zaleca sie tylko oszczednosc i lezenie, nie stosuje sie lekow przeciwskurczowych !

        Szyjki macicy wogole sie nie mierzy i nie bada, tylko w przypadku krwawien nalezy zglosic sie do szpitala , nikt bez krwawien nie bedzie szprycowal cezarnej. Wczesnych ciaz sie nie ratuje , jest przekonanie, ze lepiej poronic i zajsc w druga ciaze ale "zdrowa". Dla nas polakow szokujace, ale fakt, faktem ten system sie sprawdza. Ogolnie opieka ciezarnej podoba mi sie tutaj bardziej niz w polsce, czuje sie normalnie a nie jak w chorobie, chodze sobie do poloznej na pogawędki, z ludzkim podejsciem i szanuje moje zdanie co do porodu . Zaleca sie zdrowe odzywianie, ograniczenie chemi , kosmetykow, nie zaleca sie farbowan wlosow, sport w ciazy. Sporo uwagi przywiazuje sie do nowych badan i wplywu roznych czynnikow na rozwoj plodu.
        • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 08:14
          Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych przez ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone?

          Jak zaczelam miec wczesniejsze skurcze czytalam troche grupe wczesniakow i wolalabym juz szprycowac sie lekarstwami majac nadzieje na donoszenie ciazy do bezpiecznego dla malucha okresu, niz skazywac dziecko na choroby wystepujace czesto u wczesniakow i dlugie czesto bolesne rehabilitacje.
          Skoro istnieje choc mala szansa, ze sie dziecko od takiego losu uchroni to dlaczego z niej nie skorzytac? W imie czego?


          > Wczesnych ciaz sie nie ratuje , jest przekonanie, ze lepiej poronic i zajsc w druga ciaze ale >"zdrowa".

          Co to znaczy zdrowa ciaze? Skoro dziecko jest zdrowe, rozwija sie prawidlowo, a macica ci z roznych wzgledow zaczyna pracowac wczeniej niz powinna to dlaczego swiadomie ktos ma skazywac dziecko na smierc badz kalectwo ? Co mnie obchodzi "system" ? Idac dalej tym tokiem rozumowania, najlepiej byloby sie pozbywac wszystkich chorych i uposledzonych.. Wtedy to juz w ogole system by sie sprawdzal wink



          > Ogolnie opieka ciezarnej podoba mi sie tutaj bardziej niz w pols
          > ce, czuje sie normalnie a nie jak w chorobie, chodze sobie do poloznej na pogaw
          > ędki, z ludzkim podejsciem i szanuje moje zdanie co do porodu .

          Pogadac to mozna tez z kolezanka czy z pania Basia z warzywniaka, ale jaki to ma wplyw na przebieg ciazy?

          >Zaleca sie zdro we odzywianie, ograniczenie chemi , kosmetykow, nie zaleca sie farbowan >wlosow, sport w ciazy

          Czyli tak jak w Polsce, do tego nalezy ograniczyc stres, nie przemeczac sie zbyto, nie forsowac fizyczna praca, jednym zdaniem dbac o siebie i o malucha.
          • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 09:02
            obywatelkax napisała:

            > Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych przez
            > ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone?


            Ogolnie, polskie dzieci sa duzo slabsze od tych z bezlekowych ciaz na zachodzie, wystepuje wiele alergii, wiele jest rehabilitowanych nie z powodu wczesniactwa,a
            rozluznionych/napietych miesni, maja zaburzenia mowy i potrzebuja pomocy logopedycznej itp. czy to po lekach dokladnie nie wiadomo, ale tez nie mozna w 100% powiedziec, ze nie. Kraje, w ktorych leki stosuje sie tylko w ostatecznosci, albo wogole i wydaje sie miliony na szukanie nowych, skutecznych i z mniejszymi skutkami ubocznymi nie robia tego bez powodu.
            >
            > Jak zaczelam miec wczesniejsze skurcze czytalam troche grupe wczesniakow i wola
            > labym juz szprycowac sie lekarstwami majac nadzieje na donoszenie ciazy do bezp
            > iecznego dla malucha okresu, niz skazywac dziecko na choroby wystepujace czesto
            > u wczesniakow i dlugie czesto bolesne rehabilitacje.
            > Skoro istnieje choc mala szansa, ze sie dziecko od takiego losu uchroni to dlac
            > zego z niej nie skorzytac? W imie czego?


            Przeciez nikt tej szansy niekomu nie odbiera, naprawde uwazasz, ze kraje w ktorych nie stosuje sie lekow zwlaszcza slynnego fenoterolu (nie wspomne juz o scolopanie, relanium(?), a nawet dipherganie i innych) to dlatego aby usmiercac dzieci lub miec duzo wczesniakow? Fenoterol z pewnoscia tanszy niz opieka nad wczesniakami. W krajach zachodnich nie rodzi sie wiecej wczesniakow niz w PL, a zdecydowanie mniej skrajnych wiec widac magnez lepszy niz fenoterol a z pewnoscia bezpieczniejszy.
            >
            >
            > > Wczesnych ciaz sie nie ratuje , jest przekonanie, ze lepiej poronic i zaj
            > sc w druga ciaze ale >"zdrowa".
            >
            > Co to znaczy zdrowa ciaze? Skoro dziecko jest zdrowe, rozwija sie prawidlowo, a
            > macica ci z roznych wzgledow zaczyna pracowac wczeniej niz powinna to dlaczego
            > swiadomie ktos ma skazywac dziecko na smierc badz kalectwo ? Co mnie obchodzi
            > "system" ? Idac dalej tym tokiem rozumowania, najlepiej byloby sie pozbywac ws
            > zystkich chorych i uposledzonych..

            Nikt tego nie robi, to juz nadinterpretacja Polek, ktore wierza w skutecznosc wszystkich lekow wymienionych wyzej. Chorzy i uposledzen
            • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:09
              > Ogolnie, polskie dzieci sa duzo slabsze od tych z bezlekowych ciaz na zachodzie
              > , wystepuje wiele alergii, wiele jest rehabilitowanych nie z powodu wczesniactw
              > a,a rozluznionych/napietych miesni, maja zaburzenia mowy i potrzebuja pomocy logope
              > dycznej itp. czy to po lekach dokladnie nie wiadomo, ale tez nie mozna w 100% p
              > owiedziec, ze nie.

              > Przeciez nikt tej szansy niekomu nie odbiera, naprawde uwazasz, ze kraje w ktor
              > ych nie stosuje sie lekow zwlaszcza slynnego fenoterolu (nie wspomne juz o scol
              > opanie, relanium(?), a nawet dipherganie i innych) to dlatego aby usmiercac dzi
              > eci lub miec duzo wczesniakow?

              Moim zdaniem lepiej jest miec jednak wybor czy biore leki rozkurczowe czy nic z problemem nie robie. Nie czarujmy sie, nikt nie ma pewnosci ze nie trafi na lekarza konowala - czy to w Polsce czy na zachodzie. Ja mam do mojej lekarki zaufanie, ale dlatego ze spotykalam sie z nia raz w miesiacu i wysylala mnie na wszytkie niezbedne badania, a jak przyszly skurcze to mialam kontrole nawet co tydzien - KTG + sprawdzanie szyjki macicy. Wiec moglam czuc sie bezpiecznie. Co innego jednak, jesli widzisz lekarza pierwszy raz, a on stosuje metode "jak ciąża ma sie utzrymac,to się utrzyma". W takim przypadku wolalabym juz jechac do Polski i tam byc leczona.


              > > > Wczesnych ciaz sie nie ratuje , jest przekonanie, ze lepiej poronic
              > i zaj sc w druga ciaze ale >"zdrowa".
              > >
              > > Co to znaczy zdrowa ciaze? Skoro dziecko jest zdrowe, rozwija sie prawidl
              > owo, a macica ci z roznych wzgledow zaczyna pracowac wczeniej niz powinna to dl
              > aczego swiadomie ktos ma skazywac dziecko na smierc badz kalectwo ? Co mnie obc
              > hodzi "system" ? Idac dalej tym tokiem rozumowania, najlepiej byloby sie pozby
              > wac ws zystkich chorych i uposledzonych..
              >
              > Nikt tego nie robi, to juz nadinterpretacja Polek, ktore wierza w skutecznosc w
              > szystkich lekow wymienionych wyzej.

              Nie mowimy o tym w co wierza polki. Czasami do utrzymania ciazy wystarczy oszczedzanie sie/lezenie plackiem, czasami magnez, ale czasami widocznie trzeba wziasc mocniejsze lekarstwa. Wybacz, ale czy kobiecie, ktora stracila dziecko wystarczy powiedzenie ze to dlatego ze ciaza sie sama nie wybronila, ze tu taki system jest i juz? Ze zawsze moze drugi, trzeci raz zajsc w ciaze i moze wtedy sie uda? Tym bardziej, ze jak widac w kazdym kraju panuja inne zwyczaje i szanse dziecka na przezycie zaleza od kraju w ktorym mama poszla do lekarza.

              To z niepelnosprawnymi to tylko odwolanie sie do tego, ze co dla "systemu" moze byc dobre, niekoniecznie musi byc takie samo dla obywateli.
              • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:45

                "Wybacz, ale czy kobiecie, ktora stracila dziecko wystarczy powiedzenie ze to dlatego ze ciaza sie sama nie wybronila"

                - tak. po pierwszym poronieniu mnie jak najbardziej takie wyjasnienie wystarczylo.
                - po kolejnych juz nie - ale wtedy zostalam, zgodnie z tutejszym zwyczajem, skierowana na kompleksowe badania. I co sie okazalo? Ze lekarz po pierwszym razie mial racje.
                • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:57
                  sofi75 napisała:

                  >> "Wybacz, ale czy kobiecie, ktora stracila dziecko wystarczy powiedzenie ze to d
                  >> latego ze ciaza sie sama nie wybronila"

                  > - tak. po pierwszym poronieniu mnie jak najbardziej takie wyjasnienie wystarczylo.
                  > - po kolejnych juz nie - ale wtedy zostalam, zgodnie z tutejszym zwyczajem, ski
                  > erowana na kompleksowe badania. I co sie okazalo? Ze lekarz po pierwszym razie
                  > mial racje.

                  Bardzo mi przykro z powodu tego co cie spotkalo. Nie mozesz jednak generalizowac. Najczesciej dochodzi do poronienia z powodow o wiele powazniejszych nich przedwczesne skurcze i nic nie mozna z tym zrobic.
                  Jesli jednak przedwczesne skurcze moga przyczynic sie do poronienia, a medycyna zna metody jak z nimi walczyc, to argumentacja o samowybronieniu sie ciazy do mnie nie przemawia i nic tego nie zmieni.
                  • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 12:11
                    u mnie akurat nie doszlo do poronien z powodu wczesnych skurczy.

