Dodaj do ulubionych

Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał?

09.06.04, 17:08
Zwracam się do tych, które miały znieczulenie z.o.: powiedzcie, kiedy zapada
taka decyzja? To znaczy kiedy powinno się ją podjąć, czy już aranżując w
szpitalu wszystkie sprawy związane z porodem (no bo przecież trzeba za to
zapłacić), czy już w trakcie porodu, kiedy nie można wytrzymać bólu? Ja
chciałabym spróbować bez, żeby zobaczyć czy podołam i ewentualnie poprosić o
znieczulenie, kiedy będę czuła,że nie dam rady.Słyszałam jednak, ze może już
być "za późno" jeśli sie w odpowiednim momencie nie zreflektuję. Trochę mnie
to stresuje - powiedzcie jak do tego podejść, żebym rodząc miała komfort
psychiczny wiedząc, że po prostu mam taką alternatywę w zanadrzu jak
znieczulenie z.o.
No i oczywiście pytanie dodatkowe: jak wasze wrażenia i odczucia po porodzie
z takim znieczuleniem?
Obserwuj wątek
    • jaga2003 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 10.06.04, 09:03
      Ja miałam i nie wyobrażam sobie porodu bez. Przygotowując się psychicznie do
      porodu wiedziałam, że chcę zo - przekonał mnie m.in. wykład anestezjologa w
      szkole rodzenia i rady przyjaciółek. Do porodu miałam zapłaconą prywatnie
      położną i powiedziałam jej, że chcę ZO, chyba że będą jakieś przeciwskazania.
      Dostałam kroplówkę bo odeszły mi wody a skurczów zero. I po tej kroplówce
      myślałam, że nie dam rady - strasznie bolało bo szybko się wszystko zaczęło
      rozwierać. No i jak w końcu dali mi zo - przy 4 cm, bo wtedy nie zatrzymuje już
      akcji porodowej - to poczułam się jak w rajusmile)) A po godzinie Franek był na
      świecie. Niech zyje znieczulenie! smile
      pozdrawiam i powodzenia
      jga
      • kasik8 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 01:22
        JA rowniezsmile))
        Witam Jagienko. Czemu CIe nie ma tam gdzie ja jestem?
        wracajac do tematu..mialam znieczulenie..nie ma sie czego bac. Nogi sa sprawne,
        mozna chodzic, bolu zero..a mam porownanie do porodu bez znieczulenia wiec wiem
        o jakim bolu mowa. Pozdrawiam Kasik
        • grzalka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 01:48
          Na znieczulenie umowilam sie z anestezjologiem sporo wczesniej- jakis miesiac
          przed terminem. Poniewaz w szptalu, w ktorym mialam rodzic, zajmuje sie tym
          tylko 2 anestezjologow, a szansa, ze porod wypadnie wtedy, gdy jeden z nich
          bedzie mial dyzur- umowilam sie na telefon. Traf chcial, ze jeden z nich mial
          akurat dyzur. O tym, ze jestem umowiona na zzo powiedzialam juz na Izbie
          Przyjec, a potem jeszcze powtorzylam na porodowce. Z tym, ze ja nie mialam
          watpliwosci i wiedzialam, ze sama nie chce probowac. Maz zawiadomil
          anestezjologa i dal znac, kiedy rozwarcie bylo juz wlasciwe. Decyzje o zzo
          bardzo sobie chwale, przy drugim porodzie tez wezme znieczulenie. Z
          niedogodnosci- lewa noga znieczulila mi sie bardziej niz prawa- bardzo zabawne
          uczucie wink.
          • ancia79 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 20:18
            Znieczulone mialas tez nogi? ja mialam takie znieczulenie, ktore dzialalo tylko
            do pasa nie na nogi. W nogach caly czas mialam czucie.
    • nika791 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 09:46
      Hej - ja mam trochę inne pytanie ale również związane ze znieczuleniem. A
      mianowicie ja również umówiłam się z moją Panią ginekolog, że będe rodziła w
      znieczuleniu i chciałam wiedzieć jak to wszystko wyglada. Otóż Pani doktor
      poinformowała mnie, że ona prowadzi poród w ten sposób, że daje znieczulenie
      przy 3 cm rozwarcia ale potem gdy rozwarcie jest już pełne to "zakręca kurek"
      tak aby parcie nie było już w zniecuzleniu bo wtedy się wydłuża ta faza porodu.
      jak było z Wami? Z tego co mi się wydawało, to jak już się dostanie to
      znieczulenie to chodzi o to, żeby nie bolało i że się nie cofa go w fazie
      parcia?

