magdalenna1986
09.07.12, 13:38
Na początku bardzo bałam się o maleństwo, jego dobro było najważniejsze, a teraz jakoś mniej przejmuję się ciążą. Bardziej martwię się porodem niż dzieckiem.
Gdzieś od tygodnia męczą mnie w nocy koszmary związane z pobytem w szpitalu i krwawą rzeźnią która mnie tam czeka. Chciałabym rodzić naturalnie, ale bez nacięć krocza, a im więcej o tym czytam ty bardziej do mnie do chodzi, że w pierwszej ciąży każda jest cięta.
Pół roku temu miałam laparoskopie i blizny na brzuchu do dziś mnie bolą jak mocniej dotknę, swędzą, są paskudnie zgrubiałe, a wokół jednej gdzieś na powierzchni 5 cm2 nie mam czucia...
Aż się boję co z moim życiem sekualnym jeśli po nacięciu krocza będzie tak samo...
Poza tym przeraża mnie karmienie piersią, że w szpitalu będzie laktacyjny terror i przy obcych ludziach będę musiała nie dość że od pasa w dół się pokazywać to potem jeszcze cycki.
A we Wocławiu jak na złość nie ma prywatnej porodówki, bo przysięgam kredyt bym wzięła żeby mieć gwarancje, że po ludzku urodzę...