                    Doszlo do nich PRAWDOPODOBIE* z powodow bledow chromosomalnych plodow - dziewczyny tak czesto wysmiewaja lekarzy, ktorzy tlumacza im jak krowie na granicy, ze w ten sposob ronionych jest 70% ciaz i upieraja sie, ze trzeba szukac przyczyny.
                    Okazuje sie ze lekarze maja racje i tego 70% nie biora z powietrza - chociaz przyznaje, ze mnie po kolejnym poronieniu tez ciezko bylo wierzyc w te teorie i chcialam szukac przyczyny.

                    * "prawdopodobnie" poniewaz wszystkie (lacznie z histero, kariotypami i i zespolem .. o prostrszych badaniach nie wspominam) wykazalay ze jestem zdrowa jak ryba, a w dodaku jedno dziecko juz mam.
              • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:46
                obywatelkax napisała:
                >
                > Moim zdaniem lepiej jest miec jednak wybor czy biore leki rozkurczowe czy nic z
                > problemem nie robie.

                Tak, tylko trzeba umiec zdiagnozowac problem, a nie dawac leki na kazdy skurcz, bo ''macica sie stawia''.


                Ja mam do mojej lekarki zaufanie, ale dlatego ze spotykalam sie z nia raz w miesiacu i wysylala mnie na wszytkie niezbedne badania, a jak przyszly skurcze to mialam kontrole nawet co tydzien - KTG + sprawdzanie szyjki macicy. Wiec moglam czuc sie bezpiecznie.


                Tyle, ze ja tez mam zaufane do tut opieki zdrowotnej, i dobrze na tym wychodze, takze ma wszystkie potrzebne badania zapewnione, a KTG tu tez znaja i nawe je wykonuja, USG tezsmile Jakos problemow z tym nie mialam i do PL w tym celu udawac sie nie musialam.

                Co innego jednak, jesli widzisz lekarza pierwszy raz, a on stosuje metode "jak ciąża
                > ma sie utzrymac,to się utrzyma". W takim przypadku wolalabym juz jechac do Pol
                > ski i tam byc leczona.


                Uczepilas sie tego tak jak wiekszosc rodaczek za granica i powatarzasz jak mantre, ale masz prawo.


                > Nie mowimy o tym w co wierza polki.


                Tak, wlasnie o tym mowimy, mentalnosc wiekszosci Polek jest taka jaka jest, najgorsze ze one wiedza lepiej i ufaja tylko polskim doktorom i tonom lekow, nawet nie chca wziac pod uwage innej opcji choc potwierdzonej/udowadonionej/opartej na badaniach.


                Tym bardziej, ze jak widac w kazdym kraju panuja inne zwyczaje i szanse dz
                > iecka na przezycie zaleza od kraju w ktorym mama poszla do lekarza

                Tak, jesli chodzi o kraje tzw. trzeciego swiata to masz racje. Jesli chodzi o Polske to nie masz, bo wskaznik uratowanych fasolek w PL wcale nie jest ponad norme, a czesto ponizej w porownaniu z krajami rozwinietymi.Skoro jednak wiara, ze w PL uratuja pomaga to warto sie tego trzymac.
                • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 13:31
                  najma78 napisała:

                  > Tak, wlasnie o tym mowimy, mentalnosc wiekszosci Polek jest taka jaka jest, naj
                  > gorsze ze one wiedza lepiej i ufaja tylko polskim doktorom i tonom lekow, nawet
                  > nie chca wziac pod uwage innej opcji choc potwierdzonej/udowadonionej/opartej
                  > na badaniach.


                  No bo jak moze lekarz przepisac na (zwykle przeziebienie) tylko i wylacznie paracetamol??? Ida zatem do polskiego sklepu i zaopatruja sie w cala siatke "lekow" na przeziebienie (bo tam tego dostatek). A przy kasie kupuja jeszcze antybiotyk "spod lady".
                  A lekarze konowaly probuja wmowic ciezko chorym na przeziebienie, ze np. takie sobie zapalenie gardelka/migdalkow ma swoj powtarzalny schemat przebiegu i czy wezmie sie na to leki, czy nie, przebieg bedzie ani krotszy ani dluzszy.
                  Tu tez mozna kupic "leki" na przeziebienie w kazdym markecie, aptece. Jesli chcemy sie nimi faszerowac, bo czujemy sie przez to "zdrowsi", nikt nam nie zabroni. Firmy farmaceutyczne tez chca zarobic, ale nie sa nieuczciwie wspierane przez lekarzy.
            • leneczkaz najma78 05.07.11, 15:53
              > Ogolnie, polskie dzieci sa duzo slabsze od tych z bezlekowych ciaz na zachodzie
              > , wystepuje wiele alergii, wiele jest rehabilitowanych nie z powodu wczesniactw
              > a,a
              > rozluznionych/napietych miesni, maja zaburzenia mowy i potrzebuja pomocy logope
              > dycznej itp. czy to po lekach dokladnie nie wiadomo, ale tez nie mozna w 100% p
              > owiedziec, ze nie. Kraje, w ktorych leki stosuje sie tylko w ostatecznosci, alb
              > o wogole i wydaje sie miliony na szukanie nowych, skutecznych i z mniejszymi sk
              > utkami ubocznymi nie robia tego bez powodu.


              A Ty takie głupoty to tak rekreacyjnie piszesz?

              Obejrzyj sobie serię www.mtv.pl/shows/nastoletnie-matki-2-sezon-1/ jak pięknie 'leczą' w USA jedną z bliźniaczek.. 9 m-cy, dzieciak nogi ma powyginane we wszystkie świata strony, nie opiera się na rękach, ma zeza i ogólnie widać upośledzenie a w cudownym zachodnim kraju nikomu się nie śpieszy do diagnozy, do badań, a rehabilitacja to pewnie za 5 lat jak zmiany będą już nieodwracalne. Cudowna opieka.
          • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 09:06
            obywatelkax napisała:

            > Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych przez
            > ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone?


            Ogolnie, polskie dzieci sa duzo slabsze od tych z bezlekowych ciaz na zachodzie, wystepuje wiele alergii, wiele jest rehabilitowanych nie z powodu wczesniactwa,a
            rozluznionych/napietych miesni, maja zaburzenia mowy i potrzebuja pomocy logopedycznej itp. czy to po lekach dokladnie nie wiadomo, ale tez nie mozna w 100% powiedziec, ze nie. Kraje, w ktorych leki stosuje sie tylko w ostatecznosci, albo wogole i wydaje sie miliony na szukanie nowych, skutecznych i z mniejszymi skutkami ubocznymi nie robia tego bez powodu.
            >
            > Jak zaczelam miec wczesniejsze skurcze czytalam troche grupe wczesniakow i wola
            > labym juz szprycowac sie lekarstwami majac nadzieje na donoszenie ciazy do bezp
            > iecznego dla malucha okresu, niz skazywac dziecko na choroby wystepujace czesto
            > u wczesniakow i dlugie czesto bolesne rehabilitacje.
            > Skoro istnieje choc mala szansa, ze sie dziecko od takiego losu uchroni to dlac
            > zego z niej nie skorzytac? W imie czego?


            Przeciez nikt tej szansy niekomu nie odbiera, naprawde uwazasz, ze kraje w ktorych nie stosuje sie lekow zwlaszcza slynnego fenoterolu (nie wspomne juz o scolopanie, relanium(?), a nawet dipherganie i innych) to dlatego aby usmiercac dzieci lub miec duzo wczesniakow? Fenoterol z pewnoscia tanszy niz opieka nad wczesniakami. W krajach zachodnich nie rodzi sie wiecej wczesniakow niz w PL, a zdecydowanie mniej skrajnych wiec widac magnez lepszy niz fenoterol a z pewnoscia bezpieczniejszy.
            >
            >
            > > Wczesnych ciaz sie nie ratuje , jest przekonanie, ze lepiej poronic i zaj
            > sc w druga ciaze ale >"zdrowa".
            >
            > Co to znaczy zdrowa ciaze? Skoro dziecko jest zdrowe, rozwija sie prawidlowo, a
            > macica ci z roznych wzgledow zaczyna pracowac wczeniej niz powinna to dlaczego
            > swiadomie ktos ma skazywac dziecko na smierc badz kalectwo ? Co mnie obchodzi
            > "system" ? Idac dalej tym tokiem rozumowania, najlepiej byloby sie pozbywac ws
            > zystkich chorych i uposledzonych..

            Nikt tego nie robi, to juz nadinterpretacja Polek, ktore wierza w skutecznosc wszystkich lekow wymienionych wyzej. Chorzy i uposledzeni generalnie maja jednak lepsze warunki zycia w tych bezdusznych zachodnich krajach niz w PL, tyle ze tu nasi rodacy zauwazaja ich na ulicach i odbieraja to jako kraj pelen niepelnosprawnych z powodu zaniedban medycznych tylko dlatego, ze tych ludzi widac a w Polsce nie, bo czesto nie maja warunkow aby wyjsc poza 4 sciany.
          • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 09:22
            "Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych przez ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone? "

            > nie, ale Twoj sposob rozumowania jest co najmniej dziwny. Wynika bowiem z niego, ze skoro leki brane przez ciezarna w ciazy nie szkodza plodowi, to nalezy je brac. Moim zdaniem rowniez nie pomagaja, wiec jaka z nich korzysc - ze dzialaja na psychike, bo czujesz sie zaopiekowana?

            > I taki troche off-topic. Moje dziecko do 3 roku zycia mieszkalo w Polsce. Gdy zaczelo chodzic do przedzkola, zaczely sie choroby - przecietnie jeden tydzien na trzy spedzal w domu. Za kazdym razem wychodzilam od lekarza z torba lekow, a czesto z antybiotykami.

            > W polowie trzeciego roku zycia przeprowadzilismy sie do jednego z krajow Eur. Zachodniej. Tutaj panuje zupelnie inne podejscie do chorob dzieciecych:
            - dzieciaki pozna jesienia potrafia ganiac po parkach i placach zabaw w krotkim rekawku
            - laza zasmarkane cala jesien
            - zasada jest, ze z pediatra konsultujesz sie dopiero, gdy temepratura przy infekcji wzrosnie powyzej 38.5 lub utrzymuje sie powyzej 3 dni (wczesniej NIC nie robisz, obserwujesz i pozwalasz organizmowi walczyc samodzielnie)
            - dziecko z temperatura do 38.0 normalnie chodzi do przedszkola (lekarz nie wypisze zwolnienia)
            - przyjmowanie lekow ograniczone jest do minimum - na wiekszosc infekcji stosuje sie inhalacje, przy przedluzajacym sie zapaleniu oskrzeli moj syn chodzil na codzienne cwiczenia do rehabilitanta (pozwalajace mu odksztusic zawiesine z pluc).

            I co? I ten system sie sprawdza.
            Moje dziecko bylo POWAZNIE chore 2 razy w ciagu 7 lat.
            • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 10:15
              sofi75 napisała:

              > "Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych prze
              > z ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone? "
              >
              > > nie, ale Twoj sposob rozumowania jest co najmniej dziwny. Wynika bowiem z
              > niego, ze skoro leki brane przez ciezarna w ciazy nie szkodza plodowi, to nale
              > zy je brac. Moim zdaniem rowniez nie pomagaja, wiec jaka z nich korzysc - ze dz
              > ialaja na psychike, bo czujesz sie zaopiekowana?