      Pozdrawiam
      • zalotnica Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 15:43
        nika791 napisała:

        >ale potem gdy rozwarcie jest już pełne to "zakręca kurek"
        > tak aby parcie nie było już w zniecuzleniu bo wtedy się wydłuża ta faza >.

        podobno te parte bole sa najgorsze, istny koszmar...
      • grzalka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 15:54
        Nie slyszalam o takim sposobie smile. Poza tym jak ona wyliczy kiedy bedzie
        parcie? Przeciez te dawki dzialaja okreslona ilosc czasu, a kiedy bedzie parcie
        nie wiadomo... No i zzo podaje anestezjolog, a nie ginekolog. To co, bedzie
        podawal mikrodaweczki, dzialajace do pol godziny? Niby mozna...Teoretycznie
        jest to mozliwe, u mnie anestezjolog sie spoznil z 3 dawka i bylam 20 minut nie
        znieczulona.
        Co do wydluzania fazy parcia- parcie jest wyczuwalne bardzo dobrze (jest chec
        parcia) ale nie ma dramatu, wiec czesto personel moze to zlekcewazyc (tak jak
        to bylo w moim przypadku) i wtedy faktycznie faza parcia sie wydluza...
        • sowa_hu_hu Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 16:56
          ja miałam znieczulenie jednak niestety na mnie nie podziałało , wydłuzyło okres
          między skurczami ale ból był potffffffffforny sad
          anestezjolog chyba spartaczył robote , raz mi zaapalikował i sobie poszedł...
          ale tym razem też spróbuje ze znieczuleniem bo mocno w nie wierze tyle ze w
          innym szpitalu...

          pozdrawiam
        • gemma.v Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 21.06.04, 11:19
          grzalka napisała:

          > Teoretycznie
          > jest to mozliwe, u mnie anestezjolog sie spoznil z 3 dawka i bylam 20 minut
          nie
          >
          > znieczulona.
          Grzalka, mi też się wydawało, że znieczulenie przestało działać (też nie
          dostałam kolejnej dawki, ostatniej przed finałem - stwierdzono, że to juz
          końcówka, a kolejna dawka moglaby ją wydłużyć), jakieś 40 minut przed
          wypchnięciem Zuzy na świat. Nawet wszytskim zawsze opowiadałam, że moje
          znieczulenie przestało nagle dzialać i dosłownie w ciągu trzech skurczy
          poczulam ból nie do wytrzymania... Ale po drugim porodzie, tym razem bez
          znieczulenia, stwierdzam, że wtedy, chociaż słabiej, ale jednak jeszcze
          działało. wink))

          Mi też zostawiono cewnik, z czego się bardzo cieszyłam, bo połóg wydał mi się
          gorszy od porodu. Dziś myślę, że nie było tak dlatego, że połóg taki straszny,
          tylko po prostu nie byłam na takie "doznania" przygotowana - we wszystkich
          czasopismach itp. piszą o przygotowaniu na ból porodowy, a potem ma być już
          pięknie... karmienie, polegiwanie w łóżku, szczęście, radość i sielanka. wink)

          A w ogóle to nie musiałam się umawiać wcześniej na zzo, bo anestezjolog był w
          szpitalu cały czas (rodziłam w dzień). Zdecydowalam się przy jakichś 4, 5 cm
          rozwarcia i rzeczywiście znieczulenie zadziałało zbawiennie.
          Za drugim razem rodziłam bez znieczulenia (świadomy wybór) i rodziło mi się o
          wiele, wiele lepiej - tak więc najwięcej daje jednak rutyna. wink Ktoś kiedyś
          napisał na forum, że najlepiej byłoby rodzić od razu drugie dziecko. wink
          Tym niemniej uważam znieczulenie za rewelacyjny wynalazek i polecam każdemu,
          kto boi się bólu porodowego.
          To chyba tyle o moim zzo.
          POzdrawiam smile)
          gemma
    • aga_p_27 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 20:04
      Cześć,
      mnie z anastazjologiem umówił mój ginekolog na dzień (a właściwie kilka godzin)
      przed porodem. Troszkę okazało się to za późno, bo anastazjolog dotarł na
      porodówkę w momencie, gdy zaczynały się już bóle parte. Ale to było istne
      zbawienie!!! Faza parcia może rzeczywiście się nieco przedłużyła, ale to ja
      sama o tym decydowałam (przynajmniej tak mi się wydawało - bo po co się aż tak
      spieszyć kiedy już nie ma TAKICH bóli). Anastazjolog był przy mnie cały czas i
      podawał znieczulenie porcjami. Kiedy czułam, że spokojnie da się jeszcze
      wytrzymać, to mówiłam mu żeby jeszcze nie podawał. Po wszystkim dowiedziałam
      się, że być może poród skończyłby się cesarką (bo mały nie chciał wyjść), ale
      dzięki temu, że nie czułam aż takiego bółu i byłam w stanie długo współpracować
      z personelem - jakoś udało się jej uniknąć. Poza tym miałam "luksus" podczas
      ponad godzinnego szycia. Dlatego jeśli miałabym rodzić kolejne dziecko to
      napewno ze znieczuleniem! Polecam. Aga
    • ako416 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 22:11
      Witam,
      po dojechaniu do szpitala ok. 3 rano (o 24,00 odeszły mi wody) wszystkich
      zapewniałam, że będę rodzić naturalnie i bez znieczulenia... Do czasu... Akcja
      skurczowa ustała... podano mi kroplówkę z oxytocyną... i zaczęło się... w życiu
      nie pomyślałabym, że z bólu będę próbować pogryźć własne ręcę wink)) Dopiero
      wtedy poprosiłam o znieczulenie...
      Ale musiałam wytrwać do 4 cm rozwarcia... Do 11 rano... Ratunku... Pomagał mi
      gin z moim mężem opowiadając kawały - spróbujcie się śmiać w czasie skurczu...
      wrogowi nie życzę wink)))
      O jedenastej przyszła anestezjolog... Cudowna i wspaniała kobieta... sama jej
      obecność działała kojąco... To co odczułam 10 min. po znieczuleniu nie da się
      nawet opisać. Ulga i błogość... Czujesz skurcze ale nie odczuwasz bólu. Do 14 w
      przerwach łażenia po korytarzu, drodze do bufetu po picie (4 piętra na piechotę
      wdół i w górę) leżałam na łóżku rozwiązując krzyżówki z uśmiechem na ustach.
      Faza parcia nadeszła z zaskoczenia i nie trwała nawet 10 minut. Małej nagle
      zaczęło się spieszyć wink))
      Podsumowując: na znieczulenie możesz zdecydować się w każdej chwili (po
      momencie 4 cm rozwarcia, bo rzeczywiście może wstrzymać poród) do chwili
      parcia. Znieczulenie anestezjolog podawała mi w małych dawkach co 30-40 min.
      (Miałam coś w rodzaju wenflonu wsadzonego w plecy z długą rurką, żeby za każdym
      razem nie trzeba było się wkłuwać). Za znieczulenie płacisz w momencie wypisu
      ze szpitala.
      Nie czujesz bólu przy szyciu... I na dodatek, po odleżeniu regulaminowych 2
      godz. po porodzie na własnych nogach przeszłam z porodówki do sali. I to tylko
      po to żeby zostawić rzeczy i udać się pod prysznic wink))
      Minusem jest to, że bardziej od innych rodzących narzekasz później jak
      znieczulenie przestanie działać.
      Rodziłam w warszawskim szpitalu na Solcu.
      • grzalka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 19.06.04, 22:43
        Aha, jeszcze jedno- moj anestezjolog byl tak mily, ze zostawil mi cewnik
        jeszcze na ponad dobe po porodzie i dostrzykiwal dawki, bo twierdzil, ze
        wtedy "boli wszystko" po ogromnym wysilku jakim jest porod. I chyba faktycznie,
        patrzac na kobiety, ktore rodzily w podobnym terminie. Ja czulam sie jak na
        pikniku, mimo naprawde dlugiego i w sumie ciezkiego porodu...
        • shiatsu Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 00:27
          A tak ! Tez dodam, ze rowniez mialam zostawiony ten wenflon w pleckach do
          dozowania znieczulenia po porodzie w razie bolu. Jednak nie byl mi juz
          potrzebny bylam tak podekscytowana ze wstalam po porodzie juz po 4 godzinkach,
          powedrowalam pod prysznic i do ukochanego dzidziuska !
          Jeszcze raz wszystkiego dobrego !!! Marta
    • shiatsu Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 00:17
      Witaj! Ja rodzilam ze swoim (oplaconym) ginekologiem i wszystkie sprawy
      omowilismy sporo wczesniej. Na znieczulenie raczej nie chcialam sie zgodzic
      gdyz mialam ochote tak jak ty sprawdzic swoje sily, a takze balam sie
      jakichkolwiek powiklan. Przy porodzie lekarz kilkakrotnie mi je proponowal ja
      sie jednak opieralam, jednak gdy podano mi oxitocyne w kroplowce (mimo skorczow
      mialam ciage za male rozwarcie)to ojjjjjjjjjjjj !!! Przyszly takie bole, ze
      sama poprosilam o to znieczulenie. Coz za ulga... Podania znieczulania nawet
      nie poczulam. Czucie w nogach zostalo tylko troszke mi drzaly miesnie. Do konca
      akcji porodowej mialam kilka razy dozowane dawki znieczulenia i bylo OK. Z
      tym "za pozno" to jest troche racji bo kolezance sie to przytrafilo i
      znieczulenie nie zadzialalo tak jak powinno. Czula bole tylko troszke mniej
      silne gdy ja nie czulam nic tylko jakby mocne sciskanie brzuszka od wewnatrz
      (ale nie bol). Jesli chcesz sie czuc pewniej to lepiej pogadaj o tym
      znieczuleniu z lekarzem wczesniej.
      Powodzenia i pieknych wspomnien jest to mimo wszystko niesamowite
      przezycie !!!
      Marta
      • natalia19 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 14:15
        Czy w każdym szpitalu ((bez wyjątku)) np. w małym rejonowym, gdzie warunki finansowe są beznadziejne, można zz otrzymać??? Może któraś z was wie???
        • ryza_malpa1 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 14:42
          Za znieczulenie zewnątrzoponowe sie płaci. Także warunki finansowe szpitala
          chyba nie mają tu nic do rzeczy. Trzeba się wczesniej umówic z jakimś
          anestezjologiem.
          • kilovolt Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 21:37
            Nie zupełnie. Np. w MSWiA o chęci znieczulenia decydujesz w trakcie trwania
            akcji porodowej i po prostu położna wzywa dyżurnego anastezjologa, wcale nie
            potrzeba się umawiać. Ale niestety zmieniły się zasady co do płatności, musisz
            wysłać najpierw męża aby za znieczulenie zapłacił. Niestety anastezjolodzy
            wycwanili się i nie dadzą ci znieczulenia jeżeli nie pokażesz kwitka,
            zabezpieczają się tym sposobem przed przypadkami kiedy to ludzie wymigiwali się
            od płacenia po już wykonanym zabiegu.
            A z tym znieczuleniem to też nie należy decydować się na zapas, jak nam mówiono
            i w szkole rodzenia jak i nasza położna, może okazać się że tego znieczulenia
            wcale nie będzie potrzeba, każdy inaczej to odczuwa i w każdym z kolejnych
            porodów również może to wyglądać różnie. Zatem nie należy być z góry
            zdecydowanym na znieczulenie, decyzja zapadnie w trakcie. Ja będę czuwał nad
            żoną w trakcie porodu i wykupię je jeżeli będzie taka potrzeba.
            • grzalka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 22:20
              To, czy sie placi, czy nie, zalezy od tego, czy szpital ma podpisana umowe z
              NFZ na taka procedure.
    • bei .....ja też takie pytanko zadawałam...:) 20.06.04, 22:28
      i uzyskałam kilkanaście ciekawych zachętek...polecam- poszukaj- chyba na Ciążysmile
      Dziewczyny przekonały mnie- jak przyjdzie mi ochota- to skorzystam bez
      obaw...wiesz...mialam w odpowiedzi link do filmiku- animacji- na czym polega
      zoo i informacje - jak to dziala w organiźmie...
      Mój wątek mial tytul : czy któraś rodziła w znieczuleniu?"
      Odpowiedzi były bardzo przekonujące...wszystkie Mamy i dzieciaczki zdrowe i
      zadowolone...Polecam lekturkę...i pozdrawiam...

      dodam..że rozmawialam na żywo z dwiema dziewczynami- które bardzo polecają taki
      poród....byly jak nowo-narodzone po tym znieczuleniu....smile))))
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 20.06.04, 22:54
      U mnie decyzja zapadła już na stole (rozwiązanie ciąży przez cc w 31 tc ze
      względu na gestozę). Był dylemat: zzo czy narkoza. Wybrano zzo (mogłam od razu
      usłyszeć moją córeczkęsmile).
      pozdrawiam
    • acul znieczulenie zoz jest darmowe 21.06.04, 10:58
      nie dajcie sie oszukac w tej chwili za znieczulenie płaci NFZ ja miałam i
      okazało się zbawieniem po dwudniowej męce na oksytocynie a w szpitalu podczas
      przyjmowamia podsunięto mi oświadczenie które podpisałam jeśli wyrażałam na nie
      zgodę
      • kilovolt Re: znieczulenie zoz jest darmowe 21.06.04, 11:54
        Niestety zależy to od szpitala i jego kontraktu z NFZ. W większości jest to
        zabieg płatny.
        • mama_pinki do kilovolt 21.06.04, 12:04
          jak to mozliwe że tylko w w niektórych szpitalach przecież NFZ jest jedna i
          jeden zapis dla wszystkich szpitali mozliwe że niektóre sugerując sie swoją
          ciężka sytuacja mogą sygnalizować możliwość opłat, ale wydaje mi się że nie
          można mówić że niektóre szpiatle stosują zoz darmowo w innych się płaci jakby
          to zależało od indywidualnej decyzji szpitala. Chociaż często sie zdarza, że
          nie informuje sie pacjentek o takiej możliwości bo wtedy personel szpitala nie
          może wyciąga kasy na lewo, i niewątpliwie jest to obciążenie, jesli coraz
          więcej pacjentek żąda tego świadczenia.
          • wybredna Re: do kilovolt 01.07.04, 14:17
            Może ma to związek z przyznawanymi limitami?Jeżeli szpital ma jeszcze limit na
            zzo to robi na NFZ,a jak już go wyczerpal to odpłatnie?Nie wiem-to tylko takie
            moje przemyślenia(poparte praktyką-wizytą w przychodni alergologicznejsmile
    • jani28 Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 01.07.04, 15:56
      A może wykombinować sobie zzo ze wskazań medycznych ? Polecam - komfort
      psychiczny - muszą podać i to za darmo.
      Nawiasem pisząc zzo to błogosławieństwo szczególnie gdy podawana jest oxytocyna
      lub przebijany pęcherz plodowy.
    • le_lutki Re: Znieczulenie zewnątrzoponowe - kto miał? 01.07.04, 16:24
      Ja, i bardzo sobie chwale! Szerzej na ten temat rozpisalam sie w poprzednim
      poscie na ten temat (patrz ponizej).
      Dodam tylko, ze we Francji idzie sie na konsultacje do snestezjologa
      obowiazkowo na poczatku 9go miesiaca. Co sie potem zdecyduje, to sie zdecyduje
      ale przynajmniej wszystkie informacje na temat wskazan/przeciwwskazan
      anestezjolog ma. A pacjentka tez dostaje plik informacji i moze pozadawac
      wszystkie pytania jakie chce. Dobry system, naprawde.
      Ha, jak pomysle, ze sama chcialam rodzic "naturalnie" i jak szybciutko mi
      przeszlo wink))
      No ale w sali poporodowej mialam sasiadke, ktora przyjechala i urodzila w
      godzine (podobnie jak dwoje poprzednich dzieci), bez nacinania, znieczulenia
      itd, a rano po porodzie, ktory byl w nocy ubrala obcisle spodnie i zeszla na
      dol z tesciowa na papieroska... a ja wtedy zastanawialam sie jakby to zrobic,
      zeby usiasc...
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka