Za dwa tygodnie termin, miałam rodzic w czwartek wg mojej Pani gin ale
wszystko ucichło. Brzuch pobolewa jak na okres. Problem w tym, że z
chodzeniem coraz gorzej.
Właściwie problem był już od miesiąca czy dłużej, ale teraz to po prostu
katastrofa. Wychodzę z domku na spacer, kilka kroków - i łapie mnie kosmiczna
kolka! Zawsze w tym samym miejscu w prawym boku, trochę powyżej blizny po
wyrostku sprzed 10 lat. Normalnie kolka przechodzi jak się stanie, poodycha
równo - a ta nic

Chodzę wolno jak ślimaczek, oddycham, odpoczywam ale ból jest nie do
wytrzymania.
Z czym to może być związane: z tym wyrostkiem, czy z więzadłami macicy (ale
na jedno i drugie chyba za wysoko).
Nie wiem czy to jest normalne. Może ktoś ma jakiś sprawdzony sposób?