              Nie szukaj w moim tekscie podtekstow, pytanie jest proste - czy widac roznice w rozwoju dziecka ktorego matka byla poddawana wyciszaniu skurczy tabletkami w porownaniu do takiego "beztabletkowego". Nie znalazlam nigdzie statystyk ani badan na ten temat, wiec to chyba zasadne pytanie, jesli ktos na przykladzie swojego dziecka moze jakies wnioski wysnuc.

              Za to twierdzenie ze srodki rozkurczowe stosowane do wygluszenia skurczy dzialaja tylko jako placebo jest juz kompletna bzdura. Albo mam skurcze macicy a po tabletkach juz ich nie ma, lub sa slabsze albo skurczy w ogole nie mam. Na szczescie sa jeszcze badania KTG po ktorych mozna to sprawdzic, a nie opierac sie na teoriach ludzi z netu.

              > > I taki troche off-topic. Moje dziecko do 3 roku zycia mieszkalo w Polsce.
              > Gdy zaczelo chodzic do przedzkola, zaczely sie choroby - przecietnie jeden tyd

              Nie na temat, ale odpowiem
              myslisz ze tylko w Polsce dzieci choruja? Syn kumpeli mieszkajacej w niemczech zaczal chorowac jak tylko poszedl do przedszkola - ale nie z powodow ktore wymieniasz. W takich miejscach dzieciak ma poprostu czestszy kontakt z innymi chorymi dziecmi.
              • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:05
                Albo mam skurcze macicy a po t
                > abletkach juz ich nie ma, lub sa slabsze albo skurczy w ogole nie mam. Na szcze
                > scie sa jeszcze badania KTG po ktorych mozna to sprawdzic, a nie opierac sie na
                > teoriach ludzi z netu.

                - zupelnie nie zrozumialas. Nie napisalam ze te srodki dzialj jak placebo - byc moze dzialaja. Tu gdzie mieszkam jednak nikomu nie przyjdzie do glowy zwalczanie skurczy, bo i po co, skoro to objaw fizjologiczny.

                >Syn kumpeli mieszkajacej w niemczech
                > zaczal chorowac jak tylko poszedl do przedszkola - ale nie z powodow ktore wymi
                > eniasz. W takich miejscach dzieciak ma poprostu czestszy kontakt z innymi chory
                > mi dziecmi.

                - znowu nie zrozumialas. Nie. Doskonale sobie zdaje sprawe, ze dzieci choruja WSZEDZIE i ze jest to zjawisko naturalne dla wieku. Roznica miedzy moim krajem a Poska jest jednak taka, ze tutaj pozwala im sie spokojnie przez ten wiek przejsc i nabrac w ten sposob odpornosci, a w Polsce sie z natura walczy za pomoca antybiotykow. Tutaj rowniez przedszkola sa wylegarnia zarazkow, jednak zaden lekarz nie przepisuje z tego powodu antybiotykow "na wszelki wypadek".
                • leesha Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:14
                  sofi75 napisała:

                  Tu gdzie mieszkam jednak nikomu nie przyjdzie do glowy zwalcza
                  > nie skurczy, bo i po co, skoro to objaw fizjologiczny.

                  Według mnie bolesne, ciągłe, regularne skurcze, występujące przed bezpiecznym terminem, które często prowadzą do skracania szyjki macicy, nie są objawem fizjologicznym.
                • obywatelkax Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:42
                  obywatelkax
                  >>Albo mam skurcze macicy a po tabletkach juz ich nie ma, lub sa slabsze albo skurczy w >>ogole nie mam. Naszcze scie sa jeszcze badania KTG po ktorych mozna to sprawdzic, a nie >>opierac sie na teoriach ludzi z netu.

                  sofi75
                  > - zupelnie nie zrozumialas. Nie napisalam ze te srodki dzialj jak placebo - by
                  > c moze dzialaja. Tu gdzie mieszkam jednak nikomu nie przyjdzie do glowy zwalcza
                  > nie skurczy, bo i po co, skoro to objaw fizjologiczny.

                  A tu gdzie ja mieszkam z takim objawem fizjologicznym mogacym doprowadzic do poronienia czy wczesniejszego porodu sie walczy, innymi metodami niz w Polsce, ale jednak sie walczy.

                  Umiem czytac, zawsze myslalam ze czytanie ze zrozumieniem nie jest mi obce, a tu tak sie pomylilam
                  >>>Moim zdaniem rowniez nie pomagaja, wiec jaka z nich korzysc - ze dzialaja na psychike, >>>bo czujesz sie zaopiekowana?

                  > >Syn kumpeli mieszkajacej w niemczech
                  > > zaczal chorowac jak tylko poszedl do przedszkola - ale nie z powodow ktor
                  > >e wymieniasz. W takich miejscach dzieciak ma poprostu czestszy kontakt z innymi
                  > > chory mi dziecmi.

                  > - znowu nie zrozumialas. Nie. Doskonale sobie zdaje sprawe, ze dzieci choruja W
                  > SZEDZIE i ze jest to zjawisko naturalne dla wieku. Roznica miedzy moim krajem a
                  > Poska jest jednak taka, ze tutaj pozwala im sie spokojnie przez ten wiek przej
                  > sc i nabrac w ten sposob odpornosci, a w Polsce sie z natura walczy za pomoca a
                  > ntybiotykow. Tutaj rowniez przedszkola sa wylegarnia zarazkow, jednak zaden lek
                  > arz nie przepisuje z tego powodu antybiotykow "na wszelki wypadek".

                  No ja ogolnie chyba jakas niekumata jestem.
                  Wiesz lekarz lekarzem, ale rodzic jest od tego. zeby sie zapytac pana lekarza co za srodki mu zapisuje i samemu przynajmniej przeczytac ulotke co za g..nem pan doktor chce truc mi dzieciaka. Przynajmniej ja wychodze z takiego zalozenia. Tu gdzie ja mieszkam (jakby to istotne bylo gdzie kto mieszka) lekarze tez potrafia antybiotyki na byle duperele zapisac, wiec nie generalizujmy, ze tylko w tej niedobrej Polsce tacy niedobrzy lekarze sa, a tam gdzie mieszka sofi75 to raj na ziemi.


                  • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:52
                    Tu gdzie ja mieszkam (jakby to istotne bylo gdzie kto mieszka) lekarze tez potrafia antybiotyki na byle duperele zapisac, wiec nie generalizujmy, ze tylko w tej niedobrej Polsce tacy niedobrzy lekarze sa, a tam gdzie mieszka sofi75 to raj na ziemi.

                    - nie mowie ze jest raj na ziemi, ale na przyklad nie wystepuje tutaj zjawisko znane mi z Polski polegajace na bombardowaniu lekarzy przez firmy farmaceutyczne prezentami, fundowaniu im 'sympozjow' zagranicznych i 'konferencji'. Moj lekarz gin, gdy chcial wziac udzial w jakims swiatowym zjezdzie, placil za to z wlasnej kieszeni i traktowal jako inwestycje we wlasny rozwoj. A potem sie dziwimy, ze lekarze duzo lekow zapisuja!
                    No przeciez proste: jak nie zapisze, to nastepnym razem na 'sympozjum' nie pojedzie.
            • leesha Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:06
              sofi75 napisała:

              > > I taki troche off-topic. Moje dziecko do 3 roku zycia mieszkalo w Polsce.
              > Gdy zaczelo chodzic do przedzkola, zaczely sie choroby - przecietnie jeden tyd
              > zien na trzy spedzal w domu. Za kazdym razem wychodzilam od lekarza z torba lek
              > ow, a czesto z antybiotykami.

              To jest norma, że przy zmianie otoczenia i zetknięciu się z innym środowiskiem (żłobek, przedszkole) dziecko zaczyna chorować. Widzisz, ja mam takich pediatrów, którzy nie szafują antybiotykami, włączają je w ostateczności mając pewność, że infekcja ma podłoże bakteryjne.


              > > W polowie trzeciego roku zycia przeprowadzilismy sie do jednego z krajow
              > Eur. Zachodniej. Tutaj panuje zupelnie inne podejscie do chorob dzieciecych:
              > - dzieciaki pozna jesienia potrafia ganiac po parkach i placach zabaw w krotkim
              > rekawku
              > - laza zasmarkane cala jesien
              > - zasada jest, ze z pediatra konsultujesz sie dopiero, gdy temepratura przy inf
              > ekcji wzrosnie powyzej 38.5 lub utrzymuje sie powyzej 3 dni (wczesniej NIC nie
              > robisz, obserwujesz i pozwalasz organizmowi walczyc samodzielnie)
              > - dziecko z temperatura do 38.0 normalnie chodzi do przedszkola (lekarz nie wyp
              > isze zwolnienia)
              > - przyjmowanie lekow ograniczone jest do minimum - na wiekszosc infekcji stosuj
              > e sie inhalacje, przy przedluzajacym sie zapaleniu oskrzeli moj syn chodzil na
              > codzienne cwiczenia do rehabilitanta (pozwalajace mu odksztusic zawiesine z plu
              > c).

              Nie wiem, który kraj masz na myśli, ale generalnie porównywanie klimatu krajów Europy Zachodniej z Polską jest niezasadne. W Hiszpanii, Francji, czy Anglii będzie zawsze cieplej niż w Polsce. Fakt, że trafiają się w PL mamuśki, które w ciepły, bezwietrzny, wiosenny dzień wiozą niemowlaka w gondoli z postawioną budą, nakrytego kocem i jeszcze ochraniaczem, ale to nie norma.
              W PL także nie ma zaleceń farmakologicznego zbijania temperatury do 38-38,5 stopni (w zależności od miejsca pomiaru), organizm ma sam zwalczać infekcję.
              Moje dziecko mieszkające w PL także ma wdrażane inhalacje. A czy to takie dobre? Zależy czym jest inhalowane: sól fizjologiczna, lek pomagający odkrztuszać, czy steryd. Zalecane jest podawanie dużo płynów, oklepywanie.

              > I co? I ten system sie sprawdza.
              > Moje dziecko bylo POWAZNIE chore 2 razy w ciagu 7 lat.

              W Polsce też są rozsądni lekarze, zapewniam Cięwink.

              Ktoś wyżej sugerował, że alergie to efekt podawania leków (przeciwskurczowych?) w ciąży.
              Skąd takie wnioski? Wysyp alergii w ostatnich latach to głównie efekt zmian w naszym środowisku (skażenia, ale także nadmierna sterylność). Poza tym wiele tzw. alergii wcale alergiami nie jest: mylone są z innymi chorobami układu oddechowego, pokarmowego, candidą, pasożytami.
            • natalinek.j Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:14
              sofi75 napisała:
              > > I taki troche off-topic. Moje dziecko do 3 roku zycia mieszkalo w Polsce.
              > Gdy zaczelo chodzic do przedzkola, zaczely sie choroby - przecietnie jeden tyd
              > zien na trzy spedzal w domu. Za kazdym razem wychodzilam od lekarza z torba lek
              > ow, a czesto z antybiotykami.

              To, ze po pójściu do przedszkola zaczęły się choroby to nie jest nic nienormalnego, wprost przeciwnie, zwykła reakcja organizmu na nowe, nieznane bakterie i wirusy. Tym sposobem dziecko się uodparnia. Wszędzie tak jest, kiedy dziecko dotychczas przebywające w domu, nagle trafia w skupisko innych, to zaczyna chorować.
              Natomiast jeśli chodzi o antybiotyki.... cóż źle trafiłaś na pediatrę.

              >
              > > W polowie trzeciego roku zycia przeprowadzilismy sie do jednego z krajow
              > Eur. Zachodniej. Tutaj panuje zupelnie inne podejscie do chorob dzieciecych:
              > - dzieciaki pozna jesienia potrafia ganiac po parkach i placach zabaw w krotkim
              > rekawku
              > - laza zasmarkane cala jesien
              > - zasada jest, ze z pediatra konsultujesz sie dopiero, gdy temepratura przy inf
              > ekcji wzrosnie powyzej 38.5 lub utrzymuje sie powyzej 3 dni (wczesniej NIC nie
              > robisz, obserwujesz i pozwalasz organizmowi walczyc samodzielnie)
              > - dziecko z temperatura do 38.0 normalnie chodzi do przedszkola (lekarz nie wyp
              > isze zwolnienia)
              > - przyjmowanie lekow ograniczone jest do minimum - na wiekszosc infekcji stosuj
              > e sie inhalacje, przy przedluzajacym sie zapaleniu oskrzeli moj syn chodzil na
              > codzienne cwiczenia do rehabilitanta (pozwalajace mu odksztusic zawiesine z plu
              > c).
              >
              > I co? I ten system sie sprawdza.
              > Moje dziecko bylo POWAZNIE chore 2 razy w ciagu 7 lat.

              1. Jeśli chodzi o latanie późną jesienią w krótkim rękawku, oczekujesz, że w naszym klimacie w grudniu (przy np. -7 stopniach) ktoś wypuści dziecko z krótkim rękawkiem????? No comment...
              Natomiast we wrześniu, jak najbardziej moja córka lata jeszcze w krótkim rękawie (wszystko zależy od faktycznej temperatury na dworze i ew. deszczu). Swoją drogą ciekawe jak Ty się ubierasz przy temp. w okolicach powiedzmy 5 stopni.
              2. Do pediatry (sama to zaproponowała, jak młoda skończyła chyba roczek) chodzę, kiedy córka ma gorączkę (czyt. powyżej 38,5) utrzymującą się dłużej niż 3-4 dni; kiedy ewentualnie pojawiłoby się coś dziwnego (np. jakaś wysypka, czy inne nietypowe objawy), lub przy przedłużającej się "grypie żołądkowej" itd.
              3. Chodzi do przedszkola dopóki nie pojawi się gorączka, nie stan podgorączkowy (wtedy zgłaszam Pani, by obserwowała małą)
              4. Leki, które do tej pory córka przyjmowała to przeciwgorączkowe typu Ibufen, wit. C i wapno po chorobie, syrop na duszący, suchy kaszel i sól morska do nosa. NIGDY nie dostała antybiotyku, a 01.06. skończyła 6 lat.
              I to wszystko w Polsce smile bez łaski, na NFZ
              Nie generalizuj, bo lekarze są różni. Nie wszyscy w ciemno wlepiają antybiotyk, choć wiem że tacy są, ale są też tacy, którzy najpierw leczą nieinwazyjnymi środkami, a antybiotyk stosują w ostateczności, kiedy inne metody nie dają rady.
              Moja córka do tej pory nie chorowałą poważnie, zawsze są to infekcje z katarem, kaszlem i kilkudniową maxymalnie gorączką. Jeden raz miała rotawirusa i zachorowała na ospę (kiedy poszła do innego przedszkola na dyżur letni). Także w tej strasznej, zacofanej Polsce też się da.
              • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:40
                To, ze po pójściu do przedszkola zaczęły się choroby to nie jest nic nienormalnego, wprost przeciwnie, zwykła reakcja organizmu na nowe, nieznane bakterie i wirusy. Tym sposobem dziecko się uodparnia. Wszędzie tak jest, kiedy dziecko dotychczas przebywające w domu, nagle trafia w skupisko innych, to zaczyna chorować.

                - kurcze - jak dobrze ze mi to wytlumaczylas - sama bym na to nie wpadla smile
                • natalinek.j Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:48
                  No widzisz? Czasami się do czegoś przydaję tongue_out
          • poli07 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 15:33
            obywatelkax napisała:

            > Czy twoje dziecko urodzone w Polsce choruje na cos z powodu przyjmowanych przez
            > ciebie lekow? A moze jest w jakis sposob przez to uposledzone?

            Moje dziecko urodzilo sie z wada wrodzona, czy to od przyjmowanie lekow podczas ciazy ?? Oczywisce nie wiadomo.

            Co do badanie szyjki macicy , wczesniej padlo pytanie.
            Tu gdzie mieszkam nie bada sie skracania szyjki macicy, takze nie badalo sie w polsce jak rodzilam syna te 11 lat temu.
            Takze nie wykonuje sie badan wewnetrznych wink
    • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 11:16
      Tak samo na zachodzie jak i w Polsce zdarzaja sie prawdziwe skracajace sie i rozwierajace szyjki i przedwczesna czynnosc skurczowa macicy, co zwieksza ryzyko przedwczesnego porodu.
      Ba, na zachodzie leki przeciwskurczowe tez na to maja! Tylko, ze rozsadny lekarz nie przepisze tych lekow na fizjologiczne skurcze B-H (ktore tak naprawde spelniaja wazna funkcje, wzmacniaja wlokna miesniowe i przygotowuja macice do porodu). Od tego istnieje polozna, wizyty ciazowe itp. zeby ciezarna konsultowala z osoba profesjonalna, czy skurcze sa niegrozne, czy nalezy cos z nimi zrobic.
      Tak samo z szyjka. Rozsadny lekarz nie bedzie macal szyjki co tydzien, sprawdzajac, czy sie skraca/rozwiera, bo wlasnie od takiego macania moze sie przedwczesnie skracac/rozwierac.
      Sa ciaze zagrozone przedwczesnym porodem i jakos bywaja rozpoznane i odpowiednie kroki sie podejmuje w takich przypadkach.

      Skad w takim razie taki ogromny odsetek tych rzekomo zagrazajacych przedwczesnych porodow w Polsce? Widocznie taka mentalnosc - ze leki przyjmuje sie "na wszelki wypadek". I to jest to nowoczesne i rozsadne polskie podejscie?

      Co do chorowalnosci wsrod dzieci - jesli szprycuje sie dzieciaka od urodzenia tonami lekow "na wszelki wypadek" (bo z kataru moze rozwinac sie angina, zapalenie ucha, zapalenie pluc, czy cos tam jeszcze...), to nie dziwmy sie, ze skutecznie rozpieprzamy maluchowi uklad odpornosciowy i nie dajemy mu szansy na prawidlowe spelnianie swojej funkcji.
      I z takiego katarku "robi sie" choroba, wiec dziecko trzeba koniecznie przetrzymac ze 2 tyg. w domu...i tak w kolko, bo uklad odpornosciowy ciagle bombardowany niepotrzebnymi lekami, w koncu dziecko naprawde zaczyna chorowac na te anginy, zapalenia pluc...
      • kandyzowana30 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 12:09
        Sa ciaze zagrozone przedwczesnym porodem i jakos bywaja rozpoznane i odpowiedni
        > e kroki sie podejmuje w takich przypadkach.
        Ja ponowie moje pytanie w jaki sposob w UK rozpoznaje sie niewydolna szyjke macicy?
        • najma78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 12:58
          Za pomoca badania ultrasonograficznego.

          • kandyzowana30 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 13:34
            ostatnie badanie usg w UK jest ok 20 tygodnia
            • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 15:18
              O, rany! Ilez mozna...
              Wejdz sobie na jakakolwiek angielska strone ciazowa,tam znajdziesz mnostwo informacji co i jak.
              Poczytaj sobie o czymkolwiek, co chcialabys wiedziec - skurczach, problemach z szyjkami, poronieniach, paracetamolu...
              Szukanie informacji i czytanie nie boli.
              • kandyzowana30 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 15:40
                Dziekuje za niezwykle konstruktywna wypowiedz. niestety nigdzie nie jest napisane jak rozpoznaje sie niewydolnosc szyjki, a jako ze ciaze w UK mam wysokiego wyzyka wiadomosci mam z pierwszej reki i wiem ze rozpoznaje sie i owszem, po pierwszej pozno straconej ciazy.
                • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 15:45
                  No to wiesz jak rozpoznaje sie, czy nie wiesz??
                  Co to znaczy: rozpoznaje sie po pierwszej pozno straconej ciazy??? To jakis nowy rodzaj badania?
                  • kandyzowana30 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 16:48
                    To znaczy ze rozpoznawaniem niewydolnosci szyjki macicy w kolejnej ciazy zajmuja sie dopiero po tym jak kobieta stracila juz raz ciaze z tego powodu. Wczesniej nikt tego nie sprawdza.
                    A ciaze wysokiego ryzyka mam z calkiem innego powodu i o ile wiem w UK przed pierwszym poznym poronieniem niewydolnosci szyjki sie nie rozpoznaje, stosunek kosztow do efektow jest nieoplacalny po prostu. Dlatego zaciekawilo mnie twierdzenie ze jednak takie badania sie robi.
                  • aleksa51 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 17:02
                    Ciekawi mnie ile z was zna z własnego doświadczenia przedwczesną czynność skurczową macicy? Nie piszę tu o skurczach BH.
                    Spodziewam się trzeciego dziecka i w każdej ciąży miałam przedwczesne skurcze. Obecnie mam bardzo troskliwego lekarza ( mam na myśli empatyczny a nie przepisujący furę leków na wszelki wypadek), który na bieżąco się dokształca. Przebadał mnie w zdłuż i w poprzeg żeby znaleźć przyczynę. Nic zupełnie nie znalazł - macica jest nadaktywna i już. Bez leków nie miałabym dzieci. O ile w poprzednich ciążach inna lekarka profilaktycznie przepisywała leki tak teraz ten lekarz najpierw stosuje metody jak najmniej inwazyjne. Gdyby wystarczyło leżenie plackiem to by mi nic nie przepisywał. W poprzedniej ciąży urodziłam córkę w dniu odstawienia fenoterolu - z każdą godziną po czasie, w którym miałam przyjąć kolejną dawkę skurcze się nasilały. W obecnej ciąży jak przegapię godzinę dawki leku to właśnie nasilające się skurcze mi przypominają.
                    Z moim lekarzem czuję się komfortowo nie dlatego, że przepisuje mi leki ale dlatego, że ufamy sobie nawzajem i dlatego, że zależy mu na moim dziecku. Nie mówi o nim ciąża czy płód tylko dziecko, dzieciaczek.
                    Leżałam już kilka razy w samej tej ciąży w szpitalu i wiem, że takich lekarzy jak mój ze świecą trzeba szukać. Widziałam wiele dziewczyn w szpitalu, którym podawali Fenoterol, nawet w pompie, profilaktycznie, dziewczynom, które nie potrafiły opisać skurczu, bo ich nie odczuwały ale lekarz na wizycie wymacał "twardy brzuch". Tak samo drażni mnie standardowa ingerencja w fizjologiczny i niepowikłany poród w szpitalu w mojej miejscowości - ale to już inny temat.

                    Chodzi mi o to, że każda ciąża jest inna i jeśli" ty" akurat nie miałaś większych problemów z donoszeniem to możesz łatwo krytykować. Ja jestem w tej konkretnej sytuacji, o której jest wątek - tyle, że mieszkam w PL - i piszę co myślę i czuję n/t.

                    Córki mam zdrowe nie licząc problemów odpornościowych ale to właśnie w dużej mierze dzięki pediatrom, którzy ciągle uznawali, że konieczne jest podanie antybiotyku. W końcu to ja musiałam szukać info i decydować o niewykupywaniu kolejnych antybiotyków - a przecież nie mam wiedzy medycznej. Teraz staramy się naprawiać co schrzanili pediatrzy.
                    • aleksa51 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 17:06
                      Acha dodam, że w poprzedniej ciąży od około 30tc leżałam ze zgładzoną szyjką. W obecnej ciąży skurcze załatwiy mi ją w 21 tc i na jej niespełna centymetrową resztkę miałam założony pessar. A skurcze te patologiczne odrużniam od BH po tym, że są czasem nawet co kilka lub kilkanaście minut i albo są bardzo nieprzyjemne albo wręcz bolą.
                      • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 17:45
                        I o to wlasnie chodzi, by odroznic skurcze B-H od tych, ktore moga spowodowac problemy z ciaza. Od tego mamy wyksztalcona osobe prowadzaca ciaze i zglaszamy jej wszystko, co nas niepokoi.
                        Dodam jeszcze, ze te "nieprawidlowe" skurcze moga powodowac przedwczesne skracanie sie szyjki, wiec tego nikt nie zostawi wez sprawdzenia w takim przypadku.
                        Tu wybiera sie na pierwszym miejscu metody najmniej inwazyjne dla organizmu.
                        Niewydolnosc szyjki w pierwszej ciazy (ciaza pojedyncza), postepujaca bezobjawowo, gdy w wywiadzie medycznym nie ma zadnych danych mogacych taki problem sugerowac (np. przebyte operacje na macicy, wady budowy narzadow rodnych i inne) jest znikomym odsetkiem wszystkich ciaz.
                        Gdzie jest zatem sens badan wewnetrznych na kazdej wizycie, ktore moga przyniesc wiecej zlego niz dobrego przy prawidlowo rozwijajacej sie ciazy?
                        Czy powinno sie zatem wykonywac usg co 2 tyg. skoro nie ma zadnych podstaw do szukania nieprawidlowosci?
                        W Pl przysluguja 3 badania usg na cala ciaze, w UK 2, wiec nie rozumiem tego lamentu o niewydolne szyjki: bo w UK nikt tego nie sprawdza, albo w Uk nie ma takiego problemu...
    • efi_2 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 17:10
      Ja rodzilam w Niemczech i w pierwszej bezproblemowej ciazy bralam tylko kwas foliowy i witaminy na poczatku a pod koniec przy skurczach magnez. Teraz mam ciaze problematyczna (10tc), jestem po poronieniu i biore dodatkowo magnez oraz progesteron.Lekarze generalnie nie przesadzaja tu z lekami, to samo tyczy sie antybiotykow i leczenia dzieci, maja "jeden syrop"na wszystko.Nie mowie, czy to zle czy dobrze, nie oceniam ale wydaje mi sie, ze troche przesadzacie piszac, ze z ta polska sluzba zdrowia jest tak zle, wszedzie jest korupcja i tylko liczy sie interes lekarza i firmy farmaceutycznej. Tak zreszta moze i jest ale na calym swiecie a nie tylko w Polsce (moj maz pracuje w niem szpitalu i wie jak to wszystko funkcjonuje).Ja mam jak najlepsza opinie o polskich lekarzach, bo mam porownanie do tych niemieckich i tez angielskich.Podejscie do antybiotykow tez sie u nas zmienilo.Na pewno polscy lekarze nie sa od tych z zachodu gorsi czy mniej kompetentni.Generalnie zgadzam sie z tym, co napisala kinga iskierka
    • go-jab Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 17:35
      I zeby bylo weselej i bardziej kontrowersyjnie (bo nic tak nie umila piatkowego przedpoludnia jak ostra wymiana zdan na forum) to dorzuce info ze wedlug ostatnich badan lezenie plackiem wcale nie ma wiekszego wplywu na donoszenie ciazy lub nie... zaznacze ze mowie to o EBM a nie o subiektywnych opiniach lezacych...

      smile
      • aleksa51 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 24.06.11, 18:12
        Ciekawe na kim robili te badania. Ja jak wstaję i łażę to zaraz jest więcej skurczy, po nocach brzuch boli, lub pozostaje twardy przez dłuższy okres czasu.
        Te badania sugerują, że nacisk coraz większego dziecka na słabą szyjkę nie ma znaczenia. Może te badania obejmują określone przypadki, a nie wszystkie niewydolne szyjki lub przedwczesne czynności skurczowe macicy prowadzące do skracania szyjki.
    • dzika_kredka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 01:20
      to prosze wyjasnjce mi jak w UK stwerdza sie ze szyjka sie skraca/otwiera skoro nikt tu szyjki nie bada!
      albo jak odroznia skurcze BH od niebezpiecznych. ja ze skurczami nie moglam sie doprosc o badanie, konsultant tylko ze mna pogadal nawet palcem brzycha mi nie dotkna. nikt nie sprawdzil na usg nie zrobil ktg. tak po prostu wydaje im sie, ze wszystko w porzadku..
    • i_b13 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 09:32
      Jakie to dziwne, że Polki żyjące za granicami kraju tak bardzo zachwalają obcą służbę zdrowia, ale gdy do Pl lądują zaraz do gina pędzą, i zapasy nospy robią. Wyśmiewają zbyt częste usg, ale gdy one maja plamienia, krwawienia, bolesności to psioczą, że usg nikt im nie chce zrobić od ręki w tym cudownym kraju, w którym żyją. A jak już poronią to nie żal, że NIC w tym cudownym kraju nie zrobiono, by choć spróbować uratować ciążę? Co innego jak ona wadliwa, a co innego jak macica nadwrażliwa, może jakaś choroba matki nieujawniona, na co istnieje antidotum, ale żeby tak nic, zupełnie nic?
      Ja rozumiem, że w każdym kraju przeginają z nadgorliwością lub olewaniem problemów. Ale żeby zaraz tak najeżdżać na babki żyjące w kraju i stosujące się do zaleceń lekarza? I wszystko co za granicą to na pewno lepsze?
      • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 10:36
        To ja z tych zagranicznych, na dodatek z wieloma bardzo przykrymi przejściami położniczymi.
        Prowadzę tu swoją 4 ciążę, i z racji tego, że jak do tej pory dzieci się nie doczekałam, jestem pod szczególną opieką. Mam wizyty co dwa tygodnie, wszystko na kasę chorych. Jest taka potrzeba, więc nikt nie kręci nosem tylko wystawiają odpowiednie skierowania na badania czy pobyty w szpitalu za grube tysiaki euro.

        Nie latam co chwila do Polski, nie łykam kilogramami nospy. I bez tego czuję się pod dobrą opieką.

        W sumie zmierzam do ostatniej części twojej wypowiedzi:
        "Ale żeby zaraz tak najeżdżać na babki żyjące w kraju i stosujące się do za
        > leceń lekarza?

        W kraju, gdzie większość wizyt odbywa się w prywatnych placówkach, za pieniądze pacjenta, śmiem poddawać w wątpliowść istotność wszystkich badań, monitoringów cyklów, dodatkowych USG czy jeszcze innych "zaleceń lekarskich".
        Tu chodzi o wielkie pieniądze- potrzeby pacjenta są najmniej ważne. Wystarczy odpowiednio nastawić pacjentkę, pożerować na jej strachu i "kling, kling" - wpada kasa do kieszeni za badanie, które trwało kilka minut a było zbyteczne.
        Lekarze, koncerny farmaceutyczne- oni mają się bardzo dobrze w kraju, gdzie na byle pierdnięcie jest lek, oczywiście odpowiednio promowany i zachwalany przez lekarza. Ale opłaca się- na wczasy przecież trzeba "zarobić".

        Statystyki mówią same za siebie, jeśli chodzi o ilość wczesnych poronień to liczba ta w całej UE jest podobna- niezależnie od tego, czy faszeruje się kobietę nospą, luteiną, duphastonem czy innymi medykamentami.
        Tu artykuł na pocieszenie:
        wyborcza.pl/1,75248,9889957,Kobieta_po_kilku_poronieniach_ma_takie_same_szanse.html




        • mozyna Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 15:29
          m.b.g napisała:

          > Statystyki mówią same za siebie, jeśli chodzi o ilość wczesnych poronień to lic
          > zba ta w całej UE jest podobna- niezależnie od tego, czy faszeruje się kobietę
          > nospą, luteiną, duphastonem czy innymi medykamentami.


          Smiem stwierdzic, ze w przypadku poronien, w Polsce nie ma tak powszechnej pomocy psychologicznej dla kobiet. Grup wsparcia, terapi psychologicznych itp. Oferowanych kazdej kobiecie przez panstwowa sluzbe zdrowia juz po pierwszym poronieniu.
          I potem schizowane polskie kobiety uwazaja, ze ronia od wypicia kawy, lotu samolotem, klotni z tesciowa, pojscia do pracy, ostrych przypraw...itd., itd., itd....I faszeruja sie lekami, bo lekarz zalecil. A taki cudowny lek, to przeciez kazda ciaze podtrzyma...tylko, ze jakos te poronienia dalej wystepuja...
          • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 15:53
            Zgadzam się z tym, co piszesz.
            Za granicą traciłam dwie ciąże- jedną bardzo wcześnie, drugą bardzo późno. W obu przypadkach pomoc była natychmiastowa, lecz nienachalna. Dostawałam poprostu listy instytucji pomagające w takich sytuacjach.
        • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 15:57
          > Prowadzę tu swoją 4 ciążę, i z racji tego, że jak do tej pory dzieci się nie do
          > czekałam, jestem pod szczególną opieką. Mam wizyty co dwa tygodnie, wszystko na
          > kasę chorych. Jest taka potrzeba, więc nikt nie kręci nosem tylko wystawiają o
          > dpowiednie skierowania na badania czy pobyty w szpitalu za grube tysiaki euro.
          >
          > Nie latam co chwila do Polski, nie łykam kilogramami nospy. I bez tego czuję si
          > ę pod dobrą opieką.

          Wiesz co.. To ja tam wolę nie ronić 4x i być pod słabą opieką hahahahha big_grin
          • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 16:29
            1) 'hahahaha' bylo przyznasz wyjatkowo na miejscu
            2) nie widze zwiazku miedzy poziomem opieki a poronieniami (ze niby co? jak lekarz chucha i dmucha to wady genetyczne wystepuja rzadziej?)
            • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 16:54
              hhaha było z mojej 'beznadziejnej opieki' .. Bo przecież tak podsumowaną tą polską. 4x pod rząd wady genetyczne. To trzeba zacząć w totka grać.
              • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 17:55
                Leneczka...
                Pierwszą ciążę straciłam w Polsce. Obumarła. Masz na to lekarstwo?
                Drugą w 27tc za granicą, poród przedwczesny, jak widzę u Ciebie polska opieka też za wiele nie wskórała .
                Trzecia ciąża w 6tc, też za granicą, puste jajo- na to może w Polsce leczą?

                Czwarta jest teraz. Pod wyśmienitą opieką. I przede wszystkim darmową.
                • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:13
                  No jak się traci 3 ciąże 'pod rząd' to chyba problem może być głębszy i powinno się go szukać.

                  Poza tym w PL też jest darmowa opieka. Tylko ludzie mają wybór. W USA zależy to np. od rodzaju ubezpieczenia, a w UK od tego co jest najtańsze big_grin
                  • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:43

                    > No jak się traci 3 ciąże 'pod rząd' to chyba problem może być głębszy i powinno
                    > się go szukać

                    Ale te trzy straty nie mają wspólnego mianownika, nie widzisz tego?
                    Gdybyś straciła obecną ciążę np. 6 tygodni temu, to szukałabyś związku ze stratą Olka?

                    > Poza tym w PL też jest darmowa opieka.
                    No widzisz, a u mnie jest praktycznie tylko państwowa i na całe szczęście system funkcjonuje bez płacenia 150zł za wizytę...
                  • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 20:56
                    Poza tym w PL też jest darmowa opieka. Tylko ludzie mają wybór.

                    - no widzisz, a nie powinni go miec. Wybor metody postepowania w konkretnym przypadku powinni miec lekarze bo to oni studiowali medycyne. Skoro masz wybor, to po co chodzisz do lekarza? Przeciez mozesz wybrac sama ...
                    • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:43
                      > - no widzisz, a nie powinni go miec. Wybor metody postepowania w konkretnym prz
                      > ypadku powinni miec lekarze bo to oni studiowali medycyne. Skoro masz wybor, to
                      > po co chodzisz do lekarza? Przeciez mozesz wybrac sama ...

                      Yyyy. Chyba Cię nie rozumiem big_grin .. To było po polsku?
              • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 20:53
                4x pod rząd wady genetyczne. To trzeba zacząć w totka grać.

                - nie. nie trzeba. wady genetyczne sa odpowiedzialne za 2/3 poronien, a cztery ciaze to zadna proba statystyczna - moglo sie tak zdarzyc. Jesli nadal Cie to bawi, to wspolczuje.
                • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:45
                  Jesli nadal Cie to b
                  > awi, to wspolczuje.

                  Napisałam ju z co mnie bawi, więc jak masz na emigracji problemy z rozumieniem ojczystej mowy to może jakiś kurs wysyłkowy... big_grin
                  • auszrine Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 22:12
                    leneczkaz napisała:

                    > Jesli nadal Cie to b
                    > > awi, to wspolczuje.
                    >
                    > Napisałam ju z co mnie bawi, więc jak masz na emigracji problemy z rozumieniem
                    > ojczystej mowy to może jakiś kurs wysyłkowy... big_grin

                    Wysyłkowy??? i kto tu ma problemy z językiem polskim?
        • lidek0 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 18:09
          Ale czy po pierwszym niepowodzeniu też by Cię tam gdzie jesteś tak traktowano? Bo po 4 to naturalne wszędzie.
          • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 18:18
            Po pierwszym traktowano mnie normalnie, czyli na zasadzie: "zdarza się". I rzeczywiście, następna ciąża była do końca wzorcowa, że się tak wyrażę. Zawiniła szyjka, całkiem możliwie że uszkodzona (nadwyrężona) podczas łyżeczkowania w Polsce.
            Następnie po pustym jaju kolejna zdrowa ciąża, tylko że ta nieszczęsna szyjka nie chce znowu trzymać.
            Więc u mnie nie ma poronień nawykowych, tylko coś, co się ma prawo zdarzyć.
            • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:16
              > Następnie po pustym jaju kolejna zdrowa ciąża, tylko że ta nieszczęsna szyjka n
              > ie chce znowu trzymać.

              A szew? A skurcze które powoduje skracanie się szyjki?
              Trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę na temat swojego ciała, a nie wyjechać z Koziej Wólki NA ZACHÓD i kupować wszytko co Ci sprzedają..
              • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:32
                Powiedz mi, o co ci chodzi, bo naprawdę nie rozumiem.

                Chciałam zaznaczyć, że ciąża jest zdrowa, "przeżyła" pierwszy trymestr, nie trzeba było faszerować się hormonami czy innymi lekami wspomagającymi.

                Problemem jest szyjka- nie wadliwy genetycznie płód, jak to sugerowałaś wcześniej.
                I mam szew, oraz magnez zapobiegawczo. Ale co ma to wspólnego z innymi dwoma, wczesnymi stratami?

                > Trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę na temat swojego ciała, a nie wyjech
                > ać z Koziej Wólki NA ZACHÓD i kupować wszytko co Ci sprzedają..

                Musisz dopiec, nie potrafisz inaczej, czyż nie?
                Gdzie nie mam wiedzy?
                Konkret proszę.
                • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:46
                  Jeżeli skraca Ci się szyjka to odpowiedzialna jest za to akcja skurczowa. Czyli miałaś wcześniej skurcze które może dzięki 'faszerowaniu' lekami ustąpiłyby i miałabyś już stadko dzieci.
                  • m.b.g Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 10:14
                    Zakładasz, że miałam skurcze. Na jakiej podstawie?

                    Mam stwierdzoną niewydolność cieśniowo-szyjkową.
                    To o tyle podstępne, że bezobjawowe. Pomiędzy jednym badaniem a drugim szyjka BEZOBJAWOWO skróciła się do paru milimetrów po czym puściła.

                    Chcesz mi tu stawiać diagnozy na odległość, a nie masz pojęcia.

                    Czyli
                    > miałaś wcześniej skurcze które może dzięki 'faszerowaniu' lekami ustąpiłyby i
                    > miałabyś już stadko dzieci.

                    Czyli... Czyli...
                    Przerzucasz na mnie winę za śmierć mojej córki, równie dobrze możemy porozmawiać o twoich doświadczeniach z Olkiem, też napiszę: na moje oko zbyt ostrożnie się z tą ciążą nie obchodziłaś, może gdybyś zadbała o nadżerkę, tak się spacerami nie forsowała itp...
                    Jak widzisz, teoretyzować można, nie znając przypadku tym bardziej. Twoje komentarze są krzywdzące, bo stawiasz się wyżej niż moi lekarze, uważasz, że straciłam córę bo nie brałam leków przy niewydolności, ktróra objawia się wtedy, kiedy jest już za późno.
                    Teraz tą ciążę przechodzę od początku z krótką szyjką BEZ SKURCZY. Mam szew który ma za zadanie ją utrzymać w obecnej długości.
                    Przebiłam się przez wiele publikacji medyczynych i robię wszystko, aby podejmować słuszne decyzje.
                    Dodam jeszcze, odnośnie twojego lęku przed wziernikowaniem, gdyby nie to badanie, to cieżko by było u mnie stwierdzić długość szyjki oraz rozwarcie- tu też musiałam wybierać.


                    Nie chcę z Tobą więcej dyskutować, bo idzie to w dziwnym kierunku, ty zrzucasz na mnie winę za śmierć moich dzieciaczków, chociaż sama w podobnej sytuacji oczekiwałaś wsparcia i współczucia. Teraz z tych uczuć nie zostało ci nic. Spodziewałam się więcej empatii.
                    Na dodatek w pewnym momencie zaczynasz bez sensu się wyśmiewać, szydzić (co ma Kozia Wólka wspólnego z dyskusją?).

                    Nie oczekuję klepania po ramieniu, ale przedstwiałam tu swoje zdanie na temat leczenia poza Polską. Nie wiem, jakie ty masz w tym temacie doświadczenia, bo skupiłaś się bardzo na analizie mojego przypadku medycznego, na dodatek w co drugim poście wysuwając błędne tezy.
                    • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 13:38
                      na moje oko zbyt ostrożnie si
                      > ę z tą ciążą nie obchodziłaś, może gdybyś zadbała o nadżerkę, tak się spacerami
                      > nie forsowała itp...

                      Zadbała o nadżerkę w ciąży hahahah. Stan Twojej wiedzy mnie powala big_grin

                      Nie czepiam się Twojej osoby, ale zachwalania olewczego podejścia do ciąży. Teraz masz super opiekę, ale jesteś wyjątkiem..
            • lidek0 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 18:47
              Właśnie chodziło mi o to "zdarza się", w Polsce masz przynajmniej możliwość poszukania przyczyny, odpłatnie ale jednak masz taką szansę za granicą już nie. A po pustym jaju pewnie też zero badań
              • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 19:47


                > Właśnie chodziło mi o to "zdarza się", w Polsce masz przynajmniej możliwość pos
                > zukania przyczyny, odpłatnie ale jednak masz
                - no walsnie dlatego, ze odplatnie to ja masz. Panstwowa sluzba zdrowia wszedzie na swiecie 'mysli' tak samo: glupot i rzeczy niepotrzebnych nie nalezy finansowac

                taką szansę za granicą już nie. A
                > po pustym jaju pewnie też zero badań
                - zaraz, zaraz. To Ty nawet po pustym jaju chcialabys sie badac???!!!
                • daneya Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 20:10
                  sofi75 napisała:

                  >
                  >
                  > > Właśnie chodziło mi o to "zdarza się", w Polsce masz przynajmniej możliwo
                  > ść poszukania przyczyny, odpłatnie ale jednak masz

                  Raczej nie ma wyboru tylko jest sie zmuszonym, bo panstwowy serwis jest mizerny w porownaniu z innymi panstwami nie mam tu na mysli tzw. ''glupot'' o jakich (slusznie)bwspomina sofi75, ale diagnozowanie i leczenie prawdziwych problemow gdy one wystepuja, poczawszy od szukania i pomocy w problemach ciala a skonczywszy na poranionej duszy (zamiast badan po pustym jaju czy piewrszym poronieniu sa grupy wsparcia, darmowe i rzeczywiscie pomagajace).

                  Panstwowa sluzba zdrowia wszedzie na swiecie 'mysli' tak samo: glupot i rzeczy niepotrzebnych nie nalezy finansowac

                  Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce w PL jest pod tym wzgledem bardzo zle.
                  >
                  > taką szansę za granicą już nie. A
                  > > po pustym jaju pewnie też zero badań
                  > - zaraz, zaraz. To Ty nawet po pustym jaju chcialabys sie badac???!!!

                  A niech sie bada, w koncu to jej pieniadze i moze wydawac je na co chce. Za granica tez istnieja prywatne ubezpieczenia zdrowotne, ale i tu nie robi sie zbednych badan, bo pacjentow informuje sie rzetelnie, byc moze dlatego, ze lekarze sa wynagradzani odpowiednio a ich zawodowy prestiz czy zwykla uczciwosc wynikajaca z innej mentalnosci nie pozwala zerowac na naiwnosci pacjentow w takim stospniu jak w PL.
                  • sofi75 daneya to byl skrot myslowy 06.07.11, 20:44
                    raczej zdziwilo mnie, ze lidek po pustym jaju rowniez oczekuje REFUNDOWANYCH badan?

                    Tylko badan czego?
                • lidek0 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 21:37
                  U mnie przyczyną pustego jaja była bakteria w nasieniu, niedomoga lutealna i cytomegalia /to była moja pierwsza ciąża/ i są kobiety, które po pustym jaju szukają przyczyny /chociażby na forum poronienie/. Generalnie choci mi o to, że w Polsce z ulicy wchodzisz do labolatorium /bez wykupowania ubezpieczenia/ i robisz odpłatnie badania, nikt Cie o nic nie pyta, za granicą jak czytam na forach raczej o to trudno /bez prywatnego ubezpieczenia/. Państwowej służby nie porównuję. Odnoszę wrażenie, że mając ograniczony dostęp do prywatnych badań /przynajmniej nie za porównywalne pieniądze co w PL/ starasz się za wszelką cenę udowodnić że to bez większego sensu a nasza prywatna służba zdrowia nas jedynie naciąga na szukanie dziury w całym. Tak wynika z większości postów. Z drugiej jednak storny fakt, państwowa służba u nas bardzo kuleje, ale mam swój rozum i nikt nie zmusza mnie do korzystania z prywatnych gabinetów, robiłam badania prywatnie i miało to jak najbardziej sens /bo znajdowałam przyczynę/ Nie nazwałabym głupotą szukanie przyczyny niepowodzenia, wolałabym nie czekać do 3 czy czwartego poronienia aż ktoś się mną zainteresuje bo przyczyna może być błacha i za każdym razem prosta do wyeliminowania. Najważniejsze to móc wyberać i mieć do tego środki i łatwy do nich dostęp.
                  • sofi75 Lidek, ty w ogole czytasz ze zrozumieniem? 06.07.11, 23:52

                    Generalnie choci mi o to, że w P
                    > olsce z ulicy wchodzisz do labolatorium ... nikt Cie o nic nie pyta,
                    - no i to jest wlasnie idiotyczne. Laboratorium to nie restauracja

                    za granicą jak czytam na forach r
                    > aczej o to trudno /bez prywatnego ubezpieczenia/.

                    - za granica rodzaj ubezpieczenia nie ma nic do rzeczy. Rownie dobrze moge za badania zaplacic sama. Zreszta technicznie zawsze NAJPIERW place z wlasnej kieszeni, a dopiero potem dostaje zwrot z kasy chorych. Wiec jesli TAK BARDZO ZALEZY ci na finansowaniu badan z wlasnej kieszeni, to przeciez nie musisz wystepowac do kasy chorych o zwrot pieniedzy. Ale przyznam ze masz specyficzny fetysz smile
                    - natomiast to o co cie laboratorium NA PEWNO zapyta, to skierowanie. A takowe mozna otrzymac od lekarza. Tak wiec jak on uwaza, ze na badania za wczesnie, to mozesz nawet chciec zaplacic sama, a i tak ich nie zrobisz. Ot i cala roznica!


                    Państwowej służby nie porównu
                    > ję. Odnoszę wrażenie, że mając ograniczony dostęp do prywatnych badań /przynaj
                    > mniej nie za porównywalne pieniądze co w PL/ starasz się za wszelką cenę udowod
                    > nić że to bez większego sensu a nasza prywatna służba zdrowia nas jedynie nacią
                    > ga na szukanie dziury w całym.

                    - bo naciaga. W koncu jest instytucja prywatna, a firmy prywatne dzialaja dla zysku smile
                    - nie. mylisz sie - bynajmniej nie uwiera mnie ograniczony dostep do badan - zreszta na razie nawet nie odczulam ze jest ograniczony. Z pewnoscia mam tutaj dostep do szerszej palety badan niz mialabym w Polsce.

                    robiłam badania prywatnie
                    > i miało to jak najbardziej sens /bo znajdowałam przyczynę/

                    - he, he - a jakbys nie znalazla, to by sensu nie mialy? Dobre!
                    - no popatrz, a ja robilam na kase chorych i przyczyny nikt nie znalazl - cholera! kasa w bloto wyrzucona (na szczescie podatnikow a nie moja smile)
                    _ swoja droga masz ciekawe kryterium sensownosci badan smile
                    • lidek0 Re: Lidek, ty w ogole czytasz ze zrozumieniem? 07.07.11, 06:30
                      Cieszę się, że podzielasz moje zdanie smilesmilesmile
                      • sofi75 nadal nie czytasz ze zrozumieniem 07.07.11, 07:51
                        nie. nie podzielam Twojego zdania.

                        Uawazam po prostu ze masz specyficzne hobby, ale nic mi do tego.
                        Coz - jedni hoduja rybki, inni jezdza po swecie, jeszcze inni zbieraja znaczka, a niektorzy biegaja po labach i szukaja, co im nie dziala, zamiast czerpac przyjemnosc z tego co dziala smile
                        • lidek0 :) 07.07.11, 15:21
                          Może znajpierw spójrz na swoje hobby - bo jak do tej pory wyszukujesz moje posty /mimo, iż niezawsze piszę do Ciebie/ i namiętnie krytukujesz to co napisałam. Masz prawo myśleć inaczej i nic mi do tego ale wyluzuj i znajdź inne zajęcie smile
                          Skoro moje zdanie tak bardzo Cię irytuje to czemu wdajesz się ze mną w dyskusję??? Tak czy inaczej więcej uśmiechu, to pomaga w życiu. smile
                  • daneya Re: Skurcze - leczenie poza Polską 07.07.11, 13:14
                    lidek0 napisała:

                    > U mnie przyczyną pustego jaja była bakteria w nasieniu, niedomoga lutealna i cy
                    > tomegalia /to była moja pierwsza ciąża/ i są kobiety, które po pustym jaju szuk
                    > ają przyczyny /chociażby na forum poronienie/.

                    Na forum dostaja odpowiedz o przyczynie pustego jaja?


                    Generalnie choci mi o to, że w Polsce z ulicy wchodzisz do labolatorium /bez wykupowania ubezpieczenia/ i robisz odpłatnie badania, nikt Cie o nic nie pyta, za granicą jak czytam na forach raczej o to trudno /bez prywatnego ubezpieczenia/. Państwowej służby nie porównu
                    > ję.


                    Wchodzisz z ulicy i co mowisz? Prosze o wykonanie badan? Przeciez trzeba wiedziec jakie badania nalezy wykonac i kiedy, musi byc ktos kto je zleci a potem jeszcze fachowo zinterpretuje i wykorzysta. Teraz wiem, skad na forum tyle pytan o interpreatcje wynikow.


                    Odnoszę wrażenie, że mając ograniczony dostęp do prywatnych badań /przynaj
                    > mniej nie za porównywalne pieniądze co w PL/ starasz się za wszelką cenę udowod
                    > nić że to bez większego sensu a nasza prywatna służba zdrowia nas jedynie nacią
                    > ga na szukanie dziury w całym. Tak wynika z większości postów.

                    Mylisz sie, jestem bardzo zadowolona, ze nie musze korzystac z prywatnej opieki zdrowotnej, bo panstwowa mi wystarcza, za granica mieszkam juz dlugo i nie znam osob, ktore lecza sie prywatnie, a mam znajomych ktorzy lecza m.in. nieplodnosc. Statystyki poparte wiarygodnymi badaniami, doswiadczeniami pokazuja, ze tylko niewielki procent poronien jest zwiazany z problemami, a cala wiekszosc to norma, dlatego nie robi sie badan po pierwszym ani po drugim, zazwyczaj bo sa wypadki gdzie stosuje sie inne postepowanie, ale to zalezy od indywidualnego przypadku. Nawet gdybym miala dostep do badan prywatnych bez skierowania jak to piszesz z ulicy nie trwonilabym pieniedzy na badania (nie zrobilam tego kiedy poronilam w PL), ktore sa zbedne, ale to ja, a kazdy robi jak chce. Po pierwszym poronieniu zaszlam w ciaze w nastepnym cyklu i urodzilam zdrowe dziecko, nie bylam wyjatkiem, bo tak sie dzieje u wiekszosci.

                    Z drugiej jednakstorny fakt, państwowa służba u nas bardzo kuleje, ale mam swój rozum i nikt nie zmusza mnie do korzystania z prywatnych gabinetów, robiłam badania prywatnie
                    > i miało to jak najbardziej sens /bo znajdowałam przyczynę/

                    Tyle, ze twoj przypadek nalezy do wyjatkow, wiekszosc kobiet nie znalazlaby nieczego a pieniadze czy to podatnikow czy wlasne zostalyby wydane, dlatego tak wazna jest rola lekarzy aby postepowac rzetelnie.

                    Nie nazwałabym głupotą szukanie przyczyny niepowodzenia, wolałabym nie czekać do 3 czy czwartego poronienia aż ktoś się mną zainteresuje bo przyczyna może być błacha i za każdym
                    > razem prosta do wyeliminowania.

                    Nikt nie nzaywa tego glupota,tyle, ze nawykowe poronienia zdarzaja sie rzadko, wiec i sens robienia drogich badan zbyt wczesnie jest niewielki.


          • sofi75 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 20:57
            Ale JAK traktowano?

            Przeciez kobieta z jednym poronieniem na koncie nie jest ani una ani wymagajaca specjalnej opieki! 1/3 kobiet tak ma.
            A jak bys chciala byc traktowana po poronieniu we wczesnej ciazy??!!
    • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 18:25
      mnie dziwi to masowe pessarowanie smile w PL...25mm, zamknieta,niewiele skurczy a juz tony lekow i pessar...wspolczuje.
      Ja mam taka sytuacja i...lykam mnoooostwo magnezu (plus kontrola co 2 tyg).Nawet sie denerwowalam gdy przez pierwsze 2 miesiace musialam brac Duphaston!
      Na szczescie nie faszeruje sie lekami (chyba,ze jak juz wspominalam,moj lekarz ordynator kliniki gin-pol z 30let doswiadczeniem sie myli i nie chce mi zakladac pessara na zloscwink).
      Moim zdaniem czeste wizyty i magnez NARAZIE wystarcza.
      Slysze od znajomych lekarzy,ze Polacy to lekomani (jestesmy chyba 1 czy 2 w Europie pod wzgledem spozycia) i to nawet nie czesto z winy koncernow - pacjenci na nich WYMUSZAJA przepisanie np.antybiotyku!!!(z dawnych rozmow przy piwiewink-oburzalam sie,ze przepisuja i dostaja tv i wycieczki, ale sie okazalo,ze siedzi taka jedna baba z druga i jeczy i jeczy - i badz tu asertywny i twardy jak granitwink)
      • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:19
        A w USA lizaki z Tylenolem i syrop na wszytko - w przypadku dzieci, bo u dorosłych Aspiryna to świętość - w każdym samochodzie, torebce.. Wszędzie wink
        Każda kultura ma swoje odchyły.

        A na szyjkę uważaj. Zdradliwa bestia.

        Choć lepiej chociaż znać winowajcę. Ja nie znam i mam lekką nerwicę, że z 'cudownej ciąży' może nic nie wyjść z niewiadomych powodów. Wolę jednak dmuchać na zimne. Może gdybym była neurotyczką lekocholiczką to bym nie poroniła.. Kto wie..
        • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:07
          no trochę sie schizuję, nie powiem,ze nie....ale ufam,ze NARAZIE jest pod kontrolą...

          Ech,USA to tragedia. Co do nastoletnich matek - nie maja kasy, a tam za wszystko = kasa, wtedy mozesz sie leczyc jak czlowieksmile

          Niezorientowanym jak GDZIES jest zle polecam "SICKO" michaela moore'a - rewelacyjny film o sl.zdrowia w USA (dylematy typu - ktory palec z dwoch przyszyc bo mam kase na jedenwink- szczeki wam poopadają
          • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:52
            > Ech,USA to tragedia. Co do nastoletnich matek - nie maja kasy, a tam za wszystk
            > o = kasa, wtedy mozesz sie leczyc jak czlowieksmile

            Bo wiesz.. Większość lasek jest na emigracji w oszczędnej UK, lub porecesyjnej Irlandii i im się wydaje, że jak za darmo dają im postawy to tak jest na całym ZACHODNIM świecie.. A tu gucio. W USA jak i w większości krajów kasa = lepsza opieka zdrowotna, ale 90% polek tego nie doświadczy bo jedzie na darmowych podstawach. I stąd takie głupie dyskusje.
            Tylko potem płacz bo znajomej dziecko rodzone i początkowo wychowywane w Belgii, niby 'wolniej idzie swoim tempem' a potem w PL się okazuje, że 2 lata nie chodzi, nie mówi, nie reaguje na spojrzenie i płacz... No ale jak polki pierwszy raz gdzieś w życiu pojechały i akurat za chlebkiem na podstawową opiekę zdrowotną to się zachwyciły noo. Mnie już nie tak łatwo podniecić w tym temacie. Za dużo widziałam wink
            • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 10:53
              Moze to troche okrutne ale wydaje mi sie,ze Polacy nie umieja sie porozumiec stad to niezrozumienie (tak,tak XXIwiek)-zyja w getcie (zreszta podobnie jak np."arabskie"getta w UK)-zamykaja sie na kraj w ktorym są, nie wiedzą co im się nalezy a co nie, o co pytać, gdzie isc, 0 intergracji, patrzenie Z GÓRY na "gospodarzy" a pozniej wielkie halo jak cos nie wychodzi jak chca i szok,ze nie jest tak pieknie, a pieniądzemiały leżeć na ulicytongue_out! Szczerze mówiąc mieszkając w innych krajach miałam więcej znajomych "tubylców"niz Polaków...i z tymi i z tymi lubilam przebywac, bo takie zamkniecie raczej nie sluzy
              • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 13:47
                Mam znajomych co po 8-miu latach wrócili z USA (zarobkowy wyjazd) i są właśnie w depresji, że a) w Polszy wszytko jest b) wszyscy się podorabiali, a oni z walizką ciuchów i groszami oszczędności.
                Tak samo mi się wydaje, że jak ludzie powyjeżdżali z mniejszych (czy większych miast) jakiś czas temu to im się wydaje, że w PL u lekarza to błagasz o usługę. Do tego polski lekarz = niewykształcony. Jeden z moich lekarzy wykładał w DE i USA, więc nie taki głąb. I wcale nie uznaje 'do 5-ciu poronień sztuka' wink
                • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 15:51
                  jesli chodzi o wyksztalcenie - lekarze polscy sa LEPIEJ wyksztalceni, sprzet i podejscie do pacjenta ("burkliwa, chamska polozna"itp.) - lepiej tamsmile.Nawet w NL sie smieja z siebie, ze mamy najlepszy sprzet np.usg w Europie a najgorszych specjalistow od odczytywania usg haha. Natomiast mi odpowiada "naturalne"podejscie czyli bez niepotrzebnego faszerowania chemią na zapas.Gdy jest Powod przez duze P - mozna.
                • daneya Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 20:19
                  leneczkaz napisała:


                  > Do tego polski lekarz = niewykształcony. Jeden z moich lekarzy wykładał w DE i
                  > USA, więc nie taki głąb.

                  Ale co wykladal? Towar na polkach w supermarketach, zeby sobie na dzinsy zarobic?

                  I wcale nie uznaje 'do 5-ciu poronień sztuka' wink

                  No do 5-ciu to moje glaby na tym zachodzie tez nie uznaja.
                  • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 07.07.11, 07:15
                    > Ale co wykladal? Towar na polkach w supermarketach, zeby sobie na dzinsy zarobi
                    > c?

                    Tak.. Dorabiał do własnej kliniki ginekologiczno- położniczej bo za dużo 'gwiazdeczek' wyjechało do UK i nie chce się leczyć big_grin big_grin
                    • daneya Re: Skurcze - leczenie poza Polską 07.07.11, 13:16
                      leneczkaz napisała:

                      >
                      > Tak.. Dorabiał do własnej kliniki ginekologiczno- położniczej bo za dużo 'gwiaz
                      > deczek' wyjechało do UK i nie chce się leczyć big_grin big_grin

                      Emigracja jest jednak niekorzystna dla gospodarki PL.
            • pysia.78 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 20:00
              Zgodze sie z tym,ze w usa bezplatna opieka jest beznadziejna,i z tego co kojarze tez tak jak w pl przysluguja tylko 3 usg.Dobrze ze mnie to niedotyczy i mam nie miejskie ubezpieczenie,bo znajac te realia nie miala bym szans na urodzenie zdrowego dziecka i donoszenie ciazy.Jestem po 4 poronieniach.Badania wszystko ok-fakt nie wszystko da sie zbadac.Leki zawsze dostawalam,nieszczesny progesteron tez.W tej ciazy tez biore kilka lekow.(prednison,lovenox,fish oil,calcium 1000,progesteron)Reasumujac nie tylkow pl daje sie leki.Poprzednia ciaza na tym samym zestawie i dziecko zdrowe,nie choruje.
      • aleksa51 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:30
        Stracie w 27tc przez niewydolną szyjkę można zapobiegać. Dlatego właśnie w PL badają często. Rozpisujecie się tu o statystykach poronień ale te przedwczesne skurcze dotyczą w większości (nie zawsze) okresu ciąży, kiedy się nie roni tylko rodzi wcześniaka.
        Ja nie zaryzykuję i zostanę na lekach, które przepisał mi mój gin - chodzę na wizyty refundowane przez NFZ - a on nie przepisuje leków na zapas. Tak samo często na NFZ mam USG, więc gin mnie na nie nie naciąga.
        Fakt, że widzę poprawę odkąd biorę bardzo duże zamiast dużych dawek magnezu.
        Myślcie sobie co chcecie ale która zaryzykowałaby i poprowadziła własną ciążę na swoją odpowiedzialność? Która sama sobie odstawiłaby leki przeciwskurczowe? Co gin to opinia ale wy nie możecie mieć pewności czy jakiś lek działa czy nie. Ja eksperymentować nie będę.
        • chealsyka27 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 20:09
          a co powiesz, ze w krajach zachodnich, kobiety nie widza ginekologa przez cala ciaze i nawet im tam nikt nie zaglada? a przyrost naturalny jest wyzszy niz w Pl....
          • leneczkaz Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:57
            I o czym ma to niby świadczyć? Ty serio to napisałś czy żart. Czu ludzie naprawdę są tacy tępi? O_o
          • aleksa51 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 16:32
            No to pojechałaś smile smile smile Rozbawiłaś mnie na maxa smile smile > A co ma przyrost naturalny do tematu tego wątku?
          • listop.adowka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 15.03.12, 21:17
            wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalam wink
            Mieszkam wlasnie w jednym z krajow zachodnich i to w kraju gdzie opieka zdrowotna ma poziom jeden z najwyzszych, i do lekarza musiz zglosci sie!!! przed 10 tyg ciazy.
            Nike nie idze za wczesnie ,ale ok 7/8tydz to jest zalecany. I masz wszytskie badania konieczne wykonywane w zaleznosci od tyg. ciazy.
        • kijek82 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 09:12
          >Fakt, że widzę poprawę odkąd biorę bardzo duże zamiast dużych dawek magnezu.<

          ja tez!Aspargin-moje uzaleznienie wink)Skoro dotychczas dziala, po co sie faszerowac chemia na zapas?Jesli bedzie naprawde groznie - wskocze na wyzszy poziom lekomanii wink - wszystko powinno isc naturalnym rytmem
    • moniczkaka Re: Skurcze - leczenie poza Polską 05.07.11, 19:23
      takie twardnienia sa normalne, chociaz niekomfortowe. Po co brac jakies leki??? niech macica sobie cwiczy, bedzie lzejszy porod.
      Tu w UK nic nie daja, pracuja babki do nawet do 38 tc. Sama siedze w biurze, 29 tc leci, brzuch twardnieje, w koncu po 10h codziennie ma prawo, ale nic z tym nie robi. To moja drugia ciaza. w Pierwszej pracowalam do konca 35tc a urodzilam w 38tc w 2h.
    • marieclaire12 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 06.07.11, 14:56
      ja juz kiedys pisalam, ze ciezarne babki w Polsce traktuja sie jak niepelnosprawneuncertain
    • kwiecienka1 Re: Skurcze - leczenie poza Polską 16.03.12, 11:21
      nie wiem czemu ten watek tak skrecil w kierunku poronien - mialo byc o skurczach...

      mieszkam w De i tu moje ciaze prowadzi lekarka Niemka

      na skurcze w 26tc dostalam skierowanie do kliniki (a wiec, tak, cos sie z nimi robi!), gdzie sobie troche polezalam pod kroplowkami sad potem, az do porodu w 35tc bralam leki w domu, doustnie
      to byly leki o dzialaniu jak najbardziej przeciwskurczowym, zaden tam magnez
      do tego leki na serce (bo podobno trzeba je brac razem), kontrola + ktg raz w tygodniu

      aktualnie jestem w kolejnej ciazy (22tc), ktorej nie traktuje sie jak zagrozonej tylko dlatego, ze wczesniej bylo 1 poronienie w Pl, 1 poronienie w De i porod przedwczesny - na kazda ciaze patrzy sie osobno

      moja lekarka co najwyzej zalecila oszczedny tryb zycia i magnez - na razie nie wiedzi potrzeby ani lekow, ani szwu

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka